Gość: Leonard
IP: 194.23.88.*
06.09.01, 17:01
Wyobrazmy sobie taki scenariusz:
pojawia sie osoba, ktora pokazuje nam absolutny i niepodwazalny dowod ("dowod",
czyli odpada sprawa wiary/niewiary) na to, ze Bog NIE istnieje. Zaden bog, nie
tylko ten chrzescijanski, ani tym bardziej katolicki. Nie jest istotne co tym
dowodem moglo by byc, po prostu jest takowy.
Co sie wtedy dzieje ?
ja wyobrazam to sobie w ten sposob:
1) osoba ta zostaje natychmiast zgladzona przez "wiernych"
2) duza czesc "wiernych" popelnia samobojstwo, lub traci zmysly w perspektywie
odebrania im "zycia wiecznego"
3) pozostala czesc "wiernych" nie traci glowy i wymysla nowa religie, ktora
pozwoli im zachowac dotychczasowa hegemonie.
A moze moga byc inne scenariusze ??