Dodaj do ulubionych

czworacze wątpliwości

24.08.05, 07:30
a więc jest tak - Jaś czworaczy, a raczej udaje, że to robi. najwięcej
naliczyliśmy sześć czworaczych kroków, a potem smyk na brzuch i jak żołnierz.
Fachowcy twierdzą, że wzorzec czworaczy jest prawidłowy i nie należy się
przejmować, że tempo dawania kroków do oszałamiających się nie zalicza.
ale mnie interesuje jak było u Was? bo z tego co pamiętam Wasze dzieciaczki
najpierw się bujały (Jaś w ogóle tego nie robił), a potem któregoś dnia
dawały pierwszy krok i sto następnych, prawda?
pozdrawiam, jo
Obserwuj wątek
    • monzaw3 Re: czworacze wątpliwości 24.08.05, 07:41
      Kuba jak zaczynał czworakować to po dwa czworaki.Nogi mu sie trzęsły jak nie
      wiem.Robił czworacze kroczki z dwa i siadał.Ja dla przykładu czworakowalam z
      nim.Aż któregoś dnia przyszedł za mną na czworaczkach do kuchni.Były to jego
      pierwsze urodzinki.Strasznie byłam szczęsliwa,a pani rehabilitantka nie mogła
      uwierzyć.U ciebie też tak będzie ,trzymam kciuki za Jasia.Pozdrawiam Monika
    • aaga8 Re: czworacze wątpliwości 24.08.05, 08:05
      Mój Jasiek baaardzo długo po wojskowemu - my to nazywaliśmy pełzaniem. Rączki
      ciągnęły całą resztę ciałka - nóżki prawie nieruchome. Nasi lekarze twierdzili,
      że jest to niepokojące, nieprawidłowe. Po kolejnej sesji rehabilitacyjnej Jasiek
      zakumał, że nie o to chodzi i uznał, że łaskawie zacznie używać nóżek i
      rzeczywiscie dosyc szybko zmienił model na czworakowanie - za to potem parę
      ładnych miesiecy przemieszczał sie coraz częściej na samych kolankach nie
      uznajac za słuszne skorzystać z potencjału stóp...
    • tomczaczka Re: czworacze wątpliwości 24.08.05, 09:23
      Czworaczki, piękna sprawa. Olcia zaczęła je uprawiać po wykańczającym choróbsku
      to i siły nie miała, początki to było kilka kroczków np 2 i dalej na brzuch
      itd., ale jak już się wzmocniła to wybiła sobie z główki pełzanie na zawsze.
      Ale np znajomy z rehabilitacji, zbliżony wiekowo do niej, czworakuje już nawet
      trochę dłużej ale po parunastu kroczkach czworakowych przypomina sobie o
      pełzaniu i zasuwa jak na poligonie, chyba więc na to też nie ma reguły. Więc
      myślę że skoro robi to prawidłowo to super wprawi się i nie dogonisz go. A o
      tych samodzielnych pierwszych kroczkach i stu następnych to jeszcze nic nie
      wiem.
      • uma76 Re: czworacze wątpliwości 25.08.05, 10:10
        Mój Pi czołgał się jak komandos! Cóż z tego, kiedy robił to niepoprawnie (jedną
        nogą mocniej się odpychał)... Potem zaczął raczki! Ale to były takie "malutkie"
        raczki, po parę kroczków... i bach na zwiady wojenne... ;-)))
        Potem już w ogóle zapomniał o pełzaniu! Te czworaki też nie były do końca
        poprawne (źle układał stopy). Niemal jednocześnie z czworakami zaczął się
        podnosić przy wszystkim :-))) I stał!!! Byłam pełna nadziei, że szybciutko
        zacznie już chodzić... No niestety znowu uczył nas cierpliwości. Zaczął chodzić
        po kilku długich miesiącach (chociaz teraz nie wydawają się takie długie!) -
        tydzień przed ukończeniem 16 miesiaca! Zmieścił się więc nawet w normach
        rozwojowych ;-))) Dzielny mój żołnierz malutki...
        Zobaczysz, Jasiek ruszy i będziecie razem biegać!
        Pomyślałam sobie ostatnio, że przecież on "tylko" 16 miesięcy nie chodził, ja
        panikowałam, a teraz to przecież już będzie chodził CAŁE ŻYCIE!!! I przecież to
        taki jeszcze szmat czasu... no chyba zdążę się nacieszyć kiedyś ;-)))
        buziaki
    • jo5 Re: czworacze wątpliwości 25.08.05, 12:07
      co odpiszę, to mi się strona zawiesi!!
      chodziło mi o czworacze kroki - o chodzeniu nie marzę nawet, mimo, że Jaś
      chodzi przy meblach, kolibiąc się na wszystkie strony.
      ale pocieszyłyście mnie, że to u Was przebiegało wszystko bardzo podobnie!!
      dzięki dzieweczki, buziaki jo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka