Dodaj do ulubionych

Mińska MIVENA

14.12.08, 19:53
Oto co przeczytałem na stronie Tygodnika Co słychać?
Zadzwoniłem - mają 25 artystów z Mińska i sąsiednich powiatów

20 grudnia w MIŃSKIEJ SZKOLE ARTYSTYCZNEJ
- Twórcza MIVENA -
Muzyka doskonale współgra z poezją, potęgując jej wymiar kulturowy.
To dzięki kompozytorom wiele wierszy trafiło do mas, a niektóre
stały się wręcz szlagierami. Stąd pomysły na festiwale poezji
śpiewanej, podczas których ożywają strofy liryki. Niestety,
większość z nich to próby interpretacji znanych przebojów. Może to i
piękne, ale czy czasami nie mamy dość natrętnych coverów?
Właśnie m.in. z tego przesytu powielania szlagierów zrodził się
pomysł na miński Festiwal Autorów MIVENA. Zapraszamy na ten
specjalny przegląd wszystkich uzdolnionych muzyków, wokalistów i
poetów. By wziąć udział, wystarczy nagrać na DVD dwie oryginalne
piosenki, z których jedna powinna być oparta na wybranym liryku
z „Rozstajów” J. Zbigniewa Piątkowskiego. Nagrane utwory (audio lub
wideo) przysyłamy do redakcji tygodnika Co słychać? do 13 grudnia
2008 roku.

Festiwal Autorów MIVENA to również szansa na promocję twórców z
innych dziedzin kultury i sztuki jak malarstwo, rzeźba,
rękodzielnictwo oraz oryginalne potrawy. Także samych poetów. To
właśnie oni w sobotę 20 grudnia będą mogli przeczytać swój liryk w
KONKURSIE JEDNEGO WIERSZA

Dlatego z dumą na pierwszą Mivenę zapraszam wszystkich oryginalnych
autorów. Może zgłaszać się każdy twórca – od piosenkarzy, poetów i
malarzy po rękodzielników i wiejskie i miejskie gospodynie z
oryginalnymi wyrobami. Oby szybko, bo termin przyjęć upływa o 20.00
w sobotę 13 grudnia, ale... usprawiedliwieni spóźnialscy nie będą
odrzuceni.

Również oryginalnym deserem pierwszej Miveny będzie koncert
charyzmatycznej wokalistki i kompozytorki - GRAŻYNY ŁOBASZEWSKIEJ.
Znamy ją z takich przebojów jak Czas nas uczy pogody, Ludzie z
duszą, Brzydcy czy Gdybyś. Obdarzona wyrafinowaną wrażliwością
muzyczną i niespotykaną siłą wyrazu, jest uznawana przez krytyków
jako jedno z większych wokalnych objawień na polskim rynku muzycznym.
Liczę więc na okazałą frekwencję w tę przedświąteczną sobotę 20
grudnia 2008 roku. Wnętrza szkoły artystycznej w Mińsku przy ul
Armii Ludowej już nie mogą się doczekać na twórców i ich orędowników.

J. Zbigniew Piątkowski

Kontakt 608 410 762


Regulamin i kartę zgłoszeń na Mivenę znajdziemy na www.co-
slychac.pl
Obserwuj wątek
    • mama_on_line Re: Mińska MIVENA 15.12.08, 10:05
      czytałam parę darmowych "utworów" z Rozstajów, które z wersji
      płatnej nagle stały się bezpłatne opublikowane na stronie www -
      widocznie nie było chętnych do kupna poezji made by naczelny

      może nie jestem nad wyraz poetycko wrażliwa, ale potrafię rozróżnić
      dobrą poezje od takiej sobie pisaniny. poziom naczelnego rozczarował
      mnie tzn. nie rozczarował spodziewałam się takiej jakości, bo jestem
      czytelniczką co słychać.

      poezja naczelnego jest na poziomie przeciętnie inteligentnego
      człowieka, bez doświadczeń artystycznych, bez dobrego warsztatu
      języka polskiego. nie posiada głębi i nie wzrusza. stworzona w
      stylu "janko muzykant sam sobie"

      moge sobie krytykować poezję naczelnego, bo mi się osobiscie nie
      podoba, ale nie krytukuje naczelnego, każdy bowiem ma prawo do
      własnych pasji i to trzeba uszanować
      • tygryskowaty Re: Mińska MIVENA 20.12.08, 21:14
        hmm, niestety podzielam to zdanie
        • pleb-sio A ja nie podzielam... 05.01.09, 12:32
          Nie podzielam , bo byłm na Mivenie i wiem, ze się udała. Ba, takiej
          imprezy z klimatem jeszcze u nas nie było. Całkowicie sie zgadzam z
          tekstem w "Co słychać?"

          Srebrne muzy
          Otwierając pierwszą edycję Miveny, Zbigniew Piątkowski powiedział,
          że po dwóch imprezach ściśle folklorystycznych jest to jego ukłon w
          stronę kultury zdecydowanie kreacyjnej i miejskiej. Z miastem bowiem
          kojarzy się przede wszystkim tzw. twórczość autorska, której
          promocję festiwal postawił sobie za główny cel. Artyści zgromadzeni
          w sobotę 20 grudnia 2008 roku w sali szkoły artystycznej udowodnili,
          że twórczość rozkwita także poza wielkimi aglomeracjami
          Zgodnie z zapowiedzią festiwal objął kilka dziedzin sztuki. Obok
          malarstwa, tkactwa czy wyrobów spożywczych można było posłuchać
          wierszy czytanych na żywo przez lokalnych poetów lub kupić książki
          Gujskiej, Piątkowskiego, Mamesa bądź Giersza. Na stoisku TPMM na
          zainteresowanych czekały zeszyty „Roczników Mińsko-Mazowieckich”,
          wydawnictwa poświęcone tutejszym nagrobkom oraz prawdziwa
          kolekcjonerska gratka – zestaw pocztówek z reprodukcjami grafik
          Marka Chabrowskiego portretujących dawny Mińsk.
          Jednakże w myśl przyjętej przez organizatora zasady „od słowa do
          pieśni” to właśnie muzyka była czarnym koniem festiwalu, o czym bez
          ceregieli informowali prowadzący konkurs Kinga Szaniawska i Michał
          Gołębiowski. Do scenicznych występów zgłosiło się siedmioro solistów
          i pięć zespołów, których zadanie polegało na przedstawieniu dwóch
          autorskich utworów – w tym jednego do słów z 77-wierszowego
          tomiku „Rozstaje”. Wbrew powszechnym oczekiwaniom nadzwyczaj słabą
          reprezentację miało mińskie zagłębie muzyczne, z którego nie
          zawiedli jedynie „Skazani na bluesa”. Konkursowe popisy były zatem
          areną indywidualności, a młodzi wykonawcy, bo tacy w sobotni wieczór
          zdominowali scenę szkoły artystycznej, pokazali wiele ciekawych
          stylistyk kompozytorsko-wykonawczych.
          Laura Kuczborska, która otworzyła festiwalowe współzawodnictwo
          Rozstajną „Matką” oraz swoją „A ty się śpiesz” wyraźnie nawiązywała
          do Ewy Demarczyk. Niebagatelny udział miała w tym zapewne kompozycja
          i akompaniament Anny Sobolak-Pielichowskiej. Magda Jabłońska z
          Bartkiem Alberem udali się wraz z „Artystka” do gitarowej krainy
          łagodności. Marcin Gomulski postanowił przypodobać się
          organizatorowi i zaprezentował obok „Kondora” panegiryk na jego
          cześć pod znaczącym tytułem „Zbych blues”. Sylwia Łoboda niezwykle
          przestrzenna i metafizyczna we własnej kompozycji „Jest we mnie
          kraina” sprawnie poradziła sobie również z nadzwyczaj trudnym do
          zaśpiewania wierszem Piątkowskiego „Bez miłości”. Otwocczanin
          Przemysław Bogusz objawił się mińskim melomanom jako rasowy bard
          egzystencjalista, a jego „Końcowi świata” i „Nie żałuję” dodatkowej
          szorstkości przysporzyła chrypka a la Gintrowski.
          Sporą niespodziankę sprawiła publiczności grupa Sleyd. „Pod
          księżycem” wykonali z iście disco polowym przytupem, zaś
          w „Czekoladzie” otwarcie (i odważnie jeśli zważyć na ambicje Miveny)
          poszli w stronę „Ich troje”. Grębkowskie „Kwiaty” pojechały ostrym
          rockiem i złagodniały dopiero na Rozstajnym „Nie przyrzekaj”.
          Niezwykle klimatyczny i poetycki okazał się występ Emila Ławeckiego
          i Macieja Domagały. Dzięki kompozytorskim zdolnościom dyrektora MSzA
          zarówno „Łąka” jak i „Złudy” naczelnego „Cs” nabrały magiczno
          kultowego posmaku, jakby przeniósł je żywcem z Krakowa bądź z
          recitalu Jacka Bończyka.
          Po części muzycznej odbył się turniej poetów, w którym swoje strofy
          przeczytali Stanisława Gujska, Anna Sobolak-Pielichowska, Tomasz
          Roguski, Mirosław Książek i Marcin Królik.
          Potem nastąpiła pauza, podczas której obradowało jury z Grażyną
          Łobaszewską, Danutą Grzegorczyk, Martą Sosińską i Bartkiem
          Baranowskim, zaś publiczność i niecierpliwie wyczekujący na werdykt
          wykonawcy mogli nieco odetchnąć, podziwiając wystawione w holu
          obrazy Rajmunda Giersza, Mirosława Chylińskiego, Zofii Szydłowskiej,
          Marii Kowalczyk i Haliny Sierpień, rękodzieło Krystyny Dryni, Zofii
          Borkowskiej i Wiery Ditchen, tudzież próbując kulinarnych specjałów
          Anny Kotuniak.
          Koniec przerwy nie oznaczał jednak rozstrzygnięcia festiwalowych
          zmagań. Przed ogłoszeniem wyników wysłuchano godzinnego koncertu
          Łobaszewskiej, która tylko w części repertuaru (dawnego!) spełniła
          oczekiwania publiczności.
          W końcu nadeszła wyczekiwana chwila prawdy. Ku radości (i
          zdziwieniu) okazało się, że przegranych nie ma. Wszyscy, którzy
          zdecydowali się wystąpić, są – jak powiedział Zbigniew Piątkowski –
          wygranymi artystycznymi, ale nade wszystko życiowymi, bo wykazali
          się odwagą. Laureatami pierwszej Srebrnej Miveny zostali Iza Furdal
          i Bartek Królak, których dwa utwory – Bądź przy mnie i Słomiany
          ogień – były najdojrzalszymi kompozycjami. Wyróżniono specjalnie
          Sylwię Łobodę, Emila Ławeckiego z Maciejem Domagałą oraz zespoły
          Kwiaty i Avogadro. Pozostali zdobyli wyróżnienia, ale przyznano
          również trzy nieplanowane wcześniej nagrody - Maćkowi Walewskiemu za
          talent gitarowy, Jakubowi Dmowskiemu za umiłowanie perkusji oraz
          Annie Sobolak-Pilichowskiej za inwencję kompozytorską i
          akompaniament. Oprócz wartościowych kopert (do sumy 3.900 zł
          dołożyli się Antoni J. Tarczyński i Leszek Celej) wykonawcy
          otrzymali pamiątkowe dyplomy i żywe świerki ufundowane przez
          firmę „Ogród i Dom”.
          Jak na pierwszy raz festiwal był udany artystycznie, a tuzin
          nietuzinkowych wykonawców
          i gości rozpieścił na koniec czekoladowo-kawowy tort i lampka wina.
          To nie jedyne oznaki kryjącego się w Mivenie potencjału, który –
          miejmy nadzieję – uwolni się w pełnej krasie już za rok. (f-m)
          • djeysson Re: A ja nie podzielam... 07.01.09, 14:50
            Coś mizerny forumowy oddźwięk tfurcy z Radzynia. Cóż. Z wpisów pleb-
            sia czuć na odległość samego "poderdaktorka". A ta gnida na sprawie
            w Siedlcach zaklinała się, że nie zna się na internecie! Ot i cała
            cherlawa postura "tchórzofretki". Ale trzeba pokazać "ciemnemu
            ludowi", kto tu jest WIELKI. Tylko on, jan zbigniew piątkowski
            (zawsze pisany mała literą, tak jak małym jest człowiekiem). O
            tempora, o mores!!
            • tygryskowaty Re: A ja nie podzielam... 11.01.09, 18:00
              hmm, tak mi coś śmierdziało perfidną autopromocją u założyciela tego
              wątku. cóż musiało być chyba jednak źle, że aż z takich zabiegów jak
              kopiowanie własnych tekstów z gazety trzeba było skorzystać.
              wpadł mi w ręce ów periodyk dziś i muszę się podzielić tym co
              zauważyłem. otóż tytuły do artykułów są jakby nie z tej ziemi.
              Już tłumaczę o co chodzi:
              Artykuł " Arka rekordów" - co to jest rekord urodzeń i jaki związek
              rekordu jest z arką? Jest rekordowa liczba urodzeń!
              POLONISTA, ba STUDENT POLONISTYKI nie popełniłby takie foux pa.
              Panie Nadredaktorze nie wstyd Panu?

              Co do tytułów jeszcze: Wiadukt marzeń - pies z kulawą nogą nie
              połączy ze sobą tego tytułu i wytłuszczonego opisu budowy
              wielofunkcyjnego zbiornika retencyjnego na rzece Witówce.

              Ale cóż jaki Pan taki kram i tym pozytywnym akcentem życzę wszystkim
              mądrze wydanych 2 złotych, ma się rozumieć;)
              • djeysson Re: A ja nie podzielam... 19.01.09, 10:17
                Tygryskowaty.Strzał w dziesiątke. I co do treści i co do tytułów.
                Ale ten pokurcz lubi takie niedomówienia. Jestem ciekaw, jaka jest
                jego reakcja na fakt, że jeden z jego byłych grafików pracuje
                teraz "w konkurencji". Drzewiński w "Nowym Dzwonie"! Że też jzp nie
                dostał jeszcze całkowitej apopleksji!?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka