Dodaj do ulubionych

MAMY ONM Z WROCLAWIA

17.11.05, 13:52
mam propozycje zalozenia "osobnego" watku dla mam dzieciaczkow z obnizonym
napieciem z Wroclawia. Moglybysmy sie wymienic doswiadczeniami, adresami,
poradami itd. itp. Ja jestem mama 10 miesiecznego Tomka, cwiczymy, z
przerwami od 3 miesiaca zycia. Tomek na razie troszke sam siedzi, ale musimy
go caly czas asekurowac, nie sklada sie juz jak scyzoryk, ale upada na boki i
do tylu. Na razie nie pełza i nie raczkuje niestety, ale staramy sie czekac
cierpliwie. rehabilitujemy synka metoda bobath, ale zaczynalismy od vojty.
Nasze problemy zaczely sie tuz po urodzeniu- w 36 tygodniu, maly nie potrafil
ssac niestety, bylam zrozpaczona, nie umialam go nakarmic, przez miesiac
uczylismy go jak sie ssa, drenem na palcu. Bylo bardzo ciezko... Teraz jest
juz zdecydowanie lepiej, chociaz synek do tej pory juz w ogole nie je z
butelki, bo to chyba zbyt wielki wysilek, wiec wszystko podajemy mu
lyzeczka:) Widac od poczatku taki indywidualista:) Juz sie domaga mojego
towarzystwa wiec zmykam... Fajnie by bylo spotkac sie z mamami ktore maja
takie same problemy... Przykro mi juz sluchac od mam 5 miesiacznych dzieci
kal to ich pociechy siedza i zaczynaja raczkowac... Po prostu mi przykro...
Pozdrawiam was goraco
Judyta
Obserwuj wątek
    • sylwik-m Re: MAMY ONM Z WROCLAWIA 18.11.05, 11:01
      witaj Judytko. Ja wprawdzie nie mam tego problemu z ONM co Ty, ale za to inne
      tzn. ze stópkami mojego synka.jednak łączy nas to ze jesteśmy z Wrocławia i
      mamy dzieci w podobnym wieku. Mój Patryk 3 grudnia skończy 10 miesiecy więc ma
      tyle samo co twój.Mam dla Ciebie jedną radę, nie poddawaj się i ćwicz z synkiem
      jak najdłużej a to zaowocuje na pewno w przyszłości. Dzieciaczki nie z takimi
      problemami wyrastają ma zdrowe, silne i pełne zycia. Ja przyznam Ci się że jak
      urodziłam i [rzyszła do mnie panie rehabilitantka w szpitalu i powiedziała że
      synek urodził się ze stópkami szpotawymi, to dla mnie był szok. Myślałam że to
      poważna wada, którą nie tak łatwo wyleczyć. Długo płakałam i pytałam:dlaczego
      właśnie mojego synka to spotkało?Przecież do samego końca ciąży było wszystko
      ok, sam porod też odbył się bez wiekszych komplikacji, a tu taka przykra
      niespodzianka. Jednak od samego początku trafiłam do dobrego ortopedy, który z
      miejsca założył mu na obie nóżki łuski gipsowe i kazał je zakładać 24 godz. na
      dobę z przerwami na kąpiel i masowanie w domu. Tak też robiłam. Było mi bardzo
      cięzko tym bardziej że mąż przyjeżdżał tylko w wekendy bo pracuje poza
      Wrocławiem. Jednak nie dałam za wygraną i po wizycie 31.08 lekarz stwierdził że
      łuski mogę sobie oprawic w ramkę i powiesic na ścianie. Teraz mam tylko
      zaleconą rehabilitację (masaże). Wiec jeszcz e raz proszę Cie nie martw się i
      nie poddawaj, Twój synek też będzie raczkował, chodził i biegał, tylko po
      prostu trochę pózniej. Wszystko będzie dobrze. musisz w to wierzyć. Pozdrawiam
      Cie serdecznie -Sylwia.
    • abmb1 Re: MAMY ONM Z WROCLAWIA 18.11.05, 11:27
      Witajcie,
      chociaż nie jestem z Wrocławia chętnie będe czytała Wasz wątek. Mój synek ma 13
      miesięcy ONM, nie siedzi nie raczkuje nawet głowkę słabo podnosi na brzuchu.
      Cwiczymy NDT i Vojtą od 5 miesiąca życia (4 miesiące mały był w szpitalu a jak
      wrócił to był niestabilny oddechowo).
      Czasami tracę wiarę ale może czytając o problemach innych mam zrobi mi się
      cieplej tym bardziej, że nadchodzi zima.
      Pozdrawiam, Aga
    • beataklaudia Re: MAMY ONM Z WROCLAWIA 18.11.05, 14:25
      Witajcie,
      Ja też nie jestem z Wroclawia..tylko z Krakowa..ale za to problem ten
      sam..ONM..troche już w ostatnich dniach pisałam o moich koszmarnych
      frustracjach w ostatnim czasie..o tym co moje dziecko umie a czego nie
      umie...bardzo pomogły mi odpowiedzi dziewczyn..uświadomiły , że nie tylko ja
      mam ten problem..więc tu chciałabym z innej beczki...bo skoro to ma być wątek o
      doświadczeniach..o tym jak nasze dzieci sie rozwijają..to kilka słów napisze o
      mojej Klaudii i jak w czasie Jej rozwój postępowal, bo na chwile obecna to moja
      córcia jest nastarsza z dzieciaczków w tym poście..Otóż zaczęlismy
      rehabilitację gdy mała miała 9 mies met Bobath..wczesniej ze względow
      okulistycznych było to zabronione..możemy ćwiczyć tylko bobatch też ze względu
      na oczy. Klaudia ma zdiagnozowane obnizone centralnie napięcie (w osi) co
      nadrabia próbuje sobie nieco nadrobic zwiększonym na obwodzie. Kiedyś
      zaczynaliśmy rehabilitacje tj w 9 mies życia nie umiala nawet przewrócic sie na
      boczek..i ta umięjętnośc opanowała po ok. mies ćwiczeń, ale póxniej był długi
      przestój...żadnych nowych umiejętności nie nabierała...Jak miała 13-14 mies jak
      sie ją posadziło to niby troche siedziała , ale chwiała się i zaraz składała
      jak scyzoryk..ani pełzać ani raczkowac nie chciała..jak próbowałam jej w
      leżeniu na brzuszku podnieśc pupę to się jak żaba rozkładała..głowe niby
      podnosiła z leżenia, ale zaraz opuszczała bo był to dla Niej wielki wysiłek, a
      jak sie posadziło Ją , to ta głowa spadała na klatke piersiową. Jej ulubiona
      pozycja to było leżenie na plecach i bawienie się w takiej pozycji. To co
      umiała wtedy i lubiała robic..to jak sie Ją w pozycji pionowej podtrzymywało
      pod pachami nieustannie "sprężynowała" na nózkach - wtedy wydawalo nam się ze
      to oznaka mocnych nózek..a tu teraz 2 lataka ..inne sprawności pojawily się, a
      nózki nie chcą nosić..Ale po kolei...taki przełom to był..chyba 17 mies
      życia..Klaudia najpier zaczęła pełzać..juz nie mozna jej było zostawić samej
      leżącej na wersalce..zaraz nauczyła się wspinać po szczebelkach łóżeczka do
      pozycji stojącej oczywiście z leżenia na brzuszku 9poprzez klęczki). Stosunkowo
      najoporniej poszło raczkowanie..Klaudia mimo ,ze chudzinka, miała "ciężką"
      pupę - raczkować zaczęła..mając jakieś 19 miesięcy ..no i raczkuje do dziś..09
      listopada skończyła 2 latka..Dzięki raczkowaniu bardzo wzmocnił się Jej
      kręgosłup..mięsnie tułowia...teraz juz nie kiwa się siedząc..i nie zgina
      kręgosłupa w kabłączek..siedzi prosto i stabilnie...wciąz jednak jescze nie
      wszystko nadrobione ..siada z pozycji raczkowania..nie umie usiąć z pozycji
      leżacej na wznak..no i teraz praca nad nóżkami , na których wciąz
      świetnie "sprężynuje " ..ale musi sie czegoś trzymać..totalny brak
      równowagi..poza tym za duże napięcie na obwodzie...często ..szczególnie jak
      czuje się niepewnie np jak Ją postawimy na nózkach przed sobą opierając ja
      plecami o nasze nogi to zaciska piąstki i paluszki u stóp jakby chciala się
      wszystkim czym tylko mozna czegkolwiek chwycić..Tak więc przed nami terz praca
      nad wzmocnieniem w centrum, w osi..a następnie nad rozluźnieniem na obwodzie.
      Cwiczymy teraz 5 razy w tygodniu z rehabilitantką..no i ile się da i na tyle co
      umiemy sami w domu...długa droga przed nami wszystkimi i musimy ja przetrwać..
      POzdrawiam Was cieplutko, ślę całuski dla dzieciątek,
      Beata, mama Klaudii
      • judy80 Re: MAMY ONM Z WROCLAWIA 20.11.05, 12:02
        Witajcie kochane mamusie!

        Dzieki ze odpisalyscie:)Bardzo mi sie milo zrobilo. Tomasz spi,wiec napisze
        moze cos wiecej o nas. Ja jestem mloda mama, 25 latek stuknie mi niedlugo,
        koncze wlasnie studia na filologii angielskiej (nie moge napisac pracy:),
        choruje od urodzenia na wrodzona lamliwosc kosci (zlamalam sie ponad 20 razy),
        moj synek odziedziczyl po mnie chorobe i teraz czekam na to w jakim stopniu
        bedzie sie lamal. Dopoki nie zacznie chodzic to jest "bezpieczny" ale jeszcze
        pewnie wiele trudnych chwil przed nami:( Tomek urodzil sie 14 stycznia 2005
        roku w 36 tygodniu ciazy, ja po prostu juz dluzej nie moglam go nosic, bo by mi
        miednica pekla:) Wazyl 3150 i nie uznano go za wczesniaka, po 2 dniach okazalo
        sie, ze maly nie umie ssac, a ja mam przez to bardzo malo pokarmu. I juz wtedy
        ktos powinien zauwazyc, ze to moze byc problem z napieciem miesniowym. ALe
        niestety nikt nam nie pomogl, po 9 dniach wrocilismy do domu, bez zielonego
        pojecia na temat tego jak nakarmic nasze dziecko. Po 2 tygodniach w domu
        trafilismy do poradni laktacyjnej, z diagnoza, ze nie potrafimy ssac i
        glodujemy po cichu:( Przez miesiac uczylismy malego ssac i karmilismy
        drenem...Potem zaczely sie problemy z podnoszeniem glowki... I tak dalej, az do
        dzisiaj... jestesmy w tyle ze rowieznikami jakies 3-4 miesiace.
        Z pozytywnych wiadomosci, to sie pochwale (juz bylam zalamana calkiem) ze moj
        synek dwa dni temu zaczal unosic brzuszek z podlogi, podpiera sie na lokciach i
        na kolankach i rusza pupka do przodu i do tylu. Zaczal od tak sobie, nagle, nie
        wiadomo kiedy, jak zobaczylam go pierwszy raz... to sie oczywiscie poryczalam,
        ucieklo cale napiecie i stres i znowu zaczelo mi sie chciec zyc, bo juz mi bylo
        strasznie ciezko ostatnio...No i znowu mam energie zeby cwiczyc i glowe w
        chmurach z nowymi marzeniami....
        Caluje was goraco...
        Judyta
        • adomi Re: MAMY ONM Z WROCLAWIA 20.11.05, 22:23
          Judy i inne mamy, bardzo rzadko zaglądam na to forum i nawet chyba nigdy nic
          nie pisałam, a dzisiaj zajrzałam i bardzo poruszyły mnie Wasze posty, więc
          chciałabym kilka słów Wam napisać.

          Ja jestem z Wrocławia i przez kilka miesięcy ćwiczyliśmy synka metodą Vojty -
          miał ONM i asymetrię, główkę na brzuszku trzymał ledwo ledwo, ale tylko w jedną
          stronę i miał ja mocno zniekształconą. Nie miałam zielonego pojecia, że coś z
          dzieckiem jest nie tak do 2-go miesiąca życia, choc teraz jestem już mądrzejsza
          i wiem, że takie sygnały jak problemy ze ssaniem, obawa przed kapielą
          (strasznie mały bał się wody) mogły dac mi do myslenia. Na szczęscie pediatra
          zauważyła asymetrię i wysłała do neurologa, na szczęście tak szybko (!)
          trafiliśmy do wspaniałego dr. Kalinowskiego i rehabilitanta (dr. Penafiela) na
          ul. Białowieskiej. Diagnoza i tym bardziej metoda ćwiczeń, która wtedy wydawała
          mi się nieludzka zwaliła mnie z nóg... ile ja łez wylałam... przez pierwszy
          miesiąc ćwiczylismy bardzo nieregularnie i nieporadnie, żeby jak najmniej mały
          płakał, bo mi serce pękało i nie mogłam się z tym pogodzić, no ale w końcu i
          rehabilitant i rodzina uświadomili mi, ze moja słabośc może tylko dziecku
          zaszkodzić i że powinnam być silna dla mojego synka, żeby szybko dogonił
          rówieśników. Dodam, iż po tym miesiącu obijania sie z cwiczeniami żadnych
          postępów nie było. No i wzieliśmy się w garść, zaczęliśmy ćwiczyć
          systematycznie (3x dziennie) i sumiennie. Już po miesiącu były pierwsze efekty,
          a po czterech kolejnych (w tym czasie rehabilitant zmieniał ćwiczenia)
          praktycznie miałam zdrowiutkiego chłopczyka. Już jak miał 8 miesięcy zaczał
          stawać, raczkować, chodzić zaczął jak miał prawie 13 m-cy czyli tak jak zdrowe
          dzieciaczki. Głowka nawet się "wyprostowała", aż neurolog był zdziwiony, że nie
          ma śladu. Teraz rehabilitant pożegnał się z nami mówiąc - prosze o więcej
          takich pacjentów;))) Czekam jeszcze na wyniki EEG, ale mam nadzieję, że tym
          razem będa dobre.

          Pisze to wszystko żeby Was podnieść na duchu - nie poddawajcie się, bo warto
          cwiczyć, choć czasem mamy wątpliwości czy słabsze dni. Moje dziecko jest teraz
          sprawniejsze niz wielu rówieśników i jak patrzę na niego jak biega i tańczy w
          kółko to serce mi rosnie i wiem że było warto. I Wy tez doczekacie tych
          radosnych chwil, możee troszke później niż inni rodzice, ale co tam - tym
          większa bedzie radość. Wiem jak czeka się na kolejne osiągnięcia i jak BARDZO
          cieszy każdy najmniejszy postęp.

          Życzę wytrwałości i bedę Was podczytywać i trzymać kciuki za Wasze dzieci.
          Pozdrawiam ciepło
      • judy80 Re: MAMY ONM Z WROCLAWIA 28.11.05, 10:04
        Czesc Mamusie!
        Widze, ze nikt tu nie zaglada:( My z Tomkiem jestesmy po wizycie u neurologa.
        Jednak jestesmy dosc mocno wiotcy, stawy rozlatane na wszystkie strony.Poza tym
        oczywiscie pani neurolog potwierdzula diagnoze- wrodzona łamliwosc kosci i
        stwierdzila ze z tego wynika wiekszosc problemow. No i zalecila milion badan,
        wlacznie z genetycznymi, nie wiem po co, bo ta choroba jest nieuleczalna i sie
        jej nie leczy w ogole:(po wizycie oczywiscie mialam znowu doła przez 3 dni, bo
        znowu sobie uswiadomilam jak wiele cierpienia- fizycznego i psychicznego czeka
        moje dziecko. Byc chlopcem i miec 150 cm, nie moc nigdy zagrac z chlopakami w
        pilke, i wszedzie za raczke z mamusia........:(:(:( Z pozytywnych informacji to
        moj 10,5 miesieczny maluch wreszcie zaczal podnosic pupke i sie kiwac, czyli
        pierwsze proby przyjecia pozycji do raczkowania... Mam nadzieje, ze w koncu mu
        sie uda ruszyc do przodu, zeby troche moc pozwiedzac swiat na wlasna reke:)
        To chyba tyle z nowosci.... Odezwijcie sie czasme dziewczyny:)
        Buziaczki dla wszystkich dzielnych mam i jej dzieciaczkow!
        • beataklaudia Re: MAMY ONM Z WROCLAWIA 28.11.05, 13:22
          Witaj i tu... :))) echhh..ja tez jak czasem pomyslę o tym , ze niestety mojej
          córeczce będę musiała zapewniac inne atrakcje niz te, które cieszą
          rówiesników..to mi smutno..u nas z koleii ze względu na oczy i tą uszkodzoną
          siatkówkę po retinopatii...Klaudia nie będzie mogła cwiczyć w szkole na wf,
          skakac w gumę, zbyt szybko biegać...i wykonywac wszelkich innych czynności,
          które mogłyby spowodowac upadek a tym samym zbyt duży wstrząs dla
          główki...echhh..też jesteśmy po serii wizyt z "okazji" ukończenia dwóch
          latek..okulista, neurolog, logopeda, w piatek jeszcze ortopeda..wyniki
          właściwie bardzo pozytywne i optymistyczne..na tyle na ile moga byc pozytywne w
          naszej sytuacji...dalej trzeba rehabilitowac..rehabilitowac..rehabilitowac..Za
          to w środę mamy miec nowe okularki..te , które Klaudia nosiła od ponad roku sa
          do zmiany...prof Prost zbadał oczka i okazało się, że krótkowzroczność sie
          usuneła..teraz jeszcze walczymy z astygmatyzmem na lewym oczku :)
          Do usłyszenia...Beata
          • judy80 Re: MAMY ONM Z WROCLAWIA 28.11.05, 13:41
            czesc Beata
            Na pocieszenie moge ci tylko powiedziec, ze znam osoby z uszkodzona lub
            odklejajaca sie siatkowka, ktore zyja wlasciwie calkiem normalnie:)Jeszcze nic
            nie jest stracone z ta siatkowka:) Na pewno wszystko bedzie okej:) A jak
            wpadniesz na jakies pomysly co do tego jak naszym dzieciom rozweselic zycie, to
            pisz oczywiscie. Ja bede chyba bazowac na doswiadczeniach mojej mamy ze mna-
            tzn gra na jakims instrumencie moze, moze jakies kolka zainteresowan- teatrzyk,
            moze jakies zajecia z lepienia garnkow:) hehe
            Pozdrawiam
            A jakbys chciala pogadac to czasem bywam na gg: 8611678
            • beataklaudia Re: MAMY ONM Z WROCLAWIA 28.11.05, 13:57
              ...ja juz myslałam o grze na jakims instrumencie...bo tu wada wzroku nie ma nic
              do rzeczy..tyle, ze musze poczekać czy mała ma predyspozycje i chęć..nie będę
              tez dziecka uszczęsliwiac na siłe i zmuszac do niczego..
              odezwe sie na gg..dzis jestem w pracy i musze nadrobic za cały najbliższy
              tydzien..bo od jutra ide na tydzień na opieke..Klaudia wczoraj nagle ze
              zdrowego całkowicie dziecka stała się dzieckiem z 40 - stopniowa temperaturą -
              nagle - kwestia dosłownie 5 min...tak spanikowałam bo jeszcze serce zaczęło jej
              walić 203 na min - ponoć charakterystyczne przy wysokich temperaturach, no ale
              skąd miałam wiedziec..mała bardzio sporadycznie choruje..a gorączki to jeszcze
              nigdy nie miała jak ja juz prawie 2 lata mam w domu..więc ja natychmiast
              pogotowie..no i jakiś cholerny wirus się przyplątał..Pozdrawiam,
              • judy80 Re: MAMY ONM Z WROCLAWIA 28.11.05, 14:01
                Beata
                Wracajcie szybko do zdrowia! Ja dzisiaj wieczorkiem lece na basen moj kregoslup
                ratowac (jak wiesz zreszta:) ale do 19 jestem w domku. A potem kolo 22 pewnie.
                Jeszcze musze dzisiaj cos poczytac, bo mam spotkanie z promotorem w srode, a
                jutro pracuje do 21 chyba:(
                Co do instrumentow, to oczywiscie jeszcze poczekajcie, ale mozesz z mala isc do
                sklepu muzycznego i jej pokazac rozne instrumenty. Moze cos przykluje jej
                uwage:)
                Pozdrawiam
                Judyta
                • beataklaudia Re: MAMY ONM Z WROCLAWIA 28.11.05, 14:04
                  hihi..na razie jej uwage przykuwa koszmarnie wyjąca i wydające koszmarne
                  dźwięki zabawkowa "farma" ze zwierzaczkami ;)..jesli takie miałyby byc jej
                  muzyczne udodobania...to może jednak lepiej lepienie garnków ;)
      • judy80 Re: MAMY ONM Z WROCLAWIA 03.12.05, 13:28
        Czesc dziewczyny!!!!!! Jest tam jeszcze kto??? Co tam u was slychac??? Ja
        wlasnie od wczoraj rzucam palenie- dla mojego synka:) Nie wiem czy to dobry
        pomysl teraz, kiedy ostatnio ciagle na mnie cos spada i jeszcze maz ma ciagle
        do mnie o cos pretensje...Ale moze jesli uda mi sie rzucic w takim gorszym
        okresie mojego zycia, to nie wroce juz do tego wstretnego, smierdzacego
        papiersoa. Tak czy inaczej, mija 24 h abstynecji...AHa, zapomnialam wspomniec,
        ze bylam na BICOMIE- chyba troche pomaga, bo normalnie to mi ciezko 3 godziny
        wytrzymac, a teraz jest troszeczke latwiej, choc nie calkiem tak hop siup:)
        Pozdrawiam was goraco
        Judyta
        • beataklaudia Re: MAMY ONM Z WROCLAWIA 03.12.05, 14:53
          no to trzymam kciuki , żeby się udało..ważna jest motywcja. Ja dużo palilam
          przed ciążą, w trakcie oczywiście nie..no ale jak około miesiąc po urodzeniu
          małej zaczęly się problemy z oczami to z dnia na dzień zaczęłam znow palić
          paczkę dziennie tym bardziej, że mała i tak nie tolerowała mojego pokarmu..I
          znów okropnie mnie wciągnęło..paliłam bardzo dużo..no bo non stop stres..i
          wtedy obiecałam sobie i Bogu że rzucę palenie(chyba to trochę głupie obiecywać
          Bogu rzucenie palenia, ale wtedy nie wiedziala co jeszcze innego moglabym
          obiecać, co byłoby na prawdę trudne do realizacji dla mnie) jeśli moja córeczka
          przeżyje..i Jej oczka będą widziały...no i stał się cud..a ja zgodnie ze
          złożoną obietnicą w dzień pierwszych urodzin Klaudii rzuciłam palenie :)))) i
          wiesz co ...moja motywacja..spowodowała że przyszło mi to kompletnie bez
          problemu..mimo , że dawniej kilkakrotnie probowalam rzucić palenie ale
          bezskutecznie :))))) i tak już ponad rok jestem wolna od nalogu :)))
          Daj znac jak Ci idzie walka z papierochami :))) hihihi..a tak z
          ciekawostek..właśnie dziś miałam w domu wizytę Pani "hokus pokus" czyli
          bioenergoterapeutki , którą przytargała do nas moja mama..babcie jak to babcie
          czasem mają ciekawe pomysły...no więc ta Pani "hokus pokus" czarowała - w Jej
          języku "uzdrawiała" rękami moja Klaudie..mała protestowala strasznie - darła
          sie okropnie..no przy okazji i mnie obadała- ponoć jestem zdrowa jak rydz tylko
          nieco zesteresowana ale o tym to i sama wiedziałam. HIHI..co tam...niech będzie
          i bioenergoterapeutka..jakbym miala sobie póxniej wyrzucać, że nie sprobowala
          czegoś co mogło pomoc :))) co nas nie zabije to nas wzmocni..mówią..
          POzdrawiam, daj znać co u Was,
          Beata
          Nasz skarb - Klaudusia
          • judy80 Re: MAMY ONM Z WROCLAWIA 05.12.05, 10:07
            CZESC BEATA
            Wytrzymalam 2 dni bez fajek, wczoraj moj maz doprowadzil mnie do takiego stanu,
            ze zapalilam znowu:( Stalam 2 godziny w kolejce na wyprzedazy w reserved, bo
            mam jedne spodnie na dupie z zepsutym zamkiem i musialam w koncu pojechac cos
            kupic. Chyba warto zaplacic 50% mniej? Za 100 kupilam spodnie, sweterek i
            bluzeczke. Ale w sklepie nie byo zasiegu. Wiec moj madry maz wylaczyl komorke i
            sobie poszedl do swojej ukochnej mamusi nie informujac mnie kiedy wroci i czy w
            ogole. Z tesciowa mam na pienku od samego poczatku i chyba w koncu milosc
            mojego meza do swojej matki wygra niestety i rozpieprzy nam malzenstwo. Ja juz
            mam dosc po prostu. Zreszta juz i tam mialam sie wyprowadzac, bo 4 pietro to
            nie dla mnie. Nie chce zyc w wiezieniu z facetem ktory ma mnie za nic.....
            • beataklaudia Re: MAMY ONM Z WROCLAWIA 06.12.05, 16:00
              hej,
              też widziałam te wyprzedaże w reserved, ale mała się tak niecierpliwiła
              znudzona zakupami , że nie bylo szans nawet zaglądną..poza tym dzikie
              tłumy..Szkoda, że z fajkami sie nie udało, ale faktycznie moze to nie najlepszy
              czas na rzucanie w trakcie problemów małżeńskich. Wiesz, mam wrażenie,
              właściwie to jestem pewna, że to w duzym stopniu problemy z dzieciakami i stres
              związny z ich stanem zdrowia wpływają na kłopoty w małżeństwie..ja jak mam
              doła..a ostatnio mam go permanentnie..to suchej nitki na mężu nie pozostawiam.
              Myslę, że ta agresja wobec współmałżonka jest próba władowania tego stresu,
              złości i żalu..i bezsilności wobec problemów naszych dzieci. Wydawałoby się, że
              to bez sensu..bo raczej powinno się byc dla siebie wsparciem w trudnych
              sytuacjach, ale u mnie to tak działa...no bo na kim mam się wyładować jesli nie
              na tej osobie z która mieszkam pod jednym dachem..poprostu nerwy
              puszczają.....echhh..a teściowe to już osobny rozdział..i chyba na inne forum ;)
              POzdrawiam,
              trzymaj się dzielnie..dla synka - nie dla męża,
              Beata
              Nasz skarb - Klaudusia
              • judy80 Re: MAMY ONM Z WROCLAWIA 07.12.05, 11:51
                CZESC BEATA

                U nas kootnie sa ciagle wlasciwie na jeden temat. Moj maz po prostu jest
                zakochany w swojej matce, a ona chyba chcialaby zeby moj syn byl jej synem.
                Nawet jak mialam cesarke to musiala sie wsicnac, a moj maz nie mogl jej odmowic
                chociaz go prosilam przez dwa miesiace zeby jej nie przyprowadzal. Ogolnie
                rzecz umujac to jest straszna prostaczka, do ktorej nie dociera co sie do niej
                mowi... Moze i jest dobra kobieta, ale chyba za dobra, bo juz cala jej rodzina
                ma jej dosc dziwny zbieg okolicznosci.... ALe dla mojego meza i tak jest
                swieta... A wszyscy naokolo jego matke obrazaja i traktuje jak szmate...Szkoda
                gadac... A ona ma jedna straszliwa wade- jest cholernie nadgorliwa i sie wpycha
                wiecznie tam gdzie jej nie chca... No, a ostatnio moj maz wylaczyl po prostu
                komorke, zabral Tomka i polazl do niej. Mieszka w bloku naprzeciwko;) Przez 3
                miesiace mialam ja non stop na glowie. Nie potrafila przyjsc np przyniesc obiad
                i sobie pojsc po pol godzinie czy godzinie tylko musiala siedziec pol
                dnia...Szkoda gadac w ogole...
                CO do fajek, to obiecalam sobie, ze do urodzin mojego synka rzuce i bede sie
                tego trzymac...:)
                Pozdrawiam Ciebie i Klaudusie calujemy slodko:)
                • judy80 Re: MAMY ONM Z WROCLAWIA 14.12.05, 11:13
                  czesc!
                  Jak tam wasze pociechy??? Mojemu Tomkowi wyszly 2 zeby na gorze:) Zamist w
                  miesnie idzie mu w zeby:) hehehe. Poza tym pelzanie na razie opornie idzie, bo
                  latwiej jest sie turlac i to juz jest sprawdzony i bezwysilkowy sposob
                  przemieszczania sie:) Musze go ciagle zachecac do pelzania, a jemu sie to
                  srednio podoba. Pani rehabilitantka mowi, ze juz teraz pojdzie szybciej i za 3-
                  4 miesiace skonczymy rehabilitacje, tzn kiedy Tomek zacznie porzadnie raczkowac
                  i stawac na nozki. Na razie nozki odmawiaja posluszenstwa i nie chca
                  sprezynowac, o stawaniu nie wspomne:) Takie male dwa leniuszki.......
                  A poza tym to zycze wszystkim wesolych, spokojnych swiat:)
                  caluje was wszystkie bardzo mocno!!!!!!!
                  Judyta
        • beataklaudia Re: MAMY ONM Z WROCLAWIA 03.12.05, 14:59
          ..aaa..zapomniała..co do mężów..moj też przechodzi
          jakieś "klimakterium"..starzeją sie chłopy i robią się coraz bardziej
          upierdliwe ;))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka