Dodaj do ulubionych

Kochać czy być kochanym?

03.06.03, 16:08
Kochać, czy być kochanym?
Temat ten już pojawił się na oryginalnym wątku Tea Time. Nawet zaczął się
ciekawie rozwijać, tylko, że zniknął w powodzi innych postów. Dlatego
powracam do tematu tutaj - na osobnym wątku
Ja wiem, że najlepiej i najpiękniej - mieć i jedno i drugie. Ale gdybyście
stali przed koniecznością wyboru albo, albo - za czym jesteście?
Obserwuj wątek
    • ralston Re: Kochać czy być kochanym? 03.06.03, 18:37
      No to może dla rozruszania tematu mały cytacik?

      "Kto w kochaniu spodziewa się wzajemności, traci tylko czas."
      Coelho, Paulo - Demon i panna Prym
    • awee Re: Kochać czy być kochanym? 03.06.03, 22:21
      ralston napisał:

      > Kochać, czy być kochanym?
      > Temat ten już pojawił się na oryginalnym wątku Tea Time. Nawet zaczął się
      > ciekawie rozwijać, tylko, że zniknął w powodzi innych postów. Dlatego
      > powracam do tematu tutaj - na osobnym wątku
      > Ja wiem, że najlepiej i najpiękniej - mieć i jedno i drugie. Ale gdybyście
      > stali przed koniecznością wyboru albo, albo - za czym jesteście?

      To jak pytanie o wybór rodzaju śmierci.....jaka mniej boli. Tak samo i w tym
      przypadku, jedno bez drugiego to cierpienie i nie jest wiadomo, które jest
      lżejsze...
      • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 03.06.03, 22:51
        Chyba z dyskusji wykluczył bym miłość rodzice-dzieci. Jaka by ona nie była,
        choćby pełna konfliktów to zawsze jest obopólna. Jeżeli nie jest, to ktoś nie
        do końca jest człowiekiem.
        • ralston Re: Kochać czy być kochanym? 03.06.03, 22:55
          nxa napisał:

          > Chyba z dyskusji wykluczył bym miłość rodzice-dzieci. Jaka by ona nie była,
          > choćby pełna konfliktów to zawsze jest obopólna. Jeżeli nie jest, to ktoś nie
          > do końca jest człowiekiem.

          O.K. - możemy wykluczyć relację rodzic-dziecko.
      • ralston Re: Kochać czy być kochanym? 03.06.03, 22:53
        awee napisała:

        >
        > To jak pytanie o wybór rodzaju śmierci.....jaka mniej boli. Tak samo i w tym
        > przypadku, jedno bez drugiego to cierpienie i nie jest wiadomo, które jest
        > lżejsze...

        O tak - to niełatwy wybór... Dlatego tak właśnie postawiłem pytanie. Czy
        wybierasz kochać ale nie być kochanym, poznać smaczek miłości, ale bez
        możliwości jej spełnienia, więcej - bez bycia kochanym nawet, czy owszem być
        kochanym ale samemu uczucia miłości nie znać... Ciężki wybór.
        • awee Re: Kochać czy być kochanym? 04.06.03, 00:09
          ralston napisał:

          > O tak - to niełatwy wybór... Dlatego tak właśnie postawiłem pytanie. Czy
          > wybierasz kochać ale nie być kochanym, poznać smaczek miłości, ale bez
          > możliwości jej spełnienia, więcej - bez bycia kochanym nawet, czy owszem być
          > kochanym ale samemu uczucia miłości nie znać... Ciężki wybór.


          To ja też posłużę się cytatem; nie wiem czyje to słowa, ale one oddają
          najlepiej wybór między młotem a kowadłem......mój wybór
          "Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu "
      • chatka_ Re: Kochać czy być kochanym? 04.06.03, 13:20
        awee napisała:
        > To jak pytanie o wybór rodzaju śmierci.....jaka mniej boli. Tak samo i w tym
        > przypadku, jedno bez drugiego to cierpienie i nie jest wiadomo, które jest
        > lżejsze...

        Obydwa nieszczescia bola ale przypominam sobie ze bolaly ... w innych
        miejscach: gdy sie kocha bez odwzajemnienia odczywa sie bol w sercu, ktory az w
        bol fizyczny moze przechodzic; gdy sie na czyjas milosc nie odpowiada, boli
        gdzies w duszy i sumieniu, bo milosci nie wolno odrzucic? - tak to wydaje mi
        sie kiedys odczuwalam.
    • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 03.06.03, 23:23
      Do wyboru - elaborat z analizą przez najbliższe dwa tygodnie, albo krótko:
      wybieram KOCHAĆ. Czy tak w "jedną stronę" to jest miłość?
      • ralston Re: Kochać czy być kochanym? 03.06.03, 23:25
        Wersję krótką już znamy - teraz poproszę o elaborat przez dwa tygodnie :)
        • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 03.06.03, 23:47
          Nie wiesz co czynisz. To może byc nudne - przemyślenia starszego faceta.
          Zastanowię się.
          • ralston Re: Kochać czy być kochanym? 03.06.03, 23:51
            Nxa - sam jestem już w tym wieku, że cenię sobie zdanie doświadczonych ludzi...
            • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 03.06.03, 23:59
              Te 15 lat różnicy między nami to wiele i niewiele. Doświadczenia skromne. Jedna
              miłość - jedna żona. Znamy się z podwórka, ta sama podstawówka, jedna ławka w
              szkole średniej i kilkadziesiąt lat razem. Mam kontakt z wieloma młodymi ludźmi
              to może coś więcej wiem. Wiesz, że piszę "za bardzo osobiście" i to może być
              nudne. Muszę to przemyśleć.
    • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 04.06.03, 01:06
      To na początek, zamiast elaboratu:
      "Miłość prawdziwa zaczyna się wówczas, gdy niczego w zamian nie oczekujesz."
      Antoine de Saint-Exupéry
    • nxa ELABORAT 04.06.03, 09:07
      Tytułem wstępu:
      moje wpisy są oznaczone tytułem ELABORAT, jako że mogą być ciut przydługie.
      Łatwiej je ominąć i nie tracić czasu:))

      Trzeba by najpierw zdefiniować co to jest miłość. Według naukowców jest to
      proces wzmożonej produkcji przez organizm fenyloetyloaminy, dopaminy (tej od
      Parkinsona), norephetaminy i paru innych substancji przy kontaktach z inną
      osobą. Działa to trochę jak amfetamina, bo skład jest podobny. Niestety
      organizm uodparnia się po 2-3 latach i nie jest w stanie produkować coraz
      większych ilości wyżej wymienionych związków. Nie znalazł się jeszcze taki
      mądry, co określił by dlaczego jedna konkretna osoba powoduje uruchomienie tej
      fabryczki chemikaliów jednym spojrzeniem u drugiej osoby. Właśnie to zaćpanie
      powoduje, że o północy np. Adam wdrapuje się na cokół pomnika w rynku, siada na
      brązowych kolanach pana Fredry, krzyczy na cały głos „kocham Ewę” i wręcza
      jedną różę lub srebrny pierścioneczek. Z zaćpaną Ewą jest jeszcze gorzej.
      Ten „chuligański wybryk” powoduje, że jest wprost wniebowzięta. Jest gotowa
      wszystkie skarby świata rzucić Adamowi pod stopy. Kiepski bisnes – cały świat
      za jedną różę (purpurowa Royal około 4 zł).
      Kochać, czy być kochanym? W młodym wieku nie jest możliwe dokonanie takiego
      wyboru. Nawet jeśli ten Adam nie dla tej Ewy, to i tak znajdzie się inna Ewa
      lub inny Adam. „Natury nie da się oszukać” :)) . Pomijając cały zamieszny w to
      kombinat chemiczny, jeżeli pozostaną razem to z tej euforii i szleństwa dopiero
      kształtuje się miłość. I jak rozdzielić kocham od jestem kochany. Wszelkie
      próby są awykonalne.

      Red.
      Imiona w opisywanych zdarzeniach zostały zmienione
      Ciąg dalszy może nastąpi
      • ashanti5 brać i dawać 04.06.03, 10:24
        Słowo "kochać" skojarzyło mie się z dawaniem. Zaś stierdzenie "być kochanym" z
        braniem.
        Jeżeli ktoś ma takie same odczucia, to nie przyzna sie, że woli być kochanym,
        bo wyjdzie na takiego, co to tylko bierze, a nie lubi dawać.
        Ja wolałabym kochać, bo już taka jestem , że czerpię większą przyjemność z
        gonienia króliczka niż jego złapania. Mężczyzna, o którego miłość trzeba
        zabiegac i jest nieczuły na moje względy - jest bardziej pociągający dla mnie.

        Zapewne szybko bym zmieniła zdanie, gdybym na prawdę cierpiała z powodu
        nieodwzajemnionego uczucia.
        • anka1 Re: brać i dawać 04.06.03, 12:17
          Rals zadajesz straszliwie trudne pytanie.
          nie wiem co bym wolala. na szczescie nie musze wybierac.
          • ralston Re: brać i dawać 04.06.03, 12:28
            Bardzo lubię zadawać trudne pytania ;) nawet jeśli czysto teoretyczne są...
            A odnośnie aspektu brać i dawać, to czy nie kochając a będąc kochanym, możemy
            rzeczywiście mówić o braniu?
            Brać też trzeba umieć...
        • maurus Re: brać i dawać 04.06.03, 21:13
          ashanti5 napisała:

          > Słowo "kochać" skojarzyło mie się z dawaniem. Zaś stierdzenie "być kochanym"
          z braniem.

          Zupełnie się z tym zgadzam. Dawać jest zawsze lepiej niż brać. Zatem kochać bez
          zwajemnści - to bym wybrał, niż być samemu kochanym i nie kochać.
          Choć nie każdy tak samo myśli. Przykładów można znaleźć wiele. Wystarczy się
          rozejrzeć.
    • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 04.06.03, 18:01
      najłatwiej kochać i być kochanym, jeszcze przez tą samą osoba... kochać i być
      nieszczęsliwym to okrutnie smutne, być kochanym i nie kochać to banalnie nudne
      i męczące.. kiedy nie stać Cię na troszeczkę poświęcenia... To dwie odmiany
      piekła, a wniebie jest podobno lepiej niż w piekle, wiec może piekłą nie
      wybierać?
      Pozdr
      • maurus Re: Kochać czy być kochanym? 04.06.03, 21:15
        Ale piekła ponoć nie ma?
    • nxa ELABORAT 05.06.03, 06:49
      Witam cierpliwych
      Podsumowując poprzedni mój post młodzi ludzie chyba nie są w stanie tylko dawać
      lub tylko brać. W tym wieku istnieje naturalna potrzeba znalezienia życiowego
      partnera. Jeżeli Amor strzelał niecelnie to nic z tego nie wyjdzie pomimo
      starań osoby chcącej dawać. Zawsze będzie oczekiwanie na wzajemność. I tak aż
      do skutku. Swoją drogą to Amorkowi przydałyby się solidne okulary, mniej
      rannych by było na tym pobojowisku. Sytuacja kocham, a nie jestem kochany w
      młodzieńczych latach nie może trwać zbyt długo.
      Inna sprawa, gdy Adam z Ewą stworzą z założenia „trwały” związek. Zakładam
      umownie, że kombinacik chemiczny jeszcze działa. Zaczynają się pierwsze wspólne
      życiowe sukcesy i porażki. Na początku łatwiej sprawić kochanej osobie
      przyjemność lub wybaczyć błąd. To cementuje taki związek. W tym momencie trzeba
      dorosnąć. Jeżeli w tym okresie pada pytanie kocham, ale czy jestem kochany to z
      tego cementowania nie wyjdzie wytrzymały beton tylko kiepski tynk. Swoje
      zadanie w zasadze spełni, ale po 20 latach do wymiany. To ostatnia chwila aby
      się rozstać. Jeszcze chyba za wcześnie aby mówić o możliwości jednostronnego
      uczucia na zasadzie kocham i niech reszta świata się wali.
      „Między nami nic nie było!
      Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych.
      Nic nas z sobą nie łączyło --
      Prócz wiosennych marzeń zdradnych
      ...
      Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów,
      Z których serce zachwyt piło,
      Prócz pierwiosnków i powojów,
      Między nami nic nie było!”

      Nie wiem jak to wytrzymacie ale ciąg dalszy chyba nastąpi
      • ashanti5 jeszcze gorzej 05.06.03, 09:14
        Jest jeszcze jedna ciężka sytuacja związana z miłością, w której się znalazłam.
        Zakochanych dwóch mężczyzn i ja między nimi.Byłam wtedy mocno skonfundowana.
        Niełatwe dylematy
        • janiolka Re: jeszcze gorzej 05.06.03, 09:50
          a mi sie wydawalo jakos ze w tak skomplikowanej sytuacji pomimo
          wszystko osoba kochana wrecz promienieje od takiej dawki uczuc...
          • ashanti5 Re: jeszcze gorzej 05.06.03, 09:56
            fajnie by było. Ja popadłam w kilkumiesiączną depresję wywołaną niemożnością
            podjęcia słusznej decyzji. Przez kilka miesięcy byłam typowym przykładem
            bohatera romantycznego - jakiego wyboru bym nie dokonała, i tak żałowałabym
            podjętej decyzji.
          • awee Re: jeszcze gorzej 05.06.03, 10:12
            janiolka napisała:

            > a mi sie wydawalo jakos ze w tak skomplikowanej sytuacji pomimo
            > wszystko osoba kochana wrecz promienieje od takiej dawki uczuc...

            A co może być gorsze: brak czy nadmiar uczuć?
            • ralston Re: jeszcze gorzej 05.06.03, 11:55
              awee napisała:


              >
              > A co może być gorsze: brak czy nadmiar uczuć?

              Chyba jednak wolałbym nadmiar... ale rozumiem, że może to być niemały problem
              dla takiej osoby. Tym większy im większa jej wrażliwość...
            • janiolka Re: jeszcze gorzej 05.06.03, 13:03
              > A co moz˙e byc´ gorsze: brak czy nadmiar uczuc´?

              nie moze byc nadmiaru uczuc
              • awee Re: jeszcze gorzej 05.06.03, 13:24
                janiolka napisała:

                > nie moze byc nadmiaru uczuc

                Zawsze bywa tak, że jedno kocha bardziej...
                • ralston Re: jeszcze gorzej 05.06.03, 18:14
                  awee napisała:

                  >
                  > Zawsze bywa tak, że jedno kocha bardziej...


                  A to niby jak? Jak to zmierzyć?
      • ralston pisz nam tak dalej :) 05.06.03, 09:57
        Ciekawie piszesz Nxa i jeszcze zakończyłeś Asnykiem - jednym z moich ulubionych
        poetów...
        Czekamy na więcej...
        • nxa Re: pisz nam tak dalej :) 05.06.03, 10:14
          Dzięki za słowo otuchy. Nie byłem pewny czy ktokolwiek to czyta.
          Nie lubieć Asnyka to grzech, oj ciężki grzech :))
    • luego Re: Kochać czy być kochanym? 05.06.03, 10:42
      Gdybym miala dokonac takiego wyboru, nie wybralabym niczego.
      • ralston Re: Kochać czy być kochanym? 05.06.03, 10:54
        I chciałabyś tak - ani uczucia miłości nie znać, ani go doświadczać od kogoś
        innego?
        • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 05.06.03, 10:57
          Może czasami lepiej nie doznać niczego niz doznać w tylko części. Może nie
          trzeba iść na kompromisy i mieć albo wszystko albo nic?
          Pozdr
          • luego Re: Kochać czy być kochanym? 05.06.03, 11:20
            Dokladnie. Tak bym wolala.
            • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 05.06.03, 12:03
              a na marginesie. Za uczucie miłości odpowiadają endomorfiny wytwarzane przez
              mózg. Na wifdok kochanej osoby są one wydzielane. Dlatego zakochani wygladaja
              na naćpanych. Wraz z upływem czasu organizm przywyka do endomorfin i nie
              działaja one już silnie. A w okolicy 4 lat przestaja one działać. I wtedy
              rozpada się wiele związków. W t momencie zaczyna sie wydzielanie innego hormonu
              ale jest on duzo słąbszy. Dlatego pary o dłuzszym wygladąja inaczej niż ci co
              dopiero...
              Pozdr
              • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 05.06.03, 12:22
                To ja jestem mutant popromienny. Prawie pół wieku na karku i ciągle na haju :))
                A z wygladu, to od tej miłości chyba przybyło mi kilka.., no dobrze
                kilkanaście, a niech wam będzie kilkadziesiąt kilogramów. :)))
                • ashanti5 Re: Kochać czy być kochanym? 05.06.03, 12:38
                  Kiedy byłam w pierwszej fazie zakochania i spacerowałam z ukochanym, dużo osób
                  nam sie kłaniało i pozdrawiało (niestety w Polsce to sie nie zdarza). Bylismy
                  bardzo zdziwieni. Ukochany wydedukował, że to dlatego iż bił od nas optymizm i
                  szczęście. Ludzie to widzieli i zostawali porażani pozytywnymi wibracjami.
    • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 05.06.03, 12:58
      To straszne takie porażenie wibracjami z zaskoczenia, aż ludzi w pół zginało.
      Ogromna moc tego uczucia musiała być. A Wy myśleliście, że wam się kłaniają ;)
      • ashanti5 Re: Kochać czy być kochanym? 05.06.03, 13:11
        Nabijasz się ze mnie, co?
        Miłość to zbyt poważna sprawa, żeby sobie robić z niej jaja ;-)
        • janiolka Re: Kochac´ czy byc´ kochanym? 05.06.03, 13:13
          co to za milosc gdy trzeba do niej podchodzic ze smiertena powaga?
        • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 05.06.03, 13:14
          do wszystkiego nalezy zachowywać pewien dystans. To ułatwia życie. Nxa ale nie
          powiesz że z żona zachowujecie się jak gołąbeczki swieżo zakochane. Niesety
          mutanty ów nie ma...
          Pozdr
          • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 05.06.03, 13:25
            No fakt, już nie włażę Fredremu na kolana. Ale jak jesteśmy sami, w ustronnym
            miejscu to gołąbeczki miałyby się czego nauczyć ;) Przypuszczam, że niewielu
            każdego ranka otrzymuje maila z pieknym wierszem na dzień dobry i parę takich
            innych ciekawostek. Może i moglibyśmy kogoś porazić, ale wolimy nikogo nie
            zrazić :))
            • janiolka Re: Kochac´ czy byc´ kochanym? 05.06.03, 13:32
              w tych mailach nie jestescie odosobnieni, u mnie dochodza jeszcze
              smsy. np wczoraj dostalam ulubiona szante lacznie z chwytami
              gitarowymi ;)
              • nxa Re: Kochac´ czy byc´ kochanym? 05.06.03, 13:49
                Też miłe. Wiesz, tych esemesów to Ci nie zazdroszczę. W tym roku założyłem
                pierwsze okulary, a do SMSa bez lupy to nawet się nie zabieram. Uczucie
                wielkie, a literki takie małe ;)
                • janiolka Re: Kochac´ czy byc´ kochanym? 05.06.03, 13:58
                  no tak... starosc nie radosc...
                  • nxa Re: Kochac´ czy byc´ kochanym? 05.06.03, 14:02
                    Ale ile wspomnień.......
                    • janiolka Re: Kochac´ czy byc´ kochanym? 05.06.03, 14:05
                      za xx lat zastanowie sie ile dokladnie ;)
    • nxa ELABORAT 05.06.03, 14:42
      Jak ktoś wytrzymał, to niech ma za swoje:
      Czas sobie biegnie. Przyszła restrukturyzacja i kombinacik chemiczny zamknięto.
      Ot i problem. Do tej pory powinniśmy otrzymać doskonale scementowaną
      konstrukcję, ale Rals nieludzko stawia pytanie albo kocham, albo jestem
      kochany. Jeżeli pozostało tylko jednostronne uczucie to bardzo wiele zależy od
      charakterów. Jeżeli para jest razem ze względu na dzieci, majątek itp. to
      wcześniej czy później związek się rozpadnie. Dzieci dorosną, majątek da się
      podzielić i jedno z nich przeżyje rozpacz, drugie odczuje ulgę przy rozstaniu.
      Jak będą nadal razem, kochanie „jednostronne” to ciężka harówka. Za harówkę
      każdy wcześniej czy później oczekuje zapłaty. Może nie zawsze godziwej ale
      choćby drobniaków. To jest w podświadomości. Czy mógłbym tak kochać bez
      wzajemności – chyba tak. Gdzieś tam po cichutku liczyłbym jednak na odrobinkę
      uczucia. Jak długo bym mógł kochać nie oczekując nic w zamian - nie mam
      pojęcia, chyba zawsze.
      Jeżeli osoby nawzajem się szanują i ich związek jest partnerski to jest
      możliwe, że da się kochać szczerą miłością małżonka, który nie żywi już żadnych
      uczuć. Można cieszyć się jego obecnością, sukcesami, wspierać i pomagajać w
      trudnych chwilach. Po prostu żyć dla niego. Czy dla drugiej strony „być
      kochanym” ma jakieś znaczenie? Czy traktowane jest jak zdobycie wyższego
      stanowiska, dostawanie podwyżek i innych możliwych do zdobycia rzeczy? Mam
      zakochanego we mnie partnera i tak ma być. Umowny biorca nie odbiera takiej
      miłości jako „kochanie”. Przyjmuje komplementy, ciepłe słowa, oznaki czułości
      jako zainteresowanie swoją osobą oraz trwanie w „dobrym” i wygodnym układzie.
      Bywa za to w najlepszym wypadku wdzięczny, a tą wdzięcznością żywi się i
      chłonie jak gąbka wodę dawca uczuć.

      "Miłość jest pragnieniem, by komuś coś dawać - a nie otrzymywać."
      Bertold Brecht

      Czy mogę jeszcze coś dodać? Pewnie tak....
      • ralston dodawaj :) 05.06.03, 18:19
        dawaj dalej - bardzo ciekawie piszesz... :)
        • alex.4 Re: dodawaj :) 05.06.03, 20:05
          no ale czy rzeczywiście łatwo jest zyć ze świadomościa że druga osoba Ciebie
          nie kocha jest z tobą tylko z przyzwyczajenia ze strachu że nie znajdzie nikogo
          innego, dla pieniędZy? Albo że ty tkwisz w jakimś układzie aby nie sprawić
          komuś przykrości. To jest wielce nurzące mimo całego szacunku wobec drugiej
          osoby. Jeśli sie kofgoś nie kocha to po co z nim być. Uczucie obudzenia się
          wokół drugiej osoby rano z którą nic Cie nie łączy oprócz seksu albo dzieci
          albo wspólnoty finansowej jest straszne. Poczucie że jesteś z kimś tylko dla
          przyzwoitości załamuje.
          Ja kiedyś byłem z osobą która sądziłem że już nie kocham było to meczące i
          puste. Nie chciałęm dłużej tej osoby ranić choć z drugiej strony nie mogłem
          zdecydować sie na zerwanie w imię przyjaźni czy wspólnych wspomnień. Na
          szczęście przypadek sprawił, że ten zwiazek się rozleciał.
          Byłem też z dziewczyna która była ze mną dla seksu. Nic nie wskazywało aby za
          tym stało uczucie. To rónież było ponure i nieszczęśliwe dla mnie. Tym razem
          doprowadziłem do zerwania
          Wśród kilku kobiet które spotkałem na swojej jeszcze kerótkiej drodze zycia
          najszczęsliwiej wspominanam Tą z jktóra akurat nie byłem. Ale ja w niej byłem
          zakochany do szalestwa i ona wyznała mi miłość. Tylko że miała chłopaka i
          chciała zajść w cxiąże. ale to ją wspominam z najwiekszą nostalgia. To chyba
          była moja najprawdziwsza miłość. I to był czas gdy byłem paradoksalnie
          najszczęśliwszy.
          Pozdr
    • nxa ELABORAT 06.06.03, 07:32
      Ludzie o słabych nerwach i aktualnie nie kochający lepiej niech tego nie
      czytają. Jak ktoś dotrwał do tego miejsca to ryzykuje na własną
      odpowiedzialność.
      Kochać, czy być kochanym? To właśnie sprawa osobowości i charakteru. Absolutnie
      nie widzę siebie w roli „biorcy”. Sumienie by mnie zagryzło po kawałku na
      śmierć. Straszliwe męczarnie. Natomiast „dawać” to zupełnie inna sprawa.
      Przyznaję się, że jednak liczył bym na choćby najmniejsze oznaki odwzajemniania
      uczuć. Nie wdzięczność a uczucie. Nawet jak bym go nie otrzymywał. Naukowcy nie
      mają problemu – chemikalia i koniec. Fajnie mają. Dopaminy już tak mało, że
      Parkinson mi grozi a ja ciągle na haju. Pełny odlot. Do kitu te ich teorie.
      Prosta sprawa – umówiona impreza u koleżanki, wyszukany bukiet, cmok w łapkę,
      cmok w policzek, spojrzenie w oczy, pogadali, może pojedli, może popili i
      poszli do domu. Miło było i się skończyło. I dla odmiany w środę czy czwartek
      po pracy zjawiam się w domu ze skromnym bukiecikiem z okazji.....powiedzmy
      słonecznego dnia. Pomijam całą resztę, ale za to jedno spojrzenie gotów jestem
      roztopić się jak wosk. Strasznie wielka plama by była i koszty malowania stropu
      u sąsiada. Prawda, że interesiarz jestem. Czy mógłbym żyć bez tego spojrzenia.
      Pewnie tak, tylko jak?
      Gdyby stało się tak, że moja partnerka przestała by mnie kochać (Ralston, ale
      mnie podpuściłeś, jakie ja przez Ciebie bzdury wypiuję!) to nadal bym ją kochał
      i to nie przez wzgląd na wspomnienia i przeżyte razem lata. Taki mam charakter.
      Gdyby odeszła, to nie pokocham żadnej innej kobiety. Nie będę miał jej nic do
      zaoferowania. Potrafię tylko kochać niezależnie czy moje uczucia będą
      odwzajemnione czy nie.
      Na nic naukowe dowody i naukowcy lepiej za to niech się nie biorą. Filozofowie
      stracili wiele lat na rozpatrywanie miłości z kiepskimi efektami. Największe
      zasługi w tej materi mają poeci. Pytanie Ralsa sugeruje wybór albo sobie
      wybiorę to, albo tamto. Nie ma żadnego wyboru. Został jeszcze
      wyrazik „konieczność”. I to wyjaśnia sprawę. Związek się rozpada i pozostaje
      wybór - mieszkać razem (z przyczyn materialno-ekonomicznych) i być kochanym lub
      odejść. Konieczność bycia razem nie jest wyborem „chcę być kochany” tylko nie
      mam forsy na swój lokal, a to już inna bajka.

      "Miłość jest niepojęta dla tych, co jej nie dzielą."
      François Rene de Chateaubriand

      Oklaski. Dziękuję. Bisów nie będzie. Wasz stary, kochany i zakochany nxa.
      PS.
      Niech nikt nie waży się zakładać wątku „Być albo nie być”, bo dotrzymam słowa o
      dwutygodniowym pisaniu codziennie! Tego już nikt nie przeżyje. Dopuszczam „pić
      albo nie pić”, „bić albo nie bić” ale ten ostatni już istnieje.

      Na deser:
      „Umarły jeszcze będę wielbić ciebie
      I nie zapomnę pod ziemią, czy w niebie,
      O twej jasności --

      Boś ty mi była nie próżnym marzeniem,
      Nie bańką zmysłów tęczowej nicości,
      Lecz byłaś ducha ożywczym pragnieniem
      Wiecznej miłości!”
    • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 06.06.03, 07:48
      "Osobiście" zrobiło się w tym wątku, ale czy można pisać o kochaniu inaczej?
      Definiować, stojąc z boku. W tym temacie tylko to co sami przeżyliśmy lub
      przeżywamy może być jakąś nauką, porównaniem, dobrym lub złym wzorem. Piszcie
      czy jeteście w stanie dokonywać takich wyborów jak w tytule.
    • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 09.06.03, 19:00
      zdaje się że trochę zarżnełem wątek... przepraszam....
      Pozdr
      • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 09.06.03, 19:17
        To nie tak. Trzeba troszkę szczerości i śmiałości aby pisać o sobie. Napisałeś
        co uważałeś. Może wątek da się zarżnąć, ale temat nie jest do skończenia.
        Poczekamy, ktoś może jeszcze napisze o swoich przemyśleniach/doświadczeniach.
        • ralston Re: Kochać czy być kochanym? 10.06.03, 09:19
          Temat jest istotnie nie do skończenia, zwłaszcza jak się do tego doda rozmaite
          warianty tego kochania, nie kochania i sytuację urozmaici np. trzecią osobą.
    • wolny_wilk Re: Kochać czy być kochanym? 12.06.03, 10:27
      Zdecydowanie wybrałbym kochać niż być kochanym. Dlaczego:
      Gdyż z własnego doświadczenia wiem, że związek z litości (czyli gdy dziewczyna
      mnie kocha, a ja ją nie) jest bardzo męczący.
      • ralston Re: Kochać czy być kochanym? 12.06.03, 10:42
        Witaj Wilku. Zabłądziłes tu w końcu...
        Zapytam przewrotnie: czy wolisz kochać i żeby to ona była z Tobą z litości? ;)
        • wolny_wilk Re: Kochać czy być kochanym? 12.06.03, 10:51
          ralston napisał:

          > Witaj Wilku. Zabłądziłes tu w końcu...
          > Zapytam przewrotnie: czy wolisz kochać i żeby to ona była z Tobą z
          > litości? ;)

          Unikam tego jak ognia. Gdy wiem, że nie mam szans na wzajemność, ukrywam
          uczucia.
          • ralston Re: Kochać czy być kochanym? 12.06.03, 10:54
            wolny_wilk napisał:

            >
            > Unikam tego jak ognia. Gdy wiem, że nie mam szans na wzajemność, ukrywam
            > uczucia.

            A skąd pewność braku szans na wzajemność?
            • wolny_wilk Re: Kochać czy być kochanym? 12.06.03, 10:57
              ralston napisał:

              > A skąd pewność braku szans na wzajemność?

              Zazwyczaj z tego, że obiekt uczuć już kogoś ma.
              • ralston Re: Kochać czy być kochanym? 12.06.03, 11:02
                wolny_wilk napisał:

                >
                > Zazwyczaj z tego, że obiekt uczuć już kogoś ma.

                Dopóki nie są małżeństwem, nic straconego ;)
                • luego Re: Kochać czy być kochanym? 12.06.03, 11:20
                  Powaznie Ralss? A tos mnie zaskoczyl! Slyszales kiedys o tzw. konkubinacie?
                  • awee Re: Kochać czy być kochanym? 12.06.03, 11:23
                    luego napisała:

                    > Powaznie Ralss? A tos mnie zaskoczyl! Slyszales kiedys o tzw. konkubinacie?

                    ...ale na konkubinat też się czasem mawia: stare dobre małżeństwo....
                    • luego Re: Kochać czy być kochanym? 12.06.03, 11:24
                      No wlasnie, ale slubu to ono nie ma... :) Wiec co, papier jest tu istotny?
                      • ralston Re: Kochać czy być kochanym? 12.06.03, 11:38
                        Słyszałem... ale ja tradycjonalista jestem i mam tendencje do zapominania na
                        codzień o takich trwałych, choć nie sformalizowanych związkach...
                • wolny_wilk Re: Kochać czy być kochanym? 12.06.03, 15:13
                  ralston napisał:

                  > Dopóki nie są małżeństwem, nic straconego ;)

                  Niestety w takiej sytuacji kodeks honorowy zawiązuje mi ręce i każe czekać.
                  • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 12.06.03, 16:04
                    Oj ale zrobiła się dyskusja. Rzeczywiście w tej chwili róznica mi edzy
                    małżeństwem a nie (jeśli nie liczyć prawo) sprowadza się do papieru i li tylko
                    niego.
                    Bycie z kimś kogo nie kochasz, ale on Ciebie tak jest bardzo meczące. I nie
                    szczere. To oszukiwanie innej osoby, Dlatego trzeba się wyzwolic jak
                    najszybciuej.
                    A odwrotna sytuacja jest rónież nie satysfakcjonujaca. Wiec nalezy po prostu
                    odrzucić obie. :)
                    Pozdr
                    • chatka_ Re: Kochać czy być kochanym? 13.06.03, 14:03
                      alex.4 napisał:

                      > Oj ale zrobiła się dyskusja. Rzeczywiście w tej chwili róznica mi edzy
                      > małżeństwem a nie (jeśli nie liczyć prawo) sprowadza się do papieru i li
                      tylko
                      > niego.
                      > Bycie z kimś kogo nie kochasz, ale on Ciebie tak jest bardzo meczące. I nie
                      > szczere. To oszukiwanie innej osoby, Dlatego trzeba się wyzwolic jak
                      > najszybciuej.

                      No tak bo dzieci to drobiazg, zadna przeszkoda! Wg pewnej przypowiesci niebo i
                      pieklo pozornie niczym sie nie roznia, i tu i tam jestes szczesliwy, tylko ze
                      pieklo to MOJE szczescie, niebo to szczescie moje i moich bliskich.


                      • chatka_ podwatek: Kochać 13.06.03, 14:06
                        A czy kochaliscie kiedys na odleglosc? Jakie szanse ma taka milosc, jak dlugo
                        wytrwaliscie, czy powiedzenie 'out of sight, out of mind' jest prawdziwe?
                        • nxa Re: podwatek: Kochać 13.06.03, 14:45
                          Co z oczu, to z serca. Zależy co było w sercu. Jeżeli uczucie, to tam
                          pozostanie. Jeżeli jest szansa na połączenie tych serduszek, to odległość jest
                          problemem natury technicznej, a nie uczuciowej. To również kwestia czasu - jak
                          długo? Doświadczyłem trzech lat z małymi przerwami. Oczywiście mowa o jednej
                          osobie. Pozostało z tego czasu setki listów. To oczywiście wymaga zaufania do
                          drugiej osoby. Wielkiego zaufania. Jeżeli jest, warto czekać. Może to jest
                          rodzaj egzaminu i zdanie go to ogromna frajda.

                          Precz z moich oczu, posłucham od razu
                          Precz z mego serca i serce posłucha
                          Precz z mej pamięci
                          Nie tego rozkazu
                          Moja i twoja pamięć nie posłucha.
                          • saunne Nxa 13.06.03, 17:52
                            jestem pod wrażeniem. Podziwiam i zazdroszczę. Pisz dalej :)
                            • nxa Saunne 14.06.03, 00:24
                              Dziękuję, ale nie mam pojęcia co podziwiasz i czego zazdrościsz? Mojego
                              grafomaństwa? Znasz z uczelni znaczenie używania języka polskiego. Więc nie.
                              Zazdrościć to można rezydencji nad brzegiem morza, jachtu, samochodu na lato i
                              osobnego na zimę. Też nie warto, fortuna kołem się toczy. Może zer na koncie? E
                              nie, to większość z nas ma. Zresztą zera się nie liczą. Stałości uczuć i
                              udanego związku? Daj spokój. Ty wiesz jaka to harówka? Ponad 30 lat, w świątek,
                              piątek i niedziele na trzy zmiany. Za to powinienniśmy mieć madal przodownika
                              pracy, kwartalną premię, 14 pensję, dodatek szkodliwy i wcześniejszą emeryturę.
                              Czysty chemicznie kapitalizm. Ciągle trzeba inwestować, bo inaczej firma
                              zaliczy "padaczkę". A tu widzisz, nikt nie docenia, za całe starania czułe
                              spojrzenie :)).
                              Ale jak chcesz spróbować, to czemu nie. Jest parę zasad których należy
                              przestrzegać. Nie może być jak w sądzie na sprawie rozwodowej: „Pokochałam go
                              od pierwszego wejrzenia. Żałuję, że nie spojrzałam po raz drugi”. Trzeba znać
                              swojego partnera i dlatego nie jestem przekonany do tworzenia „stałych”
                              związków po krótkim okresie znajomości. Ktoś mądry powiedział, że „małżeństwo
                              to sztuka kompromisów”. Dotyczy to każdej pary. Trzeba mieć pewność, że potrafi
                              się samemu ustąpić, nawet będąc przekonanym na 1000 %, że ma się rację. Trudne,
                              oczywiście, ale bez tego nie będzie nawet 50 % zaufania. Nigdy nie byłem orłem
                              z matematyki, ale wyniki mam chyba prawidłowe. Jest jeszcze sprawa
                              rozwiązywania konfliktów w związku. Bardzo żałuję, że w czasie kłótni nie
                              wrzeszczymy na siebie i nie rzucamy czym popadnie. Bardzo nie lubię tych
                              brązowych talerzy i draceny :)) Tak było by zdrowiej. Konflikty zawsze
                              wystepują. Jest pewną sztuką pogodzenie się z tym faktem i nabycie umiejętności
                              wybaczania. Jak wygląda kłótnia i pogodzenie, to sprawa charakterów. Dobrze,
                              jeżeli „da sie to sprawdzić” przed podjęciem życiowych decyzji. Bardzo ważnym
                              czynnikiem jest zazdrość. Nie ta o trzecią osobę w związku. Z tą „trzecią”
                              można walczyć lub nie, ale stan takiego związku jest tragiczny. Zazdrość o miłe
                              słowo powiedziane przez obcego. O docenienie zalet partnera, których nie
                              dostrzegaliśmy. Dodaje to poczucia konieczniości ciągłego doskonalenia swojego
                              uczucia dla partnera. Paradoks – zazdrość z powodu przyjścia na świat dziecka.
                              Pominę to co jest ogólnie znane dotyczące radości. Facet, to dziwne stworzenie.
                              Nosi wybraną na rękach. Wielbi oczekując na potomstwo, a jak sie pojawi to ma
                              problem. Chce czy nie, ale nawet nie chcąc dopuścić tej myśli do siebie czuje
                              się „wykopany” z serca wybranki. I to przez kogo! Małe to to, gadać nie
                              potrafi, na nogach nawet taki nie ustoi, a ja „macho” mam ucho od śledzia.
                              Wydaje mu się, że cała miłość, czułość i wszystko inne partnerka przekazuje
                              maleństwu. Trzeba wiele cierpliwości i zrozumienia z obu stron aby opanować
                              sytuację w sferze uczuć. Wydaje mi się, że niektóre pary w tym momencie robią
                              najwięcej błędów. Zamiast podtrzymać miłość, zaczyna się przyzwyczajenie i
                              poczucie obowiązku wobec partnera, rodziny. Obowiązek z punktu widzenia
                              materialnego istnieje ciągle, ale uczucie nie jest zarejestrowane w
                              urzędzie/kościele. Ot, papier wymagany prawem w pewnych sytuacjach. Trzeba
                              pielegnować miłość aby przeżyła nastepne lata. Jestem bardzo ciekaw, jak będzie
                              wyglądało nasze uczucie, gdy znów będziemy tylko we dwoje. My coraz starsi.
                              Dziecko odejdzie z domu i na pewno coś się zmieni. Nie mam obaw, jestem tylko
                              ciekawy. I to jest extra po tylu latach być ciekawym co przyniesie jutro w
                              naszych uczuciach. Kapitalizm, kapitalizmem. Warto było harować.
                              Znowy dałem się podpuścić na następny elaborat, zamiast napisać kochajcie,
                              kochajcie, kochajcie....
                              • saunne Re: Saunne 14.06.03, 08:30
                                nxa napisał:

                                Stałości uczuć i
                                > udanego związku?

                                tego najbardziej :)

                                Daj spokój. Ty wiesz jaka to harówka? Ponad 30 lat, w świątek,
                                >
                                > piątek i niedziele na trzy zmiany. Za to powinienniśmy mieć madal przodownika
                                > pracy, kwartalną premię, 14 pensję, dodatek szkodliwy i wcześniejszą
                                emeryturę.
                                >
                                > Czysty chemicznie kapitalizm. Ciągle trzeba inwestować, bo inaczej firma
                                > zaliczy "padaczkę". A tu widzisz, nikt nie docenia, za całe starania czułe
                                > spojrzenie :)).

                                :)))

                                Nie może być jak w sądzie na sprawie rozwodowej: „Pokochała
                                > m go
                                > od pierwszego wejrzenia. Żałuję, że nie spojrzałam po raz drugi”.

                                :))) :))) :))) ;)))

                                Wszystkiego najlepszego Nxa na następne ...dziesiąt lat :)
                              • chatka_ Milość szczęsliwa 14.06.03, 23:59
                                nxa napisał:
                                > piątek i niedziele na trzy zmiany. Za to powinienniśmy mieć madal przodownika
                                > pracy, kwartalną premię, 14 pensję, dodatek szkodliwy i wcześniejszą
                                emeryturę. Czysty chemicznie kapitalizm. Ciągle trzeba inwestować, bo inaczej
                                firma zaliczy "padaczkę". A tu widzisz, nikt nie docenia, za całe starania
                                czułe spojrzenie :)).

                                Nxa specjalnie dla Ciebie i dla Pani Nxa, fragment wiersza Wislawy
                                Szymborskiej. Tak Was widze :)))

                                "Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
                                czy to poważne, czy to pożyteczne --
                                co świat ma z dwojga ludzi,
                                którzy nie widzą świata?

                                Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi,
                                pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani,
                                że tak się stać musiało
    • saunne Re: Kochać czy być kochanym? 13.06.03, 17:56
      Kochać zdecydowanie. Nawet jeśli samotność boli i wpada się w wariacje
      sprzecznych pragnień. Mimo wszystko to uczucie bardzo rozwija i ogromnie dużo
      (wbrew pozorom) daje.

      pozdrawiam.
      • wolny_wilk Re: Kochać czy być kochanym? 13.06.03, 19:25
        saunne napisała:

        > Kochać zdecydowanie. Nawet jeśli samotność boli i wpada się w wariacje
        > sprzecznych pragnień. Mimo wszystko to uczucie bardzo rozwija i ogromnie
        > dużo (wbrew pozorom) daje.

        To już lepiej zamienić serce w kamień.
        • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 14.06.03, 00:27
          Takie sączące się po kropelce uczucie rozpuści kamień ;)
          • saunne Re: Kochać czy być kochanym? 14.06.03, 08:36
            Nie Wolfie - nie można zamykać się w sobie (zapytaj Kaliny ona o tym wie
            najlepiej:). Po porażce trzeba zrobić tak: wypłakać się, żeby zrobiło się lżej
            a zaraz potem splunąć za przeproszeniem w bok i powiedzieć sobie, że życie
            toczy się dalej i ruszyć do przodu. Ciężko, bo ciężko, ale to najrozsądniejsze
            wyjście.
            Pozdrawiam :)
            • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 14.06.03, 14:16
              ale "każdy może w zyciu wybrać źle" (S.staszewski0
              pOZDR
            • wolny_wilk Re: Kochać czy być kochanym? 14.06.03, 17:41
              saunne napisała:

              > Nie Wolfie - nie można zamykać się w sobie (zapytaj Kaliny ona o tym wie
              > najlepiej:). Po porażce trzeba zrobić tak: wypłakać się, żeby zrobiło się
              lżej
              > a zaraz potem splunąć za przeproszeniem w bok i powiedzieć sobie, że życie
              > toczy się dalej i ruszyć do przodu. Ciężko, bo ciężko, ale to
              najrozsądniejsze
              > wyjście.
              > Pozdrawiam :)

              Lekcja życia (z własnych doświadczeń):
              Albo wygrywasz, albo masz serce.
      • chatka_ Re: Kochać czy być kochanym? 14.06.03, 21:42
        saunne napisała:

        > Kochać zdecydowanie. Nawet jeśli samotność boli i wpada się w wariacje
        > sprzecznych pragnień. Mimo wszystko to uczucie bardzo rozwija i ogromnie dużo
        > (wbrew pozorom) daje.
        >
        > pozdrawiam.

        Zgadzam sie z Saunne, o ile wierszy, fantazji, pragnien bylabym ubozsza gdyby
        nie te nieszczesliwe niedoszle milosci? Zbieramy je przez lata by pozniej w
        koncu podarowac temu ktorego pokochamy z wzajemnoscia! Czy to nie piekne ! :))
        • saunne Re: Kochać czy być kochanym? 14.06.03, 21:49
          Jak sobie te wszystkie głupstwa, które wtedy robiłam... Prawdę napisałeś
          Nxa...zakochana kobieta gotowa jest oddać swojej miłości cały świat.
          Stosy listów i wierszy kurzą się w szafce, ale nie mam serca się ich pozbywać.
          Przenigdy nie chciałabym cofnąć tych chwil.
    • wolny_wilk Re: Kochać czy być kochanym? 14.06.03, 23:53
      "Kochałem"

      Chcę się śmiać
      lecz nie mogę,
      serce,
      z takim trudem
      przez wiele lat
      w łańcuchy zakuwane,
      zerwało pęta,
      znów wolne,
      lecz teraz nazbyt puste,
      już nie potrafi kochać.
      Zbyt wiele nienawiści
      zbyt dużo bólu
      tłumiło przez te lata.

      Strzęp mięsa -
      NIEPOTRZEBNY!!!
      Muszę go usunąć
      wraz z uczuciami,
      litością, sumieniem!
      Czarny anioł -
      tym będę!
      ZEMSTA -
      moim przewodnikiem!!!

      Śmiech mój,
      wraz z sercem,
      oddaję Tobie Boże.
      Przekaż je dla Niej,
      może Ją uchronią
      od nienawiści,
      odrzucenia, zdrady.
      Panie! Zapomnij o mnie!
      Zapomnij o mnie dla Niej!

      Swą szansę zmarnowałem,
      Teraz już tylko Ciebie
      mogę błagać,
      byś raczył mnie wysłuchać.
      Wygram!
      Lub zginę walcząc!
      Więcej mi nie trzeba.
      Lecz Ona -
      zbyt wrażliwa,
      zbyt delikatna,
      w bezlitosnym świecie
      umrze bez Twej pomocy dobry Boże!
      • chatka_ Re: Kochać czy być kochanym? 15.06.03, 00:14
        "Milosc nieczego innego nie pragnie jak tylko spelnic sie" ... Zobaczysz
        jeszcze bedzie przepieknie :)
        • wolny_wilk Re: Kochać czy być kochanym? 15.06.03, 00:27
          chatka_ napisała:

          > "Milosc nieczego innego nie pragnie jak tylko spelnic sie" ... Zobaczysz
          > jeszcze bedzie przepieknie :)

          Chciałbym w to wierzyć.
          • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 15.06.03, 00:43
            Jak nie będziesz wierzył, to nic z tego. Wiara góry przenosi.
            • wolny_wilk Re: Kochać czy być kochanym? 15.06.03, 10:24
              nxa napisał:

              > Jak nie będziesz wierzył, to nic z tego. Wiara góry przenosi.

              Gdy spali się mosty, wrócić się nie da.
              • orissa Re: Kochać czy być kochanym? 15.06.03, 11:45
                Zdecydowanie kochać. O wiele piękniej jest coś dawać komuś niż brać.
                • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 15.06.03, 15:07
                  Wilku może czasem lepiej spalić mosty, gdyz tak łątwiej zerwać z przeszłością
                  aby rozpocząć cos nowego
                  Pozdr
          • ralston Re: Kochać czy być kochanym? 15.06.03, 22:46
            wolny_wilk napisał:

            > chatka_ napisała:
            >
            > > "Milosc nieczego innego nie pragnie jak tylko spelnic sie" ... Zobaczysz
            > > jeszcze bedzie przepieknie :)
            >
            > Chciałbym w to wierzyć.


            Wierzyć trzeba. Wiara cuda potrafi zdziałać. Jesteś jeszcze bardzo młodym
            człowiekiem. Szmat życia przed Tobą i mnóstwo czasu, by to życie poukładać.
            Wolfie, życzę Ci mnóstwo wiary, szczyptę nadziei... wielka miłość przyjdzie
            sama. Nawet się nie spostrzeżesz kiedy...
            • sarna_2003 Re: Kochać czy być kochanym? 18.06.03, 03:21
              ralston napisał:

              > wolny_wilk napisał:
              >
              > > chatka_ napisała:
              > >
              > > > "Milosc nieczego innego nie pragnie jak tylko spelnic sie" ... Zobacz
              > ysz
              > > > jeszcze bedzie przepieknie :)
              > >
              > > Chciałbym w to wierzyć.
              >
              >
              > Wierzyć trzeba. Wiara cuda potrafi zdziałać. Jesteś jeszcze bardzo młodym
              > człowiekiem. Szmat życia przed Tobą i mnóstwo czasu, by to życie poukładać.
              > Wolfie, życzę Ci mnóstwo wiary, szczyptę nadziei... wielka miłość przyjdzie
              > sama. Nawet się nie spostrzeżesz kiedy...

              ___________

              gowno prawda- bo milosc nie przyjdzie, i az sie nie obejrzysz jak stara panna
              bedziesz, o milosci to sie tylko pisze poematy a rzeczywistosc jest okrutna.
              • wolny_wilk Re: Kochać czy być kochanym? 29.06.03, 17:10
                sarna_2003 napisała:

                > gowno prawda- bo milosc nie przyjdzie, i az sie nie obejrzysz jak stara
                > panna bedziesz,

                Nie będę, co jak co, ale jeszcze tak zdesperowany, żeby płeć zmieniać, nie
                jestem. :))))))))))))))
                • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 29.06.03, 17:24
                  witaj wilku. Jakiś czas Ciebie tu nie było....
                  Poza tym, wiesz, aby zycie miało smaczek :)
                  Pozdr
    • ralston Re: Kochać czy być kochanym? 16.06.03, 11:00
      A co w temacie sądzi Tuwim?
      Znacie? To posłuchajcie:

      List zza oceanu

      Najukochańsza moja, wieczna i jedyna,
      Zza oceanu ślę tę garstkę smutnych słów
      O tym, że kocham cię, że tęsknię, że wspominam
      I jedną myślą żyję: że cię ujrzę znów.

      Zbolałe serce moje znajdziesz w każdym słowie,
      Ty, która stałaś się marzeniem mym i snem!
      Najukochańsza moja! Ty jesteś jak zdrowie!
      Ile cię cenić trzeba - dziś najstraszniej wiem.

      Jest tyle innych i piękniejszych, i gorętszych
      W pachnące noce nad brzegami ciepłych fal,
      I tyle gwiazd nad głową, bliższych gwiazd i większych,
      I wielkich kwiatów, i w księżycu srebrnych palm.

      Lecz że się wiernym pozostanie tylko Tobie
      I gwiazdom oczu twych, i kwiatom twoich słów,
      Najukochańsza moja, tylko ten się dowie,
      Kto cię utracił i kto pragnie ciebie znów.

      A gdy powrócę w cień miłosnej naszej nocy,
      Gwiaździstej nocy, co przez sen mnie ciągle zwie,
      Niczego nie chcę - tylko spojrzeć w twoje oczy,
      W smutniejsze stokroć, lecz te same gwiazdy dwie.

      A jeśli umrzeć mamy, w jednym bądźmy grobie,
      A w jednym szczęściu, jeśli dalej mamy żyć,
      Najukochańsza moja! byle być przy tobie,
      Bez twej miłości nawet, ale z tobą być!
      • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 17.06.03, 17:21
        to własciwie temat na nowy temat. Wielka miłość...
        Pozdr
      • sarna_2003 Re: Kochać czy być kochanym? 18.06.03, 03:23
        a najlepsze sa te ostatnie slowa:

        'Najukochańsza moja! byle być przy tobie,
        Bez twej miłości nawet, ale z tobą być!
        '
        bo jakze prawdziwe.

        zycie bez milosci nie ma sensu, ale niekazdy jest zdolny do takiej ofiary, :)
    • sarna_2003 Re: Kochać czy być kochanym? 18.06.03, 01:45
      ralston napisał:

      > Kochać, czy być kochanym?
      > Temat ten już pojawił się na oryginalnym wątku Tea Time. Nawet zaczął się
      > ciekawie rozwijać, tylko, że zniknął w powodzi innych postów. Dlatego
      > powracam do tematu tutaj - na osobnym wątku
      > Ja wiem, że najlepiej i najpiękniej - mieć i jedno i drugie. Ale gdybyście
      > stali przed koniecznością wyboru albo, albo - za czym jesteście?
      ___________________________^^____________

      mialam i to i to ale na dluzsza mete (czytaj malozenstwo) wybralam 'byc
      kochanym', ale wiem na 100% ze bardziej nas uszczesliwia kochac niz byc
      kochanym, i to wlasnie jest takie smutne i zarazem paradoksalne............

      bo i tak jestes nieszczesliwy jak kochasz i jestes niekochany
      • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 18.06.03, 19:40
        szanowna sarno!
        To co piszesz jest cokolwiek złowrogie. Ożeniłaś się z, włąściwie dlaczego?
        Przecież napisałaś o jednostronnym uczuciu? To zabrzmiało niepokojaco? Czy
        jesteś szczęsliwa? Mimo tego?
        Pozdr
        • sarna_2003 Re: Kochać czy być kochanym? 19.06.03, 00:55
          alex.4 napisał:

          > szanowna sarno!
          > To co piszesz jest cokolwiek złowrogie. Ożeniłaś się z, włąściwie dlaczego?
          > Przecież napisałaś o jednostronnym uczuciu? To zabrzmiało niepokojaco? Czy
          > jesteś szczęsliwa? Mimo tego?
          > Pozdr
          ____________________^^____________

          Alex,

          ozenilam sie z wyrachowania. moja wielka milosc na studiach nie udala sie, i w
          wieku 25 lat wyszlam za maz zeby nie zostac 'stara panna' i zeby miec dzici i
          rodzine.............tak to jednostronne uczucie, ale lepiej tak niz byc sama,
          nie wiem czy kiedykolwiek bede zdolna kogos znowu naprawde pokochac.

          pytasz sie czy jestem szczesliwa? moze chwilami, jak widze moje dzieci i ich
          usmiech, jak patrze na moj ogrod i kwiaty ktore tam kwitna.........

          ale zal mi tego co bylo i nigdy nie wroci, zal mi mlodosci i prawdziwej
          milosci. mysle ze milosc do dziecka jest bardzo silna wieksza nawet od milosci
          do matki czy ojca, ale milosc miedzy kobieta a mezczyzna jest najwieksza. zal
          mi mego meza i zal mi ze tak jest jak jest, ale ja mam dobre zycie. z zewnatrz
          bardzo bogate i szczesliwe, slysze od wszystkich: 'no juz ty chociaz nie
          narzekaj, bo masz jak paczek w masle, itd..........'

          a czy ty jestes szczesliwy w milosci, i czy kiedykolwiek byles???????

          sarna.
          • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 19.06.03, 13:42
            sarna, zal mi Ciebie. I przepraszam. Nie powinienem pisać tego co napisałem.
            Kiedy czytałem twoje słowa za gardło chwycił mnie zal. To bardzo osobiste.
            Poczułem się troche jak podgladacz. Przepraszam. No cóz mozesz powiedzieć co
            znaczy kochać, albo byc kochana...
            Ja w życiu nie idę na kompromisy. Dlartego jestem samotnym kocurem, który jesr
            daleko od ludzi. Związki z kobietami mi nie wychodziły. często bylo tak, ze
            kochałem albo ja, albo ktos był we mnie zakochany. Ale te drugie było zbyt
            wyczerpujace, aby to dalej ciagnać.... nie znoszę kompromisów. wiec gdy widzę
            ze szczęsliwy nie bedę i nie bedę umiał dać komus szcęścia to mówie pas.
            Pozdr
            • sarna_2003 Re: Kochać czy być kochanym? 19.06.03, 15:55
              alex.4 napisał:

              > sarna, zal mi Ciebie. I przepraszam. Nie powinienem pisać tego co napisałem.
              > Kiedy czytałem twoje słowa za gardło chwycił mnie zal. To bardzo osobiste.
              > Poczułem się troche jak podgladacz. Przepraszam. No cóz mozesz powiedzieć co
              > znaczy kochać, albo byc kochana...
              > Ja w życiu nie idę na kompromisy. Dlartego jestem samotnym kocurem, który
              jesr
              > daleko od ludzi. Związki z kobietami mi nie wychodziły. często bylo tak, ze
              > kochałem albo ja, albo ktos był we mnie zakochany. Ale te drugie było zbyt
              > wyczerpujace, aby to dalej ciagnać.... nie znoszę kompromisów. wiec gdy widzę
              > ze szczęsliwy nie bedę i nie bedę umiał dać komus szcęścia to mówie pas.
              > Pozdr
              _____________________________________________^^_______________

              Alex fajnie ze jeszcze mozesz tak pisac ale poczekaj, jak skonczysz 25 lat,
              albo 33 lata zobaczysz ze zycie jest okrutne. mi tez jest mnie zal, :)

              tak jak ty mysli czlowiek mlody, pelen idealow. moja siostra ma 16 lat i
              pierwszego chlopaka i chce brac slub, a dla mnie to smieszne.

              tak milosc jest piekna, ale niestety pisza o niej tylko w
              ksiazkach........kiedys kochalam Lalke Prusa, a teraz mysle ze Wokulski byl
              prawdziwym idiota zeby kochac sie tak bezmyslnie. a mial juz ponad 40 lat!

              ciekawa jestem czy kiedys znajdziesz szczescie w milosci i czy znasz kogos kto
              je zaznal, a teraz pozdrawiam, sarna.
              • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 21.06.03, 14:06
                Sarno, 16 lat to ja nie mam... trochę w życiu przezyłem. Uważam, że albo mozna
                mieć wszystko, albo lepiej nie mieć nic. Takie manichejskie spojrzenie na
                świat.... dlatego nie lubie kompromisów....
                Nie umiałęm żyć z kimś kto mnie kochał, a miłość do niego mi po prostu
                przeszła. Poczucie winy było zbyt duże. Ona chciałą mieć dziecko, a ja wolałem
                za nią tęsknić niż z być przy niej. Nie potrafiliśmy już nie sprawiać sobie
                przykrości.
                Lepiej unieszczęśliwiś się tylko siebie niz unieszczęśliwiać innych i siebie...
                Z tylu róznyuch dróg przez zycie, każdy ma prawo wybrać źle....
                Pozdr
                • sarna_2003 Re: Kochać czy być kochanym? 22.06.03, 03:05
                  alex.4 napisał:

                  > Sarno, 16 lat to ja nie mam... trochę w życiu przezyłem. Uważam, że albo
                  mozna
                  > mieć wszystko, albo lepiej nie mieć nic. Takie manichejskie spojrzenie na
                  > świat.... dlatego nie lubie kompromisów....
                  > Nie umiałęm żyć z kimś kto mnie kochał, a miłość do niego mi po prostu
                  > przeszła. Poczucie winy było zbyt duże. Ona chciałą mieć dziecko, a ja
                  wolałem
                  > za nią tęsknić niż z być przy niej. Nie potrafiliśmy już nie sprawiać sobie
                  > przykrości.
                  > Lepiej unieszczęśliwiś się tylko siebie niz unieszczęśliwiać innych i
                  siebie...
                  > Z tylu róznyuch dróg przez zycie, każdy ma prawo wybrać źle....
                  > Pozdr

                  _______________________________________^^___________

                  Alex, czy wiesz co to jest miec NIC>? ja wiem, i powiem ci ze lepiej wlasnie
                  miec cos co nie jest idealem, niz to NIC.....

                  fajnie ze mozesz byc sam i nie masz potrzeby byc kochanym, ale i to do czasu.
                  mysle ze dobrze ze zdecydowales sie nie miec dziecka jezeli go nie chciales, bo
                  to wielkie niszczescie byc niechcianym i niekochanym od pierwszej sekundy swego
                  zycia.................pozdrawiam, sarna.
                  • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 22.06.03, 17:56
                    Też Cie pozdrawiam.
                    Ale myslę, że lepiej nie mieć wiecznego kaca. To niezdrowe, żałować, że jest
                    się z kimś. znacznie lepsze jest żałować że się nie jest z kimś, wtedy to
                    dotyczy tylko Ciebie.
                    Cześć Tobie, że poptrafisz tak pisać o swoim zyciu
                    Pozdr
    • habitus Re: Kochać czy być kochanym? 18.06.03, 22:40
      kochać - strona czynna
      być kochanym - strona bierna.
      Ludzie czynu kochają, jednostki bierne wolą być kochane.
      Kochać, zdecydowanie kochać...
      • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 19.06.03, 13:42
        Witaj habi. Miło Cie znowu zobaczyć...
        Pozdr
    • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 19.06.03, 23:13
      "I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał
      całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości
      bym nie miał, byłbym niczym. ... Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, te
      trzy: z nich zaś największa jest miłość."
      I list do Koryntian, rozdział 13.
      • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 21.06.03, 14:07
        ale to jest tylko teoria, a w teorii wszystko jest piekne...
        Zresztą gdzie te przenoszone góry....
        Pozdr
        • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 21.06.03, 14:52
          Z poczuciem piękna człowiek się nie rodzi. Tego trzeba się nauczyć. Tak samo z
          miłością. Te przenoszone góry to nie 158000000 ton bazaltu zgromadzonego w
          jednym miejscu. Czasami niebotyczną górą jest pokonanie własnej nieśmiałości w
          kontaktach z innymi.
          • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 21.06.03, 14:54
            tabula rasa? Ale może własnie nie. W końcu steruja nami geny i to kij jestesmy
            jest w nich zapisane... nasze upododbania, charakter, słabości...
            Pozdr
            • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 21.06.03, 15:22
              Geny decydują o naszym wyglądzie i pewnych predyspozycjach do zachowań.
              Dlaczego starasz się o wyartykułowanie pewnej definicji "kochania"
              i "człowieczeństwa"? Definiować ściśle można Układ Automatycznej Regulacji, ale
              geny działające w takim układzie nie są za wszystko odpowiedzialne.
              • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 21.06.03, 15:36
                Może dlatego, że czasami nie wiemy dlsaczego tak się zachowujemy, a nie
                inaczej. Kiedyś wystarczyło powiedzenie, że to poryw serca i nic nie jest
                jasne. Teraz to stety iczy niesety się zmienia. Chemia i biologia obdziera
                miłość z aury tajemniczości, trochę psujac jej smak....
                Pozdr
                • habitus Re: Kochać czy być kochanym? 21.06.03, 21:56
                  Czy sól jest mniej słona, jeżeli wiesz, że jest to chlorek sodu NaCl? Nawet
                  jeżeli miłość to chemia - to jakże inspirująca :))) Dla Nxa miłość do Żony jest
                  używką, która Go pobudza do działania. Jakaż to musi być niezwykła kobieta...
                  Trzymaj się , Nxa. I nie zmieniaj się. Jesteś the best.
      • ormond Re: Kochać czy być kochanym? 22.06.03, 07:11
        Jest dosyc typwym nieporozumieniem, ze te slowa sw Pawla sa odnoszone od
        milosci miedzy mezczyzna i kobieta. Chodzi tutaj o milosc w pojeciu znacznie
        szerszym, ktorego polskie slowo "milosc", ktore ma bardzo waski zakres
        znaczeniowy zupelnie nie oddaje. W jezyku angielskim spotyka sie to slowo
        tlumaczone jako "charity", tylko czasami jako "love". Chodzi bowiem bardziej o
        milosc do calego stworzenia boskiego, ktore powinno sklaniac czlowieka do
        nieustannego czynienia dobra i powstrzymywania sie od czynienia zla. Tak
        rozumiana milosc jest bardziej "stanem" niz "uczuciem". Jest to element
        boskosci w kazdym z nas, ktory powinnismy odkryc, odszukac, dlatego sw Pawel
        stawia je wyzej niz wszystkie inne przymioty.
        Ciekawe, ze jesli zaczniemy sie nad tym zastanawiac, to tak rozumiana milosc,
        doprowadzi nas to dego, czego poszukuja hinduisci i wyznawcy buddyzmu...
        uniwersalna nic idaca przez religie i kultury...

        > "I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał
        > całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości
        > bym nie miał, byłbym niczym. ... Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość,
        te
        >
        > trzy: z nich zaś największa jest miłość."
        > I list do Koryntian, rozdział 13.
    • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 22.06.03, 00:30
      Dziękuję Habitus, ale to nie ja jestem the best. The best jest kochać jak
      szczeniak (przepraszam szanowną młodzież) przez rok, drugi, piąty, dziesiąty,
      dwudziesty... Ja się tylko do tego przyznaję :))
      Alex, mozna analizować dane jakie można uzyskać w wyniku coraz bardziej
      precyzyjnych badań. Takie dane mogą być przydatne specjalistom. Czy na tej
      podstawie można sporządzać "biznes plan na życie". Nie mogę uwierzyć, że Sarna
      postąpiła tak jak to opisała. Uczucia wymagają wiele pracy, ale jako
      niedefiniowalne nie podlegają stałym regułom.
      • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 22.06.03, 17:52
        co lepsze szkiełko mędrca czy świtezianka.... wole szkiełko. Może jak wiemy co
        to jest sól i jak ja wytworzyć to nie znika pewna tajemnica. Przecież nikt
        nigdy nie pisał wierszy o soli....
        Ale kiedy rozmywa się otoczka wobec miłości to wywołuje to wiekszy rezonans...
        Gdy wiecej wiemy o mechanizmach wyboru partnera, lepiej rozumieny nasze
        strategie, to trochę coś uleciało. Przynajmniej dla mnie.
        A Sarna. Myślę, że jest szczera. Umiała wyjść poza pewną iluzję którą często
        ludzie tworzą wokół swoich poczynań. Kiedy próbuja racjonalizować swoje
        zachowanie, albo wręcz przeciwnie, kiedy mitoligizuja ja.... Cześć dla niej, za
        szczerość.....
        Może. Kiedyś dziewczyna powiedziałą mi że życie to nie romans. Miłość jest mało
        ważna. Ważne że on miał mieszkanie.... Czasami ludzie wybierają bardzo
        prozaicznie. To normalne.
        pozdr
        • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 23.06.03, 02:00
          Czucie i wiara więcej mówią do mnie – bezwzględnie Świtezianka. Czy żyję w
          krainie marzeń – może tak, ale za to jak. Jesteśmy po prostu inni. Alex i
          Sarna, nie podziwiam Was za szczerość wypowiedzi, ale za możliwość wyboru.
          Wydawało mi się do tej pory, że jestem wolnym człowiekiem. Nieprawda, w moim
          wypadku taki wybór jak Wasze decyzje nie wchodzi w rachubę. Taki jestem. O
          uczucie bym się bił, walczył, może poległ ale nie zrezygnował bym bez walki.
          Chylę czoła.
    • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 23.06.03, 22:13
      Nie rozumię Ormond, dlaczego "polskie slowo "milosc", ..... ma bardzo waski
      zakres znaczeniowy". Bardzo żałuję, ale nie znam języków obcych i nie odniosę
      się do tłumaczenia. Wyraz "charity" wydaje mi się podobny do francuskiego "la
      charite" (miłosierdzie). Dla mnie wyrazy "miłośc" i "kochanie" mają bardzo
      szerokie znaczenie. Dlatego nie wykluczał bym miłości między kobietą a
      mężczyzną ze słów św. Pawła. Wiem, że to zabrzmi jak tandetny film, ale
      uznając istotę boską w każdym z nas kocham Ormonda, który staje naprzeciw mnie
      z odmiennym zdaniem. Kocham Ralstona choć przez niego spedzam za dużo czasu
      przy komputerze. Kocham Aanda, choć wymaga to ode mnie "przenoszenia gór" za to
      co czyni. Kocham dziewczynę/żonę i tu już nie ma istoty boskiej, bo jest
      zabarwienie erotyczne?
      W związku z moją ograniczoną wiedzą, jestem bardzo ciekaw jak wygląda
      tłumaczenie i interpretacja tego listu w różnych krajach i różnych językach.
      • aureliano.83 Re: Kochać czy być kochanym? 24.06.03, 07:42
        nxa napisał:

        > Nie rozumię Ormond, dlaczego "polskie slowo "milosc", ..... ma bardzo waski
        > zakres znaczeniowy". Bardzo żałuję, ale nie znam języków obcych i nie odniosę
        > się do tłumaczenia. Wyraz "charity" wydaje mi się podobny do francuskiego "la
        > charite" (miłosierdzie). Dla mnie wyrazy "miłośc" i "kochanie" mają bardzo
        > szerokie znaczenie. Dlatego nie wykluczał bym miłości między kobietą a
        > mężczyzną ze słów św. Pawła. Wiem, że to zabrzmi jak tandetny film, ale
        > uznając istotę boską w każdym z nas kocham Ormonda, który staje naprzeciw
        mnie
        > z odmiennym zdaniem. Kocham Ralstona choć przez niego spedzam za dużo czasu
        > przy komputerze. Kocham Aanda, choć wymaga to ode mnie "przenoszenia gór" za
        to
        >
        > co czyni. Kocham dziewczynę/żonę i tu już nie ma istoty boskiej, bo jest
        > zabarwienie erotyczne?
        > W związku z moją ograniczoną wiedzą, jestem bardzo ciekaw jak wygląda
        > tłumaczenie i interpretacja tego listu w różnych krajach i różnych językach.

        Też mi się wydaje, że słowa św. Pawła można odnieść do każdego rodzaju miłości,
        jeśli można mówić o pewnych rodzajach.
        W ogóle, jeśli chodzi o Ciebie NXA, to jestem pełen podziwu. Nie tyle może Ci
        zazdroszczę, co mam nadzieję i chciałbym z całego serca, by udało mi się w
        życiu znaleźć taką osobę, którą będę kochał i która także będzie mnie kochała.
        I nie w taki sposób, że po kilku latach zamiast miłości pozostanie jedynie
        przywiązanie. Tylko tak jak (z tego, co zauważam) udało się Tobie. Najszczersze
        gratulacje.
        I jeśli chodzi o tytuł wątku, to nie będę wybierał. Nigdy. Nie chcę tylko
        kochać. Nie chcę być tylko kochanym. Będę szukał tak długo, aż znajdę Tę, która
        się urodziła dla mnie, ja zaś dla niej powstałem. Jeśli to nie nastąpi, i tak
        będę kochał. Cały świat. A świat (daj Boże) pokocha wtedy mnie.

        Ale wierzę, że kiedyś będę mógł stwierdzić, że kocham Ją, a Ona kocha mnie. I
        tak zostanie na zawsze.

        Serdecznie pozdrawiam, gdy za oknem szarość, w sercu zaś radość mieszka :)))
        • habitus Re: Kochać czy być kochanym? 24.06.03, 09:02
          Piękne... Kto szuka, ten znajduje powiada przysłowie. Jeżeli wiesz czego
          szukasz - znajdziesz. Amen.
      • ormond Re: Kochać czy być kochanym? 24.06.03, 11:03
        ...ja nie wykluczam, tylko zwracam uwage, ze interpretacja sprowadzajaca tekst
        sw. Pewla do tsw "zakochania sie" bylaby naduzyciem.
        • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 24.06.03, 11:12
          Racja Ormond. Cytat bez wyjaśnień umieszczony w tym wątku może być mylnie
          interpretowany.
          • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 25.06.03, 15:18
            ale pamietajmy też że Paweł był zwykłym człowiekiem, wiec dalczego należy
            przykłądać do jego słó wieksze znaczenie niź do słó innych ludzi :)
            Pozdr
            • ralston Re: Kochać czy być kochanym? 25.06.03, 16:04
              Może dlatego, że mądrze gadał?
              • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 25.06.03, 16:30
                nie on jeden :)))))
    • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 25.06.03, 23:18
      troche sie chyba zaplatalismy.... Sprobuje wrocic do
      glownego watku... ile potrafiliscie zniesc w imie
      milosci. Gdzie sa bariery przy ktorych nalezy powiedziec
      dosc. Ile potraficie wybaczyc, ile potrafiliscie zniesc?
      Pozdr
      • saunne Re: Kochać czy być kochanym? 30.06.03, 22:22
        alex.4 napisał:

        > troche sie chyba zaplatalismy.... Sprobuje wrocic do
        > glownego watku... ile potrafiliscie zniesc w imie
        > milosci. Gdzie sa bariery przy ktorych nalezy powiedziec
        > dosc. Ile potraficie wybaczyc, ile potrafiliscie zniesc?
        > Pozdr

        Strasznie ciężko to ocenić. Zastanawiam się czy w ogóle da się na ten temat
        teoretyzować... To chyba zależy od intensywności uczucia.

        pozdrawiam.
        • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 01.07.03, 13:17
          saunne napisała:

          > Strasznie ciężko to ocenić. Zastanawiam się czy w ogóle da się na ten temat
          > teoretyzować... To chyba zależy od intensywności uczucia.
          >
          > pozdrawiam.

          Alex: Masz racje. Dlatego niektórzy w tym wątku wychodzą na eksibicjonistów. :)
          Ale może dzieki temu mozna dowiedzieć się wiecej o sobie. Saunne chcesz
          dołaczyć do "internetowych naturystów". C
          ?
          Pozdrowienia
          • nxa Re: Kochać czy być kochanym? 01.07.03, 13:23
            "Rozbierz się, blago,
            Prawda jest nagą"
    • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 30.06.03, 15:15
      a propos jeszcze Pawłą z tarsu. Po grecku w hymnie miłości jest agape, a to
      dalekie jest od uczuć łaczących mezczyzne i kobietę....
      Pozdr
      • habitus Re: Kochać czy być kochanym? 01.07.03, 13:33
        Oj, Alex. Ferujesz te swoje wyroki a tak naprawdę nie wiesz o czym piszesz.
        • alex.4 Re: Kochać czy być kochanym? 01.07.03, 14:00
          ja nie feruje wyroków. Habi dlaczego nie wiem o czym piszę? Możesz rozwinać
          myśl?
          Pozdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka