Dodaj do ulubionych

2 lata i jakieś 2 godziny

04.11.06, 10:46
temu, wtedy zabiłam moje dziecko.
Przygnębiająco brzmi to wyznanie, jednak ciesze się, że dzisiaj moje
negatywne emocje znacznie opadły, nie przeżywam tego dnia jak obowiązkowej
żałoby i mam nadzieję, że z każdym rokiem bedzie coraz lepiej. Rację mają ci,
którzy twierdzą, że czas leczy wszystkie, nawet najboleśniejsze rany. Zalezy
tylko, ile tego czasu potrzeba, ale to indywidualna sprawa każdego człowieka.
Obserwuj wątek
    • nati1011 Re: 2 lata i jakieś 2 godziny 04.11.06, 11:38
      Trzeba wielkiej odwagi i pokory do takiego wyznania.

      Przytulam cię mocno.
    • iskierka40 do nati 04.11.06, 12:16
      a czy dzis tego zalujeesz??nati niewiem co to za odwaga napisac ze sie dziecko
      zabilo??to forum po to jest ze wypisujecie takie rzeczy a nie ktore to juz
      poprostu przeginaja starsznie "ach zbilam swoje dziecko pare lat temu teraz
      jest uz oki"no powiedz nati czy pod tym wzgledem nie mam racji ?
      • kizdam47 Re: do nati 04.11.06, 12:22
        Napisałam tony postów - tutaj i na założonym przeze mnie forum ukrytym. Co to
        zmieniło? Nic. Fakt pozostał faktem i żadne słowa tego nie zmienią. Nie czuję
        się lepsza od tych, które twierdzą, że nie żałują. Zreszta...po co te
        wyjaśnienia? Teraz, dziisaj? Stałe forumowiczki wiedzą, co pisałam, co
        przeżyłam, co czuję... Dziękuję wszystkim serdecznie za udzielane mi wsparcie.
        Bez Was życie byłoby bardzo smutne.
      • nati1011 Re: do nati 04.11.06, 13:42
        Uważam iskierko, że nie masz racji. Twoja złość jst skierowana przeciwko
        kobietom, które żałują swojej decyzji i próbują w ten sposób pomóc innym by nie
        popełniły tego sameg błędu. One doskonale wiedzą, że zrobiły coś złego - ale
        czasu nie da się cofnąć. Nie musisz im o tym przypominać. Będą pamiętały do
        końca życia. Także te, które głośno krzyczą, że nie żałują. Tym głośniej im
        głośniejsze jest ich sumienie.

        Im wszystkim jesteśmy winni pomoc. Także tym "pewnym podjętej właściwej
        decyzji". Ich dzieci nie żyją. Nie możemy ich już uratować. Ale możemy pomóc
        ich matkom. Odzyskać poczucie własnej godności i człowieczeństwa. Nikomu nie
        wolno ich oskarżać, poniżać i dołować. Wiele z nich było na granicy rozpaczy.
        Jak byś się czuła, gdyby po przeczytaniu twojego postu, któraś nie wytrzymałaby
        poczucia winy i wybrała kolejne "łatwiejsze wyjście"? Internet jest anonimowy.
        Tym bardziej niektórym łatwo przychodzi bezmyślne pisanie. Ale nigdy nie wiesz,
        kto to przeczyta i w jakim stanie psychicznym jest w tej chwili. A z każdego
        wypowiedzianego, czy napisanego słowa przyjdzie nam kiedyś zdać relacje. Co
        zmieni, że rzucisz w nich kolejnym kamieniem? Pomoże dziecku? Możesz co
        najwyżej zabić jeszcze matkę? Czy o to ci chodzi?

        Jak będą siedzieć cicho to będziesz zadowolona? To woda na młyn dla
        zwolenniczek aborcji, które wszystkich przekonują, że syndrom poaborcyjny to
        bujda wymyślona przez księży, żeby zarobić na chrzcinach. I wiele dziewczyn im
        wierzy. A potem cierpią. Ale jeżeli któraś przeczyta zwierzenia kizdam czy
        szklanki wody lub innych, to przynajmniej się zastanowi, czy na pewno
        wybiera "najlepsze" wyjście. I taka jest wartość tego forum. mnie marzy się by
        mogły kiedyś przemówić na szerszym forum. Może w "rozmowach w toku"? Ich słowa
        zapadają w serce i nie da się ich tak łatwo zapomnieć. Może jakaś dziewczyna
        czekając już pod gabinetrem na "zabieg" przypomni sobie ich łzy i ból ... i
        zrezygnuje.

        Tak - uważam, że trzeba ogromnej odwagi by przyznać się - przede wszystkim
        przed sobą samym - że zrobiłam coś złego. Ja nie dokonałam aborcji, ale jest
        wiele rzeczy, których będę żałować do końca życia, i które miały zły wpływ na
        wiele bliskich mi osób. Mnie też możesz więc napiętnować. Ale choćbyś mi
        wypisała na czole wszystkie moje grzech, to cierpienie tym spowodowane jest
        niczym w porównaniu ze świadomością, jak wiele złego było ich skutkiem. I gdyby
        sądzona nas według naszych czynów, to pewnie wszyscy trafilibyśmy na dno
        piekła.
        • iskierka40 Re: do nati 04.11.06, 19:18
          wcale was nie potepiam zrobilyscie to co uwazalyscie za stosowne widocznie nie
          mialyscie jak twierdzicie innego wyboru,moe zdanie jest takie i koniec kropka
          dla mnie nie ma wybaczenia za takie cos bardzo mi przykro ale tak jest i prosze
          nie nazywajcie swoich dzieci aniolkami bo to juz przesada
          • jasama3 Re: do nati 06.11.06, 11:30
            iskierka40 napisała:


            >prosze nie nazywajcie swoich dzieci aniolkami bo to juz przesada

            nie uważam żeby to była przesada przecież dzieciątko niczemu nie było winne!
        • yumi_ko Re: do nati 21.11.06, 10:48
          nati1011 napisała:

          > Uważam iskierko, że nie masz racji. Twoja złość jst skierowana przeciwko
          > kobietom, które żałują swojej decyzji i próbują w ten sposób pomóc innym by
          nie
          >
          > popełniły tego sameg błędu. One doskonale wiedzą, że zrobiły coś złego - ale
          > czasu nie da się cofnąć. Nie musisz im o tym przypominać. Będą pamiętały do
          > końca życia. Także te, które głośno krzyczą, że nie żałują. Tym głośniej im
          > głośniejsze jest ich sumienie.
          >
          > Im wszystkim jesteśmy winni pomoc. Także tym "pewnym podjętej właściwej
          > decyzji". Ich dzieci nie żyją. Nie możemy ich już uratować. Ale możemy pomóc
          > ich matkom. Odzyskać poczucie własnej godności i człowieczeństwa. Nikomu nie
          > wolno ich oskarżać, poniżać i dołować. Wiele z nich było na granicy rozpaczy.
          > Jak byś się czuła, gdyby po przeczytaniu twojego postu, któraś nie
          wytrzymałaby
          >
          > poczucia winy i wybrała kolejne "łatwiejsze wyjście"? Internet jest
          anonimowy.
          > Tym bardziej niektórym łatwo przychodzi bezmyślne pisanie. Ale nigdy nie
          wiesz,
          >
          > kto to przeczyta i w jakim stanie psychicznym jest w tej chwili. A z każdego
          > wypowiedzianego, czy napisanego słowa przyjdzie nam kiedyś zdać relacje. Co
          > zmieni, że rzucisz w nich kolejnym kamieniem? Pomoże dziecku? Możesz co
          > najwyżej zabić jeszcze matkę? Czy o to ci chodzi?
          >
          > Jak będą siedzieć cicho to będziesz zadowolona? To woda na młyn dla
          > zwolenniczek aborcji, które wszystkich przekonują, że syndrom poaborcyjny to
          > bujda wymyślona przez księży, żeby zarobić na chrzcinach. I wiele dziewczyn
          im
          > wierzy. A potem cierpią. Ale jeżeli któraś przeczyta zwierzenia kizdam czy
          > szklanki wody lub innych, to przynajmniej się zastanowi, czy na pewno
          > wybiera "najlepsze" wyjście. I taka jest wartość tego forum. mnie marzy się
          by
          > mogły kiedyś przemówić na szerszym forum. Może w "rozmowach w toku"? Ich
          słowa
          > zapadają w serce i nie da się ich tak łatwo zapomnieć. Może jakaś dziewczyna
          > czekając już pod gabinetrem na "zabieg" przypomni sobie ich łzy i ból ... i
          > zrezygnuje.
          >
          > Tak - uważam, że trzeba ogromnej odwagi by przyznać się - przede wszystkim
          > przed sobą samym - że zrobiłam coś złego. Ja nie dokonałam aborcji, ale jest
          > wiele rzeczy, których będę żałować do końca życia, i które miały zły wpływ na
          > wiele bliskich mi osób. Mnie też możesz więc napiętnować. Ale choćbyś mi
          > wypisała na czole wszystkie moje grzech, to cierpienie tym spowodowane jest
          > niczym w porównaniu ze świadomością, jak wiele złego było ich skutkiem. I
          gdyby
          >
          > sądzona nas według naszych czynów, to pewnie wszyscy trafilibyśmy na dno
          > piekła.




