Dodaj do ulubionych

do Kizdam47

14.08.07, 10:57
Kochana Kizdam,

od jakiegoś czasu zaglądam na to forum, chociaż problem aborcji mnie
nie dotyczy - wręcz przeciwnie od dawna nie mogę doczekać się
dziecka. Kiedy po raz pierwszy czytałam posty dziewczyn miałam
ochotę napisać Wam wszystkim jak bardzo jestem na Was wściekła, jak
bardzo nienawidzę wszystkich, którzy dopuszczają się aborcji podczas
gdy inne kobiety nie mogą doczekać się potomstwa. Żadne inne
świadectwo nie wpłynęło na mój światopogląd tak bardzo jak Twoje -
zaczynam powoli zmieniać swoje nastawienie - nie każda kobieta po
aborcji to bezwzględne, wredne, nieodpowiedzialne babsko, które nie
wie jak się zabezpieczać. Są kobiety, które pomimo wychowania, jakie
odebrały, pomimo wpływu otoczenia i nacisków ze strony najbliższych
zdają sobie sprawę, że postąpiły źle i chciałyby cofnąć czas. Sama
doskonale wiem jak wielki wpływ na nasze decyzje mają ci obok nas,
których kochamy i którym ufamy. Mi też zdarzyło się popełniać błędy
pod wpływem otoczenia, nie zawsze do końca obiektywnie oceniając
sytuację. Tak czy inaczej - dziekuję Ci za Twoje posty, za to, że
przestrzegasz inne dziewczyny, osobiście nie zmienię nigdy
nastawienia do aborcji ale dzięki temu, co tu wyczytałam zmieniłam
nastawienie do Was, nigdy już nie będę nikogo potępiać i oceniać.
Życzę dużo zdrowia dla Ciebie i dzieci, będę tu cześciej zaglądać,

pozdrawiam!!!
Obserwuj wątek
    • iskierka40 Re: do Kizdam47 14.08.07, 15:32
      ja jak tu przyszłam po raz pierwszy miałam w sobie dużo gniewu,także
      problem aborcji mnie nie dotyczy,z biegiem czasu,czytając to forum
      staram się was rozumieć i w miarę swoich możliwości pomów
      nati dziekujesmile
    • kizdam47 Re: do Kizdam47 15.08.07, 02:00
      Napiszę szczerze, że po prostu miło się czyta takie rzeczysmile Dla
      połechtania próżności, że może jednak ktoś ocenia mnie jako
      przyzwoitego człowieka, nie tylko przez pryzmat dokonanego przed
      prawie trzema latami czynu.

      Jestem kobietą - jak śpiewała Edyta Górniak. Zwyczajną kobietą,
      która chce być dobrą żoną i matką, chociaż wciąż za mało się stara.
      Bo nierzadko woli wylegiwac się przed telewizorem, pobuszować w
      internecie czy poczytac książkę niż wyjść z dziećmi na spacer czy
      porysować. W sumie to bardzo ludzkie jest chyba, chociaż nie każda
      kobieta się do tego przyznaje.

      Pisałam kiedyś, że jedynym plusem poddania się aborcji jest to, że
      jestem tutaj. Że mogłam Was poznać, posłużyć komuś dobrą radą. Że
      mogłam otrzymać wsparcie, jakiego nie dała mi żadna z otaczających
      mnie w realu osób. Gdyby jednak ktoś pokusił się o skonstruowanie
      wehikułu czasu bez wahania skorzystałabym z niego i prawdopodobnie
      nigdy o Was nie słyszała. Bo mnie sprawa aborcji zawsze była w miare
      obojętna - jak coś mnie nie dotyczy, nie widzę potrzeby dyskusji na
      ten temat.
      Czego się nauczyłam? Nie oceniać. Nie osądzać. Nie potępiać.

      Droga Emilio, my - kobiety po aborcji w zdecydowanej większości
      jesteśmy dumne z tego, że istnieje wiele kobiet podobnych do Ciebie.
      Dzieci sa naszym największym skarbem a ciąża to dar Boży a nie
      przekleństwo.
      Dobrze, że podkreślasz olbrzymią rolę, którą odgrywa zachowanie
      naszych najbliższych. I naprawdę - nikt, kto tego nie przeżył, nie
      zrozumie co oznacza brak wparcia i pomocy od tych, od których tego
      oczekujemy. Gdybym miała opisać to słowami zacytowałabym Kate
      Winslet z Titanica: "czułam, że stoję nad przepaścią, a nikt nie
      chce podać mi ręki, ani nawet mnie nie ostrzega".
      Gdy zawiedzie Cię najbliższa osoba, Twoja dotychczasowa ostoja, nogi
      się uginają, w gardle dławi i chce się umrzeć z rozpaczy. Szukasz na
      gwałt kogoś innego, a widzisz same marionetki. Jakby wszyscy
      szydzili z twojej głupoty, naiwności czy zacofania. Wzruszają
      ramionami i odwracają się. Po co im współodpowiedzialnośc za czyjeś
      życie i problemy? Ale jakby co to pamiętaj, zawsze ci pomogę... Co
      za bzdury! A człowiek pod wpływem paniki podejmuje najgorsze decyzje
      niestety.

      Jak zapewne wiesz, jestem nadal z tym samym facetem, który jak się
      okazało ani nie odszedł od nas gdy urodziłam trzecie dziecko, ani na
      chwilę się nie załamał w trudnych chwilach. I Michałka kocha nad
      życie. Ale do cholery nie miał prawa do tego co zrobił. Oboje nie
      mieliśmy prawa.

      Życzę wszystkim oczekującym przyjścia na świat ich dzieci, aby dla
      nich wreszcie zaświeciło ich najdroższe słoneczko. Pozdrawiam
      serdeczniesmile



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka