kasia_bzdeta_wons 22.02.08, 17:09 skończyłem V-tą, to zacznę VI- stą. stawiam mate popołudniniową bo kawa dzis nie działa jednak. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
zielonamysz Re: Księga Wchodków i Wychodków VI/2008 22.02.08, 21:20 Mate sie suszy. Mat suszy sie. Wychadzam skoro wyjscie jest.Co nie zawsze jest. I ide pracowac a fajna fucha mi sie trafila,no. Odpowiedz Link Zgłoś
lira_korbowa Re: Księga Wchodków i Wychodków VI/2008 22.02.08, 22:53 Chciałabym fajnych fuch. Wstałam właśnie - nosz dramat, jedno oko sie zamknęło, a drugie to tak przed dziewiątą i na ament nieomal. A jednak sie obudziłam. Palacz wzywa. Odpowiedz Link Zgłoś
around_the_sun Re: Księga Wchodków i Wychodków VI/2008 23.02.08, 01:04 Wyłaniając sie spod remontowej folii obznajmiam, że jeszcze żyje. Urlopowy tydzień przeleciał jak z bicza szczelił a remont wciąż ma sie dobrze. Pozdrawiam Państwa i lece, bo mi ciasno między szafo a biurkiem Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Księga Wchodków i Wychodków VI/2008 23.02.08, 07:42 Wchadzam. Oczy mnie bolą od fajnej fuchy.Ale fajna.Nawet nie spytalam ile placa, pewnie dennie, ale skoro fajna.. Za to na horyzoncie mi migocze i blyska fucha zycia.TFu Tfu. Bede prosic o kciuki. Ale to w przyszlym tyg.Na razie pcham do przodu co tam mam i juz wlasciwie to z gorki. Wiem jak sie skonczy.A to znaczy ze widze swiatlo. Herbatke przynaszam ananasowa z grapefr. Nigdy wczesniej nie pilam bo mysl o piciu ananasa byla mi łobrzydliwa.Ale innej nie mieli podchodzacej mi w sklepie za rogiem wiec kupilam i nawet zupelnie sie nadaje wiec zachecam. Slodyczy zadnych- niedlugo bede wygladac jak ukrainska kucharka.Od tych fuch i siedzenia w zwiazku z nimi. A dzis mam dwie imprezy. Co i dobrze bo nie sama fucha czlowiek...Czyli znikam ogladac bo fucha polega na ogladaniu.No pogadalam.... Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Księga Wchodków i Wychodków VI/2008 25.02.08, 00:52 Wpadam na chiwle moment. Na Hali cisza , w domu slychac tylko szum zmywarki ... tego mi trzeba. Chwili spokoju:PPPP K. Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Księga Wchodków i Wychodków VI/2008 25.02.08, 08:32 Przynoszę herbatke z kardamonem przecierajac oczki z niewyspania. Oczki woj ciechy mnie bolą co nie zmienia faktu ze dalej musze sie gapic w monitor. Fucha jednak jest ok acz jak to fucha jest trudniejsza niz mniemalam.I pewnie platna tez bedzie gorzej niz mysle. Ale nic to. I tak dobrze. MIlego dziewu. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Napelz poniedzialkowy. 25.02.08, 08:37 Ja mam Ciekawy Tydzien. W tym Tygodniu ma przyjsc Nowa Maszyna Straszyna:-) Odpowiedz Link Zgłoś
around_the_sun Re: Napelz poniedzialkowy. 25.02.08, 08:54 A ja przyszłam do pracy, żeby odpocząć po urlopie :) Zez samego rana sie dowiedziałam, że odpadła mi jedna paskudna robota. Słoneczko świeci przez okno na Halę, kawa zrobiona. Jak mi dobrze :))) Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Napelz poniedzialkowy. 25.02.08, 08:59 Na Odcinku Poludniowym to juz ponki wylazo z roslin. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Napelz poniedzialkowy. 25.02.08, 09:55 Na Polnocnym przebisniegi i przedwiosnie. Panie Brezly ,moze to bedzie tylko Maszynka Straszynka ? Zaraz musze wypelznac z domu do Miasta i stanac w Kolejce. Nie chce mi sie... K. Odpowiedz Link Zgłoś
around_the_sun Re: Napelz poniedzialkowy. 25.02.08, 11:35 ja tam żadnych ponków nie widze, szarzyzne ino i rudego kota za oknem Odpowiedz Link Zgłoś
lira_korbowa Re: Napelz poniedzialkowy. 25.02.08, 11:40 Som, som, som, wczoraj w Lesie Wolskim pąków całe mrowie, a i klasztor Kamedułów podświetlony najkiczowatszym zachodem słonecznym... Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Napelz poniedzialkowy. 25.02.08, 13:00 Ja tez ja tez widze rudego kota.Lezy kole mnie. Na gazecie dziennik sie ulozyl.Moze zostanie prawicowy. A przez okno tez widze - nawet irysy skielkowaly . Co do Krakowa - facet zadeklarowal chec spotkania w Warszawie. I juz sie umowilam wiec Krakow na razie odpada niestety A juz sie ucieszylam...Co prawda gdy wyrazilam glosna dezaaprobate powiedzial ze moge przyjechac podpisac .Ale uzgodnimy tu wiec podpisze byc moze listownie.Ach.Nie urwe sie chyba stad tak latwo. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Napelz poniedzialkowy. 25.02.08, 13:12 Wrocilam. Kolejka poszla szybko , zrobilam zakupy na najblizszy tydzien Mam plan obiadow i zapasy na kilka dni , ufff!!! Spalilam sobie kubki smakowe bo pozarlam lososia z marynowanym imbirem , sosem sojewym i wasabi. No i to wasabi wlasnie... Slucham: de.youtube.com/watch?v=xMZBH2IDVqM&feature=related Jest dobrze:)))) K. Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Napelz poniedzialkowy. 25.02.08, 16:57 A mnie dopadl smutek.Pewnie za duzo emocji wczoraj. Ide oddac fuche. Troszke sie denerwuje bo miejsce nowe i nie wiadomo jak i co. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Napelz poniedzialkowy. 25.02.08, 16:58 Jak wygladal ten smutek? Bo wczoraj kolo mnie siedzial w pociagu chyba jeden.. Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Napelz poniedzialkowy. 25.02.08, 21:36 Smutek wyglada jak step szerooki. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Napelz poniedzialkowy. 25.02.08, 23:05 I nie mogla Pani okiem siegnac ? Ale juz lepiej , co ? Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Napelz poniedzialkowy. 26.02.08, 01:37 Czy ja wiem? Jutro mam cos tyz waznego i siem dalej denerwuje. Zaslam za bawelno i sie obudzilam Chyba pojde do domu czy co? A pani pani Kranowa pracuje czy spi? Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Napelz wtorkowy. 26.02.08, 07:13 Ja pracuje wieczorami , dzien dobry , a potem przesiaduje przed kompem:) Ale ciezko mi bylo wstac ... Ale jak wystawie Juniora za drzwi ide spac dalej:) Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Napelz wtorkowy. 26.02.08, 07:31 Dopelz wiosenny. Ptaszydla rapuja od rana, dzien dobry, pani Krana! Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Napelz wtorkowy. 26.02.08, 08:18 Bry , u mnie slychac tylko pralke i zmywarke... Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Napelz wtorkowy. 26.02.08, 08:22 Herbate mam cytrynową wiec prosze. Spac mi sie chce okrotnie. Znikam od kompa bo oczy jednak czasem musze oderwac. Pan Br biegly w bio i logii- ktore z wierzatko poza mna ma czerwone obwodki wokol ocz? Cos mie sie zdaje ze mam konkurencje Ide .Dzis mam cos co rokuje za zarobek. Czyli kowboju do dziela! Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Napelz wtorkowy. 26.02.08, 08:22 Oby to za nie bylo proroczym.UF. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Napelz wtorkowy. 26.02.08, 08:26 Takie uo, np. www.animalfreedom.org/css/images/fokken/angora%20konijn.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Napelz wtorkowy. 26.02.08, 18:51 Ach.Wrocilam Bylo prorocze. W zasadzie to juz wole przasc koszule np Dejaniry albo co. Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Ody do srody 27.02.08, 08:30 Brakuje pani Milkowej. Przynosze herbatkę. I ide podlubac Dzis gosc w dom wiec to ostatnie momenta.Potem tylko kar na wał w poscie. Odpowiedz Link Zgłoś
around_the_sun Re: Ody do srody 27.02.08, 09:04 Zaparzyłam kawe, mleko stawiam obok, prosze nie zgubić kapsla od butelki. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Ody do srody 27.02.08, 09:04 Pani Fiori ostatnio dawala znac ze jej brakuje 10 mb polek pod ksiazki. Czolem, pani Myszko :-9 Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Stos pozolklych kartet, to czwartek 28.02.08, 07:34 Wnosze precelki i termosik z kawa. Befiornie, bezimmiennie i bezvaudnie. O tym ze bezkurzowo, nie wspomne. Zeby bylo specjalnie lirycznie, slonecznie dookolnie tez nie powiem. Czasem sie zazieleni i zakrani, ale tez tak na pol gwizdka. Nawet dekankukizacja pewna. Splywacie gdzie z kra w przedwiosnie czy jakie inne zjawisko atmosferyczne. A, o Anchan, ta szkoda mowic, wogole. PS. Pewnie znowu kogos pominalem i bede latal po roze. Ale przed kawo jeste. Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Czwartek - wart na wodke kartek 28.02.08, 07:36 Herbatka dzis waniliowa.BRrr. Wpadam i wypadam, bo mam goscia w dom i spotkanie z amatorem mojego rekodziela. Zobaczymy jak urzeczenie przeklada sie na warunki:) Milego dnia zycze, bo ja mam mily jak w banku.Tfu TFu. Znaczy po poludniu zlot starych znajomych i to qurcze juz naprawde starawi oni. Co nie przszkadza ze moga to byc udane manewry Ach! Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Czwartek - wart na wodke kartek 28.02.08, 07:40 Bry. Ja mam w lutym 29 dyzurow , moze to tlumaczy pewna moja ociezalosc forumowa:PPPP Kaffki nie chce bo zaraz ide sie zdrzemnac... Kran Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Czwartek - wart na wodke kartek 28.02.08, 08:04 Tak, tak. Mam to wrazenie jak z czasow szkolnych. Wszysy uciekli z lekcji i tylko ta dwoja co zostala zbiera za pozostalych :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Piatek zycia poczatek 29.02.08, 07:31 Choc tego zycia na Hali jakby ubywalo. Walcze z grafika, jak jaki posel :-) Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Piatek zycia poczatek 29.02.08, 08:03 Piatek przedzmy zatem nowy watek.. Moze jakies zajecia od poniedzialku na hali typu: zebranie w sprawie zblizajcego sie swieta kobiet? Operatywka na temat podniesienia wydajnosci u dziewu? Narada na temat naduzyc w tym seksualanych palacza? To powinno ozywic moze... Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Piatek zycia poczatek 29.02.08, 08:05 Poczekamy. A palacz nadzuzywa seksualnie? Jakies detle [poprawia sie z zainteresowaniem przed krosne]. Pani Myszko, precelka jeszcze cieplego, pani sobie zyczy? Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Piatek zycia poczatek 29.02.08, 08:43 Mnie Palacz nie molestowal , dzien dobry , nigdy... Jakas niedowartosciowana sie poczulam. K. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Piatek zycia poczatek 29.02.08, 08:58 Sa pogloski ze Palacz molestuje glownie infratrukture w postaci aparatury. Taka mniejszosc hydrauliczna. Odpowiedz Link Zgłoś
lira_korbowa Re: Piatek zycia poczatek 29.02.08, 10:43 Lira ledwie rzęzi, zmuszona do kolejnego konia z kursem. Tym razem w Breslau :-) Oraz przemyśliwa, jak tu natychmiastowo nabyć dar bilokacji - musi być bowiem jednocześnie we Wrocławiu i Rzeszowie. Odpowiedz Link Zgłoś
karmilla Re: Księga Wchodków i Wychodków VI/2008 28.02.08, 09:04 bry ja wdepłam na chwilę, bo tam dzie bywam zazwyczaj, nic się niedzieje. fuckt, to nie dziewiarskie fora, więc jeśli już się coś tam zaczyna, to raczej war niż glove. Więc postanowiłam wdepnąć na chwilę tam, dzie panuje (g)love. i dzie się coś dzieje Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Księga Wchodków i Wychodków VI/2008 02.03.08, 10:20 Mialam tylko na chwile zerknac wiec sie nie wpisywalam . Ale z chwili wyszly dwie wiec sie melduje. Nie mam kaffki ani herbatki ani nic do jedzenia. Znaczy mam ale nie uzywam. K. Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Księga Wchodków i Wychodków VI/2008 02.03.08, 10:38 To prosze ja przynaszam herbatke ale nie mam zadnej ulubionej co mnie troszke frustruje. W poniedizalek pojde i sobie kupie mandarynkowa.O! Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Księga Wchodków i Wychodków VI/2008 03.03.08, 08:14 Przynosze herbatkę i zapraszam. Pani Milly powinna sie juz objawic bo nie da sie ukryc, ze konsoliduje... U nas slonce i dozorca grabi w koscielnym ogrodzie liscie czyli wiosna,panie sierzancie. Mam miesiac pracy-powtarzam sobie to jak mantre, i ide dziergac by mi sie z tego miesiaca dwa nie zrobily.. MIlego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VI/2008 03.03.08, 08:35 Wpelzam spoznialsko. Jak w jakim "Lesiu" :-) Odpowiedz Link Zgłoś
around_the_sun Re: Księga Wchodków i Wychodków VI/2008 03.03.08, 09:27 Wnaszam kawe. I tort. Się proszę częstować. Wiosna. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VI/2008 03.03.08, 09:49 Sloneczko, ty mnieu natychmaist na majla odpowiedz, ale juz!! Odpowiedz Link Zgłoś
cordatatilia wślizg marcowy 03.03.08, 11:30 na jednej nodze, ale z przytupem, choć nie wiem czy jest to możliwe..;) kawę donaszam Mam też herbatkę na odchudzanie,co ją nabyłam, przez moje roztrzepanie "for man" mimo żem wo-man.. pijam ją z pensetą w dłoni, coby ewentualne wyrastające wonsy rwać na bieżąco.. Odpowiedz Link Zgłoś
cordatatilia Re: wślizg marcowy 03.03.08, 11:34 pozimowe śpiochy w oczach przesłoniły mi wasze marcowe posty.. przep..szam i witam wszystkich słonecznie;D Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: wślizg marcowy 03.03.08, 11:37 Wyszedlas grzebnie z kupy lisci, Cordi :-)? Czeeeesc:-) Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: wślizg marcowy 04.03.08, 07:11 Wchodze z kawa i śniegiem, dzien dobry Kolektywowi. Z Krainy Deszczowców, po pieknym slonecznym popoludniu i krystalicznie czystym wieczorze (przeglad gwiazd na marcowym niebie wczoraj z tarasu) przenioslo mnie w nocy do Krainy Śniegowcow. Znaczy, zasypalo sniegiem, dla odmiany (bogowie śniegu znow w akcji?!). Nieduzo tego sniegu, ale pokrylo okolice rowno (porzadek musi byc) na bialo. Tematu pogody sie trzymajac, zauwaze, ze mieszkam w obecnym miejscu od (w sumie, z dwukrotnym dojazdem) 3 tygodni, a juz trzykrotnie obejrzalam poranne gradobicie. Wnioski statystyczne nasuwaja sie same: snieg pada tu przecietnie raz na 3 tyg., gradobicie przypada raz na tydzien, deszcz - srednio gesto, mzawki i ulewy - codziennie, z przerwami. Nie chcac robic panu Brezlemu breclowej konkurencji (a sa tu bretzle w pelnej obfitosci, rozne modele, smaki, wagi, wzory i fasony, z ciasta francuskiego i drozdzowego tez) do kawy dokladam calkiem galijskie croissanty i miejscowy wyrob maslany do nich. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: wślizg marcowy 04.03.08, 07:29 Oj jaki mily poczatek dnia ! Witam Pani Fiorciu najserdeczniej! Zastanawiam sie gdzie jeszcze w dzisiejszych czasach wystepuje snieg ? Grenlandia ? Ja od dwudziestu minut usiluje Juniora wyrzucic z wyrka:( Wolalabym tone wegla na przodku wykopac niz Go budzic:( Na uspokojenie nerfffow slucham: de.youtube.com/watch?v=J2ztiIdSDaY Bardzo podoba ni sie AEOC z reklama LOT-u w tle:PPPPP Kran Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: wślizg marcowy 04.03.08, 07:46 Z placu boju:P J. wstal ale zamiast sie biegusiem szykowac do edukacji slucha i oglada to: de.youtube.com/watch?v=Sfbk4QAjgXo&feature=related Czy jak napisze ze dziecko sie spoznilo do szkoly bo sluchalo Sun Ra to uwzglednia ? K. Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: wślizg marcowy 04.03.08, 08:12 Dokladam herbate cytrynowa i witam wszystkich a nade wszystko odnaleziona pania MIlke. Tu ciemne chmury widze, wiec Kacper na koń chyba? A po prawdzie spac mi sie chce bo wczoraj na noc mialam nadmiar roznych emocji i potem juz tylko pilam malo skuteczna melisse i czytalam bardziej skuteczny kryminal. Ale nie mniej: Kacper na kon.. dziewiarze... Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: wślizg marcowy 04.03.08, 08:29 Panie Brezly przeczytalam jeszce raz i jakos tak Pan trafil w Sedno , mam wrazenie. K. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: wślizg marcowy 04.03.08, 08:38 Wie pani, to mnie jakos gnembilo. Bo to Globalne usiluje na tych dworcach byc swojskie. Wychodzi mu w postaci kafeterii. Jedynego miejsca gdszie mozan sie zatrzymac. A jak bardzo tow szystko jest nie do postoju, to wystarczy popatrzec na lotniska albo dworce jak na skutek czegos tam nagle samoloty i pociagi przestaja chodzic. Chyba ze to dworzec w jakims Krähenwinkel (niem. Wroni Kat, odpowiednik naszego Pikutkowa). Bo wtedy sie wrcaa z wezelkiem do domu i rozpala w piecu. Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Rat yyy z bona 04.03.08, 10:26 Dazenie do ujutnosci jest wszechpotezne. I to ma naukowe juz podglebie - inaczej szczury by sie pozagryzaly. Tak wiec ci co steruja szczurami montuja takie male kaciki by mozna zlapac oddech a i same szczury rat(uja) sie jak tam mogą. Ogolnie jako szczur w matrixie po raz kolejny jade do banku (20km autobusy podmiejskie czyli 3 godziny z zycia alboli wiecej)by sprobowac dostac pin by sie dostac na konto swoje wlasne. A w banku obracaja moim debetem a czasem moja kasa i za debet to im trzeba grubo a za kase daja mi grosze nie warte smsa. i nawet pinu nie potrafia wyslac a na zegarynce sie pojawia-nie dostales pinu-jedz do macierzystego banku - czyli nas legion tych co nie dostali.. ..ech. Wiec sterowana zegarynka jade. A juz raz bylam- kazali czekac na pin albo isc ale nie do macierzystego - ale jednak macierzysty a macierzysty jak widac nie wiedzial, ze to tylko on. Pytanie,czy juz wie.. Podobno otworzyli nowa knajpe gruzinska u nas na wsi,tylko tym sie pocieszam.Ale jak bylam poprzednio w sprawie konta to sie okazalo ze istotnie jest gruzinska ale w poniedzialki nie dziala wiec moze dzis bo dzis wtorek. Ale moze we wtorki tez sie okaze ze nie.Coz duchowom przygotowana.Dziś. A komorke tez nowa mi obiecuje inna zegarynka. Tylko,ze ja jako wolny zawod nie moglam miec komorki bo nie dawali wiec mam na mame Zreszta wszytko mam na mame bo mama ma emeryture. Wiec komorki bez mamy nie zalatwie. Zeby z mamą to trzeba akcje wykonac powazna z transportem itd itd. Czyli kolejny matrix. Ale to wszytko nic. Wczoraj mialam ciekawiej Ale tez lepiej nie chwalmy dna bo jeszcze sie nie skonczyl Kacper na kon Jade. A prząsniczki niech przeda -aniol dzieweczki. I niech spiewaja piosneczki, ja wroce usiade w szeregu z iglą do gory w tym katku od rat(yy) zujacym..... Flage wywieszam bialom. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Rat yyy z bona 04.03.08, 10:41 Sie tak czasem zastanawiam, pani Myszko, jakby wygladala praca dziewiarza, chocby takiego sztrykowacza co swetr robi, jakby dziewiarstwo dzialalo jak bankowosc. Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Rat yyy z bona 04.03.08, 11:01 autobus mam za 56 min. Pan nie sieje wizjow przerazliwych- toz taki sztrykowac to ma kazden jeden ostre narzedzie w reku. Oka by sie turlali po podlodze hali .. Ja jak pan pamieta od razu wiedzialam, ze jak cos gmeraja mi w banku to skonczy sie horrorem.No doswiadczenie to rzecz straszna. I widze ,ze wieje i chmura idzie czarna. Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Rat yyy z bona 04.03.08, 11:04 Ale co by nie mowic - kody mi przeslali ale coz mi po kodach.. Kod Davinci normalnie. A pinapple nie dosiezne. No,gorzej wieje niz w te Emme. Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Rat yyy z bona 04.03.08, 11:06 Oczywiscie niedosiezne. Ostatnio na dodatek bledy robie ort. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Rat yyy z bona 04.03.08, 11:06 Bani zugeruje ze na tym Drzewie Wiadomosci to byly PINapple co ta pani Effcia nie powinna byla w ogole nicanicanic, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: wślizg marcowy/flagi na dzialkach 04.03.08, 07:53 Dddybry:-) Pani juz calkiem on-line, pani Fiurko? :-) Brezele jednak dokaldam, odwijajac sie z brezentu. Co to ja mianowicie z tymi flagami. Owoz, na refleksje taka mnie wzielo. Ide ja w zeszla sobote rano po bulki. I caly czas "a dobre rano, panie B-Y. A dobre rano pano Müllerowo. Dobre rano, panie Tecelan. Dobre rano, panie B-Y, pan wezmie Oberzyne zonie, bo pytala." I patrze na widniejace z pewnej oddali dzialki po drugiej stronie drogi. Widac je lepiej bo wlasnie drzewa scieli przy drodze, topolowate. Widze znow ten las flag narodowych wsrod altanek. Miejscowa, nasza ojczysta, chorwacka szachownica, jugolska z gwiazda, indyjska z kolem, tajlandzka, hiszpanska, ukrainska i bodajze ghanska. Taki jakowys dysonsas mnie znow przeszedl. Stoje w kolejce po bulki "dzien dobry pani Hagen, czy maz juz wyzdrowial. Troche kicha jeszcze, dziekuje". Wiem ze bedzie kolejne pytanie czy dac mi pol "chleba slaskiego pokrojonego". I przypomina mi sie jak to wczoraj dojechalem pociagiem, co te 600 km robi w 4 i pol godziny, a potem pol godziny czekalem na miejski autobus co mnie za dalsze 20 minut dowiozl na nasze Przygraniczne Przedmiescie. Opozycja globalne/metropolitalne-lokalne/prowincjonalne, nie jest tylko sprawa skali. Ale, przed wszystkim, szbykosci i dynamiki. Globalne/metropolitalne jest ciagle w ruchu, pokazuje sie w superszybkich pociagach, na lotniskach, w centrach gigantycznych miast, gdzie wsrod punktowcow siedzib bankow, wygladajacych jak kwatery wojsk okupacyjnych UFO, bezustannie przemieszczaja sie coraz tu nowi ludzi, z ktorych kazdy zmierza gdzies i po cos, ale zaden z nich nie jest stad. I sila rzeczy nikt nikogo nie zna. W Przygranicznym Rustykalnym Przedmiesciu wszyscy mieszkaja, ale nikt nigdzie nie pedzi. I nikt nie mieszka po cos, ale mieszka bo mieszka. I wszyscy sie znaja. Jedyny ruch, to ten po glownej wylotowej ulicy. Coraz wiekszy, fakt, co stanowi pewien problem dla mieszkancow tej dzielnicowioski pod dawnym lasem granicznym. A kwintesencja tej lokalnej prowincjonalnosci sa dzialki. Ogrodki, w ktorych ludzie roznych ras i jezykow z jednakowa przyjemnoscia urzadzaja spotkania rodzinne przy grillu, czy uzywaja ich do pozbywania sie co bardziej tknietych meno- i andropauza czlonkow rodziny z domu, gdy tylko przyjdzie pora ciepla. Flagi z kolei przynaleza do porzadku globalno-metropolitalnego. To one stoja rzadkami przed wielkimi budynkami ze szkla i metalu, do ktorych normalni ludzie nie maja wstepu, a w promieniu kilometra od ktorych brak lawki by na chwile usiasc. Bo i po co? I tak w taki krajobraz nikt nie wyprowadza psa. A zreszta i tak nikt tu nie mieszka. Stad wygladaja te flagi na dzialkach jak galowa pidzama. Choc wyjasnienie jest proste. To te procesy, ktore dumnie zwa sie globalizacja, pchnely tych ludzi spod roznych flag na to Zadupie Polnocnoniemieckie. Przepchnely ich przez granice, lotniska, dworce, urzedy emigracyjne i w koncu wyrzucily tu pod lasem. A ze gnalo ich tu nic innego jak chec wkopania sie w prowincjonalnosc na jakims znosnym swoim, bo u siebie trudno bylo, to zaraz zalozyli sobie dzialki. Bo to jest naprawde to czego trzeba. Zeby bylo gdzie kota wypuscic. A swa tozsamosc, ta symboliczna wciagneli na maszt. Mala Bruksela, maly ONZ na dzialkach. Snieg pada :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: wślizg marcowy/flagi na dzialkach 04.03.08, 08:07 Piekne Panie Brezly:) Zaczytalam sie ... Ciekawe i refleksyjne. Poczytam jeszcze raz na spokojnie w wolnej chwili. K. Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Idę marcowo 05.03.08, 07:26 i wzajem, ciesze sie ogromnie, ze laskawosc miejscowego telecomu juz po miesiacu od zlozenia zamowienia pozwolila na lacznosc z Hala. Wnosze kawe pod czapka, bo scisnelo mrozem, ale poza tym piekna sloneczna pogoda. Do kawy jogurt z muesli i mrozonymi jagodami, mniam. moze byc tez jajecznica na wedzonej sloninie, jakby ktos mial o tej porze ochote. Cd relacji okoliczno-przeprowadzkowej: Sila miejscowa, przybyla w celach instalacji telefonu i netu, zalamala sie na widok maszyny i po kilku probach instalacyjnego podejscia zrezygnowala, gesto sie tlumaczac, ze jest od gniazdek telefonicznych i instalacji netu w komputerowym standardzie, a nie w potworze, co sklada sie z zasiekow i pola minowego. Fakt, maszyna glowna dala pelny popis, najpierw sie zawieszajac na amen, wiec twardy reset, po ponownym wlaczeniu zablokowala dostep do wnetrznosci, na dodatek dezaktywizujac klawiature, co jest jej starym numerem, a jak zwykle w takich sytuacjach Delfin byl poza zasiegiem, takze telefonicznym, wiec trzeba bylo sobie radzic samej. Na upartego i ku wlasnemu zdziwieniu dosc szybko zainstalowalam net, maszyna glowna i dolaczone do niej pudelko zostaly kopniete kilka razy celem polepszenia odbioru i juz mam dostep z kazdego kąta domostwa, wiec zabralam sie za odrabianie zaleglosci. Po drodze, w trakcie usilowan doprowadzenia gniazda do stanu mieszkalnego, przezylam: cyklinowanie podlogi w jednym pokoju, wraz z lakierowaniem (2 dni); dwie wizyty elektryka, jedna hydraulika, kolejna wrzutke mebli przez okno, najscie telekomunikacji oraz dwudniowy pobyt malarza. Elektryka musze wezwac jeszcze raz, gdyz kamienna oprawa usprawnionej wczoraj lampy nad lustrem osiaga temperature zelazka nastawionego na prasowanie lnu. W sterty pelnych kartonow zjechala z samopomoca babska nieoceniona szwagierka, ktora z entuzjazmem rzucila sie w wir poszukiwania mebli, jazd, zaladunkow i rozladunkow, skrecania przywiezionych elementow, systematycznego rozpakowywania dobr i odjechala po tygodniu zalujac, ze ominie ja kolejna wrzutka przez balkon. Te wrzutke, a konkretnie nieporeczna paczuszke o wadze 68 kg zapamietalam na dluzej, bowiem, starajac sie ja przemiescic, nie wzielam pod uwage faktu, ze brak mi teleskopowej reki, wiec na kilka nastepnych dni z powodu naderwania miesnia kapturowego oraz niezwiazanego z nim przeziebienia, wylaczylam sie z frontu robot. Narzedzia i sprzety do zlozenia pozostawione na placu boju przejal z nieskrywana niechecia pan M. Na czas cd. montazu zniklam przezornie z zasiegu glosu i wzroku, pojawiajac sie tylko w odpowiednich porach celem podziwiania rezultatow prac i poprawiania humoru pana M ulubionymi daniami. W ten prosty sposob uniknieto konfliktow, obie strony sa zadowolone, meble stoja zagospodarowane na wlasciwych miejscach, oproznione kartony zapakowano do auta i odwieziono do centrum recyklingu. Kolejny rzut połek zwiozlam wczoraj, wiec moze juz dzis wieczoram uda sie rozpakowac kolejne paki z ksiazkami... Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Idę marcowo 05.03.08, 07:33 Z wiosno pani wraca, pani Fiorciu. Nie da sie ukryc. Choc wczoraj to u nas (moge juz tak pisac, co?) sniezylo, pani widziala? Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Idę marcowo 05.03.08, 07:36 Ba, u nas, no pewnie, ze u nas:) sniezylo, dzien dobry, panie Brezly, do poludnia. Nawet zdjecie zrobilam: fotoforum.gazeta.pl/3,0,1099358,2,1.html Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Idę marcowo 05.03.08, 07:43 A ja walcze koncowym rysunkiem do OpusM i nie moge sie zdecydowac na koncowa interpretacje Wydzwieku (na obrazku ma byc Wydzwiek, a co?). W sensie ze wydaje ostateczyn wyrok za dwa tygodnie a moze nie? I juz trzeci dzien sie zastanawiam jaki ma byc ten Ostateczny Wyrok Wydzwieku, zebym na idiote nie wyszedl. Coraz bardziej mi Ludwik W. zza ucha podpowiada ze "o czym nie mozna mowic jasno, nie nalezy mowic wcale". Ale po pierwsze "mowic" a nie "rysowac". A po drugie, co to za Wydzwiek jak ma byc jendoznaczny, kiedy czy Tak czy Tak trzeba walczyc o dalsze Dofinansowywanie. Jeden Pratchett, pani powiem:-) Literowka mi sie z Wydzwieku Wydziwek zrobil, no frojd, prosze pania, frojd. Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Idę marcowo 05.03.08, 07:46 a jakby tak tlo dac najpierw, panie Brezly, a na nim rzucik, z Wydzwiekiem? Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Idę marcowo 05.03.08, 07:47 Wydzwiek taki panoramiczny? Pani sugeruje? Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Idę marcowo 05.03.08, 08:01 Dzien dobry, pani Kranowo, doszly do pani Zawiej z Zamieciem? Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Idę marcowo 05.03.08, 08:09 millefiori napisała: > Dzien dobry, pani Kranowo, doszly do pani Zawiej z Zamieciem? --------------> Nic a nic. Ja sie jakas wyalienowana czuje < zreszta to stan normalny w kraju w ktorym mieszkam > . Nie wieje , nie sniezy , zero. I Przesilenie Wiosenne mam:( Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Idę marcowo 05.03.08, 08:01 aha, a jakby pan poszedl w kierunku malarstwa iluzjonistycznego, i przyjał wytyczne budowania quadratury, perspektywy i panoramy dostosowane do punktu obserwacji widza? Np. instrukcje wykonywania falszywej architektury we wnetrzach kopuł sa bardzo ciekawe. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Idę marcowo 05.03.08, 08:03 Pani rozwinie, bo to ciekawe jest:-) Takie katedry patiomkinowskie? Czesc, Kran :-) Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Idę marcowo 05.03.08, 08:18 zwizualizuje: www.wga.hu/index1.html , prosze poklikac na obrazki celem rozwiniecia, zwlaszcza na freski z Wiednia, a tu krotko o samej kwadraturze: en.wikipedia.org/wiki/Quadratura Lomatko, toz juz kwadrans po 8, musze leciec, ale wroce niedlugo. Takie jak ja zawsze wracaja, że za Baloo sparafrazuje;) Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Idę marcowo 05.03.08, 08:09 Wpad.Witam. To pociecha dla mnie czytac - przy tym moje bankowe boje 7 godzinne to maly pikus. A w tem byl i obiad czyli chaczapuri ale nie tak dobre jak ongi w Gruzji i nowy telefon wybrany. Tzn pani na dluzej osiada pani Milly? U mnie tez przeprowadzka ale to mlodszy sie przenosi blizej mnie na sasiednia ulice. Niemniej musze zagospodarowac meble com mu nabyla do mieszkania poprzedniego. Zastanawiam sie czy ich tu nie wetknać ale wtedy zeegnaj wszelka estetyko. Ide, marcowo jednak nie.O! Snieg pada.Pozdawiam wszystkich i herbatke zostawiam ale do niej nic - wiosna. Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Idę marcowo 05.03.08, 08:26 Dzien dobry pani Zielona, na pocieche dodam,ze czeka mnie jeszcze przerejestrowanie samochodu ze zmiana jego obywatelstwa, wiec formalnosci celne i kontrola techniczna najpierw. Z meblami jest tak, ze familijne zostaly w Oj i czesciowo przyholubili je familianci, a kolejne nabyte wersje pozostawialismy w bylych mieszkaniach na prosbe wlascicieli, bo sie dobrze komponowaly we wnetrzach. Od lat podrozuje z kilkoma latwo skladalnymi elementami podstawowymi z litego drewna, tak, by miec na czym i przy czym siasc i materacem do zlozenia glowy. Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Idę marcowo 06.03.08, 07:15 Taaak, dzien dobry PT Kolektywie. Kawa pod czapka, swity sie moze nie tyle biela co rozowieja, akurat pod kolor papuci, gawron drze sie na sosnie naprzeciw okna, troche szaroblekitnych chmurek, ale co tam bede opisywac, zdjecie pstrykne. Na termometrze zewnetrznym -4. Wewnatrz - cieplo, no, nareszcie!!!! uszy nie powiewaja w przeciagach lapy nie grabieja i w ogole nie trzeba w pieciu warstwach welen sie nosic, w pledy otulac i dogrzewac termowentylatorem. Po dwoch sezonach wiernej sluzby ocieplajacej na zziebnietej placowce w miescie P i BB kocyk elektryczny i kocyk dodatkowy zostaly ladnie zapakowane i wyslane na zasluzony wypoczynek na tylach garderoby. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Idę marcowo 06.03.08, 07:28 Dedeybry. Mroznawo, maszynka do dojezdzania do pracy nawet troche skrzypiala. Ogolna atmosfera rumianosci i tezyzny fizycznej sie unosi. Wszystkie cztery osoby spotykane regularanie o tej samej porze po drodze do roboty szczesliwe i zadowolone:-9 Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Idę marcowo 06.03.08, 07:41 I tak sobie mysle, czy aby kicz istnieje w naturze? Tak wschodzilo dzis: fotoforum.gazeta.pl/3,0,1102278,2,5.html fotoforum.gazeta.pl/3,0,1102277,2,4.html Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Idę marcowo 06.03.08, 07:50 Istnieje, isntieje. Byla Bliska Znajoma, jak w czasach studenckich pierwszy raz do Wloch wyjechala i obudzila sie rano w samochodzie tak wlasnie krzyknela, ujrzawszy Lazur Miejscowego Nieba:-) Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Idę marcowo 06.03.08, 08:00 Na pewno nie jest "sztuka zwyrodniala" (Entartete Kunst) :-) Oni (ci niezwyrodniali) kochali pejzazyki z przyroda, pelne slonca :-) Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Idę marcowo 06.03.08, 08:45 I rumianosc i tezyzne fizyczna tez lubily one:) Bry , ja tylko przelotnie. Kran Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Piatek, radosny wrzask pracowiatek 07.03.08, 07:24 Znaczy, wczoraj wam zapomnialem powiedziec ze w stolowce dawali m.in. danie pod nazwa "Fitness Gemüße". Cyzli "Jarzyny Fitness", albo "Fitness Jarzyny". Brokuly w sosie. R. i P. (wspolbiesiadnicy moi) wdali sie w dyskusje co to moze znaczyc. Np. napakowane na silowni ziemniaki z kielkami o fi= 1 cm. Albo kalafior co wrzuca na lodyge 7 kg. Pudzianowscy wsrod marchewki. Etc. Sami finalisci konkursow "Strong Vegetable". Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Piatek, radosny wrzask pracowiatek 07.03.08, 08:08 Piatek koniec laby czas sie wziac do zabawy.Ach. Herbatke przynaszan z kielbaskami z chrzanem.Dote go pyszne buleczki z grubego ziarna. Odchudzac sie bede potem Teraz ide na zawal.Jeszcze dwie rzeczy lub trzy i siadam i mam nadzieje duzym slizgiem koncze.Acz negocjuje w umowie przedluzenie teraminu o 2 tyg bo dziabią po zadatku.20% za spoznienie.. Wszystki dziewiarzom milego dnia. Ostatnio opetaly mnie pasjanse.To chyba nerwowe jest. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Odchod pracowniczy 07.03.08, 09:19 PZP :-) Maluczko a mnie znow przeczytacie. Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Odchod pracowniczy 07.03.08, 09:36 Z dzbankiem kawy przedzieram sie przez mgle. Dzis wchodze pozno, bo za wczesnie wstalam, zobaczylam nic, czyli klab mgly wlepiony w okno i jakos tak, scielo mnie z powrotem. Zastanawiam sie, kiedy mgla pojdzie w gore albo w dol, bo musze jechac za granice po kolejne polki, jako ze pierwsza przywieziona zostala zaakceptowana, ale nadal brak metrow biezacych w polkach, albo za duzo mb w kartonach, zalezy, jak spojrzec. Pani Zielona, pani ma kary umowne jak nie przymierzajac, na produkcji w ruchu ciaglym. Pani negocjuje, a ja potrzymam kciuki. Chrzan z przyjemnoscia i kielbaski tez, chetnie. Komu jajecznicy na sloninie? A propos jajecznicy, przyjrzalam sie miejscowemu opakowaniu: fotoforum.gazeta.pl/3,0,1103336,2,3.html Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Sobota, śniętej kobiecie robota 08.03.08, 08:48 Niose kolejna kawe i ziewam. Nie wyspalam sie. Budziki panu M, pan M mnie, a ja Delfinowi przez telefon urzadzilam pobudke o 5 rano, zeby zdazyl na pociag, i pozniej juz jakos nie dospalam dalej, a teraz jade po niego na dworzec, wiec jeszcze raz duzy serdeczny ziew i ide. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Sobota, śniętej kobiecie robota 08.03.08, 10:21 Zieew. Wstalam o siodmej rano aby nerwowo odgruzowac wejscie do domu na przyjazd Mlodej. Mloda juz jedna noga w samolocie , wiezie z DE salami , wodke , papierosy i tone ksiazek. Ma byc w Oslo trzy tygodnie i bedziemy sie razem uczyc starogreckiego a Ona jeszcze indywidualnie hebrajskiego i bedzie czytac Kirkegaard w oryginale i po niemiecku. Ja nie wiem czy tak maja wygladac ferie... Ona twierdzi ze w ten sposob odpoczywa:PPPP I do pracy ide na dwunasta ale zdaje sie ze i tak bym niewiele pozytku z Niej miala bo po przybyciu ma zamiar od razu isc spac. Do samolotu wsiadla prosto z calonocnej Black Oper , taki gotycki event m miescie M. Chyba zdazyla zmyc makijaz i sie przebrac przed odprawa celna bo ja nie wiem czy osoby wygladajace jak Morticia Adams wpuszczaja bez zastanowienie do samolotu:PPP Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Sobota, śniętej kobiecie robota 08.03.08, 10:28 Efekt domina budzikowy ? Moj mlody dzis sie blizej mnie przeprowadza a ja obmyslam jak dac noge na wies skoro idzie wiosna. I juz mam plan. B. Z kosmosu. Przynaszam do pani Milkowej kawy szarlotke z pobliskiego sklepu eko i nic jej nie mozna zarzucic Taka jak trzeba. Milego dnia tym co dzis dziewaja i tym co czytajac ziewajac i sadza ze czas nie zajac i moze dlub aniem w nosie się zająć i czytaniem gazet sie jac Dziewiarzu! Nie błądz! w sobote czas zajac i i leniem ty badz! Co powiedziawszy udaje sie do pracy ale myslac jak to zrobic by to jak najmniej bolAuo. Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Sobota, śniętej kobiecie robota 08.03.08, 10:41 Dzien dobry paniom, tak mniej wiecej sie dzieje, pani Zielona, bo do mnie budzikowe dzwieki raczej nie docieraja. Szarlotka paluchy lizac, dzieku-jemy. Znaczy, wiosna idzie, dzieci zlatuja do domostw;) A poza tym: www.care2.com/send/card/5022 Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Re: Sobota, śniętej kobiecie robota 09.03.08, 07:14 Herbatka jak zwykle czeka i pewnie wystygnie zanim sie kto tu po ja wi. Wczoraj dzionek byl mily tylko jak sie obrobilam to sie rzucilam jak dzika na pasjanse i 4 godziny kladlam.To byc musi kompulsywne jakies czy co Ostatni raz taki atak mialam w gorach w czerwcu ale nic nie mialam do roboty wieczorami i tak tluklam. Musze isc na odwyk bo oczu szkoda. A pozatym to odmozdza.Chyba poloze tylko dwa.nO trzy i sie biore.Milego!!! Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Sobota, śniętej kobiecie robota 09.03.08, 08:12 Nie wystygnie, nie wystygnie, juz z kawa ide. I croissanty do niej. Mniam. A wychodza pani te pasjanse, pani Zielona? Wczoraj przezylam coup de foudre. Na pchlim targu. Natychmiast lojalnie i telefonicznie powiadomilam o fakcie pana M. Pan M wiadomosc przyjal, zwizualizowal i zastygl w oczekiwaniu na cd wypadkow, a Delfin przybyl z odsiecza. Obiekt pozadania zostal rozlozony na czesci, upchniety do samochodu i zawleczony w dwoch rzutach do dom, a nastepnie zbiorowym wysilkiem wciagniety na drugie pietro. No i zagral i zamieszkal ku ogolnemu entuzjazmowi:) Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Pierwszy dzien tygodnia, leje 09.03.08, 08:20 Pani Fioricu, zajrzalem do slownika pl-fr na Onecie i wizualizuje pani "milosc od pierwszego wejrzenia" alias "wagon beczkowy". Jezyki obce nie przestaja mnie zaskakiwac. Ten ojczysty tez, szczegolnie przed pierwsza kawa. Chcialem NO powiedziec ze wlaczam net, bo wiadomosci ojczyznianie, wyszlo "obczyznianie", hyhyhyy. Odpowiedz Link Zgłoś
lira_korbowa Bynajmniej, słoneczko świeci 09.03.08, 09:01 Taka człowiecza natura pracownicza - w Dzień Pański, jak nie trzeba, to się wszystko już o świcie zrywa. Pani Fiori! No nie można tak wabić i odpychać, i uchylać i zasłaniać... "weszło i zagrało"... duże? grające naprawdę ? metaforycznie? śliczne? drewniane? Bo ja już różne rzeczy wizualizuję i gorącość mie oblewa, no. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Bynajmniej, słoneczko świeci 09.03.08, 09:09 Dzien dobry, Liro. Samobiezny Akordeon Opancerzony? Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Bynajmniej, słoneczko świeci 12.03.08, 16:19 Opisuje wiec obiekt adoracji: Sliczny jest; duzy, ale proporcjonalny i z klasycznym wdziekiem. Drewniany, w ciemnym orzechu, na dwoch toczonych nogach, a z kazdej nogi wylaza jeszcze po trzy, zakonczone lwimi lapami. Zostal wypolerowany woskiem antycznym i jeszcze nabral blasku. Grac sie da, ale tylko w gry towarzyskie -chyba, ze zglodniale towarzystwo zacznie bebnic sztuccami o talerze. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Bynajmniej, słoneczko świeci 12.03.08, 16:22 Pamieta pani to anegdotke o Makuszynskim i grze na fortepianie? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Bynajmniej, słoneczko świeci 12.03.08, 16:26 Pan uprzejmie przypomni, bo mnie sie tylko z szuflady wysunal prezent urodzinowy dla Makuszynskiego od Slonimskiego i Tuwima... Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Bynajmniej, słoneczko świeci 12.03.08, 16:30 To pani mi powie, co mu dali? To przyjaciel rodziny przodkow byl. Anegdotka mowi ze pewna dama, dosc egzaltowana i podniecona faktem ze rozmawia z pisarzem zapytala go, chcac porozmawiac na wysokim em om poziomie: -A grywa pan na fortepianie? -Niechetnie - odparl - karty sie slizgaja. Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Bynajmniej, słoneczko świeci 12.03.08, 16:46 :)) Na prezent skladaly sie: furmanka koksu, tuzin gipsowych popiersi Kosciuszki, 24 tuziny kamieni do czyszczenia bialych pantofli (na kilka pokolen licznej rodziny by starczylo), kilka desek do prasowania, cztery balie, 2000 gilz do papierosow i 20 kg burakow. Dobor prezentow byl starannie przemyslany: Makuszynski mial w domu centralne ogrzewanie, nie nosil bialych pantofli, nie palil papierosow z ustnikami, nie lubil burakow. Prezentodawcy -sprostowanie: Lechon, Slonimski i Schiller - udali sie po przeslaniu hurtem prezentow na obchody urodzinowe. Nie dostali sie, bo schody byly zawalone dobrami, a solenizant zabarykadowal sie w mieszkaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
buka007 melduję, żę jestę! 12.03.08, 17:30 wchodzę i wychodzę, ale piorunę!! :)) Odpowiedz Link Zgłoś