Dodaj do ulubionych

O tym forum i moje zdanie nt. aborcji

28.11.04, 11:07
Najpierw kilka słów o sobie: Mam roczną córeczkę. Nigdy nie dokonałam aborcji
i nigdy nie byłam na szczęście w niechcianej ciąży.
Ten temat jest mi jednak bliski, dużo o nim myślałam. Potrafię wyobrazić
sobie, że jestem w ciąży, nie chcę tego dziecka, a jestem zmuszana do
donoszenia ciąży (lęk, wściekłość, bezradność). Potrafię też sobie wyobrazić,
że jestem w ciąży, bardzo pragnę tego dziecka, a jestem zmuszana do aborcji
(znowu lęk, rozpacz, bezradność). Uważam, że obie te sytuacje są gwałtem
wobec kobiety. Dlatego jestem za legalizacją aborcji na życzenie kobiety do
12 tygodnia życia (bo w tym okresie płód nie ma świadomości i nie odczuwa
bólu), ale też za obowiązkową rozmową z psychologiem, bo dzięki niej można
uniknąć sytuacji, kiedy kobieta jest zmuszona do aborcji.
Bardzo się ucieszyłam, gdy znalazłam to forum. I nadal się cieszę, że jest.
Żałuję jednak, że wsparcie uzyskują tu tylko kobiety, które żałują, że
dokonały aborcji i te które cierpią, ponieważ zostały do niej zmuszone. Nawet
był taki wpis, z którego wynikało, że tylko te kobiety, które cierpią, są
dobre i wrażliwe, a te inne - bez serca.
Jeżeli ktoś zechce mi odpowiedzieć, to chciałabym, by nie były to odpowiedzi
agresywne ani zaczepne. Martwi mnie to, że przeciwnicy i zwolennicy
legalizacji aborcji często skaczą sobie do oczu.
Pozdrawiam
Jagandra
Obserwuj wątek
    • natkaszczerbatka Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 28.11.04, 19:24
      Martwi mnie to, że przeciwnicy i zwolennicy
      > legalizacji aborcji często skaczą sobie do oczu.

      A dziwisz się dlaczego?
    • smutna44 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 29.11.04, 08:32
      No wiesz jagandro, gdyby tu nie chodziło o życie ludzkie to może i zgodziłabym
      się z Tobą.
      Człowiek w wieku 12 tygodni wygląda już jak człowiek, tylko malutki... Rusza
      się, czuje, bije mu serduszko. Naprawdę nie jestem w stanie pojąć, jak można
      przyzwalać na aborcję, nawet w obliczu dramatycznej sytuacji matki. Przecież
      nigdy nie zabija się człowieka, dlatego że inni z jego powodu moją ciężko...
      Nie tędy droga... Nie poprzez aborcję...
      Nie można zabić męża-tyrana, znęcającego się nad rodziną, a przecież jest on
      przyczyną wielu tragedii swojej rodziny... A ludzkie nienarodzone dziecko
      można ???
      Niektórzy piszą o zygotach, to dopiero... Zygota to taki etap rozwoju
      człowieka, kiedy matka jeszcze niic o nim nie wie... Serce zaczyna bić w 21
      dniu...Aborcji zawsze dokonuje się później...
      Po latach od aborcji oglądałam moje drugie dziecko na USG, gdy miało 8
      tygodni.. Mierzyło wtedy 19 mm i tak ufnie pływało sobie w moim matczynym
      ciele...
      Serduszko biło mu tak silnie.... Teraz mówi mi : kocham Cię mamusiu ! Jesteś
      najlepsza na świecie!. Drugie dzieciątko bryka radośnie, nie umie jeszcze
      mówić, ale za to jak się cudnie śmieje i ufnie patrzy na nas - rodziców, którzy
      są dla nich największym oparciem...
      Jestem ich Mamą... Nie opuszczę ich nigdy w potrzebie...Kocham je. Kocham też
      moje pierwsze dziecko, bo było ono moim dzieckiem - nikim innym, czy dzieckiem
      1 milimetrowym czy 10 centymetrowym czy 1,5 metrowym. Poczęło się... I żyłoby
      do tej pory, gdyby nie...
      Nie mówcie, że aborcji można dokonać do któregoś tam tygodnia...
    • tygrysia_suka Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 29.11.04, 11:57
      jagandra napisała:

      >Żałuję jednak, że wsparcie uzyskują tu tylko kobiety, które żałują, że
      > dokonały aborcji i te które cierpią, ponieważ zostały do niej zmuszone.
      .


      No tak, ale jeśli kobieta nie cierpi, to jakie wsparcie jest jej potrzebne?

      To tak jakbyśmy mówiły o wsparciu dla, ludzi po wyrywanym zębie.




      > Nawet był taki wpis, z którego wynikało, że tylko te kobiety, które cierpią,

      > dobre i wrażliwe, a te inne - bez serca



      Kobiety, które nic nie czują…..chyba śmiało możemy nazwać mniej wrażliwymi!



      > Jeżeli ktoś zechce mi odpowiedzieć, to chciałabym, by nie były to odpowiedzi
      > agresywne ani zaczepne. Martwi mnie to, że przeciwnicy i zwolennicy
      > legalizacji aborcji często skaczą sobie do oczu


      Mnie również, zapraszam do dyskusji……..”na poziomie”!!!!




      >jestem za legalizacją aborcji na życzenie kobiety do
      >12 tygodnia życia (bo w tym okresie płód nie ma świadomości i nie odczuwa
      >bólu), ale też za obowiązkową rozmową z psychologiem, bo dzięki niej można
      >uniknąć sytuacji, kiedy kobieta jest zmuszona do aborcji.




      Ja zostałam jednak zmuszona, w czasach kiedy aborcja była legalna.



      Czy nie wydaje Ci się, że to nie dorzeczne, iż dziecko…istota ludzka która żyje
      91 dni ma prawa do życia natomiast dziecko, które żyje 90 dni już tego prawa
      nie ma.

      Czy to jest sprawiedliwe…..czy mamy prawo tworzyć takie granice?

      Czym różni się jedno dziecko od drugiego?
      Czy „jeden dzień” różnicy może stanowić o śmierci albo o łasce.


      Czy nauka i historia nie wyśmieją, kiedyś takich oświeconych ustawodawców.
      Czy na pewno znamy odpowiedzi na wszystkie pytania.


      …KIEDY CZŁOWIEK STAJE SIĘ CZŁOWIEKIEM?....

      Mi intuicja i serce podpowiadają , że wtedy kiedy tchnięte jest w Niego(Nią)
      życie.
      • jagandra Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 29.11.04, 19:03
        W odpowiedzi Smutnej44

        "Po latach od aborcji oglądałam moje drugie dziecko na USG, gdy miało 8
        tygodni.. Mierzyło wtedy 19 mm i tak ufnie pływało sobie w moim matczynym
        ciele...
        Serduszko biło mu tak silnie...."

        Smutna, a ja gdy byłam w ciąży (planowanej), to to co zobaczyłam na USG w 10
        tygodniu ciąży nazwałam krewetką. Takie były moje odczucia i piszę o nich
        otwarcie. Z mężem używaliśmy nazwy "bilingu". Odczuwałam tę istotę jako coś
        dziwnego, ani do końca odrębnego, ani nie w pełni połączonego ze mną. Potem
        pomyślałam, że chyba na tym polega magia ciąży, że nie można w pełni oddzielić
        tego istnienia od istnienia kobiety. Dlatego też nie traktuję wczesnej aborcji
        jako zabójstwa.
        Uważam, że kobieta w ciąży powinna być otoczona szczególną troską, opieką i
        szacunkiem - a jeśli się kogoś szanuje, to się go nie zmusza i nie zakazuje,
        lecz pozwala wybierać, bo płód jest w jakimś stopniu częścią jej ciała.

        "Jestem ich Mamą... Nie opuszczę ich nigdy w potrzebie...Kocham je. Kocham też
        moje pierwsze dziecko, bo było ono moim dzieckiem - nikim innym, czy dzieckiem
        1 milimetrowym czy 10 centymetrowym czy 1,5 metrowym. Poczęło się... I żyłoby
        do tej pory, gdyby nie..."

        Ja też kocham moją córeczkę. Jeżeli w przyszłości zajdzie w ciążę i będzie
        chciała urodzić dziecko, postaram się być dobrą babcią. A jeśli będzie chciała
        usunąć ciążę, zrobię wszystko, by zapewnić jej bezpieczną aborcję i by była
        dobrze traktowana.

        W odpowiedzi Tygrysiej

        "No tak, ale jeśli kobieta nie cierpi, to jakie wsparcie jest jej potrzebne?
        To tak jakbyśmy mówiły o wsparciu dla, ludzi po wyrywanym zębie.
        Kobiety, które nic nie czują…..chyba śmiało możemy nazwać mniej wrażliwymi!"

        Myślę, że kobietom, które zdecydowały się na aborcję i nie żałują tej decyzji,
        też jest potrzebne wsparcie. Jestem pewna, że dla przeważającej większości nie
        miało to nic wspólnego z wyrywaniem zęba i że nie jest prawdą, że nic nie
        czują. A wiele z nich nie ma komu opowiedzieć o swoich przeżyciach i
        przemyśleniach, bo od razu usłyszą: jesteś morderczynią, nie zasługujesz na to
        by być matką, nie masz uczuć. Uważam, że to okrutne.

        "Ja zostałam jednak zmuszona, w czasach kiedy aborcja była legalna."

        Marti1985 została zmuszona do usunięcia ciąży w czasach, gdy aborcja była już
        nielegalna. Wydaje mi się, że jedynym wyjściem, by uniknąć takich sytuacji jest
        legalizacja aborcji+obowiązkowa rozmowa z psychologiem.

        "…KIEDY CZŁOWIEK STAJE SIĘ CZŁOWIEKIEM?....
        Mi intuicja i serce podpowiadają , że wtedy kiedy tchnięte jest w Niego(Nią)
        życie."

        Kiedy człowiek staje się człowiekiem? Mi serce i intuicja podpowiadają, że to
        tajemnica. Ponieważ początkowo nie można oddzielić nowej istoty od kobiety.

        Pozdrawiam Was
        Jagandra
    • sion2 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 29.11.04, 21:22
      Jak to dziecko w 12 tyg nie czuje bólu?
      Oto fragmenty z podrecznika do psychologii, "Psychologia rozwoju czlowieka" dla
      studentów pscyhologii na UW (nie katolickim tylko "normalnym")

      "W 9 tyg. cewa nerwowa wypłenia się komórkami nerwowymi. Doskonali się zmysł
      dotyku (np. powieka pod wpływem dotknięcia zaciska się, a dłon zwija w
      piąstkę). (...) Tworzy się nerw węchowy. W 10 tyg. rozwoju zasadnicze części
      mózgu są już ukształtowane, natomiast powstaje wtedy trzykrotnie wiecej
      połączeń nerwowo-mięśniowych niż w 9-tym tygodniu. Doskonali się wrażliwość
      dotykowa okolicy twarzy np. stwierdzono eksperymentalnie, ze lekkie dotknięcie
      czoła powoduje obrót glowy. Dziecko balanasując w macicy wykonuje wiele ruchów
      (np. ziewania, przeciągania się) które będą charakterystycznymi dla gatunku
      schematami ruchowymi.(...) Zapis EEG wykazuje, że aktywnosc mózgu jest
      charakterystyczna dla gatunku ludzkiego oraz wykazuje indywidualne cechy (
      Okamoto, Kirikae, 1951; Hamlin, 1964)."

      Wydawnictwo Naukowe PWN Warszawa 2000, s.21-22

      nie rozumiem tego,że czlowiekiem jest się tylko wtedy gdy jest się tego
      swaidomym... to ludzie głęboko uposledzeni umysłowo są ludżmi czy...
    • genepis Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 29.11.04, 22:24
      jagandra napisała:

      > Dlatego jestem za legalizacją aborcji na życzenie kobiety do
      > 12 tygodnia życia (bo w tym okresie płód nie ma świadomości i nie odczuwa
      > bólu),

      Właściwie inne dziewczyny już wszystko powiedziały, ale pozwól, że zapytam.
      Czy uważasz za dozwolone zabicie kogoś kto akurat jest nieprzytomny? (Nie ma
      świadomości i nie odczuwa bólu).
      • smutna44 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 30.11.04, 08:27
        Oj Jagandra, Jagandra... Córce zapewnić bezpieczną aborcję ??Oj, Oj...

        A nie czytałaś jakie skutki może mieć aborcja u młodej dziewczyny ??? Trochę
        poczytałam różnych stron medycznych i wiesz co ? Uważaj...
        Organizm nie lubi takich ingerencji...
        Mnie też to dotyczy, dlatego poszukałam trochę...I dużo więcej wiem, niż
        wtedy...
        Mam córkę, uzgodniliśmy już z mężem, że gdy podrośnie powiemy jej, że zawsze
        może na nas liczyć i żeby NIGDY nie dokonywała aborcji...Nie wiemy przecież co,
        mimo naszych wysiłków wychowawczych, może w jej młodej główce się pojawić.
        Bez względu na to czy patrzyłaś na swoje 10 tygodniowe dziecko jak na krewetkę,
        krewetką ono nie było i dlatego nie mże być legalizacji...

        Legalizacja umożliwiła mi aborcję za oceanem...mój chłopak uważał, że skoro
        można to można...
        W iinym przypadku wróciłabym do Polski i powiedziała rodzicom (myślałam o
        tym ,ale łatwóść zabiegu skusiła mnie i omotała moją durną głowę).
        Mój Maciuś by żył... Czy miałabym też obecną rodzinę... Nie wiem, ale moim
        mężem jest dawny przyjaciel, który znał mnie od lat...
        Kiedyś się go o to zapytałam...Powiedzial,że byłoby mu trudniej, ale ożeniłby
        się...
        Znam takie rodziny...
        Legalizacja umożliwia zabicie tysięcy dzieci, które mogłyby żyć szczęśliwie...
        Jagandro, jeszcze raz powtarzam, zastanów się...

        Czy po trupach do celu ?
        A wiesz ile rodzin czeka na adopcję. Dwie pary moich znajomych adpoptowały
        dzieci... Jedna z nich powiedziała mi kiedyś, że do końca swych dni będzie
        modlić się za matkę dziecka, że je urodziła...Ze nie ABORTOWAŁA...
        Jagandro, proszę... Zastanów się...
        • musiakazia Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 01.12.04, 11:51
          a wiecie co zrobił poród z tzynastoletnią córka moich znajomych ktora została
          zmuszona żeby urodzić Też dzieci już mieć nie będzie to poszło do adopcji
          dziewczynka bez macicy juz nigdy swojego dziecka w ramionach nie utuli. Lekarz
          po porodzie powiedział matce ze to była zbrodnia dokonana przez nią na jej
          własnym dziecku dziewczynka leczy się psychiatrycznie już czwarty rok nie moze
          chodzic do szkoły jest po trzech nieudanych samobójstwach i lekarz powiedział
          że na pewno w koncu jesj sie uda i tak dziecko zostało zzabite tylko to starsze
          • smutna44 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 01.12.04, 11:58
            I dlatego chcesz, aby zabijano tysiące innych dzieci ? Gratuluję logiki
            myślenia...
            • jagandra Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 02.12.04, 18:41
              Do sion2:

              Poszukam informacji na temat odczuwania bólu w wolniejszej chwili i wtedy
              odpiszę. Nie chcę się "wymądrzać" na sucho, zwłaszcza że nie jestem lekarką.

              Do sion2 i genepis:

              "nie rozumiem tego,że czlowiekiem jest się tylko wtedy gdy jest się tego
              swaidomym... to ludzie głęboko uposledzeni umysłowo są ludżmi czy..."
              "Czy uważasz za dozwolone zabicie kogoś kto akurat jest nieprzytomny? (Nie ma
              świadomości i nie odczuwa bólu)."

              Ani ludzie głęboko upośledzeni (którzy zresztą mają pewną świadomość siebie)
              ani ludzie nieprzytomni nie znajdują się wewnątrz ciała kobiety i na tym polega
              najważniejsza różnica.

              Do smutnej44

              "A nie czytałaś jakie skutki może mieć aborcja u młodej dziewczyny???"

              Dobrze przeprowadzona aborcja jest bardzo bezpiecznym zabiegiem. Pisałam już o
              tym do Kini19851, zresztą w Twoim wątku ("Ja też zdecydowałam się napisać" -
              smutna43). Wydaje mi się, że nie ma sensu, bym to tutaj powtarzała.

              "Jagandro, jeszcze raz powtarzam, zastanów się..."

              Bardzo dużo się zastanawiałam. Dlatego jestem na tym forum.

              Do musiakazi

              Historia o córce Twoich znajomych jest przerażająca. Z tego co piszesz wynika,
              że doznała podwójnej przemocy: po pierwsze została zmuszona do donoszenia ciąży
              i urodzenia dziecka, po drugie przez to nie będzie już mogła mieć dzieci. Próby
              samobójcze są prawdopodobnie reakcją na tę przemoc.
              Czy wiesz może, jaka była sytuacja prawna tej dziewczynki? Bo przecież polskie
              prawo zezwala na aborcję, jeśli ciąża zagraża zdrowiu kobiety, a brak macicy i
              niemożność posiadania dzieci na pewno jest poważnym uszczerbkiem na zdrowiu.
              Czy w sytuacji osoby nieletniej decydują rodzice?
              Czy ona sama chciała urodzić dziecko?
              I czy chciała je oddać do adopcji?

              Pozdrawiam
              Jagandra
              • marti1985 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 03.12.04, 00:08
                czuje potrzebe napisania tutaj ale za bardzo nie wiem co..jakos nie potrafie
                sie zaangazowac w ta cala walke o zalegalizowanie aborcji nie mam zadnego do
                tego stosunku moze dlatego ze nigdy sie nad tym nie zastanawialam..po prostu
                jak ktos bardzo tego chce to to zrobi objetnie czy bedzie to legalne czy nie..a
                nawet jesli nie chce to wciaz zdarzaja sie rodzice ktorzy tak potrafia wplynac
                na swoja corke ze ona sie zgodzi na cos tak strasznego..wiecie ze mimo wszystko
                kocham swoich rodzicow i w jakis sposob im wybaczylam..chociaz zal mam..ale
                moze przede wszystkim do siebie..ze przeciez ostatnie slowo powinno nalezec do
                mnie ze powinnam powiedziec chlopakowi kolezankom glosno krzyczec o tym co chca
                mi zrobic uciekac..a ja pozostalam bierna..to ja i tylko ja jestem winna..jejku
                niepotrzebnie wtracam sie tutaj ze swoimi smuteczkami pozdrawiam Was wszystkie!
                • janeczka12345 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 29.12.04, 10:46
                  masz takie samo prawo wtrącać się tutaj ze swoimi smuteczkami jak każda inna
                  kobieta....Powinnaś to robić bez cienia wyrzutów sumienia.Pozdrawiam Cie
                  serdecznie...
              • smutna44 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 03.12.04, 10:29
                Jagandro, aborcja jest może i bezpiecznym zabiegiem tuż po wykonaniu, ale
                poczytaj sobie trochę o możliwych odległych skutkach...i to bynajmniej nie
                psychicznych ale czysto somatycznych...Ja się to tego doczytałam, i to wcale
                nie na katolickich stronach, ale czysto medycznych, zarówno po polsku, jak i po
                angielsku. Trzeba zadać sobie tylko trochę trudu...

                Dlatego NIGDY nie zgodzę się na aborcję u mojej córki.
                Pisałam Ci zastanów się, a Ty piszesz że zastanowiłaś się wcześniej... Prosiłam
                Cię abyś zastanowiła się nad tym, co Ci napisałam...A TY odrzucasz - Ty wiesz
                lepiej...
                Napisałam Ci o mojej aborcji...Dlaczego nie popierasz takich kobiet jak ja,
                które z powodu legalizacji aborcji żałują,że to zrobiły... Dlaczego milczysz, a
                mówisz głośno, że trzeba legalizacji, bo gwałt, bo nieletnia dziewczynka...
                A ja ? Co ze mną i innymi, które zrobiły to, bo w danej chwili myślały, że
                dziecko zniszczy im życie i trzeba je usunąć ?? Takich sytacji jest
                kilkatrotnie więcej i właściwie z tago powodu jest głównie usuwana ciąża w
                krajach z zalegalizowaną aborcją...
                Dlaczego chcesz dopuszczać do niszczenia życia tysięcy dzieci, które mog łyby
                żyć szczęśliwie ???
                Dlaczego?
                Czy moje dziecko i ja - kobieta, a więc jedna z tych, o której dobro tak sie
                niektórzy domagają, nie liczy się???
                Czy moja tragedia nie jest nic warta???

                • agababajaga1 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 03.12.04, 10:47
                  Witaj...różnica między nami polega natym ,ze Ty żałujesz a ja nie...czy jestem
                  przez to gorasza? Czy jestem gorszą matką dla swoich upośledzonych dzieci?
                  Moja decyzja była dla mnie koszmarem...ale wiem teraz że była słuszna i jestem
                  z niej zadowolona...nie żałuje...Uważam, że każda kobieta powinna decydować za
                  siebie...czy 12 tyg płód jest w stanie przeżyć po za organizmem matki?
                  Pazdrawiam Agababajaga
                  • smutna44 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 03.12.04, 11:05
                    Nie zrozumiałaś...
                    Dlaczego dążac do legalizacji zapominacie o takich jak ja ??
                    Takich, co żałują są tysiące, tysiące...
                    Czy ja się nie liczę...
                    Czy te tysiące się nie liczą ???
                    Może nie żałujesz, to Twoja sprawa, ale to nie znaczy,że mamy mieć prawo do
                    aborcji..
                    Mam wrażenie, że takie kobiety jak ja nie liczą się...
                    Jeszcze raz powtarzam - moje dziecko zginęło ponieważ była dozwolona aborcja...
                    Chłopak mówił że można, bo prawo pozwala...
                    Czy moja historia się nie liczy ??
                    Czy jestem innym gatunkiem kobiety ??
                    • katjuszka2 Do Smutnej44 04.01.05, 16:34
                      Twoje dziecko zgineło bo się zgodziłaś na aborcję,a nie dlatego że aborcja była
                      dozwolona.
                      • ciociacesia Re: Do Smutnej44 06.01.05, 17:05
                        nikt temu nie zaprzecza, ale warto sięgnąć dalej i zapytać dlaczego się
                        zgodziła? jakie czynniki były decydujące?
                  • genepis Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 03.12.04, 16:16
                    agababajaga1 napisała:

                    >Uważam, że każda kobieta powinna decydować za
                    > siebie...

                    Tak. Te decyzje powinny dotyczyc tego czy będzie uprawiać seks, kiedy i z kim.
                    Nie powinna natomiast decydować za dziecko


                    > czy 12 tyg płód jest w stanie przeżyć po za organizmem matki?

                    A czy małe dziecko jest w stanie przeżyć bez opieki?
                    To moze przesuńmy granicę człowieczeństwa i dopuścmy zabijanie dzieci do roku,
                    może nawet dwóch, czy trzech?
                    Może należałoby przywrócić Skałę Tarpejską i uznawać za ludzi tylko te
                    dzieci, które przeżyją "próbę skały"?
                    To może od razu hurtem pozabijać wszystko, co nie samodzielne?
                  • janeczka12345 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 29.12.04, 10:48
                    A czy niemowle jest w stanie przeżyć bez opieki otoczenia,zdaje się że nie-oj
                    kobieto.Jestem za wolnym wyborem,bo nie znosze gdy ktoś nie daje mi
                    wolności,ale twoje argumenty są lekko ograniczone.
              • mader1 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 03.12.04, 11:00
                W przypadku 13-letniej dzieczyny zawsze ciaza jest traktowana jako wynik
                przestepstwa w zwiazku z tym aborcja jest legalna,dopuszczalna i corka
                znajomych zostala o tym poinformowana.
                Rodzice moga wywierac roznoraki wplyw na dzieci w tym wieku,niestety i na
                szczecie.Niestety -gdy sa nieludzcy, maja zly kontakt z dzieckiem,nie potrafia
                udzieli mu wsparcia.
                Urodzenie dziecka przez 13-letnie dziecko-kobiete (bo byla na tyle dorosla,
                zeby nie zapytac o rade czy wspolzyc i jak robic to " bezpiecznie" - a przeciez
                nawet w swietle prawa ciaza z jej wspolzycia to ciaza z przestepstwa)nie zsze
                musi sie takkonczyc. To zdarza sie w najlepszych nawet rodzinach. W znajomej mi
                rodzinie rodzice bez pretensji do " wspolsprawcy" wspomogli corke, ktora juz
                szok przezyla, ze tatus jest taki "malutki" (pierwszy zawod milosny takiego
                kalibru czesci nastolatkow juz wystarcza do proby samobojczej), potem otoczyli
                ja opieka psychologa i swoja ( zmiany w zwiazku ze szkola,otoczeniem),po
                urodzeniu zaadoptowali dziecko sami i pomogli corce znowu wejsc na droge
                nastolatki. Nie bylo samobojstwa, nie ma tragedii.Jest nieunikniony dramat. Jak
                13- latka zachodzi w ciaze to nie ma dobrych rozwiazan, moje panie.
              • genepis Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 03.12.04, 16:04
                jagandra napisała:

                /.../
                > Ani ludzie głęboko upośledzeni (którzy zresztą mają pewną świadomość siebie)
                > ani ludzie nieprzytomni nie znajdują się wewnątrz ciała kobiety i na tym
                polega
                >
                > najważniejsza różnica.
                >
                No to ja niegdy nie przyjdę do Ciebie w gości, bo gdyby mi się przypadkiem
                zdarzyło stracić przytomność, to mogłabym nawet stracić i życie.
                Zresztą wystarczyłaby odpowiednia ilość środków przeciwbólowych w herbacie i
                cios z tyłu. Nie miałabym świadomosci.
                Na czym polega różnica między być w mieszkaniu kobiety, a być w ciele kobiety?
                Przecież jedno i drugie jest własnością kobiety.

    • agababajaga1 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 03.12.04, 10:40
      Witaj...cieszę się, że potrafiłaś się tu odezwać..ja trafiłam na to forum jakiś
      czas temu i tylko czytałam...uważałam, że skoro nie czuję się winna po
      dokonaniu aborcji lepiej żebym się to nie odzywała..Jestem mamą dwójki chorych
      dzieci. Nie chorych na karar czy alergię, ale dwójki upośledzonych dzieci. Trzy
      lata po urodzeniu pierwszego dziecka poroniłam , bo sama dźwigałam chore
      dziecko po schodach na 4 piętro.Nie powiem żeby była to dla mnie straszna
      tragedia. Hm...uważałam, że to może lepiej bo kosztem maluszka straciłoby
      starsze dziecko. Trzy lata później znowu byłam w ciąży i czekaliśmy na to
      dziecko bardzo. Nie robiłam w domu nic, nie jeździłam na ćwiczenia, niec -
      kompletnie nic. Lekarze nie zgodzili się na badania prenatalne do starsze
      dziecko nie ma wady genetycznej więc podstaw nie było. Drugie dziecko urodziło
      się chore i wszystko legło w gruzach. Szpitale,rehabilitacja,leki dwoje chorych
      to okropne wydatki..tenwie, kto ma chore dziecko. Mieszkamy sami więc pomocy
      nie mam żadnej. Sama zajmuję się dziećmi, sama wychodzę z nimi na spacery, sama
      wożę na ćwiczenia i sama biegam po lekarzach...mąż pracuje, żeby jakoś to
      wszystko ogarnąć a ja dźwigam wózki, foteliki i dzieci...sama...Finanse w
      naszym domu są nadszarpnięte bardzo i nie wiem jak to będzie dalej...Jak
      poszłam do opieki społecznej po pomoc to pani kazała mi sprzedać samochód
      (kretynka bez wyobraźni). Wsparcia psychicznego w naszych realiach nie można
      się spodziewać...
      W ciążę zaszłam w niecały rok po urodeniu drugiego dziecka, kiedy to (o
      głupia...) karmiłam i nie chciałam brać tabletek bo moje dziecko i tak
      przyjmowało mnultum leków więc nie chciałam dokładac mu dodatkowych leków w
      mleku.Mówi się że nie mają one wpływu na dziecko, ale ja nie chciałam.
      No i zaszłam w ciążę...to był koszmar najgorszy ze wszystkich...Podjęcie
      decyzji o aborcji wcale nie było łatwe...ale jestem przekonana o słuszności
      swojej decyzji. Nawet jeśli dziecko byłoby zdrowe, to i tak nie wyobrażam sobie
      dalszego życia z jeszcze jednym dzieckiem. Raz w tygodniu, moja urocza sąsiadka
      zabiera dzieci do siebie a ja mam dwie godziny dla siebie...to najcenniejsze
      dwie godziny w całym tygodniu...dobrze, że mam taką sąsiadkę...
      Zanim zaczniecie oceniać i krytykować spójrzcie na sprawę jak przez peryskop -
      z drugiej strony...
      Pozdrawiam i dziękuję Ci Jagandra, ze tu napisałaś...
      Agababajaga
      • smutna44 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 03.12.04, 11:30
        Twoja historia jest bardzo bolesna, podziwwiam Cię..
        Ale czy to znaczy, że trzeba legalizować?
        Nie każdy miał taką sytuację jak Twoja a zrobił to...
        Twoja historia była taka, moja taka ...
        Moje dziecko było zdrowe i nie żyje...
        A mogło żyć i byłoby kochane...
        Większość usuwanych dzieci w USA było zdrowych...Usuwa się ich ponad milion...
        Wspóczuję Ci bardzo, ale nadal dziwię się jak można chcieć legalizacji aborcji.
        Usunęłaś, było Ci ciężko... A może usunęłaś dziecko, które byłoby Ci podporą w
        Twojej sytuacji po latach....
        Rózne są sytuacje w życiu. A męża sadystę , który niszczy rodzinę nie można, bo
        nie można... Nie można pozwolić na morderstwa i kradzież, trzeba jedynie
        inaczej rozpotrywać daneprzypadki ...
        Ty miałaś wyjątkowo ciężko, ale czy dlatego trzeba pozwolić naaborcję...?
        Piszecie o różnych tragediach...Ale to znaczy ze co ? Trzeba pozwolić na
        aborcję?
        A co z tymi, którzy z głodu kradną? Trzeba więc pozwolić na kradzież ?
        A ci co zabiją męża-tyrana z rozpaczy? Trzeba pozwolić na morderstwo?
        Takie historie nie mogą dać przyzwwoleniana zmianę prawa.
        Współczuję nieletnim dziewczynkom bardzo, bardzo... Ich sprawe należy
        rozpatrywać osobno...


        • tygrysia_suka Re:Do jagandry. 03.12.04, 13:58


          jagandra napisała:

          >Myślę, że kobietom, które zdecydowały się na aborcję i nie żałują tej decyzji,
          >też jest potrzebne wsparcie. Jestem pewna, że dla przeważającej większości nie
          >miało to nic wspólnego z wyrywaniem zęba i że nie jest prawdą, że nic nie
          >czują.

          -------------------------------------------------------------------------------
          No to ja już nic nie rozumiem, jeżeli coś czują, to świadczy to o tym, że to
          jest coś więcej niż zabieg!
          Dlatego nie nazywajmy morderstwa niewinnej istoty zabiegiem.

          Ponieważ tym sposobem, zacieramy rzeczywisty obraz, i większości osobom wydaje
          się że naprawdę idą na zabieg.
          To jest manipulacja, myślę…. że o to chodziło smutnej44!

          -------------------------------------------------------------------------------

          >A wiele z nich nie ma komu opowiedzieć o swoich przeżyciach i
          >przemyśleniach, bo od razu usłyszą: jesteś morderczynią, nie zasługujesz na to
          >by być matką, nie masz uczuć. Uważam, że to okrutne.

          -------------------------------------------------------------------------------


          Pewnie nie zauważyłaś, iż w „historiach” wkleiłam RÓWNIEŻ posty dziewczyn,
          które nie żałują swoich decyzji….to chyba świadczy o tolerancji .
          Nie przypominam sobie , żeby kiedykolwiek któraś z dziewczyn tak się zachowała
          w stosunku do takiej osoby.

          Wyjątkiem była nawiedzona feministka, która napisała, że płód staje się
          człowiekiem dopiero po urodzeniu,
          A do tego czasu to heja…można z takim intruzem robić co się podoba.

          Druga osoba która wywołała ogólne oburzenie, to dziewczyna która pisała że jej
          mama aborcję traktowała jak antykoncepcje. Ciąże usnęła 6 razy i to jest ok.


          No sory , ale jakiej reakcji oczekiwałaś?

          --------------------------------------------------------------------------------

          >Marti1985 została zmuszona do usunięcia ciąży w czasach, gdy aborcja była już
          >nielegalna. Wydaje mi się, że jedynym wyjściem, by uniknąć takich sytuacji
          jest
          >legalizacja aborcji+obowiązkowa rozmowa z psychologiem

          --------------------------------------------------------------------------------

          Zamki na piasku, nawet kobiety po stracie dziecka nie mają wsparcia……nasz kraj
          jest na to za biedny.
          Myślę że lepszym wyjściem jest nadanie , nienarodzonemu dziecku praw człowieka.


          ------------------------------------------------------------------------------


          >Kiedy człowiek staje się człowiekiem? Mi serce i intuicja podpowiadają, że to
          >tajemnica.

          -------------------------------------------------------------------------------

          Czyli nie masz PEWNOŚCI !
          Inaczej mówiąc, jednak może być człowiekiem.
          I mimo to, jesteś gotowa wydać wyrok .

          Zadziwiające?
    • tygrysia_suka Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 03.12.04, 16:31
      sion2 i genepis:

      "nie rozumiem tego,że czlowiekiem jest się tylko wtedy gdy jest się tego
      swaidomym... to ludzie głęboko uposledzeni umysłowo są ludżmi czy..."
      "Czy uważasz za dozwolone zabicie kogoś kto akurat jest nieprzytomny? (Nie ma
      świadomości i nie odczuwa bólu)."

      Jagandra napisała:

      Ani ludzie głęboko upośledzeni (którzy zresztą mają pewną świadomość siebie)
      ani ludzie nieprzytomni nie znajdują się wewnątrz ciała kobiety i na tym polega
      najważniejsza różnica.




      Powołaniem lekarza powinno być ratowanie życia.
      Jak możemy wymagać, żądać aby był on zobowiązany do morderstwa.


      Czym tak naprawdę się różnimy: dziecko od dorosłego, dorosły od starca? Tylko
      stopniem rozwoju. Nikt jednak nie zaprzeczy, że i dziecko, i dorosły, i
      starzec - to człowiek.


      Czy żyjąc w świecie, w którym zabójstwo będzie się uważać za dobrą metodę
      rozwiązywania trudności, naprawdę będziemy szczęśliwsi? Czy to prawo do
      zabijania nie obróci się przeciwko nam? Przecież już jest tak, że pozwalając
      sobie na agresję, sami zaczynamy jej doświadczać od innych i boimy się
      np.wychodzić wieczorami na ulicę.

      Zło będzie zawsze złem…..można nadawać różne imiona…ale to niczego nie zmienia.
      Tworzymy mu tylko lepsze warunki rozwoju a później dziwimy się kiedy eksploduje.
      Dopiero gdy uderza w nas..... zaczynamy zadawać pytania.


      KIEDY CZŁOWIEK STAJE SIĘ CZŁOWIEKIEM?



      "... od chwili zapłodnienia komórki jajowej rozpoczyna się życie,

      . NIE STANIE SIĘ NIGDY CZŁOWIEKIEM, JEŻELI NIE JEST NIM OD TEGO MOMENTU.

      Tę oczywistą prawdę, zawsze uznawaną, nowoczesna genetyka potwierdza cennymi
      dowodami. Ukazała ona, że od pierwszej chwili istnieje dokładny program tego,
      kim będzie ta żywa istota: człowiekiem, tym konkretnym człowiekiem, którego
      cechy szczególne są w pełni określone. Od zapłodnienia rozpoczynają się dzieje
      człowieka”
      • tygrysia_suka Re: Czy wiecie kto pierwszy zalegalizował aborcję? 03.12.04, 17:21

        --------------------------------------------------------------------------------
        --------------------------------------------------------------------------------
        ------------Czy wiecie kto pierwszy zalegalizował aborcję?----------------------
        --------------------------------------------------------------------------------
        --------------------------------------------------------------------------------


        Pierwszym krajem w Europie, który zalegalizował zabijanie poczętych dzieci,
        był Związek Radziecki. Włodzimierz Lenin, po zwycięstwie rewolucji
        bolszewickiej - już w 1920 roku - zezwolił na zabijanie nienarodzonych.
        Przypomnijmy, że w całej ówczesnej Europie prawo chroniło życie ludzkie.

        Drugim przywódcą europejskim, który doprowadził do legalizacji aborcji w
        swoim kraju był Adolf Hitler. Dążąc do utworzenia czystej, biologicznie
        mocnej "rasy panów", doprowadził w 1933 roku, do legalizacji zabijania
        niemieckich nienarodzonych dzieci, które posiadały lub mogły posiadać wady
        wrodzone. Należy dodać, że hitlerowscy "ustawodawcy" chronili surowymi
        sankcjami karnymi życie zdrowych, niemieckich dzieci, dążąc do demograficznego
        wzrostu "rasy panów".

        W skali masowej pierwszymi ofiarami Hitlera nie byli niemieccy komuniści,
        Żydzi, Polacy czy Romowie, ale niemieckie nienarodzone dzieci z domniemanymi
        wadami oraz ofiary, wprowadzonej na szeroką skalę przez hitlerowców eutanazji.
        Po podbiciu narodów słowiańskich niemieccy zbrodniarze opracowali "Planost" -
        plan wyniszczenia narodów podbitych, w ramach którego okupowanym narodom
        szeroko zalecali antykoncepcję i legalizację aborcji. Zbrodnicze plany
        hitlerowców najlepiej charakteryzuje wypowiedź Martina Bormana, szefa
        kancelarii Hitlera i "sternika" NSDAP: (...) Obowiązkiem Słowian jest pracować
        dla nas. Płodność Słowian jest niepożądana. Niech używają prezerwatyw albo
        robią skrobanki - im więcej, tym lepiej. Oświata jest niebezpieczna (cyt. za:
        J. Heydecker, J. Leeb "Trzecia rzesza w świetle Norymbergi - bilans
        tysiąclecia", Książka i Wiedza, Warszawa 1979, s. 391).

        Po II wojnie światowej, w krajach tzw. obozu socjalistycznego, dyktatorzy
        komunistyczni wprowadzili w połowie lat pięćdziesiątych prawną dopuszczalność
        tzw. przerywania ciąży. W krajach zachodniej Europy (a także w USA)
        doprowadzono do legalizacji aborcji pod koniec lat sześćdziesiątych i
        siedemdziesiątych. Zwolennicy "cywilizacji śmierci" doprowadzili do tych zmian
        prawnych, posługując się manipulacją i kłamstwem (porównaj np. wypowiedź dr B.
        Nathansona "Śmiertelne oszustwo - zaplanowana zagłada", "Służba Życiu" nr
        2/1999. Autor uczestniczył w procedurze legalizacji aborcji w USA, przeżył
        nawrócenie i zdemaskował metody manipulacji i kłamstwa zwolenników aborcji).
        • jagandra Re: Czy wiecie kto pierwszy zalegalizował aborcję 03.12.04, 18:51
          Za Stalina aborcja w Związku Radzieckim była nielegalna.

          W hitlerowskich Niemczech aborcja była LEGALNA I OBOWIĄZKOWA, jeśli płod miał
          wady wrodzone, ale była NIELEGALNA, jeśli płód był zdrowy. To nie ma nic
          wspólnego z prawem kobiety do wyboru.

          To jak przedstawiasz fakty, jest manipulacją.
    • jagandra Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 03.12.04, 18:41
      Do Marti1985

      "jak ktos bardzo tego chce to to zrobi objetnie czy bedzie to legalne czy
      nie..a nawet jesli nie chce to wciaz zdarzaja sie rodzice ktorzy tak potrafia
      wplynac na swoja corke ze ona sie zgodzi na cos tak strasznego"

      To prawda, jeśli ktoś bardzo chce usunąć ciążę, to i tak to zrobi, ale:
      1. Musi mieć pieniądze. Kobiet w naprawdę bardzo złej sytuacji finansowej nie
      stać na nielegalną aborcję. Przypuszczam, że nie korzystają one z internetu,
      nie to środowisko.
      2. Naraża swoje zdrowie, czasem nawet życie, a już na pewno godność

      A rodzice rzeczywiście często mają bardzo duży i niekoniecznie dobry wpływ na
      swoje dzieci... Jedno co mi przychodzi do głowy, by go ograniczyć w takich
      sytuacjach jak Twoja, to ta obowiązkowa rozmowa z psychologiem przed podjęciem
      decyzji o aborcji. Właśnie po to, by ostatnie słowo należało do kobiety.


      Do Smutnej44

      "Jagandro, aborcja jest może i bezpiecznym zabiegiem tuż po wykonaniu, ale
      poczytaj sobie trochę o możliwych odległych skutkach...i to bynajmniej nie
      psychicznych ale czysto somatycznych"

      Jeśli masz taką wiedzę, to podziel się nią ze mną i innymi osobami czytającymi
      to forum. Nigdy nie słyszałam o odległych somatycznych skutkach aborcji, ale
      przecież mogę o czymś nie wiedzieć. To samo musiałoby dotyczyć kobiet, które
      poroniły i miały potem zabieg łyżeczkowania w celu oczyszczenia macicy. To ten
      sam zabieg, potocznie zwany skrobanką.

      "A ja? Co ze mną i innymi, które zrobiły to, bo w danej chwili myślały, że
      dziecko zniszczy im życie i trzeba je usunąć?? Czy moja tragedia nie jest nic
      warta??? Dlaczego dążac do legalizacji zapominacie o takich jak ja?? Takich, co
      żałują są tysiące, tysiące..."

      Oczywiście że Twoja tragedia jest ważna! Każda tragedia jest ważna i nie
      zamierzam zaprzeczać Twoim uczuciom. Ale wydaje mi się, że chcesz przerzucić
      odpowiedzialność za swoją decyzję na państwo, które umożliwiło Ci podjęcie jej
      (a nie zmusiło Cię do niej). Ja chcę sama podejmować decyzje, które mnie
      dotyczą. Tysiące kobiet chcą same podejmować decyzje. I ponosić ich
      konsekwencje. Jeśli będę żałować swoich wyborów, to będę tylko do siebie miała
      pretensję, a nie do państwa, które mi pozwoliło podjąć taką a nie inną decyzję.


      Do Agababajagi

      Dziękuję za miłe słowa i za Twoją opowieść o aborcji.
      Uważam, że jako matka upośledzonego dziecka miałaś pełne prawa do badań
      prenatalnych, nawet jeśli upośledzenie pierwszego dziecka nie ma podłoża
      genetycznego. Lekarze często nie zgadzają się na badania prenatalne właśnie
      dlatego, że obawiają się, że kobieta mogłaby zdecydować się na aborcję. W ten
      sposób lekarz ma czyste sumienie, a konsekwencje ponosi ktoś inny. Na pewno
      słyszałaś o głośnej sprawie łomżyńskiej - tam kobiecie nie pozwolono na badania
      prenatalne, mimo że miała już jedno dziecko z wadą genetyczną. Urodziła drugie
      z taką samą wadą. Wygrała nawet precedensową sprawę w sądzie, ale
      odszkodowanie, jakie się udało wywalczyć, nie pokrywa kosztów leczenia dzieci
      (potrzebują one m.in. drogich operacji).
      Piszę o tym tutaj, bo niechęć lekarzy do kierowania kobiet na badania
      prenatalne ma swoje źródło w restrykcyjnej ustawie antyaborcyjnej. Wprawdzie
      aborcja jest legalna w sytuacji ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu,
      ale lekarze i tak obawiają się ją przeprowadzać.
      A w ogóle jesteś bardzo dzielna smile - z dwójką upośledzonych dzieci


      do mader1

      "Jak 13- latka zachodzi w ciaze to nie ma dobrych rozwiazan, moje panie."

      Ale są rozwiązania lepsze i gorsze. Rozwiązanie przez Ciebie opisane należy do
      tych lepszych. Nie uważam przecież, że aborcja jest zawsze dobrym wyjściem. Ale
      uważam, że należy kobietę w ciąży (a już zwłaszcza dziewczynkę) otoczyć opieką
      i szacunkiem. A jeśli kogoś szanujemy, to dajemu mu prawo wyboru.


      do Tygrysiej

      "No to ja już nic nie rozumiem, jeżeli coś czują, to świadczy to o tym, że to
      jest coś więcej niż zabieg!
      Dlatego nie nazywajmy morderstwa niewinnej istoty zabiegiem."

      To że kobiety coś czują po przeprowadzeniu aborcji nie oznacza, że aborcja jest
      morderstwem.

      "Pewnie nie zauważyłaś, iż w „historiach” wkleiłam RÓWNIEŻ posty dziewczyn,
      które nie żałują swoich decyzji"

      Zauważyłam i doceniam to. "Historie" to był pierwszy wątek, który przeczytałam.
      Chodzi mi o to, że uważacie kobiety dokonujące aborcji za morderczynie i
      akceptujecie tutaj tylko te, które żałują i cierpią. Te pocieszacie i
      wspieracie.

      "Zamki na piasku, nawet kobiety po stracie dziecka nie mają wsparcia……nasz kraj
      jest na to za biedny."

      Ale tak powinno być. Realne to czy nie, tak powinno być. W Polsce są pieniądze
      na utrzymywanie fałszywych rencistów i leniwych bezrobotnych, ale nie ma
      pieniędzy na wspieranie kobiet.

      "Czyli nie masz PEWNOŚCI !
      Inaczej mówiąc, jednak może być człowiekiem.
      I mimo to, jesteś gotowa wydać wyrok."

      Tygrysia, przecież już to napisałam. Nie mam pewności, kiedy się zaczyna
      człowiek. Ale mam pewność, że nie można określić na ile płód jest samoistną
      istotą, a na ile częścią ciała kobiety. A ponieważ bez wątpienia jest częścią
      ciała kobiety, nie należy jej pozbawiac prawa do decydowania o swoim ciele.

      "Zło będzie zawsze złem…..można nadawać różne imiona…ale to niczego nie
      zmienia."

      Brak szacunku dla kobiet, szczególnie dla kobiet w ciąży - jest złem.


      do genepis

      "Na czym polega różnica między być w mieszkaniu kobiety, a być w ciele kobiety?
      Przecież jedno i drugie jest własnością kobiety."

      Ja nie mam kłopotów w odróznieniu mojego ciała od mojego mieszkania.
      • genepis Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 03.12.04, 22:33
        jagandra napisała:

        > Ale mam pewność, że nie można określić na ile płód jest samoistną
        > istotą, a na ile częścią ciała kobiety. A ponieważ bez wątpienia jest
        częścią
        > ciała kobiety, nie należy jej pozbawiac prawa do decydowania o swoim ciele.
        >
        A skąd Ci się wzięła ta pewność?
        Ja jako genetyk mam pewność, że MOZNA okreslic gdzie konczy sie kobieta a
        zaczyna dziecko.
        Wystarczy porownac DNA kobiety i DNA dziecka.

        Skoro nie potrafisz tego odroznic, to mam powazne watpliwosci czy bedziesz
        potrafila odroznic cialo od mieszkania wink
        A moze jesli Twoja corka przytuli sie do Ciebie to bedziesz miec watpliwosci
        gdzie konczy sie jagandra a zaczyna corka jagandry?
      • hancik5 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 04.12.04, 08:26
        Chyba się wtrącę, poronienie to nie to samo co aborcja, ponieważ przy poronieniu
        organizm sam przestawia się hormonalnie zakończenie ciąży. Beta spada
        samoistnie, ustają powoli oznaki ciąży, aborcja to gwałtowna ingerencja w
        pracujący pełną parą organizm nastawiany na wspomaganie rozwojy dziecka w macicy...

        Lekarze rzeczywiście coraż głośniej wypowiadają opinię, że nie pozostaje to bez
        wpływy na zdrowie kobiety.Dalekosiężne skutki nie są do końca zbadane, ale gzieś
        czytałam, że nawet rak piersi , a dlaczego ? Bo gruczoły mlekowe zwłaszcza w
        początkowym okresie ciąży przechodzą gwałtowne zmiany hormonalne. Komórki
        przestawiąją się na wydzielanie mleka. Przy poronieniu proces ten sam powoli
        zanika. przy aborcji jest to nagłe. Po aborcji kobiety nieraz odczuwają bardzo
        silny ból piersi- to właśnie cofają sie zmiany...
        Tyle ja czytałam, coś na stronach angielski, poszukajcie pod breastcancer w
        wyszukiwarce...To nie były strony kościelne, ale rzeczywiście czysto medyczne...
        Nie jestem lekarzem, moja wypowiedź jest fragmentaryczna. Dużo więcej szczegółow
        wyczytałam na tamtej stronie, ale to było dawno, może znajdę..Poszukam w
        przyszłym tygodniu.
        Wiedza to rzecz bardzo ważna, my często damy się nabrać na slogany typu - To mój
        wybór, to mój brzuch, co ty wiesz o mojej sytuacji, nie ty będziesz wychowywał,
        itd, itp... To są slogany...
        Acha, jescze jedna mi sie przypomniało... Podobno największe negatywne skutki na
        zdrowiu przynosi usunięcie pierwszej ciąży i to wczesnej... Od piątego miesiąca
        jest mniej ryzyka, ponieważ piersi ustaliły się już hormonalnie...
        No tak, poszukam tej strony, bo na pewno chciałybyście poczytać..
        A czy za Stalina aborcja była nielegalna ? Czy aby na pewno się nie mylisz ??
        Pozdrawiam














      • hancik5 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 04.12.04, 08:30
        A jeszcze do Ciebie jagandro. Dlaczego tak strasznie bronisz prawa do aborcji?
        Jeżeli współczujessz kobietom, to może powspółczuj też tygrysiej, marti, kini,
        czy smutnej...
        Patrz obiektywnie i sprawiedliwie dla wszystkich, nie dla niektórych...
        • tygrysia_suka Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 04.12.04, 10:50
          jagandra napisała:


          >Za Stalina aborcja w Związku Radzieckim była nielegalna.








          Tak masz rację, za Stalina była nielegalna. Ale gdzie ja tak napisałam?



          Pierwszym krajem w Europie, który zalegalizował zabijanie poczętych dzieci,
          był Związek Radziecki.
          -----------------------
          • tygrysia_suka Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 04.12.04, 11:22
            Ten sam artykuł znalazłam jeszcze na innej stronie…


            www.fuw.edu.pl/~trochim/Duch/cywilizacja.html
    • mala_7 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 04.12.04, 15:46
      Jagaandra, swietny watek. Po pierwsze zgadzam sie z Toba, mam wrazenie jakbym
      czytala moje slowa. Po drugie udalo Ci sie sklonic pare osob do rozmowy, a nie
      skakania sobie do oczu. Brawo dziewczyny.
      Natomiast argumenty sa takie same jak zwykle. Zycie plodu ponad zycie i zdrowie
      (takze psychiczne) matki; zbrodnia a nie zabieg itp. No coz. Mam nadzieje, ze
      wszystkie zainteresowane tematem dziewczyny juz przeczytaly ksiazke "Milczenie
      owieczek" i wiedza kto i dlaczego zakazywal aborcji? Na przyklad po pierwszej
      wojnie swiatowej Francuzi zakazali, bo bali sie, ze zostana zalani przez inne
      nacje... Czyli kobiety maja ponosic konsekwencji tego, ze mezczyzni chca sie
      bic... To tylko jeden przyklad z wielu. O Niemcach hitlerowskich juz bylo, a w
      Zwiazku Radzieckim tez chodzilo o silna i liczna klase robotnicza...
      Dodam do calych tych rozwazan, ze mimo iz aborcja JEST legalna w przypadku
      zagrozenia zycia kobiety, oraz w przypadku gwaltu wielu lekarzy odmawia i
      utrudnia wykonania takich zabiegow. Czyzby ratowanie zdrowia i zycia kobiety
      bylo mniej wazne od ratowania zycia plodu?
      Uwazam, ze kazda ze stron jest manipulowana i dlatego zanim sie pokaze
      nieprawdziwe zdjecia z aborcji nalezy sie zastanowic. Jak rowniez nie kazdy
      wierzy, ze zygota to czlowiek (mowie o zaplodnionym oocycie, a nie o calym
      diploidalnym organizmie...), wiec pozwolmy wybierac. Nie zakazujmy. Ufajmy, ze
      kobiety beda madre, beda zastanawiac sie (rozmowa z psychologiem - swietna
      sprawa) i beda potrafily rozwaznie zdecydowac.
      Dodam o sobie: jestem we wczesnej ciazy i nie chce jej usunac, byla planowana i
      wyczekiwana. Ale wlasnie teraz zaczynam rozumiec jak to musi byc koszmarnie dla
      kobiety znosic trudy ciazy gdy sie jej nie chce... Jestem szczesciara, ze moja
      ciaza jest wynikiem glebokiego uczucia. Wspolczuje dziewczynom, ktore musialy
      donosic taka ciaze wbrew sobie, wspolczuje dziewczynom, ktore musialy usunac
      wbrew sobie i wspolczuje dziewczynom, ktore usunely, wiedza, ze to byla dobra
      decyzja, ale beda z ta decyzja zyly do konca swojego zycia. Trzymajcie sie
      dziewczyny.
      Pozdr.
      • baba.kasia Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 04.12.04, 19:54
        Pozwol, ze sie wypowiem...
        > Natomiast argumenty sa takie same jak zwykle. Zycie plodu ponad zycie i
        zdrowie
        > (takze psychiczne) matki;
        zycie psychiczne kobiety powiadasz... mysle, ze urodzenie dziecka i oddanie go
        jest czynem lepszej natury, niz wyskrobanie i wyrzucenie na smietnik
        (doslownie) - to dobiero powinno zawazyc na psychice takej kobiety - i nie
        czarujmy sie, aborcji teraz najczesciej dokonuja karierowiczki, niewrazliwe na
        drugiego czlowieka, a wrazliwe na kase; zeby mnie nie obrzucic blotem - sa
        wyjatki; a dziewczyny plebejskie czesto chca rodzc, mimo ze nie maja
        odpowieniego zaplecza socjalnego;

        > zbrodnia a nie zabieg itp.
        moze nie zbrodnia, ale z pewnoscia cos zlego (i zle swiadczacego o dojrzalosci
        i odpowiedzialnosci - pomijam kobiety zmuszane - a takch jest mnostwo i wiem
        jedn - gdyby pomoc takim kobietom nagabywanym przez meskie swinie, to bylyby
        one szczeslwymi matkami);
        to nie jest zabieg, jak usuniecie migdalkw, wiec prosze rozroznic, choc w
        srodowisku medycznym utarlo sie mowic o czlowieku (takze djrzalym) jak o ciele,
        zbiorze tkanek...

        > Czyzby ratowanie zdrowia i zycia kobiety
        > bylo mniej wazne od ratowania zycia plodu?

        Co ma do tego zalegalizowanie aborcji na zyczenie? przeciez wystarczy dbac, aby
        bylo przestrzegane prawo obawiazujace!!!

        > Uwazam, ze kazda ze stron jest manipulowana i dlatego zanim sie pokaze
        > nieprawdziwe zdjecia z aborcji nalezy sie zastanowic.
        Sa prawdziwe!

        > Jak rowniez nie kazdy
        > wierzy, ze zygota to czlowiek , wiec pozwolmy wybierac.
        zygota to z pewnoscia nie jest OSOBA, ale czlowiek jak najbardziej;
        poza tym usuwane sa embriony i plody ludzkie, a nie zygoty;

        .jak to musi byc koszmarnie dla
        > kobiety znosic trudy ciazy gdy sie jej nie chce...
        nie martw sie o takie kobiety. dajemy sobie rade i po urodzeniu kochamy swoje
        dzieci najbardziej na swiecie; sam fakt, ze dalo sie zycie innej istocie jest
        na tyle pocieszajace, ze naprawde nie narzekamy...

        Tez jestem szczesciara, mimo ze mam dziecko z wpadki, mimo ze moje dziecko nie
        ma taty. ono jest szczesliwe!
        uwazam ze kazda kobieta zmuszana przez partnera do przerwania ciazy powinna
        uzyskac wsparcie i przecwstawic sie tyranowi!
        pozdrawiam wszystkie silne kobiety!!!
        • agababajaga1 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 04.12.04, 21:35

          Do SMUTNEJ
          Nie uważam, że kobiety o których mówisz nie są ważne i się nie liczą...ale
          przecież każdy ma swój rozum...uważam ,że nie jest to decyzja którą podejmuje
          się pochopnie. Ja myślałam długo i też było mi bardzo ciężko ale teraz jestem
          przekonana o słuszności swojej decyzji... Legalizacja aborcji nie powinna być
          metodą antykoncepcji ale pomocą...wiem, ze może śmiesznie to brzmi w mojej
          wypowiedzi bo przecież świadomie nie brałam pigułek, ale niestety prezerwatywa
          nie wystarczyła...
          <<Usunęłaś, było Ci ciężko... A może usunęłaś dziecko, które byłoby Ci podporą
          w Twojej sytuacji po latach....>>
          może masz rację, ale jak sobie yobrażasz życie w mojej sytuacji? Potrafiłabyś
          poradzić sobie z opieką nad dwójką niepełnosprawnych, nie chodzących dzieci z
          upośledzeniem umysłowym i jeszcze jednym...może i zdrowym...ale jak to pogodzić
          będąc sama w obcym mieście daleko od rodziny, która mogłaby w jakiś sposób
          pomóc? A wiesz ile kosztuje turnus rechabilitacyjny, a pieluchy, a leki? to
          tylko finansowo...a fizycznie? jak jeździć na ćwiczenia? jak wszystkie
          dzieciaki zapakować do samochodu? ubrania, jedzenie, pieluchy? wiesz jak pakuję
          się na ćwiczenia? w nocy, kiedy dzieciaki śpią a mąż bierze prysznic ja pędzę z
          torbami na parking, żeby poupychać jakoś wszystko w małym autku, rano najpierw
          foteliki, później wózek a później dzieciaki...każde po kolei. płaczą jak
          zostawiam ich samych w domu czy w samochodzie, ale nie mam innego
          wyjścia...teraz siedzą mi pod nogami i śmieją się bo uwielbiają dźwięk
          klawiatury...każdy ma też swoją i stukają zapamiętale. Ale jak tylko wstanę z
          krzesła to płaczą oboje bo boją się, że ich zostawię samych w pokoju...czuję
          się jak pies przywiązany do drzewa...koszmar...
          Dalej uważasz że powinnam była urodzić kolejne dziecko? Dałabyś sobie radę? Ja
          nie...
          Wieżę jest Ci ciężko, ale czy rozmawiałaś z psychologiem przed podjęciem takiej
          decyzji? Nie umiem znaleźć dla Ciebie słów pocieszenia ale wiem jak boli strata
          ukochanej osoby a z tego co piszesz można wywnioskować że tak to odczuwasz więc
          mogę Ci jedynie współczuć. Mam nadzieję, że poradzisz sobie z bólem i powiem Ci
          że nawet może dobrze byłoby iść do psychologa teraz. Może byłoby Ci łatwiej?
          Przytulam i pozdrawiam - Agababajaga

          Do BABA.KASIA
          > zycie psychiczne kobiety powiadasz... mysle, ze urodzenie dziecka i oddanie
          go
          > jest czynem lepszej natury, niz wyskrobanie i wyrzucenie na smietnik
          > (doslownie) - to dobiero powinno zawazyc na psychice takej kobiety - i nie
          > czarujmy sie, aborcji teraz najczesciej dokonuja karierowiczki, niewrazliwe
          na
          > drugiego czlowieka, a wrazliwe na kase; zeby mnie nie obrzucic blotem - sa
          > wyjatki; a dziewczyny plebejskie czesto chca rodzc, mimo ze nie maja
          > odpowieniego zaplecza socjalnego;

          NIe wiem czy czytałaś moją historię...ale powiedz proszę jak dużą sznsę na
          adopcję mają dzieci upośledzone? Nie miałam żadnej pewności że będzie to
          dziecko zdrowe. A o badania prenatalne wcale nie jest tak łatwo...
          Mówiąc o dziewczynach plebejskich jak je nazwałaś to uważam że rodzą bo nie
          mają kasy, żeby zapłacić lekarzowi. a wiadomo wszystkim, że nie kosztuje to
          mało.Wiesz jak później żyją te dzieci? pewnie nie wiesz...a szkoda. Wiekszości
          są niekochane, przepychane, traktowane w szkole jako te "gorsze" z góry skazane
          są na przegraną...mało które bez pomocy z zewnątrz potrafi sobie poradzić i
          pokazać, że jest dzieckiem wartościowym - takim jak inne dzieci.
          Prawda?

          Do WSZYSTKICH

          Nie wiem już która z Was pisała o zabijaniu nieprzytomnych, nieuleczalnie
          chorych itd.
          Nie wiem ile z Was było przy koszmarnie długiej śmierci kogoś bliskiego. Ja
          byłam...pielęgnowałam swojego ukochanego Tatkę w szpitalu i widziałam jak
          bardzo cierpi...umierał przez dwa tygodnie...wiedzieliśmy że nie ma dla niego
          ratunku. Jak jeszcze odzyskiwał na chwilę przytomność to modlił się o szybszą
          śmierć...prosił o odłączenie go.
          Osobiście jestem również za eutanazją.
          Wiem ,że po tym co tu napisałam dostanę od Was niezłe błoto na głowę, ale takie
          jest moje zdanie...Każdy ma prawo je mieć.
          Pozdrawiam.

          • grrrrw Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 28.12.04, 22:00
            Dziecko chore ma mniejsze szanse na adopcje, to prawda. Czy to znaczy, ze nie
            ma prawa zyc nieadoptowane ?
            Moja szwagierka chciała w zeszłym roku uspic psa. Okazało sie, ze łatwiej jest
            załatwic dzieciaka niz znależć wtererynarza, który by sie tego podjał.
            Pouczono ja , ze nawet na obcieszu i ogona niektórzy weterynarze nie wyrazaja
            zgody, bo to psa okalecza duchowo. Proponowano jej usługi psychologa zwierzat.
            Tymczasem pies po wypadku samochodowym ma zdecydowanie cos pokrecone we łbie,
            spedza czas na łancuchu i mało kto ma odwage sie do niego zblizyc.Ale zyje !
            Czy to nie absurd ?


            Eutanazja to celowe zadanie smierci celem zakonczenia definitywnego kuracji.
            Nie jest eutanazja rezygnacja chorego lub otoczenia z uporczywej nic nie
            wnoszacej terapii. Pacjent ma prawo prosic o zakonczenie kuracji . I to jest
            takze nauka KK. To postepowanie nie jest eutanazja. Zanim bedziesz za czym
            lub przeciwko czemus dowiedz sie co znaczy co.
            Dziwne
      • genepis Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 04.12.04, 22:58
        mala_7 napisała:

        >. Jak rowniez nie kazdy
        > wierzy, ze zygota to czlowiek (mowie o zaplodnionym oocycie, a nie o calym
        > diploidalnym organizmie...)

        A co konkretnie mówisz o zapłodnionym oocycie?
    • jagandra Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 04.12.04, 18:28
      Do sion2

      Wrzuciłam w wyszukiwarkę hasło "płód". Przez godzinę odwiedziłam rożne strony.
      Na stronach organizacji feministycznych znalazłam informację, że płód do 12-
      tego tygodnia ciąży nie odczuwa bólu. Na stronach "prolajferskich" za to nie
      znalazłam informacji, że płód w tym okresie odczuwa ból. Owszem - jest o tym,
      że 20-totygodniowy płód czuje i że półroczny. Na stronie www.noworodek.pl jest
      napisane, że 12-totygodniowy płód zaczyna odczuwać ból (wcześniej nie czuje).


      do genepis

      "Ja jako genetyk mam pewność, że MOZNA okreslic gdzie konczy sie kobieta a
      zaczyna dziecko. Wystarczy porownac DNA kobiety i DNA dziecka."

      Będę bardziej precyzyjna. Płód znajduje się wewnątrz ciała kobiety i nie może
      żyć poza jej ciałem. Dlatego należy pozostawić kobiecie decyzję.


      do hancik5

      "gzieś czytałam, że nawet rak piersi , a dlaczego ? Bo gruczoły mlekowe
      zwłaszcza w początkowym okresie ciąży przechodzą gwałtowne zmiany hormonalne.
      Komórki przestawiąją się na wydzielanie mleka. Przy poronieniu proces ten sam
      powoli zanika. przy aborcji jest to nagłe."

      Znalazłam taką informację:
      W 1997 r. The New England Journal of Medicine (nr 2. 1997) opublikował wyniki
      badań, które wykazały, że sztuczne przerwanie ciąży nie zwiększa ryzyka
      zachorowania na raka piersi. Badania przeprowadzone zostały w Danii i objęły
      całą populację kobiet urodzonych między 1 kwietnia 1935 r. a 31 marca 1978 r.
      Informacje na temat zabiegów aborcji oraz zachorowalności na raka piersi
      pochodziły z Narodowego Rejestru Zabiegów Aborcji oraz Duńskiego Rejestru Raka.

      A nawet jeśli aborcja zwiększa ryzyko zachorowalności na raka piersi, to nie
      jest to powód, by ją delegalizować. Czytałam niedawno, że karmienie piersią
      zmniejsza ryzyko raka piersi, ale to przecież nie powód, żeby zakazać prawem
      karmienie butelką.

      "Jeżeli współczujessz kobietom, to może powspółczuj też tygrysiej, marti, kini,
      czy smutnej... Patrz obiektywnie i sprawiedliwie dla wszystkich, nie dla
      niektórych..."

      Współczuję im i już o tym pisałam, w tym wątku i innym. Najbardziej współczuję
      takim dziewczynom jak tygrysia czy marti, które zostały zmuszone do aborcji
      wbrew własnej woli i to przez osoby, w których powinny były znaleźć oparcie,
      czyli przez własnych rodziców. Ale współczuję też kobietom, które nie żałują
      decyzji o aborcji i które nie mają komu opowiedzieć o często trudnych
      przeżyciach z tym związanych. A już zwłaszcza współczuję kobietom, których
      historie są zawarte w "Piekle Kobiet". Oto link:

      www.federa.org.pl/publikacje/podrecznik/pieklo_kobiet/
      Te historie są równie prawdziwe, jak te opisane na tym forum.


      Do Tygrysiej

      "Ups. Tego nie wiedziałam….to świetnie było….przymusowa aborcja.
      A myślałam, że tylko w Chinach. O takiej rzeczywistości marzysz dla córki."

      Proszę traktuj mnie poważnie i czytaj uważnie to, co piszę. Ja Ciebie traktuję
      poważnie. Oczywiście nie marzę o rzeczywistości hitlerowskich Niemiec dla mojej
      córki. Marzę dla niej o rzeczywistości, w której będzie traktowana z szacunkiem
      i w której będzie mogła decydować o samej sobie.

      "Manipulacją jest całe nazewnictwo związane z aborcją. Np. słowo ZABIEG"

      Z medycznego punktu widzenia to jest zabieg - w Polsce najczęściej stosowany
      jest zabieg łyżeczkowania. Ocena moralna to inna sprawa, a medyczne
      nazewnictwo - inna.


      Do mala_7

      Dziękuję za wsparcie, jest mi bardzo potrzebne smile

      Jagandra
      • tygrysia_suka Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 04.12.04, 19:30



        A wy Ciągle brzuch jest własnością, brzuch jest własnością!

        Kobieta decyduje o sobie!

        Oczywiście, że tak! Kobieta ma prawo do swojego ciała, może z nim zrobić co jej
        się podoba.

        Ale w państwie gdzie życie człowieka jest chronione przez prawo.
        Nie może wymagać, od lekarza żeby, wyrywał z jej ciała ludzki płód!.
        Lekarz ma LECZYĆ….a nie być rzeźnikiem.

        Jak komuś przeszkadza intruz w brzuchu, to niech sam sobie go wyprasza.
        A nie oczekuje…..że to mu będzie zagwarantowane przez prawo.
        To jakaś paranoja.




        Jagandra napisała:

        >Proszę traktuj mnie poważnie i czytaj uważnie to, co piszę. Ja Ciebie traktuję
        >poważnie. Oczywiście nie marzę o rzeczywistości hitlerowskich Niemiec dla
        mojej
        >córki. Marzę dla niej o rzeczywistości, w której będzie traktowana zszacunkiem
        >i w której będzie mogła decydować o samej sobie.



        No wiesz, nie spodziewałam się takich słów.
        Natomiast spodziewałam się, słowa przepraszam.
        Podjęłam z tobą dyskusję…. na którą nie miałam ochoty.
        Potraktowałam Cię poważnie, ważyłam słowa żeby nasza rozmowa była na poziomie.
        A ty zrzuciłaś mi kłamstwo.
        A wszystko dla tego, że nie chciało ci się z uwagą przeczytać tego co
        napisałam.

        Ten tekst powinnaś skierować do siebie!



        >Współczuję im i już o tym pisałam, w tym wątku i innym. Najbardziej współczuję
        >takim dziewczynom jak tygrysia czy marti, które zostały zmuszone do aborcji
        >wbrew własnej woli i to przez osoby, w których powinny były znaleźć oparcie,
        >czyli przez własnych rodziców.




        Jak sobie wyobrażasz …..jak zostałam zmuszona do aborcji?
        Związana i siłą przyprowadzona do lekarza?

        Moja matka zrobiła mi pranie mózgu…że to zabieg, że to galareta, że to normalne
        a kowalska z pierwszego to też a ja to już parę razy….itp. bzdury

        I pytam kto jej zrobił pranie mózgu?

        A kiedy zaszłam w następną ciążę i zobaczyłam moje dziecko na usg w 8 tyg.
        …..zalałam się zimnym potem!
        Nie potrzebowałam stron pro –life żeby zrozumieć co zrobiłam !!!!!!!
        createhealth.org/images/11weeks.swf
      • genepis Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 04.12.04, 23:13
        jagandra napisała:

        >
        > do genepis
        >
        > "Ja jako genetyk mam pewność, że MOZNA okreslic gdzie konczy sie kobieta a
        > zaczyna dziecko. Wystarczy porownac DNA kobiety i DNA dziecka."
        >
        > Będę bardziej precyzyjna. Płód znajduje się wewnątrz ciała kobiety i nie
        może
        > żyć poza jej ciałem. Dlatego należy pozostawić kobiecie decyzję.
        >
        Czyli znów wracamy do punktu wyjścia. Jest to odrębna istota, ale ponieważ
        znajduje się wewnątrz Twojej własności, (ciała, mieszkania, samochodu itd) to
        możesz ją zabic. Tak?
        • grrrrw Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 28.12.04, 21:50
          Niekoniecznie. Mozliwa jest operacja na otwartej macicy. Płód znajduje sie
          zasadniczo wewnatrz macicy, ale pewne jego czesci (np. chora konczyna) na
          zewnatrz.
          Przezywalnosc poza organizmem matki to rzecz wzgledna. Zdarza sie, ze nie moze
          przezyc donoszony płod, a z drugiej strony granica utrzymania dziecka przy
          zyciu przesuwa sie w dół. Dziecko moze sie urodzic jeszcze przed terminem,
          który władze uznaja za granice dopuszczalnej aborcji.
    • baba.kasia Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 04.12.04, 19:39
      o.k. jesteś za wyborem kobiety... ale ja mysle, ze kobieta ma ogromne
      mozliwosci wyboru zanim zajdzie w ciaze albo w pierwszych tygodniach po.
      dlaczego akurat do 12 tygodnia, przeciez od 9 tygdnia to dziecko nazywane jest
      juz PLODEM LUDZKIM (tak samo jak 38 tygodniowe); mysle, ze jezeli w ogole mozna
      zaakceptowac aborcje to tylko do ok. 4 tygodnia, potem naprawde jest juz
      wszystko, a w 12 tygodniu ten organizm ma juz wszystkie narzady, ma puch na
      skorze, ma narzady plciowe itd (ma wszystko i to wszystko funkcjonuje badz jest
      jeszcze utajone). za kilka dni przesle na forum opis dziecka w tym wieku (teraz
      pisze z cafe internet) i przekonasz sie wtedy jakie jest dziecko w wieku 12
      tygodni.
      jesli chodzi o USG to nie wdzialam mojego dziecka (teraz ma 2,5 roku) dobrze
      nawet w ostatnim trymestrze, po prostu dlatego, ze jest bardzo niewyrazny obraz.
      ale musisz mi uwierzyc (albo poogladaj sobie obrazki w jakiejs ksiazce), ze juz
      8 tygodniowe dziecko to miniaturka doroslego o innych proporcjach, ma twarz,
      oczy itd. powiem wiecej, kiedys wydalilam z siebie COS (po braku miesiaczki
      przez ok 70 dni - myslalam ze to jakies zaburzenia hormonalne), spojrezalam i
      oniemialam - to byl embrion, mial moze 5 tygodni. ale juz wygladal podobnie do
      czlowieka - dlatego rozpoznalam...(to bylo calkowicie nieswiadome poronienie,
      nawet nie wiedzialam ze jestem w ciazy);
    • jagandra Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 05.12.04, 16:28
      do Tygrysiej

      "Jak komuś przeszkadza intruz w brzuchu, to niech sam sobie go wyprasza.
      A nie oczekuje…..że to mu będzie zagwarantowane przez prawo.
      To jakaś paranoja."

      Tak by można mówić, gdyby kobieta była w stanie sama to zrobić. Ale nie jest (w
      każdym razie nie w sposób dla siebie bezpieczny). A prawo wyboru kobiety
      wynikające z szacunku do niej powinno być zagwarantowane przez prawo.

      "No wiesz, nie spodziewałam się takich słów.
      Natomiast spodziewałam się, słowa przepraszam.
      Podjęłam z tobą dyskusję…. na którą nie miałam ochoty.
      Potraktowałam Cię poważnie, ważyłam słowa żeby nasza rozmowa była na poziomie.
      A ty zrzuciłaś mi kłamstwo.
      A wszystko dla tego, że nie chciało ci się z uwagą przeczytać tego co
      napisałam."

      Nie zarzuciłam Ci kłamstwa lecz manipulację. W cytowanym przez Ciebie tekście
      znajduje się informacja, że pierwszym krajem, który zalegalizował aborcję był
      Związek Radziecki. Nie ma jednak informacji, że za Stalina aborcja w Związku
      Radzieckim była nielegalna. Jest informacja, że w hitlerowskich Niemczech była
      legalna aborcja płodów z wadami rozwojowymi, ale nie ma informacji o tym, że
      aborcja zdrowych płodów była nielegalna. Wszystkie podane informacje są
      prawdziwe. Ale są one podawane wybiórczo, w taki sposób, by czytelnik skojarzył
      aborcję z systemem totalitarnym. To jest manipulacja.

      "Moja matka zrobiła mi pranie mózgu…że to zabieg, że to galareta, że to
      normalne a kowalska z pierwszego to też a ja to już parę razy….itp. bzdury
      I pytam kto jej zrobił pranie mózgu?"

      Zgadzam się z Tobą, że nie należy pozwalać na robienie prania mózgu. Lecz warto
      wymieniać się poglądami, zdobywać wiedzę i poznawać prawdziwe historie. Robimy
      to teraz.


      do genepis

      "Czyli znów wracamy do punktu wyjścia. Jest to odrębna istota, ale ponieważ
      znajduje się wewnątrz Twojej własności, (ciała, mieszkania, samochodu itd) to
      możesz ją zabic. Tak?"

      Genepis, nie obraź się, ale uczepiłaś się tego porównania ciała z mieszkaniem
      jak rzep psiego ogona. Teraz jeszcze doszedł samochód. Nic Ci nowego nie jestem
      w stanie odpowiedzieć: w dalszym ciągu nie mam kłopotów w odróżnieniu swojego
      ciała od mieszkania. Ani od samochodu.


      do baby.kasi

      Pytasz, dlaczego akurat do 12 tygodnia. Napisałam to już na początku: ponieważ
      do tego czasu płód nie odczuwa bólu ani nie ma świadomości.

      "jesli chodzi o USG to nie wdzialam mojego dziecka (teraz ma 2,5 roku) dobrze
      nawet w ostatnim trymestrze, po prostu dlatego, ze jest bardzo niewyrazny
      obraz."

      A ja wspominam drugie USG z 21 tygodnia z przyjemnością. Wtedy to co ujrzałam
      natychmiast uznałam za dziecko i było to bardzo miłe przeżycie. W
      przeciwieństwie do pierwszego USG - z 10 tygodnia. Myślę, że to jak przeżywamy
      to badanie i ciążę w ogóle, to kwestia indywidualna.

      To napisałaś nie do mnie, ale mam nadzieję, że mogę i ja Ci odpowiedzieć:
      "aborcji teraz najczesciej dokonuja karierowiczki, niewrazliwe na
      drugiego czlowieka, a wrazliwe na kase; zeby mnie nie obrzucic blotem - sa
      wyjatki; a dziewczyny plebejskie czesto chca rodzc, mimo ze nie maja
      odpowieniego zaplecza socjalnego;"

      Różnica między "karierowiczkami" a "dziewczynami plebejskimi" polega na tym, że
      te pierwsze mają "kasę" na zabieg w podziemiu, a te drugie - nie. Żeby móc
      sprawdzić, w jakim środowisku kobiety chętniej poddają się aborcji - musiałaby
      ona być legalna (bezpłatna).

      Pozdrawiam
      Jagandra
      • mala_7 do jagandry 05.12.04, 17:24
        Jagandra jak ty znajdujesz spokoj, zeby odpowiedziec na te wszystkie slowa.. Ja
        przeczytalam odpowiedz na moj post i zrobilo mi sie przykro, ze dziewczyny nie
        czytaja tego co sie do nich pisze.
        Jestem z Toba, czytam wszystko co sie dzieje, odezwe sie jak bede potrafila
        podobnie do Ciebie pisac smile
        Pozdrawiam.
        mala
        • tygrysia_suka Do małej_7 05.12.04, 18:38
          Do małej_7



          >Jagandra jak ty znajdujesz spokoj, zeby odpowiedziec na te wszystkie slowa.. Ja
          >przeczytalam odpowiedz na moj post i zrobilo mi sie przykro, ze dziewczyny nie
          >czytaja tego co sie do nich pisze.
          >Jestem z Toba, czytam wszystko co sie dzieje, odezwe sie jak bede potrafila
          >podobnie do Ciebie pisac smile



          Wybacz ale jam prosta kobita, nie rozumiem co piszesz?


          >Jak rowniez nie kazdy
          >wierzy, ze zygota to czlowiek (mowie o zaplodnionym oocycie, a nie o calym
          >diploidalnym organizmie...), wiec pozwolmy wybierac.


          Dlatego się nie odzywam!




          No nie, ale niedopatrzenie……………….

          • Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji
          genepis 04.12.2004 22:58 + odpowiedz
          mala_7 napisała:

          >. Jak rowniez nie kazdy
          > wierzy, ze zygota to czlowiek (mowie o zaplodnionym oocycie, a nie o calym
          > diploidalnym organizmie...)

          A co konkretnie mówisz o zapłodnionym oocycie?


          Czekamy na odpowiedź!


          >No coz. Mam nadzieje, ze
          >wszystkie zainteresowane tematem dziewczyny juz przeczytaly ksiazke "Milczenie
          >owieczek" i wiedza kto i dlaczego zakazywal aborcji?

          A ty oglądałaś film Pt. Niemy krzyk ?
          Jak go obejrzysz to ja przeczytam o owieczkach.




          >Czyzby ratowanie zdrowia i zycia kobiety
          >bylo mniej wazne od ratowania zycia plodu?

          Na to pytanie najlepiej odpowie ci profesor Fijałkowski:

          15 lutego 2003 roku odszedł do domu Ojca Włodzimierz Fijałkowski, profesor
          doktor habilitowany nauk medycznych, lekarz ginekolog położnik. Wybitny lekarz,
          niezwykły człowiek wielkiego serca, niezłomnego ducha, pogodnego usposobienia,
          PRZYJACIEL każdego człowieka. Jeden z nielicznych, znanych lekarzy, który przez
          całe swoje zawodowe życie zachował wierność przysiędze Hipokratesa. Gdy w 1975
          roku oficjalnie, na piśmie zażądano od Niego dokonania przerwania ciąży, na tym
          samym piśmie odpisał własnoręcznie - jako człowiek odmawiam. Trzeba wiedzieć,
          że napisał to człowiek dojrzały, światły lekarz, posiadający na prawym
          przedramieniu wytatuowany numer więźnia obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu.
          Odmawiając zabicia dziecka w łonie matki nosił w sobie dwuletnie doświadczenia;
          pogardy dla ludzkiego życia, wdeptywania w obozowe błoto ludzkiej godności,
          nienawiści obozowych oprawców, która osiągała monstrualne rozmiary. Gdy
          opuszczał obóz wynosił z niego osobiste postanowienie, że całe swoje życie
          poświęci ratowaniu ludzkiego życia. Wybrał położnictwo, bo wiedział, że wówczas
          będzie najbliżej najsłabszego życia.

          Kilka lat temu, gdy przez nasz kraj przetaczała się dyskusja nad ustawą o
          prawnej ochronie życia ludzkiego, gdy dyskutowano czy wyrazić zgodę na tzw.
          wskazania medyczne do zabiegu przerwania ciąży - profesor wstał, podszedł do
          mikrofonu i powiedział /cytuję z pamięci/: w całej swojej ponad
          czterdziestoletniej karierze lekarza położnika nigdy nie stanąłem przed
          dylematem ratować jedno życie kosztem drugiego. Zawsze ratowałem życie matki i
          dziecka. Zdarzyło się kilka razy, że jedno z nich zmarło. Każdy lekarz stając
          wobec ciężko chorego pacjenta liczy się z tym, że pomimo najlepszych
          umiejętności, dbałości, chęci ratowania zagrożonego życia - pacjent może
          umrzeć. Towarzyszymy narodzinom i śmierci - to nasz zawód, ale nigdy nie wolno
          nam decydować, kiedy kto ma umrzeć.
          • tygrysia_suka Re do Jagandry i nie tylko 05.12.04, 19:45

            >Nie zarzuciłam Ci kłamstwa lecz manipulację. W cytowanym przez Ciebie tekście
            >znajduje się informacja, że pierwszym krajem, który zalegalizował aborcję był
            >Związek Radziecki. Nie ma jednak informacji, że za Stalina aborcja w Związku
            >Radzieckim była nielegalna. Jest informacja, że w hitlerowskich Niemczech była
            >legalna aborcja płodów z wadami rozwojowymi, ale nie ma informacji o tym, że
            >aborcja zdrowych płodów była nielegalna. Wszystkie podane informacje są
            >prawdziwe.


            Jaką manipulację?
            To ty zgrabnie lawirujesz i przekręcasz !

            W temacie było: Czy wiecie kto pierwszy zalegalizował aborcję
            W kontekście….KTO PIERWSZY….. jest nie istotne za jakich przywódców była nie
            legalna.
            Tylko kto pierwszy!



            >Ale są one podawane wybiórczo, w taki sposób, by czytelnik skojarzył
            >aborcję z systemem totalitarnym. To jest manipulacja.


            żeby czytelnik zrozumiał dzięki jakim autorytetom…..została zalegalizowana!!!!
            Kto upowszechnił owo "dobro".

            Dwóch ludobójców ….a to jest kontynuacja ich dzieła!

            A legalna aborcja płodów z wadami rozwojowymi…to też jest legalizacja aborcji
            (chorych płodów)….więc nie łap mnie za słówka tylko odejdź od obrazu, żeby
            zobaczyć jego całość a nie tylko fragmenty.





            >"Jak komuś przeszkadza intruz w brzuchu, to niech sam sobie go wyprasza.
            >A nie oczekuje…..że to mu będzie zagwarantowane przez prawo.
            >To jakaś paranoja."

            >Tak by można mówić, gdyby kobieta była w stanie sama to zrobić. Ale nie jest
            (w
            >każdym razie nie w sposób dla siebie bezpieczny). A prawo wyboru kobiety
            >wynikające z szacunku do niej powinno być zagwarantowane przez prawo.




            A ponieważ jak sama napisałaś, że może to być człowiek….



            Chciałabym przytoczyć kilka art. Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Mam
            nadzieję, że zrozumiesz aluzję.

            Rozdział 1 art. 5: „Rzeczypospolita …. Zapewnia wolność i prawa człowieka i
            obywatela oraz bezpieczeństwo obywateli ….”
            Rozdział 2 art. 38: „Rzeczypospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną
            ochronę życia” !!!!!!!!!!!!
            art 40: „Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu,
            nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu”
            art. 43: „Zbrodnie ….. przeciwko ludzkości nie podlegają
            przedawnieniu”
            art. 47: „Każdy ma prawo do ochrony prywatnej, życia prywatnego,
            ….., czci i dobrego imienia….”



            Dlatego nie można strzelać w krzaki nie wiedząc kto się w nich kryje.
            Lekarz który składał przysięgę Hipokratesa, nie powinien być płatnym mordercą.

            Dlatego nie możemy wymagać od niego, żeby wyrywał z ciał matek ludzkie płody.
            Jak można tego wymagać od prawa!

            Zadaniem lekarza jest LECZYĆ.

            Czy naprawdę tego nie rozumiecie!
            Zajrzyjcie do swoich serc, może tam znajdziecie odpowiedź.


            Zło nie może być, narzędziem do rozwiązywania problemów…..
            Otwórzcie oczy, efektów takiego postępowania nie trzeba daleko szukać….
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=18248846
            Myślę, że niektórzy chyba w ogóle nie czytali naszej Konstytucji, a to
            jest „chyba” (?) obowiązek każdego Polaka. Nie byłoby wówczas chyba żadnych
            dyskusji na ww. tematy.
          • mala_7 do tygrysiej_suki 05.12.04, 20:41
            Ogladalam film pt. Niemy krzyk, bo byl obowiazkowy w szkole, niestety. Ten film
            jest naduzyciem, pokazuje plod jak gdyby byl zawieszony w prozni, a nie byl w
            zywej kobiecie. Rowniez mimika plodu jest tendencyjnie sugerowana w zaleznosci
            od wydarzen zewnetrznych. Gdybys przeczytala ksiazke "Milczenie owieczek" nie
            uzywalabys tego argumentu, bo dowiedzialabys sie rowniez, ze jedynie w Polsce
            jeszcze ten film uwaza sie za "obowiazujacy". Nawet w Stanach (bardzo purytanski
            kraj - wbrew pozorom) gdzie na nowo rozgorzala dyskusja o wprowadzeniu zakazu
            (na szczescie wiekszosc spoleczenstwa jest przeciw) uznala ten film za
            nieprawdziwy. Nie bede powtarzac argumentow z ksiazki.
            Co do mojej wypowiedzi do jagiandry - jestem osoba impulsywna i nie chce
            niepotrzebnie sie denerwowac tylko dlatego, ze ktos ma inne zdanie niz ja.
            Dlatego podziwiam jej spokoj w odpowiadaniu na ataki.
            Co do opinii na temat zycia powiedzialam, ze nie wszyscy (w tym ja) uwazaja
            zygote za czlowieka. O to mi chodzilo. MOze niezbyt dokladnie sie wyrazilam.
            Co do wyborow lekarzy to jest to wlasnie ciekawy problem: niektorzy uznaja, ze
            zycie matki jest mniej wazne od zycia plodu. Ciekawe, ze raka usuwaja, ale
            usuniecia dziecka (GDY ZAGRAZA ZYCIU MATKI) potrafia odmowic (przyklad bardzo
            swiezy). Bo wyobrazcie sobie, ze nie chodzi mi, zeby usuwanie ciazy bylo
            zastepczym srodkiem antykoncepcynym (to tez juz w tej chwili sie nie zdarza - to
            sa problemy lat 60tych). Jesli chodzi o fakty historyczne polecam ksiazke
            Kazimiery Szczuki, naprawde nie chce przepisywac jej argumentow, ani tymbardziej
            podawac je jako swoje. Natomiast zgadzam sie z nimi w 100%.
            Pozdr.
            • genepis do malej (bylo Re: do tygrysiej_suki) 05.12.04, 22:13
              mala_7 napisała:

              > Ogladalam film pt. Niemy krzyk, bo byl obowiazkowy w szkole, niestety. Ten
              film
              > jest naduzyciem, (...) Gdybys przeczytala ksiazke "Milczenie owieczek" nie
              > uzywalabys tego argumentu,

              Dlaczego bardziej wierzysz Szczuce, która przecież nie jest specjalistką ani z
              ginekologii, ani z medycyny, ani nawet nie jest biologiem, niż Nathansonowi,
              który jest niekwestionowanym specjalistą w tej dziedzinie?


              > Co do opinii na temat zycia powiedzialam, ze nie wszyscy (w tym ja) uwazaja
              > zygote za czlowieka. O to mi chodzilo.

              A masz jakies argumenty na poparcie swojej tezy, czy to tylko kwestia wiary?


              > Co do wyborow lekarzy to jest to wlasnie ciekawy problem: niektorzy uznaja, ze
              > zycie matki jest mniej wazne od zycia plodu.

              Konkrety poproszę. Kiedy życie matki było zagrożone, jaką sytuację masz na
              myśli, gdy ratowano dziecko kosztem matki?
              Jakoś się to nie zgadza z tym, co powiedział prof. Fijałkowski (cytuję za
              tygrysią):
              profesor wstał, podszedł do
              mikrofonu i powiedział /cytuję z pamięci/: w całej swojej ponad
              czterdziestoletniej karierze lekarza położnika nigdy nie stanąłem przed
              dylematem ratować jedno życie kosztem drugiego.



              > Ciekawe, ze raka usuwaja, ale
              > usuniecia dziecka (GDY ZAGRAZA ZYCIU MATKI) potrafia odmowic (przyklad bardzo
              > swiezy).

              A Ty naprawdę nie dostrzegasz różnicy między komórkami nowotworowymi a
              dzieckiem?

              Poza tym ciąża w odróznieniu od raka nie jest chorobą.
        • genepis Re: do jagandry 05.12.04, 21:51
          mala_7 napisała:

          > Jagandra jak ty znajdujesz spokoj, zeby odpowiedziec na te wszystkie slowa..
          Ja
          > przeczytalam odpowiedz na moj post i zrobilo mi sie przykro, ze dziewczyny nie
          > czytaja tego co sie do nich pisze.
          > Jestem z Toba, czytam wszystko co sie dzieje, odezwe sie jak bede potrafila
          > podobnie do Ciebie pisac smile
          > Pozdrawiam.
          > mala

          A czy nie jest czasem tak, ze nie masz argumentów?
          Pani Szczuka nie wyjaśniła co to oocyt?

          genepis
          • mala_7 Re: do jagandry 05.12.04, 22:26
            I po co ta zlosliwosc smile
            Mam wyksztalcenie biologa, wiec nie musial mi nikt wyjasniac. Zreszta ta ksiazka
            nie mowi o biologii tylko o historii wydarzen. Naprawde polecam. I nie po to,
            zebys zmienila zdanie tylko dowiedziala sie konkretow.
            Co do Twojego poprzedniego postu to wlasciwie jest dokladnie ta sama odpowiedz:
            przeczytaj. Moja opinie na temat filmu Niemy krzyk mialam juz po jego obejrzeniu
            jako nastolatka. Szkoda, ze nie ma filmu jak kobiety staczaja sie gdy
            spoleczenstwo (to ktore nie pozwala usunac ciazy) nie akceptuje takiej kobiety.
            Ale sa ksiazki: Kaska Kariatyda, Dzieje Grzechu i inne. Manipulacja? Taka sama
            jak Niemy krzyk.
            Swoja droga rzeczywiscie argumenty mi sie koncza, bo czuje, ze nie czyta sie
            dokladnie tego co pisze tylko wybiorczo (tak jak Twoj cytat z mojej wypowiedzi).
            Zawsze traktuje moich rozmowcow jak inteligentnych ludzi i dlatego nie umiem
            powtarzac kilka razy tego samego. Zawsze jednak chetnie wyjasnie co mialam na
            mysli jesli bylam nieprecyzyjna.
            • mala_7 poprawka: 05.12.04, 22:30
              napisalam:

              Ale sa ksiazki: Kaska Kariatyda, Dzieje Grzechu i inne. Manipulacja? Taka sama
              jak Niemy krzyk.

              Zle napisalam. Niemy krzyk nie dosc, ze jest manipulacja to jeszcze jest klamstwem.
            • genepis do malej (bylo Re: do jagandry) 06.12.04, 10:13
              mala_7 napisała:

              > I po co ta zlosliwosc smile

              Jaka złośliwość? Ja tylko poprosiłam o KONKRETNE argumenty zamiast
              ideologicznego bicia piany.
              Tam gdzieś wyżej zadałąm Ci kilka konkretnych pytań.
              Ciągle czekam na odpowiedzi.
              > Mam wyksztalcenie biologa, wiec nie musial mi nikt wyjasniac.

              No to nie będzie dla Ciebie problemem wyjasnienie, co konkretnie mówisz o
              oocycie.

              Zreszta ta ksiazk
              > a
              > nie mowi o biologii tylko o historii wydarzen. Naprawde polecam. I nie po to,
              > zebys zmienila zdanie tylko dowiedziala sie konkretow.

              Książkę pewnie kiedys przeczytam, bo sama jestem ciekawa jakie jeszcze
              manipulacje tam znajdę - jak choćby ta, na którą odpowiedziałam (i smutna też)
              w wątku "taką samą taktykę stosuje się w Polsce". Ale nie będę wydawać
              pieniędzy na taki szmelc, jeśli masz ochotę możesz mi pożyczyć.
              > Co do Twojego poprzedniego postu to wlasciwie jest dokladnie ta sama
              odpowiedz:
              > przeczytaj. Moja opinie na temat filmu Niemy krzyk mialam juz po jego
              obejrzeni
              > u
              > jako nastolatka.

              Rozumiem, ze mogło to Tobą wstrtząsnąć. Ale ja zapytałam DLACZEGO uważasz, ze
              film jest kłamstwem.
              Znowu konkretne dowody kłamstwa poproszę.

              Szkoda, ze nie ma filmu jak kobiety staczaja sie gdy
              > spoleczenstwo (to ktore nie pozwala usunac ciazy) nie akceptuje takiej
              kobiety.

              Jak to nie ma? Cała kinematografia przedwojenna krąży wokól tego tematu.
              Obecnie nie kreci sie takich filmow, bo aborcja jest legalna.
              Ale o wiele wiecej jest filmow mowiacych o tym jak stacza sie kobieta
              wykorzystana przez mezczyzne i pozostawiona samej sobie, ze nawet jesli zabije
              swoje dziecko to i tak... Dziewczeta z Nowolipek ogladalas?
              > Ale sa ksiazki: Kaska Kariatyda, Dzieje Grzechu i inne. Manipulacja? Taka sama
              > jak Niemy krzyk.

              A tak konkretnie to naczym wedlug Ciebie polega manipulacja np w Kasce
              Kariatydzie a na czym w Niemym Krzyku?

              > Swoja droga rzeczywiscie argumenty mi sie koncza, bo czuje, ze nie czyta sie
              > dokladnie tego co pisze tylko wybiorczo (tak jak Twoj cytat z mojej
              wypowiedzi)

              Twoj list przeczytalam BARDZO dokladnie.
              Jesli uwazasz ze czegos nie doczytalam, lub przekrecilam to prosze o wykazanie
              tego.
              Zapytalam wybiorczo o jeden z argumentow, bo tamten list nie byl do mnie, wiec
              skupilam sie na tym, co mnie najbardziej zainteresowalo.
              Nie wiem czy zauwazylas, ze w listach ktore kierujesz do mnie ustosunkowuje sie
              do WSZYSTKICH Twoich argumentow.
              Ty natomiast jak dotad potrafisz jedynie narzekac jak to jestes atakowana,.
              To jest dyskusja dziewczyno! A nie siedzenie przy kawie i wzajemne glaskanie po
              glowce.
              Jesli stawiasz teze, do Ciebie nalezy opowiazek jej udowodnienia i obrony.
              > .
              > Zawsze traktuje moich rozmowcow jak inteligentnych ludzi i dlatego nie umiem
              > powtarzac kilka razy tego samego. Zawsze jednak chetnie wyjasnie, co mialam na
              > mysli jesli bylam nieprecyzyjna.

              No to mysle, ze w koncu doczekam sie odpowiedzi na moje pytania postawione w
              listach gdzies wyzej.Mam tez nadzieje ze rownie konkretnych odpowiedzi doczeka
              sie np. Tygrysia
      • smutna44 Jagandro 05.12.04, 20:14
        Jagandro, pytam się ciebie więc:

        Czy w imię legalizacji uważasz, że można poświęcić takie kobiety jak ja i jej
        nienarodzone dzieci ?

        Dla innych : w kraju o zalegalizowanej aborcji usunęłam ciążę, ojciec dziecka
        twierdził, że skoro prawo pozwala, to można... Płacę ogromnym cierpieniem, nie
        zrobiłabym tego na pewno w Polsce...

        Pytam :
        Czy mnie można poświęcić i setki, tysiące innych kobiet, aby innym stało się
        zadość ???

        • mala_7 do smutnej 05.12.04, 20:27
          Jesli moge cos napisac: nie o to chodzi, zeby kazac dziewczynom usuwac ciaze.
          Jesli chca - niech donosza. Ale najwazniejsze jest, zeby nie zakazywac tym,
          ktore chca tego dokonac.
          Zalujesz, ze usunelas ciaze. Powinnas miec zal do swojego otoczenia, ze
          namawialo Cie do czegos zamiast wysluchac Twoich potrzeb. Ale nie do legalnej
          aborcji, bo dzieki temu zyjesz (nielegalna aborcja czesto byla (szczegolnie
          kilka lat temu) wykonywana w bardzo zlych warunkach).
          • smutna44 Re: do smutnej 06.12.04, 08:48
            Mam żal do takich ja Ty, którzy szafując hasłem "dobro kobiety" nie biorą pod
            uwagę ile kobiet mogą unieszczęśliwić...
            Jak chcesz pomagać to pomagaj wszystkim a nie tylko wybranym...

            Legalizacja pozwoli usunąć ciążę tym, dla których ciąża jest zbyt trudna ( bo
            już teraz przecież można usuwać, gdu zagraża życiu matki), ale pozbawi życia
            tysiące dzieci, które mogłyby żyć szczęśliwie, a ich matki były zagubione...
            Wanda Półtawska lekarz psycholog zajmujący się pomocą takim zagubionym kobietom
            w niechcianej ciąży, stwierdziła, że nieliczny procent tych kobiet żałuje potem
            urodzenia dziecka...
            Dla tego nielicznego (a na pewno dużo mniejszego) procenta chesz zabić wiele,
            wiele istnień ludzkich...

            Dlaczego chcesz zabijać ? Zabijać nienarodzone dzieci i zabijać psychikę ich
            matek ???
            Niektóre nie żałują, ale ile żałuje....Kto ważniejszy...
            Jako jedna, której to dotyczy stanowczo mówię NIE !!!
          • smutna44 Re:do małej 06.12.04, 08:56
            Posłuchaj dziewczyno jeszcze raz , ale solidnie, bo nic do Ciebie nie dociera,
            przykro mi...
            Legalizacja wpływa na psychikę młodych kobiet i młodych mężczyzn, wydaje im się
            to pryszczem ....
            To nie wina mojego otoczenia, że zrobiłam aborcję, ale tegi, że ktoś wyprał im
            mózgi !!!
            Skarbie żyłabym jak najbardziej, gdybynie było legalizacji, a na dodatek żyłoby
            moje dziecko...
            Słuchaj co się do Ciebie mówi..
            Wiem , jak było, wiem, jaka była rozgrywka o życie dziecka, wiem co zdecydowało
            ostatecznie.

            Zdecydowała dopuszczalność aborcji...

            Jestem kobietą po aborcji, więc może i mnie łaskawie zrozumiecie i nie będzieci
            mi tu insynuować różnych teoryjek..
            Ja wy się litujecie nad kobietami....
            ALE TYLKO NAD NIEKTÓRYMI.
            Innych nie chcecie słuchać...
      • genepis Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 05.12.04, 21:49
        jagandra napisała:

        > do genepis
        >
        > "Czyli znów wracamy do punktu wyjścia. Jest to odrębna istota, ale ponieważ
        > znajduje się wewnątrz Twojej własności, (ciała, mieszkania, samochodu itd)
        to
        > możesz ją zabic. Tak?"
        >
        > Genepis, nie obraź się, ale uczepiłaś się tego porównania ciała z
        mieszkaniem
        > jak rzep psiego ogona. Teraz jeszcze doszedł samochód. Nic Ci nowego nie
        jestem
        >
        > w stanie odpowiedzieć: w dalszym ciągu nie mam kłopotów w odróżnieniu
        swojego
        > ciała od mieszkania. Ani od samochodu.

        Jeżeli nie masz kłopotów, to na pewno nie będzie dla Ciebie trudnością
        wyjaśnienie na czym ta różnica polega. Dlaczego w drugiej własności nie wolno
        zabić, skoro w pierwszej wolno?
    • jagandra Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 07.12.04, 14:37
      do malej_7

      "Jagandra jak ty znajdujesz spokoj, zeby odpowiedziec na te wszystkie slowa..
      Ja przeczytalam odpowiedz na moj post i zrobilo mi sie przykro, ze dziewczyny
      nie czytaja tego co sie do nich pisze."

      Robię tak: najpierw czytam, potem kopiuję wszystko do jednego pliku, potem
      odpowiadam, potem czytam to, co napisałam i dopiero wysyłam. To nie moja
      pierwsza rozmowa o aborcji i wiem mniej więcej, jakich argumentów i przede
      wszystkim jakich emocji się spodziewać (dużo agresji niestety).
      A Ty jesteś przecież w ciąży, więc nie powinnaś się denerwować i ogólnie
      narażać na przykre emocje. Dbaj o siebie smile


      do tygrysiej_suki

      Rozdział 1 art. 5: „Rzeczypospolita …. Zapewnia wolność i prawa człowieka i
      obywatela oraz bezpieczeństwo obywateli ….”
      Rozdział 2 art. 38: „Rzeczypospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną
      ochronę życia” !!!!!!!!!!!!
      art 40: „Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub
      poniżającemu traktowaniu i karaniu”
      art. 43: „Zbrodnie ….. przeciwko ludzkości nie podlegają przedawnieniu”
      art. 47: „Każdy ma prawo do ochrony prywatnej, życia prywatnego, ….., czci i
      dobrego imienia….”

      Jestem człowiekiem i obywatelką. Gdybym chciała usunąć ciążę, to jednak byłabym
      pozbawiona prawa do wolnego wyboru. Gdybym się mimo to zdecydowała na aborcję w
      podziemiu, byłabym narażona na poniżające traktowanie, moje zdrowie a nawet
      życie mogłoby zostać zagrożone.

      "Dlatego nie można strzelać w krzaki nie wiedząc kto się w nich kryje.
      Lekarz który składał przysięgę Hipokratesa, nie powinien być płatnym mordercą."

      Kobieta w ciąży to nie krzaki i nie należy jej porównywać do krzaków. Jest
      człowiekiem. Powinna być traktowana z szacunkiem. Powinna być słuchana. To ona
      powinna decydować.


      do genepis

      "Konkrety poproszę. Kiedy życie matki było zagrożone, jaką sytuację masz na
      myśli, gdy ratowano dziecko kosztem matki?"

      Zadałaś to pytanie Małej_7, a ja wcześniej już wkleiłam w tym wątku link
      do "Piekła kobiet". Tam są opisane historie kobiet, które ucierpiały wskutek
      restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej. Przeczytaj.
      Wkleję ten link też w osobnym wątku, żeby był na wierzchu.

      "Jeżeli nie masz kłopotów, to na pewno nie będzie dla Ciebie trudnością
      wyjaśnienie na czym ta różnica polega. Dlaczego w drugiej własności nie wolno
      zabić, skoro w pierwszej wolno?"

      A jednak uczepiłaś się tego porównania jak rzep psiego ogona. Moim zdaniem
      porównanie aborcji do wypraszania gości z mieszkania jest nietrafione, ale
      skoro tak bardzo Ci na tym zależy, zatrzymam się przy nim.
      Moje mieszkanie: moje mieszkanie jest moją własnością, a dokładniej
      współwłasnością z moim mężem. Jest nieruchomością.
      Moje ciało: moje ciało jest mną, a dokładniej jednym z aspektów mnie. Drugim
      jest dusza. Póki żyję, żyję swoim ciałem i w swoim ciele. Moje ciało nie jest
      ruchomością ani nieruchomością.
      Wypraszanie gości z mieszkania: mówienie w tym kontekście o zabijaniu jest
      absurdalne.
      Aborcja: nie uważam aborcji za zabijanie, dlatego że płód znajduje się w moim
      ciele/ we mnie i nie jest w stanie przeżyć poza mną. Osobiście będąc w ciąży
      odczuwałam go jako część siebie, tzn. miałam potrzebę szczególnego chronienia
      siebie, np. bałam się, że się przewrócę i dlatego bardzo ostrożnie chodziłam.


      do smutnejj44

      "Jak chcesz pomagać to pomagaj wszystkim a nie tylko wybranym...
      Niektóre nie żałują, ale ile żałuje....Kto ważniejszy...
      Jako jedna, której to dotyczy stanowczo mówię NIE !!!
      Ja wy się litujecie nad kobietami....
      ALE TYLKO NAD NIEKTÓRYMI.
      Innych nie chcecie słuchać..."

      Dlaczego współczujesz tylko niektórym kobietom? Podobnym do Ciebie? A co z
      innymi? Dlaczego konsekwencje tego, że Ty podjęłaś kiedyś niewłaściwą decyzję,
      ma ponosić wiele innych kobiet? A co z Agababajagą1? Czy jej nie należy się
      współczucie? A przecież w jej przypadku nie wchodziła w grę legalna aborcja.
      Przeczytałaś "Piekło kobiet"?

      Jagandra
      • marti1985 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 07.12.04, 14:58
        przeczytalam to co napisala hancik5 o piersiach...gsy dokonano na moim dziecku
        aborcji bylam w 6 miesiacu..po tym wszystkim bardzo cierpialam (pisze teraz o
        stronie fizycznej) moj organizm "normalnie" rodzil tyle ze martwe dziecko
        (spowodowala to mala biala tableteczka...) bolalo mnie krocze i przez dwa
        tygodnie piersi z ktorych odchodzilo mleko..nosilam wkladki czy platki
        laktacyjne a mimo wszystko wstydzilam sie wyjsc z domu bo wciaz mialam mokra
        bluzke..teraz moje piersi 19letniej dziewczyny wygladaja jak dwie duze
        uschniete sliweczki..no moze troche przesadzam ale najlepiej niejest...mam
        rozstepy na calym ciele po ciazy zaczely bolec mnie piersi przed okresem..a za
        tydzien dodatkowo ide na usuniecie 2 cm guzka z piersi..co podobno rzadko sie
        zdarza w tak mlodym wieku...
        podziwiam agababejage1...moze to glupie co napisze i jesli kogokolwiek obraze
        to BARDZO PRZEPRASZAM ale wzruszaja mnie uposledzone dzieci wiem ze nie moge
        sie wypowiadac bo takich nie posiadam ale czuje wiem ze chcialabym zeby moje
        dziecko ktore stracilam bylo nawet takie byleby tylko ze mna bylo!!!dla mnie
        jedyna roznica miedzy dzieckiem zdrowym a uposledzonym jest tylko taka ze
        nalezy mu poswiecic wiecej czasu i finansow..cala reszta jest taka sama to tez
        jest kochane malenstwo..ale moze sie myle...
        pozdrawiam Was
      • genepis Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 07.12.04, 18:54
        jagandra napisała:

        > do malej_7
        >
        >
        > "Dlatego nie można strzelać w krzaki nie wiedząc kto się w nich kryje.
        > Lekarz który składał przysięgę Hipokratesa, nie powinien być płatnym
        mordercą."
        >
        > Kobieta w ciąży to nie krzaki i nie należy jej porównywać do krzaków. Jest
        > człowiekiem. Powinna być traktowana z szacunkiem. Powinna być słuchana. To
        ona
        > powinna decydować.

        Jeżeli tak, to powinna postępować jak człowiek, czyli chronić życie, które
        zostało jej powierzone. To właśnie aborcjoniści traktują kobietę jak krzaki -
        strzelają na oślep, licząc, że jednak nie zabiją człowieka tylko... no
        właśnie, tylko co?
        >
        >
        > do genepis
        >
        > "Konkrety poproszę. Kiedy życie matki było zagrożone, jaką sytuację masz na
        > myśli, gdy ratowano dziecko kosztem matki?"
        >
        > Zadałaś to pytanie Małej_7, a ja wcześniej już wkleiłam w tym wątku link
        > do "Piekła kobiet". Tam są opisane historie kobiet, które ucierpiały
        wskutek
        > restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej. Przeczytaj.
        > Wkleję ten link też w osobnym wątku, żeby był na wierzchu.

        Nie ustosunkowałaś się do wypowiedzi profesora Fijałkowskiego, ja natomiast
        przeczytałam zapodany przez Ciebie link, w którym az roi się od manipulacji.
        Omówmy przykładowo pierwszą z brzegu historię

        Ciąża nie zagrażała tam życiu kobiety, tylko jej zdrowiu, ale mniejsza o to.
        "Potem zaprosił mnie do środka. To była rozmowa dwu, może trzyminutowa.
        Usiadł, założył nogę na nogę. Czułam się sponiewierana - nic szacunku dla
        mnie."

        Co ją tak sponiewierało, to że ZAPROSIŁ, to że krótko rozmawiał, czy to, że
        założył nogę na nogę.
        Nie był to jakiś chamski lekarz, o czym świadczy tekst samej kobiety kilka
        linijek niżej.
        "Wtedy pan doktor wyszedł, zaprosił mnie do gabinetu i mówi do mnie
        tak: "Alu, podaj mi ręce, nie przejmuj się. Możesz mieć jeszcze ośmioro dzieci
        przez cesarskie cięcie. Uwierz mi."

        Kobieta ma pretensję, że lekarz "w ogóle nie zbadał" z punktu widzenia
        okulistyki - oparł się na zaświadczeniu, okulistą przecież nie był.
        Z punktu widzenia ginekologii, jesli znał kobiete (mowil do niej Alu) to chyba
        wiedzial jak wyglada jej macica i brzuch, co by zmienilo badanie?

        "Myślę, że jeśli miał jakieś wątpliwości, powinien był przynajmniej mnie
        zbadać, przeprowadzić jakąś konsultację, a nie tak po prostu założyć, że inny
        lekarz nie ma racji. Przecież przyszłam w ciąży do ginekologa, a jego nawet
        nie zainteresowało, czy wszystko jest w porządku. Powinien założyć mi kartę,
        porozmawiać ze mną, zbadać mnie ginekologicznie"

        Więc znaczy to, ze lekarz nie mial watpliwosci. Poza tym kobieta przyszla do
        niego nie po to by poprowadził jej ciaze (co rzeczywiscie obligowaloby go do
        badan), ale by dokonał aborcji. Skoro kobieta chce przerwac ciążę to po co
        domaga się sprawdzenia czy ciąża jest w porządku? A gdyby była w porządku, to
        co, odeszłaby uspokojona i donosiła?

        "Podczas porodu - przez cesarskie cięcie - wszystko było w porządku. " czyli
        ginekolog miał jednak rację.

        " Wiele kobiet jest się w trudnej sytuacji - zdrowotnej i innej. Ja uważam, że
        nie jest grzechem przerwanie ciąży, gdy nie jest zaawansowana. A środki
        antykoncepcyjne... Niektórzy mówią: mogła stosować środki antykoncepcyjne. Ale
        to, niestety, kosztuje. Nie każdego na to stać."

        Są też takie metody, które kosztują nie wiecej niz 5 złotych rocznie. Ale w
        jej przypadku musiałby się zaangażować i mąż (do odczytywania termometru i
        nanoszenia na wykres)

        " Jestem przeciwniczką tego, żeby ktoś decydował za mnie - kobietę - czy mam
        urodzić dziecko, czy nie. Przecież ja to dziecko wychowuję. Ja muszę je
        nakarmić. Nikt mi na to nie daje. To moja i wyłącznie moja sprawa, czy urodzę
        to dziecko czy nie, czy będę miała więcej dzieci. "

        A to jest typowy tekst federy, pewnie dopisany przez dziennikarkę. Jesli chce
        miec prawo do decyzji, to przeciez ona tez powinna decydowac czy począć dziecko.
        Na tym polega decyzja. Decyzję podejmuje się przed a nie po fakcie.
        Nie mozemy decydować czy pojedziemy pociągiem o siedemnastej zero zero, kiedy
        wyszliśmy z domu o siedemnastej pięć ani domagać się rozstrzelania maszynisty,
        za to ze odjechał punktualnie.

        > "Jeżeli nie masz kłopotów, to na pewno nie będzie dla Ciebie trudnością
        > wyjaśnienie na czym ta różnica polega. Dlaczego w drugiej własności nie
        wolno
        > zabić, skoro w pierwszej wolno?"
        >
        > A jednak uczepiłaś się tego porównania jak rzep psiego ogona.

        Bo mi nie odpowiedziałaś na pytanie.

        > Moim zdaniem
        > porównanie aborcji do wypraszania gości z mieszkania jest nietrafione,

        nie do wypraszania, tylko do zabijania. Jest różnica między wyproszeniem a
        zabiciem, prawda?

        > skoro tak bardzo Ci na tym zależy, zatrzymam się przy nim.
        > Moje mieszkanie: moje mieszkanie jest moją własnością, a dokładniej
        > współwłasnością z moim mężem. Jest nieruchomością.
        > Moje ciało: moje ciało jest mną, a dokładniej jednym z aspektów mnie.
        Drugim
        > jest dusza. Póki żyję, żyję swoim ciałem i w swoim ciele. Moje ciało nie
        jest
        > ruchomością ani nieruchomością.
        > Wypraszanie gości z mieszkania: mówienie w tym kontekście o zabijaniu jest
        > absurdalne.

        Dlaczego absurdalne? Równie absurdalna jest aborcja.

        > Aborcja: nie uważam aborcji za zabijanie, dlatego że płód znajduje się w
        moim
        > ciele/ we mnie i nie jest w stanie przeżyć poza mną. Osobiście będąc w ciąży
        > odczuwałam go jako część siebie, tzn. miałam potrzebę szczególnego
        chronienia
        > siebie, np. bałam się, że się przewrócę i dlatego bardzo ostrożnie
        chodziłam.

        Niektóre matki w ten sposób tłumaczą zasadnośc wyrzucenia nowo narodzonego
        dziecka na śmietnik, a jednak prawo takie ściga. Na razie. Nie wiadomo jak
        długo. Mam nadzieję, że nie będzie kiedyś tak jak w opowiadaniu P.K.
        Dicka "Przedludzie", gdzie parlament ustalił, że dusza wchodzi w ciało
        czowieka wtedy, gdy nabywa on zdolność rozwiazywania równań algebraicznych.
        Dopóki zaś dziecko nie ma tej umiejętności - nie jest jeszcze w pełni
        człowiekiem, a rodzice zawsze mają prawo wezwać tzw. "ciężarówkę aborcyjną" i
        oddać je do likwidacji
        Jednak niezależnie od tego jakie było lub będzie prawo, morderstwo zawsze
        pozostanie morderstwem, a morderstwo tych, którzy są najbardziej bezbronni
        pozostanie najohydniejszą jego odmianą
        • tygrysia_suka Do Jagandry i Małej 7 07.12.04, 23:18
          Ja to bym chciała zrozumieć…

          Takie podstawowe zagadnienia.



          KIEDY ZACZYNA SIĘ CZŁOWIEK !!!

          Czy to: - 11tyg.i 6dni.
          - 12tyg. 1dzien
          - 24 tyg.
          Czy może na chwilę przed porodem?
          Czy jak przechodzi przez kanał rodny, a może jak włoski widać lub złapie
          pierwszy oddech?




          I czy lekarz….
          To płatny egzekutor
          A może policjant, bo mowa była o intruzach

          No bo to mnie intryguje
          No jak składał przysięgę Hipokratesa
          I obiecywał służyć życiu….to coś mi tu nie pasuje


          Bo wy to tak tylko o tych ocyckach….tfu…oscypkach
          Nie!Guzach rakowych.


          A Szczuka to, a Szczuka tamto.
          Nie legalna aborcja to po to, żeby nas wszystkich wykończyć.

          A Bernard Nathanson jak kręcił film to najpierw go zmontował
          A później się przeraził
          I dopiero zmienił zdanie!





          A oscypki jak są rozrywane
          To powinny zachować kamienną twarz
          Ewentualni się uśmiechać
          Żeby przypadkiem nikt nie pomyślał, że to manipulacja!

          A…i coś jeszcze…. Do małej7
          czy to co masz w brzuchu, to też jakiś glut czy co tam….
          już nie wiem
          Zimorodek?
          A na poronieniach to tak ładniej mówią:…. aniołek, maleństwo!
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1916&w=16727046&v=2&s=0
    • genepis Re: Do Jagandry i Małej 7 08.12.04, 12:06
      tygrysia_suka napisała:

      >
      > Genepis (...) myślę, że ona nie zasługuje na tak rzeczową odpowiedź.
      > Zlekceważyła wypowiedź prof. Fijałkowskiego i artykuł z
      > Rzeczpospolitej „Cywilizacja aborcji”
      > Jednym słowem, jak pisała Smutna44, odbija piłeczkę.
      > Na pewno nie chodzi jej o dyskusje!

      Czy jagandra nie zasługuje na rzeczową odpowiedz, nie wiem. Ale nawet jeśli
      jej akurat nie chodzi o dyskusję, to to forum przegląda wiele innych kobiet.
      Chciałabym, by wyszły stąd z jasnym przekonaniem gdzie leży prawda, co jest
      dobre, a co złe.
      Wydaje mi się, że jeśli mój adwersarz nie odpowiada na zadawane pytania, to
      jest to fakt, mówiący sam za siebie.
      Podziwiam osoby, które zrobiwszy cos złego nie wahają się nazwać zła po
      imieniu. To jest chyba dużo więcej warte niz zwykłe teoretyzowanie.
      BTW znalazłam ciekawy tekst w sieci, niektórzy pewnie znają ksiązkę "Pytania
      nieobojętne" Salija:
      www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_45.htm
    • jagandra Ostatni mój wpis, oprócz niego tylko linki 08.12.04, 14:20
      To już mój ostatni wpis na tym forum i w tym wątku.


      do Marti1985

      "przeczytalam to co napisala hancik5 o piersiach...gsy dokonano na moim dziecku
      aborcji bylam w 6 miesiacu (...) za tydzien dodatkowo ide na usuniecie 2 cm
      guzka z piersi..co podobno rzadko sie zdarza w tak mlodym wieku..."

      Jestem za legalizacją aborcji do 12 tygodnia, a nie w 6 miesiącu. Twój organizm
      był już przygotowany do karmienia dziecka piersią. Tym bardziej Ci współczuję.
      W linku, który dokleiłam do wątku Hancik5, jest informacja, że rzeczywiście
      późna aborcja może zwiększać ryzyko raka piersi. Mam nadzieję, że w Twoim
      przypadku wszystko dobrze się skończy!

      do smutnej44

      "Pyatałam się JA ciebie dlaczego nie bierzesz pod uwagę takich ja ja , a ty
      ciągle swoją śpiewkę...
      Ani razu nie odpowiedzałaś mi na pytanie...."

      Smutna, odpowiedziałam Ci na pytanie wcześniej. Napisałam, że moim zdaniem
      chcesz przerzucić odpowiedzialność za decyzję, którą podjęłaś, na państwo,
      które Ci umożliwiło podjęcie decyzji o aborcji, a nie zmusiło Cię do niej.
      Napiszę teraz ostrzej: uważam, że jesteś osobą, która boi się wolności, w tym
      sensie że boi się dorosłości i odpowiedzialności. Chcesz być prowadzona jak
      dziecko za rękę. Co gorsza, ponieważ kiedyś podjęłaś złą decyzję, chcesz
      odebrać wolność wyboru wszystkim.


      do Genepis

      "nie do wypraszania, tylko do zabijania. Jest różnica między wyproszeniem a
      zabiciem, prawda?"

      Genepis, nasza rozmowa na temat mieszkania zaczęła się tak: "Na czym polega
      różnica między być w mieszkaniu kobiety, a być w ciele kobiety? Przecież jedno
      i drugie jest własnością kobiety." Takie pytanie mi zadałaś. Nie było tu nic o
      zabijaniu. Na pytanie o różnicę Ci odpowiedziałam.

      "> Wypraszanie gości z mieszkania: mówienie w tym kontekście o zabijaniu jest
      > absurdalne.
      Dlaczego absurdalne? Równie absurdalna jest aborcja."

      Absurdalne, bo żeby wyprosić gości z mieszkania, nie musisz ich zabijać.

      "Niektóre matki w ten sposób tłumaczą zasadnośc wyrzucenia nowo narodzonego
      dziecka na śmietnik, a jednak prawo takie ściga."

      Nowo narodzone dziecko nie znajduje się wewnątrz ciała kobiety i może przeżyć
      poza jej ciałem. Zabicie nowo narodzonego dziecko to nie aborcja. Aborcja to
      usunięcie ciąży, spędzenie płodu, sztuczne poronienie.

      I jeszcze jedno: komentując historię kobiety, która została zmuszona do
      donoszenia ciąży i urodzenia dziecka mimo przeciwskazań zdrowotnych, nie
      wspomniałaś, że na skutek tego doszło do wylewów na dnie oka i znacznego zaniku
      ostrości widzenia.


      Teraz możecie pisać, co chcecie i atakować tak mocno, jak tylko macie na to
      ochotę. Nie będę już odpisywać. Jest mi bardzo przykro, ponieważ dawno nie
      spotkałam się z taką porcją agresji.

      Jagandra
      • natkaszczerbatka na szczęście ostatni 08.12.04, 17:24
        ufff! Na szczęście to już ostatni.
      • smutna44 Re: Ostatni mój wpis, oprócz niego tylko linki 08.12.04, 20:50
        Niestety nie raczyłaś odpowiedzieć mi na konkretne pytania..

        Co do odpowiedzialności... Czy to znaczy, że będziesz chciała też powalczyć o
        zalegalizowanie różnych przestępstw w imię wolności wyboru ???

        Zresztą, nie chce mi się już dyskutować. Ręce opadają.
        Ale teraz już wiem : FEDERA to mój nieprzyjaciel - gotowy na wszystko w imię
        fałszywej ideologii, bo to jest tylko ideologia, jeżeli ŻADNE logiczne argumenty
        nie są przyjmowane do wiadomości.
        PRECZ Z FEDERĄ...
        Idę do moich dzieciaczków... Ich wychowanie to wyzwanie dla mnie, aby umiały
        ocenić porawdę od fałszu...
      • genepis Jeszcze do Jagandry (było Re: Ostatni mój wpis, 08.12.04, 22:42
        Droga Jagandro.
        Co prawda ten Twój list miał byc ostatnim, ale nie mam nic przeciwko temu i
        sądzę, że również dziewczyny się zgodzą, abyśmy pociągnęły dalej naszą
        dyskusję (zgadzacie się, prawda?)
        Nie chciałabym bowiem, aby złamana została zasada "audiatur et altera pars"
        czyli nie chcę atakowac kogos, kto nie może się bronić.
        No chyba, że Twój list pożegnalny był złożeniem broni z powodu braku
        argumentów.

        jagandra napisała:

        ) do Marti1985
        )
        ) Jestem za legalizacją aborcji do 12 tygodnia, a nie w 6 miesiącu. Twój
        organizm
        )
        ) był już przygotowany do karmienia dziecka piersią. Tym bardziej Ci
        współczuję.

        Tak? To dlaczego polecasz teksty federy (choćby ten pierwszy, który
        skomentowałam) w którym bardzo wyraźnie wyrażony jest żal, że aborcja nie jest
        dostępna również po 12 tygodniu? (Zyczysz sobie cytat, czy sama znajdziesz?)

        ) do Genepis
        )
        ) "nie do wypraszania, tylko do zabijania. Jest różnica między wyproszeniem a
        ) zabiciem, prawda?"
        )
        ) Genepis, nasza rozmowa na temat mieszkania zaczęła się tak: "Na czym polega
        ) różnica między być w mieszkaniu kobiety, a być w ciele kobiety? Przecież
        jedno
        ) i drugie jest własnością kobiety." Takie pytanie mi zadałaś. Nie było tu
        nic o
        ) zabijaniu. Na pytanie o różnicę Ci odpowiedziałam.

        Nie Jagandro. Nasza rozmowa zaczęła się tak:

        jagandra napisała:

        ) Dlatego jestem za legalizacją aborcji na życzenie kobiety do
        ) 12 tygodnia życia (bo w tym okresie płód nie ma świadomości i nie odczuwa
        ) bólu),

        ja zapytałam:
        Właściwie inne dziewczyny już wszystko powiedziały, ale pozwól, że zapytam.
        Czy uważasz za dozwolone zabicie kogoś kto akurat jest nieprzytomny? (Nie ma
        świadomości i nie odczuwa bólu).

        Ty w odpowiedzi (czy naprawdę w odpowiedzi nie było nic o zabijaniu, chociaż
        to słowo nie padło?):
        ) Ani ludzie głęboko upośledzeni (którzy zresztą mają pewną świadomość siebie)
        ) ani ludzie nieprzytomni nie znajdują się wewnątrz ciała kobiety i na tym
        ) polega najważniejsza różnica.

        Zrozumiałam to w ten sposób: "Jagandra twierdzi, że człowieka nieprzytomnego
        można zabić jeśli znajdzie się wewnątrz ciała kobiety" użyłaś tu
        argumentu "moje ciało jest moją własnością"
        napisałam zatem:
        --
        No to ja nigdy nie przyjdę do Ciebie w gości, bo gdyby mi się przypadkiem
        zdarzyło stracić przytomność, to mogłabym nawet stracić i życie.
        Zresztą wystarczyłaby odpowiednia ilość środków przeciwbólowych w herbacie i
        cios z tyłu. Nie miałabym świadomosci.
        Na czym polega różnica między być w mieszkaniu kobiety, a być w ciele kobiety?
        Przecież jedno i drugie jest własnością kobiety.
        --
        Chodziło mi o to abyś podała różnicę między jedną własnością (ciało) a
        drugą (np.mieszkanie) a konkretnie - jaki to element sprawia, że w jednej
        własności wolno spokojnie zabijac, a w drugiej zabijanie uważasz za absurd.
        Ty na początku próbowałaś odwołać się do argumentu, że płód nie jest odrębną
        istotą (nieprawdziwość tego argumentu została wykazana poniżej):
        ) Ale mam pewność, że nie można określić na ile płód jest samoistną
        ) istotą, a na ile częścią ciała kobiety. A ponieważ bez wątpienia jest
        częścią
        ) ciała kobiety, nie należy jej pozbawiac prawa do decydowania o swoim ciele.
        )
        A skąd Ci się wzięła ta pewność?
        Ja jako genetyk mam pewność, że MOZNA okreslic gdzie konczy sie kobieta a
        zaczyna dziecko.
        Wystarczy porownac DNA kobiety i DNA dziecka.

        Skoro nie potrafisz tego odroznic, to mam powazne watpliwosci czy bedziesz
        potrafila odroznic cialo od mieszkania wink
        A moze jesli Twoja corka przytuli sie do Ciebie to bedziesz miec watpliwosci
        gdzie konczy sie jagandra a zaczyna corka jagandry?
        --
        Zrezygnowałaś zatem z tego argumentu i wróciłyśmy do punktu wyjścia
        ) "Ja jako genetyk mam pewność, że MOZNA okreslic gdzie konczy sie kobieta a
        ) zaczyna dziecko. Wystarczy porownac DNA kobiety i DNA dziecka."
        )
        ) Będę bardziej precyzyjna. Płód znajduje się wewnątrz ciała kobiety i nie
        może
        ) żyć poza jej ciałem. Dlatego należy pozostawić kobiecie decyzję.
        )
        Czyli znów wracamy do punktu wyjścia. Jest to odrębna istota, ale ponieważ
        znajduje się wewnątrz Twojej własności, (ciała, mieszkania, samochodu itd) to
        możesz ją zabic. Tak?
        --
        Odpowiedziałaś tylko tyle, że nie masz kłopotów z odróżnieniem ciała od
        mieszkania, ale nie odpowiedziałaś na czym polega różnica, która pozwala na
        zabicie innej istoty ludzkiej w obrębie jednej własności, a nie pozwala na to
        samo w obrębie innej. Tak więc wbrew temu co napisałaś w ostatnim liście cały
        czas kręcimy się wokól sprawy zabijania w obrębie własności:
        ) "Czyli znów wracamy do punktu wyjścia. Jest to odrębna istota, ale ponieważ
        ) znajduje się wewnątrz Twojej własności, (ciała, mieszkania, samochodu itd)
        to
        ) możesz ją zabic. Tak?"
        )
        ) Genepis, nie obraź się, ale uczepiłaś się tego porównania ciała z
        ) mieszkaniem jak rzep psiego ogona. Teraz jeszcze doszedł samochód.
        ) Nic Ci nowego nie jestem w stanie odpowiedzieć:
        ) w dalszym ciągu nie mam kłopotów w odróżnieniu swojego
        ) ciała od mieszkania. Ani od samochodu.

        ja:

        Jeżeli nie masz kłopotów, to na pewno nie będzie dla Ciebie trudnością
        wyjaśnienie na czym ta różnica polega. Dlaczego w drugiej własności nie wolno
        zabić, skoro w pierwszej wolno?

        Ty w odpowiedzi:

        ) Moim zdaniem
        ) porównanie aborcji do wypraszania gości z mieszkania jest nietrafione,
        (a więc próbujesz rozmyć temat zabijania, zamienić to na obraz "wypraszania"
        dlatego poniżej przypominam o czym cały czas dyskutujemy):

        nie do wypraszania, tylko do zabijania. Jest różnica między wyproszeniem a
        zabiciem, prawda?

        Ty dalej:
        ) skoro tak bardzo Ci na tym zależy, zatrzymam się przy nim.
        ) Moje mieszkanie: moje mieszkanie jest moją własnością, a dokładniej
        ) współwłasnością z moim mężem. Jest nieruchomością.
        ) Moje ciało: moje ciało jest mną, a dokładniej jednym z aspektów mnie.
        ) Drugim jest dusza. Póki żyję, żyję swoim ciałem i w swoim ciele.
        ) Moje ciało nie jest ruchomością ani nieruchomością.

        Nie ma w tym tekscie powyżej wyjaśnienia CO sprawia, ze w ruchomości, lub
        nieruchomości nie wolno zabić, a w jednym z aspektów Ciebie - wolno.
        Dlaczego wolno? Co Ci daje to prawo?
        Bo jak widać nie chodzi tu o prawo własnosci.
        Zatem o jakie prawo tu chodzi?

        (dalej znowu próbujesz rozmydlać - jak mogłaś się przekonać w całej serii
        cytatów ja ani razu nie podjęłam problemu "wypraszania" gości. Cały czas
        piszę o zabijaniu.
        Jeśłi Ci bardzo zależy - o takiej formie wypraszania gościa, która jest dla
        niego śmiertelna.
        Gdybyś w ten sposób "wyprosiła" nawet bezdomnego menela zaraz zjawiłaby się
        policja.)

        Dalej wyjaśniasz dlaczego nie uważasz aborcji za zabijanie, posługując się
        argumentem:
        "skoro dziecko nie jest w stanie przeżyć poza moim organizmem to usunięcie go z
        mojego organizmu nie jest zabiciem, bo i tak by umarło, gdybym usuęła je z
        mojego organizmu"
        Logika jest identyczna jak w zdaniu:
        "Skoro spadochroniarz nie jest w stanie przeżyć skacząc bez spadochronu,
        zabranie mu spadochronu nie jest zabójstwem, bo i tak by umarł w zetknięciu z
        ziemią, skacząc bez spadochronu."

        ) Aborcja: nie uważam aborcji za zabijanie, dlatego że płód znajduje się w
        ) moim ciele/ we mnie i nie jest w stanie przeżyć poza mną. Osobiście będąc w
        ciąży
        ) odczuwałam go jako część siebie, tzn. miałam potrzebę szczególnego
        ) chronienia siebie, np. bałam się, że się przewrócę i dlatego bardzo
        ostrożnie
        ) chodziłam.

        Jako kontrargument podałam Ci sytuację porzucenia na śmietniku dziecka już
        urodzonego. - to jest ścigane przez polskie prawo:
        --
        Niektóre matki w ten sposób tłumaczą zasadnośc wyrzucenia nowo narodzonego
        dziecka na śmietnik, a jednak prawo takie ściga. Na razie. Nie wiadomo jak
        długo. Mam nadzieję, że nie będzie kiedyś tak jak w opowiadaniu P.K.
        Dicka "Przedludzie", gdzie parlament ustalił, że dusza wchodzi w ciało
        czowieka wtedy, gdy nabywa on zdolność rozwiazywania rów
        • genepis Jeszcze do Jagandry [part2], 09.12.04, 00:07
          Okazuje się, że zbyt długie posty sa automatycznie obcinane. Tu wklejam
          brakujące zakończenie:
          ===
          Jako kontrargument podałam Ci sytuację porzucenia na śmietniku dziecka już
          urodzonego. -

          to jest ścigane przez polskie prawo:
          --
          Niektóre matki w ten sposób tłumaczą zasadnośc wyrzucenia nowo narodzonego
          dziecka na śmietnik, a jednak prawo takie ściga. Na razie. Nie wiadomo jak
          długo. Mam nadzieję, że nie będzie kiedyś tak jak w opowiadaniu P.K.
          Dicka "Przedludzie", gdzie parlament ustalił, że dusza wchodzi w ciało
          czowieka wtedy, gdy nabywa on zdolność rozwiazywania równań algebraicznych.
          Dopóki zaś dziecko nie ma tej umiejętności - nie jest jeszcze w pełni
          człowiekiem, a rodzice zawsze mają prawo wezwać tzw. "ciężarówkę aborcyjną" i
          oddać je do likwidacji
          Jednak niezależnie od tego jakie było lub będzie prawo, morderstwo zawsze
          pozostanie morderstwem, a morderstwo tych, którzy są najbardziej bezbronni
          pozostanie najohydniejszą jego odmianą

          na cały ten mój długi list odpowiedziałaś jedynie żalem, że jesteśmy
          agresywne (czy

          podawanie KONKRETNYCH argumentów i wykazywanie braków w rozumowaniu, to

          agresja, czy dyskusja?) i próbą rozmydlenia tematu zabijania
          przez "wypraszanie" o czym

          (jak wykazałam powyżej) w ogóle nie było mowy

          Wracam do dzisiejszego listu:
          > "Niektóre matki w ten sposób tłumaczą zasadnośc wyrzucenia nowo narodzonego
          > dziecka na śmietnik, a jednak prawo takie ściga."
          >
          > Nowo narodzone dziecko nie znajduje się wewnątrz ciała kobiety i może
          przeżyć
          > poza jej ciałem.

          Ale jeśli zostanie wyrzucone na śmietnik jego szanse drastycznie maleją.
          Natomiast coraz

          bardziej obniża się granica wieku, w którym dziecko może przeżyć poza ciałem
          matki.
          W tej chwili jest to juz zdaje się piąty miesiąc (jeśli się mylę niech mnie
          ktoś poprawi) A jeśli

          medycyna osiągnie takie możliwości, że stanie się możliwa "hodowla" dzieci poza
          ustrojem,

          to co wtedy? Swoją drogą ciekawe czy do takiej "hodowli" bedą miały również
          prawo

          dzieci, obecnie umierające wskutek poronienia. A jeśli tak, to jak wtedy będzie
          wyglądał

          argument "niemożności przeżycia poza organizmem matki"?
          Już w tej chwili dzieci w stadium kilku komórek są w stanie rozwijac się, zyc i
          zdrowo

          urodzić mieszkając w organizmie kobiety, która nie jest jego biologiczną matką.
          Pod tym względem nie ma większej różnicy między urodzonym niemowlęciem a
          zygotą.

          obydwa mogą przeżyć jeśli zaopiekuje się nimi matka, niekoniecznie
          biologiczna.I obydwa

          giną jeżeli matka się ich wyrzeknie, nie zapewniając im innej opieki.

          > Zabicie nowo narodzonego dziecko to nie aborcja. Aborcja to
          > usunięcie ciąży, spędzenie płodu, sztuczne poronienie.

          Jeśli chodzi o terminologię, to masz całkowitą rację. Ja muszę tylko w tym
          miejscu dodać że

          wszystkie te rzeczy wymienione powyżej, można zastąpić jednym słowem "zabicie
          dziecka"
          Ewentualnie łagodniej "przerwanie życia dziecka".
          (czy zabicie emeryta, to "przerwanie emerytury"?)
          >
          > I jeszcze jedno: komentując historię kobiety, która została zmuszona do
          > donoszenia ciąży i urodzenia dziecka mimo przeciwskazań zdrowotnych, nie
          > wspomniałaś, że na skutek tego doszło do wylewów na dnie oka i znacznego
          zaniku
          > ostrości widzenia.

          Nie wspomniałam, bo nie zajmowałam się historią tej konkretnej kobiety, a
          jedynie

          manipulacja federy, dla której ta kobieta była jedynie pionkiem w grze i była
          to pierwsza z

          brzegu historia na przykładzie której wykazałam jak federa manipuluje.
          Kobiecie współczuję co najmniej tak mocno, jak Ty współczujesz Marti i
          Smutnej.
          Osobiście uważam, że nie powinna była zachodzić w ciążę. Ale problem IMHO
          powstał o

          wiele wcześniej i byc może jest w tym wina kogos, kto mógł kobietę i jej męża
          poinstruować

          jak w ciążę nie zajśc, a tego nie zrobił, a może w samej kobiecie, która
          takich informacji nie

          szukała.
          W każdym większym mieście są poradnie rodzinne i wszędzie tam powinna otrzymać
          stosowną pomoc.
          Jeśli jednak liczyło się, ze "jakoś to będzie" no cóż... nie ma tak, że możemy
          uniknąć

          konsekwencji własnego postępowania. Czasem się udaje, ale bardzo rzadko.
          Częściej za głupotę (swoją lub cudza) płaci się wysoką cenę.
          Poza tym uszczerbek na zdrowiu nie usprawiedliwia zabójstwa. Problem pojawiłby
          sie w sytuacji rzeczywistego zagrożenia ŻYCIA matki. A to, jak mówił prof
          Fijałkowski (którego uparcie pomijasz milczeniem) zdarza się niezmiernie
          rzadko, w jego 40-letniej karierze - ani razu.

          Pozdrawiam Cię serdecznie, nie było i nie jest moją intencją obrażanie Cię,
          czy atakowanie

          personalnie.
          Nie można jednak pozostawić bez odpowiedzi prób (byc może nieświadomej)
          manipulacji,

          ani pozostać obojętnym na propagowanie oczywistej nieprawdy.

          Jeśli poczułas się osobiście dotknięta - przepraszam
    • jagandra Linki: historie kobiet, Niemy Krzyk i Federa 08.12.04, 14:27
      Historie kobiet, które ucierpiały wskutek restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej:

      www.federa.org.pl/publikacje/podrecznik/pieklo_kobiet/
      O filmie Niemy Krzyk

      www.federa.org.pl/publikacje/biuletyn/biuletyn26/krzyk.htm
      Federacja na rzecz kobiet i planowania rodziny:

      www.federa.org.pl/biuletyny.htm#1_1
      Chciałam, by link do historii kobiet, które ucierpiały wskutek restrykcyjnej
      ustawy antyaborcyjnej, był na wierzchu w osobnym wątku, ale Tygrysia niestety
      skasowała ten wątek. Podobnie wątek z linkiem do strony Federacji na rzecz
      kobiet i planowania rodziny.
      Teraz wiem już na pewno, że to forum jest tylko dla kobiet, które dokonały
      aborcji, bardzo tego żałują i chcą by była ona nielegalna, oraz dla kobiet,
      które nie dokonały aborcji, ale również chcą, by była ona nielegalna. Nie jest
      to miejsce dla kobiet, które dokonały aborcji i tego nie żałują, ani dla
      takich, które nie mogły dokonać aborcji mimo że tego chciały, ani dla takich,
      które po prostu chcą legalizacji aborcji.
      Tygrysia może skasować również wątek, w którym teraz piszę. Jeśli tego nie
      zrobi, to to mimo wszystko dobrze o niej świadczy.
      Jagandra
      • natkaszczerbatka Re: Linki: historie kobiet, Niemy Krzyk i Federa 08.12.04, 17:23
        Jagandro! Kiedy wreszcie darujesz sobie te linki? Nie zapomne jak pod artykułem
        między innymi na temat chłopca kilkuletniego który zginął w wypadku
        tramwajowym - również pojawiły się te linki z jakimiś maniakalnymi tekstami na
        temat usuwania ciaży!!!!
        Czy chodziło o to żeby usunąc ciaze, żeby sie nie narażać na stres związany z
        wypadkiem tramwajowym po kilku latach zycia chłopca?
        Jak sie ma piernik do wiatraka?
        Jak sie ma rozpacz po stracie dziecka do waszych zwariowanych, szalonych,
        komunistyczno-sld-owskich tekstów?????
        LITOŚĆI!
        Jagandro! To już trzeba trochę logiki w zyciu i zdrowego rozsadku, tak
        niewiele - żeby zrozumieć, ze te linki są bynajmniej nie na miejscu!
      • natkaszczerbatka a miał być ostatni? 08.12.04, 17:25
        i co?
    • mala_7 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 09.12.04, 00:15
      Droga Jagandro,
      Dziekuje Ci za ten watek i Twoje wpisy. Jeszcze raz przekonalam sie, ze osoby,
      ktore sa zagorzalymi przeciwniczkami aborcji bardzo rzadko decyduja sie na
      normalna rozmowe. Nie rozumiem dlaczego my mozemy byc spokojne i rzeczowe
      podczas gdy druga strona obrzuca nas blotem. Jak widzisz przestalam odpisywac,
      bo nie widze sensu i jak slusznie zwrocilas uwage nie bardzo chce sie denerwowac
      smile Moje malenstwo ma teraz okolo 11 milimetrow i mam szczera nadzieje, ze
      bedzie zdrowe (o czym dowiem sie nieco pozniej z badan genetycznych).
      To forum jest dla kobiet, ktore sa przeciwko aborcji i cierpia na syndrom
      poaborcyjny... jak rowniez na zapedy totalitarne wink Szkoda, ze to forum nazywa
      sie ABORCJA, myslalam, ze to fajne miejsce do dyskusji, ale sie przeliczylam.
      Pozdrawiam serdecznie.
      mala
      • genepis Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 09.12.04, 09:49
        mala_7 napisała:

        > Droga Jagandro,
        > Dziekuje Ci za ten watek i Twoje wpisy. Jeszcze raz przekonalam sie, ze osoby,
        > ktore sa zagorzalymi przeciwniczkami aborcji bardzo rzadko decyduja sie na
        > normalna rozmowe. Nie rozumiem dlaczego my mozemy byc spokojne i rzeczowe
        > podczas gdy druga strona obrzuca nas blotem.

        A czy mogłabyś podać chociaż jeden przykład Twojego spokojnego i rzeczowego
        tekstu oraz obrzucenia Cię błotem w odpowiedzi?

        No i kiedy w końcu będziesz tak miła i odpowiesz na moje pytania?
        Czekam z niecierpliwością.


        Jak widzisz przestalam odpisywac,
        > bo nie widze sensu i jak slusznie zwrocilas uwage nie bardzo chce sie
        denerwowa
        > c
        > smile


        A właściwie dlaczego nie chcesz się denerwować? Gdybyś się bała, że to
        zaszkodzi dziecku, to rozumiem, ale jeśli miałoby to zaszkodzić tylko Twojemu
        brzchowi, to przeciez w przeszłości na pewno wielokrotnie się denerwowałaś i
        jakoś nic się złego Twojemu brzuchowi nie stało?

        > Moje malenstwo ma teraz okolo 11 milimetrow i mam szczera nadzieje, ze
        > bedzie zdrowe (o czym dowiem sie nieco pozniej z badan genetycznych).

        A od kiedy to nie wiadomo co (oocyt? galaretka?) stała się "Twoim maleństwem"?
        > To forum jest dla kobiet, ktore sa przeciwko aborcji i cierpia na syndrom
        > poaborcyjny... jak rowniez na zapedy totalitarne wink Szkoda, ze to forum
        nazywa
        > sie ABORCJA, myslalam, ze to fajne miejsce do dyskusji, ale sie przeliczylam.

        A na czym według Ciebie polega dyskusja czyz nie na argumentacji?
        Odnoszę wrażenie (mam nadzieję że niesłuszne) że dla Ciebie dyskusja oznacza
        wzajemne potakiwanie - coś na kształt Twojej "dyskusji" z Jagandrą.
        > Pozdrawiam serdecznie.
        > mala
        Równie serdecznie odwzajemniam

        genepis
    • pustulka_75 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 09.12.04, 02:25
      jagandra napisała:

      > W hitlerowskich Niemczech aborcja była LEGALNA I OBOWIĄZKOWA, jeśli płod miał
      > wady wrodzone, ale była NIELEGALNA, jeśli płód był zdrowy.

      Swoją drogą, zastanawiam się skąd naziści wiedzieli, który płód ma wady
      genetyczne. No chyba tylko na oko, jeśli wg nich "było coś nie tak" z rodzicami
      i dziecko mogłoby być obciążone. Podejrzewam, że do wad genetycznych zaliczali
      również duży, "semicki" nos, który dziecko mogłoby odziedziczyc po ojcu lub
      zbyt ciemne oczy po matce.

      Idealny wzór do naśladowania dla niektórych. Mam nadzieję, że u nas te czasy,
      kiedy jedni "z urzędu" mieli prawo żyć, a inni nie, minęły ostateczniesad
      • okruszek100 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 27.12.04, 17:30
        co do historii o hitlerowcach chciałam dodać, że aborcja była ZAKAZANA!!! jeśli
        chodzi o czystą krew nordycką. Zalecało się ją Słowiankom .A swoja drogą była
        sobie w Oświęcimiu taka S. Leszczyńska, która odbierała porody w tych
        strasznych warunkach, gdzie latały szczury i inne świństwa.Kazano jej napisać
        raport o umieralności podczas urodzeń, bo przyjmowała porody.I Stanisława
        Leszczyńska w swoim raporcie napisała: ZERO.To się nazywa pęd do życia!
        Szczury, syf, głód,i ogólnie wiadomo co a na to wszystko żadnych powikłań.Za to
        my teraz mamy kliniki, sterylne warunki i kubły na śmieci pełne porozrywanych
        dziecisad
        • reed28 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 19.01.05, 17:29
          Gdy bylam mloda mowilam prawo do decydowania o wlasnym ciele niech kobiety
          decyduje. Teraz gdy troche doroslam i urodzilam dziecko mowie o prawie do zycia
          dala tych nie narodzonych gdy kobieta sie decyduje wie jakie to moze poniesc
          skutki dla niej nie tylko psychiczne ale i takze fizyczne. Teraz juz nie jestem
          za calkowitym legalizowaniem aborcji lecz za nauczaniem o antykoncepcji i
          metodach ktore sa tansze i bardziej nie zawodne. MOwie o tym aby pozwolic
          kobiecie dokonac wyboru oddania dziecka do adobcji bez zbednego dobijania jej
          jak mogla.......
          Bez pietnowania jej. gdy kobieta decyduje sie na ten krok to wydaje jej sie ze w
          danej chwili nie ma wyjscia ze tak bedzie lepiej lecz gdy czytam posty kobiet
          ktore dokonaly aborcji mam wrazenie ze teraz nie dokonaly by takiego wyboru nie
          zaleznie od sytuacji w jakiej by sie znalazly. Wiem ze kazdy ma prawo do zycia
          nawet pare tygodniowe dziecko.
    • bonifacek Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 09.12.04, 13:49
      A ty bidulko(mała7) mogłabyś w końcu napisać o tym ocycie!!!
      • hancik5 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 09.12.04, 16:38
        Bonifacek ???OOoooooooo!!!!
        Wiesz co, powiem Ci : jesteś cudną kobietą... Dlaczego nasz Stwórca nie jest w
        tym względzie sprawiedliwy!!!!!!!!!!!
        Tak trzymaj tygrysi bonifacku !!!
    • agababajaga1 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 27.12.04, 23:55
      przyglądam się waszej walce i chciałabym jeszcze coś tu dopisać, jednak moje
      dzieciaki nie pozwalają mi tego zrobić...nawet teraz...ale piszę po troszku w
      wordzie a potem tylko wkleję...
    • azjawusa Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 26.01.05, 15:23
      Moje zdanie nt aborcji:100%PRO LIFE -nic mniej,nic wiecej.
      Pozdrowienia Azja z USA
    • misia_7 Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 15.05.05, 23:57
      Przeczytałam cały wątek, zajęło mi to chyba 2 godziny, ale wiecie, nawet jak
      bym potrafiła być obiektywna, stwierdziłabym, że argumenty rzucane przez
      zwolenniczki aborcji są delikatnie mówiąc niedojrzałe i nieprzekonywujące. Jest
      jeszcze jedna dziewczyna, ta co ma upośledzone dzieci: chyba się trochę
      oszukuje, by zagłuszyć sumienie. Chodzi mi konkretnie o to, że założyla,
      jakby to był rachunek prawdopodobieństwa, że to kolejne dziecko trzeba
      zlikwidować, bo pewnie też będzie chore. Na jakiej podstawie - pytam? Wcale nie
      musiało być chore, ale nikt mu nie dał szansy, własna matka! A znacie pana
      Beethovena? Wg niektórych osądów, nadawałby się jak nic do zabiegu.
      • wirtualna_orchidea Re: Do Misi_7 27.05.05, 23:59
        Misiu,
        jak wyobrażasz sobie zajmowanie się dwójką upośledzonych dzieci i jeszcze trzecim?
        Też jestem przeciwko aborcji, ale tutaj po prostu świat się kończy. NIKT poza
        sąsiadka nie pomógł i nie pomoże tej biednej, dzielnej dziewczynie. NIKT! Każą
        jej tylko sprzedać samochód, co wykluczy np. wizyty u lekarzy i dowóz na
        rehabilitację. Po prostu dno rozpaczy.
      • wirtualna_orchidea Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 28.05.05, 00:01
        P.S. Wspomniana przez Ciebie dziewczyna dała już szansę dwóm Beethovenom. Nie
        wymagaj od niej bohaterstwa.
    • dianitra Re: O tym forum i moje zdanie nt. aborcji 01.06.05, 00:39
      myśle ze jestes bardzo fajna osoba. pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka