Dodaj do ulubionych

Jak się żyje w Australii?

15.11.03, 14:46

Obserwuj wątek
    • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 15.11.03, 14:48
      Domyslam sie, ze to do mnie. Odpowiedz jest prosta, tak ja wszedzie: te same
      klopoty i radosci...
      • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 15.11.03, 14:51
        ormond napisał:

        > Domyslam sie, ze to do mnie. Odpowiedz jest prosta, tak ja wszedzie: te same
        > klopoty i radosci...


        No więc poproszę o bardziej złożoną odpowiedź. Może być w odcinkach. Nie może
        być wszystko te same...
    • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 15.11.03, 14:49
      Oj - za szybko mi się wysłało... pytanie oczywiście kieruję do Ormonda. No
      chyba, że ktoś jeszcze tu jest z Australii i się nie przyznaje. Niewiele w
      sumie o tych antypodach wiemy. Poza tym, że ludzie tam chodzą do góry nogami i
      podziwiają wiecznie naćpane misie koala i że mają tam dobre wina, bo Ormond o
      tym pisał, to właściwie niewiele o Australii wiadomo. Ormond - jak się tam
      żyje? Jacy są ludzie? Jakieś ciekawe zwyczaje? Jakieś zaskoczenia były po
      przyjeździe?
      • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 15.11.03, 14:53

        > żyje? Jacy są ludzie? Jakieś ciekawe zwyczaje? Jakieś zaskoczenia były po
        > przyjeździe?

        Ja tu zyje od 19 lat. Tu jest dla mnie normalnie. Egzotyczna staje sie Polska z
        jej nowym jezykiem np: recycling, ludzmi pokroju oszoloma itd...
        • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 15.11.03, 14:58
          To pisz o tym, co dla Ciebie normalne. Na szczęście oszołom, to i tutaj jest
          postrzegany w charakterze egzotyki. Recyclingów, marketów, shopów itp. też nie
          cierpię. Okrutnie się nam tym język zaśmiecił ostatnimi czasy... Podoba mi się
          to, co robią Francuzi, którzy nawet międzynarodowe terminy komputerowe
          ponazywali po swojemu. Nie dają się zalewać angielszczyźnie.
          • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 15.11.03, 15:11

            > cierpię. Okrutnie się nam tym język zaśmiecił ostatnimi czasy... Podoba mi
            się
            > to, co robią Francuzi, którzy nawet międzynarodowe terminy komputerowe
            > ponazywali po swojemu. Nie dają się zalewać angielszczyźnie.

            Mysle, ze "zalew" angielszczyzny jest nieuchronny, jdnak irytuja mnie przypadki
            gdy
            (1) angielskie slowa wypieraja juz istniejace poslkie wyrazy i terminy: sklep /
            shop; manager / kierownik
            (2) gdy robi sie to calkowicie sprzecznie z logika jezyka polskiego. Taki
            recycling. Nie dosc, ze istnieje polskie wyrazenie, zgodze sie, troche koslawe -
            prztworstwo surowcow wtornych, to w jezyku angielskim jest to gerundium, czyli
            cos co powinno byc uzywane w jezyku, ktory zapozycza to slowo jako rzeczownik,
            tymczasem Poalcy - nie wiedzic czemu - uzywaja go jako czasownika. Jesliby juz
            sie uprzec i zapozyczyc rdzen, to powinno byc recyklowanie, wtedy czasownik
            brzmialby recyklowac, a nie recyklingowac... Koszmar.
            • anahella o recyclingu 15.11.03, 16:35
              to chyba taka maniera zapozyczania slow: koncowka "ing" brzmi po polsku
              rzeczownikowo, uzywamy takich slow jak: leasing, mobbing wiec jest i recycling.
              Zauwazcie, ze patrzymy sie na slowa zapozyczone z punktu widzenia (a moze
              slyszenia) naszego jezyka. Dlatego jak bylam mala to mysllam ze rosyjskie Kola
              i Wowa to imiona zenskie. W rozmowach z przyjaciolmi czasem dla zartu
              mowimy "ta esteta, ta turysta". Ale robienie bledow gramatycznych dla zartu to
              zupelnie inna bajka.
            • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 16.11.03, 00:24
              Ale dalej nie mówisz nic o tym, jak się żyje w Australii :)
              • ogabignac Re: Jak się żyje w Australii? 16.11.03, 01:27
                ralston napisał:

                > Ale dalej nie mówisz nic o tym, jak się żyje w Australii :)

                I nie napisze jak mi się wydaje.
                Wyjeżdżam na przykład pierwszy raz z Białegostoku i już po
                drodze chciałoby się wszystkim wysyłać rewelacje.
                O! Jakie fajne domy pobudowali Cyganie w poznańskim.
                O! A czemu ci Niemcy ot tak postawili skrzynki z gazetami i
                nikt tego nie pilnuje.
                W sklepie - stres; po wejściu ekspedientka mówi dzień dobry
                i łazi za mną uśmiechnięta. Ech trzeba zwiewać.
                Podchodzę do przejścia dla pieszych, nawet nie zrobiłem kroku
                na jezdnię a tu sznur samochodów się zatrzymuje i kiwają
                zachęcająco bym przechodził.
                W niedzielę wsiadam do regionalnego pociągu; wreszcie zobaczę
                Alpy. O kurcze przychodzi konduktor a ja bez biletu!?!
                No to mi sprzedaje bilet z uśmiechem, wierzy że dopiero co wsiadłem
                informuje o ktorej dojadę i że na wprost dworca będę miał autobus.
                Miliony spostrzeżeń które w końcu układają się w jakąś logiczną
                całość, stają się moją rzeczywistością.
                Ile spraw do opowiedzenia - zwłaszcza jak się człowiek wybierze na
                krótko. A potem coraz mniej, coraz trudniej, niestety.
                Wrastamy w to wszystko, stajemy się jednym z wielu metropolii w której
                przyszło nam żyć. I na koniec - może jeszcze prawda najokrutniejsza,
                coś trudnego do uwierzenia; tęsknota za Ojczyzną cichnie, blednie.
                Nawet jak się kiedyś po latach odwiedza stare kąty to wszystko jest
                już nie takie, szorstkie i obce. Ten swojski świat nas już odrzucił.
                Nie da się niestety drugi raz wejść do tej samej rzeki.
                A najbardziej cierpią ci co zatrzymali się w pół kroku...
                • oka4 Re: Jak się żyje w Australii? 16.11.03, 06:30
                  I wlasnie ja jestem tak w pol kroku...

                  :(
                • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 16.11.03, 09:56
                  W pewnym sensie dotyczy też naszych małych ojczyzn. Kiedy je opuszczamy i
                  jedziemy, jak ja po prostu do innego miasta, też po jakimś czasie odkrywamy,
                  że kiedy wracamy tam na krótko, to coraz bardziej jesteśmy obcy... I wiele
                  wokoł staje się obce.
              • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 17.11.03, 03:07
                ralston napisał:

                > Ale dalej nie mówisz nic o tym, jak się żyje w Australii :)

                No dobrze. Maly przyklad. Tu w pracy gdzie teraz jestem, w moim cztero-
                osobowym "kubiku" wszyscy urodzili sie poza Australia i kazdy mowi po angielsku
                z innym akcentem: Irlandia, Nowa Zeladia, Iran, Polska. Nie jest to sytacja
                odosobniona. Kiedys pracowalem w zespole skladajacym sie z Rumunki, Wloszki,
                Litwina (z Grodna. Jego siostra uwaza sie za Polke), Indyjki, Niemca, Rosjanina
                i Polaka (to ja). Czesto sie zdarza, ze w calkiem sporej grupie
                Australijczykow, nie ma ani jednego "true-blue Aussie".
                • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 17.11.03, 09:15
                  ormond napisał:

                  >
                  > No dobrze. Maly przyklad. Tu w pracy gdzie teraz jestem, w moim cztero-
                  > osobowym "kubiku" wszyscy urodzili sie poza Australia i kazdy mowi po
                  angielsku
                  >
                  > z innym akcentem: Irlandia, Nowa Zeladia, Iran, Polska. Nie jest to sytacja
                  > odosobniona. Kiedys pracowalem w zespole skladajacym sie z Rumunki, Wloszki,
                  > Litwina (z Grodna. Jego siostra uwaza sie za Polke), Indyjki, Niemca,
                  Rosjanina
                  >
                  > i Polaka (to ja). Czesto sie zdarza, ze w calkiem sporej grupie
                  > Australijczykow, nie ma ani jednego "true-blue Aussie".

                  Czy to jest typowe dla całego społeczeństwa, czy charakterystyczne dla
                  jakiejś/jakichś grup zawodowych? Mam na myśli to, że niektóre kraje
                  świadomie "importują" speców w danej dziedzinie.
                  • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 18.11.03, 02:13
                    > Czy to jest typowe dla całego społeczeństwa, czy charakterystyczne dla
                    > jakiejś/jakichś grup zawodowych? Mam na myśli to, że niektóre kraje
                    > świadomie "importują" speców w danej dziedzinie.

                    Statystycznie wyglada to tak:

                    25% populacji urodzila sie poza Australia.

                    36% ludzi okreslilo swoje pochodzenie (ancestry) jako australijskie, 34%
                    brytyjskie, 10% irlandzkie.

                    20% mieszkancow Australii mowi w domu w innym jezyku niz angielski (najczesciej
                    po wlosku, chinsku i grecku).

                    13% stalych mieszkancow tego kraju, nie posiada obywatelstwa australijskiego.

    • anahella do gory nogami?;) n/t 15.11.03, 16:26

    • aand Re: Jak Aussie znieśli klęskę? 23.11.03, 20:34

      • ormond Re: Jak Aussie znieśli klęskę? 24.11.03, 02:16
        W Wiktorii rugby nie jest gra zbyt popularna, wiec raczej bez echa, ale W NSW i
        Qeensland, pewnie byla wielka rozpacz. Przegrana i to na dodatek z
        Pomlandia... Straszne!!!
        • aand Re: Jak Aussie znieśli klęskę? 24.11.03, 16:24
          ormond napisał:

          > W Wiktorii rugby nie jest gra zbyt popularna, wiec raczej bez echa, ale W NSW
          > i Qeensland, pewnie byla wielka rozpacz. Przegrana i to na dodatek z
          > Pomlandia... Straszne!!!

          A Anglia pijana za szczęścia... W telewizji mówili że to pierwsze mistrzostwo
          świata angielskiej drużyny od 1966 kiedy ich piłkarze tytuł zdobyli... Nie
          licząć oczywiście gier których nikt nie rozumie - krykiet ;) Ormond, próbowałeś
          grać w to to? :))
          PS. Pomlandia... niezłe, nie słyszałem tego... :))
          • ormond Re: Jak Aussie znieśli klęskę? 24.11.03, 23:02
            > A Anglia pijana za szczęścia... W telewizji mówili że to pierwsze mistrzostwo
            > świata angielskiej drużyny od 1966 kiedy ich piłkarze tytuł zdobyli... Nie
            > licząć oczywiście gier których nikt nie rozumie - krykiet ;) Ormond,
            próbowałeś
            >
            > grać w to to? :))
            > PS. Pomlandia... niezłe, nie słyszałem tego... :))
            >
            Wcale sie nie dziwie, zwlaszcza ze im ostatnio Aussies sprawiali Anglikom manto
            w kazdym sporcie.

            Zrozumienie krykieta zajelo mi wiele, wiele lat. Teraz nawet lubie, szczegolnie
            mecze jednodniowe. Ale oczywiscie nie gram, poza okazyjnym rzucaniem pilki
            na "back-jardzie".

            Nie slyszales nazwy Pom na Anglikow? Tutaj funkcjonuje powiedzenie "winging
            Pom", poniewaz ze sa oni postrzegani jak ci, ktorym sie nic nie podoba i
            narzekajacych na wszystko.
            • chatka_ Re: Jak Aussie znieśli klęskę? 24.11.03, 23:06
              ormond napisał:


              > Nie slyszales nazwy Pom na Anglikow? Tutaj funkcjonuje powiedzenie "winging
              > Pom", poniewaz ze sa oni postrzegani jak ci, ktorym sie nic nie podoba i
              > narzekajacych na wszystko.

              Ale dlaczego Pom? Tyle znalazlam w necie:

              The origin of the term is unknown. The two competing theories are:

              Pom is a backformation from pomegrant (which is a sort of fruit). Possibly
              because they have completions like them.
              Pom derives from the fact the English convicts bore on their backs the letters
              P.O.H.M - Prisoners of His Majesty.


    • awee w Australii - pochówki przyjazne środowisku 06.05.05, 11:38
      "Nowy cmentarz w Darlington/Australia, 200 km na południowy zachód od
      Melbourne, zamierza oferować tanie, przyjazne dla środowiska naturalnego
      pochówki. Żeby to osiągnąć, postanowiono chować nieboszczyków w pozycji
      pionowej, w głębokich na trzy metry dołach i w workach, a nie w tradycyjnych
      trumnach.
      Rząd stanu Wiktoria zaaprobował w czwartek zasady funkcjonowania cmentarza
      w Darlington. Pogrzeb ma tam kosztować około 1 tysiąca australijskich dolarów
      (781 USD). Zwłoki będą najpierw gromadzone w kostnicy w Melbourne, a następnie
      transportowane do Darlington partiami po kilkanaście sztuk, żeby zmniejszyć
      koszty.
      Zdaniem rzecznika firmy Palacom, mającej prowadzić "pionowy cmentarz",
      chodzi o to, żeby zmarłych grzebać minimalnym nakładem kosztów i bez obciążania
      środowiska. "Nie trzeba spalać 90 kg gazu w krematorium" na jedne zwłoki -
      powiedział rzecznik. Nie przewidziano też żadnych nakładów na opiekę nad
      miejscami pochówków. Na tych obszarach cmentarza, gdzie podłoże się
      ustabilizuje i porośnie trawą, będą się mogły paść zwierzęta."


      Ormond, myślisz że szybko pojawią się kolejne ?
      • habitus Re: w Australii - pochówki przyjazne środowisku 06.05.05, 11:55
        Przepraszam za hard-core ale tak mi się skojarzyło, że gdyby zostawiać nad
        powierzchnią ziemi popiersie zwłok, a chować tylko od mostka w dół to można
        przyoszczędzić na nagrobku poprzez zawieszenie tabliczki z nazwiskiem na szyi. A
        jakby odchylić głowę i otworzyć usta to można kwiaty wstawić.... Bueee, z takimi
        oszczędnościami....
        :(
        • awee Re: w Australii - pochówki przyjazne środowisku 06.05.05, 12:49
          Habi, z jednej strony skojarzenia nasuwają się podobne. Z drugiej strony...
          Planeta nie jest z gumy, ludzie nie są wieczni, gdzieś ich trzeba grzebać.
          6 miliardów z hakiem jest dziś.
          Tak jak dawniej spalarnie były traktowane jak nie wiem co, teraz są coraz
          popularniejsze. Bo po prostu nie ma miejsca. A kiedy zabraknie miejsca na
          tradycyjne pogrzeby wzdłuż, wszerz i w głąb to co? Cmentarze piętrowe ?
          Wyobrażasz sobie takie osiedla ? Brrrrr.

          Więc w kosmos?
          Z gazami to też racja, bo potem na Ziemi jest to, co jest.

          A ekonomia to i tak zawsze zwycięża.
      • ormond Re: w Australii - pochówki przyjazne środowisku 06.05.05, 13:44
        > Ormond, myślisz że szybko pojawią się kolejne ?
        >
        Czytalem o tym projekcie w tutejszej prasie... Podejrzewam, ze stoi za tym
        koniecznosc ekonomiczna. Z tego co wiem, tradycyjny pochowek kosztuje ok 6000
        AUD i wielu ludzi na to nie stac.
        • kotwicz69 Re: w Australii - pochówki przyjazne środowisku 06.05.05, 14:33
          Witam wszystkich;
          Z mojego prywatnego doswiadczenia, Australijczycy sa rowni:).
          Tak jak moj znajomy z pracy:
          How is hanging?
          Hanging loose, full of juice ;))).

          kotwicz
          • bogo2 Re: w Australii - pochówki przyjazne środowisku 06.05.06, 18:02
            rownosc australijczykow wyraza sie w slowie "mate".....
            inaczej...kolega,przyjaciel,znajomy...



            kotwicz69 napisał:

            > Witam wszystkich;
            > Z mojego prywatnego doswiadczenia, Australijczycy sa rowni:).
            > Tak jak moj znajomy z pracy:
            > How is hanging?
            > Hanging loose, full of juice ;))).
            >
            > kotwicz
            • annabl Re: w Australii - pochówki przyjazne środowisku 08.05.06, 00:29
              w Belfascie tez mowia "mate":
              How are you doing mates? co brzmi jak "haua duin mits"?
              • bogo2 Re: w Australii - pochówki przyjazne środowisku 24.08.06, 15:15
                czy, znaczy to samo..?
    • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 06.05.06, 12:22
      A jak tam się rozwija afera korupcyjna AWB? Czy ktoś poniósł konsekwencje za
      łapówki płacone Saddamowi?
      • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 08.05.06, 13:40
        ralston napisał:

        > A jak tam się rozwija afera korupcyjna AWB? Czy ktoś poniósł konsekwencje za
        > łapówki płacone Saddamowi?
        >
        Musieliby chyba zaczac od rozwiazania ONZ, bo przeciez wszystko odbywalo sie z
        ich blogoslawienstwem. Ale jak to sie stalo, ze sledzisz takie ezoteryczne
        wydarzenia?
    • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 06.05.06, 17:49
      zle pytanie...australia jest federacja stanow...
      kazdy stan zyje oddzielnie...
      w kazdym stanie inne prawa ..inne zwyczaje... inne piwo ...inne sporty...inne
      wina..

      australia jest koncepcja intelektualna....

      • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 08.05.06, 13:41
        bogo2 napisał:

        > zle pytanie...australia jest federacja stanow...
        > kazdy stan zyje oddzielnie...
        > w kazdym stanie inne prawa ..inne zwyczaje... inne piwo ...inne sporty...inne
        > wina..
        >
        > australia jest koncepcja intelektualna....

        Niezupelnie, AFL kroluje w 3 z 6 stanow ;)
        >
    • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 29.05.06, 14:01
      przywedrowalo w dzisiejszej poczcie....;)


      Why We Are All Proud To Be Australian :

      1) Only in Australia... can a pizza get to your house faster than an
      ambulance.

      2) Only in Australia... is "are you awake?" the standard concept of foreplay.

      3) Only in Australia... do supermarkets make the sick people walk all the
      way to the back of the store to get their Panadol, etc., while healthy people
      can buy cigarettes at the front.

      4) Only in Australia... do people order double cheeseburgers, large fries...
      and a Diet Coke.

      5) Only in Australia... do banks leave both doors open, have no armed guards
      and chain the pens to the counter.

      6) Only in Australia... do we leave cars worth thousands of dollars in the
      driveway, and store our junk in the garage.

      7) Only in Australia... do we use answering machines to screen calls, and
      then have call waiting so we won't miss a call from someone we didn't want
      to talk to in the first place

      8) Only in Australia... do we use the word "politics" to describe the
      process of Government. "Poli" (poly) in Latin meaning "many"; and "tics"
      meaning "blood sucking creatures".

      9) Only in Australia... do we live by the saying, "you're never too pissed
      if you can still find the floor".

      Stand proud Australia.....





    • ogabignac Re: Jak się żyje w Australii? 24.08.06, 14:23
      Wyciągam ten wątek bo mam kilka pytań do Ormonda.
      Czy już mogę pytać?
      • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 24.08.06, 15:37
        ogabignac napisał:

        > Wyciągam ten wątek bo mam kilka pytań do Ormonda.
        > Czy już mogę pytać?

        oczywista
        • ogabignac Re: Jak się żyje w Australii? 25.08.06, 08:58
          Dzięki.
          Pytania zadaje właściwie mój koleżka z Moraw.
          Otóż człowiek ten nie był jeszcze w Australii ale wkrótce tam będzie.
          Wylatuje z Wiednia ponoć 16 września; po drodze doba w Taipei i od tygodnia do
          miesiąca w Nowej Zelandii. Potem wyląduje w Sydney - tak między końcem września
          a środkiem października. W Australii spędzi od jednego do dwóch miesięcy.
          Pytania jakie poprzez mnie chce postawić dotyczą kontaktów z Polonią w
          Australii.
          Z Polonią albo szerzej z ludźmi z dawnego ostbloku.
          Gdzie są największe skupiska Polaków czy Czechów, czy mają jakiś polski kościół
          itd., itp. Nie będę zanudzał całego forum tymi problemami i napiszę potem
          więcej na email prywatny a najlepiej skontaktuję was(jeśli wolno) i on sam
          będzie pytał. OK?
          • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 25.08.06, 14:19
            ogabignac napisał:

            > Dzięki.
            > Pytania zadaje właściwie mój koleżka z Moraw.
            > Otóż człowiek ten nie był jeszcze w Australii ale wkrótce tam będzie.
            > Wylatuje z Wiednia ponoć 16 września; po drodze doba w Taipei i od tygodnia do
            > miesiąca w Nowej Zelandii. Potem wyląduje w Sydney - tak między końcem września
            >
            > a środkiem października. W Australii spędzi od jednego do dwóch miesięcy.
            > Pytania jakie poprzez mnie chce postawić dotyczą kontaktów z Polonią w
            > Australii.
            > Z Polonią albo szerzej z ludźmi z dawnego ostbloku.
            > Gdzie są największe skupiska Polaków czy Czechów, czy mają jakiś polski kościół
            >
            > itd., itp. Nie będę zanudzał całego forum tymi problemami i napiszę potem
            > więcej na email prywatny a najlepiej skontaktuję was(jeśli wolno) i on sam
            > będzie pytał. OK?

            Znam tylko realia melbournenskie. Polakow tu sporo - kilkanascie tysiecy, Czesi
            tez sa, ale osobiscie od zycia polinjnego odplynalem, wiec nie mialbym wiele do
            powiedzenia. W kilku kosciolach odprawia sie msze po polsku. Mysle, ze to
            wszystko moze jeszcze dokladniej niz ja wyjawic kolega Googel. Duzo informacji
            jest pod tym adresem: home.vicnet.net.au/~polclub/pol_0001.htm
            • ogabignac Re: Jak się żyje w Australii? 25.08.06, 16:56
              Dziękuję. Przekazałem mu ten link, jak sobie poczyta może będą dalsze pytania.
              • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 26.08.06, 04:02
                ogabignac napisał:

                > Dziękuję. Przekazałem mu ten link, jak sobie poczyta może będą dalsze pytania.

                Nie obiecuje wyczerpujacych odpowiedzi, ale jesli bedzie potrzebowal nie rzuci
                emaila na ormond@NOSPAM.gazeta.pl
                • ogabignac Re: Jak się żyje w Australii? 26.08.06, 06:32
                  Jasne.
                  Tylko uprzedzam, fonetycznie można będzie to zrozumieć, gramatycznie raczej
                  trudno;)
                • ogabignac Re: Jak się żyje w Australii? 24.12.06, 10:24
                  No i był i wrócił i Ormonda nie odwiedził.
                  Wypada mi tylko przeprosić za zamieszanie.
    • aand Re: Jak się żyje w Australii? 09.09.06, 20:21
      Australia to bardzo dziwna kraj...


      www.panhistoria.com/Stacks/Novels/Character_Homes/homedirs/1352images/Wally.jpg
    • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 12.09.06, 08:38
      O dziwo nikt nie wspomnial o smierci "Lowcy Krokodyli":

      www.crocodilehunter.com/crocodile_hunter/about_steve_terri/index.html
      • oka4 Re: Jak się żyje w Australii? 13.09.06, 22:42
        Wszelkie pozytywne uczucia jakimi darzylam tego pana bezpowrotnie ulecialy w
        chwili kiedy zobaczylam jak narazal zycie swojego nowonarodzonego synka. Taki
        sam idiota jak Michael Jackson.
        • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 14.09.06, 03:53
          Po jego smierci chodzil po “offsie” taki obrazek: Krokodyle I stingrays graja w
          football.
          Na tablicy wynikow: Crocodiles: 0 Stingrays: 1
      • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 18.09.06, 17:24
        ormond napisał:

        > O dziwo nikt nie wspomnial o smierci "Lowcy Krokodyli":
        >
        > www.crocodilehunter.com/crocodile_hunter/about_steve_terri/index.html


        W Polszcze nie tak Ci on popularny jak w świecie. Ale i tak niemało było na ten
        temat w rozmaitych wiadomościach, zwanych w polskish njusami.
        Niszowy on u nas był raczej. Tylko w kablówkach można było oglądać. Kilka razy
        widząc zastanawiałem się, czy aby facet ma po kolei w głowie. Nie pomyślałbym,
        że to płaszczka go załatwi...
    • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 23.12.06, 07:46
      Duzo dymu ostatnio:

      www.pbase.com/jarekm/image/71982671
      • aand Re: Jak się żyje w Australii? 23.12.06, 10:16
        Smog krakowski?
        • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 23.12.06, 10:57
          aand napisał:

          > Smog krakowski?

          Duzo gorzej.
        • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 23.12.06, 14:17
          jezeli smog krakowski, to 800 tysiecy hektarow spalonego lasu....;)?

          aand napisał:

          > Smog krakowski?
    • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 23.12.06, 13:28
      zupelnie niespodzianie wigilia w melbourne zapowiada sie ddzysta, mglista,
      deszczowa i zima...
      a jeszcze wczoraj byl upal i slonce nie do zniesienia...
      • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 23.12.06, 19:04
        bogo2 napisał:

        > zupelnie niespodzianie wigilia w melbourne zapowiada sie ddzysta, mglista,
        > deszczowa i zima...

        A to zupełnie jak w Warszawie.

        > a jeszcze wczoraj byl upal i slonce nie do zniesienia...

        A to zupełnie jak nie w Warszawie.
        • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 25.12.06, 16:09
          dzisiaj w melbourne nadal mgliscie, i zimno-deszczowo...
          w warszawie musi byc ianczej, przeciez, to inny klimat....



          ralston napisał:


          > A to zupełnie jak w Warszawie.
          • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 27.12.06, 10:44
            W Warszawie nadal mgliście i zimno-deszczowo.
    • ogabignac Re: Jak się żyje w Australii? 31.12.06, 14:23
      żyje się bojowo:

      Pobili się dwaj koledzy z jednej drużyny.
      mik2006-12-30, ostatnia aktualizacja 2006-12-30 23:18
      Dwóch piłkarzy tej samej drużyny pobiło się tuż po meczu ligi australijskiej.

      Kapitan drużyny Perth Glory Jamie Harnwell i pomocnik Adrian Webster zapłacą po
      1000 dolarów australijskich kary i nie zagrają w następnym meczu swojej
      drużyny.
    • aand Re: Jak się żyje w Australii? 02.01.07, 22:33
      Coś dla naszych ;)


      julieanne.powerfulintentions.com/photos/images/1447312
      • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 06.01.07, 13:13
        to bylo, ale sie zmylo... ;)
        wlasnie zaczelo padac....ale nadal powyzej 30*C ...a do polnocy tylko godzina...
        zapowiada sie kolejna, ciepla, noc....


        aand napisał:

        > Coś dla naszych ;)
        >
        >
        > julieanne.powerfulintentions.com/photos/images/1447312
    • agutka Re: Jak się żyje w Australii? 06.01.07, 00:45
      A ja dokladnie za tydzien i 4 dni ląduje w Adelaide, a po jakims czasie bede
      tydzien w Tasmanii. Mam nadzieje, ze to bedzie cudowny urlop. Ciekawe czy
      zechce mi sie w ogole wracac do Polski?
      • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 06.01.07, 13:04
        zycze ci cudownego urlopu...;)!
        pytanie tylko, na ile dni jedziesz...?
        mi zajelo prawie 3560 dni, zeby zgubic chec powrotu... ;)
        ale ja w melbourne wysiadlem... ;)
        jezeli chcesz na biezaco wiedziec, co moze cie czekac -klimatycznie - w
        adelajdzie..to zerknij tutaj...
        mirror.bom.gov.au/products/IDR643.shtml


        agutka napisała:

        > A ja dokladnie za tydzien i 4 dni ląduje w Adelaide, a po jakims czasie bede
        > tydzien w Tasmanii. Mam nadzieje, ze to bedzie cudowny urlop. Ciekawe czy
        > zechce mi sie w ogole wracac do Polski?
        • agutka Re: Jak się żyje w Australii? 06.01.07, 14:46
          W Australii mam zamiar byc ponad miesiac, ale kto wie... kto wie...
          Tym bardziej, ze serce nie sluga a mieszka tam bardzo przystojny Polak do
          ktorego lece.
          • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 06.01.07, 15:28
            no to szczescia zycze...!

            agutka napisała:

            > Tym bardziej, ze serce nie sluga a mieszka tam bardzo przystojny Polak do
            > ktorego lece.
    • agutka Re: Jak się żyje w Australii? 19.01.07, 07:20
      No i jestem na pieknej ziemi australijskiej juz trzeci dzien i jak na razie
      bardzo mi sie tu podoba. Szczegolnie klimat, cieplo i przemili ludzie, ktorzy
      usmiechaja sie na kazdym kroku. Jeszcze nie zdazylam zatesknic za nasza
      Ojczyzna. Moze pozniej opisze inne wrazenia, bo na razie mam tylko takie na
      goraco. (Naprawde goraco).
      • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 19.01.07, 08:41
        No to pozdrawiamy z chłodnawej, za to wietrznej Polski.
      • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 21.01.07, 03:05
        agutka napisała:

        > No i jestem na pieknej ziemi australijskiej juz trzeci dzien i jak na razie
        > bardzo mi sie tu podoba.

        A gdzie w AU, bo jeśli w Melbourne i okolicach, to można by się spotkać przy
        szklaneczce herbatki...
        • agutka Re: Jak się żyje w Australii? 22.01.07, 12:15
          Jestem w Adelaide. Ale w Melbourne tez bede na weekend tylko nie wiem, na ktory
          weekend :P Niestety bede miala ze soba towarzystwo dwoch przystojnych Polakow.
          Spotkanie przy herbatce jest wiec malo mozliwe. Poza tym mam jeszcze byc na
          Tasmanii. Na razie nadal mi sie tu podoba, niestety coraz bardziej :( Oj zal
          bedzie odjezdzac :(
          • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 22.01.07, 14:02
            agutka napisała:

            Niestety bede miala ze soba towarzystwo dwoch przystojnych Polakow.
            > Spotkanie przy herbatce jest wiec malo mozliwe.

            No i Ormondzie dostałeś kosza... ;)
            • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 23.01.07, 03:39
              ralston napisał:

              > agutka napisała:
              >
              > Niestety bede miala ze soba towarzystwo dwoch przystojnych Polakow.
              > > Spotkanie przy herbatce jest wiec malo mozliwe.
              >
              > No i Ormondzie dostałeś kosza... ;)

              No coz gdyby tylko Agutka wiedziala jaki ja jestem przystojny ;) , poza tym
              mysle, ze towarzystwo trzech przystojnych Polakow mogloby byc jeszcze bardziej
              ekscytujace
              • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 23.01.07, 09:42
                No właśnie. A mówią, że od przybytku głowa nie boli Agutko :)
                • habitus Re: Jak się żyje w Australii? 23.01.07, 10:09
                  Boli, boli...
                  • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 23.01.07, 10:24
                    Goździkowa pomoże ;)
              • agutka Re: Jak się żyje w Australii? 23.01.07, 10:51
                No wiesz... nie mam nic przeciwko trzem przystojnym Polakom, tylko Ci dwaj moi
                moga miec :P
                Kosza nikt nie dostal, po prostu tak to czasami bywa, ze ktos mi juz zaplanowal
                czas i bardzo sie postaral, zebym spedzila go najlepiej jak tylko mozna. Nie
                chce psuc niczyich staran. Mimo wszystko bardzo ladnie z Twojej strony
                Ormondzie :)
    • agutka Re: Jak się żyje w Australii? 29.01.07, 07:26
      O kurde jadlam kangurka :( Dziwnie smakuje. Jedno wiem, wiecej juz nie zjem
      zadnego skaczacego zwierzaczka. Na cale szczescie sprobowalam to miesko zanim
      jeszcze zobaczylam na zywo skaczacego kangura. W innym razie na pewno bym do
      ust nie wziela takiego mieska.
      • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 29.01.07, 10:38
        Dziwnie smakuje - to znaczy jak? Niesmaczny był?
        • agutka Re: Jak się żyje w Australii? 30.01.07, 02:03
          Jak smakuje?????????????? TO dobre pytanie, bo sama nie wiem za bardzo co to
          znaczy dziwnie. Nie powiem, zeby mi nie smakowalo, ale zeby mi smakowalo to tez
          nie moge powiedziec. Taki smak pomiedzy jakby wolowina, ryba a kurczakiem. I czy
          to nie jest dziwne?
      • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 30.01.07, 00:25
        agutka napisała:

        > O kurde jadlam kangurka :( Dziwnie smakuje. Jedno wiem, wiecej juz nie zjem
        > zadnego skaczacego zwierzaczka. Na cale szczescie sprobowalam to miesko zanim
        > jeszcze zobaczylam na zywo skaczacego kangura. W innym razie na pewno bym do
        > ust nie wziela takiego mieska.

        Ciekawe, a ze skaczaca owieczka (baraninka), pokwikujaca intelgentnie swinka
        (kotlecik schabowy), porykujacym cielaczkiem (cielecinka) nie masz problmu?

        Dla tych, ktorzy nie maja takich uprzedzen, mieso kangura smakuje jak dobra
        wolowina, tyle, ze jest jeszcze chudsze. Jest tez zdrowsze, bo pochodzi z dziko
        zyjacych zwierzat, a nie naszpikowanych hormonami i innym syfem, hodowlanych.
        • agutka Re: Jak się żyje w Australii? 30.01.07, 02:06
          Wiesz... co do owieczek, czy baranow, to moge powiedziec jedno, ze nie lubie
          baraniny. Moi znajomi przekonywali mnie, ze tu smakuje zupelnie inaczej, ze
          baranina jest pyszna. I co? Sprobowalam i to samo co w Polsce... wyplulam.
          Niecierpie baraniny. Co innego cielecina czy wolowina. Z tym nie mam problemu.
          Co do kangura zas to moge powiedziec tylko jedno, sprobowalam, nie przepadam za
          kangurkowym mieskiem i nie chce juz wiecej miec tego w ustach.
          • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 30.01.07, 04:30
            agutka napisała:

            > Wiesz... co do owieczek, czy baranow, to moge powiedziec jedno, ze nie lubie
            > baraniny. Moi znajomi przekonywali mnie, ze tu smakuje zupelnie inaczej, ze
            > baranina jest pyszna. I co? Sprobowalam i to samo co w Polsce... wyplulam.
            > Niecierpie baraniny.

            Jesli nie lubisz barana to niestety nie nadajesz sie na "true blue Ausie".
            ;)
            • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 30.01.07, 08:48
              A mi bardzo smakowała antylopa na ten przykład. Kangura jeszcze nie jadłem...
              • agutka Re: Jak się żyje w Australii? 01.02.07, 01:01
                Antylopa powiadasz? Zobacze... moze sprobuje. Dam znac.
                Ale powiem Wam jedno... coraz bardziej mi sie tutaj podoba :(
            • agutka Re: Jak się żyje w Australii? 01.02.07, 01:00
              I bardzo dobrze, ze sie nie nadaje. Wole pozostac tak jak jestem POLKA :)
      • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 01.02.07, 02:20
        a tutejsze wina...? tez dziwnie smakuja...?
        z adelaide blisko do barossa valley...
        en.wikipedia.org/wiki/Barossa_Valley
        agutka napisała:

        > O kurde jadlam kangurka :( Dziwnie smakuje. (...)
        • agutka Re: Jak się żyje w Australii? 01.02.07, 07:22
          Wina jeszcze nie probowalam, bo w ogole nie lubie win, ale...
          bardzo smakuja mi tutejsze piwka :P Tylko czemu po nich rano tak glowa boli :(
          • vivijon Przyszly australian 01.02.07, 17:15
            Pytanie do ormanda
            Moze napisalbys jak tam trafiles? Co Cie sklonilo do wyjazdu i w ogole.
            Napisz jeszcze jak wybierales sie do Australii to juz wiedziales ze na zawsze?
            i jak wtedy stales z angielskim?
            Ten swiat mnie ciagnie - kiedys tam wyladuje.
            • ormond Re: Przyszly australian 01.02.07, 23:31
              vivijon napisał:

              > Pytanie do ormanda
              > Moze napisalbys jak tam trafiles? Co Cie sklonilo do wyjazdu i w ogole.
              > Napisz jeszcze jak wybierales sie do Australii to juz wiedziales ze na zawsze?
              > i jak wtedy stales z angielskim?
              > Ten swiat mnie ciagnie - kiedys tam wyladuje.

              To bardziej pytanie na prywatna rozmowe. Wyjezdzalem w stanie wojennym z
              biletem w jedna strone, wiec na zawsze, bo kto wtedy sie spodziewal, ze komuna
              upadnie tak szybko, ale co to znaczy "na zawsze" gdy sie jest mlodym...
              Angielskiego wowczas nie znalem wcale, wiec zamiast zarabc slodkie $ zaraz po
              przybyciu, klepalem "biede" i uczylem sie jezyka... Przy odrobinie wysilku nie
              zajelo to az tak dlugo. Potem wszystko, jak to w zyciu, zaczelo sie ukladac.
              • vivijon Re: Przyszly australian 02.02.07, 14:11
                Mam mnostwo pytan, ale to z tego wzgledu, ze probuje sie porownac czy odbiegam
                od innych czy tez mam szanse cos zrealizowac. Bo wiadomym jest ze jadac gdzies -
                perfekcyjna znajomosc jezyka, posiadane juz jakies zaplecze (wyksztalcenie,
                umiejetnosci, praktyki) w duzym stopniu pomagaja - wiec sie ma latwiejszy start.
                Czasami mysle ze sam sobie utrudniam zycie - ale kiedys to podsumuje czy bylo
                warto, a Australie musze przynajmniej zobaczyc.

                Ormond? a czy jak juz tam jechales to sam czy moze miales tam kogos do kogo
                leciales, ktos kto moglby Ci na poczatku pomoc?
                Czy to bylo tak po prostu postanowiles wsiasc, poleciec i dopiero pozniej
                myslec co dalej?
                Na razie koedukuje sie tu w tej PL, ale powiedz mi ile musialbym przygotowac
                sobie kasy zeby poleciec tam na tydzien? Bilet chyba kosztuje 5000-6000 zl w
                obie strony, ale noclegi + wyzywienie i dodatkowe atrakcje? Mowie to o
                normalnych rzeczach nie megagwiazdkowych apartamentach, moge spac nawet pod
                drzewami, a kapac w oceanie, bo to wlasnie natura australijaska najbardziej
                mnie pociaga.
                Pytam sie bo jestes miejscowy wiec bedziesz mogl realnie ocenic koszty.
          • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 01.02.07, 23:17
            agutka napisała:

            > Wina jeszcze nie probowalam, bo w ogole nie lubie win, ale...

            Tak jak wino musi poczekac kilka lat aby dojrzec i nabrac dobrego smaku, tak
            samemu trzeba dojrzec aby rozsmakowac sie w dobrym winie.

            Mnie tez zabralo to kilka ladnych lat.
            • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 02.02.07, 14:22
              Mi nawet więcej niż kilka...
    • agutka Re: Jak się żyje w Australii? 10.02.07, 14:48
      Wlasnie dzis zapadla decyzja, ze zostaje tu nieco dluzej. Ale nawet po powrocie
      do Polski nie zapomne wspanialosci Australii :) Bede za nia bardzo dlugo
      tesknic i jeszcze zapewne tu wroce.
      • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 10.02.07, 15:24
        przeprasam za wscibskosc i niedyskretnosc, ale kto sie komu oswiadczyl...?
        on tobie, czy ty jemu... ;)
        samego szczescia zycze... :)


        agutka napisała:

        > Wlasnie dzis zapadla decyzja, ze zostaje tu nieco dluzej. (...)
        • agutka Re: Jak się żyje w Australii? 10.02.07, 16:13
          Dziekuje za dobre slowa, ale...
          jeszcze nikt nikomu sie nie oswiadczyl. Niemniej jednak jeszcze raz dziekuje...
          moze za jakis czas Twoje zyczenia sie przydadza.
          • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 10.02.07, 16:20
            no to trzymam kciuki zacisniete.... :) !
            niech ci sie zisci... :) !


            agutka napisała:

            > moze za jakis czas Twoje zyczenia sie przydadza.
    • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 10.02.07, 15:40
      do mojej gazety, ktora ktos wrzuca codziennie na moj trawnik, niezmiennie o
      siodmej rano, dolaczona byla dzisiaj ankieta z firmy opakowywyjacej gazete w
      ochronna folie, z zapytaniem, czy nowy system opakowywania gazety jest
      latwiejszy od starego...

      ralston napisał:

      >
      • aand Re: Jak się żyje w Australii? 10.02.07, 21:14
        A co to za gazeta?
        • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 13.02.07, 00:53
          the age
          www.theage.com.au/
          aand napisał:

          > A co to za gazeta?
      • oka4 Re: Jak się żyje w Australii? 14.02.07, 07:41
        I co? Jest?
        • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 14.02.07, 15:13
          wstyd powiedziec , ale nie.... nadal klne glosno i soczyscie, gdy nie moge
          znalezc poczatku foli do odwijania....obiecanki, cacanki....
          a moze juz palce za grube i niuansow "nowego" nie wyczuwaja...? :)

          oka4 napisała:

          > I co? Jest?
    • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 12.02.07, 14:18
      W dzisiejszej "Akademii rozrywki" w radiowej Trójce Krzysztof Daukszewicz
      opowiedział dowcip o Australijczyku:

      - Co zabiera z sobą Australijczyk kiedy przeprowadza się do nowego domu?
      - Krótkie spodnie letnie i krótkie spodnie zimowe.
      • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 13.02.07, 01:11
        niesmiertelny urok nie majacego nic wspolnego z rzeczywistoscia stereotypu... :)

        ponoc w kanadzie, dlugie spodnie dziela sie na krotko i dlugozimowe... :)

        ralston napisał:

        (...)
        > - Co zabiera z sobą Australijczyk kiedy przeprowadza się do nowego domu?
        > - Krótkie spodnie letnie i krótkie spodnie zimowe.
        >
        >
        • agutka Re: Jak się żyje w Australii? 16.02.07, 17:00
          A tutuaj w Adelaide sa upaly, ze mozna sie ugotowac, wlasnie jest 2:30 i nadal
          31 stopni... ufffffffffffff.
          • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 16.02.07, 18:00
            no nie mow... to znaczy ze u mnie w melbourne...jutro bedzie to samo... :)
            pijesz piwo , czy wino, zeby sie schlodzic...?
            z innego dzbana... adelaide jest tak mala ,ze nawet ze gor, do oceanu wystarczy
            20-30 minut samochodem... tak jakbys jechala z b-stoku do suprasli...


            agutka napisała:

            > A tutuaj w Adelaide sa upaly, ze mozna sie ugotowac, wlasnie jest 2:30 i nadal
            > 31 stopni... ufffffffffffff.
    • agutka Re: Jak się żyje w Australii? 01.03.07, 04:26
      No i stalo sie.
      Podjelam decyzje, ze bede chciala tu sie osiedlic, moze i na zawsze. Zaczynam
      poszukiwanie legalnej pracy, by moc tu przyjechac za jakis czas na normalnych
      warunkach do normalnej pracy.

      Ps. Jeli w Polsce utrzyma sie PiS przy wladzy, to bede miala wieksze szanse jako
      uchodzca :P
      • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 01.03.07, 09:56
        No to mamy już trzeciego korespondenta z antypodów. Przydałby się ktoś jeszcze
        z Azji i z Afryki...
        • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 01.03.07, 14:47
          zaraz, zaraz... przed dziewczyna dluga i kreta droga...
          samo to, ze postanowila sie tu osiedlic , niczego nie znaczy...
          najpierw musi wrocic do kraju...potem zlozyc wniosek do ambasady....
          potem to juz biurokracja....trzeba zyczyc dziewczynie szczescia i
          cierpliwosci....
          najgorsze, ze o wszystkim decyduja "glupie punkty" emigracyjnej ankiety...

          ralston napisał:

          > No to mamy już trzeciego korespondenta z antypodów.
          • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 01.03.07, 17:46
            no dobra - pośpieszyłem się, ale skoro się dziewczynie podoba, to chyba źle jej
            nie życzę...
      • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 01.03.07, 12:49
        agutka napisała:

        > No i stalo sie.
        > Podjelam decyzje, ze bede chciala tu sie osiedlic, moze i na zawsze.

        Wyemigrowac, to toche jak umrzec - na zawsze. Nawet jesli sie wroci.
        • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 01.03.07, 15:00
          zeby to zrozumiec, trzeba wyjechac i przysnic powrot....
          dziewczyna jeszcze nie wyjechala...dziewczyna chce zyc, a nie umierac...
          nawet symbolicznie....
          slowo "na zawsze", przed wyjazdem nic nie znaczy....
          po wyjezdzie takze nic ... :)

          ormond napisał:

          > agutka napisała:
          >
          > > No i stalo sie.
          > > Podjelam decyzje, ze bede chciala tu sie osiedlic, moze i na zawsze.
          >
          > Wyemigrowac, to toche jak umrzec - na zawsze. Nawet jesli sie wroci.
          • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 02.03.07, 01:23
            No wlasnie. Trzeba tego doswiadczyc aby zrozumiec.

            Kiedys w dawnej Polsce najbardziej sroga kara bo karze smierci byla banicja,
            czyli przymusowa emigracja. My poddalismy sie jej dobrowolnie, co nie oznacza,
            ze nie dotykaja nas problemy z nia zwiazane.

            Nie chodzi mi o straszenie tylko o fenomen emigracji. Umieramy w tym sensie, ze
            umiera ten czlowiek, ktorym moglismy byc, gdybysmy nie wyjechali. Podlegamy
            transformacji, ktorej nie mozemy przewidziec ani kontrolowac. Przepoczwarzamy
            sie w kogos innego, nawet jesli wracamy, to nie jestesmy juz tym samym czlowiekiem.

            No i dzieci, skazujemy je na bycie kims innym niz bylyby rosnac w obrebie
            kultury i srodowisku swoich rodzicow, ale to juz inna historia.

            bogo2 napisał:

            > zeby to zrozumiec, trzeba wyjechac i przysnic powrot....
            > dziewczyna jeszcze nie wyjechala...dziewczyna chce zyc, a nie umierac...
            > nawet symbolicznie....
            > slowo "na zawsze", przed wyjazdem nic nie znaczy....
            > po wyjezdzie takze nic ... :)
            >
            • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 02.03.07, 11:06
              fenomen emigracji polega na tym, ze daje szanse na to, aby zaczac wszystko od
              nowa...
              z umieraniem, nawet symbolicznym nie ma - moim zdaniem - nic wspolnego....
              wydaje mi sie ,ze nieprzewidywalna i niekontrolowana transformacja moze sie
              przytrafic kazdemu..niezaleznie od miejsca i czasu...
              zmiana moze, ale nie jest warunkiem transformacji...

              ormond napisał:

              > Nie chodzi mi o straszenie tylko o fenomen emigracji. Umieramy w tym sensie,
              > ze umiera ten czlowiek, ktorym moglismy byc, gdybysmy nie wyjechali. Podlegamy
              > transformacji, ktorej nie mozemy przewidziec ani kontrolowac.(...)
              • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 02.03.07, 12:00
                Oczywiście, że się może przytrafić - ale czy emigracja nie jest czasem
                katalizatorem takich zmian?
                • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 02.03.07, 12:16
                  moze byc , ale nie musi...
                  jackowo jest przykladem tego , ze nie musi....


                  ralston napisał:

                  > Oczywiście, że się może przytrafić - ale czy emigracja nie jest czasem
                  > katalizatorem takich zmian?
                  • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 02.03.07, 13:23
                    wlasciwie, to mozna zapytac e.r .. !
                    od "konopielki", do "sczurpolakow", to calkiem blisko... ?


                    bogo2 napisał:

                    > moze byc , ale nie musi...
                    > jackowo jest przykladem tego , ze nie musi....
                    >
                    >
                    > ralston napisał:
                    >
                    > > Oczywiście, że się może przytrafić - ale czy emigracja nie jest czasem
                    > > katalizatorem takich zmian?
                    • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 02.03.07, 13:41
                      e.r..?!
                      to zaden autorytet,ale opisywac umie ....!


                      bogo2 napisał:

                      > wlasciwie, to mozna zapytac e.r .. !
                      > od "konopielki", do "sczurpolakow", to calkiem blisko... ?
                      >
                      >
                      > bogo2 napisał:
                      >
                      > > moze byc , ale nie musi...
                      > > jackowo jest przykladem tego , ze nie musi....
                      > >
                      > >
                      > > ralston napisał:
                      > >
                      > > > Oczywiście, że się może przytrafić - ale czy emigracja nie jest cza
                      > sem
                      > > > katalizatorem takich zmian?
                      • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 04.03.07, 18:06
                        E.R. kończył to samo liceum, co ja i Ormond.
        • oka4 Re: Jak się żyje w Australii? 01.03.07, 19:54
          Mnie tam moja emigracja na szczescie nie kojarzy sie ze zgonem...:))))
          Raczej z zawieszeniem w czasie.
          • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 01.03.07, 20:07
            Będziesz wracać?
            • oka4 Re: Jak się żyje w Australii? 01.03.07, 22:24
              Nie wiem. I to jest wlasnie najgorsze. Bo zarazem bardzo chce i bardzo nie chce.
    • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 02.03.07, 10:42
      Gdy jedna gwiazda zachodzi, inna się rodzi nad horyzontem... pra-kobieta - Ewa.
      • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 02.03.07, 11:10
        :-)

        ormond napisał:

        > Gdy jedna gwiazda zachodzi, inna się rodzi nad horyzontem... pra-kobieta -
        Ewa.
        >
      • ogabignac Uwaga baktriany! 15.03.07, 07:32
        Nie czas w niebo patrzeć gdy wielbłądy gryzą:

        Australia: Spragnione wielbłądy plądrują aborygeńskie wioski Dzikie dwugarbne
        wielbłądy (baktriany) wdzierają się stadami do australijskich wiosek, niszczą
        toalety i urządzenia klimatyzacyjne. Wszystko po to, by zdobyć wodę, której z
        powodu długotrwałej suszy brakuje w naturalnych zbiornikach - poinformowała
        internetowa edycja tygodnika 'Der Spiegel'. Wielbłądy w poszukiwaniu wody
        dotarły m.in. do wioski Warakurna, gdzie spowodowały wiele szkód. Właściciel
        miejscowej gospody opowiada o kilkuset zwierzętach, przy czym nie był to
        pierwszy taki przypadek, a stada przybywających, spragnionych baktrianów sa
        coraz liczniejsze. W mieście Alice Springs w środkowej Australii wynajęto nawet
        myśliwych do odstrzału pustynnych zwierząt, których inwazja stała się zbyt
        uciążliwa i niebezpieczna. Australijskie centrum badania pustyni przyznaje, że
        niezbędny jest plan mający na celu szybkie rozwiązanie narastającego problemu.
        W Australii żyje około milion dwugarbnych wielbłądów (baktrianów). Jest to
        największa populacja tych pustynnych zwierząt na świecie. W XVIII wieku
        sprowadzono je na kontynent, aby ułatwić podróże w głąb pustynnego lądu. (ks,
        PAP)
        • ralston Re: Uwaga baktriany! 15.03.07, 09:15
          Australia ma pecha w sprowadzaniu różnych zwierząt na kontynent. Najpierw
          króliki, teraz wielbłądy...
          • bogo2 Re: Uwaga baktriany! 17.03.07, 11:51
            e tam kroliki, wielblady...
            pech...to formula 1, ktora dzis w melbourne huczy, jak zepsuty odrzutowiec....
            wyscig, kosztuje miasto, czyli mnie , miliony $...deficyt wbudowany jest w
            coroczny budzet miasta.... frekwecja spada na leb i szyje, a domniemane
            korzysci ekonomiczne, to wrozenie z fusow...
            moze bialystok zrobi przysluge i wezmie ten cholerny wyscig do siebie....?

            ralston napisał:

            > Australia ma pecha w sprowadzaniu różnych zwierząt na kontynent. Najpierw
            > króliki, teraz wielbłądy...
            • ogabignac Re: Uwaga baktriany! 17.03.07, 12:52
              To Polonia australijska nie wie nic o niejakim Kubicy?
              Ja bardzo liczę, że tam jutro będzie na trybunach biało-czerwono.
              • bogo2 Re: Uwaga baktriany! 17.03.07, 12:56
                a kto to...?

                ogabignac napisał:

                > To Polonia australijska nie wie nic o niejakim Kubicy?
                > Ja bardzo liczę, że tam jutro będzie na trybunach biało-czerwono.
                >
                • ogabignac Re: Uwaga baktriany! 17.03.07, 13:35

                  To polski zawodnik ze stajni BMW Sauber:

                  www.sport.pl/moto/1,78995,3994089.html
                  • bogo2 Re: Uwaga baktriany! 17.03.07, 13:47
                    to mam wyciagnac polska , czy niemiecka flage...;)?
                    a moze flage BMW.....?


                    ogabignac napisał:

                    >
                    > To polski zawodnik ze stajni BMW Sauber:
                    >
                    > www.sport.pl/moto/1,78995,3994089.html
                    • ogabignac Re: Uwaga baktriany! 17.03.07, 14:29
                      Wystarczy trzymać kciuki i obserwować na starcie piątą pozycję.
                      Tak, tak - Kubica to już nie żółtodziub; w tamtym sezonie już stał na podium na
                      trzecim miejscu obok samego Schumachera.
                      Jeżeli natomiast nie wiadomo jakiej flagi użyć można spróbować Kubicy
                      pokubicować a jakże - po nowozelandzku ale za efekty nie ręczę:
                      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,53600,3991781.html?i=15
                      • bogo2 Re: Uwaga baktriany! 17.03.07, 15:26
                        chyba wyciagne polska...
                        moi sasiedzi sie zdziwia...:)?
                        nie beda wiedziec , o co chodzi...za wczesnie, zeby wielkanoc celebrowac...
                        na naszej ulicy, nowozelandczykow sie nie toleruje.....w zadnych pozach....]
                        ot, taka dzielnicowa fobia....

                        ogabignac napisał:

                        >> Jeżeli natomiast nie wiadomo jakiej flagi użyć można spróbować Kubicy
                        > pokubicować a jakże - po nowozelandzku ale za efekty nie ręczę:
                        > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,53600,3991781.html?i=15
                        • oka4 Re: Uwaga baktriany! 18.03.07, 05:27
                          W gettcie mieszkasz?
                          :)))
                          • bogo2 Re: Uwaga baktriany! 23.03.07, 13:39
                            mieszkam w modelowo-przecietnej dzielnicy melbourne....
                            to znaczy takiej, gdzie nic nie przekracza statystycznych srednich....
                            wyjatkiem jest niechec do kiwi...
                            ja tam jestem nowy...nie wiem skad sie to bierze... ja tylko zyje tu 18 lat....

                            oka4 napisała:

                            > W gettcie mieszkasz?
                            > :)))
                      • habitus Re: Uwaga baktriany! 23.03.07, 13:59
                        Schumacher kupił działkę w Montenegro. I "zepsuł" rynek bo zapłacił bardzo, ale
                        to bardzo drogo. To tak na marginesie.
    • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 02.01.08, 01:41
      W nowy rok mielismy w Melbourne temperature 43C. Niczego procz wody z odrobina
      wina i lodem nie chcialo sie pic na balandze sylwestrowej :(
      • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 02.01.08, 09:26
        No to u nasz inaczej. Na termometrze minus pięć i niczego innego niż
        Absolut olbrzymiej większości zgromadzonych nie chciało się pić na
        balandze sylwestrowej.
        • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 02.01.08, 13:25
          ralston napisał:

          > No to u nasz inaczej. Na termometrze minus pięć i niczego innego niż
          > Absolut olbrzymiej większości zgromadzonych nie chciało się pić na
          > balandze sylwestrowej.

          Co za skandal. A co sie stalo z patriotycznym przywiazaniem do polskich wodek:
          np: Wyborowa, Zytnia, Debowa...
          • ralston Re: Jak się żyje w Australii? 02.01.08, 13:40
            Też się nad tym zastanawiałem siedząc przy stole. Ale balowiczom
            najwyraźniej ten problem głowy nie zaprzątał.
          • bogo2 Re: Jak się żyje w Australii? 04.01.08, 14:13
            patriotyczne przywiazanie nie wytrzymalo proby smaku, jakosci, i
            testu na bol glowy nazajutrz... :) !

            ormond napisał:

            > A co sie stalo z patriotycznym przywiazaniem do polskich wodek:
            > np: Wyborowa, Zytnia, Debowa...
            • ormond Re: Jak się żyje w Australii? 05.01.08, 04:26
              Alez skad, polskie czyste wodki to zupelny TOP. Ostatnio w swieta lyknalem
              calkiem sporo i mialem 0 bolu glowy i kaca.

              bogo2 napisał:

              > patriotyczne przywiazanie nie wytrzymalo proby smaku, jakosci, i
              > testu na bol glowy nazajutrz... :) !
              >
              > ormond napisał:
              >
              > > A co sie stalo z patriotycznym przywiazaniem do polskich wodek:
              > > np: Wyborowa, Zytnia, Debowa...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka