Dodaj do ulubionych

wacham się

27.10.14, 21:20
witajcie , jak się domyślacie jestem w ciąży ( 7tc) i zastanawiam się nad aborcją farmakologiczną,dzisiaj zamówiłam odpowiedni lek ale im wiecej tutaj czytam tym bardziej się zastanawiam...leki beda jutro ale...chyba ich nie użyję, napewno nie jutro , dam sobie czas do namysłu, muszę sobie przemysleć swoja sytuacje....mam go jeszcze troszkie....ciężka decyzja.Musiałam tutaj napisać, lżej mi się zrobiło jak napisałam co mi na sercu boli....jest tyle argumentów aby to zrobic a serce podpowiada żeby tylko odebrać paczkę i cisnąć ja w kąt ....to nowe zycie, mała istotka do kochania...sama nie wiem co robic....lek zamówiony ale ....nie mam odwagi i pewnie siły zabraknie...Z drugiej strony...kolejne dziecko ( ?)jak się utrzymamy z pensji męża ledwo starczającej na zycie gdy ja nie bedę moga pracować...dziecko to masa wydatków, nawet na wyprawkę mnie nie stać , mam przeciez starsze dzieci,których potrzeby rosna...kolejne dziecko ...ech serce mówi daj mu szanse a rozum- nie możesz .....nie stać cię.....nie wiem co wygra serce czy rozum.
Obserwuj wątek
    • nadulinowo Re: wacham się 27.10.14, 21:35
      W czym będziesz potrzebować pomocy? Wyprawkę uda się zorganizować, jakąś pomoc dla starszych dzieci też. Jest tu wiele osób i sama wiele znam, które chętnie pomogą - i nie są to czcze słowa.
      I z mojego doświadczenia: na dzieci zawsze znajdują się pieniądze, gdy się je na świat przyjmuje. Nie zawsze jest wesoło, czasem ledwo udaje się dopiąć różne sprawy. A czasem nie udaje. Ale zazwyzcaj na to, nie potrzebne jest. A nawet na fanaberie i pasje dzieciaków.
      I tak sobie myślę, że tak naprawdę nawet na jedno dziecko nas nie stać, bo nigdy nie wiadomo, czy żywiciel rodziny nie straci pracy. A może w ciągu tych 9 miesięcy mąż otrzyma lepszą pracę? Lepsze zarobki? Nigdy nie wiesz! A ta dziecina może wnieść niesamowite rzeczy w Wasze życie.

      Podsumowując: pomożemy z wyprawką. Napisz na 82jaga małpa gmail.com

      Jeśli masz jeszcze jakieś wątpliwości, jakiekolwiek, pisz. smile Jesteśmy tu dla Ciebie.
      • nikaewa1982 Re: wacham się 27.10.14, 22:09
        dziękuję za odpis...czasami ważne jest to, że ktoś inny poświeci chwilę swojego czasu , wesprze słowem...naprawdę nie wiem co zrobić...nie myslałam nawet o ponownym macierzyństwie, nie jestem na nie gotowa,a nawet jestem cała na" nie ". Dopiero starsze dzieci odchowałam na tyle aby pomyśleć troche o sobie...nie wiem co na to mój mąż on też nie chce kolejnego dziecka....jakbym miała w nim oparcie,cokolwiek, jakiś gest świadczączy o "damy sobie rade"...ale też nie wiem... czy dam rade usunąć....jak znam siebie potrafiłabym zaciskając zęby i "wyłańczając" myślenie.. i to zrobić tylko co pózniej....był czas gdy rozpaczałam nad utraconymi ciążami ( 3 poronienia) , nigdy nie myslałam, że kiedyś będę myślała o aborcjii...kobieta, która starała się ....muszę odpocząć od myslenia na dzień czy dwa bo jeszcze nie podjełam decyzji a już nie daję rady psychicznie....jak pragnełam dziecka to musiałam długo czekać a teraz gdy nawet nie myslałam ( zabezpieczałam się) o kolejnym to ta ciąża się "trzyma" modlę się o oświecenie albo o samoistne poronienie ( jeśli dane jest temu dziecku smierć) bo może i usunę ale też nie udżwignę się z tego psychicznie...od dwóch tygodni myślę ...tylko nerwy, płacz z mojej strony..emocjonalna huśtawka...nic nie wiem...co zrobić w którą stronę "iść" , jedna i druga jest u mnie możliwa.....uciekam w sen...nie mam sił dziś myśleć i się zadręczać, czuję się tak jakbym miała zaraz zgłupieć od nadmiaru myśli i emocji....dobranoc
        • ponure_doswiadczenie Re: wacham się 28.10.14, 09:24
          Kochana,widać,że jesteś wrażliwą osobą. Aborcja ma na takie osoby szczególnie zły wpływ. Piszę na tym forum choć jestem w ciężkiej depresji, aby ustrzec inne kobiety przed zwiększeniem sobie problemów.Aborcja pozornie rozwiąże sprawę. To iluzja, że to prawo kobiet.Nie rób tego.To wpływa na wszystko; relacje z dziećmi, z mężem, innymi ludźmi. W głowie powstają chore myśli, które ciężko wyciszyć. Nie wstydź się tego, że teraz masz takie wątpliwości. Myślę, że nie weźmiesz tych tabletek i będziesz szczęśliwa. Będzie trudno, ale będziesz z siebie dumna.
          • ponure_doswiadczenie Re: wacham się 28.10.14, 09:50
            Porozmawiaj z mężem. Szczerze, powiedz mu o swoich odczuciach. Jeśli sama podejmiesz tą decyzję i tak będziesz miała do niego żal, że się za mało zaangażował, zostawił to Tobie, był niechętny ciąży. Zaproś go na to forum. niech poczyta jakie spustoszenia w twojej psychice może dokonać ta pozornie dobra decyzja, ta bardziej rozsądna...Mężczyźni powinni być także świadomi konsekwencji. Że to dla kobiety jest olbrzymim zranieniem.

            Poniżej wkleiłam link do bardzo dobrego filmu o skutkach tej decyzji. Film nosi tytuł Syndrom. Zachęcam Cię i męża do obejrzenia. Mam nadzieję, że Cię przekona. Tak bardzo zależy mi na tym by kobiety nie cierpiały z powodu takich decyzji. Życzę ci dużo siły i odwagi.

            gloria.tv/?media=309496&language=YiwzPCkSG6u
            • anka1812 Re: wacham się 29.10.14, 00:04
              Zgodzę się z przedmówczynią. Z Twojego wpisu widać, ze jestes osobą wrażliwa, skoro teraz wątpisz, potem nie udżwigniesz ciężaru. To nie jest rozwiazanie, to nie jest rozwiazanie nawet na chwilę. Uważasz, ze tak bedzie lepiej, tłumaczysz to sobie na wiele sposobów, potem bedziesz się zastanawiała - jaki to był powód, że zrobiłam cos tak okropnego. Ja również piszę, aby ustrzec inne osoby przed moim losem. Chciałabym krzyczeć, że Aborcja zabija nie tylko Dziecko, ale kobiety, bo ja czuje jak to doświadczenie zabija mnie powoli każdego dnia, a ta otwarta rana boli coraz mocniej i mam ochotę krzyczeć z bólu, a muszę go ukrywać przed wszystkimi. Teraz juz nie patrzę w oczy, chodzę przykurczona i nie mam odwagi patrzeć prosto w oczy najbliższym i zupełnie obcym ludziom. Nie rób tego, nie powielaj błędów obecnych tu na forum dziewczyn.
    • jula0886 Re: wacham się 31.10.14, 16:31
      Mam nadzieje ze tego nie zrobiłas żal poczucie winy smutek pustka zabija od środka nigdy nie myślałam ze będe musiała podejmować tak trudna decyzje ale sie stało przeżyłam to i teraz wiem ze nigdy wiecej bym tego nie zrobiła i odradzam każdemu kto ma jakiekolwiek inne wyjście teraz wiem ze wolałabym biedowac ale mieć przy sobie swoje malenstwo wiem ze jest już zapozno czasu nie cofne muszę żyć ze świadomością ze zabilam swoje dziecko to jest straszne
      • nikaewa1982 Re: wacham się 02.11.14, 12:31
        Nie zrobiłam tego bo zamówiony specyfik jeszcze nie dotarł...a ja zdecydowałam, ze nie zrobię tego ...urodzę i będę kochać oraz cieszyć się z tego maleństwa....lek jak przyjdzie przesyłką to oddam teściowi ( 76 lat), który choruje na stawy i go uzywa .Wszystko musi się ułozyc, skoro zaszłam w ciążę mimo stosowania antykoncepcji to znaczy , że to dzieciatko jest mi podarowane przez los w jakims celu...może chciało się urodzić a "ktoś u góry" mi je podarował wiedząc, że będę odpowiednia dla niego mama, ze sobie poradzę i będę strasznie je kochać.To forum bardzo mi pomogło bo po przeczytaniu waszych historii wiem, ze nie potrafiłabym abortować swego dziecka....Również wsparcie jakie mi udzieliliście i wasze wpisy mają wpływ na moją decyzję....Na początku byłam w szoku bo się nie spodziewałam...wiele mysli , również tych negatywnych...Na pewno pozbycie się tej ciąży ułatwiłoby mi życie....ale kto powiedział, że zycie jest łatwe....Nie chcę być tchurzem...będę walczyć ale wiem, że to maleństwo będzie moją radością...pewnie kiedys będzie taki dzień, że będę się cieszya z tej decyzji . Dziękuję za wasze odpowiedzi i słowa wsparcia.Mąż nie zadowolony ale ...chce mieć czyste sumienie , dlatego to ja miałam podjąć decyzje , wiem, że myslał że usunę ale...powiedziałam mu iż też nie potrafie i chcę miec czyste sumienie...zapytałam czy jak sie urodzi to by zabił? Rozważałam tez adopcję tzn. nie oddanie do domu dziecka ale poszukanie rodziny, która pragnie dziecka i , której bym oddała ( nie odpłatnie)...Decyzja ostateczna to urodzę i sama będę wychowywać...przyzwyczajam się do tej mysli i coraz bardziej zaczynam się cieszyc ...może to moja ostatnia "szansa" na dziecko? wszak nie jestem coraz młodsza...pozdrawiam i dziękuje jeszcze raz , że jesteście
        • anka1812 Re: wacham się 02.11.14, 13:45
          Strasznie się wzruszyłam czytając Twój wpis...dziękuje...szkoda, że ja nigdy nie użyłam wobec mojego męża (i wobec siebie) argumentu, czy zabiłby po urodzeniu...to przemawia.
          Życzę dużo szczęścia i wszystkiego naj, naj, naj....
          ....

          Zazdroszczę Ci tej decyzji, tego stanu i kompletnej rodzinysmile
        • ponure_doswiadczenie Re: wacham się 02.11.14, 14:14
          Cieszę się, że podjęłaś taką decyzję. Pocieszę Cię. Twoje życie będzie łatwiejsze pod względem psychicznym i duchowym. A i dziecko da ci przecież wiele radości. Jestem przekonana, że podjęłaś najlepszą decyzję jaką kobieta może podjąć! Życzę Tobie i twojemu maluszkowi dużo zdrowia, sił, miłości i radości.
          Nawet nie wyobrażasz sobie jak się cieszę. Ja, obca osoba. Nigdy się nie zobaczymy, a tak się cieszę, że nie otworzysz w swoim życiu tych okropnych ,,drzwi zwanych aborcją'' .
          • ponure_doswiadczenie Re: wacham się 02.11.14, 14:19
            A więc pisanie tu jednak ma sens. Jeśli ustrzeżemy choć jedną kobietę przed tą decyzją. To nam nie cofnie czasu i nie wróci szansy zadecydowania inaczej,uratowania naszych maleństw. Ale sam fakt opowiedzenia się stanowczo po stronie życia, wykorzystania swojego doświadczenia dla dobra innych jest bardzo cenny.
    • hana.a123 Re: wacham się 01.11.14, 17:49
      Musimy tu coś sprostować - leki kupujemy, gdy chcemy wyleczyć z choroby siebie lub kogoś. To co zamówiłaś to nie lek, to trucizna, która zabiłaby Twoje dziecko. Aborcja - to przerwanie zycia dziecka, czy ma tydzień, dwa czy 10 tygodni, nieważne. Ono już istnieje, a Ty pozwól mu żyć. Zabicie dziecka nie rozwiąże Twoich problemów, one dopiero się zaczną, na całe zycie - żal, smutek,rozpacz. Potrafiłabyś tak żyć? Nie wymaże się z pamięci dziecka, nigdy. Nie wahaj się, daj szanse swojemu dziecku, niech żyje, nie zabijaj go. Kiedyś na pewno ono Cię mocno pokocha, a Ty jego. A sumienie będziesz mieć czyste. Łatwiej pokonywać problemy, gdy nie ma się na sumieniu grzechu śmiertelnego - zabicia własnego dziecka.
    • nati1011 Re: wacham się 01.11.14, 22:51
      Dziś 1 listopada.

      To miał być dzień, gdy zabiorę swoje dziecko do domu. 3 dni temu powinnam rodzić. Ale moje dziecko urodziło się już pół roku temu - martwe.

      nie, to nie była aborcja. A jednak ja ciągle nie potrafię przestać się obwiniać. Mimo iż zrobiłam wszystko by moje dziecko urodziło się zdrowe. Nie da się opisać bólu po stracie dziecka. Nie da się zapomnieć, ze to dziecko było. Nie da się wmówić samemu sobie, ze to było jeszcze wcześnie, ze tylko zarodek, płód czy co tam jeszcze. Tak naprawdę wiesz, że to JEST TWOJE DZIECKO.

      Dziś zamiast iść z wózkiem na spacer zaniosłam mojemu dziecku kwiaty i lampki na grób.

      Jeżeli nie możesz tego dziecka wychować, to daj mu najcenniejszy dar: życie. I oddaj .... z miłości.

      A może wszystko się jeszcze ułoży? Czasu już nie cofniesz. Jak za parę tygodni zmienisz zdanie. Będzie za późno. I dla twojego dziecka i dla ciebie. Zostanie ci tylko ból i pustka grobowca.
      • ponure_doswiadczenie Re: wacham się 02.11.14, 14:23
        Bardzo mi przykro Nati z powodu śmierci twojego dziecka. Łączę się z Tobą w bólu. Domyślam się jak strasznie musisz się czuć. Życzę Tobie dużo sił, miłości, odwagi.
    • pelagia29 Re: wacham się 02.11.14, 22:40
      Dla Ciebie, jak się wahasz. opowiem Ci moją historię. Mam 3 córki, za każdym razem jak się rodziły, przychodziło mnóstwo pieniędzy. Mówi się,że każde dziecko rodzi się z kromką chleba w rękusmile. W zeszłym roku zaszłam ponownie w ciążę. Byłam wkurzona, nie planowałam tego. Po około 2 miesiącach zaczęłam to akceptować. A jak się dowiedziałam, że urodzi mi się synek, to już w ogóle byłam w siódmym niebie. Czekałam na niego z utęsknieniem. Miał się urodzić w sierpniu 2014 r. Na początku lipca umarł w moim brzuchu...Potem go urodziłam naturalnie(dostałam końskie dawki oksytocyny). To było tak straszne przeżycie,że nie wyobrażam sobie tego jeszcze ze świadomością, że ja sama mogłabym się do jego śmierci jakoś przyczynić. On ma grób, mogę tam pójść, pomodlić się. A takie usunięte dziecko to gdzie trafia? na śmietnik? Twoje dzieci na pewno będą się cieszyć z rodzeństwa, a Tobie macierzyństwo da szczęście. Ja takiego szczęścia oczekiwałam, a były tylko łzy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka