Dodaj do ulubionych

Parę przemyśleń...

28.05.09, 15:36
Gdy czyta się dramatyczne historie kobiet na forum, nasuwa się
oczywisty wniosek, że gdy nieplanowana ciąża przytrafi się w
stałym, sprawdzonym związku, to sytuacja jest trudna, lecz nie
beznadziejna. Prawdziwa tragedia jest wtedy, gdy ciąża jest
skutkiem nieprzemyślanego seksu z kimś „przypadkowym”. Gdyby
chodziło o zaspokojenie naprawdę silnych, kobiecych potrzeb, pokusę
nie do zwalczenia – pal sześć! Ale tak nie jest - zanim nie
skorzystałem szerzej z internetu nie miałem pojęcia że tak wiele
kobiet idzie z facetem do łóżka nie mając na to specjalnej ochoty .
Ponadto seks z przypadkowym partnerem, do którego nic „głębszego”
się nie czuje rzadko daje kobiecie satysfakcję – najczęściej po
wszystkim pozostaje niesmak.

Przyczyny tego nieracjonalnego zachowania mogą być różne i
skomplikowane - za długo by pisać. Dlatego ograniczę się do
stwierdzenia, że często robimy coś tylko dlatego, że robią to inni.
Co się stało , że dostępność seksualna kobiet tak bardzo się
zwiększyła? Jest powszechna opinia że szersze otwarcie się kobiet
na „czysty” seks jest wynikiem ich „wyzwolenia”.

Ciekawym od czego jest to „wyzwolenie” – chyba od zdrowego rozsądku.
To dla facetów seks często ma wartość podmiotową, tzn. liczy się
potrzeba, a partnerka służy do jej zaspokojenia (czyli jest
przedmiotem) ! Zaś dla kobiety seks najczęściej nabiera właściwego
znaczenia dopiero z uwagi na wyjątkowość partnera. Czyli to PARTNER
jest podmiotem, a nie sam seks. Tak było od zawsze, więc nie
uwierzę na nagle nastąpił lawinowy wzrost narodzin kobiet
o „męskich” cechach osobowości, w tym o „męskim” podejściu do
seksu.

Wg mnie główną przyczyną tej paranoji, tj że kobiety masowo zaczęły
robić coś czego tak naprawdę nie chcą, a co w konsekwencji
(tzw. „wpadka) może im złamać życie, jest niesamowita presja,
niemalże dyktat uprawiania seksu dla czystej przyjemności!!
Przykładów jest mnóstwo - wystarczy włączyć telewizor. Dziś nawet
wiertarka z Castoramy jest „sexi” smile.
To „atakowanie” seksem przyniosło zmianę obyczajów. Kiedyś o
dziewczynie będącej Don Juanem w spódnicy koleżanki
mówiły „Puszczalska”. A dziś patrzą z zazdrością i podziwem że
taka „wyzwolona” pozbawiona przesądów, zahamowań itp. Nie oceniam
czy to dobrze czy źle – stwierdzam tylko fakty.

Chyba najwyższy czas, aby „wyzwolone” kobiety zdały sobie sprawę że
stały się ofiarą feministycznych manipulacji. A prawdziwymi
beneficjentami tego „wyzwolenia” kobiet są "patriarchalne,
seksistowskie świnie" czyli facecismile. Dziś im bez porównania łatwiej
w hotelowym barze czy na dyskotece zarwać „laskę” na jeden „szybki
numerek”, niż np. 30 lat temu smile.

Każdy z nas ma jakichś znajomych, bierze udział w różnych imprezach,
na których poruszane są różne tematy (w tym seks bardzo często),
więc nie zabraknie okazji do uświadomienia kobietom (zwłaszcza
młodym dziewczynom) że dają sobie robić wodę z mózgu przez różnych
fałszywych przyjaciół. Jeśli choć kilka z nich przed pójściem z
facetem do łóżka (na zasadzie owczego pędu) zada sobie parę pytań
typu: „czy naprawdę tak tego potrzebuję, czy ten gość jest tego
wart, co zrobię, gdy zajdę w ciążę” – to już będzie sukces. Może
zaczną myśleć przed a nie po – w końcu nie są głupie, tylko
ogłupiane….

A adwersarzy propagujących „nowoczesny” styl życia jest bardzo łatwo
wykpić i ośmieszyć w rozmowie. Tylko zwierzęta zaspokajają swoje
potrzeby bez żadnych zahamowań, choć nawet psa można nauczyć
porządku. Czyli ktoś kto zaspokaja je tylko dlatego że je odczuwa,
sam jest „zacofany” bo cofa się na poziom rozwoju niższy od dobrze
wychowanego psa. Można mu zaproponować prezent w postaci miski i
psich gryzaczkówsmile.

Jeśli ktoś stwierdzi że seks jest naturalną potrzebą człowieka a
abstynencja czymś sztucznym, wystarczy spytać czy inne potrzeby
fizjologiczne też zaspokaja bez skrępowania, tylko dlatego, że się
pojawiły. A jeśli np. stwierdzi że będąc na ulicy szuka toalety
zamiast się załatwić pod najbliższym drzewem czy w krzakach –
wyśmiać jego „zacofanie” i poddawanie się narzuconym obyczajowo
ograniczeniom.
Można też spytać, dlaczego nikogo nie śmieszy dieta czy post ze
względów „zdroworozsądkowych” - zdrowotnych, estetycznych (czy
nawet ideologicznych), a wstrzemięźliwość w sferze erotycznej z tych
samych przyczyn – tak. W końcu odżywianie się jest ważniejszą
potrzebą, bo od jej niezaspokojenia można umrzeć (można tu poprosić
adwersarza o podanie przykładów zejść śmiertelnych związanych z nie
uprawianiem seksu).
Jeśli dla kogoś „nienaturalnym” jest powstrzymywanie się od seksu,
to konsekwentnie nie powiniem powstrzymywać się czując głód. I np.
zapomniawszy śniadania bez oporów zeżreć kanapki koleżance z pracy
(jeśli wie że je ma). Powinien też lekceważyć zasady diety –
to „nienaturalne” by rezygnować z przyjemności. Można najpierw zjeść
to co smakuje (mimo że szkodzi np. na wątrobę), a dopiero potem
pomyśleć o leczeniu dolegliwości lub od razu wezwać pogotowie. Wtedy
dopiero będzie się w pełni wyzwolonym – ograniczanie się tylko do
sfery potrzeb erotycznych to totalny brak konsekwencji i narzucanie
sobie sztucznych ograniczeń (znowu jest okazja do kpinsmile.

Gdy ktoś z kolei stwierdzi, że przed ciążą można się zabezpieczyć –
opowiedzieć jakiś dowcip na temat „pewnych” zabezpieczeń, lub podać
fakt statystyczny, że 70 procent niechcianych ciąż powstało mimo
stosowania antykoncepcji.

Przepraszam, że przydługo, ale to co napisałem to moja propozycja
obrony przed zalewem sączonych ludziom do głów ogłupiających treści
(często w atrakcyjnej i łątwo przyswajalnej formie), mających
uczynić z nich „pożytecznych idiotów”. Jestem ciekaw Waszych
komentarzy i/lub propozycji. Zakończę cytatem ze wspomnianego w
innym wątku Cejrowskiego: Z głupkami się nie dyskutuje, przed
głupkami trzeba się bronić!
=============================================
Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem że na świecie
jest tylu idiotów.
(Stanisław Lem)



Obserwuj wątek
    • livian Re: Parę przemyśleń... 28.05.09, 16:14
      no i co w związku z tym wszystkim?
      • iktoto Re: Parę przemyśleń... 28.05.09, 16:17
        no tak, wszystkiemu winne są kobiety i ich popędy seksualne, zgroza!
        szkoda gadać
        • faella Re: Parę przemyśleń... 28.05.09, 18:13
          faun chyba chciał wyrazić co innego niż to, że wszystkiemu jest winny popęd
          kobiety... czytanie ze zrozumieniem...

          przemyślenia są OK. a wnioski moim zdaniem są zbędne. pewnie padłoby coś w stylu
          edukować młode dziewczyny. tylko jak?...
          • faun1512 Re: Parę przemyśleń... 28.05.09, 18:51
            faella napisała:

            > przemyślenia są OK. a wnioski moim zdaniem są zbędne. pewnie
            padłoby coś w styl
            > u
            > edukować młode dziewczyny. tylko jak?...

            Dokładnie tak, a edukacja może się też odbywać poprzez dzielenie się
            refleksjami. Zmiana w człowieku dokonuje się poprzez zmianę punktu
            skupienia uwagi... W moich kontaktach internetowych dziewczyny
            często pisały że mam ciekawe spostrzeżenia, że warto się nad tym
            zastanowić itp. Czy i na ile to im pomogło - nie wiem, ale zawsze
            warto spróbować...
          • iktoto Re: Parę przemyśleń... 28.05.09, 21:35
            faella napisała:

            > faun chyba chciał wyrazić co innego niż to, że wszystkiemu jest
            winny popęd
            > kobiety... czytanie ze zrozumieniem...

            fakt, przelecialam przez tekst bez mała piorunem wink
        • faun1512 Re: Parę przemyśleń... 28.05.09, 18:44
          iktoto napisała:

          > no tak, wszystkiemu winne są kobiety i ich popędy seksualne,
          zgroza!
          > szkoda gadać


          A gdzie ja to napisałem, na Boga??? Pisałem coś przeciwnego, że
          jeśli chodzi o rzeczywiście silną potrzebę, coś czego bardzo się
          pragnie - to pal sześć!

          Chodziło mi o kobiety zgadzające się na PRZYPADKOWY seks – bez
          zaangażowania emocjonalnego (a nie seks w ogóle), mimo że tak
          naprawdę tego NIE CHCĄ. To że kobiety nie przyznają się do takiego
          postępowania (nawet przed samymi sobą) i twierdzą że też tego
          chciały i że „było miło” - nic nie zmienia.
          A zgadzają się, bo im głupio odmówić, bo nie chce wyjść na zacofaną,
          bo wcześniej flirtowała (wszystkie to lubią) i facet im wmówił że są
          im coś winne, bo „jakoś tak wyszło” itp. .
          To co piszę, wynika nie z czytania jakichś mądrości, tylko
          informacji zebranych osobiście. Na forum wyzna się to czego nie
          powie się najbliższej przyjaciółce, a z kolei na privie to, czego
          nie napisze się nawet na anonimowym forum.

          A ile było na tym forum kobiet zastanawiających się post factum „po
          co mi to było”, czy „dlaczego się zgodziłam”??? Chyba lepiej by
          stawiały sobie te pytania „przed” a nie „po” i stąd mój post. A
          gdyby chodziło o coś naprawdę ważnego, to by tych pytań w ogóle nie
          stawiały…
          • faella Re: Parę przemyśleń... 28.05.09, 19:43
            tylko, że pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie zrozumieć, zanim nie dostanie nam
            się po tyłku... taka kolej rzeczy...

            ostatnio 14-letni syn znajomych spędził noc ze swoją dziewczyną pod nieobecność
            jej rodziców. nie wiem do czego doszło, ale tak czy siak mnie nurtuje dlaczego
            porwali się na coś takiego? oboje mają szlabany (jak to w ogóle brzmi - szlaban
            dostaje się za głupie wybryki, a nie takie posunięcia). i pytanie: kto jest
            winny i czy można było zapobiec, a jak tak to jak?...

            mam tylko nadzieję, że nie dojdzie do sytuacji, której dzieciaki będą żałowały
            do końca życia...
            a tego chłopaka znam - w życiu bym nie pomyślała, że porwie się na coś takiego...
            • nowako-wa Re: Parę przemyśleń... 28.05.09, 21:33
              A mnie się post podoba, bo w koncu ktoś dostrzegł jak jesteśmy
              manipulowani i jak sie nam wmawia co jest trendy- trzeba mieć dużo
              odwagi i samozaparcia żeby się temu sprzeciwić. Ja mam 37 lat dam
              sobie radę ze swoim światopoglądem, chociaż za moje religijne
              poglądy bywam niemiło traktowana, ale sym ma 16 lat i ... przejść
              przez młodośc to ma dopiero wyzwanie...I bardzo mnie cieszy ,że nie
              pozwala aby mu podeptano pewne wartości które usilnie mu wpajam -
              przez to kolegów mało...Ja mu staram się tylko pokazywać
              konsekwencje wczesnego seksu i braku zachamowań - decyzję jemu
              zostawiam ...i narazie jest normalny tzn. ma hamulce...
              J. Paweł II najtrafniej to określił, że to co się dzieje na świecie-
              to skutek zaniechania wszelkich hamulców, a one były potrzebne...
              ps. z seksu można zrezygnować jak z każdej innej przyjemności-
              zwłaszcza jeśli istnieje taka koniecznośc, jeżeli bez niego związek
              się rozlatuje - to wtedy trzeba sobie zadać pytanie co nas łączy...
            • faun1512 Re: Parę przemyśleń... 29.05.09, 10:14
              Uffff, w takich momentach błogosławię Boga, że nie obdarzył mnie
              potomstwem – nie wiem jak bym sobie poradził…

              Szlabany nic nie pomogą, podobnie jak łajanie i wymówki – to już
              jest zaszłość i nic się nie zmieni. Przede wszystkim trzeba
              dowiedzieć się, dlaczego to zrobili i do czego tak naprawdę doszło.
              Wyjaśniać trzeba na spokojnie i rzeczowo, najlepiej przy współpracy
              rodziców obu stron. BROŃ BOŻE roztrząsania czyja odpowiedzialność i
              wina większa czy różnych form "rozpaczania nad rozlanym mlekiem"!
              Już na to za późno, nic to nie pomoże, a tylko zaogni sytuację!!.
              Dużo zależy od tego, czy wcześniej rodzice mieli dobry kontakt ze
              swymi pociechami.

              Być może nic złego się nie stało, a „wyczyn” syna Twoich znajomych
              miał tylko na celu wzmocnienie własnej pozycji wśród rówieśników.
              Pamiętam własny okres dojrzewania i wiem jak to ważne. Na tematy
              damsko-męskie było dużo nadymania się i przechwałek, ale jakieś
              totalne głupstwa zdarzały się rzadko, bo, „wewnętrznie” każdy
              wiedział jak taka „zabawa” może się skończyć i bał się tego . Więc
              pewne rzeczy robiło się tylko „na pokaz”. I może tak było w tym
              wypadku. Pamiętam, jak kiedyś podczas prywatki parka zamknęła się w
              pokoju. Pozostałym uczestnikom udało się tam „włamać” i okazało się
              że tamci tylko leżeli na tapczanie, trzymali się za rączki i
              rozmawiali, więc może ta wspólna noc nic złego nie oznacza…

              Ale czasy były inne – wtedy nobilitowały pocałunki, przytulanki i
              takie tam smile , czy choćby samo „chodzenie” ze sobą. Dziś to zapewne
              nie wystarcza. Trzymam kciuki żeby się to dobrze skończyło, bo widzę
              że się mocno przejęłaś – to chyba bliscy znajomi..…
              • zero_0 Do faun1512 29.05.09, 10:16
                Drogi kolego, Twoje przemyślenia są trafne tylko połowicznie.
                Najważniejszą przyczyną bardziej niż kiedykolwiek przypadkowego
                seksu nie jest nacisk społeczny aby być modnym i na czasie, ale
                niezaspokojona potrzeba miłości. Kobiet często „przypadkowo”
                uprawiają seks (potrzeba obligatoryjna) żeby zaspokoić potrzebę
                miłości (potrzeba wtórna, fakultatywna) a, że to sposób raczej
                chybiony, to inna kwestia.


                >Jeśli ktoś stwierdzi że seks jest naturalną potrzebą człowieka a
                >abstynencja czymś sztucznym, wystarczy spytać czy inne potrzeby
                >fizjologiczne też zaspokaja bez skrępowania, tylko dlatego, że się
                pojawiły. A jeśli np. stwierdzi że będąc na ulicy szuka toalety
                >zamiast się załatwić pod najbliższym drzewem czy w krzakach –
                >wyśmiać jego „zacofanie” i poddawanie się narzuconym obyczajowo
                >ograniczeniom.

                Nie wystarczy spytać, żeby potwierdzić Twoją „teorię”. Bo jest
                fałszywa. Abstrahując już od tak oczywistego faktu, że nikt bez
                skrępowania, jakie Ty masz na myśli, nie zaspokaja potrzeby
                seksualnej. No może jacyś dewianci, ale nie to jest przedmiotem
                rozważań.
                Twoje postawienie znaku równości między przytoczonymi potrzebami i
                zachowaniami w związku z nimi wynikającymi ( kulturowo
                usankcjonowanymi) jest zatem z gruntu niewłaściwe.
                • twoj_aniol_stroz Re: Do faun1512 29.05.09, 11:20
                  > Nie wystarczy spytać, żeby potwierdzić Twoją „teorię”. Bo jest
                  > fałszywa. Abstrahując już od tak oczywistego faktu, że nikt bez
                  > skrępowania, jakie Ty masz na myśli, nie zaspokaja potrzeby
                  > seksualnej. No może jacyś dewianci, ale nie to jest przedmiotem
                  > rozważań.
                  Niestety nie dawniej jak wczoraj miałam okazję przekonać się, że to
                  co Faun opisuje dzieje się naprawdę. Normą staje się seks w grupach,
                  wolność seksualna w związku, a ten kto chce mieć wyłączność na seks
                  z partnerem jest uważany za zacofanego idiotę... Przykre to jest,
                  ale naprawdę jest spora grupa ludzi, w tym kobiet, które zachowują
                  się właśnie zgodnie z opisem Fauna, u nich słowa "wolność", "seks
                  bez zobowiązań", "seks dla sportu" są odmieniane przez wyszystkie
                  przypadki i nie schodzą im z ust.
                  • zero_0 Re: Do faun1512 01.06.09, 09:31
                    Moją wypowiedż, którą przytoczyłaś odniosłam do konkretnego
                    fragmentu postu fauna, który to fragment zamieściłam w swoim poście,
                    żeby nie było wątpliwości do czego się odnoszę. Czytajmy ze
                    zrozumieniem!
                    • twoj_aniol_stroz Re: Do faun1512 01.06.09, 18:15
                      Ja właśnie to miałam na myśli odpisując na Twój post. Naprawdę coraz
                      więcej młodych dziewcząt prześciga się w seksie w przeróżnych
                      miejscach (toaleta, winda, brama, czy klatka schodowa), przy czym im
                      bardziej miejsce "publiczne" tym lepiej. Kiedyś byłam świadkiem
                      pary, która uprawiała seks na plaży "przy pełnym obłożeniu", bo był
                      to środek sezonu. Parka rozłożyła jeden koc a drugim się przykryła,
                      ale nie było atpliwości co robią. Po skończonej zabawie najpierw
                      jedno a potem drugie poszło do morza zażyć kąpieli po czym się
                      ubrali i pojechali w siną dal...
                      To co Faun pisze jest naprawdę coraz częstszym zjawiskiem... Może
                      przykłady przytoczone przeze mnie w pierwszej odpowiedzi były mało
                      konkretne, ale ja naprawdę miałam na myśli seks w miejscach bardzo
                      publicznych...
                      • faun1512 Re: Do faun1512 01.06.09, 18:56
                        Od siebie dodam, że kiedyś młoda dziewczyna opisała mi swoje
                        wrażenia z sobotniego rajdu z koleżanką po klubach (i tego co się
                        działo w krzakach przed klubami). Z opisu wnioskowałem że chodzi o
                        jakieś kluby porno, tymczasem były to "zwykłe" kluby studenckiesmile.
                        Obecnie seks stał się naturalną kontynuacją miło spędzonego
                        wieczorusmile. Kiedyś tak nie było! Ja naprawdę rozumiem, że kobieta z
                        różnych przyczyn może iść do łóżka z prawie nieznanym facetem (bo np
                        tak rozwiązuje jakieś swoje problemy). Tyle że kiedyś nie było
                        ogólnej akceptacji społecznej dla takich zachowań i wszechwładnego
                        promiskuityzmu, a teraz jest! Więc co się stało???
                    • faun1512 A jakie to ma znaczenie, zero_0?? 02.06.09, 11:07
                      W formie twierdzącej wypowiedziałaś zdanie : Abstrahując już od tak
                      oczywistego faktu, że NIKT BEZ SKRĘPOWANIA, jakie Ty masz na myśli,
                      NIE ZASPOKAJA POTRZEBY SEKSUALNEJ. No może jacyś dewianci, ale nie
                      to jest przedmiotem rozważań”

                      A twój_anioł_stróż – operując KONKRETNYMI przykładami - wykazała
                      jego nieprawdziwość. Wytłumacz mi proszę, co mają do rzeczy
                      okoliczności w jakich wyraziłaś swoją opinię? To samo TWIERDZENIE, w
                      zależności do czego się odnosi, raz staje się prawdą raz fałszem???
                      Zgłupiałem do reszty smile.

                      A przykłady podane przez twój_anioł-stróż można mnożyć w
                      nieskończoność. I niestety nie to żadni „dewianci”, tylko
                      skądinąd „normalne” osoby żyjące wśród nas. Zmienili tylko normy
                      postępowanie w sferze erotyki – potrzeby seksualne są dla nich
                      obecnie czymś tak oczywistym, jak zaspokojenie uczucia głodu. Skoro
                      BEZ SKRĘPOWANIA można zjeść publicznie kanapkę, to czemu krępować
                      się uprawianiem seksu??? Poza tym skoro smaczny obiad w restauracji
                      można zjeść w towarzystwie zupełnie obcych osób, to na tej samej -
                      zasadzie mając "głód" seksu - można go uprawiać z nieznajomym
                      (nieznajomą).

                      Ta zmiana norm zaczyna już być sankcjonowana prawnie. W jednym z
                      parków w Holandii już można uprawiać seks, bez narażania się na
                      jakiekolwiek sankcje. Uważasz że nie będzie chętnych? Ja sądzę że
                      wkrótce wyznaczą kolejne takie miejsca.

                      A przepis wg mnie wynika stąd, że ludzie idąc np z małym dzieckiem
                      do parku nigdy nie wiedzą na jaką scenę trafią. Więc postanowiono te
                      sprawy jakoś uporządkować.

                      Chodzi właśnie o ZMIANĘ NORM w sferze seksualnej, i wbrew temu co
                      piszesz właśnie TO jest przedmiotem moich rozważań.

                      • zero_0 Re: A jakie to ma znaczenie, zero_0?? 03.06.09, 12:00
                        Przeczytaj jeszcze raz, jeśli masz ochotę, mój post, ja nie będę
                        znów wyjaśniać. Nie mam tyle czasu co Ty (sądząc po długości Twoich
                        wypowiedzi).
                        A tak poza tym, sorki, jeśli się mylę, ale mam nieodparte wrażenie,
                        że te Twoje pisanie o seksie( nie o takiej tematyce jest to forum,
                        tylko uprzedzam, nie pisz mi, że od seksu prosta droga do aborcji,
                        bo to żaden argument) ma drugie dno, jest czymś podszyte...
                        Pozdrawiam
                      • annulka.6 Re: A jakie to ma znaczenie, zero_0?? 03.06.09, 21:35
                        Faunie,oj chyba przesadzasz z tym masowym "upadkiem obyczajów". Na
                        podstawie kilku przykładów nie można stawiać tezy. Nie jest też
                        tak,że wszystko da się z góry zaplanować, w małżeństwie niechciana
                        ciąża też może być dramatem, bo odpowiadamy tylko sami za siebie, a
                        nie za drugą stronę. Ja widzę jeszcze jedną
                        prawidłowość: "epidemiologiczną" niedojrzałość mężczyzn do roli
                        bycia mężem, ojcem, duża ich część potrafi być jedynie synkami
                        swoich mamuś, a dorosłość ich przerasta. Rola kobiet też stała się
                        nie do pozazdroszczenia: pracują zawodowo, charują w domu ,i tak czy
                        siak, one zawsze mają pod górkę. A panowie daleko, daleko w tyle...
                        Pozdrawiam
                        • faun1512 Re: A jakie to ma znaczenie, zero_0?? 05.06.09, 12:12
                          Co do „upadku obyczajów”, to bardzo chciałbym przesadzac i się
                          mylić. Ale obserwuję wyraźne zmiany w tej sferze, więc wyciągam
                          wnioski… Przykładów z zycia znam znacznie więcej, ale gdybym
                          wymienił wszystkie – zablokowało by się Wasze forumsmile.
                          A co do męskiej niedojrzałości, to całkowicie się zgadzam. Ale nie
                          nazwał bym tej cechy „epidemiologiczną” tylko wrodzoną. Kobieta
                          dojrzewa emocjonalnie zazwyczaj przed 30-tką, a mężczyzna rzadko
                          przed 35 rokiem życia. I to zazwyczaj dopiero dzięki kobiecie .
                          Przy czym nie jest to całkowita dojrzałość – w mężczyźnie do końca
                          zycia pozostaje cos z małego chłopca. Np. stale musi mieć zabawki,
                          tyle tylko ze konia na biegunach zastępuje autko lub „wypasiona”
                          komórka. Co do roli ojca… Nie chce usprawiedliwiac facetów, ale
                          wiesc (niespodziana) że nim zostanie to szok nieporównywalny z
                          niczym. „Typowy" mężczyzn wolałby wtedy bic się z 3 razy silniejszym
                          realnym przeciwnikiem, niż przelatującymi przez glowe myslami.
                          Dlatego probuje uciec, na co oczywiście kobieta nie powinna mu
                          pozwolic. Mam pomysły na optymalną kobiecą strategie w takiej
                          sytuacji (nie znając nas „od srodka” często popełniacie błędy), ale
                          o tym może przy innej okazji.
                          • annulka.6 Re: A jakie to ma znaczenie, zero_0?? 05.06.09, 22:26
                            Zbyt dużo teorii,a zarazem uproszczeń w Twoich wypowiedziach.
                            Rozumiem,że opisujesz siebie? Znam "bardzo dojrzałych" młodych
                            mężczyzn i równie (tych jest więcej) niedojrzałych młodych i
                            starych. Wiek tu nie ma nic do rzeczy. Bardziej wychowanie, cechy
                            wyuczone jak i osobnicze. Niestety, gros polskich mężczyzn to
                            łysiejące sierotki uprawiające tylko kult własnego brzucha u boku
                            mamusi. Małżeństwo, rodzicielstwo musi wtedy przerosnąć- nagle
                            zaczynają się wymagania, obowiązki, a żona nie adoptowała męża.
                            Co do bycia "wiecznym chłopcem"... wiesz ja uważam,że każdy z nas
                            powinien realizować jakieś pasje, niekoniecznie tylko zbierać
                            gadżety.
                            Świat zmienił się Faunie, kobiety też mają swoje zainteresowania, a
                            ich celem nie jest dopieszczanie i łapanie "uciekających" w szoku
                            mężczyzn, bo takich po prostu nie chcą i nie szanują.
                            Rozbawił mnie ten Twój "szok nieporównywalny z niczym."
                            • faun1512 Re: A jakie to ma znaczenie, zero_0?? 06.06.09, 00:52
                              Niestety, swiat jest taki jaki jest, a nie taki jakim chcielibysmy
                              aby byl. Jest tez powiedzenie: "Nie zmieniaj świata, bo to
                              niemozliwe. Zmien sie sam, a wtedy i swiat sie zmieni". Przy okazji:
                              to co dla Ciebie jest jeszcze "teorią", dla mnie juz doswiadczeniem.
                              Ja sobie tego nie wymyslilem, pisze o tym z czym sie zetknąłem.Jesli
                              mi nie wierzysz - to juz nie moj problemsmile. I na pewno nie tylko o
                              sobie myslalem - mnie np zbieranie gadzetow tylko smieszy. A jesli
                              Cie czyms rozbawiłem - to mi milo smile. To jest zawsze przydatne.
                • faun1512 Do zero_0 (i nie tylko) 29.05.09, 16:04
                  Dziękuję za wypowiedź.
                  To co piszę to nie żadna teoria, tylko SPOSTRZEŻENIA. Kobiety
                  ZAWSZE, miały potrzeby emocjonalne i pragnienia, o których piszesz,
                  sfera erotyczna ZAWSZE była ważna dla człowieka, a ludzie ZAWSZE
                  popełniali błędy (np. biorąc własne marzenia za rzeczywistość i
                  tworząc sobie wyidealizowany obraz partnera). W powyższych kwestiach
                  na przestrzeni lat nie było ZADNYCH zmian(ja doskonale pamiętam
                  świat sprzed 30 czy nawet 40 lat, a nie wiem jak Ty).

                  Natomiast jeśli porówna się relacje damsko-męskie sprzed 30-40 lat
                  do obecnych (zwłaszcza w sferze seksualnej), to ślepy dostrzegł by
                  różnicę. Kiedyś też były ciąże nastolatek i inne „wpadki”, seks po
                  kwadransie znajomości (czasem w krzakach czy pod parkanem), erotyka
                  zawsze była intrygującym tematem, ale wszystko to nie działo się na
                  tak niespotykaną skalę. Może dla kogoś to normalka i świadectwo
                  postępu – mnie to niepokoi… Więc nasuwa się pytanie – co jest
                  przyczyną tych kolosalnych zmian? I stąd moje przemyślenia, z
                  którymi oczywiście nikt nie musi się zgadzać.

                  Dodam też, ze moje uwagi (które nazywasz „teorią”wink dotyczyły seksu
                  BEZ ZAANGAŻOWANIA EMOCJONALNEGO ze strony kobiety. Przecież
                  napisałem na wstępie: „seks z przypadkowym partnerem, do którego
                  nic „głębszego” się nie czuje”. Nie chodziło mi o przypadki o
                  których piszesz, czyli że kobieta źle ulokowała swoje uczucia. Bo
                  wtedy przecież jest zaangażowana, a partner (choćby to był kompletny
                  dupek) nie jest jej obojętny. Tak było i nadal jest - widać tak być
                  musi, więc nie tym chce sie zajmować.

                  To co cytujesz z mojej wypowiedzi, to nie jakieś „prawdy objawione”
                  tylko propozycje jakich ARGUMENTÓW użyć i jak się BRONIĆ W DYSKUSJI
                  przed „atakowaniem” seksem jako wartością ponad wszystko i pseudo
                  postępowością. Dla mnie to CHORE, że w dobie tzw „tolerancji” ludzie
                  BOJĄ SIĘ ujawnić mniej „nowoczesne” podejście do seksu (tj oparte o
                  tradycyjne wartości), w obawie przed wyśmianiem, drwiną i
                  pogardliwymi kpinkami.

                  Ludzie często się z kimś nie zgadzają, ale boją „wychylić”.
                  Zwłaszcza jak przeciwnik jest bezczelny, pewny siebie i jako broń
                  stosuje drwinę i szyderstwo. Replika wobec kogoś takiego przede
                  wszystkim musi być SKUTECZNA, a nie zawsze da się to pogodzic z
                  absolutną rzetelnością. Siłą rzeczy muszą tu być uproszczenia, nie
                  wszystko jest całkiem serio itp. A jak ktoś się na coś odważy
                  publicznie jako pierwszy i "wyłamie z szeregu", inni się dołączą i
                  dzieje się coś pozytywnego...
                  Na pewno się nie obrażę, jeśli ktoś oleje moje rady i postapi
                  inaczej. Ale jeśli Ty to potraktowałaś jako mój „katechizm” – to
                  jakieś GIGA nieporozumienie.

                  Mimo że nie mam „aborcyjnych” doświadczeń, wydawało mi się że mogę
                  tu być przydatny. Przypuszczam że jestem najstarszym uczestnikiem.
                  Sporo przeżyłem, dużo widziałem, więc potrafię spojrzeć na
                  zagadnienia z trochę innej perspektywy niż pozostali. Mimo że w
                  niektórych tematach jestem „ bezużyteczny” smile, to z drugiej strony
                  mam doświadczenie i wiedzę której pozostałym brakuje. Np. wątpię,
                  czy ktoś poza mną pamięta atmosferę i całą otoczkę towarzyszącą
                  tworzeniu obecnej ustawy aborcyjnej (a działo się sporo ciekawych
                  rzeczy i było to dla mnie cenne doświadczenie). Zresztą też mam w
                  tym jakiś mikroskopijny udział smile.

                  Większość pewnie stwierdzi że to bez znaczenia, że patrzenie w
                  przeszłość nie ma sensu itp. Ale ja wiem, że bez zagłębienia się w
                  przeszłość nie sposób zrozumieć teraźniejszości i właściwie się w
                  niej odnaleźć. Niestety, dociera to do świadomości dopiero po wielu
                  latach… Natomiast na pewno nie jestem alfą i omegą – sam też się tu
                  wiele dowiedziałem.

                  Wiem, że moje posty ciężko się czyta, wiele myśli trudno mi wyrazić
                  słowami.. Jako typowy facet, gdy widzę jakiś problem (np. że trafia
                  tu tak wiele nieszczęśliwych kobiet) staram się go zrozumieć i
                  poszukać jakichś rozwiązań. Dlatego staram się wnieść tu coś nowego,
                  jakieś nowe spojrzenie itp. Przecież odgrzewanie starych tematów czy
                  pisanie prawd oczywistych nie miało by sensu. I to trudne, bo nie
                  wszystko da się wyrazić w kilku prostych zdaniach. Jak napiszę
                  obszernie i wyczerpująco – nikt nie jest w stanie tego przeczytać,
                  jak skrótowo (co nie znaczy że krótko) – dochodzi do nieporozumień i
                  muszę tłumaczyć że nie o to mi chodziło.

                  Dlatego cały czas mam wątpliwości, czy się tu wypowiadać. Nigdy
                  nigdzie nie pchałem się na siłę. Zwłaszcza że to jest specyficzne
                  miejsce, pełne boleśnie pokaleczonych kobiet i jedno nieopatrznie
                  użyte słowo może narobić zamieszania.
                  Mam tylko nieśmiałą prośbę na przyszłośćsmile. Jak moje posty Was
                  nudzą – to ich nie
                  czytajcie, ale pozostawcie bez komentarza (za to w duchu możecie mi
                  nawrzucać ile chceciesmile.
                  Ale jak ktoś chce skomentować, to niech czyta uważnie, a nie rzuca
                  mi w twarz jakieś wyrwane z kontekstu zdania, bym potem nie musiał
                  tłumaczyć że nie jestem wielbłądem. W końcu ja też mam jakąś
                  wrażliwość, jakieś swoje problemy, a nie jest to miłe zbierać cięgi
                  za niedopełnione grzechy.
                  P.S. Zero_0 - BŁAGAM!!! Zastanów się nad zmianą swego nicka sad.
                  • nowako-wa Re: Do zero_0 (i nie tylko) 29.05.09, 17:06
                    brawo faun1512 !
                    Cenię ludzi którzy mają swoje zdanie i potrafią go bronić. A nie
                    zawsze we wszystkim trzeba mieć rację- dlatego dyskusja powinna być
                    ciekawą wymianą poglądów, a nie skakaniem sobie do gardła- wtedy
                    jest w stanie wnieść nam do życia coś nowego. Tylko głupiec nie chce
                    słuchać, no bo wszystko wie najlepiej...
                    Spróbuję ci odpowiedzieć dlaczego w/g mnie rozwiązłość seksualna tak
                    się rozpanoszyła. Od razu nadmienię ,że wyjaśnienie mam religijne-
                    kto ma coś przeciw niech nie czyta- szkoda czasu na komentarze.
                    Widzisz jeśli szatan istnieje , a my go naszym złem karmimy to on ma
                    coraz wiekszą władzę i moc- oczywiście nadaną przez nas, a że go nie
                    widać - złapać za rogi się nie da to robi co chce- i bardzo mu na
                    rękę żeby nikt w niego nie wierzył. A najlepiej zaatakować
                    młodzież , no bo jak ją zepsuje to ona swoje dzieci itd. a kto się
                    temu sprzeciwia utrudnia mu życie jak się da , dlatego tak trudno
                    coś zrobić w tym kierunku, bo ma wielu popleczników co dla niego "
                    pracują" Choćby każda aborcja dodaje mu władzy...Nawet przeciwnicy
                    jakiegoś tam Boga doskonale zdają sobie spraweę,że ten zacofany i
                    zaciemniony lud kiedyś bogobojny bojąc się Bozej sprawiedliwości
                    trzymał jakiś tam fason- dziś króluje wolność , ale wolność bez
                    odpowiedzialności i szacunku dla drugiego - ja, moje, mnie ...
                    No cóż co chcieliśmy - to dziś mamy...
                    Pozostaje stare pytanie: mieć czy być ?
                    Skoda ,że musiałam najpierw mieć ,żeby wiedzieć ,że wazniejsze jest
                    być ...
                    Świat też musi MIEĆ , może jak się przeje to zacznie wracać do BYĆ...
                    I nie linczować mnie za poglądy !!!
                  • zero_0 Re: DO FAUN 01.06.09, 10:21
                    > To co piszę to nie żadna teoria, tylko SPOSTRZEŻENIA.

                    Napisałam "teoria". Chyba wiesz do czego służy cudzysłów?

                    >Nie chodziło mi o przypadki
                    > o
                    > których piszesz, czyli że kobieta źle ulokowała swoje uczucia. Bo
                    > wtedy przecież jest zaangażowana, a partner (choćby to był
                    kompletny
                    > dupek) nie jest jej obojętny.

                    O niczym takim nie pisałam. Też czytaj ze zrozumieniem skoro dajesz
                    uwagi typu:
                    > Ale jak ktoś chce skomentować, to niech czyta uważnie.


                    >Przypuszczam że jestem najstarszym uczestnikiem.
                    > Sporo przeżyłem, dużo widziałem, więc potrafię spojrzeć na
                    > zagadnienia z trochę innej perspektywy niż pozostali

                    Może źle przypuszczasz. Ja jestem w wieku, o który nas nie
                    posądzasz. Być może w takim jak Ty. Skąd założenie, że na forum
                    tylko siksy?

                    >Zero_0 - BŁAGAM!!! Zastanów się nad zmianą swego nicka sad

                    Zakładając ten nick kierowałam się jego pejoratywnym wydźwiękiem i
                    wybrałam taki z premedytacją, ale teraz patrzę już na to inaczej i
                    nie interesuje mnie jak nick mój jest postrzegany. Zero to wyższa
                    jaźń, doskonałość i harmonia smile

                    • faun1512 Re: ZERO-0 01.06.09, 13:13
                      > Napisałam "teoria". Chyba wiesz do czego służy cudzysłów?

                      Wiem, ale to nie była teoria nawet w cudzysłowiu.
                      Przyznaję, że niektóre moje sformułowania nie były dość precyzyjne
                      (któż nie popełnia błędów), więc mogły być źle odczytane. Ale
                      przecież post stanowi integralną całość, więc ktoś kto go odczytał
                      ze zrozumieniem W CAŁOŚCI (a nie tylko we fragmentach) dostrzegł by
                      sprzeczności (o które mógłby zapytać).

                      W zamierzeniu wymowa mojego postu była taka: Gołym okiem widać
                      wzrost promiskuityzmu - też wśród kobiet. (Jeżeli jesteś w moim
                      wieku, też musiało Ci się to rzucić w oczy). Dlatego warto
                      zastanowić się, skąd to się bierze. Wg mnie nie ze zmiany szeroko
                      rozumianych ludzkich potrzeb, bo te tak szybko się nie zmieniają. A
                      to, że zwiększyła się znacznie ilość sytuacji, gdy kobieta jest w
                      ciąży z facetem, którego twarzy nawet dokładnie nie pamięta, wg mnie
                      nie jest ani dobre, ani normalne. I nie jest to tylko „wina” samych
                      kobiet!

                      > >Nie chodziło mi o przypadki o których piszesz, czyli że kobieta
                      źle ulokowała swoje uczucia. Bo wtedy przecież jest zaangażowana, a
                      partner (choćby to był kompletny dupek) nie jest jej obojętnykobieta
                      źle ulokowała swoje uczucia. Bo wtedy przecież jest zaangażowana, a
                      partner (choćby to był kompletny dupek) nie jest jej obojętny

                      > O niczym takim nie pisałam. Też czytaj ze zrozumieniem skoro
                      dajesz uwagi typu: Ale jak ktoś chce skomentować, to niech czyta
                      uważnie.

                      No to nie wiem o czym – wiadać tępy jestem sad. Może o tym, że czasem
                      kobiecie samo współżycie seksualne nie daje satysfakcji, ale robi to
                      z uwagi na mężczyznę z którym chce być. Ale to przecież prawda stara
                      jak świat i też nie o tym chciałem pisać. Poza tym nie musi to być
                      wcale sposób chybiony. Będąc z kimś w związku satysfakcję można
                      czerpać nie tylko z otrzymywania, ale i dawania rozkoszy… Podkreślę:
                      chodziło mi o ZMIANE ludzkich postaw, a nie o zjawiska które mają
                      miejsce od lat.
                      Jeśli znowu czegoś nie zrozumiałem, to proszę wytłumacz mi jak
                      chłopu na miedzy, co konkretnie miałaś na myśli smile.

                      Prośba o czytanie ze zrozumieniem była na przyszłość, poza tym nie
                      odnosiła się tylko do Ciebie. Choć częściowo tak – do tej pory nie
                      wiem, czemu pisane przeze mnie „z przymrużeniem oka” gotowce do
                      dyskusji potraktowałaś jak poglądy i zaczęłaś polemikę smile.

                      > Może źle przypuszczasz. Ja jestem w wieku, o który nas nie
                      posądzasz. Być może w takim jak Ty. Skąd założenie, że na forum
                      tylko siksy

                      To mi tylko miło i będę czuł się raźniej w Twojej tu obecnoścismile.
                      Ale Ty z upodobaniem czytasz w moich myślach (oczywiście
                      fałszywie). Niczego nie „zakładałem” – przecież od
                      pierwszego „wejścia” widać że forum jest zróżnicowane wiekowo. Obok
                      b.młodych są tu również osoby mające „odchowane”, nastoletnie dzieci
                      (piszą to wyraźnie), więc nie mogą być „siksami”! Chyba że za takowe
                      uznajesz trzydziestokilkulatki - ja nie smile.
                      Staram się wszystkich uczestników traktować z szacunkiem (również
                      tych, dla których mógłbym być nie tylko ojcem, ale prawie
                      dziadkiem). Natomiast – przy całym szacunku – sporo młodsza ode mnie
                      osoba (mimo że w pełni dorosła) nie może mieć mojej wiedzy i
                      doświadczenia na temat życia i świata. Bo siłą rzeczy nie może
                      pamiętać i znać z autopsji tych wszystkich wydarzeń, co ja. Tylko to
                      chciałem powiedzieć.

                      > Zakładając ten nick kierowałam się jego pejoratywnym wydźwiękiem i
                      wybrałam taki z premedytacją, ale teraz patrzę już na to inaczej i
                      nie interesuje mnie jak nick mój jest postrzegany. Zero to wyższa
                      jaźń, doskonałość i harmonia

                      Nie chodziło mi o cudze postrzeganie, tylko właśnie o to jak Ty się
                      z tym czujeszsmile. Wiesz, nawet prymitywny samiec czasem ma wrażliwość
                      większą od nosorożca (również na sprawy innych) i wie że empatia to
                      nie jest rodzaj chorobysmile. A Twoje wyjaśnienie bardzo mnie
                      ucieszyło smile. Podobnie, jak zmiana motta, pod postami smile. Skoro
                      zaszła w Tobie pozytywna przemiana, znaczy forum spełnia dobrze
                      swoje zadanie (więc powinno to ucieszyć też pozostałych
                      uczestników)smile. Przyznasz, że wcześniej nie mogłem tego wiedzieć.
                      Gratuluje i serdecznie pozdrawiamsmile.

                      =========
                      Jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga. opowiedz Mu o swoich planach...

    • twoj_aniol_stroz Re: Parę przemyśleń... 29.05.09, 11:22
      Zgadzam się Faunie z Twoimi wnioskami i bardzo dziekuję za "gotowce"
      do dyskusji smile
      • faun1512 Re: Parę przemyśleń... 29.05.09, 16:09
        SUPER!!!!!!!!!!!!!
        Nareszcie ktoś mnie odczytał właściwie - właśnie o to mi
        chodziłosmile.Już miałem zamiar wycofać się na z góry upatrzone
        pozycje, bo jak do tej pory tylko tłumaczę że nie jestem wielbłądem
        (poczytaj inne wypowiedzi). Skoro tak, to może coś jeszcze spłodzęsmile
        Pozdrawiam serdecznie smile
      • faun1512 Do twoj_aniol_stroz 29.05.09, 16:16
        twoj_aniol_stroz napisała:

        > Zgadzam się Faunie z Twoimi wnioskami i bardzo dziekuję
        za "gotowce"
        > do dyskusji smile


        SUPER!!!!!!!!!!!!!
        Nareszcie ktoś mnie odczytał właściwie - właśnie o to mi
        chodziłosmile.Już miałem zamiar wycofać się na z góry upatrzone
        pozycje, bo jak do tej pory tylko tłumaczę że nie jestem wielbłądem
        (poczytaj inne wypowiedzi). Skoro tak, to może kiedyś coś jeszcze
        spłodzę smile
        Pozdrawiam serdecznie smile
    • misiwy Re: Parę przemyśleń... 29.05.09, 12:44
      A ja Wam powiem, że znam wiele przegięć w drugą stronę! Być może, że
      jestem wiekowa(jestem po 40-stce ale z 20-letnim stażem małżeńskim).
      Wiele moich koleżanek notorycznie unika seksu ze swoimi mężami
      uważając to zbyteczną czynność i za najlepszy środek
      antykonceptyjny. W ich małżeństwach dzieje się bardzo źle, bo
      mężowie czują się kompletnie odrzuceni. Część moich koleżanek uważa
      też, że seks jest po to tylko, żeby były dzieci a jak już są i
      więcej się nie chce - to seks jest grzechem. A ja pytam, co z
      miłością? Dla mnie małżeństwo, w którym nie ma seksu, bo unika go
      jedna ze stron - to małżeństwo gdzie nie ma tak naprawdę prawdziwej
      miłości.
      • faun1512 Re: Parę przemyśleń... 29.05.09, 16:28
        Wiele moich koleżanek notorycznie unika seksu ze swoimi mężami
        > uważając to zbyteczną czynność i za najlepszy środek
        > antykonceptyjny. W ich małżeństwach dzieje się bardzo źle, bo
        > mężowie czują się kompletnie odrzuceni. Część moich koleżanek
        uważa
        > też, że seks jest po to tylko, żeby były dzieci a jak już są i
        > więcej się nie chce - to seks jest grzechem.

        To smutnesad. Czy koleżanki mają świadomość, że jak czegoś brakuje w
        domu, to w końcu zaczyna się tego szukać poza domem?? Proponuję dać
        im to do zrozumienia, tylko w delikatnej formie wink
        • misiwy Re: Parę przemyśleń... 29.05.09, 19:22
          Jeszcze bardziej smutne jest to, że je nic nie obchodzi co robią ich
          mężowie poza domem, słyszę hasła "niech sobie znajdzie kogoś bedę
          miała przynajmniej święty spokój"smile.
          • faun1512 Re: Parę przemyśleń... 29.05.09, 20:12
            słyszę hasła "niech sobie znajdzie kogoś bedę
            > miała przynajmniej święty spokój"smile.
            A to dobresmile. Nie wiadomo, śmiać się czy płakać sad
    • ewsyl Re: Parę przemyśleń... 29.05.09, 16:34
      Faun Twoje spostrzezenia są naprwde bardzo trafne i prawdziwe,
      zgadzam się z Tobą w 100% i szkoda, że takich ludzi jest tak
      niewiele a jeśli juz są to mają swoje lata i doświadczenia.Ja choc
      jestem jeszcze młoda mam poglądy podobne do Twoich i też czasami
      jestem wyśmiewana i czuje się miezrozumiana przez swoje
      środowisko.Twoje przemyślenia dla mnie zamykają się w kilku zdaniach
      a mianowicie zawsze myśleć przed co robię i zastanawić się jakie
      będą tego konsekwencje.Ja tak postepuje nie tylko w sprawie seksu
      ale od zawsze w każdej dziedzinie mojego życia zastanawiałam się czy
      dobrze robię i co bedzie jeśli spełni się najgorsza z przewidywanych
      wersji.Czy będę w stanie udzwignąc jej konsekwencje i powiem Ci że
      zyjąc wg.tego schematu uklada mi się bardzo dobrze mam wspaniałą
      rodzinę, nie załuję niczego co przeżyłam w swoim zyciu.Uniknęłam
      wielu przykrych sytuacji.Podczas gdy wielu moich znajomych
      podchodząc do zycia bezmyślnie miota się ze swoim zyciem raniąc po
      drodze siebie i innych i pozostając na etapie miłostek rodem z
      podstawówki.
      Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze wszystko mozna przewidzieć bo los
      czasem bywa okrutny, ale 90% sytuacji można z góry przewidzieć
      wystarczy tylko chwilę pomysleć i wyciągnąć wnioski.
      Gdyby każda kobieta czy też mężczyzna choć na chwilke zastanowił się
      co będzie jeśli nasze współżycie zaowocuje dzieckiem, czy ja wogóle
      coś czuje do partnera czy partnerki kim dla siebie wogóle jesteśmy
      to na pewno wielu tragicznych sytuacji by się uniknęło.Mam wiele
      młodych koleżanek i kolegów i widze, że na własne zyczenia pozbawija
      się myślenia robiąc to co inni, nie zastanawiają się wogóle co
      bedzie dalej a potem po wszystkim nagle stają się tacy myślący i
      przewidujacy ale czaem jest juz za pózno.Czasami ręce mi opadają jak
      ktos moze być tak bezmyslny.
      Dlatego zgadzam się z Toba aby nie popadać w schematy bjiące z
      mediów i zastanawiać się co i po co ja to robie bo pózniej po dupie
      nie dostanie nikt inny jak ty sam.
      Z drugiej strony wiem, że swiata się nie zmieni a nasze gadanie
      tutaj poza kilkoma zainteresowanymi którzy i tak już są mądzrzy
      swoimi doswiadzceniami do nikogo nie dotrze!
      • faun1512 do ewsyl 03.06.09, 19:56
        Mogę Ci tylko pogratulowaćsmile. I trochę Ci zazdroszczę – ja tez bym
        tak chciał ale mi nie wychodzisad. Czasem łatwiej pomóc komuś niż
        sobie… Zresztą wszyscy terapeuci i psycholodzy których znam
        mają „pokręcone” życie osobiste. A innym skutecznie pomagająsmile.
        Pozdrawiam ciepło i zycze dalszych sukcesow w zyciusmile.
    • annulka.6 Moje 3 grosze... 29.05.09, 22:00
      Witaj.Przeczytałam Twój wątek i korci mnie,żeby wcisnąć swoje "trzy
      grosze".Zgadzam się ,że współczesny świat "pogalopował" i to w złym
      kierunku. Nie chodzi tu tylko o "rozwiązłość seksualną", bo ta,była,
      jest i będzie. Świat nie stał się nagle gorszy, w teorii mamy lepsze
      życie od naszych przodków, w praktyce zanikają relacje międzyludzkie
      i tu jest główna przyczyna "apokalipsy".Zmieniły się relacje rodzic-
      dziecko: materializm i "efektywność" wychowania nad bliskością
      rodziny,nacisk na edukację,brak czasu na wspólne bycie razem,
      dzieciaki siedzą w ekranach komputerów i telewizorów, a dorośli
      wiecznie nie mają czasu. Dwa światy. Najprościej powiedzieć,że
      szatan za tym stoi, to nie szatan, to człowiek ma własną wolę i
      możliwość wyboru i sam go dokonuje. Młodzi ludzie stają się ofiarami
      dzieciństwa, aspiracji i wymagań rodziców, braku ich akceptacji.
      Zauważ ile młodych kobiet podaje ten sam argument:"rodzice by mnie
      zabili gdybym zaszła w ciążę..." Z doświadczenia wiem,że zawsze
      przyczyna problemów dorosłego człowieka tkwi w dzieciństwie i jego
      nieprawidłowych relacjach rodzinnych. A zło tego świata ma na imię
      PYCHA.
      • faun1512 Do annulka.6 30.05.09, 00:12
        Chyba czytasz w moich myślach, bo to o czym piszesz to następny
        istotny temat, jaki chciałem poruszycsmile. Jak już tu gdzieś
        wspominałem, jeśli o czyms nie pisze, nie znaczy, że tego nie widzę,
        ale wszystkiego nie sposób poruszyć w jednym wątku.

        Właśnie – we współczesnym świecie praktycznie znikły WIĘZI
        SPOŁECZNE. Ja urodziłem się i wychowywałem w bloku, w którym prawie
        wszyscy się znali, a do sąsiadów można było wpaść bez zapowiedzi,
        tylko żeby pogadać i dowiedzieć się co słychać. Ludzie wymianiali
        się różnymi informacjami (np. że do sklepu atrakcyjny towar
        przywieźli) a przy okazji rozmawiali, dyskutowali i komentowali
        bieżące wydarzenia. Jak się zaczęła telewizja – ludzie przychodzili
        na nią do sąsiadów i była dodatkowa okazja do spotkań.
        Wiele kobiet nie pracowało zawodowo, więc blok praktycznie cały czas
        żył swoim życiem. Z pracy ludzie wracali ok. 16-ej i całe popołudnie
        spędzali z rodziną.

        Pamiętam, że największą karą był szlaban na wyjścia na podwórko –
        tam od świtu do nocy były jakieś zabawy i dzieciakismile. I każdy
        wiedział które dziecko jest czyje, jak działo się coś niepokojącego –
        niezwłocznie powiadamiał matke.
        Mimo ówczesnego totalitaryzmu i zamordyzmu nie dało się ludzi bez
        reszty zmanipulować i ogłupić. Jak prasa pisała jakieś brednie i
        kłamstwa, to drogą typu :”znajomy znajomej mojego szwagra to
        widział” – można było dojść prawdysmile.
        Były też rodziny wielopokoleniowe – na co dzień miało się rodziców,
        ale i dziadków. Wiedzę o życiu i historii czerpało się więc
        bezpośrednio ze źródła.

        Porównaj sobie jak jest teraz – słów brak. Relacja z dzieckiem to
        zdawkowe pytania czy wszystko w porządku i czy czegoś nie trzeba
        (przede wszystkim kasy). W pracy też nie ma kolegów, tylko rywale.
        Nawet jak ludzie robią jakieś imprezy, to są to albo rewie mody,
        albo licytacje typu kto ma lepszą brykę, czy ładniejsze meble.
        Ludzie już nie potrafią odróżnić prawdziwego przyjaciela od
        znajomego z erotycznego czatu.

        Totalitarne państwo rozbija więzi społeczne i rodzinne, aby pozbawić
        ludzi naturalnego wsparcia, aby ich od siebie uzależnić. Wtedy z
        jakimkolwiek problemem muszą zwracać się do władzy państwowej. To
        już się stało w Europie Zachodniej. Rodzice nie mają żadnej władzy
        rodzicielskiej – jeśli zrobią coś niepoprawnego mogą stracić dziecko
        a sami wylądować w więzieniu - tylko na podstawie decyzji urzędnika
        z jakiegoś Jugendamtu czy innego Socialu. To się już dzieje –
        wystarczy że syn nie zaprosi na urodziny dzieciaka wychowywanego
        przez parę gejów, a oni to zgłoszą jako dyskryminację. I nikt nie
        protestuje, dopóki nie dotknie go to osobiście, bo gazety o tym nie
        piszą. Dziś w najbliższym sąsiedztwie mogą wymordować całą rodzinę i
        nikt się nie dowie, jeśli media tego nie podadzą. Kończę bo już
        późno, a jeszcze trochę to tak się nabuzuję, że nie będę mogł
        spaćsmile.
        Co do wpływu relacji z dzieciństwa na dorosłę życie to masz
        całkowitą rację, ale to osobny temat.
        Pozdrawiam serdeczniesmile
        • nowako-wa Re: Do annulka.6 30.05.09, 10:56
          Właśnie PYCHA...czy młode pokolenie i wszyscy którzy biorą udział w
          wyścigu szczurów wiedzą co to takiego ? A ona wyniszcza w nas samych
          wszystko co piękne i wartościowe...
          Poświęcam dziecku masę czasu- i jest z nami - rodzicami znacznie
          więcej niż z kolegami, pomijając szkołę , ale wiem ,ze jestem w tym
          marginesem... I żebym mogła życ tak jak chcę musiałam zrezygnować z
          życia towarzyskiego , bo to nie szło w parze...I mam ten komfort ,że
          mogę pielęgnować wartości rodzinne , bo wystarczy ,że moja praca np.
          nakazywałaby udział w tzw. imprezach integracyjnych zmuszających
          mnie do pobytu poza domem w weekendy- a co się tam często dzieje
          pomijam...
          Ale przeciwstawienie się dzisiejszej popkulturze jest bardzo trudne,
          bo wychodzi sie na niemodną, zaściankową, dewotkę i nudziarę...
          Ale jeżeli sprzedam moje człowieczeństwo , co mi zostanie ?
          Pozostaje mi być samotną wyspą - to też ma swoje uroki - - wArto
          spróbować powiedzieć swiatu : NIE !
          • annulka.6 Do Nowako-wa 30.05.09, 13:41
            Widzisz, moje osobiste doświadczenia są odmienne. Pochodzę z rodziny
            katolickiej i z tą "wierzącą" częścią ludzi mam największy problem.
            Nie potrafimy się dogadać,widzę jak pod płaszczykiem Kościoła żyją w
            ciemności,głusi na potrzeby innych- ich własne sprawy są
            najważniejsze,ba , mają być najważniejsze dla całego świata, w
            środku tryskają jadem, przekonani o własnej wyższości nad innymi. To
            nie jest przykład tylko kilku osób, widzę tu prawidłowość. Ja staram
            się nie krzywdzić ludzi, nie oceniać, pomagać jak mogę. Mam o wiele
            lepsze,cieplejsze kontakty z "niepraktykującymi" i na nich mogłam
            polegać, gdy potrzebowałam w życiu pomocy. Modlitwa to za mało,
            musimy działać dla innych, bo to nasze prawdziwe powołanie. Nie
            trzeba rezygnować z życia towarzyskiego, a jedynie unikać ludzi
            toksycznych, z którymi się źle czujemy i kontakty do niczego dobrego
            nie prowadzą.

            cytaT:" Pozostaje mi być samotną wyspą - to też ma swoje uroki - -
            wArto
            > spróbować powiedzieć swiatu : NIE !"
            szkoda życia na samotnię, mnie też znudziły się imprezy do białego
            rana, wyszalałam się a i obowiązków przybyło,ale nie twierdzę,że
            było to złe. Ot prawo wieku. Poszukiwania i doświadczanie to etap
            rozwoju człowieka,oby trwał wiecznie...
            • nowako-wa Re: Do Nowako-wa 30.05.09, 14:17
              Obracam się czesto wśród ludzi wierzących, ale takich co są w
              powszednim dniu na mszy albo na takim czuwaniu jak dzisiejsze-6
              godz. do 3 rano- uwierz pseudo wierzący nie będzie sie aż tak
              poświęcał - ja sie z tymi ludżmi rozumiem bez słów- my sie znamy
              chociaż nie rozmawiamy , a na temat katolików mam zdanie ,że 90% z
              nich to niewierzący, ale to odrębny temat i nie chcę zapoczątkować
              lawiny...moja samotna wyspa to trochę mój wybór, trochę mnie los do
              tego zmusił ,a z losem się nie dyskutuje...staram się tylko unikać
              toksycznych ludzi- samotność nie jest taka zła- my po prostu mamy
              słabość i szukamy poklasku i akceptacji u innych- bez tego też sie
              da zyć...W samotności trzeba wytrzymać ze sobą samym, a to czasem
              trudne...
              • mama.rozy Re: parę przemyśleń 30.05.09, 15:52
                ale Cejrowskiego wyrzucili już z Trójki.i co teraz?bojkot radia?
                pozdrawiam.
            • zero_0 Re: Do Nowako-wa 04.06.09, 15:08
              Zgadzam się i z epidemiologiczną niedojrzałością mężczyzn też!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka