Dodaj do ulubionych

Pozdrowienia z podrozy.

16.02.05, 14:55
Witam.
Jestem od 11 lutego w Meridzie - miescie, stolicy regionu Yucatanu.
Stad robie wycieczki autobusowe we wszystkich kierunkach; bylem dwukrotnie
przy piramidach i swiatyniach Majow, na plazy w portowym miescie Progreso
(najdluzsze molo na swiecie).
Zwiedzam tez to miasto w ktorym mieszkam, kupuje i ogladam pamiatki, poncza i
sombrera, probuje miejscowych potraw.
Mieszkam w schronisku Nest za niewielkie pieniadze(8 dolcow) ze sniadaniem.
Dzis zostajemy w Meridzie tylko przed poludniem planujemy mala wycieczke do
jaskini - "cenota".
Po poludniu szef naszego hotelu(zaprzyjaznilismy sie) zawiezie nas do czynnej
hacjendy swego przyjaciela gdzie bedziemy mogli zobaczyc zycie i prace.
Produkuja tam podobno rum a wlasciciel hacjendy jest przyjacielem samego
prezydenta Meksyku.
Jutro albo po jutrze wyjezdzamy na wschodnie wybrzerze Yucatanu tzw. Riwere
Majow do miasta Cancun gdzie zrobimy sobie baze do innych wycieczek. 24
lutego wylatujemy z powrotem na Kube skad 1.III mamy samolot do Europy.
Dalsze relacje i fotek kupa po powrocie.
Obserwuj wątek
    • ashanti5 Re: Pozdrowienia z podrozy. 16.02.05, 17:37
      Skręcam się z zazdrości ;)
      Niemniej życze Ci niezapomnianych wrażeń, o co chyba nie jest trudno. Prawda?
      Koniecznie zobacz Chichen Itza, Tikal (najstarsze miasto Majów), Hochicalco
      (tam jest obserwatorium astronomiczne), Tulum, Uxmal, Copan, Piedras Negras...
      Żałuję, że znam te miejsca tylko z albumów i wykaładów :(
      Z niecierpliowością czekam na dłuższe relacje ze zdjęciami.
      • ogabignac Re: Pozdrowienia z podrozy. 16.02.05, 22:15
        W Czeczenicy;) bylem wlasnie wczoraj.
        Dzis zrobilismy malutka wycieczke tzn. ok. 15 km. od Meridy gdzie plawilem sie
        w "cenote" - ogromnej dziurze skalnej w srodku suchego pustkowia z
        przezroczysta, pelna ryb wodzie.
        W polowie z wymienionych przez Ciebie miejscowosci juz bylem; na reszte chyba
        nie starczy czasu.
        Co ciekawe - o ile na Kubie Hiszpanie nadali miejscowosciom swoje nazwy to
        tutaj przewazylo nazewnictwo indianskie - takie jak nadali im Majowie.
        Pozdrawiam - dalsze relacje nastapia.
        Ogi.
        • oka4 Re: Pozdrowienia z podrozy. 23.02.05, 05:35
          Ale Ci fajnie. Mnie na razie nie groza zadne podroze.
          • ogabignac Re: Pozdrowienia z podrozy. 23.02.05, 16:48
            Nie do konca jest tak fajnie.
            Upal i goraco juz mnie zameczyly, superbuty w Europie do wedrowek tu zaczely
            ocierac nogi, calonocne tance na ulicach tez tylko na poczatku byly fajne.
            Teraz od dwoch dni jestem w Cancun / to co tu zbudowano na cyply otaczajacym
            lagune przechodzi wszelkie pojecie kiczu i holywoodu. Chociaz eleganckiego , w
            marmurach i krysztalach. Najwiecej tu US/Amerykanow. To nie jest prawdziwy
            Meksyk.
            • ralston Re: Pozdrowienia z podrozy. 23.02.05, 16:55
              Dlatego właśnie staram się omijać takie miejsca. A w przyszłym roku Peru!
              • ogabignac Re: Pozdrowienia z podrozy. 24.02.05, 16:42
                Jest duzo takich miejsc ktore chcialoby sie zobaczyc. Na pewno Peru, Argentyne,
                Brazylie itd, itp.
                Pewne rzeczy sa wspolne co po Kubie i Meksyku widze ale to tylko tak na
                poczatku. Straszni zachwalana kiedys Kuba w porownaniu z Meksykiem razi
                komuchowska siermierznoscia i glupota przepisow utrudniajacych zycie. Ludzie
                robia tam biznesiki na jakie im wladza pozwala np. znajomy Kubanczyk za
                zarezerwowanie nam kwatery zadal od jej wlasciciela 20% haraczu. Mowi, za to u
                nich normalne; mnie to razilo.
                Jesli chodzi o Cancun - nie twierdze wcale, ze wszystko jest tu kiczem pod
                turystow. Tylko tzw. Hotelowa Zona. Poza tym wszystko jest z krwi i kosci
                meksykanskie. Szczegolnie polecam wyspe Mujeres; 20 min. jazdy wodolotem od
                portu Juarez w Cancunie. Zycie wyspiarskie ma tam zupelnie inny charakter jak
                na stalym ladzie. Wyspa ma dlugosc 8 km i szerokosc - 0.5. W centrum(tam gdzie
                przyplywa prom) lezy miasteczko z piecioma wzdloz i tyle samo uliczkami w
                poprzek. Jak sie stoi w srodku widac plaze po jednej i drugiej strony ulicy.
                Polecam bo jest nieporownanie taniej jak w/w Hotelowej Zonie i sporo taniej jak
                w samym Cancunie. Dwuosobowy pokoj hotelowy za 25$, duzy obiad za 4$, wielka
                rozowa muszla za 2.
                No i polecam bo mozna mieszkac, lazic po plazy, nurkowac(glowna atrakcja
                wyspy), wypozyczyc akumulatorowy samochodzik i objechac wyspe albo zawiesic
                hamak na palmach przy plazy i wegetowac jak Robinson Crusoe - nie jest to
                zabronione.
                A najwspanialsza okazje daja rozmowy z miejscowymi albo licznymi turystami z
                USA bo jednoczesnie mozna szlifowac dwa jezyki.
                Ach mozna by jeszcze glugo...
    • ogabignac Wrazenia smakowe. 04.03.05, 15:02
      Przed wczoraj wrocilem.
      Jako ze dzis dzien kulinarny ostrzegam przed meksykanskimi przyprawami.
      Salsa zialona i czerwona(sa jeszcze dwie inne) zmieniaja doznania kulinarne w
      pieklo. Gdziez tam wegierskim gulaszom do tej salsy.
      Wrazenie wystepuje w postaci podwojnej; podczas spozywania i wrecz przeciwnie -
      na drugi dzien. Nie daje sie po prostu szybko zapomniec.
      • ogabignac Re: Wrazenia smakowe. 04.03.05, 15:55
        1.Przedostatni dzien w Hawanie - kolacja u Angela:
        Langusta, ryz - arros congri, cztery rodzaje kartofli - w tym yuca i odmiana
        slodka, rum w drinkach "cuba libre".
        2. Wyspa Juventud obok Kuby.
        Po kilkugodzinnym wylegiwaniu sie w piasku i moczeniu nog Morzu Karaibskim
        pojawil sie mlodzieniec z pobliskiej osady i przyniosl wielkie jak glowa
        orzechy kokosowe.
        Szybko ociosal jedna strone na szpic, okraglym ruchem scial czubek i wetknal
        slomke - nic specjalnego w smaku; lekko slodkawe mleko kokosowe.
        Niedlugo potem pojawia sie rybak-nurek z kusza i pelna siatka ogromnych langust.
        Tanie jak barszcz. Potem jego znajomy, kucharz z pobliskiej restauracji,
        zabiera te wspaniale stworzenia na godzine i wynosi na ogromnym lisciu
        bananowca na plaze.
        3. Wyspa Mujeres obok Cancun, Yucatan, Meksyk.
        Popularny tam deser - banany smazone w cukrowym syropie + bita smietana na
        wierzch. Te kupowane do jedzenia banany sie do tego nie nadaja.
        • ogabignac Re: Wrazenia smakowe. 04.03.05, 16:39
          Najbardziej we znaki dal sie brak chleba.
          Taki jak u nas w Polsce z twarda skorka, ciemny i na zakwasie.
          Tylko biale pszenne pampuchy takie jak w Mc albo bagiety:(
          • ralston Re: Wrazenia smakowe. 06.03.05, 11:26
            Tego chyba zawsze nam najbardziej w podrózach zagranicznych brakuje. Smaku
            polskiego chleba..
            • chatka_ Re: Wrazenia smakowe. 06.03.05, 11:33
              Zawsze jest taki moment, czy podroz trwa dwa tygodnie czy miesciac, ze pod
              koniec wyprawy zaczynamy wyliczac na co kazdy ma ochote, nie rzadko konczy sie
              telefonem do domu...:)
    • ogabignac Re: Pozdrowienia z podrozy. 17.03.05, 07:08
      Jeszcze kilka refleksji.

      Kuba fajna jest.
      Hawana przesliczna chociaz zdewastowana bo nie remontowana i ma swoj
      niepowtarzalny klimat.
      Na Maleconie spotykalem roznych ludzi.
      Mlodego robotnika stoczniowego co przyjechal z prowincji i zafascynowalo go
      wielkie miasto, bronil socjalizmu do upadlego i ze lzami w oczach zazadal na
      koniec dyskusji twardego poparcia dla swego kraju bo inaczej...
      A tez pracownika gorzelni gdzie rum robia i udowodnil na kilku butelkach(mialem
      w plecaku) - ktory rum dobry a ktory zly.
      Dobry to ten co mu sie powietrze w butelce nie zapala a zly gdy zapala bo ponoc
      dla poprawienia mocy spirytusu dodano.
      Za chiny tez nie chcialem palic ichnich cygar bo nie lubie chociaz
      najprzedniejsze oferowano - i te z duza iloscia lisci bananowych i te "tabak
      popular" - z fachowa nalepka Cohiba z fabryki skrojona.
      Spotkalem tez sympatyczne malzenstwo Sandelis co przesliczne pokoje wynajmuje
      na 21 calle Nr.4 czyli na wprost hotelu national. A na imie im bylo - Carolina
      y Lenin.
      Na wyspie Juvwentud w Nowej Geronie dorozkaz na plaze wozil ale na policajow
      kukac kazal.
      Zawiozl nas tez do slynnego wiezienia gdzie Castro siedzial i z towarzyszami
      rewolucje planowal. A Batista w tym kontescie naiwniakiem sie okazal bo trzymal
      ich w komfortowych warunkach a nie jak wszystkich w okraglych basztach.
      Do roboty nie pedzil do pobliskich kamieniolomow, pozwalal ksiazki czytac i
      nauczac pozostalych i tylko swiatla na noc nie gasil to musieli spac z opaskami
      na oczach. A jak kiedys wizyte w wiezieniu zlozyl to uciekac musial bo
      rewolucjonisci glosno spiewali. Az ich w koncu powypuszczal i zamnestiowal bo
      co mial sie jakichs durakow bac;)
      Fajnie bylo tylko susza okropna na Kubie i przez to krowy mleka mniej daja az
      go w Hawanie dzieciom kubanskim brakuje. A ze turystom musza te mleko za twarda
      walute sprzedawac to dzieci juz wiedza kto winien.
      A tak na powaznie to o ile espresso kosztuje 0.5 to juz z malym dodatkiem
      mleka - 1,5 bo ma "wsad dewizowy".
      Coppelia przy Rampie oblegana od rana do wieczora przez amatorow dobrych lodow;
      stoja wiec i grupy dzieci i powaznych urzednikow z teczkami i to w godzinach
      gdy kazdy normalny do szkoly czy do urzedu zasuwa.
      Paranoje wiec i smiesznotki na tej Kubie ale cieplo, palm duzo i fajnie.
      --
      • ormond Re: Pozdrowienia z podrozy. 17.03.05, 07:29

        > Mlodego robotnika stoczniowego co przyjechal z prowincji i zafascynowalo go
        > wielkie miasto, bronil socjalizmu do upadlego i ze lzami w oczach zazadal na
        > koniec dyskusji twardego poparcia dla swego kraju bo inaczej...

        Debil czy nawiedzony?

        > Zawiozl nas tez do slynnego wiezienia gdzie Castro siedzial i z towarzyszami
        > rewolucje planowal.

        Szkoda, ze nie zawiezili do tych, gdzie dzisiaj sa katowani ci, ktorzy popdali
        w nielaske castro i jego przemilych towarzyszy... Ale to "element
        antsocjalistyczny", wiec pewnie sobie zasluzyli
        • ralston Re: Pozdrowienia z podrozy. 17.03.05, 09:46
          No właśnie. Czy ci ludzie tam są tak bardzo zidoktrynowani i rzeczywiście
          wierzą, że nie ma na świecie nic lepszego niż socjalizm? Czy jest to
          koniunkturalne - na zasadzie - lepiej wspierać system niż z nim walczyć, bo
          zawsze lepiej dostać skierowanie na darmowe wczasy w państwowym ośrodku
          wypoczynkowym, niż na wczasy w państwowym ośrodku penitencjarnym?
          • ogabignac Re: Pozdrowienia z podrozy. 20.03.05, 14:56
            Ormond napisal:

            Debil czy nawiedzony?

            > Zawiozl nas tez do slynnego wiezienia gdzie Castro siedzial i z towarzyszami
            > rewolucje planowal.

            Szkoda, ze nie zawiezili do tych, gdzie dzisiaj sa katowani ci, ktorzy popdali
            w nielaske castro i jego przemilych towarzyszy... Ale to "element
            antsocjalistyczny", wiec pewnie sobie zasluzyli

            Ralston napisal:

            No właśnie. Czy ci ludzie tam są tak bardzo zidoktrynowani i rzeczywiście
            wierzą, że nie ma na świecie nic lepszego niż socjalizm? Czy jest to
            koniunkturalne - na zasadzie - lepiej wspierać system niż z nim walczyć, bo
            zawsze lepiej dostać skierowanie na darmowe wczasy w państwowym ośrodku
            wypoczynkowym, niż na wczasy w państwowym ośrodku penitencjarnym?



            Odnosze wrazenie, ze najwiecej za zmianami czy obaleniem castrowskiego
            komunizmu opowiadaja sie ludzie z zewnatrz:
            1. Kubanczycy ktorzy uciekli do Ameryki i chcieliby wrocic.
            W/g obecnego prawa jesli Kubanczyk przebywa ponad 9 mioesiecy poza krajem traci
            obywatelstwo.
            2. Dawni wlasciciele dobr na Kubie, ktore po rewolucji utracili.
            3. Rzad USA ze wzgledow ambicjonalnych.
            4. Obywatele dawnego ostbloku(Polacy, Czesi) bo dobrze pamietaja uroki systemu
            socjalistycznego.
            Cos w tym musi byc co przekazal mi kolega Angel z Hawany, ze kochamy to co
            daleko a nienawidzimy to z czym sie stykamy.
            Oni maja 45 lat sasiedztwa USA za soba, my - 60 lat ZSRR i imperialnej Rosji.
            Przez te lata USA pomagalo Polsce i jak moglo szkodzilo Kubie, Rosja pompowala
            pieniadze na Kube nie naruszajac suwerennosci rzadu Castro a nam w ramach
            Ukladu Warszawskiego zgotowala co kazdy wie.
            My moglismy nasza rzeczywistosc porownywac z panstwami Europy Zachodniej i USA,
            Kubanczycy porownywali sie z innymi panstwami Ameryki Poludniowej.
            My chcielismy zmian, Kubanczycy niekoniecznie.
            Stawianie dzis znaku rownosci miedzy kubanskim a polskim socjalizmem jest wiec
            duzym nieporozumieniem.
            Kubanskie spoleczenstwo jest bardzo z systemem i swoim przywodca zintegrowane.
            Przyklad.
            Chcielismy na polwyspie Varadero znalezc przed odlotem nocleg na jedna noc.
            Tylko tam z calej Kuby prowadzenie takich prywatnych "casa particulare" jest
            zabronione bo odbieraloby gosci ekskluzywnym hotelom.
            Jakakolwiek proba znalezienia prywatnego noclegu okazala sie bezcelowa.
            Ludzie sie boja bo nawet jesli policja nie zauwazy zawsze znajdzie
            sie "zyczliwy" co doniesie a w najlepszym wypadku przyjdzie po haracz.
            Nie ma wiec spolecznego buntu czy oporu, nie ma napisow na murach ze telewizja
            klamie, nie mozna znalezc opozycyjnych ulotek, strajkow czy ulicznych protestow.
            A przeciez nie jest ten rezim taki mocny, jedynie troche wiecej policji w
            stolicy bardziej do obserwowania turystow jak na prowincji.
            No wiec co to jest - nastroj beznadziei?
            Ogolnego zastraszenia?
            Nie wiem - odpowiem.
            • ormond Re: Pozdrowienia z podrozy. 20.03.05, 15:08

              >
              > Odnosze wrazenie, ze najwiecej za zmianami czy obaleniem castrowskiego
              > komunizmu opowiadaja sie ludzie z zewnatrz:
              > 1. Kubanczycy ktorzy uciekli do Ameryki i chcieliby wrocic.
              > W/g obecnego prawa jesli Kubanczyk przebywa ponad 9 mioesiecy poza krajem
              traci
              >
              > obywatelstwo.
              > 2. Dawni wlasciciele dobr na Kubie, ktore po rewolucji utracili.
              > 3. Rzad USA ze wzgledow ambicjonalnych.
              > 4. Obywatele dawnego ostbloku(Polacy, Czesi) bo dobrze pamietaja uroki
              systemu
              > socjalistycznego.
              > Cos w tym musi byc co przekazal mi kolega Angel z Hawany, ze kochamy to co
              > daleko a nienawidzimy to z czym sie stykamy.
              > Oni maja 45 lat sasiedztwa USA za soba, my - 60 lat ZSRR i imperialnej Rosji.
              > Przez te lata USA pomagalo Polsce i jak moglo szkodzilo Kubie, Rosja
              pompowala
              > pieniadze na Kube nie naruszajac suwerennosci rzadu Castro a nam w ramach
              > Ukladu Warszawskiego zgotowala co kazdy wie.
              > My moglismy nasza rzeczywistosc porownywac z panstwami Europy Zachodniej i
              USA,
              >
              > Kubanczycy porownywali sie z innymi panstwami Ameryki Poludniowej.
              > My chcielismy zmian, Kubanczycy niekoniecznie.
              > Stawianie dzis znaku rownosci miedzy kubanskim a polskim socjalizmem jest
              wiec
              > duzym nieporozumieniem.
              > Kubanskie spoleczenstwo jest bardzo z systemem i swoim przywodca zintegrowane.
              > Przyklad.
              > Chcielismy na polwyspie Varadero znalezc przed odlotem nocleg na jedna noc.
              > Tylko tam z calej Kuby prowadzenie takich prywatnych "casa particulare" jest
              > zabronione bo odbieraloby gosci ekskluzywnym hotelom.
              > Jakakolwiek proba znalezienia prywatnego noclegu okazala sie bezcelowa.
              > Ludzie sie boja bo nawet jesli policja nie zauwazy zawsze znajdzie
              > sie "zyczliwy" co doniesie a w najlepszym wypadku przyjdzie po haracz.
              > Nie ma wiec spolecznego buntu czy oporu, nie ma napisow na murach ze
              telewizja
              > klamie, nie mozna znalezc opozycyjnych ulotek, strajkow czy ulicznych
              protestow
              > .
              > A przeciez nie jest ten rezim taki mocny, jedynie troche wiecej policji w
              > stolicy bardziej do obserwowania turystow jak na prowincji.
              > No wiec co to jest - nastroj beznadziei?
              > Ogolnego zastraszenia?
              > Nie wiem - odpowiem.

              My Latynosow zupelnie nie rozumiemy. Ich nedza i bieda jest rzeczywista.
              Ameryka, jak to Ameryka eksportuje Cole i McDonalda, ale jakos demokracji im
              tam nie zaszczepila. Nadza jak byla tak jest. Bojowki wciaz morduja tych,
              ktorzy szukaja sprawiedliwosci. Nawet papiez machal palcem do ksiezy -
              wyznawcow teologii wyzwolenia. Kiedys, antyamerykanizm oznaczal pro-sowieckosc.
              Dzisiaj nie bardzo wiemy co tym myslec. Fidel jest tam uwielbiany, bo jest
              jedym, ktory oparl sie Amerykanom. Ale logika dziejow jest chyba przeciw niemu.
              Ludzie chca wolnosci, chca sie bogacic, ogladac kolorowe wystawy nawet jesli
              ich nie stac aby wejsc do sklepu. Pax Americana ma swoj nieodparty powag, nawet
              jesli nie lubimy yankesow.
    • ogabignac Re: Pozdrowienia z podrozy. 20.03.05, 15:15
      Kult Fallusa.

      Lazac po ruinach swiatyn i piramid Majow w Campeche nadstawilem ucho w poblizu
      wiekszej grupy turystow z przewodniczka.
      Okazuje sie, ze bardzo nielicznie wystepowaly w Meksyku znaleziska ociosanego
      podluznego kamienia - przedstawiajacego kult Fallusa.
      Naukowcy i badacze w XIX i XX wieku zachodzili w glowe czy potega rozrodczosci
      i radosci seksu byla Indianom obca. W Peru bowiem, w niedostepnych rejonach
      Andow zjawisko wystepowalo obficie.
      Wytlumaczenie okazalo sie proste.
      W koncu znaleziono cale doly wypelnione celowo zniszczonymi i polamanymi
      symbolami penisa. Misjonarze(Franciszkanie) idacy za hiszpanska armada szybko
      dotarli w Meksyku do latwo dostepnych rejonow dawnej kultury Majow, w Peru
      dopiero ostatnie lata odslonily dawne tajemnice.
      Niemile Panu Bogu symbole zniszczono...
      • ogabignac Re: Pozdrowienia z podrozy. 20.03.05, 17:49
        Krotkie streszczenie.

        Chcialbym tu polecic zwiedzanie Meksyku na
        wlasna reke.
        Ta wlasnie zrobilem w lutym.
        Przelot do Hawany kosztowal mnie(tam i z powrotem) 360 Euro.
        Od 2 do 9 lutego obijalem sie bardziej wypoczywajac w Hawanie.
        W ciagu tego czasu zrobilem tylko jeden trzydniowy wyskok na wyspe Juventud.
        Tam lazenie po sennej i wolnej od turystow Nueva Gerona, nocleg w casa
        particulare ze sniadaniami i codzienne wyjazdy najczesciej na plaze, raz do
        slynnego wiezienia Presidio Modelo gdzie siedzial Castro.
        Na plazy obfitosc orzechow koksowych - sprzedawal nam je mlody Kubanczyk,
        zrecznie wycinajac otwor meczeta, ogromne langusty kupowane po 1 dolarze od
        rybaka, po 2$ przyrzadzane w pobliskiej restauracji i wynoszone na plaze na
        ogromnym lisciu bananowca.
        Potem 10 lutego przelot kubanska linia Cubana(200$ tam i z powrotem) do Cancun.
        Jeszcze tego samego dnia przyjechalismy do Meridy i tam obok dworca
        autobusowego znalezlismy hostels - 7 $ za dobe ze sniadaniami.
        Przez 10 dni zwiedzilismy praktycznie caly polwysep Yucatan.
        Codziennie z Meridy jezdza klimatyzowane autobusy we wszystkich kierunkach.
        Za najdrozsze bilety do najdalej polozonych miejscowosci placilismy cos ok. 7
        dolcow. Bylismy w Progreso - najdluze molo na swiecie i plaza, Dzibilchaltun -
        dawne siedlisko Majow i cenota w ktorej mozna sie kapac, Chichen Itza -
        najlepiej zachowane miasto Majow na Yucatanie, Celestun, Campeche i Edzne,
        Uxmal i groty Loltun, przepiekna klsyczna hacjende w Yaxcopoll.
        20 lutego opuscilismy Meride i przenieslismy sie na dwa dni do Tulum na
        wschodnim wybrzezu Yucatanu na slynna Riwere Majow, ceny pamiatek nizsze jak w
        Meridie - wyszywane sombrero mozna dostac juz za 100 do 120 Pesos, piekna
        skalista plaza(oczywicie z piaskiem) a nad glowa swiatynia Majow i Morze
        Karaibskie cieple jak zupa.
        Ostatnie dwa dni w Cancun w ktorym jest najmniej egzotycznego Meksyku a
        najwiecej turystycznego luksusu - szczegolnie "zona hoteliera" gdzie po jednej
        stronie ulicy wszystkie hotele swiata(nawet Ritz) a po drugiej, w lagunie
        osrodki sportow wodnych, lodzie rybackie na polow merlina, skutery wodne,
        motorowki. Mieszkalismy natomiast w centrum starego miasta w hostelsie za
        przystepna cene. Naprawde co w Cancun polecam to wycieczke promem na wyspe
        Mujeres. Tam naprawde tanio, typowe meksykanskie zarcie i zadnego szpanerskiego
        zadecia dla turystow, piekna plaza wsrod skal.
        Po drodze widzielismy tlumy objazdowych turystow z napietym programem zwiedzan -
        ciagle w pospiechu, bez czasu dla siebie, dla po prostu nic nie robienia.
        Tak bym nie chcial.


        Pan integral

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka