Dodaj do ulubionych

Portiernia

17.12.04, 15:23
Zostawiam klucze, paczke kawy, dropsy mietowe, herbatniki i grzalke. Prosze
uwazac z ta grzalka, bo ktos przysmazyl kabel i drut goly. Pani Jagodo,
herbatka koperkowa jest dla pani w pudelku z herbatnikami. Panie Brezly,
kiedy pan naprawi ten piecyk, bo tak po nogach ciagnie, ze hej!? Czesc pracy!
Obserwuj wątek
    • millefiori Re: Portiernia 17.12.04, 16:23
      Dorzucam napoczeta paczke papierosow dla kolezanki Pierans (nie wykurz
      wszystkiego do poniedzialku, bo to sa awaryjniaki oszczedzone; nie pale z
      powodu chrobotka reniferowego w gardle). Bylam tylko dlatego, zeby przedstawic
      zwolnienie lekarskie w kadrach.
      I prosze mnie znowu z rozpedu nie podpisywac, bo potem trzeba liste brac z
      portierni i wywabiac podpisy w dniu zwolnien!
    • jan.kran Re: Portiernia 23.12.04, 03:09
      Dziekuje Vaud. Ugotowalam sobie kawe po turecku i zagryzlam herbatnikem.
      Ta grzalka dziala dobrze , tylko raz mna cos telepnelo.

      Nie wiem gdzie ten Brezly sie paleta , ale na portierni zimno i duje jak w
      Kieleckiem.
      Czy ten B. to miejscowy ciec?
      Jak tak to poprosze o naprawe piecyka , bo sobie cos przeziebie.

      P.S. Dropsy mietowe ktos zezarl zanim przyszlem.
      K chwilowo na Portierni.
      • brezly Re: Portiernia 23.12.04, 09:42
        jan.kran napisała:

        > Dziekuje Vaud. Ugotowalam sobie kawe po turecku i zagryzlam herbatnikem.
        > Ta grzalka dziala dobrze , tylko raz mna cos telepnelo.
        >
        > Nie wiem gdzie ten Brezly sie paleta , ale na portierni zimno i duje jak w
        > Kieleckiem.
        > Czy ten B. to miejscowy ciec?

        Bardzo sobie wypraszam, wielomiejscowy, albo wędrowny, a wogóle to ostatnio
        żaden ciec tylko outosurcingobiorca, no.

        > Jak tak to poprosze o naprawe piecyka , bo sobie cos przeziebie.

        I serwisant w franczyzie. Piecyka nie naprawie bo piecyk SONY i tylko serwis ma
        odpowiednie szraupcijery. To wstawiam własny, tylko, okna nie zamykać na zicher
        przy nim bo może przyczadzic. Zreszta i tak sie nie zamyka i nieszczelne. Idę
        do palacza CO przedyskutowac Irak i kurs dolara. Bendziem potem razem Komisje
        Orlenu oglądać.

        >
        > P.S. Dropsy mietowe ktos zezarl zanim przyszlem.
        > K chwilowo na Portierni.

        No to ide choinke w kotłowni ustawić.
        Poki co.
        • millefiori Re: Portiernia 23.12.04, 11:11
          W plastikowej tasi za oknem wisi MOJ karp. Jak kto go ruszy, to mu reka
          uschnie. Zabiore, jak wroce ze stania.

          Miedzy oknami co sie nie domykaja, wstawilam wek ze sledziami DLA WSZYSTKICH na
          jutro. Nie ruszac, bo troche cieknie. Jak przyjde, to rozdziele.
          Ide do kolejki zapisac na jutro rano na chleb i makowiec.
          • millefiori Re: Portiernia 23.12.04, 11:15
            PS. Panie Brezly, jak pan sam nie poredzi z tym piecykiem, to niech pan chociaz
            do tych, z przeproszeniem, Sonych zadzwoni, niech przyjado! A szwagier mowi, ze
            by pan oczow ludziom nie mydlil, bo da sie odkrecic, tylko trza imbusa czworke
            wyprostowac, jak w starych Macintosah.
            • pierans Re: Portiernia 23.12.04, 11:16
              Ja to mietłe w rencach do jutra południe czymać bede.
              • millefiori Re: Portiernia 23.12.04, 13:29
                Ostroznie na schodach, bo umyte i zamarzly!
                • pierans Re: Portiernia 23.12.04, 14:56
                  Ale za to na przejrzyście ;-)
                  • millefiori Re: Portiernia 23.12.04, 15:46
                    Szklanka po prostu:)))
                    • pierans Re: Portiernia 23.12.04, 15:54
                      Można się przejrzeć i ondul poprawić zanim się wejdzie ;-)
                      • millefiori Re: Portiernia 23.12.04, 16:26
                        Hihihi, pani Ziuta ma baranka na glowie, jak w zeszlym roku, cos jej sie
                        hihihi, swieta mylaja, a pani Jola, no boki zrywac, hihi, zamiast tego, no, jak
                        mu tam, o, koloru oberzyn, gencjan wyszedl;-)))
                        • pierans Re: Portiernia 23.12.04, 16:29
                          Hihi, tzw. ciasny baranek, hihihiii!
                          Spryskany lakierem do włosów w odcieniu chemiczny fiolet, z butelki taki, hihi,
                          za pomocą pulweryzatora z gumową gruszką i śklanną rurką, boszsz!
                          • millefiori Re: Portiernia 23.12.04, 16:32
                            A to dziewczyny na farbiarni kolor namieszaly na zamowienie. Pani Zoja za to,
                            popatrz, hoho, ten mahon w 3 odcieniach, monsterpiece!
                            • pierans Re: Portiernia 23.12.04, 16:48
                              zaraz zaraz, czy to nie pasemka 'na czepek' robione?
                              • millefiori Re: Portiernia 23.12.04, 16:52
                                taktak! Pani Ziuta sie zagadala przez komorke i przetrzymala za czas, az jej
                                sie bojtlik na gowa zaczal dymic, tak dobrze farba brala!
                                • pierans Re: Portiernia 23.12.04, 16:53
                                  To przez utlenioną, znowu się Violetcie za dużo nalało!
                                  • millefiori Re: Portiernia 23.12.04, 16:56
                                    Bo na oko brala oryginalna POCHowska 30% z butelki po occie, co jej sie zawsze
                                    z 10 myla.
                                    • pierans Re: Portiernia 23.12.04, 16:57
                                      Połamią się włosy, oj połamią, byle do Sylwestra dotrwać!
                                      A i brwi henna zrobione tak na zapas - 'na Heroda'
                                      • millefiori Re: Portiernia 23.12.04, 16:59
                                        Wąsy tez?!
                                        • pierans Re: Portiernia 23.12.04, 17:05
                                          Anene wąsy w/w utleniona.
                                          Brwi na Heroda - grubo nakładać, długo trzymać - efekt przechodzi najśmielsze
                                          oczekiwania!
                                          • millefiori Re: Portiernia 23.12.04, 17:08
                                            Wąsy na aniola znaczy.
                                            Henna na rzesy i powieki - i makijaz permanentny za jednym zamachem
                                            • pierans Re: Portiernia 23.12.04, 17:13
                                              Papa, wracajcie ze śpiewem na ustach!
                                              • brezly Re: Portiernia 23.12.04, 21:15
                                                Sie nie da, pani Fiurko prostowac ibmusa czworki, pani mysli że nie próbowałem.
                                                Ale jakiś żłób niekształcony technologicznie cos tam przede mna majstrowac
                                                chciał i zerwał gwint. A ja nie bede tego gwintował bo mi szkoda tego gwincidła
                                                dopóki kto nie wstawi tu żarówki conajmniej piętnastki izeby na granatowo olejna
                                                nie ciągnąć, bo mnie oczy łzawia. A radełkowac mi się nie chce.
                                                • vaud Re: Portiernia 23.12.04, 21:33
                                                  brezly napisał:

                                                  > Sie nie da, pani Fiurko prostowac ibmusa czworki, pani mysli że nie
                                                  próbowałem.
                                                  > Ale jakiś żłób niekształcony technologicznie cos tam przede mna majstrowac
                                                  > chciał i zerwał gwint. A ja nie bede tego gwintował bo mi szkoda tego
                                                  gwincidła
                                                  > dopóki kto nie wstawi tu żarówki conajmniej piętnastki izeby na granatowo
                                                  olejn
                                                  > a
                                                  > nie ciągnąć, bo mnie oczy łzawia. A radełkowac mi się nie chce.

                                                  ----> to do mnie to alibi z tym gwintem? Zimno bylo, tom zlapala co-tam-bylo-
                                                  pod-reka i zaczelam naprawiac. Akurat otwieracz do butelek tylko byl ( nie
                                                  mowcie, pani Ziucie, bo to jej, jeszcze pozyczony latem, jak sie w hali mozna
                                                  bylo udusic z goraca i czlowiek wlewal w siebie litry mineralnej)i kombinerki.
                                                  Ze nie czekalam na specjaliste, to przepraszam, ale tak przypizdzilo, ze jakby
                                                  specjalista wreszcie doszedl, to by juz tylko blok lodowy a mnie w srodku
                                                  znalazl. Tu dodaje, ze troche ten otwieracz i kombinerki pomogly, bo jak raz
                                                  grzejnik zajarzyl i zagrzal sie do czerwonosci, niestety szybko zgasl. Niech
                                                  sie pan, panie Brezly zlituje, bo sama herbata sie czlowiek nie zagrzeje, nawet
                                                  jak doleje cos na wzmocnienie.
                                                  • brezly Re: Portiernia 23.12.04, 21:47
                                                    Pani Fociu kochana, tóz pani nie mogła w dziure Soni otwieracza do butelek no co
                                                    pani. Musiał to ten Michalak z Wysłodków, co kiedys mówił że wzmacniacze naprawia.

                                                    A obo stoi moja koza, co mówiełem tylko okien nie szczelnic to sie pani ogrzeje,
                                                    pani w końcu kobita gorąca, yhyhyhy.
                                                    No ide kotom dac jeść, bo łowne to sie im nalezy.
                                                  • brezly Re: Portiernia - śledzi ni ma 23.12.04, 22:00
                                                    Koty zjedli. Tera nie będa łowne. Dobrze że na na audiotele nie dzwoniom.
                                                    Wracam do kotłowni, palacz jest za Janukowyczem a ja w końcu Pomaranćzowa
                                                    Alternatywa.
                                              • vaud Re: Portiernia 23.12.04, 21:18
                                                Ludzie, zerwalam sobie boki do kosci!
                                      • vaud Re: Portiernia 23.12.04, 22:37
                                        pierans napisała:

                                        > Połamią się włosy, oj połamią, byle do Sylwestra dotrwać!
                                        > A i brwi henna zrobione tak na zapas - 'na Heroda'

                                        ----> a pani Henia z przedzalni to sobie brwi wytatuowala, bo jej calkiem
                                        wylysialy, i teraz, jak sie czarna farbka zrobila niebieska, wygladaja te brwi,
                                        jak narysowane dlugopisem. Plakala mi tu wczoraj w ramie, ze tak sie
                                        wykosztowala, a wyglda jak pol d... zza krzaka za przeproszeniem. No trudno mi
                                        bylo zaprzeczyc, choc bardzo mi jej zal. Nie do wywabienia taki "makijaz".
                • vaud Re: Portiernia 23.12.04, 22:34
                  millefiori napisała:

                  > Ostroznie na schodach, bo umyte i zamarzly!

                  ---> juz posypalam: mieszanka sprawdzona: sol, piasek i popiol. Ja przepraszam,
                  ze to brudzi, ale lepsze brudne nogi, niz polamane. Przed drzwiam klade jednak
                  mokra szmatke, to niech kazdy ladnie nogi wytrze, a mieszanki anty -poslizgowej
                  do portierni nie wnosi, bo pani Fiori mocno sie napracowala przy tej podlodze.
                  • jan.kran Re: Portiernia 24.12.04, 23:31
                    vaud napisała:

                    > millefiori napisała:
                    >
                    > > Ostroznie na schodach, bo umyte i zamarzly!
                    >
                    > ---> juz posypalam: mieszanka sprawdzona: sol, piasek i popiol. Ja przepras
                    > zam,
                    > ze to brudzi, ale lepsze brudne nogi, niz polamane. Przed drzwiam klade
                    jednak
                    > mokra szmatke, to niech kazdy ladnie nogi wytrze, a mieszanki anty -
                    poslizgowej
                    >
                    > do portierni nie wnosi, bo pani Fiori mocno sie napracowala przy tej podlodze.

                    Ja sie chcialam zorientowac gdzie sa druki w sprawie wypadku przy pracy i kto
                    za to zaplaci.

                    Wlasnie jak szlam na nocna zmiane na portiernie to sie poslizgnelam na
                    schodach. Na te mieszanke co kol. szwajcarka posypala to nakapalo ze sledzi i
                    zamarzlo.
                    Huk byl jak upadlam az palacz z kotlowni przylecial.
                    Teraz jestem potluczona w roznych miejscach i do tego smierdze ryba.
                    K. ( zmiana nocna).

                    • vaud Re: Portiernia 27.12.04, 19:34
                      jan.kran napisała:

                      > vaud napisała:
                      >
                      > > millefiori napisała:
                      > >
                      > > > Ostroznie na schodach, bo umyte i zamarzly!
                      > >
                      > > ---> juz posypalam: mieszanka sprawdzona: sol, piasek i popiol. Ja pr
                      > zepras
                      > > zam,
                      > > ze to brudzi, ale lepsze brudne nogi, niz polamane. Przed drzwiam klade
                      > jednak
                      > > mokra szmatke, to niech kazdy ladnie nogi wytrze, a mieszanki anty -
                      > poslizgowej
                      > >
                      > > do portierni nie wnosi, bo pani Fiori mocno sie napracowala przy tej podl
                      > odze.
                      >
                      > Ja sie chcialam zorientowac gdzie sa druki w sprawie wypadku przy pracy i
                      kto
                      > za to zaplaci.
                      >
                      > Wlasnie jak szlam na nocna zmiane na portiernie to sie poslizgnelam na
                      > schodach. Na te mieszanke co kol. szwajcarka posypala to nakapalo ze sledzi i
                      > zamarzlo.
                      > Huk byl jak upadlam az palacz z kotlowni przylecial.
                      > Teraz jestem potluczona w roznych miejscach i do tego smierdze ryba.
                      > K. ( zmiana nocna).
                      >
                      ----> na potluczenia oklady z arniki. Przynioslam taki plyn kapielowy pachnacy
                      cytrusowo. Od razu po rybim zapachu. Wstawilam do apteczki kolo butelki po
                      spirytusie. Jak sie pani pani Janko juz zdazyla wczesniej umyc , to nie
                      szkodzi, nic tak nie koi sponiewieranego ciala, jak ciepla, pachnaca kapiel. ;-)
              • vaud Re: Portiernia 23.12.04, 22:30
                pierans napisała:

                > Ja to mietłe w rencach do jutra południe czymać bede.

                ----> pani bedzie uwazac z ta miotla, bo co czlowiek w wigilie robi, to potem
                caly rok!
          • vaud Re: Portiernia 23.12.04, 22:29
            millefiori napisała:

            > W plastikowej tasi za oknem wisi MOJ karp. Jak kto go ruszy, to mu reka
            > uschnie. Zabiore, jak wroce ze stania.

            ---> ja tam bez karpia zyc moge, ale gdzie pani te sledziki dostala? A juz
            wspomnialam, ze trzeba je bedzie szybciutko ten tego, bo koty tu chca zwariowac
            przy portierni. Wszystko dlatego, ze cieknie z tego weka. Acha! przynioslam
            bialego wina i stawiam na parapecie, za oknem, zeby sie schlodzilo. Poczekajcie
            z degustacja az wroce. Pani Pierans, czy to moze pani koty tak sie wydzieraja?
            Przynioslam im okrawki z szynki, ale nie wiem, czy moge im dac, to niech pani
            zostawi kartke na gablotce zwiazkowej. Tak czy owak zostawiam te szyneczke za
            oknem, kolo wina, w pudelku po orzeszkach ziemnych ( zeby sie golebie nie
            dobraly).

            >
            > Miedzy oknami co sie nie domykaja, wstawilam wek ze sledziami DLA WSZYSTKICH
            na
            >
            > jutro. Nie ruszac, bo troche cieknie. Jak przyjde, to rozdziele.
            > Ide do kolejki zapisac na jutro rano na chleb i makowiec.
      • vaud Re: Portiernia 23.12.04, 22:23
        jan.kran napisała:

        > Dziekuje Vaud. Ugotowalam sobie kawe po turecku i zagryzlam herbatnikem.
        > Ta grzalka dziala dobrze , tylko raz mna cos telepnelo.

        ---> no to sie ciesze, bo przy tym zimnie, to nie ma jak herbatka! Tasme
        izolujaca widzialam chyba u pani Anchynskiej, to ja przy okazji zapytam, czy
        cos niej nie zostalo, to sie ten kabel zalepi.

        >
        > Nie wiem gdzie ten Brezly sie paleta , ale na portierni zimno i duje jak w
        > Kieleckiem.
        > Czy ten B. to miejscowy ciec?
        > Jak tak to poprosze o naprawe piecyka , bo sobie cos przeziebie.
        >
        > P.S. Dropsy mietowe ktos zezarl zanim przyszlem.

        ----> nir szkodzi, przynioslam paczke krowek, co mi zostaly od przyjazdu pani
        Fiori. Smacznego. Te sledziki to maja tak mocno pachniec? Bo mi tu wszystkie
        koty z okolicy mialcza pod oknem!

        > K chwilowo na Portierni.
        • ewakurz Re: Portiernia 27.12.04, 16:28
          Wytarlam cerate mokro scierko, pomylam kubki i talerzyki. Panie Brezly, Pan sie
          nie pogniewa, uszczelnilam okno papierem toaletowym bo wytrzymac nie szlo,
          wialo az zarowke hustalo. Jak komus teraz za cieplo, to mozna wyjac, tylko ja
          poprosze nie wyrzucac, przyjde to znowu uszczelnie, co bede nowy papier
          marnowac. Ja chciabym ruwniez zapytac, czy to prawda ze Pan Derektor bedzie na
          Nowy Rok skladal zyczenia wszystkim pracownicom, czy to tylko Pani Ziutce sie z
          Dniem Kobiet pomylilo, bo to ona mi powiedziala, a nic oficjalnego nie bylo w
          gablotce.
          Acha Panie Brezly bo jak mylam te szklanki to sposczeglam ze kran sie nie
          dokreca no i ze ciepla woda prawie nie leci i ze kapie z rury, trzeba
          absolutnie cos z tym zrobic bo jak tak bedzie cieklo i rura zamarznie to nawet
          herbaty nie bedzie mozna zrobic.
          No i ja tam nie chce nikogo krytykowac, ale ten co wypalil ostatniego papierosa
          i jeszcze zostawil na dodatek pelna popielniczke przy grzalce to niech pomysli
          o innych co tez korzystaja.
          Zostawiam "Carmeny" i gotowane plucka dla kotow.
          • vaud Re: Portiernia 27.12.04, 19:53
            Tych plucek pani Kurzowa to nie trzeba bylo stawiac na ziemi, bo sie chyba
            szczury dobraly. Nie wszystko zezarly, za to rozwlakly po portierni i az do
            sluzbowki. Wozny, to znalazl troche na kocu, ktorym sobie zawsze nogi owija.
            Najgorsze, ze najpierw usiadl, a dopiero potem go tknelo, wstal i znalazl koc
            zapackany ze reka boska broni. Dalam mu na razie swoj recznik kapielowy, na te
            jego nogi, bo tak przeklinal, a potem sie poplakal i az sie zaplul, ze zal go
            bylo tak zostawiac w to zimno. Koc oddam do chemicznej przy okazji, bo
            welniany, to by sie mogl w praniu skurczyc .
            To uszczelnienie zupelnie niezle dzialalo, ale jak ostatnio lunelo i wialo to
            wszystko przemoklo i powypadalo. Troche upchalam lignina, ale taka krucha, ze
            kiciki mi fruwaly po calej portierni. Panie Brezly, z tym kranem, to coraz
            gorzej. Na herbate musialam kupic mineralna. Nie lubie z babelkami, ale innej
            nie mieli. Zostawiam 3 butelki w szafce z miotlami. Pani Anchan, ma poni
            jeszcze t tasme izolujaca, bo mi sie zlapalo za goly drut, jak pani Jance i do
            teraz lewej reki nie czuje.
            Derektora nie widzialam, to nie wiem, czy skladal zyczenia, czy nie, ale ja to
            mu schodze z oczy, bo ostatnio 3 razy wyszlam po dzieci do przeczkola przed
            czwarta i wozny mowil, ze Stary strasznie sie pieklil.
            • ewakurz Re: Portiernia 27.12.04, 22:21
              Ojej, ojej, jaka szkoda tych plucek, no pani kochana. A z tymi szczurami to tez
              skaranie boskie. Odkad to one sie zagniezdzily? Przeciez lokal nowy, zadbany,
              porzadny betonowy. No to skad one? Skad?!
              A wozny (tez Pani Ziuta mi przypomniala) 40-lecie pracy bedzie obchodzil w
              polowie stycznia, to ja bym proponowala mu kupic taki filcowy grzejnik na nogi,
              elektryczny. U szwagierki widzialam, no cudo mowie Pani pani Vaudzinska
              kochana. Wlancza sie kabel do prondu, nogi do filcu i jak u Pana Baga za
              piecem. No a potem sie wklada do pokrowca i ani szczur ani kot nie nasika.
              A ten derektor to przeciez lucki czkowiek, kochana, ile on razy pania Magde z
              sekretariatu puscil wczesniej, bo musiala cioci zakupy zrobic. To sie pani byle
              czym nie gryzie, zebow szkoda.
              • vaud Skladka na ciecia 29.12.04, 05:49
                ewakurz napisała:


                > A wozny (tez Pani Ziuta mi przypomniala) 40-lecie pracy bedzie obchodzil w
                > polowie stycznia, to ja bym proponowala mu kupic taki filcowy grzejnik na
                nogi,
                > elektryczny. U szwagierki widzialam, no cudo mowie Pani pani Vaudzinska
                > kochana. Wlancza sie kabel do prondu, nogi do filcu i jak u Pana Baga za
                > piecem. No a potem sie wklada do pokrowca i ani szczur ani kot nie nasika.


                ----> popieram inicjatywe pani Kurzowej i propunuje skladke na ten grzejnik dla
                ciecia. Ja wlasnie odebralam jego koc z pralni chemicznej, ale, no szkoda
                gadac, dziurawy oddali. Od razu zauwazylam i mowie, ze takiego koca to ja nie
                przyjme z powrotem, a wlascicielka mi na to, ze jak sie stara szmate do
                czyszczenia oddaje, to nie ma co oczekiwac, ze sie potem koc z wielbladziej
                welny odbierze. Az mnie zatchnelo z oburzenia. Powiedzialam, ze chce caly koc,
                albo rownowartosc, na to ona, ze prosze bardzo , rownowartosc to bedzie mniej
                wiecej 5 zlotych i od razu mi je wyplacila. Zostawilam jej ten dzurawy koc i az
                mi glupio. Moze moja wina, to moge jakis swoj przyniesc z domu, bo nowego to
                nie moge, bo do pierwszego daleko... No to tak proponuje te skladke urodzinowa,
                to niech kazdy da jak chce, co tam moze, a pani Kurzowa moze sie w cenach
                zorientuje. Przy odrobinie szczescia moze sie cos z przeceny znajdzie teraz po
                Swietach...
                >
                >
          • brezly Re: Portiernia 27.12.04, 22:21
            Pani Wudka napisała:

            ----> na potluczenia oklady z arniki. Przynioslam taki plyn kapielowy pachnacy
            cytrusowo. Od razu po rybim zapachu. Wstawilam do apteczki kolo butelki po
            spirytusie.
            ........

            Znaczy sie temu ja już się nie dziwię czemu palacz taki egzotycznie jadący, jak
            nie po ankohlu. Reszte płucek zagrzalim z resztką śledzi stróżowi nocnemu.

            Teraz tak: kran naprawilim, tylko europakuł było napakować. Ciepła jeszcze nie
            idzie, póki z bojlera palacz zacieru nie usunie, co jedank nie nastąpi dopóki
            gorącej kąpieli nie zażyje na co go wzięło po wypiciu tej limonki od pani Foci.
            Mówi że se w kotłowni dżakuże jaka zbuduje. Janukowycz mu przeszedł.
            Wtedy biere hol_ajze i wszystko bedzie grało, tylko musimy się na nowa zaślepke
            zrzucić. Póki co, jak już to okno ma byc gazetą uszczelnione, to ja proponuje
            grząc se na kocherze turystycznym marki "Omsk" com go z domu przniósł, bo nie
            czadzi, Ino uważac, bo jak jemu dac bezołowiową, to się czasami jak "Men in
            black" zachowuje, nie do tego go konstruktorzy przewidzieli.
            W garnku za oknem pani NOcia dała kaszy gryczanej ze skwarkami, kotom nie dawać.

            Kto napisał na szybie portierni "kierownik ante portas" i do kogo o alibi?


            >Jak sie pani pani Janko juz zdazyla wczesniej umyc , to nie
            >szkodzi, nic tak nie koi sponiewieranego ciala, jak ciepla, pachnaca kapiel. ;-)

            Z palaczem?
            • mi_fiori Re: Portiernia 28.12.04, 15:34
              Pani Janko, do pani Jolci z kadr zadzwonilam i formularz wypadkowy pobralam dla
              siebie i dla pani. Paniny stroz nocny ma pani dac, tylko niech mu pani
              przypomni, kochana, bo wie pani, jak u niego z pamiecia. Na wszelki wypadek
              kazal sobie zapisac przypomnienie na rece, bo powiedzial, ze myc reki nie
              bedzie w tej zimnej wodzie, artretyzm mu w kosci wszedl od tej odwilzy i jako
              swiadek wypadku nie podpisze, jak umyje. Juz pani lepiej?

              Pani Kurzowa, te plucka - wolowe byly, ze te dudy takie wielkie? - nastepnym
              razem niech skarmi kotami albo szczurami przy swiadku, ze wszystko zezarly i
              nie rozwlokly. Pod moje krosno zawlokly, i jak pani Kranowa na wodzie ze
              sledzi, tak ja dzis na tych resztkach letkich pod warstat wjechalam i mam glowe
              rozbita o suwnice. I jak ja sie mojemu po robocie pokaze?

              Pani Fodowa, na ten gryzacy szalik to stroz ma wielka chetke, bo artretyzm mu
              doskwiera.

              Panie Brezly, kran odpadl i musielim wode w pionie zakrecic. Powiesilam na
              sanitariacie kartke, ze nieczynne, a stroz zabil deske.
              Pani NOciowej bardzo pieknie dziekujemy za kasze gryczana, posililismy sie tu
              na zmianie regeneracyjnie. Kobiety ze stolowki jeszcze nie wrocily z wesela,
              gdzie byly na chalturze, ale lojalnie uporzedzaly, ze poprawiny moga trwac do
              Nowego Roku.
              Jakby kto mial wolna kanke albo dwojaki to niech przyniesie z cieplym
              posilkiem. Na samych kanapkach duzo nie udziejemy.
              • mi_fiori Re: Portiernia 28.12.04, 16:50
                Pani Janko, zapomnialam.

                Palacz podpisze jako swiadek, tylko mu sie reka trzesie po swiatecznym
                samogonie od szwagra. Zostawilam dla niepoznaki w butelce po Guajazylu w
                apteczce setke palinki z Wegier, to niech mu pani zada najpierw, palacz wpadnie
                w rezonans i na prosta wyjdzie. Ma pani 3 minuty.

                Pani Fodowa, pani dzis na nocna zmiane? To niech pani uwaza:

                Stroz powiedzial, ze pani Ziuta zadzwonila po slawojka service i ToiToi maja
                przywiezc pod wieczor i przy portierni postawic.
                • brezly Re: Portiernia 28.12.04, 19:51
                  Paniu Fiurko, kran wyleciał bo stróz się go czepił jak stretching w nocy
                  uprawiał. Od pani Sandry z analiz przyniesłem ten plastikowy kontenier z kranem,
                  tam jest destylowana, recę można myc, herbata niezła, jak posolić, byle surowej
                  nie pić bo na druga strone wywraca. Aha i spirytus można tym rozcienczyć i białe
                  nie sie nie sypie. Stróż ma dziś w nocy wymontowac kran z komórki Obrony
                  Cywilnej, tam tak do połowy stycznia mają urlop, to go rano (kran, nie stróża)
                  wsadze w ścianę.

                  Pani NOciowa mówi że pierogi bedzie lepić, nie z płuckami, to doniesie, a potem
                  gółabków, tylko mówi zeby dać jaką miskę, bo w swoich zbiera wodę na zime, jakby
                  rura pękła. Tak zawsze robi zima. I pyta czy mamy jakie meijsce na królili, bo
                  na działce zimno.

                  Szczurom podsypałem mrożonego szpinaku, nie powinny wrócic wcześniej jak za
                  miesiąc, ak nie bezie mrozu to dwa.
                  • millefiori Re: Portiernia 28.12.04, 21:18
                    Panie Brezly, dziekuje za karnister z kranikiem i woda, on jeszcze po tej Gabi
                    zostal, co cytrynowke na destylce i esencji octowej tak zalecala na odchudzanie.
                    Ja dzis na nocna przyszlam, bo u mnie w domu wytrzymac nie idzie, tak sie ta
                    Mariola z moim panosza, przynajmniej co zarobie na nadgodzinach w swietym
                    spokoju.

                    Miednice, co ją pani NOciowa do pierogow chciala, z domu przynioslam, niebieska
                    emaliowana, w kryzysie w GSie kupiona w Bieszczadach, sama pociagiem 12 godzin
                    na stojacy w klozecie wiozlam. Kubek-parzymorde tez dalam, bo moze pani NOcia
                    przy okazji golabkow parzybrode zrobi, a nie ma to jak parzybroda z parzymordy.
                    Z boku oba naczynia maja moje inicjaly panienskie nitro czerwona wypisane,
                    zeby bylo wiadomo, kto jaki majatek do wspolnoty wniosl.

                    To mnie pan zdziwil, ze taka komorka OC ma pion??? To ja sie pani NOciowej nie
                    dziwie, ze na zime wode lapie.
                    • millefiori Re: Portiernia 28.12.04, 21:25
                      No i widzi pan, panie Brezly, no gdzie ja ta glowe mam, to po tym wypadku z
                      pluckami pani Kurzowej i suwnica krosna.

                      Wrocilam sie zeby panu powiedziec, zeby pan pani NOciowej powiedzial, ze krole
                      moge wziac do siebie na drugi stryszek, cieply i swiezo ogacony na zime, i z
                      okienkiem w dachu, to i sloneczko, jak zaswieci, beda mialy.
                      • brezly Re: Portiernia 28.12.04, 21:40
                        A apni Fiurko, pani NOciowa mówi że się cieszy i ze ja mam jutro te króle
                        przywieżc na rowerze. Kazała też zapytać czy to prawda że jej nazwisko brzmi z
                        węgierska i czy to "naturysta" nie znaczy po węgiersku.
                        A żeby się w nastroju utrzymac, to zje pani ze mną ten parykarz szczeciński?
                        • millefiori Re: Portiernia 28.12.04, 21:55
                          A z przyjemnoscia, dziekuje, panie Brezly, jeszcze panu z postu zostalo? A
                          watrobek z dorsza w oleju moze na smak pan zakąsi?

                          Pani NOciowej prosze powiedziec, zeby sie nie bala, legitymowac nie beda. Poza
                          tym bezpiecznie, bo NO (o z przekoszonym w prawo umlautem) to po wegiersku to
                          kobieta, a Noci to wg mojej wiedzy odpowiednik naszej laluni, o innych
                          znaczeniach nie wiem.
                          Z dojazdem rowerem do mnie ciezko, bo bardzo pod gore, a teraz odwilz i bloto,
                          wiec niech pan lepiej z rowerem i krolami na dole w kolejke wsiadzie (z
                          rowerami zabieraja, krole pewnie tez) i sobie spokojnie bez wysilku z 1/3 gorki
                          na skos do mnie zjedzie.
                          • brezly Re: Portiernia 28.12.04, 22:01
                            Aha, bo pani Fiurko, szwagier od NOciowej, Noć, twierdzi że to od "Nagy", pani
                            by wpadła.
                            Do wątróbek pani Fiurko, to może jeszcze by czym przepić. Mam bimbereczek ze
                            śliweczek, przez 120 cm opiłków mniedzinych goniony, lepiej jak Vigreux
                            defelgmator, pani wie?
                            • millefiori Re: Portiernia 28.12.04, 22:19
                              E,e, jak sie kto nazywa jak Imre Wielki, to sie nie ma czego wstydzic:)
                              Mowi pan, ze przez opilki? Od Violety? To juz siadam, z przyjemnoscia.
                              • ewakurz Re: Portiernia 29.12.04, 00:14
                                Pani Fiorciu, panie Brezly, ja to w sprawie golebi co w klatce pod stolem:
                                Wozny bardzo prosil zeby nie wypuszczac i zeby kotow bron boze nie wpuszczac,
                                bo to jego z golebnika, tylko jakies zomowcy mu zaczeli na ptakac celowanie
                                cwiczyc, to przyniosl zeby nie zmarnialy. Co tam, ciagle jest lignina z analiz,
                                co nia pani Vodzinska uszczelnia, to sie im podscieli czasem to nie
                                zasmiardnie, w koncu niech te zime przezyja ptaszyska.
                                A wzgledem poslizgu na pluckach, pani Fiorciu, to mam naszykowana pomade z
                                arniki to przyniose i w szafce na miotly postawie, kolo mineralnej. Tylko kolo
                                oczu niech pani nie smaruje, bo skaranie boskie jak nalizie. Po streczingu tez
                                jak znalazl. Potem sloik bedzie tez jak znalazl, bo z tymi szklankami to juz
                                czlowiek nie wie, kto tlucze a kto wynosi, potem nalewke trzeba z gwinta,
                                zadnej kultury ani chigieny.
                                Acha, na nocke to ma tir z Rosji przyjechac i towar rozladowac, to lepiej niech
                                im pan Brezly na rece patrzy, bo nocny stroz ciable w cugu. U palacza za
                                tapczanem jest sloj z gazrurka. Lom tez ma jakby co, ale chyba trzeba.
                                No prosze, to pani Fiorcia w glowe sie lupie a ja pamiec trace: Kontrola strazy
                                pozarnej byla, trzeba podanie o nowa gasnice wypelnic, bo nasza juz wymogow nie
                                spelnia.
                                To ja ide, bo autobus mi ucieknie.
            • vaud Re: Portiernia 29.12.04, 06:01
              brezly napisał:

              > Pani Wudka napisała:
              >
              > ----> na potluczenia oklady z arniki. Przynioslam taki plyn kapielowy pachn
              > acy
              > cytrusowo. Od razu po rybim zapachu. Wstawilam do apteczki kolo butelki po
              > spirytusie.
              > ........
              >
              > Znaczy sie temu ja już się nie dziwię czemu palacz taki egzotycznie jadący,
              jak
              > nie po ankohlu.

              ----> to sie pani Kranowa znaczy do tej apteczki przed palaczem nie
              dopchala.Oj, joj!


              Reszte płucek zagrzalim z resztką śledzi stróżowi nocnemu.
              >
              > Teraz tak: kran naprawilim, tylko europakuł było napakować. Ciepła jeszcze nie
              > idzie, póki z bojlera palacz zacieru nie usunie, co jedank nie nastąpi dopóki
              > gorącej kąpieli nie zażyje na co go wzięło po wypiciu tej limonki od pani
              Foci.
              > Mówi że se w kotłowni dżakuże jaka zbuduje. Janukowycz mu przeszedł.
              > Wtedy biere hol_ajze i wszystko bedzie grało, tylko musimy się na nowa
              zaślepk
              > e
              > zrzucić. Póki co, jak już to okno ma byc gazetą uszczelnione, to ja proponuje
              > grząc se na kocherze turystycznym marki "Omsk" com go z domu przniósł, bo nie
              > czadzi, Ino uważac, bo jak jemu dac bezołowiową, to się czasami jak "Men in
              > black" zachowuje, nie do tego go konstruktorzy przewidzieli.
              > W garnku za oknem pani NOcia dała kaszy gryczanej ze skwarkami, kotom nie
              dawać

              ----> gryczana ze skwarkami delicje! Akurat mialam jeszcze w torbie z zakupami
              kiszonego ogorka, to jak znalazl. Znowu sama jadlam, bo na nacna zmiane, to sie
              rzadko kiedy ktos pokaze.


              > .
              >
              > Kto napisał na szybie portierni "kierownik ante portas" i do kogo o alibi?


              ---> Ja widzialam, ze to pani Kurzowa, tylko nie ante portas, a anty-pornos.
              Takie ostrzezenie dla tych, co sobie wesole obrazki w szafkach maja. Kierownik
              taki sie ostatnio kosciolkowy zrobil, odkad mu malzonka poroze przyprawila, ze
              ludziom radosci zaluje. To maja uwazac i nie otwierac przy nim tych szafek i
              tyle. Kierownik pania Kurzowa chyba przylapal, jak sama przy swojej szafce
              stala, a tam na drzwiczkach sami kulturysci: gosciu-siadz-pod-mym-lisciem, sama
              widzialam. Azem fartuchem roboczym oczy zaslonila, bo szlafroczek w domu.
              >
              >
              > >Jak sie pani pani Janko juz zdazyla wczesniej umyc , to nie
              > >szkodzi, nic tak nie koi sponiewieranego ciala, jak ciepla, pachnaca kapie
              > l. ;-)
              >
              > Z palaczem?
            • vaud Re: Portiernia 29.12.04, 06:04
              brezly napisał:

              > Pani Wudka napisała:
              >
              > >
              > >Jak sie pani pani Janko juz zdazyla wczesniej umyc , to nie
              > >szkodzi, nic tak nie koi sponiewieranego ciala, jak ciepla, pachnaca kapie
              > l. ;-)
              >
              > Z palaczem?

              ----> jak palacz goracy chlopak, to moze i tak, ale ja tam wole za pania
              Kranowa nie odpowiadac; zreszta ktora tu taka zdesperowana, zeby do nie-
              istniejacego-jeszcze-jacuzzi z naszym palaczem wskakiwac???
              • anchan Re: Portiernia 29.12.04, 08:57
                Ło rety! Co tu się dzieje? Palacza to kotła a reszta na warstat. I pilnować
                podziału apteczki na zewnętrzną i wewnętrzną, bo po tej arnice łeb trzeszczy
                okrutnie.

                A, w aluminiowych trojakach przy kaloryferze jest barszcz, bez uszek żeby
                przecieków nie było, bigos i sałatka jarzynowa, nazywana w Rosji polską a gdzie
                indziej rosyjską.

                • vaud Re: Portiernia 29.12.04, 09:09
                  Poprosze o te salatke, bo glodno tak przy warsztacie nad ranem. A co mi tam!
                  Jeszcze raz umyje zeby! ( zeuby)
                • vaud Re: Portiernia 29.12.04, 09:15
                  anchan napisała:

                  > Ło rety! Co tu się dzieje? Palacza to kotła a reszta na warstat. I pilnować
                  > podziału apteczki na zewnętrzną i wewnętrzną, bo po tej arnice łeb trzeszczy
                  > okrutnie.

                  ---->Pani Anchanska, ja to myslalam, ze jak sie pani na topolach zna to arnike
                  zewnetrznie uzyje, bron Boze, bynajmniej. No chyba zostawie syropek z ipecuany,
                  dla tych, co im sie pomylilo . Wymiotnica to jest. Rzuca sie potem piekne
                  pawiki z zawartoscia nieopatrznie pochlonietych substancji. Wiadro na pawiki w
                  szafce z miotlami. Nie do zlewu, bo jak ktos w zeszlym roku w Sylwestra
                  ochlapal lamperie, to my z woznym przez godzine zdrapywali, a fetor byl przez
                  tydzien taki, ze szczury pouciekaly.Prosze nie pic wiecej niz lyzeczke syropku,
                  bo tak przetrzepie, ze zmiluj sie i koniec swiata.

                  >
                  > A, w aluminiowych trojakach przy kaloryferze jest barszcz, bez uszek żeby
                  > przecieków nie było, bigos i sałatka jarzynowa, nazywana w Rosji polską a
                  gdzie
                  >
                  > indziej rosyjską.
                  >
                  • ewakurz Re: Portiernia 29.12.04, 09:47
                    Pani Anchanska, jak tylko leb trzeszczy po arnice to dobrze, mnie to wzrok sie
                    psuje i rece lataja, to nie uzywm. Pani Focia to jak kiedys sobie golnela to
                    jej wszystkie nitki na krosnach poo-szly! Az kadrowy nie mogl uwierzyc, ze to
                    niechcacy, ale potem powiedzial, ze jakby sie chcialo specjalnie to by az tak
                    ladnie nie wyszlo.
                    A z tymi kulturystami to niezupelnie tak, bo to nie zaden pinapboj tylko kuzyn,
                    i nie na golasa tyklo w kapielowkach, a prezy sie bo medal pokazuje co wygral w
                    miedzyzakladowym meczu pilki wodnej na stopniu wojewodzkim. Wygral wtedy
                    wycieczke do Karpacza i bardzo ladny obraz olejny reprodukcje.
                    Jak juz przy tym jestem, to moze ktos ma jaka masc na egzemy, bo mu sie od tego
                    chloru porobilo, ze strach patrzec.
                    Na stolowce ciagle nikogo. Salatki zjadlam, dziekuje serdecznie. Kompocik
                    czeresniowy przynioslam. Prosze nie mowic palaczowi, bo znowu rozmiesza i
                    zniesie do kotlowni.
                    W kartonie na parapecie jest salceson, galaretka, i cukierki toffi.
                    Personalny wydal mi jodyne i plastry do apteczki, to juz nie chodzcie, bo
                    jest.
                    • vaud Re: Portiernia 29.12.04, 09:53
                      Ja tak patrze na te galaretkie, ale nie widze, czy to zimne nozki, czy z
                      owocami. To drugie bym raczej wolala, jesli mozna.
                      • ewakurz Re: Portiernia 29.12.04, 10:00
                        Galaretka jak najbardziej swinskie nozki. Ale z owocow mozna dodac troche
                        cytryny :-)
                        • vaud Re: Portiernia 29.12.04, 10:08
                          A brzoskwiniowej by sie nie znalazlo? Albo malinowej? Moze byc kisiel.
                          • ewakurz Re: Portiernia 29.12.04, 10:28
                            Galaretki owocowe, pani Fociu kochana, sa w planie na Sylwestra. Beda
                            wieloowocowe, tak kolorowymi warstwami w przezroczystych miseczkach, do tego
                            smietana "Sniezka", bakalie i sezamki. No, narobilam apetytu? to juz za dwa
                            dni, jak z bicza trzasnal zleci.
                            A mojemu to zaniose flaszke ze skrzynki co ruscy z tira zostawili, niech ma.
                            • vaud Re: Portiernia 29.12.04, 10:31
                              To juz przebieram nogami na te galaretkie! Jej! Ruskich przegapilam! Jak to sie
                              moglo stac? Myslalam, ze nie spalam...
                              • anchan Re: Portiernia 29.12.04, 15:55
                                Będzie też sałatka owocowa z galaretki na twardo w kostkę, jabłek i banana jak
                                dowiozą.
                                A byli, byli. Pani Kurzowa repreztowała godnie. Nawet zamieniła odrzuty z
                                eksportu do wrogiego kraju na igristoje. Tylko teraz nie chce powiedzieć gdzie
                                ta krzynka stoi.
                                • ewakurz Re: Portiernia 29.12.04, 16:57
                                  Przecie kolo golebi! Nie powiedzialam???

                                  A widzialyscie juz moje panie nowe krosna, co beda instalowac po Nowym Roku?
                                  Dwa beda, ciekawe czy derekcja juz podjela decyzje w kwesti kto bedzie przy
                                  tych nowych stal.
                                  Widzialam, ze to sa krosna Odrzanskie.

                                  Ale dlaczego Odrzanskie?
                                  • brezly Re: Portiernia 30.12.04, 22:03
                                    Odrzańskie bo trza odrzeć z opakowania, one w zgrzewkach pod plastykem przyszli.

                                    Siedzem na portierni w Sylwestra. Kran działa, palacz spi. Przyjaciel palacza
                                    wszedł za firanke w kotłowni w kolorze firnaek PKP i stamtąd tylko błyska
                                    pomysłami. Chce zwiazki zawodowe w kotłowni założyć.

                                    Jutro zjeśc wszystko trza co między szybami, zeby do przyszłego roku nie
                                    czekało, bo sie gotowe popsuć. Zupe przyniose se w termosie, nie dzwonic o 24.00
                                    bo się stróz nocny obudzi i będzie chciał telewizje oglądać, a ja mam Fleszarową
                                    Muskat na te nocke i mnie nijakie samby niepotrzebne. Koty nakarmie, co z gołebiami?
                                    Rynna znowu zatkana, żeby nie było znouw "panie Brezly", sie zajme po nowym roku
                                    tem. Wyglada ze kto kupon wsadził, jak wtedy na bramie odgórnie szału dostali i
                                    teraz zapomniał. Żorżeta jaka czy co? Zas hol ajza bedzie potrzebna.
                                    • millefiori Re: Portiernia 31.12.04, 18:59
                                      Panie Brezly, ja w sprawie tych krolow Pani Nociowej, co u mnie na stryszku na
                                      zime:
                                      Moj pyta, czy one na mieso, czy na skorki, czy dla przyjemnosci. Jak dla
                                      przyjemnosci, to on jest za; jak pozostale, to przeciw.

                                      Kapuste, marchew mamy, buraki i brukiew tez, krole jedza, jak zloto. Kukurydza
                                      w kaczanach tez im smakuje, nie luskac, prawda? Bardzo laskawe te krole, musze
                                      powiedziec. Lubia, jak je szczotkowac. Welne dla Pani Nociowej zbieram do
                                      woreczka, na angorowy sweter do wiosny sie uzbiera.

                                      PS. Krolowa, ta szara z bialym klapnietym uchem, to kotna jest jak na moje oko
                                      i ani chybi przychowek lada moment bedzie.
                                    • vaud Re: Portiernia 04.01.05, 09:00
                                      brezly napisał:

                                      > Odrzańskie bo trza odrzeć z opakowania, one w zgrzewkach pod plastykem
                                      przyszli
                                      > .
                                      >
                                      > Siedzem na portierni w Sylwestra. Kran działa, palacz spi. Przyjaciel palacza
                                      > wszedł za firanke w kotłowni w kolorze firnaek PKP i stamtąd tylko błyska
                                      > pomysłami. Chce zwiazki zawodowe w kotłowni założyć.
                                      > Koty nakarmie, co z gołebiami?

                                      ----> panie Brezly, czy pan nakarmil koty golebiami? Bo tylko jeden w klatce i
                                      to jescze jakis taki osowialy, jakby po przejsciach. Dalam mu wody i bulke z
                                      seram salami, ale nie chcial jesc. O tych pior kicham i kicham. Ktos wypozyczyl
                                      odkurzacz i nie postawil na miejscu. No to musze zostawic taki balagan. Panie
                                      Brezly, gdzie ta zupa, bo sie na nia cieszylam?, a chyba nikt nie zjadl, bo od
                                      3 dni nikt nic nie dopisywal na tablicy ogloszen.




                                      > Rynna znowu zatkana, żeby nie było znouw "panie Brezly", sie zajme po nowym
                                      rok
                                      > u
                                      > tem. Wyglada ze kto kupon wsadził, jak wtedy na bramie odgórnie szału
                                      dostali
                                      > i
                                      > teraz zapomniał. Żorżeta jaka czy co? Zas hol ajza bedzie potrzebna.
                                      • brezly Re: Portiernia 04.01.05, 13:52
                                        vaud napisała:

                                        > ----> panie Brezly, czy pan nakarmil koty golebiami? Bo tylko jeden w klatc
                                        > e i
                                        > to jescze jakis taki osowialy, jakby po przejsciach.

                                        Znaczy, palacz im zapewnil program rozrywkowy w Sylwestra petardy puszczjac i
                                        jeszcze nie wrocily, oprocz tego co z petarda w lapkach szpagatem przywizana
                                        wypuscil, co pani mowi ze 'osowialy'. Pani Wudka sie w kalambury bawi, hehe boki
                                        zrywac:-))

                                        Dalam mu wody i bulke z
                                        > seram salami, ale nie chcial jesc.

                                        'Bulke z salamom' znaczy?

                                        O tych pior kicham i kicham. Ktos wypozyczyl
                                        >
                                        > odkurzacz i nie postawil na miejscu. No to musze zostawic taki balagan. Panie
                                        > Brezly, gdzie ta zupa, bo sie na nia cieszylam?, a chyba nikt nie zjadl, bo od
                                        > 3 dni nikt nic nie dopisywal na tablicy ogloszen.

                                        Pewnie przyjaciel palacza, pani zobaczy za kotara w kotlowni, tylko niech go
                                        pani nie wystraszy. Od czasu jak pili Borygo, dla niego nie straczylo i jedyny
                                        wykpil sie sraczkom, cos mu sie pod uszanka zacielo. Twierdzi ze jest przodkiem
                                        jakiegos Muminka. Patrzylem na liste upowaznionych do poboru kluczy, jest Mulec
                                        z Fermentacji i Murzyk z OC, ale Muimnka nijakiego nie ma. Jakby co to nie
                                        wpuszczac. Krewny nie krewny, nie a upowaznienia na klucze i tyle.

                                        Odkurzaczem w Sylwestra stroz peterdy odpalal, a potem nim chcial posprzatac,
                                        ale cos nie szlo, wzial do domu naprawic. Miotle pani zostawiam, jakby pani
                                        ostatni autobus uciekl.



                                        • ewakurz Re: Portiernia 04.01.05, 14:39
                                          No tak, pani Fociowa kochana, to ja juz rozumiem, czemu nie ma galaretki ani
                                          skrzynki z igristojem. Ani krysztalowych salatereczek po galaretce. Z mojej
                                          slubnej zastawy.
                                          A z przyjacielem palacza to pan Brezly dobrze mowi, niech sie pani szczerze, bo
                                          on podejrzany jakis. Jak przyslam oddac moje L4 na sylwestra, to mnie na jakis
                                          koncert organkowy (tfu) zapraszal i mowil, ze dobrze zna Paszczaka. To ja nie
                                          wiem, moze jest jakis nowy w komisji do spraw kultury?
                                          • vaud Re: Portiernia 04.01.05, 15:01
                                            ewakurz napisała:

                                            > No tak, pani Fociowa kochana, to ja juz rozumiem, czemu nie ma galaretki ani
                                            > skrzynki z igristojem. Ani krysztalowych salatereczek po galaretce. Z mojej
                                            > slubnej zastawy.

                                            ---> ja przepraszau, ale ja to znowu dalej nie rozumjeu.


                                            > A z przyjacielem palacza to pan Brezly dobrze mowi, niech sie pani szczerze,
                                            bo
                                            >
                                            > on podejrzany jakis. Jak przyslam oddac moje L4 na sylwestra, to mnie na
                                            jakis
                                            > koncert organkowy (tfu) zapraszal

                                            ---> mje tez zapraszau i tfiejrdzil beszczelnie, ze w kosciele to grajo.

                                            i mowil, ze dobrze zna Paszczaka. To ja nie
                                            > wiem, moze jest jakis nowy w komisji do spraw kultury?


                                            ----> Nie Paszczaka, tylko Wrzodaka, albo moze Czyraka Jacque'a.
                                            • ewakurz Re: Portiernia 05.01.05, 13:58
                                              vaud napisała:

                                              >
                                              > ---> ja przepraszau, ale ja to znowu dalej nie rozumjeu.
                                              > ----> otusz sadze, ze panowie w kotlowni zjedli zupe i galaretke, a z
                                              miseczek wypili alkohol i zachowali na nastepny raz. Albo stlukli, co byloby
                                              szkoda, bo przeciez prezent slubny.
                                              >
                                              > ---> mje tez zapraszau i tfiejrdzil beszczelnie, ze w kosciele to grajo.
                                              ----> no prosze bardzo. Mowilam, ze podejrzany. Tak jawnie do kosciola
                                              zapraszal?
                                              >
                                              > ----> Nie Paszczaka, tylko Wrzodaka, albo moze Czyraka Jacque'a.

                                              ---> ja tam zadnego nie znam no i bardzo dobrze, same klopoty potem i ludzie
                                              gadaja.

                                              • vaud Re: Portiernia 06.01.05, 01:00
                                                ewakurz napisała:

                                                > vaud napisała:
                                                >
                                                > >
                                                > > ---> ja przepraszau, ale ja to znowu dalej nie rozumjeu.
                                                > > ----> otusz sadze, ze panowie w kotlowni zjedli zupe i galaretke, a z
                                                >
                                                > miseczek wypili alkohol i zachowali na nastepny raz. Albo stlukli, co byloby
                                                > szkoda, bo przeciez prezent slubny.
                                                > >
                                                > > ---> mje tez zapraszau i tfiejrdzil beszczelnie, ze w kosciele to gra
                                                > jo.
                                                > ----> no prosze bardzo. Mowilam, ze podejrzany. Tak jawnie do kosciola
                                                > zapraszal?


                                                ---->>no gdzie, bezboznik jeden!? Kto by mu uwierzyl, ze w kosciele?



                                                > >
                                                > > ----> Nie Paszczaka, tylko Wrzodaka, albo moze Czyraka Jacque'a.
                                                >
                                                > ---> ja tam zadnego nie znam no i bardzo dobrze, same klopoty potem i ludz
                                                > ie
                                                > gadaja.
                                                >
                                        • vaud Re: Portiernia 04.01.05, 14:48
                                          brezly napisał:

                                          > vaud napisała:
                                          >
                                          > > ----> panie Brezly, czy pan nakarmil koty golebiami? Bo tylko jeden w
                                          > klatc
                                          > > e i
                                          > > to jescze jakis taki osowialy, jakby po przejsciach.
                                          >
                                          > Znaczy, palacz im zapewnil program rozrywkowy w Sylwestra petardy puszczjac i
                                          > jeszcze nie wrocily, oprocz tego co z petarda w lapkach szpagatem przywizana
                                          > wypuscil, co pani mowi ze 'osowialy'. Pani Wudka sie w kalambury bawi, hehe
                                          bok
                                          > i
                                          > zrywac:-))

                                          ----> ja do wuwu-efu naleze i kulture fizyczna wobec zwierzat krzewie oraz
                                          dobroc raz na tydzien ( nie jem kury z rosolu). To ja takich zachowan nie
                                          rozumieu ani nie waham sie potempic.


                                          >
                                          > Dalam mu wody i bulke z
                                          > > seram salami, ale nie chcial jesc.
                                          >
                                          > 'Bulke z salamom' znaczy?

                                          ----> moze salmonellou nawet, ale gouomp wszysko zje, jak glodny. To mowie, ze
                                          otempialy jakis, albo .
                                          >
                                          > O tych pior kicham i kicham. Ktos wypozyczyl
                                          > >
                                          > > odkurzacz i nie postawil na miejscu. No to musze zostawic taki balagan. P
                                          > anie
                                          > > Brezly, gdzie ta zupa, bo sie na nia cieszylam?, a chyba nikt nie zjadl,
                                          > bo od
                                          > > 3 dni nikt nic nie dopisywal na tablicy ogloszen.
                                          >
                                          > Pewnie przyjaciel palacza, pani zobaczy za kotara w kotlowni, tylko niech go
                                          > pani nie wystraszy. Od czasu jak pili Borygo, dla niego nie straczylo i jedyny
                                          > wykpil sie sraczkom, cos mu sie pod uszanka zacielo. Twierdzi ze jest
                                          przodkiem
                                          > jakiegos Muminka. Patrzylem na liste upowaznionych do poboru kluczy, jest
                                          Mulec
                                          > z Fermentacji i Murzyk z OC, ale Muimnka nijakiego nie ma. Jakby co to nie
                                          > wpuszczac. Krewny nie krewny, nie a upowaznienia na klucze i tyle.


                                          ---> za kotaro pustki szczere, tylko koplam wchodzac butelke po Przemyslawce.
                                          Jak wrzaslam, to echo poszlo. W kwestii Muminka, to brzmi znajomo, ale bardziej
                                          powinowato niz pokrewnie.

                                          >
                                          > Odkurzaczem w Sylwestra stroz peterdy odpalal, a potem nim chcial posprzatac,
                                          > ale cos nie szlo, wzial do domu naprawic. Miotle pani zostawiam, jakby pani
                                          > ostatni autobus uciekl.

                                          ----> ta miotla to zwichrowana niestety ( kto uzywal w czasie huraganu na
                                          Wichrowych Wzgorzach?) i skreca w prawo. Zrobilam sobie bledne kolo nad
                                          fabryko, zmoklam, jak kura pazurem i wrocilam na portierkie. Czekam teraz na
                                          drugo zmiane, bo moze ktoz rozowym rowerem do pracy, to sobie w koszyczku na
                                          tle ksiezyca polecim dzwonic do domu.
                                          >
                                          >
                                          >
                                          • anchan Re: Portiernia 04.01.05, 15:27
                                            Jezdem z rowerem różowym, ale dzwonek to on ma zepsuty. Na przechodnów dzwonić
                                            nie trzeba. Tak zgrzypi, że sami uciekajo, zwłaszcza jak sie obejrzo. Chyba
                                            przestane jeździć w odzieży roboczej.
                                            • vaud Re: Portiernia 04.01.05, 15:37
                                              anchan napisała:

                                              > Jezdem z rowerem różowym, ale dzwonek to on ma zepsuty. Na przechodnów
                                              dzwonić
                                              > nie trzeba. Tak zgrzypi, że sami uciekajo, zwłaszcza jak sie obejrzo. Chyba
                                              > przestane jeździć w odzieży roboczej.

                                              ---> no to ja poprosze o pozyczke rowerowo. Zwroce, jak wroce. Pan Brezly
                                              naprawi dzwonek, jak go poprosic. Sam taki rower ma, to wie, jak dlubac w tych
                                              dzwonkach. To ubranie robocze to czeba f pracy zakladac, bo sie zniszczy. albo
                                              odziez ochronno po wierzchu mac, ten tego... miec.
                                • vaud Re: Portiernia 04.01.05, 08:55
                                  anchan napisała:

                                  > Będzie też sałatka owocowa z galaretki na twardo w kostkę, jabłek i banana
                                  jak
                                  > dowiozą.
                                  > A byli, byli. Pani Kurzowa repreztowała godnie. Nawet zamieniła odrzuty z
                                  > eksportu do wrogiego kraju na igristoje. Tylko teraz nie chce powiedzieć
                                  gdzie
                                  > ta krzynka stoi.

                                  ---> czy cos zostalo miedzy szybami, bo tu chlodno i glodno? Czemu tyle pierza
                                  lata po portierni? Ile bylo tych golebi, pani Kurzowa?
                                  • millefiori Re: Portiernia 05.01.05, 07:22
                                    Do Tego, czyje te golembie:
                                    Zabralam te bidy do domu, juz patrzec nie moglam jak sie menczom w tej klatce
                                    pod stolem, takie osowiale!
                                    Siedzo sobie teraz na stryszku razem z krolami Pani Nociowej.
                                    Moj znow sie pyta, czy one na rosol, czy na pierze, czy dla przyjemnosci.
                                    Bo jak dla przyjemnosci, to on tradycyjnie jest za, a jak na pozostale, to
                                    przeciw.
                                    • millefiori Re: Portiernia 05.01.05, 10:00
                                      Pani Kurzowej za arnike na glowe dziekuje. Czub mi sie sam na rudosc
                                      rubensowska od niej zrobil i pieknie na Sylwestra wygladal posrodku siwizny.

                                      Za sugestia Pani Anchanskiej zrobilam podzial w apteczne na wewnetrzne i
                                      zewnetrzne, nalepiajac stosowne etykietki odbite przez stroza na powielaczu.
                                      Nie brac mokremi recyma, bo sie znaki zamazom i odkleja, gumomarabskom od pani
                                      Ziuty kleilam!

                                      Teraz uwazajcie i zapamietajcie raz na zawsze:
                                      -kieliszek nie przekreslony - do wewnatrz
                                      -kieliszek przekreslony -= na zewnatrz.
                                      • millefiori Re: Portiernia 05.01.05, 10:02
                                        Aha, jeszcze jedno. Jakby mroz chwycil, to juz nie ma soli do sypania.
                                        Farbiarnia wziela do barwienia bawelny, bo im wlasna sol wyszla.
                                      • ewakurz Re: Portiernia - kto pali "sporty"? 05.01.05, 14:11
                                        sie pytam, bo pani Fiorcia tak ladnie zaprowadzila porzadek we wspolnej
                                        apteczce, a tu prosze: w kieliszku do uzytku wewnetrznego ktos sobie
                                        popielniczke zrobil. Jakby malo sloikow pustych po swietach zostalo.
                                        Pani Fiorciu, pod kaloryferem w torbie papierowej po mouce jest przenica dla
                                        golebi, co mi z kutii zostala, a do przyszlego roku trzymac ne bede bo dopiero
                                        co mi karaluchy z kuchni chemicznie wywabili. I inne takie.
                                        • millefiori Re: Portiernia - kto pali "sporty"? 05.01.05, 16:18
                                          Kieliszek do plukania oka ktos tak zbeszczescil?! No ladne rzeczy sie dzieja,
                                          pani Kurzowa, sama pani powie!

                                          Za pszenice dla golabkow dziekuje, skarmie. A czyje one w koncu sa?
                                          • anchan Re: Portiernia - kto pali "sporty"? 05.01.05, 16:21
                                            nie są to aby gołąbki Pokoju?
                                            • brezly Aha, dla paninego, pani Fiurko 05.01.05, 16:24
                                              NOciowa mowi ze w sprawie tych kroli to jak pani chce uslyszec jej stanowisko to
                                              jest tak:
                                              Jakby Nociowa byla talmudyczna to by zapytala paninego czy rosol nie moze byc
                                              dla przyjemnosci.
                                              Ale ze nie jest, to mowi ze jeszcze nie wie. Zalezy, powiada, od sytuacji
                                              gospodarczej. Na razie czeka do przyszlego kwartalu.
                                              • millefiori Re: Aha, dla paninego, pani Fiurko 05.01.05, 16:41
                                                Babcia z gory zastukala i powiedziala, ze jak Pani Nociowa bedzie czekac do
                                                przyszlego kwartalu, to rosol na wiosne sredni, a za to skorki calkiem do
                                                niczego beda.
                                            • millefiori Re: Portiernia - golabki 05.01.05, 16:42
                                              Na sierpowki czesc wyglada, a czesc na rysie (polskie)
                                              • millefiori Re: Portiernia - golabki 05.01.05, 16:54
                                                Padłam!
                                                www.golebierasowe.com/rasy.html
                                                Ciekawe, ak wyglada krzyzowka uformowanego gołębia dętego z turkotem
                                                strukturalnym?
                                                • brezly Turkot strukturalny?! 05.01.05, 17:06
                                                  Jezus Maria, beda zwalniac?!
                                                  • millefiori Re: Turkot strukturalny?! 05.01.05, 17:15
                                                    A, to moze na stolowce, bo kobiety tam na bumelce po weselu... Dzis tylko pani
                                                    Ziuta przyszla i mleko przydzialowe po pol litra na glowe wydawala, nic innego
                                                    nie bylo.
                                                  • brezly Re: Turkot strukturalny?! 05.01.05, 17:16
                                                    Zanczy nie beda nas restrutkturalizowac, tylko ktos tak po pijaku turkoce, tak?
                                                  • millefiori Re: Turkot strukturalny?! 05.01.05, 17:21
                                                    A, ludzie rozne rzeczy gadaja, a inne slysza. Ja o golebiach, a tu od razu
                                                    takie wnioski...
                                                  • millefiori Z glosnika 05.01.05, 17:24
                                                    Czyja krowa stoi zaparkowana przy portierni? Blokuje wyjscie!
                                                  • brezly Re: Z glosnika 05.01.05, 17:27
                                                    Zostawiam klucze i kaszanke do podgrzania. Jak kto bedzie rozwiazywal krzyzowke
                                                    w gazecie, to niech to robi olowkiem i potem zmaze gumko myszkom co wisi na
                                                    sznurku, kolo ksiazaki z upowaznieniami na klucze.
                                                    Ahoj!
                                                  • millefiori Re: Z glosnika 05.01.05, 17:28
                                                    Do domu? Przeciez krowa zablokowala wyjscie.
                                                  • millefiori Re: Z glosnika 05.01.05, 17:36
                                                    Nonie... Ghandi na hali?
                                                  • ewakurz Re: Z glosnika 05.01.05, 17:50
                                                    millefiori napisała:

                                                    > Do domu? Przeciez krowa zablokowala wyjscie.

                                                    ---> pani Fiorciu, prosze tak nie krzyczec, bo sie pani Ziutka na dobre obrazi.
                                                    No co ona moze, biedaczka, ze ten jej blond taki nietwarzowy i ze jeszcze jej
                                                    sie przytylo po swietach. A dlatego tak ryczy pani Ziuta, bo przyjaciel palacza
                                                    siedzi na jej rowerze i proponuje, zeby wsiadla na rame a on bedzie robil za
                                                    szofera.
                                          • ewakurz Re: Portiernia - kto pali "sporty"? 05.01.05, 17:40
                                            millefiori napisała:

                                            > >
                                            > Za pszenice dla golabkow dziekuje, skarmie. A czyje one w koncu sa?
                                            >
                                            ---> One sa woznego, bo mu jakies chuligany rzucaly kamieniami w golebnik.
                                            Znaczy, tak mi powiedzial.
                                            A jak juz o woznym mowa, to widzialam w komisie na wystawie sliczny grzejnik na
                                            nogi na te jego 40 lat pracy. Tylko ceny nie bylo, a komis zamkniety w wolna
                                            sobote, to nie wiem. Moze ktos bedzie przechodzil to rzuci okiem?

                                            Grzalka znowu telepie, tasma sie zdarla. Co mi przypomina, ze nie wiem co sie
                                            stalo z formularzem na nowa gasnice, bo starej juz nie ma a o nowej ani slychu.
                                            Ja tam nic nie chce mowic, ale strzezonego Pan Bog strzeze.
                                            • millefiori Re: Portiernia - sprostowania 06.01.05, 08:44
                                              Pani Kurzowa:

                                              1. Formularz na gasnice wzial palacz na podpalke, bo w piecu wzielo i zgaslo, a
                                              marginesow z krzyzowki, co Pan Brezly zostawil, bylo za malo.

                                              2. Dziekuje, juz mam jasnosc w temacie golebi.

                                              3. Jesli chodzi o krowe, to poszlam sprawdzic. I Pani, i ja mialysmy racje,
                                              choc tylko po polowie.

                                              Owszem, pani Ziuta w futrze z cielakow utkwila w drzwiach, akurat sprezyna
                                              poszla w tych ciezkich stalowych i ja przytrzasnalo, to wrzeszczala.
                                              Tego od siebie z hali nie widzialam, ale troche Pani, a troche i portier
                                              powiedzial.

                                              Natomiast krasula zostala wieczorem wydojona przez palacza i zaprowadzona na
                                              nocleg do warsztatow. Teraz sie pasie na trawniku przed budynkiem derekcji,
                                              dobrze, ze sniegu nie ma, to sie bieda pozywi.

                                              Mleko z porannego udoju - 4 litry - wstawiam w emaliowanej kance miedzy okna.
                                              Jak ktos niezwyczajny takiego prawdziwego mleka, to niech odwiruje sobie w
                                              labie ze smietany (smietane dziewczynom zostawic), potem przegotuje, a kozuch
                                              da kotom.

                                              Aha, ta poszewka od poduszki zawiazana na klamce, jest na suchy chleb dla
                                              krowy. Pod stolem stoi wanienka cynkowa od farbiarni, na poidlo. Jak kto
                                              przyjdzie, to niech da krowie pic, ale potem wanienke zabierze i postawi na
                                              miejsce, zeby nie zginela.
                                              • brezly Re: Portiernia - sprostowania 06.01.05, 16:50
                                                Wszystko zrobione. Krowa napojona, wanienka schowana zeby na metal nie ukradli.
                                                Krowe by mozna do hodowli przyzakladowej oddac, co myslicie?

                                                Pieklili sie dzis ci w bialych fartuchach bo im sie dewar na ciekly azot zatkal.
                                                Jak wszystko dali odparowac, a im kaloryfery akurat siadly, wiec nie byli w
                                                humorze, to wyszlo ze tam ktos kiedys jakies wedliny wrzucil, jak lodowki
                                                siadly. Na jednej kaszance metka byla ze to ze spoldzielni co ja jeszcze przed
                                                stanem wojennym rozwiazali. To sobie grilla z tego wszystkiego zrobili, tylko
                                                plucka wyrucili bo sie bali, a im nic nie mowilem, bo plucka byly akurat z
                                                zeszlego tygodnia. Sie teraz grzeja w tym zielonym garnku na elektrycznej
                                                maszynce, niech ktora przyprawi bo ja sie na tym nie wyznaje. Bym adżiki dodal
                                                ale nie wiem czy lubicie. Palacz od kogo dostal.
                                                Krzyzowki ze starych Przekrojow co je w Tajnej Kancelarii sprzatajaca znalazla,
                                                leza pod lampka. Nie rozwiazywac kopiowym olowkiem, jakby co.
                                                No to zmykne niedzwiedzim tropem.
                                                • ewakurz Re: Portiernia - skad przyszla Krowa? 06.01.05, 16:58
                                                  ...bo jak z najblizszego PGRu, to musiala przez cale miasto przejsc.

                                                  I nikt jej nie zatrzymal?

                                                • pieranka Re: Portiernia - sprostowania 06.01.05, 17:08
                                                  > Krzyzowki ze starych Przekrojow
                                                  Jacie! Wie jak przywabić, no!
                                                • ewakurz Re: Portiernia - sprostowania 06.01.05, 17:22
                                                  brezly napisał:

                                                  >
                                                  >. To sobie grilla z tego wszystkiego zrobili, tylko
                                                  > plucka wyrucili bo sie bali, a im nic nie mowilem, bo plucka byly akurat z
                                                  > zeszlego tygodnia.
                                                  ----> No prosze. Tych plucek dla kotow bylo jakies pol kilo albo i nie, a tu
                                                  juz pol zakladu albo sie omal na nich nie zabilo, albo omal nimi nie otrulo.
                                                  Klatwa Tutenchamona czy jak?


                                                  • pieranka Re: Portiernia - sprostowania 06.01.05, 17:36
                                                    Albo Arachne
                                                • millefiori Re: Portiernia - sprostowania 07.01.05, 08:06
                                                  Zaraz, zaraz. Czy to ja mam niby mam byc ta hodowla przyzakladowa z powodu
                                                  krolikow i golebi na stryszku, kota, kuny i jezy? Krowe przyholubilabym bardzo
                                                  chetnei, tylko obawiam sie, ze ze 100 m2 trawnika nie wyzyje???
                                                  • brezly Re: Portiernia - sprostowania 07.01.05, 08:17
                                                    No zesz co pani, pani Fiurko. Hodowla przy stolowce jest no nie? A mowi pani ze
                                                    tam jeze maja? Dobrze ze ja w stolowce nie jadam.
                                                    Aha, jescze tu mam cos co sprzatajaca w tajnej kancelarii znalazla. Komiksy o
                                                    Tytusie, jak kto lubi.
                                                  • millefiori Re: Portiernia - sprostowania 07.01.05, 08:23
                                                    A... to pewnie krowa z wesela zostala uprowadzona przez kobiety ze stolowki
                                                    albo dostaly w ramach rozliczen za chalture, co pisalam.
                                                    Stad to mleko wczoraj na stolowce.
                                                    Na udoj to bym zostawila, bo mleczna. Pod noz nie dam!
                                                    A jeze to u mnie, w ogrodku.


                                                    PS Za piecem akumulacyjnym znalazlam Kapitana Klossa, oryginalnego na papierze
                                                    makulaturowym klasy V, a nie jakis tam reprint, glanc jego kredowany.
                                                  • vaud Re: Portiernia - sprostowania 16.01.05, 05:31
                                                    brezly napisał:

                                                    > No zesz co pani, pani Fiurko. Hodowla przy stolowce jest no nie? A mowi pani
                                                    ze
                                                    > tam jeze maja? Dobrze ze ja w stolowce nie jadam.
                                                    > Aha, jescze tu mam cos co sprzatajaca w tajnej kancelarii znalazla. Komiksy o
                                                    > Tytusie, jak kto lubi.

                                                    ---> komiksy i Tytusie, to ja bym wziela dla syna. Czyta takie teraz hurtem.
                                                    Oddam w lutym , bo wczesniej nie wyrobie.
                                                  • vaud Re: Portiernia - sprostowania 16.01.05, 05:30
                                                    millefiori napisała:

                                                    > Zaraz, zaraz. Czy to ja mam niby mam byc ta hodowla przyzakladowa z powodu
                                                    > krolikow i golebi na stryszku, kota, kuny i jezy? Krowe przyholubilabym
                                                    bardzo
                                                    > chetnei, tylko obawiam sie, ze ze 100 m2 trawnika nie wyzyje???

                                                    ----> kazdy narwie troche wiechci przy domu, starego chleba sie doniesie i juz
    • pieranka Re: Portiernia 06.01.05, 17:08
      szczele se stufkie, a co!
      • millefiori Re: Portiernia 07.01.05, 08:18
        A pani Pierans, to na dezynfekcje po grilu u bialych fartuchow?
        Panie Brezly, dziekuje za dopatrzenie inwentarza. Niestety, nie mam pojecia,
        czym plucka przyprawic: podobno tradycyjnie maja byc na kwasno i lisciem
        bobkowym moze zaslonic?
        Te plucka to jak bumerang sie pojawiaja.
        • brezly Re: Portiernia 07.01.05, 08:29
          Tylko nie wiem jak one beda smakowac po tym cieklym azocie? Nie bedom smierdziec
          gazem?

          ---
          Siem oddalam. Mam problem kulturowy. Musze rozbic frankofonska potrzebe
          kartezjanskiej jasnosci. Nie ma 'jednej przyczyny', tylko jest wiele malych
          czynnikow co czasem razem dzialaja w ta a czasem w tamta, dajac w rezultacie cos
          co na lad patrzy. Nie moge zakutego lba z Tuluzy przekonac ze ten porzadek to z
          balaganu. Calego jego jestestwo sie przeciw temu buntuje. On mowi ze cos
          musialem przeoczyc. Ech... Wracam do kadzi.
          • millefiori Re: Portiernia 07.01.05, 08:42
            JezusieMaryjo, znam ten bol, o oczywistosci w wywodzie zapewnie chodzi, a moze
            o to, ze za malo!
            Permanentne walki w szkole fr (Delfin contra cialo pedagog), bo Delfin dostaje
            nizsze oceny za to, ze w opisywaniu (wymaganym!) procesu myslenia w zadaniach
            mat/fiz/chem nie pisze rzeczy oczywistych; i za ten brak obwiusow leca ujemne
            punkty!
            • millefiori Re: Portiernia 10.01.05, 02:01
              Przyszlam na nocna szychte. Krowa nie zostala wydojona wieczorem, a w wanience
              pelnej wrzatku stroz moczy nogi.

              Pani Kurzowa, ten grzejny kapec, co go pani widziala w komisie, trzeba mu jak
              raz kupic. W sloiku po kawie zrobilam poczatek zrzutki. Sloik jest w szufladzie
              biurka, zamknietej na klucz. Klucz jest w apteczce, w czesci leki zewnetrzne,
              w pustym pudelku po "Egzemosanie".
              • ewakurz Re: Portiernia 11.01.05, 11:41
                millefiori napisała:

                > Przyszlam na nocna szychte. Krowa nie zostala wydojona wieczorem, a w
                wanience
                > pelnej wrzatku stroz moczy nogi.

                --------> Krowe wydoilam. Bidula.
                Byli z sanepidu, ktos zlozyl donos ze jakies toksyczne substancje sa na hali
                produkcyjnej. Rozchodzilo sie o reszte plucek pod krosnami pani Fiurci.
                Popatrzyli na krowe tak jakos podejrzliwie, ale nic nie powiedzieli.
                >
                > Pani Kurzowa, ten grzejny kapec, co go pani widziala w komisie, trzeba mu jak
                > raz kupic. W sloiku po kawie zrobilam poczatek zrzutki. Sloik jest w
                szufladzie
                >
                > biurka, zamknietej na klucz. Klucz jest w apteczce, w czesci leki zewnetrzne,
                > w pustym pudelku po "Egzemosanie".
                ----> ano dobrze, bo to juz niedlugo. Zdalam butelki i makulature, to sie moge
                przed pierwszym dolozyc. Ale ladnie ta pekunia kawa pachnie.

                Poszlam do kadr zglosic o gasnicy, niech wypelnia i wysla. Palacz sobie
                znajdzie inna podpalke. Jak komu co ginie, to trza zagladac do kotlowni,
                dzisiaj zajrzalam wzgledem gasnicy i prosze, znalazlam moje wszystkie "Kajki i
                Kokosze". A juz krzyzyk na nich polozylam. Palacz, widze, czyta lapczywie, ale
                archiwow to nie zaklada. W zwiazku z powyzszym krzyzowki z Przekrojow zamknelam
                w szufladzie ze sloikiem na zrzutke.

                • brezly Re: Portiernia 11.01.05, 11:48
                  Pani Kurzowa, dzien dobry.
                  Przyjaciel palacza powiedzial zza kotary ze na krowe mozemy dostac doplate
                  unijna. Trzeba tylko jakis kolczyk jej w uchu wpiac.

                  Co do grzejnego kapcia, to ja taki radziecki elekstryczny koc grzejny
                  przynioslem. Tam w gornym rogu gdzie jest dlugopisem napisane 'Slask Wroclaw
                  mistrzem Polski' to podlozyc trzeba cos gumianego, bo w tym miejscu kopie. I nie
                  nastawiac na wyzej niz 3 bo korki az slupie wywali.

                  Czy jest mozliwe zeby kot ogorki kiszone ze sloika wyjadal, ze sie jeszcze
                  zapytam.
                  • ewakurz Re: Portiernia 12.01.05, 09:39
                    Dzien dobry panie Brezly.
                    No to cudnie by bylo z ta doplata, niechby sie krowina zostala. Trzaby
                    sprawdzic, bo na samym slowie palacza Krakowa nie zbudujemy. Widzial pan, jak
                    sie pieknie koty z krowa zaprzyjaznily? Szczegolnie ten laciaty.

                    Koc elekstryczny ekstra. U palacza w podpalkach byl papier do prezentow, to sie
                    mu ladnie opakuje. Pani Wudka moglaby jeszcze kartke mu wyrysowac, bo ona jest
                    plastycznie uzdolniona.

                    Ogorki: oczywiscie ze kot. Nie wiem, czy konsumuje (wiem, ze rzodkiewke
                    chetnie), ale pasjami lowi. Moze kiedys mieszkal w domu z takim okraglym
                    akwariumem.
                    • millefiori Re: Portiernia 12.01.05, 15:44
                      Doplate mozemy dostac na krowe, i to nawet wieksza (doplate), bo krasula
                      okazala sie gatunkiem endemicznym wygasajacej rasy czerwonej polskiej, nie
                      uszlachetnionej rasa czerwona dunska. Krasula jest wiec nasza, rodzima i nie
                      bedzie jej nam nikt uszlachetniac, bo szlachetna sama z siebie.
                      • millefiori Re: Portiernia 12.01.05, 15:49
                        Poprosze o przyslanie komisji fachowej w sprawie golebi, co to u mnie na
                        stryszku, bo juz nie moge sie polapac, who is who:

                        www.ptaki.voltronik.pl/artykuly_golebie_starogdanski_lotnik.htm
                        • millefiori Re: Portiernia 14.01.05, 17:43
                          Wychodze i zostawiam miedzy oknami:
                          - pol sloika flakow
                          - kompot domowy z wegierek drelowanych.
                          Ten kompot mozna rozcienczyc, bo skoncentrowany, malo sloikow mialam, a duzo
                          sliwek, wiec tak wyszlo.

                          Nara, bo mi autobus ucieknie.
                          • pierans Re: Portiernia 14.01.05, 17:48
                            Ja idę też. Spożyć wino i inne dary pracy rąk ludzkich.
              • vaud Re: Portiernia 16.01.05, 05:37
                millefiori napisała:

                > Przyszlam na nocna szychte. Krowa nie zostala wydojona wieczorem, a w
                wanience
                > pelnej wrzatku stroz moczy nogi.
                >
                > Pani Kurzowa, ten grzejny kapec, co go pani widziala w komisie, trzeba mu jak
                > raz kupic. W sloiku po kawie zrobilam poczatek zrzutki. Sloik jest w
                szufladzie

                ---> dorzucilam dziesiec zloty do sloika na ten kapec dla stroza. Pani Kurzowa
                miala sie o cene dowiedziec. Jak drogi, to wiecej doniose. Zalezy mi, bo to ja
                mu ten koc pluckami zapapralm. Prosze sie dolaczyc do zrzutki.
                >
                > biurka, zamknietej na klucz. Klucz jest w apteczce, w czesci leki
                zewnetrzne,
                > w pustym pudelku po "Egzemosanie".
        • vaud Re: Portiernia 16.01.05, 05:34
          millefiori napisała:

          > A pani Pierans, to na dezynfekcje po grilu u bialych fartuchow?
          > Panie Brezly, dziekuje za dopatrzenie inwentarza. Niestety, nie mam pojecia,
          > czym plucka przyprawic: podobno tradycyjnie maja byc na kwasno i lisciem
          > bobkowym moze zaslonic?
          > Te plucka to jak bumerang sie pojawiaja.

          ---> teraz, to one juz chyba kwasne same z siebie, chyba ze pani Kurzowa nowe
          przyniosla. Ona ma jakies dojscie do podrobow. Takich starych, to ja bymnie
          jadla, pani Fiorciu droga, bo pania skreci, jak amen w pacierzu.
          • millefiori Re: Portiernia 16.01.05, 10:24
            vaud napisała:

            > millefiori napisała:
            >
            > > Te plucka to jak bumerang sie pojawiaja.
            >
            > ---> teraz, to one juz chyba kwasne same z siebie, chyba ze pani Kurzowa no
            > we
            > przyniosla. Ona ma jakies dojscie do podrobow. Takich starych, to ja bymnie
            > jadla, pani Fiorciu droga, bo pania skreci, jak amen w pacierzu.

            Pani Fałdko kochana, jakze bym śmiala kotom wyjadac?
            • vaud Re: Portiernia 16.01.05, 17:22
              to tym kotom chciala pani tak troskliwie lisciem bobkowym te plucka przyprawiac?
              • millefiori Re: Portiernia 17.01.05, 14:18
                Pan Brezly sie pytal, jak jeszcze byly swieze. Botojawiem, komu on te plucka
                warzyl?

                Krowe prosze wydoic wieczorem, jakby mnie nie bylo. Tego mleka, co w sloiku
                kolo maszynki stoi, to nie brac do kawy, bo sie zwarzy - juz zdziczalo i jutro
                bedzie zsiadle.

                Pani Kurzowa, ile ten kapec? Moze sie juz uzbieralo, bo ktos dolozyl 50 zl w 5
                groszowkach.

                Miedzy oknami zostawiam francuska zupe czosnkowa dla Pana Ola. Grzanki w
                papierowej torebce obok.
                Pani Fodowa, niech Pani sie za te zupe bronbosz przypadkiem nie chwyci, bo
                panine cisnienie z kostek do pięt spadnie.
                • vaud Re: Portiernia 20.01.05, 00:49
                  millefiori napisała:

                  > Pan Brezly sie pytal, jak jeszcze byly swieze. Botojawiem, komu on te plucka
                  > warzyl?

                  ----> moze to dla nowego kotka pana Balusia. Wszyscy tak mu dogadzaja, jak
                  moga...

                  >
                  > Krowe prosze wydoic wieczorem, jakby mnie nie bylo. Tego mleka, co w sloiku
                  > kolo maszynki stoi, to nie brac do kawy, bo sie zwarzy - juz zdziczalo i
                  jutro
                  > bedzie zsiadle.
                  >
                  > Pani Kurzowa, ile ten kapec? Moze sie juz uzbieralo, bo ktos dolozyl 50 zl w
                  5
                  > groszowkach.
                  >
                  > Miedzy oknami zostawiam francuska zupe czosnkowa dla Pana Ola. Grzanki w
                  > papierowej torebce obok.
                  > Pani Fodowa, niech Pani sie za te zupe bronbosz przypadkiem nie chwyci, bo
                  > panine cisnienie z kostek do pięt spadnie.


                  ----> teraz pani mowi, jak juz zjadlam? Dobra byla rzeczywiscie cisnienie
                  spadlo mi ponizej butow i zaslo mi sie przy warsztacie. Dopiero jak mi sie
                  wlosy wrobily w w szare plotno, tom sie zbudzila, bo szyja zaczela minie
                  pobolewac.
                  • vaud Re: Portiernia 20.01.05, 00:52
                    W kwestii tej zupy czosnkowej, tomy z panem Olem zioniemy teraz jak
                    starozakonni. Ja tam lubie, ale nawet palacz sie odwrocil z niesmakiem, jak sie
                    przyszlam zapytac czy nie widzial gdzies moich "Przyjaciolek".
    • olo53 Re: Portiernia 14.01.05, 22:15
      Wpadbym na to portiernie, tyko u was popielniczki z luxwera, zutracana krawedza
      fraktalna niema.
      pzdr
      • millefiori Re: Portiernia 14.01.05, 23:11
        Jerumpajtasz! Mam luxfery! Sa na strychu, z naprawy dachu sie kilka ostalo! Juz
        pakuje do tasi i podrzucam na portiernie. Czy podpisac czerwonym nitro?
        • ewakurz Re: Portiernia 17.01.05, 16:08
          Policzylam co w sloiku, wywiedzialam sie w komisie i lece kupowac. Trzeba
          bedzie jakos delikatnie to wszystko zalatwic, zeby nam stroza z nadmiaru
          szczescia nagla krew nie zalala.
          To tak: Ten ruski koc, co go pan Brezly przyniosl, to bedzie na nerki. Ciecia
          nerki znaczy, a nie podroby, ze niby do pakowania zeby nie wystygly. To znaczy,
          zeby cieciowi nie wystygly, jego wlasne.
          Napis "Slask Wroclaw Pany" niestety zaszylam, bo podlozylam kawalki gumawych
          rekawic z rabolatorium na izolacje, bo serce wysiada od takiego kopania.
          Przyjaciel palacza ma teraz w kotarze dziure na wysokosci oczu, bedzie lepiej
          zorientowany w aktualnosciach.
          Natomiast zostawilam na drugiej stronie "Paris-Saint Germain psy", niech czasem
          wielkim swiatem staremu powieje.
          Kapec kosztuje 43zl 20groszy. Wezme ze sloika 50, polece kupie i za reszte
          wezme salcesonu i cebuli dla wszystkich. No chyba ze ktos nie lubi.
          Papieru do opakowania jest dosyc, wstazeczki wzielam roznokolorowe z
          odrzutow "pasmanteria NRD". Pani Wudko, teraz jak z ta kartka z zyczeniami, bo
          wszyscy sie chyba mu podpiszemy, co?
          Uwaga, apteczka: przestawilam do nizszej szafki, pod grzalke, to pan Olo bedzie
          mial wygodnie. Mi to ciagle miotly wypadaly jak po nia wlazilam, a z krzesla
          ciezko lapac.
          Panie Brezly, derektor szuka krolika na imieniny pani Madzi z sekretariatu. Tez
          pomysly. Ale w razie czego to potwierdzilam, ze pan ma u pani Fiurci, zeby nie
          bylo ze nie powiedzialam.
          Tesciowa pyta, czy trzeba plucek, bo znowu swiniaka ubili.
          • brezly Re: Portiernia 18.01.05, 07:45
            Dobrze pani Kurzowa, wszystko przyjete. Ten napis o Germaninie ze pies to juz
            nawet wiem gdzie stroz sobie przylozy, hehehe, ze ja wiem a pani rozumie.
            Salceson pani wezmie ozorkowy bo do niego miela to co w papierni na eksport sie
            nie zmiescilo, to zdrowszy. Szwagier na Rozy Luksemburg na kartonach robi, to wie.
            A co ten derektor z tym krolikiem ma na mysli, pani Kurzowa. Bo on czasem lubi
            tako pikantno aluzjo rzucic, potem my jakiego krola damy a co on mail na mysli
            to kto wie?
            Ale jakby to faktycznie byl krolik to sie pani dowie czy to ma byc mini rex,
            baran miniaturowy, baran francuski, olbrzym belgijski czy angora, czy co tam
            jeszcze. Nowozelandzki bialy albo czerwony?

            Plucka zawsze chetnie, sie przyrzadzi, milej nocke spedzic.

            Acha, byl tu Zebraniuk, ten dziewacz partyjny i mowi ze pod koniec zimy majo
            Dziewczyn Spoleczny u nas robic. Mysmy mu z palaczem powiedzieli zeby sie
            ugryzl tam, gdzie jakby byl swinia toby mial szynki. Nie zrozumial i jal klopoty
            z miesem tlumaczyc. To my mu powiedzieli ze za starzy jestesmy zebysmy w
            niedziele z miotla po jakis dziewczynach latali i zeby sie odfastrygowal. A te
            wczasy to sobie moze schowac tam gdzie jako zwierze hodowlane mialby kartkowa
            mase miesno-tluszczowa. Poszedl ale jak znam to zas przyjdzie. Wtedy pogonic
            wladze totalitarna.
            • brezly Pani Kurzowa! 18.01.05, 08:09
              Jakby pani tego Zebraniuka nie koajrzyla to on wyglada tak jak krolika rasy
              Hermelin opisujo:

              'Tułów krępy, walcowaty. Głowa osadzona mocno na krótkiej, prawie nie widocznej
              szyi. Kończyny krótkie, grube, bardo silne. Ogon bardzo krótki.
              Głowa szeroka i bardzo krótka, w stosunku do reszty ciała sprawia wrażenie
              dużej. Pysk krótki i szeroki tzw. "żabi pysk". Oczy duże, wypukłe. Szerokie
              czoło. Na czole wyrastają liczne, duże włosy. Uszy stojące, mięsiste, mocno
              osadzone, na końcach zaokrąglone, owłosione, o długości od 5 cm do 5,5 cm.
              Pożądane podniesienie postawy na przednich kończynach.'
              • ewakurz Re: Pani Kurzowa! 18.01.05, 23:52
                brezly napisał:

                > Jakby pani tego Zebraniuka nie koajrzyla to on wyglada tak jak krolika rasy
                > Hermelin opisujo:
                >
                ----->A! To ten! A ja myslalam, ze on z OC z tego ich kontyngentu do
                resocjalizacji. A tu prosze, dzialacz, i to totalitarny z inicjatywa. Niech
                sobie sam na dziewczyn publiczny idzie, jak bedzie mial szczescie, to moze go
                jakas nie przegoni od razu. Tfuj.
                • brezly Re: Pani Kurzowa! 19.01.05, 07:56
                  Ale pani go nie myli z tym jego wujem, z wygladu podobny nieco, rybe smazona
                  ciagle jadl, jak za Gomulki zaczal pisac cos 'O niepotrzebnosci wszystkiego' to
                  go oskarzyli o rweizjonizm, a ze wsadzili mu ankiete nie do tej teczki, to
                  musial do Izralea wyjechac'.

                  PS: Serio: znacie historyjke Tyrmanda o facecie co sie Rosenberg nazywal a byl
                  ze szlachty kurlandzkiej?
                  • millefiori Re: Pani Kurzowa! 19.01.05, 07:57
                    Nie znam albo mnie zacmilo. Pan opowie, Panie Brezly!
                    • brezly Re: Pani Kurzowa! 19.01.05, 08:08
                      Tyrmand opisuje to tak. Mieszkal sobie w W-wie jeszcze przed wojna gosc
                      nazwiskiem Rosenberg. Pochodzacy ze szlachty kurlandzkiej, na co mial papiery.
                      Pozadny polski antysemita w Skandynawii musi cierpiec bo ciagle slyszy
                      przerazajcace nazwiska wikingow. Stad m.in. Gildenstern i Rozenkranc ('nie zyja
                      a ich pralnia etc.'). No wiec jak przyszla okupacja to on napisal do jakiegos
                      Glownego Urzedu Czystosci Rasy, zalczyl paiery i dostal oficjalne potwierdzenie
                      z pieczatka z worna, ze on aryjski. I na tym sobie cala wojne przesiedzial.
                      Potem pracowal na jakimis eksponowanym stanowisku, bodaj w bibliotece, na UWar.
                      Az w roku panskim 1968 wezwano go, jakis burak popatrzyl nan zza biurka i moiw:
                      Rozenberg, wyjezdzacie do Izraela, ziemi swoich przodkow, hehehe. Na to ten, co
                      juz wiedzial co sie swieci, mowi: 'chwileczke, ja tu tylko mam takie
                      zaswiadczenie'. I wyciaga toto. Ten spojrzal, zrobil dziwna mine i gdzies
                      wyszedl. Za chwile wrocil z jakims drugim, poszeptali cos nad tym papierkiem,
                      wyszli. Zas przylecial ten pierwszy, rzucil tym paierkiem o biurko i wrzasnal:
                      co wy, kurwa, myslicie?! Ze Gestapo wiedzialo lepiej niz my! Do Izraela!
                      I facet pojechal.
                      • millefiori Re: Pani Kurzowa! 19.01.05, 08:11
                        To on i tak mial szczescie...
                      • ewakurz Re: Pani Kurzowa! 20.01.05, 00:23
                        brezly napisał:

                        > Tyrmand opisuje to tak./.../
                        I facet pojechal.
                        ---> To cos troche jak moj homolog z drugiej strony telefonu. Znaczy, rodzice
                        jego. W potomku nic z goja nie zostalo, jest specem od starozakonnosci do
                        szpiku kosci.
            • millefiori Re: Portiernia 18.01.05, 08:17
              Pani Kurzowa, w sprawie tych kroli to Pan Brezly musi z Pania Nocia
              porozmawiac, bo te krole, co u mnie na stryszku to jej.
              Krolowa, ta z klapnietym uchem, jak mowilam, byla kotna teraz juz nie jest i ma
              12 malych, slicznych jak malowanie. Jak dla Pani Madzi to mysle, ze Pani Nocia
              nie pozaluje jednego, bo pani Madzia zloto kobita.

              Panie Brezly, a dobrze mu Pan powiedzial. Bo co on tam swoj wieprzowy nos
              wstawial i pyskal?
              Krowe umylam i przeprowadzilam do warstatu, bo mroz chwycil i by sie
              przeziebila. Rozmawialam z ogrodnictwem zza plota, wszystko zalatwione: oni
              daja slome i zabieraja sciolke. Pytali, czy konia czasem nie mamy, boby chetnie
              sie rozwineli o pieczarkarnie.
              Stad sie dowiedzialam, ze dlaczego stolowka zamknieta. Panie Brezly, niech Pan
              siadzie najpierw i innym kaze, po wiem, ze palacz, stroz i przyjaciel palacza
              przez ramie Panu czytaja, wiec zeby wszyscy sie nie popprzewracali, bo jeszcze
              krzywde se zrobia i pogotowie trzeba bedzie wzywac:
              No wiec Panie Brezly, nasza stolowka sie sprywatyzowala, dlatego remont i
              zamknieta.
              Ale o tym cicho sza.

              Na razie zostawiam miedzy oknami kanke z barszczem ukrainskim. Postny zrobilam,
              bo czesc dziewiarzy jarosze, czesc tlustego nie moze i trudno wszystkim na raz
              dogodzic. Skwarki domowe na wszelki wypadek sa w sloiku obok, wiec jak kto
              jada, to niech sobie we wlasnej misce doprawi.

              PS. Straz pozarna, co moze Pan widzial, ze byla, to sie po drodze zatrzymala
              zapytac, czy my by labedzia nie wzieli, co go wlasnie wyrabali ze stawku, bo
              bida wmarzl. Podobno jakis Longrin tak labedzia porzucil i gdzies sie
              zawieruszyl z niejaka Lora Lai, musi co Koreanka. No ludzie dzis calkiem serca
              nie maja dla gadziny.
              Labedzia wzielam i stroz ma przykazane go powoli rozmrazac pod kocem
              elektrycznym. Nie pchac sie labedzia oglacac, bo zestrachany i syczy. Bulki
              nadrobilam, to zjadl.
              • anchan Re: Portiernia 18.01.05, 15:37
                Boję się, że łabędzia ktoś cichaczem podskubie. Czy nikt nie ma szwagra z willą
                z basenem? Najlepiej uczulonego na pierze.

                Między oknami, w pudełku z napisem „Śledź w sałatce białowieskiej” jest sernik
                co to go w niedzielę goście nie zjedli, a szkoda żeby zapleśniał do reszty. Z
                tej sterty starych Przekrojów, co mi się kopnęła niechcący, wyleciały dwa
                zeszłoroczne listy do derekcji. Od GUSu i ZUSu. Kładę na oczach, niech se
                derekcja sama weźmie.
                • millefiori Re: Portiernia 19.01.05, 07:52
                  Pani Anchanska,
                  Sernik zjadł łabedz. Omal sie nie udlawil. Ale przezył.
                  Miala Pani racje z tym pierzem, a raczej piorami.
                  Przyjaciel palacza wyrwal labedziowi 4 piora, jak ptak spal i teraz siedzi za
                  kotara i memłary, jak mowi, nareszcie moze spisac, bo ma godne narzedzie.
                  Ja tam nie wiem, dziwny to czlowiek, taki... staroswiecki, choc na codzien nie
                  wadzi. Podobno jakis doktor? I co on ma do palacza? Stroż mowi, ze o sile
                  nieczystej rozmawiali, do pieca dorzucajac, ale jak buchnelo wtedy ogniem z
                  pieca, to sie stroz z palaczem przerazili i polecieli po gasnice.
                  • brezly Losionarybek! 19.01.05, 08:10
                    Tu odbierac reczniki, kufajke, ankiete, herbate. Grzalka gdzies byla ale nie
                    wiem gdzie. Musztardowki sluzbowe sa pod kaloryferem za paprotka.
                    • millefiori Mleko na zsiadle 19.01.05, 08:19
                      Stawiam przy maszynce. Nie wyzerac smietany paluchami brudnymi, jak ostatnio.
                      Wiem, kto robi i nastepnym razem zostanie wywieszony z imienia, nazwiska i
                      zdjecia na gazetce, wyzeracz jeden! No.
                      Smietane, jak sie ustoi, to ladnie zebrac i do sloika, co za oknem,
                      za pare dni sie uzbiera i w labie maslo w mieszarce ubija.
                      To jade do Opusowa.
                      • pierans Re: Mleko na zsiadle 19.01.05, 10:39
                        > To jade do Opusowa.
                        Rozklekotano Nysko bądź Żukiem z plandeko.
    • cyber_moose Re: Portiernia 19.01.05, 09:56
      odsyłają mnie od pokoju do pokoju
      łopatacz kazali spiąć gumką i czepek założyć - wyglądam, jak własna babka
      Konegunda
      kufajka zamała - pije pod pachami
      mydło zjadłem
      • pierans Re: Portiernia 19.01.05, 10:42
        A, to trzeba zatrzepotać adnie rzenskami do Personalnej, wtedy pomoże.
        Czepek na chusteczkę nagłowną zamienić, gumkami się nie katować.
        Kufajkę rozpruć i kliny z koca wełnianego wszyć.
        Trudno. Dobre było?
        • brezly Re: Portiernia 19.01.05, 11:25
          We w sprawie Przemyslawki. Nociowa mowi ze jak ona jeszcze kroliki na
          Politechnice w miescie wojewodzkim P. a potem w przemysle ciagnikowym, to tam
          tej uzywaly inzyniery w biurach co projekty, no nie? Tak to bylo ze ten tusz na
          te kalkie to szlo tylko wywabic to Przemyslawko. Jak sie zblizal termin
          oddawania projektow to pietro od inzynierow to z dala Przemyslawko, by tak rzec,
          capilo.
          • frufru Re: Portiernia 19.01.05, 11:46
            Jest (było?) jednak coś co przebijało Przemysławkie, IMHO.
            "Prastara".
            • brezly Re: Portiernia 19.01.05, 11:50
              W sensie usuwalnosc tuszu z kalki, czy w sensie organoleptycznosc zapachu?
              • frufru Re: Portiernia 19.01.05, 11:53
                W sensie wszystkiego! Tusz z kalki pewnikiem też, acz osobiście nie próbowałam.
                Np. odtłuszczacz z tej "P" niezastąpiony
                • brezly Re: Portiernia 19.01.05, 12:02
                  Bo organoleptycznie to wszak jednak radzeickie 'duchi' rwonych sobie oraz granic
                  i kordonow. Mama BreslYowa dawno temu nie w Ameryce wiozla z Gruzji zielona
                  herbate w ilosciach poltechnicznych. Obdarowana przez goscinnych gospodarzy
                  pewna iloscia butelek 'Duchow', odmowic nie mogla. Jak bagaz lecial jakims
                  Kukuruznikiem to przy okazji 'Duchy' pekly i zalaly herbate. MB musiala jescze
                  wracac z Okecia do O. pociagiem. Z bagazem. Mialo miejsce cos podobnego do tego,
                  co w 'Trzech panach w lodce' opisane jest jako wiezienie sera z Manchesteru do
                  Londynu, jak kto pamieta. Prawie pustym wagonem. A ta herbata, ech....
                  • frufru Re: Portiernia 19.01.05, 12:08
                    Szkoda tej herbaty, jej!
                    • frufru Re: Portiernia 19.01.05, 12:09
                      (w sensie ogólnym)
                  • ewakurz Re: Portiernia 19.01.05, 23:30
                    brezly napisał:

                    > Bo organoleptycznie to wszak jednak radzeickie 'duchi' rwonych sobie oraz
                    grani
                    > c
                    > i kordonow. Z bagazem. Mialo miejsce cos podobnego do tego
                    > ,
                    > co w 'Trzech panach w lodce' opisane jest jako wiezienie sera z Manchesteru do
                    > Londynu, jak kto pamieta. Prawie pustym wagonem. A ta herbata, ech....

                    ---> Huehue. Czy Dziadek Poszepszynski z przychowkiem tak kiedys nie jechal w
                    sezonie do Kolobrzegu, czy mi w innym uchu dzwoni?
        • cyber_moose Re: Portiernia 19.01.05, 19:23
          pierans napisała:

          > A, to trzeba zatrzepotać adnie rzenskami do Personalnej, wtedy pomoże.
          > Czepek na chusteczkę nagłowną zamienić, gumkami się nie katować.
          > Kufajkę rozpruć i kliny z koca wełnianego wszyć.
          > Trudno. Dobre było?
          od pokoju do pokoju cały dzień łażę, jako ten łoś za przeproszeniem
          behapowiec kazali wymienic sposoby gaszenia palących sie przewodów
          elektrycznych, potem pieczątkę dali, że niby po kursie jestem
          kadrowa tak dziwnie na mnie patrzyła, żem się poczuł molestowany
          a księgowa wypytała mnie o takie rzeczy, com ja nawet byłej żonie nie mówił
          tfu!
    • olo53 Re: Portiernia 19.01.05, 15:18
      1. Pucka znikły, a dla mnie jak ta strzelba w pierwszym akcie!
      2. Co z kotem?
      • brezly Re: Portiernia 19.01.05, 15:33
        Ma byc nowa dostawa plucek, ktos sie zobowiazal. Koty chyba zaczely marcowac.
        Szczegolnie kot Docent.
        • pierans Re: Portiernia 19.01.05, 15:41
          Nauka jak zwykle w awangardzie.
      • brezly Pani Kurzowa! 19.01.05, 17:17
        Zwolnienie pani wziela czy co? Przyszli z socjalnego i mowia ze im spadla
        koncowka z zezslego kwartlu i ze im pasuje wycieczke na grzyby zrobic, bo moga
        dofinansowac z wypoczynku. Ale to musi bbc do konca stycznia. Pisze sie pani?
        • millefiori Re: Pani Kurzowa! 19.01.05, 21:25
          Byla na nocnej zmianie. A potem nie wiem, moze po plucka do tesciowej pojechala
          i na nocke przyniesie?

          Kotom to przynioslam kości z pieczonego kurczaka z obiadu, od ust(?!) moim
          zagrodowym odjelam; puszkowe zjesc musialy.
          • millefiori Re: Panie Brezly! 19.01.05, 21:29
            Na Docencie to niech Pan psow nie wiesza. Najgorsze to te lobuzy, blizniaki
            Magister razem z Absolwentem. No wie Pan, te po Doktorantce i Profesorze, co
            jak poszedl sie na wiosne lajdaczyc, to do dzis nie wrocil, az Doktorantka
            wyliniala z tesknoty i trzeba bylo ja olejem lnianym na siersc z passispasmina
            poic, poki nie wydobrzala.
            • millefiori Re: Pani Anchanska 19.01.05, 21:36
              O labedzia sie Pani nie martwi, juz ma dom. Przyszli pod wieczor z ogrodnictwa
              z nowa sloma dla krowy i go zobaczyli, a zaraz potem przyszedl ich dyrektor
              pytac, czy my by go w dobre rece nie oddali.
              Ja sie pytam, jak te rece dobre. To dyrektor mowi, ze zimowy ogrod w rezydencji
              za miastem robia, taki z podgrzewanym stawkiem, u niejakiej Pani Ledy, i ona
              bardzo chce labedzia do tego raju.
        • ewakurz Re: Pani Kurzowa! 20.01.05, 00:03
          brezly napisał:

          > Zwolnienie pani wziela czy co?
          --->No wzielam na dziecka, bo angina. Nie wykreslila personalna na grafiku?
          Przyszli z socjalnego i mowia ze im spadla
          > koncowka z zezslego kwartlu i ze im pasuje wycieczke na grzyby zrobic, bo moga
          > dofinansowac z wypoczynku. Ale to musi bbc do konca stycznia. Pisze sie pani?
          ---->Panie Brazly zlocienki, no co pan. Oni z zadnego socjalnego tylko z behape
          i zawiadomic ze walka z grzybica na miejscu pracy ma byc. I ze do konca
          kwartalu musowo zwalczyc. Sie pan nasluchal przyjaciela palacza, ze niby wronie
          uszka spod sniegu wykopuje. I mandragore.
          W ogrodnictwie powiedzieli, ze jakby my konia mieli a nie krowe, toby oni kulig
          zrobili.

          • brezly Re: Pani Kurzowa! 20.01.05, 07:38
            ewakurz napisała:

            > ---->Panie Brazly zlocienki, no co pan. Oni z zadnego socjalnego tylko z be
            > hape
            > i zawiadomic ze walka z grzybica na miejscu pracy ma byc. I ze do konca
            > kwartalu musowo zwalczyc. Sie pan nasluchal przyjaciela palacza, ze niby wronie
            >
            > uszka spod sniegu wykopuje. I mandragore.

            Aha, pewnie zas cos ta herbata Nataraj ze scianek termosa, uczciwszy uszy, pani
            Kurzowe, ekstrahuje. No przecie nie jest tak ze ja naduzywam w godzinach pracy, co?


            > W ogrodnictwie powiedzieli, ze jakby my konia mieli a nie krowe, toby oni kulig
            >
            > zrobili.

            No zeby krowa ciagnela sanie, to sie nie da. Woz drabiniasty, bywa sie widzialo.
            • millefiori Re: Kulig, herbata i labadz. 20.01.05, 08:37
              Ja od razu mowie: Krasuli nie dam zaprzegac. Ani do wozu, ani do san. No co to
              za pomysl. Wolu mozna, ale mleczna krowe? Czyscie sie szaleju objedli?

              Czy to przypadkiem, Panie Brezly, nie ta zielona herbatka z radzieckim duchem,
              co Pan mowil?

              Byl dyrektor z ogrodnictwa. Pani Ledzie dostarczyli labedzia, a ona sie tak
              ucieszyla, no mowil, ze z przeproszeniem, omal jajka nie zniosla. Labadz ma u
              niej dobrze, a Pani Leda nagrode ufundowala. Dyrektor ogrodnictwa mowil, ze
              fifty=fifty, ja ze nie, bo to strazacy labedzia znalezli i wyrabali.

              Stanelo, ze po 33,3. Ja sobie mysle, w naturze wziac? Krowie by sie przydalo
              wode i ogrzewanie do warstatu podciagnac i zrobic jej ludzkie warunki bardziej.,
              porzadny golebnik wyrychtowac, kojec dla kroli...

              Byl komendant ze strazy. Bardzo sie na te 33,3 ucieszyl, powiedzial, ze wzywac
              ich mozemy, kiedy chcemy, to przyjada, a poza tym remize mozemy najac za pol
              ceny na zabawe karnawalowa.

              PS. Panie Brezly. Pan powie palaczowi, ze jak schodzilam z nocnej zmiany to pod
              wartownia krecil sie taki jeden, wysoki, w czarnym plaszczu i kapeluszu, a brwi
              mial takie czarne i geste jak pani Ziuta po hennie przed Sylwestrem, co Pani
              Pierans mowila, ze na Heroda. Zapytal, czy jakiego doktora Fausta nie widzialam,
              bo podobno u nas sie ukrywa? Ja powiedzialam, ze u nas tylko pani Fodowa, ale
              teraz wziela zwolnienie na dzieci z urlopu naukowego.
              • ewakurz Re: Kulig, herbata, labadz i przyjaciel palacza 20.01.05, 13:32
                No dziez, nikt by Krasuli nie zaprzegnal przeciez. Ona chyba zreszta cos
                uslyszala w tym temacie bo nic tylko uszami strzyze i lypie z wyrzutem.
                Derektor wpadl powiedziec, ze kroliczka to na mur by poprosil, zeby wyszykowac
                tylko cos kombinuje ze nie w jego imieniu tylko calej zalogi. A to ci dopiero.
                Natomiast bardzo sie ucieszyl, ze sie listy od GUSu i ZUSu znalazly. I
                powiedzial, ze przyszlo pismo unijne o dofinansowanie krowy, tylko incognito
                nie moze byc. Znaczy sie, trza nazwac Krasule.
                Przyjaciel palacza wykazuje jakies syndromy chyba. Jak zeszlam, bo mi zginal
                Pirat Rabarbar, to siedzial z termosem i sprawdzal, powiada, czy w nim czarnej
                mewy nie ma. Potem pytam o mojego Rabarbara, a on na to, ze nie odda, bo
                pisze "Przyczynek do burzliwych przygod Pirata R. na tle historii korsarstwa ze
                szczegolnym uwzglednieniem kapitanow Morgana, Znaczy, Blooda i Frakasa" Albo
                jakos podobnie. No a co ja dziecku powiem?
                Potem to sie rozgadal i zaczal plakac, ze go inspiracja opuscila, odkad
                labedzia nie ma...
              • vaud Re: Kulig, herbata i labadz. 21.01.05, 03:43
                Przyleciala tu pani Leda ze strasznym krzykiem. Ktos jej labedzia podprowadzil,
                a zamiast tego stoi w ogrodku byk i ryczy, ze chce do Europy. Mowie jej, zeby
                sie cieszyla, bo labedz, tak miedzy nami, dosc sie paskudnie zachowywal: gosci,
                szczegolnie niewiasty, podszczypywal, trawniki za przeproszeniem obpaskudzil
                dokladnie, a na listonosza tak syczal, ze ten oswiadczyl pani Ledzie, ze jego
                noga tam juz wiecej i niech sobie sama po poczte chodzi.
                Ze sie byk Europy domaga, to widac, ze wyksztalcony i postepowy( choc jakby
                niedoinformowany, bo przecie somsmy juz w ty Europie), to mozna bedzie z takim
                porozmawiac, a moze i nawet sie czegos nauczyc,mowie. A jakby go nam jeszcze
                czasem do Krasuli wypozyczyla, to by sie przychowek pojawil, za co jej, Ledzie
                jako wlascicielce rozplodowego, oczywiscie chetnie zaplacimy w naturze, czyli
                mleku. No same korzysci. Rozpogodzila sie na to i mowi, ze z nim o tej Krasuli
                pogada i przyjdzie nam powidziec, co i jak.
    • cyber_moose uspawiedliwienie dla personalnej 20.01.05, 09:22
      grzęzną mi kopytka w śniegu tom się spóźnił
      • brezly Re: uspawiedliwienie dla personalnej 20.01.05, 17:33
        Dobra. Ide odespac, miska jest dla kotow, Losie i human resources z kotlowni nic
        do niej maja. Jakby stroz w nocy sie krecil kolo lizawki, to go pogonic, bo
        bedzie chcial zwonienienie na nerki jak sie nalize. Mu nie wolno. W tym worku po
        mleku miedzy szybami to sa flaczki co Nociowa nocnej zmianie zostawila. Kroliki
        marchewki dostaly, z dzialki, to niesypana.
        Kto krowe doi i co z mlekiem robic, bo wszak nie ryczy, wiec ktos doi i mleko za
        teren wynosi, co nieladnie.
        Jak mi znowu kto radio na jakis eremef przestawi to wytropie i do zwiazkow
        doniose ze szpulki wynosi.
        No.
        • millefiori Re: uspawiedliwienie dla personalnej 21.01.05, 07:46
          Ta marchew to musze powiedziec, bardzo udana. Pani Nociowa to ma dzialke kolo
          huty metali niezelaznych, zaraz za koksownia, prawda? Wszystkim tam rosnie, ze
          hoho, i sypac nie trzeba.

          No slyszane rzeczy Panie Brezly! Mleko krowy zakladowej krasc? Doje ja, doi
          pan, doi pani Kurzowa, no kto akurat w porze potrzeby jest i mleko sie stawia
          na portierni dla wszystkich do kawy. Ja tak mysle, ze to albo wampir mleczny,
          albo ktos starszy, kto doic umie, albo ktos inny, kogo krowa zna, bo obcemu
          podejsc nie da!
    • cyber_moose a kapuśniak zjedzom? 20.01.05, 22:02
      bo jakby chcieli, tom we wiaderku po białej farbie (umyte dokładnie) przyniós i
      postawił przy oknie
      • ewakurz Re: a kapuśniak zjedzom? 20.01.05, 22:53
        Bukzaplac Losiu!

        A jak Ci lepiej wiadra nosic: w pyszczku czy na porozu?
        • millefiori Re: a kapuśniak zjedzom? 21.01.05, 07:47
          Zjedzom i podzienkujom
          • millefiori Imie Krowy 21.01.05, 07:49
            Musimy wpisac do akt i wniosku o dotacje z Unii.
            Krowa jest jak kazdy widzi: rasy polskiej, czerwonej, rogasta, sympatyczna,
            ciepla i mlekodajna.
            Krasula
            Malina
            Mećka
        • cyber_moose Re: a kapuśniak zjedzom? 21.01.05, 13:00
          ewakurz napisała:

          > Bukzaplac Losiu!
          >
          > A jak Ci lepiej wiadra nosic: w pyszczku czy na porozu?
          sanki albo wózek, w zaliżności od aury przypinam do zada i wieze, co kce i
          niezaleznym od pekaesu. Pekaes weźmie mnie tylko z osobą towarzysząco znaczy z
          opiekunem i aktualnym wykazem szczepień (moich, rzecz jasna). To ja na ich
          łaskawość ...tfu! sikam, za przeproszeniem Szanownych Dziewiarzy. Nie bedzie mi
          byle pekasiarz wytykał żem zwierz.
          A kapusniaku mlekiem nie popijać, bo obstrukcyja murowana! Wiem, bom sam se
          uczynił ten kłopot.
          • pierans Re: a kapuśniak zjedzom? 21.01.05, 13:17
            Oj Łosiu Łosiu
            • cyber_moose Re: a kapuśniak zjedzom? 21.01.05, 13:18
              no co?
    • cyber_moose Re: Portiernia 21.01.05, 16:31
      podłączyli my lizawke wielicko, przy karmniku jarzy się i droge wskazuje
      zgubionym wendrowcom i strózowi nocnemu. Siano swieże my zwieźli to i krowa sie
      posili. Kapuśniak zostawiam, jest tam jeszcze troche, ja juz jeść nie będę..uff.
      Jade na imieniny kumy mej do leśniczówki w Zdrojnem. Panterke oddał na
      przechowanie do zaprzyjaźnionych państwa, co to koty lubio i jeszcze wyczesaną
      oddadzo (kłaki kazał do worka oddawać - Sz.P.M.Załozycielka kazali). Żenam
      Sz.P. Drzewiarzy - do jutra - Niech się dzieje Wom!
      • vaud Leda bez labedzia 21.01.05, 16:46
        Byla juz pani Leda w sprawie tego byka? bo nikt nic nie pisze.
    • jan.kran Re: Portiernia 21.01.05, 19:13
      Ja wpadam z postulatem , zeby niedlugo otworzyc nastepny watek Portiernia , bo
      ten juz sie robi bardzo tasiemcowy i trudno sie czyta, K.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka