annnnia
03.10.05, 21:19
Cześc;
dostałam link do tego forum, poczytałam sobie torchę i swoje napisze. Pewnie
wam się ne spodoba, ale trudno...
Otóż to wcale nie prawda, że każda kobieta po aborcji musi mieć doły
psychiczne, deprecję, i inne podobne objawy które wy tu opisujecie.
Rozumiem, że niektóre dziewczyny żałują decyzji o usunięciu ciąży, ale wy
spróbujcie zrozumieć, że niektóre nie żałują. Ja bym dużo większego doła miała
gdyby mnie ktoś zmusił do donoszenia niechcianej ciąży.
I pseudoargumenty typu "trzeba było się zbaezpieczyć, pomyśleć przed seksem"
ect. świadczą tylko o wielkiej ignorancji medycznej osoby mówiącej takie
rzeczy. Nie ma na sto procent pewnej metody antybaby, nawet
prawidłowostosowane hormony nie dają całkowitje gwarancji (moja wpadka właśnie
była mimo prawidłowego stosowania plastrów evry). Po prostu raz na parę
tysięcy przypadków się zdarza, i nie da się tego absolutnie wykluczyć.
A co do rzekomej traumy, któą obowiązkowo powinnam mieć od czterech lat:
rozglądma się... i jakoś nie widzę. Argumenty o "zabicu cżłowieka poczetego"
czy "grzechu przeciwko któremuśtma przypazaniu" są o tyle nietrafione, że
zarodek to dla mnie nie cżłowiek i katoliczką na szczęście nie jestem.
Spóbujcie po prostu czasem zauważyc, że nie macie monopolu na jedyną słuszną
prawdę; nie dla każdje kobiety rezygnacja z ciązy to trauma i nie każda
przeżywa tak jak wy. Nie ma "obiektywnej" prawdy o przerywani uciąży, to
wszystko zalezy od subiektywnego stosunku kobiety do jej zarodka - dla jednej
to wpadka i problem do rozwiązania, a dla innych "mały człowieczek" którego
się "zabiło".
To że większosć uczestniczek tego forum jest zwolennikami tej drugiej opcji -
szanuję i rozumiem. Dobrze tylko żebyście jednak pamiętały, ze są też inne
poglądy i wcale nie dla każdego to taki problem jak dla was.