millefiori
20.11.09, 10:22
Wnosze z kawa i korekta (po dosmarowaniu na okladce jeszcze jednego X)
nawrocona na rzeczywistosc i czas terazniejszy przez Pana Brezlego. Poprzednia
( tzn. z dzisiejszego poranka) ksiega wygladala nastepujaco:
"millefiori 20.11.09, 09:27 Odpowiedz
Wchodze z dzbankiem kawy. Zdecydowanie, nastal dzien i slonce swieci.
Wiaze kolejna makatke przejeta snem, ktory wyjatkowo zapamietalam, a ktory
konczyl sie scena nastepujaca: siedze w domostwie w Zaulku Podkowy, na belce
stropowej miedzy dwiema kondygnacjami, dyndajac nogami w przestrzeni, bo
znikla znienacka podłoga gornej kondygnacji i strop pietra ponizej, tylko sie
te belki ostaly - zadnego gruzu, polamanych desek, smiecia, wszystko
czysciutkie, sprzatniete - i dzwoniac do naszej gospodyni Anusi usiluje sie
dowiedziec, co sie stalo. Obudzilam sie siedzac na lozku z piescia
przycisnieta do ucha i bardzo przytomna, jak na 4 rano.