          ...to najmadrzejszy post jaki dotad tu przeczytalam. dodal mi wiary w sens
          takiego forum.
      • madzia1708 Re: do nati 04.11.06, 18:17
        Proponuję opuszczenie tego forum dzieciaczku, nie dla ciebie to miejsce, idź do
        swoich kwetniówek, bo tu niczego nie wnosisz
        siemka stąd!!
        • nati1011 Re: do nati 04.11.06, 18:37
          A ja myślę, że iskierka jest na dobrej drodze, żeby Was zrozumieć.
          Czasem mamy długo utarte poglądy. I bronimy ich zaciekle. Ale jednak z czasem
          te wszystkie poglądy trochę sie korygują, zmieniają kierunek. Może nie
          drastycznie, ale całe życie przecież się czegoś uczymy. Przede wszystkim o nas
          samych.
          Pozdrawiam cię iskierko i ciebie madziu też.
        • iskierka40 madzia1708 04.11.06, 19:20
          mysle ze nie ty decydujesz madziuniu czy tu bede czy nie i prosze cie oszczedz
          sobie tekstow typu dzieciaku bo jakbym nim byla to bym nie urodzila swojego
          dziecka i nie kochala tak jak kocham widocznie ty jestes dzieciakiem nie w
          nikam w to bo po co????
          • madzia1708 Re: madzia1708 04.11.06, 20:51
            skąd wiesz, ze nie ja decyduję?
            To, ze urodziłas i kochasz (tak jak kochasz) swoje dziecko nie świadczy jeszcze
            o tym, ze nie jestes dzieckiem
            • iskierka40 dziewczyny 05.11.06, 10:35

              • kizdam47 Re: dziewczyny 05.11.06, 18:14
                >wiem ze nie jedna z was teraz bardzo zaluje
                tego co zrobila moze i troche wspolczuje<

                To jak w końcu jest - trochę współczujesz czy nie? Tak na marginesie, bo w
                zasadzie mam to gdzieś.
    • iskierka40 to pytanie czy nie zaluje jest do kizdam47 04.11.06, 12:19

    • rosolapka28 Re: 2 lata i jakieś 2 godziny 04.11.06, 16:17
      do tej pory tylko czytałam to forum. Dziś, pisząc po raz pierwszy przytulam Cię
      wirtualnie do serducha. Ciebie i Twoje Nienarodzone Dzieciątko. Trzymaj się
      dzielnie. Twoje dzieciaczki Cię potrzebująsmile
    • iskierka40 do nati 04.11.06, 19:24
      dziekuje ci nati wiesz co moze i rozumiem poniekąt nie bede sie powtarzac
      bardzo chcialabbym rozumiec bo to calkiem inny swiat w jaki ja zyje ale aborcja
      to aborcja nic innego jak zabójstwo,wiem ze nie jedna z was teraz bardzo zaluje
      tego co zrobila moze i troche wspolczuje ale MIALYSCIE WYBOR!!!!!jesli
      jestescie takie religijne to pamietajcie o przykazaniu NIE ZABIJAJ!!!!!!!ono
      jest bardzo wazne!!!
      • mrowka75 Re: do nati 04.11.06, 20:28
        Dziewczyno, powiedz, co to teraz zmieni, Twój upór jest tak ośli, ze az boli,
        czy Ty naprawe nie czytasz nagłówka forum? Czy po prostu jestes analfabetką
        funkcjonalną? powinnas trochę poszerzyć horyzonty myślowe, bo jak na razie to
        upieranie się przy jednym w kazdym poście ukazuje jak bardzo jesteś oporna na
        naukę. I od kiedy to Ty jestes tu od oceniania? Daj już spokój tym dziewczynom,
        nie dręcz ich, bo za każdy grzech jest wybaczenie, a nie Ty dysponujesz tu
        monopolem na wymierznie kar czy też ocenianie czyjegoś postępowania. Jeśli tak
        bardzo chcesz, aby kobiety stojące przed wyborem aborcja lub nie, podejmowały
        właściwe decyzje zacznij działać w odpowiednich instytucjach pomocowych, gdzie
        będziesz mogła nieść swoją przestrogę i doradztwo, a także bardziej konkretną
        pomoc. Tu Twój głos surowej oceny jest zbyteczny.
        I faktycznie zajmij się własnym dojrzewaniem i dorastaniem bo twój upór
        przywodzi na myśl dojrzewająca nastolatkę.
      • antosiczek Re: do nati 13.11.06, 21:33
        ale równie ważne są słowa Jezusa :Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci
        kamień".Słyszałas je kiedys? Bóg nie kieruje się pedagogiką kary lecz
        pedagogiką miłosierdzia w przeciwieństwie do ludzi. Na szczęście. W przeciwnym
        razie ani ja ani Ty nie miałybyśmy szans na zbawienie.
        Bóg wybacza każdemu kto okazuje skruchę- wybacza najgorsze grzechy jeśli
        człowiek żałuje. Przegranym jest ten, kto do końca uparcie nie uznaje swej winy.
    • zachod_slonca Re: 2 lata i jakieś 2 godziny 05.11.06, 14:00
      Kidzam napisałaś
      jednak ciesze się, że dzisiaj moje
      negatywne emocje znacznie opadły, nie przeżywam tego dnia jak obowiązkowej
      żałoby i mam nadzieję, że z każdym rokiem bedzie coraz lepiej. Rację mają ci,
      którzy twierdzą, że czas leczy wszystkie, nawet najboleśniejsze rany. Zalezy
      tylko, ile tego czasu potrzeba, ale to indywidualna sprawa każdego człowieka.

      A co z pamięcią?
      Czy naprawdę wszystko da się usunąć?

      Może jednak czasem warto pochylić głowę nad niewinną śmiercią nie dlatego, że
      nosi się w sobie poczucie winy ale dla okazania szacunku zmarłemu.
      • kizdam47 Re: 2 lata i jakieś 2 godziny 05.11.06, 18:20
        Jeżeli mkałąbym na to wpływ, a niestety nie mam to chciałabym usunąć z pamięci
        wszystko, do cna, wszystko. Bo teraz zależy mi zwłaszcza na moim własnym
        spokoju, co ma ścisły związek z samopoczuciem moich dzieci, szczególnie ich.
        Zmarłemu moje rozpamiętywanie i żal w niczym nie pomoga ani go nie wskrzeszą.
        Myślę, że ta właśnie niemożność zapomnienia jest bardzo wysoką ceną za własną
        głupotę, tchórzostwo, próżność i wygodnictwo.
        • e2005 Re: 2 lata i jakieś 2 godziny 06.11.06, 13:18
          Jestem zdania że żal moze jest potrzebny ale rozpacz nie a na tym forum coraz
          to głosy rozpaczy czytam i dziewczyny same sie nakręcają. Te które potrafią
          wziąść w garść dlaej żyć są dla mnie prawdziwymi bohaterkami- i nie ma w tym
          cienia przesady.Kizdam jest w czołówce tych osób i trzeba docenić że pisze
          prawdę, "że czas ją ulecza". Może dla niektórych jest to po prostu karygodne
          żeby tak pisać. A ja to bardzo cenię bo to jest wyznanie kobiety, która
          przeżyła to i wie. Pozdrawiam

        • zachod_slonca Re: 2 lata i jakieś 2 godziny 06.11.06, 14:28
          Ja bardziej skłaniałabym się ku stwierdzeniu, że nie czas wyleczy rany, łagodzi
          ból ale przebaczenie samej sobie. Dlatego zwróciłam uwagę na szacunek dla
          twojego nienarodzonego dziecka. Wszystkie dzieci nienarodzone potrzebują naszej
          miłości i pamięci. Nie chodzi mi o katowanie siebie za błędy, ale o szacunek
          dla tego dziecka. Miłość jest wieczna, ponadczasowa. Pamiętamy bliskich, którzy
          odeszli i kochamy ich sercem, a nie rozumem. Przynosimy kwiaty, zapalamy
          świeczkę w dowód pamięci i pochylamy głowę nad ich grobem.
          Nikt z nas nie jest doskonały- nikt.
          Kidzam masz swojego małego aniołka i nie musisz się bać go kochać i pamiętać o
          nim. To, że nie dałaś sobie szansy na to byście byli razem nie znaczy, że
          przekreślona została twoja miłość do niego. Naprawdę, czasem warto zapalić
          świeczkę w jego intencji chociażby po to, żeby wiedziało, że w twoim serduszku
          istnieje taki zakątek, takie specjalne miejsce tylko dla niego. Tam ukryte jest
          twoje cierpienie i żal zarezerwowane tylko dla was. W tym małym zakątku twojego
          serca jest ogrom miłości, tęsknoty, dzięki której twój aniołek żyje i nie umrze
          nigdy.
          Masz wielkie szczęście, dzieci, które kochają cię bezgranicznie i ogromne
          serce, które, mimo że pokaleczone jest wypełnione miłością. Trzeba tylko żebyś
          otworzyła je i nie bała się miłości.
          Czas leczy rany ale niech nie zamyka serca.
      • cacanka1 Re: 2 lata i jakieś 2 godziny 06.11.06, 17:27
        Oj, pewnie dostane mi się po głowie ale jakoś nie martwię się tym. Nie czytałam
        odpowiedzi na twój post bo wiem jak wiele kontrowersji budzi to forum i
        przewidzieć mi już łatwo po paru miesiącach jakie słowa tu padną. Oczywiście
        wielkie za i przeciw.
        Nigdy nie ukrywałam co mnie tu sprowadziło i dlaczego tu jestem.
        Siedząc, jak to zostało napisane w zaciszu własnej anonimowości jestem tu.
        Myślę, że jako osoba, której dzieci umarły w wyniku śmierci naturalnej w łonie
        matki mam prawo do największego oskarżenia Tych tu kobiet na forum . Dlaczego?
        Bo zadaję sobie pytanie, dlaczego ja tak pragnę mieć dziecko i nie mogę, a te
        kobiet zabijają tak wielki i mi niedostępny dar.
        A mimo to. . .
        Wiem czym jest miłość, do której nie mam dostępu bo zrodzona umarła tak szybko,
        że nie mam pojęcia czy umarł człowiek w postaci żeńskiej czy męskiej. A
        najważniejsze, wiem jak tęskni się do miłości nie poznanej, tej która się
        pojawia, a nie zdąży się jej pokochać. Dlatego roszczę sobie prawo do bycia na
        tym forum.
        Nie boję się opinii ani sądów bo w moim życiu doświadczyłam śmierci własnych
        dzieci. Wiem i rozumiem te kobiety. Dlaczego, bo kiedyś i ja mogę stanąć przed
        decyzją. Ale o tym nie będę pisać bo obiektywne spojrzenie tych co nic nie
        wiedzą jest najbardziej niewiarygodne i krzywdzące.
        Przepraszam, kidzam, że to w twoim poście, w tym gdzie szukasz odpowiedzi bądź
        potwierdzenia ujawnia się skłócenie i głupota. Oskarżenie i wyrok, za i
        przeciw.



        >wcale was nie potepiam zrobilyscie to co uwazalyscie za stosowne widocznie nie
        mialyscie jak twierdzicie innego wyboru,moe zdanie jest takie i koniec kropka
        dla mnie nie ma wybaczenia za takie cos bardzo mi przykro ale tak jest i prosze
        nie nazywajcie swoich dzieci aniolkami bo to juz przesada

        ok. więc jak nazwać można dzieci nienarodzone? Iskierka 40 ?

        Jestem przeciwna aborcji, ale nie będę bić w twarz nikogo.

        Ps. nati1011 – napisz coś o sobie. Pięknie piszesz ale ktoś ty?


        Im więcej od nas tym więcej dla nich


















        .


        • nati1011 Re: 2 lata i jakieś 2 godziny 06.11.06, 22:09
          dziękuję ci za dobre słowo. Było mi dzisiaj baaardzo potrzebne.

          Jestem zwykłaą szarą kobietą. Mam 32 lata. Mieszkam w Szczecinie. 3 lata temu
          Bóg postawił mnie na granicy życia i śmierci. Przeszłam przez przedsionek
          czyśca przynajmniej - i to doświadczenie niemal całkowicie zmieniło moje
          życie. Od tego czsu próbuję nieudolnie wprowadzać w swoje życie przykazanie
          miłości.

          Nie dokonałam nigdy aborcji, ale z własnego przykładu wiem, jak bardzo kobieta
          w ciąży może nie być soba i jak łatwo wtedy podjąc złą decyzję. Nie ośmielę się
          dzisiaj powiedzieć, że nigdy czegoś nie zrobię. Choć mam nadzieję, że pewne
          doświadczenia życiowe będą mi oszczędzone.

          Mimo iż zdecydowanie jestem przeciwko aborcji, to kobiety z tego forum są mi
          bardzo bliskie. I zawsze będę ich bronić. Przynajmniej przed pogardą i
          nienawiścią.

          Jestem do waszej dyspozycji.
        • kizdam47 Re: 2 lata i jakieś 2 godziny 06.11.06, 23:42
          >Przepraszam, kidzam, że to w twoim poście, w tym gdzie szukasz odpowiedzi bądź
          potwierdzenia ujawnia się skłócenie i głupota. Oskarżenie i wyrok, za i
          przeciw<

          Jeżeli "kidzam" to do mnie to w którym moim poście cosik się ujawnia?

          >Myślę, że jako osoba, której dzieci umarły w wyniku śmierci naturalnej w łonie
          matki mam prawo do największego oskarżenia Tych tu kobiet na forum<

          Widzisz, oskarżać to może co najwyżej Pan Bóg, ale Ty? No sorry...
          • nati1011 Re: 2 lata i jakieś 2 godziny 07.11.06, 09:05
            kizdam,
            ja zrozumiałam, że cacance jest przykro, że twój post - na zupełnie inny temat,
            stał się polem bitwy. Ona was nie oskarża, wręcz przeciwnie, jest pełna
            życzliwości, a te uwagi były do iskierki i innych.

            Kizdam, cieszmy się, że przybywa osób, które patrzą trochę szerzej
        • madzia1708 Re: 2 lata i jakieś 2 godziny 07.11.06, 09:05
          cacanka1 napisała:
          > Myślę, że jako osoba, której dzieci umarły w wyniku śmierci naturalnej w
          łonie
          > matki mam prawo do największego oskarżenia Tych tu kobiet na forum .
          Dlaczego?
          > Bo zadaję sobie pytanie, dlaczego ja tak pragnę mieć dziecko i nie mogę, a te
          > kobiet zabijają tak wielki i mi niedostępny dar.


          nie masz prawa nikogo oskarżać za swoje nieszczęścia, najlepiej będzie jak
          pojdziesz i zapytasz sie lekarza dlaczego Twoje dzieci zmarły, nic nie dzieje
          się bez przyczyny
          • dianitra Re: 2 lata i jakieś 2 godziny 14.11.06, 23:19
            Kizdam - przeczytałam twój post i cieszę się ze czas leczy rany. Gdybym miała
            zyczyć ci czegos z całego serca - zyczyłabym ci być umiala sobie wybaczyc.

            Próbowałam sobie przypomniec date aborcji... Nie pamiętam. Wiem jedynie że było
            to w lutym. Jestem szczęściarą i mimo, że wiele osób poczuje się obużonych to
            uważam, ze mam szczęście niepamiętac tej daty. Co zmieniło się w moim podejściu
            to zdarzeń z tamtego dnia? Nic! Nie patrzę w stecz, nie rozpamiętuję.
    • reniatoja Re: 2 lata i jakieś 2 godziny 21.11.06, 13:29
      Ja tez mysle Madziu, ze to spora odwaga napisac na tym forum w ten sposob - ze
      ten ból mija, ze cas to leczy. dobrze, ze tak piszesz, bo ogolnie mozna
      odniesc wrazenie, ze na tym forum obowiazuje niekonczacy sie smutek i zal ktory
      nigdy nie mija. A jednak mija i mozna wyjsc na prostą i nie siedzieć już nad
      tym co się stało i nie rozpaczac całe życie. Cieszę się, ze miałaś odwagę to
      napisać, że życie toczy się dalej, ze ten rozdział swojego życia zamykasz.
      Aborcja nie jest niczym dobrym, nie znoszę przechwalania sie przez niektore
      kobiety, że usuneły i świetnie się czuja, nie mają zadnych wyrzutów ani
      wątpliwości, ze postąpiły słusznie. Jednak równie złe jest pograzanie się w
      rozpaczy na resztę życia, nie wybaczenie sobie nigdy i tkwienie w tej czarnej
      dziurze swiadomosci, ze zabiłam własne dziecko. Nie ma sensu tego poczucia winy
      pielegnować i rozwijacć w sobie bez końca. Trzeba umieć z tego wyjść, wybaczyc
      sobie, wybaczyć tym, którzy Cię zawiedli w tamtym czasie, trzeba żyć dalej i w
      jakimś sensie zapomnieć już o tym. Stało się, nie odstanie się, swoje
      odżałowałaś, nic juz nie poradzisz, fajnie, że z tego doła wychodzisz, czy też
      już wyszłaś. Pozdrawiam Cie serdecznie i Twoich chłopaków, a zwłaszcza
      Michałka smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka