U mnie w pracy, przy recepcji zawisła prośbą o 1 %:
" Wojtuś ma 16 lat i guza mózgu, czeka go długie leczenie. Wojtus nie ma rodzenstwa, wychowuje go samotnie mama, chłopiec jest bardzo związany z babią. Chłopak ma wielki talent muzyczny, wiele lat pomagał zupełnie za darmo przy koncertach zespołów. Marzeniem jego jest laptop i quad, a także wyjazd nad morze. Bliscy chłopca mają problemy finansowe związane z chorobą..."
Kartkę zawiesiła koleżanka z pracy - babcia, chłopca wszyscy doskonale znamy, zakonczył edukację na 6 klasie sp, częśto odwiedzał babcie w pracy, po fajki lub kasę (raz babci wpieprzył bo nie dała) drugi raz zwinął portfel innej osobie, kradzieże w sklepie, ćpanie, dopalacze, chlanie (nie tylko na melinach, ale jawnie w parku, koło naszego biurowca) - pobyty w placówkach wychowawczych, ucieczki stamtąd ( od jakis 4 lat to wszystko trwa)
Jednym słowem typowy dres "szlachta nie pracuje" w kapturze, z łysa pałą.
A najlepsze jest to "zainteresowanie muzyczne" - u nas w firmie pracuje dość znany muzyk i ta pomoc przy koncertach to było zapierdzielenie jakiegos sprzętu który zostawił na portierni

Matka nie jest samotna - od daaawna mieszka z chłopem...nigdy nie pracowałi, wszystkich utrzymuje babcia pracujaca u nas.
A guz mózgu to gruczolak przysadki.
Poczulismy lekki dysonans - bo choroba to zawsze coś strasznego, a zwłaszcza sprawy onkologiczne....
1% zbierany jest przez fundację, i wszystkich zastanawia fakt, kto daje takie opisy - rodzina czy fundacja - i po co to?