Dodaj do ulubionych

zaczynam myśleć o śmierci

21.09.09, 11:37
Mam 34 lata i poważny problem. Nigdy w życiu nie umiałam pokochać mężczyzny.
Nie wiem dlaczego tak się działo, nikt mnie nie skrzywdził, rodzice dali mi
miłość, cieszyłam i nadal cieszę się powodzeniem u mężczyzn. Fakt, napatrzyłam
się na nieudany związek rodziców i przyjaciół. A może po prostu nie trafiałam
na tego jedynego, podczas gdy rówieśnicy przechodzili kolejne uniesienia.
Gdzieś tam w głębi miałam obraz idealnego faceta, ale nie spotykałam nikogo
podobnego, więc starałam się zejść na ziemię. Owszem żyłam w kilku
teoretycznie fajnych związkach, bo myślałam, że może za wysoko stawiam
poprzeczkę, mężczyzna jest fajny a miłość przyjdzie z czasem...Nie
przychodziła. Mimo wszystko nie czułam się nieszczęśliwa, poświęcałam się
licznym pasjom, żyłam w spokojnym, miłym związku bez uniesień -to było moje
życie. 2 lata temu kiedy byłam przekonana, że w moim życiu nic się nie wydarzy
poznałam Piotra, artystę. Nie mogłam przestać o nim myśleć już po pierwszym
spotkaniu. Zaczęliśmy wymieniać ze sobą maile, gdyż mieszkał w innej
miejscowości. Nie wiem kiedy straciłam kontrolę. Wpadłam po uszy. Zakochałam
się. Po raz pierwszy w życiu poczułam to, co znałam tylko z opowiadań.
Niestety, kiedy po roku Piotr dowiedział się co czuję zaczął mnie unikać i
wtedy zaczął się mój koszmar. Straciłam całą radość życia, zainteresowania,
mam problemy z wyjściem do pracy. Obserwuję Piotra na portalu
społecznościowym, żyję jego życiem. Próbowałam sobie poradzić, przerwać to.
Niestety wszelkie ucieczki od niego kończyły się fiaskiem, wystarczył mały
szczegół abym znów zaczęła tęsknić i rozpaczać. To jest jakiś koszmar, który
trwa nieprzerwanie dwa lata i wciąż się pogłębia. Kiedy poznałam smak tego
uczucia, wiem, że życie bez tego mężczyzny nie ma dla mnie dalszego sensu.
Zawsze byłam zadowolona z siebie, z własnego wyglądu, a ostatnio zauważyłam że
tracę poczucie własnej wartości. Wciąż mam powodzenie, ale inni mężczyźni nie
interesują mnie, więcej - irytują. Ostatnio zaczęłam myśleć, że nie chcę
takiego życia, gdyż czuje się jak martwe ciało, które chodzi do pracy, czeka,
płacze, śpi. Mam wsparcie przyjaciół, ale też nie chcę angażować ich w moje
problemy i martwić ich. Dzisiaj rano pierwszy raz pomyślałam poważnie o tym,
żeby skrócić sobie męki. Tyle, że boję się śmierci. Nie wiem...Mam 34 lata,
poczucie bezradności, niechęć do życia. Czuję, że powoli wariuję. Nawet
przyjaciele mówią mi, że sami cierpieli z powodu nieodwzajemnionej miłości nie
raz, ale uważają że ja wyjątkowo źle to znoszę. Co mam zrobić, jak mam sobie
pomóc? Wszelkie próby pomocy kończyły się niepowodzeniem. To przypomina
zmaganie narkomana z nałogiem. Ja naprawdę bardzo się męczę i myślę aby sobie
te męki skrócić.
Obserwuj wątek
    • by_witch Re: zaczynam myśleć o śmierci 21.09.09, 13:03
      Zwiazki, ktore wybieramy swiadcza o nas. Nie tyle mowia o tym
      drugim,co o nas samych.
      Piszesz,ze rodzicom w zyciu wspolnym sie nie wiodlo. To jest twoja
      subjektywna ocena. Wiele zwiazkow wyglada na nieudane, ale gdy im
      sie blizej przyjzysz, to jest w nich jakies 'ziarno', ktore nadaje
      sens tym zwiazkom.

      Moim zdaniem powinnas szukac pomocy u dobrego psychoanalityka.
      Ktory 'otworzy' ci oczy na swiat. Gdzie zobaczysz swoje frustracje z
      innej perspektywy i strony. Warto spotkac takiego psychologa, gdzie
      ty znajdziesz swoje wlasne odbicie w relacji z tym psychoanalitykiem.

      Relacja do artysty, jest jakgdyby potwierdzeniem tych energii w
      ktore w tobie walcza.
      Sam fakt wyboru jako atrakcji partnerskiej w artyscie mowi,ze
      szukasz ludzi z tzw. 'wolna dusza'.Dosc specyficznych. Bo zaden
      artyzm nie powastanie w niewoli. Artysta musi byc wolny. Sam artysta
      jako czlowiek gardzi czesto tradycyjnymi zwiazkami.Artysci bardzoc
      zesto zyja w wolnych zwiazkach i maja dosc specyficzna perspektywe
      do zycia.
      Zastanaow sie bardziej poprzez pryzmat tego zwiazku z artysta, czego
      w twoim zyciu brak? Czy wykonujesz ten zawod, ktory wybralas sama i
      zawsze chcialas? Czy znajdujesz w nim radosc i satysfakcje?
      Jaka byla relacja z twoja pierwsza miloscia zycia, czyli matka?
      I kilka innych rzeczy.
      Na temat samobojstwa, to wielu ludzi to robi, jak do tego dochodza
      to pojecia nie mam. Wiem,ze tu rzadzi chwila, moment. W innym
      momencie by tego nie zrobili.
      Pokaz zyciu srodkowy palec do gory i...zyj dalej!:=)Trzymam
      za ciebie kciuki!
      • sabin-a222 Re: zaczynam myśleć o śmierci 21.09.09, 13:19
        by_witch napisała:

        > Zwiazki, ktore wybieramy swiadcza o nas. Nie tyle mowia o tym
        > drugim,co o nas samych.
        > Piszesz,ze rodzicom w zyciu wspolnym sie nie wiodlo. To jest twoja
        > subjektywna ocena.

        Niestety nie wiodło się...ciągłe awantury, kłótnie. Związek uparła się ciągnąć
        Mama, ze względu na dzieci. Rodzice rozwiedli się gdy wszyscy dorośliśmy.
        >
        > Relacja do artysty, jest jakgdyby potwierdzeniem tych energii w
        > ktore w tobie walcza.
        > Sam fakt wyboru jako atrakcji partnerskiej w artyscie mowi,ze
        > szukasz ludzi z tzw. 'wolna dusza'.Dosc specyficznych.

        Sama jestem ponoć typem wolnej duszy. Mam bardzo niezależną naturę. Sama oddaję
        się muzyce i sztuce, to wypełnia moje życie.




        Bo zaden
        > artyzm nie powastanie w niewoli. Artysta musi byc wolny. Sam artysta
        > jako czlowiek gardzi czesto tradycyjnymi zwiazkami.Artysci bardzoc
        > zesto zyja w wolnych zwiazkach i maja dosc specyficzna perspektywe
        > do zycia.

        Wiem. Nie pragnę zaciągać mężczyzny na ślubny kobierzec, zależy mi na
        odwzajemnionym uczuciu. Sama żyłam w wolnych związkach i rozumiem to. Nie mniej
        jednak czy artysta czy listonosz, każdy potrzebuje miłości jak się okazuje
        prędzej czy później. Nie widzę nic złego w formie wolnego związku, chcę być
        szczęśliwa z ukochanym mężczyzną.



        > Zastanaow sie bardziej poprzez pryzmat tego zwiazku z artysta, czego
        > w twoim zyciu brak? Czy wykonujesz ten zawod, ktory wybralas sama i
        > zawsze chcialas? Czy znajdujesz w nim radosc i satysfakcje?

        Nie nie znajduję. Pracuję bo muszę. Chciałam studiować sztukę, ale wychowana
        w niedostatku wybrałam opcję z rozsądku - studiowania tego co przyniesie chleb.
        Nie lubię swojej pracy. Kiedy tylko mogłam tworzyłam, malowałam obrazy,
        śpiewałam amatorsko w zespołach. Spotykałam jak to ładnie nazywasz ,,wolne
        dusze" i miałam wrażenie, że przez ten typ osobowości jestem lepiej rozumiana
        niż przez pozostałych. Taka sama była na początku relacja z Piotrem

        > Jaka byla relacja z twoja pierwsza miloscia zycia, czyli matka?
        >
        Bardzo, bardzo kochała mnie. Była czasem nadopiekuńcza, narzekała, że jestem
        niezależna i trudna, ale bardzo ją kochałam. jestem silnie związana z rodzicami,
        ale jednocześnie samodzielna i niezależna. szybko się uniezależniłam.


        I kilka innych rzeczy.
        > Na temat samobojstwa, to wielu ludzi to robi, jak do tego dochodza
        > to pojecia nie mam. Wiem,ze tu rzadzi chwila, moment. W innym
        > momencie by tego nie zrobili.
        > Pokaz zyciu srodkowy palec do gory i...zyj dalej!:=)Trzymam
        > za ciebie kciuki
        • by_witch Odradzam mysli samobojcze... 21.09.09, 13:42
          Bywa tak,ze aby dostac trzeba umiec dac. Zycie czasami ma forme
          malej'miseczki' buntujemy sie, gdy w nia wkladamy 'daniny' ale mimo
          to dajemy i ...jestesmy strasznie zaskoczeni, gdy dodajac tak 'malo'
          nagle otrzymujemy az tyle...w roznej postaci.
          Nie ma co sie bac dawac. Bo wszystko co dales i tak do ciebie wroci.
          Daj ta milosc jemu, kochaj go nadal, choc bez niego, cieszac sie ze
          gdzies tam jest, biega, jest zdrowy i szczesliwy.Jezeli jest on
          twoim przeznaczeniem to i tak z nim bedziesz.

          Natomiast to z praca, mnie zmartwilo. Dzis wiem,ze w Polsce Sztuke
          mozna studiowac, jak praktycznie sie chce.
          Nie wiem z jakiego miasta jestes, ale polecam ci dosc dobra szkole
          Akademie Sztuk Pieknych w Lodzi. Chyba maja rozne formy nauczania i
          dla pracujacych, wieczorowe oraz pod koniec tygodnia. Warto sobie
          taka szkole zafundowac, daje duzo, duzo radosci....
          • sabin-a222 Re: Odradzam mysli samobojcze... 21.09.09, 16:00
            cały problem polega jednak może nie tyle w tym kogo wybrałam, a raczej na kogo padło, ale w sposobie w jaki przeżywam nieodwzajemnioną miłość. Przeraża mnie jak to uczucie zmieniło moje życie, moje nastawienie, to co się ze mną dzieje. Naprawdę nie mam chęci do życia. Czytałam fora i porady, zazwyczaj radą jest znalezienie sobie zajęcia. Ja miałam pasje, teraz nie jestem w stanie nic stworzyć. Przeraża mnie moja niemoc wzięcia się w garść. Każdy dzień to chora męczarnia

            > Daj ta milosc jemu, kochaj go nadal, choc bez niego, cieszac sie ze
            > gdzies tam jest, biega, jest zdrowy i szczesliwy.Jezeli jest on
            > twoim przeznaczeniem to i tak z nim bedziesz.

            Kocham go i staram się go wspierać. Nie przeklinam go, nie mam pretensji do wybranka, a jedynie do losu, a może nawet do siebie. Chcę mu dawać. Ale w przypadku miłości -damsko męskiej nie ma miłości altruistycznej, każdy chce dać i dostać coś w zamian
            • komandos_seal [...] 21.09.09, 18:37
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • by_witch A ja mysle, 21.09.09, 19:19
              Ze i on ciebie kocha. Jednak potrzeba mu wiecej czasu aby dogrzebac
              sie do swoich uczuc.Daj mu czas.
              Jest taki dosc dobry socjolog nazywa sie Francesco Alberonii.Ktory w
              swoich ksiazkach opisuje dramaty milosci. Rzadko kiedy milosc jest
              latwa, prosta i tylko przyjemna. U wiekszosci ludzi wyglada jak plac
              wojny. I w miare tych stoczonych wojen, gdy nic uczuc nie jest w
              stanie pokonac, nagle ludzi rozumieja,ze nie sa w stanie sie rozstac.
              Jak sie rozstana to zaraz wroca do siebie.
              Milosc hartuje sie jak zelazo.
              Pewnie i z toba jest podobnie:=)
              • blackberry.easy Re: A ja mysle, 21.09.09, 22:37
                Święta racja.
    • kotekali Re: zaczynam myśleć o śmierci 21.09.09, 15:10
      Lubie komandosa...ale tu bym sie nie smial.Facet uciekl , bo ktos go
      pokochal...dziwne...Pprzynajmniej spotkalbym sie , by wyjsc z tego
      tak ,aby nikt nie czul sie pokrzywdzony...
      • soniiia Re: zaczynam myśleć o śmierci 21.09.09, 23:49
        jak można lubić komandosa o.0
    • s.p.7 zacznij myslec-twoja milosc to zaprzeczenie milosc 21.09.09, 20:49
      cisnienie sie utrzymuje i na garnek pada w przegniłej duszydce któa sie
      rozmiękła lekko od 2 letniego bolu.

      hmmm i wiesz...
      nei wiesz jest wiecej lepszych facetów od Piotrka, np ja hehe, ale wielu nie
      poznasz tak jak i mnie, to ma ci uzmyslowic tylko ze horyzonty sa znacznie
      wieksze niz moze ci sie wydawwac.

      teoretycznie mozga byc spotkac kogos lepszego niz piotrek i sie bardziej zakochac,
      lecz
      bol nie minie,
      i bedzie bolało oj tak bolało i dobrze o tym wiesz ze bol nie zniknie jesli nie
      zrozumiesz dego co ci napisze
      dlatego masz mysli samobojcze bo nie potrafisz znalesc rozwiazania
      ale tu jestem ja hehe
      oczywiscie wrodzaona skromnosc tez we mnei podziwiasz
      to nei jest ak jak bys spiewała: "na co komu dzis wczorajsza miłosc" jak by ci
      jakies wiedzmy chiały pokazac i tez dobrze o tym wiesz ze nei zapomnisz, bo eni
      mozesz i nie powinnac bo to nei ty, ale ten bol

      dlaczego boli?
      nie dlatego ze on odczedł bo to nonsens, nie powinno biolec wtedy to nei milosc
      by cie bolała a głupota

      sa 2 rzeczy połączone w jednko które sprawiaja ze cie boli:

      COS SCHRZANIŁAŚ + NIE WIESZ CZYM JEST MILOSC
      to jak widac zabojcza kombinacja

      wystarczy ze zrozumiesz co schrzaniłąs i jak rozumiec milosc i wszystko bedzie
      dobrze

      a więc:
      kochałąś, kochałąś i.... pękłaś
      Zrozbiłąs jedn z wiekszych głupot jakie mozna zrobić.
      czyli przepędziłaś go. powiedizałas mu zeby spie...ł.
      dlaczego to zrozibłas? to dosc skomplikowane,


      Pani Sabino, chiałem pani cos powiedziec...
      cos bardzo waznego, kocham panią

      jak to brzmi?
      to jest jakies połączenie szantazu z głupotą i ekshibicjonizmem emocjonalnym.
      To gorzej jak bys sie rozebrała przed nim i zaczeła anczyc jakis dziki
      latynowski taniec

      TO EMOCJONALNE CIUPCIANIE SIE
      ROZUMIESZ?

      takich rzeczy sie nie robi i to cie boli bo wiesz ze schrzaniłas sprawe, ze nie
      ptrafiłas sie zachowac,

      NJAPIERW przez ok 4 miesiace minimum musisz udowodnic ze kochasz nie zuywajac
      slowa kocham

      bo kochac to nie tlko emocje, to praca, odpowiedzialnosc, szczescie drugiej ooby

      ty sie zakochalas i nie wiesz na czym polega miłosc

      a poniewaz nei wiesz o co w tym chodzi wiec go spłoszyłas
      takim idiotycznym zachowaniem
      i jest w kropce, on cie mogl kochac ale uciekł

      i to cie boli, i boli cie przez 2 lata

      no cuz i masz juz swoje roziwazanie : zabic sie...
      no prosze nie disc ze nie wiesz na czym polega miłosc
      TO NIE WIESZ JESZCZE NA CZYM POLEGA ZYCIE
      i tym samobojstwem bys w sumie potwiedziłą moje 2 teorie jednoczesnie

      ale nie nalezymy do ludzi ktorzy sie poddaja

      co nalezy zrobić
      -zrozumiec błedy
      NIE UPRAWIAJ EKSHIBICJONIZMU EMOCJONALNEGO - takie deklaracje to hore szantaże,
      -zrozumiec czym jest milosc
      Milosc to eni uczucie, mlosc to umiejetnosc podazania za uczuciem, jej
      realizacji, dawania
      deklarujac milosc oznajmilas jednoczenie ze nei wiesz czym ona jest

      teraz juz a puzno, musisz
      UDOWODNIC ZE ROZUMIESZ CZYM JEST PRAWDZIWA MILOSC

      to co ty chialas zrobic to zagarnac sobie oana Piotrka dla siebie - tak nie
      wolno, glupota


      generalnei jest mozliwosc powrotu ale tu trzeba bylo by sie niezle nakombinowac
      zeby to odkrecic
      musiala bys mu czyms zaimponowac
      cos udowodnic

      udowodnic to ze rozumiesz milosc i wiesz czym ona jest i jak ja reazliowac

      Bo mogla bys miec kogos lepszego niz Piotrek ale bol pozostanie, on nie zniknie
      po zadnej pracy po zadnyc hglupich komninacjach

      A wiec trzeba sprubowac
      udowodnic rozumienie milosci

      nie tyle przed nim co przed sobą

      jesli zriobisz to wewnatrz siebie, to Pan Piotrek moglby byc wymieniony na kogos
      innego bez zalu

      ale ty DURNA BABA STRASZNIE jestes nawet jak na kobiete, nie dziwie sie ze facet
      uciekł
      zobaczy co wypisujesz:

      "zależy mi na odwzajemnionym uczuciu"
      - co to kur.. jest? to jest milosc? ku.. to chamstwo i głupota jest, wiesz na
      czym milosc polega? BRAK OCZEKIWAN i powtarzaj to tak długo az to zrozumiesz

      jedziemy dalej:

      "chcę być szczęśliwa z ukochanym mężczyzną"
      -ku... znowu, cholerne egoistczne chamstwo
      wiesz co to zonacza? ze nie masz pojecia o milosc... dlatego facet czmychnął
      MILOSC TO DBANIE O SZCZESCIE UKOCHANEJ OSOBY A NIE SIEBIE


      no to widze kolejny kwiatek, napawajacy mnie obrzydzeniem:
      "samodzielna i niezależna. szybko się uniezależniłam."
      - no tak, typowe, taka kobieta mysli głownie o samozaspokajaniu sie a nie o
      realizacji ilosc poprzez dbanie o dobro i szczescie drugiego czlowieka
      nie dziwie sie za pan Piotrek czmychnął

      "Przeraża mnie moja niemoc wzięcia się w garść. Każdy dzień to chora męczarnia"
      - wiesz w czym problem? problem jest w tobie, i ty to wiesz i ja ci to teraz
      uzmysłowilem jest nie bylo to jeasne w twojej swiadomosci

      nie rozumeisz czym jest milosc, co z nia robic, ejst to jakas forma egoizmu u
      ciebie, ochyda

      "w jaki przeżywam nieodwzajemnioną miłość"
      to nie milosc, to polaczenie ucuc z głupotą i chamstwem

      nie ma miłości altruistycznej, każdy chce dać i dostać coś w zamian
      - tutaj juz no komment, szukuj line i zyletki

      pan Piotek gdyby to przeczytał co tu wipisjesz na 99% upewnil by sie w swojej
      decyzji, ja tez daleko bym uciekał od takiej osoby jak ty

      Boze az sie rozdrazniam,

      MILOSC NIE POLEGA NA BRANIU, jesli to zroumiesz, to sa jakies szanse dla
      ciebie
      MILOSC POLEGA NA ALTRUIZMIE

      jesli to wszystko co tu napisałem zrozumiesz, wdrozysz w siebie, to bedziesz
      szczesliwe za raczke z panem Piotrkiem chodziła sobie na spacerki, spiewała i
      malowała obrazy

      pozdrawiam, zycze owocnego myslenia


      • blackberry.easy Re: zacznij myslec-twoja milosc to zaprzeczenie m 21.09.09, 22:27
        Panie s.p.7 stwierdzam, że nie ma pan racji. Kiedy przyjaźń przeradza się w
        miłość trzeba być szczerym. Sabina dobrze zrobiła, że powiedziała o swoim
        uczuciu. A że mężczyzna zniknął - to zwyczajne tchórzostwo. Więcej, brak klasy i
        dziecinada ze strony pana Piotra. Nikt nie chciał nikogo zawłaszczyć, kobieta
        postawiła sprawę jasno i uczciwie. Żadne ciupcianie się emocjonalne. To
        zrozumiałe, że bardzo cierpi. Miłość altruistyczna jest dobra gdy chcemy zostać
        wolontariuszami, w miłości partnerskiej panują inne zasady.
        • s.p.7 Re: zacznij myslec-twoja milosc to zaprzeczenie m 21.09.09, 22:46
          JA czuje ze tam nei bylo wiele przjazni
          tylko jej uczucia

          Jak moze to byc jego tchurzostwo? to jest własnie WYMUSZANIE WZAJEMNOSCI
          jej Piotrek mogł zrobić tylko 2 rzeczy w sumie, oprucz zmienienia tego w zart,
          to albo ZAANGAZOWAC SIE I ODPOWIEDZIEC ZE TEZ JĄ KOCHA (ale tak nei bylo)
          to co miał zrobić?
          kochac ja na siłe?
          Bo taka deklaracja w tym ujeciu wyczuwam jak SZANTAZ EMOCJONALNY
          MOWIACY: ODWZAJEMNIJ MOJE UCZUCIA

          on jej nie kochał i tyle
          wiec jak mogł stchorzyc? przed czym?
          po prostu uciekł od chamskiej osoby, które rozumuje milosc w kategoriach dosc
          egoistycznych
          to oczywiste
          po jej deklaracji mogł jeszcze bardziej sie w tym uwierdzic

          na zasadzie:
          jest znajomosc ona sie zakochuje, on ja lubi, I ona zaczyna wymuszac na nim
          jakies głebokie uczucia.
          O co tu chodzi?
          To szntaz, egoizm.
          OD takich ludzi ucieka sie jak najdaleJ, TACY LUDZIE KOCHAJA SIEBIE

          to jak wg Ciebie pan Piotr miał sie zachowac?
          co miał robic kiedy ją tylko lubiał a ona ozcekwiałą od niego miłosci,
          wzajemnosci...
          Toc to zwykłe chamstwo z jej strony.

          I 80% facetów by zrobiło to samo co on, pozaostałe 15% by sie z nia przespało i
          wtedy zostawiło

          Nie wolno wymuszac milosci z drugiej strony, bo dzieją sie wlasnie takie rzeczy

          a okreslanie go jescze mianem tchorza jest dalece nie na miejscu,
          jesli to byla dziecinada to jak pownieen zaragowac na takie
          szantaz-wymuszenie-oczekiwanie?

          piszesz o milosci partnerskiej, ale to byla tylko milosc jednostronna
          kobieta kochala siebie, i oczekiwala jakis wzajemnosci dla siebie

          od takich ludzi tylko uciekac

          • blackberry.easy Re: zacznij myslec-twoja milosc to zaprzeczenie m 21.09.09, 22:59
            Z wątku wynika, że przyjaźń zamieniła się w miłość jednej ze stron, a ponieważ
            przyjaźń wymaga szczerości powiedzenie jak sprawy się mają jest najbardziej na
            miejscu. Konkretnie, albo w tą albo w tamtą! Nie widzę tu chamstwa. Na tym
            polega prawdziwa przyjaźń, na mówieniu prawdy i nie ma to nic wspólnego z
            wymuszaniem. Tym bardziej, że z różnych przyczyn nie mamy pewności co czuje
            druga strona. Ktoś może odwzajemniać uczucie ale być nieśmiały. Wyznanie uczuć
            nie jest szantażem emocjonalnym. Ja nie uciekłbym, jako przyjaciel zdobyłbym się
            na szczerość, nawet jeśli miałoby zaboleć. A do przeżywania cierpienia każdy ma
            prawo.
            • s.p.7 Re: zacznij myslec-twoja milosc to zaprzeczenie m 22.09.09, 00:00
              Nie myl szczerosci z <oczekiwaniami, egozimem, chamstwem, szantazem emcojonalnym>

              Szczerze to mozna przyjacielowi powiedziec:
              ejsts fantastcznym człowiekiem ciesze sie ze mogłam Cie spotkałam na swojej
              drodze zycia, i mam nadzieje ze pozostaniemy przyjacilólmi,
              itp itd
              Dopiero jak sie WYCZUJE WYRAZNIE ZE PRZYJACIEL TEZ KOCHA mozna DELIKATNIE MOWIC:
              o tym ze ta przyjacielskosc ktora tak sobie cenie zamienia sie w cos co jest
              nieco sielniejszym i głebszym uczucziem, ale tylko majac pewnosc ze niejaki
              Piotr tez to czuje

              JESLI ON NEI CZYL MILOSCI A BYLI PRZYJACIOLMI TO JEST SZANTAZ A NIE SZCZEROSC
              a to spora róznica, takichrzeczy przyjacielowi sie nie robi

              TO JEST NISZCZENIE PRZYJAŹNI -DEKLARACJA MIŁOŚCI PRZEKREŚLA PRZYJAŹŃ

              PISZESZ ZE MOEMY NIE MIEC PEWNOSCI CO CZUJE DRUGA STRONA - WG MNIE TO NONSENS
              TAKEI RZECZY SIE WIE, JESLI SA PRZYJACIOLMI A NIE WIEDZA CO CZUJA TO INE SA
              RZADNYMI PRZYJACIOLMI

              Zdobył bys sie na szczerosc i co powiedział?
              Co odpowiedział byś przyjacilce, ktora tylko lubisz kiedy ona deklarowała by Ci
              ze Cie kocha ponad zycie?
              ciekawy jestem...
              • blackberry.easy Re: zacznij myslec-twoja milosc to zaprzeczenie m 22.09.09, 07:24
                s.p.7 napisał:

                > Szczerze to mozna przyjacielowi powiedziec:
                > ejsts fantastcznym człowiekiem ciesze sie ze mogłam Cie spotkałam na swojej
                > drodze zycia, i mam nadzieje ze pozostaniemy przyjacilólmi,

                Ja po takich słowach właśnie przekonanybym był, że nie będzie nic więcej poza tą
                przyjaźnią.
                Tak, miałem taką sytuację, zdobyłem się powiedziałem, że dla mnie jest jedynie
                przyjaciółką. Nie mierz ludzi jedną miarą. Poza tym nie jest napisane jak ta
                przyjaźń wyglądała wcześniej. Ludzie nie wyznają sobie uczuć tak łatwo. Gdyby
                była pewna, że też do niej coś czuje zapewne obyłoby się to bez słów. Znam
                przypadki kiedy jedna strona zachowywała się dwuznacznie robiąc przy tym drugiej
                nadzieję i nie wykluczajmy, że tutaj tak nie było. Absolutnie nie masz racji,
                trzeba sobie mówić takie rzeczy, nawet kosztem przyjaźni. Bo czy układ w którym
                jedna strona kocha ale to ukrywa jest według ciebie szczerą przyjaźnią?
                Niestety nie możemy mieć pewności, ludzie są różni i różnie okazują
                zaangażowanie. I na koniec jedno - osądzasz Sabinę jakbyś znał szczegółowo
                sytuację, a ja nie zauważyłem, żeby pisała w jaki sposób Piotr się dowiedział,
                że ona go kocha, z góry założyłeś, że mu powiedziała, nie była szczegółowo
                opisana ta przyjaźń. Ja tu nie widzę ani chamstwa, ani egoizmu. Zbeształeś z
                błotem osobę, ja wręcz przeciwnie, do ludzi umiejących mówić szczerze o
                uczuciach i oczekiwaniach mam WIELKI SZACUNEK.
                • s.p.7 Re: zacznij myslec-twoja milosc to zaprzeczenie m 22.09.09, 08:31
                  W takich sprawach duze znaczenia mają NIUANSE
                  charakter ludzi, rodzaj relacji, czas, emocje, odzaj konaktu:
                  tego my tutaj nie mamy

                  samo powiedziec kocham Cie mozna na wiele róznyc hspsobo i sa takie "dla zartu"

                  te powazniejssze tez inaczej brzmią, mozna tu spekulwoac jak te relacje wygladały

                  dla mnie jessdno jest jasne:
                  Autorka tematu miłosc interpretuje egoistycznie, samolubnie, majac oczekiwania.

                  I wyznajac milosc bardziej miała na mysli pewnego rodzaju OCZEKIWANIE - SZANTAZ
                  czyli to co teraz prezentuje i co wykazałem w jej cytatach:
                  niemal żal do swiata i do siebie że on nie odwzajemnie uczucia
                  a na 90% z mojego wyczucia wynika ze on nie odwzajemnia w PELNI poniewaz ta
                  miłosc to nie jest miłosc tak do konca, to jakas jej odmiana wymieszana z
                  samolubstwem i dozą samozadowalania zyciowego

                  Cos takiego odstrzasza ze 80% ludzi,
                  czy kobiet, czy męzczyzn

                  i to jest głowny problem,
                  I TO SPRAWIA JEJ BOL - AUTORKA PODSWIADOMNIE WYCZUWA ZE TO ONA NAWALIŁA
                  A DLACZEGO NAWALIŁA, NIE DLATEGO ZE WZYANŁA MILOSC CHOC BO TO TYLKO JEST ELEMENT
                  CALOSCI
                  a dlatego ze jej rozumienie milosc jest chore

                  JESTEM PRZEKONANY ZE GDYBY REALIZOWALA PELNA MILOSC KTORA POLEGA TYLKO NA
                  DAWANIU I SZCZESCIU DRUGIEJ OSOBY TO PIOTREK BY OD NIEJ NIE UCIEKL
                  on nie chiał zaakceptowac związku z nia nie dlatego ze ona wyznała mu miłos lecz
                  dlatego ze JEJ WYDANIE MILOSCI BYLO CHORE

                  jakie jest rozwiazanie wg mnie:
                  WRÓCIĆ DO NIEGO ALE Z NOWYM WYDANIE MILOSCI
                  dlaczego autorka patrzy sie tylko na jego durne konto na naszej klasie?
                  bo nei ma odwagi do neigo napisac, a dlaczego?
                  bo wie ze cos w niej nie gra


                  Czyli suma sumarum
                  to bez znaczenia czy ona by powiedzial o tej milosci czy nie
                  PIOTREK ZWYCZAJNIE NEI CHIAL JEJ MILOSC
                  DLATEGO KIEDY ONA O NIEJ POWIEDZIALA ODSZEDL. moze to byla kropla ktora sie
                  przelała, moze sposob w jaki to zrobiłą byl nieodpowiedni, moze z Piotrkiem jest
                  cos nie tak, ja tego nei wiem, nie da sie tego stwierdzic

                  JEdyne co widac wyraznie to to ze sama jej milosc jest w sobie ODSTRASZAJACA a
                  to w polaczeniu z "odtraszajacym" wyznawanie mmilosci daje w sumie rozłake z
                  Piotrkiem i mi sie to układa to w taki spojny i klarowny scenariusz

                  - zminic milosc na prawdziwą, i wtedy mozna myslec o Piorku czy o ionnych super
                  chlopakach

                  Wg mnie przyjaciele doskonale sa swiadomi tego co czują
                  PRZYJAZN SAMA W SOBIE ZAWIERAC MOZE JEDYNIE MILOSC PRZYJACIELSKA w przeciwnym
                  razie zamienia sie w cos inego niz w przyjaz - jakis zwiazek czy romans

                  pozatym ja bym bardzo uwazal na slowo kocham
                  to jednak jest cos innego,
                  ona powiedziala ze kocha bo nie rozumie czym jest milosc tak do konca
                  czyli zwyczajnie powiedziala o swoich uczuciac mimo ze one z prawdziwa miloscia
                  nie mialy wiele wspolnego

                  generalnie to róznie w roznych relacjach z tym jest

                  generalnei jesli ktos kocha to nei mowi o tym ze kocha, nie powinien
                  bo jesli to powie toz naczy ze OCZEKUJE JEJ W ZAMIAN
                  czyli szantaz zazwyczaj. W takich relacjach.

                  Czyli jej zachowanie wkomponowało sie w to co rozumie pod pojeciem milosci - a w
                  jej przypadku to egoizm

                  przyjazn w ktorej nie mowi sie o milosci jest przyjaznią szczerą, wyrazem
                  miłosci jest działanie i nie mpowienie o milosci dopuki obie strony jzu nie
                  zrobia dla siebie wiele, minie troche czasu i emocje bede jauz bardzo silne po
                  obu stronach

                  w przeciwnym razie wyznania milosci sa durne po poprostu a nie szczere

                  to co ona zrobila to nei byl akt szczerosci tylko akt jej milosci nastawiony na
                  chec byc a odwzajemnionym
                  jesli bylo to szczere to tylko pokazało prawde o tym kim ona jet i co rozumie
                  pod pojeciem milsci

                  czyli cos co jest wg mnie jej sporym zniekszałcenim, niezrozumieniem i
                  egoistyczna jej wersją

                  i wlasnie dlatego został opuszczona

                  gdyby jej milosc byla altruistyczna i prawdziwa, wstrzymala by sie z takimi
                  deklaracjami az wyraznie poczucje ze iskrzy miedzy nimi z obu stron, i jestem
                  pewny ze Piotrek od razu odwzajemnil by ja , lub moze to on pierwszy by sie
                  zakochał
                  problmem jet tu glwnie zle rozumienei milosci, oczywiscie to subiektywna sprawa,
                  ale na 95% to jest przyczyna bolaczek autorki watku


                  • blackberry.easy Re: zacznij myslec-twoja milosc to zaprzeczenie m 22.09.09, 08:56
                    Mężczyzna przestraszył się, bo nie umiał powiedzieć nie, proste.
                    Nie ma czegoś takiego jak miłość całkowicie altruistyczna w relacjach
                    damsko-męskich. Polega zarówno na dawaniu i na braniu, tak samo przyjaźń.
                    Oczekiwania są naturalną rzeczą zarówno w miłości jak i w przyjaźni czy
                    relacjach rodzic-dziecko, nie oszukujmy się. Nie uwierzę, że kochając kobietę
                    nie oczekujesz, nie marzysz o wzajemności. To po prostu nie możliwe! Każdy kto
                    kocha oczekuje wzajemności i dąży do stworzenia związku z ukochaną osobą. To co
                    piszesz czasami jest niedorzeczne. Szantaż emocjonalny miałby miejsce jeśli ktoś
                    powiedziałby ,,jeśli nie pokochasz mnie to się załamię, umrę z rozpaczy, będę
                    miał zmarnowane życie" itp., ale nie ,,kocham cię, zależy mi na tobie" które
                    jedynie szczerze stwierdzają fakt. Gdzie w wątku autorka dała do zrozumienia że
                    szantażowała przyjaciela? Żal, że nie wyszło to rzecz naturalna. Ma żal do
                    siebie i do świata, że tak się stało ale nie do niego i tu właśnie egoizmu nie
                    ma. Nie mówi ,,cholerny sk***ysyn", tylko ,,cholerny los!" Poczytaj post, jej
                    problemem jest nie radzenie sobie z bólem po odejściu, a nie to, że wyznała
                    uczucie. Dobrze, że mu powiedziała szczerze o oczekiwaniach i uczuciach. To z
                    pewnością lepsze niż robienie sobie nadziei przez długie lata. Teraz musi uporać
                    się z bólem i życzę jej siły i wytrwałości.
                    • s.p.7 Re: zacznij myslec-twoja milosc to zaprzeczenie m 22.09.09, 09:43
                      blackberry.easy napisał:

                      > Mężczyzna przestraszył się, bo nie umiał powiedzieć nie, proste.

                      powiedział NIE, odchodząc bo prawdopodobnie NIE WIDZIAŁ JUZ PRZYSZLOSCI RELACJI
                      Z NIA I MU SIE NIE DZIWIE
                      ona az do teraz przez 2 lata tylk oczekiwała wzajemnosci wiec po co taki kontakt
                      mu? skoro wiedział ze w niej sie nie zakocha?



                      > Nie ma czegoś takiego jak miłość całkowicie altruistyczna w relacjach
                      > damsko-męskich. Polega zarówno na dawaniu i na braniu, tak samo przyjaźń.

                      Nie masz podstaw zeby tka twierdzic. Tak jest u wiekszosci ludzi, poniewaz
                      wiekszosc ludzi realzuje milosc płytko,
                      To ejst wykoslawienie milosci i slaba jej wersja.

                      Realizujac molosc tylk dajac nie oczekujac niczego zazwyczaj otrzymuje sie
                      najwiecej milosci w zamian. To ejst czyste ideologiczne reazliowanie miloci i
                      tylko taka jest wlasciwe, reszta to połmiłosci bądz hipokryzje.




                      > Oczekiwania są naturalną rzeczą

                      oczekiwania sa naturalna rzecza wynikajaca z traktowania czlowieka przedmiotowo



                      > Nie uwierzę, że kochając kobietę
                      > nie oczekujesz, nie marzysz o wzajemności. To po prostu nie możliwe! Każdy kto
                      > kocha oczekuje wzajemności i dąży do stworzenia związku z ukochaną osobą.

                      To jest bardzo płytkie o czym piszesz.
                      JEST SPORO ROZNIACA MIEDZY: MARZENIAMI A OCZEKIWANIAMI
                      Marzenia mzona miec i w nie wierzyc dazyc do nich, ale nigdy nie poprzez
                      oczekiwania.
                      oczekiwania sa oczkiwaniami, czyli traktowaniem drugiej osoby ao o takiej ktora
                      ma wobec nas jakies powinnosc. To eni jest prawdziwa miloc tylko naprowadzanie
                      sie ulomnych ludzi.

                      Nylem w takich zwiazkach w ktorych nigdy nie miałem zadnych oczekiwan. To one
                      sie starały by wszystkie moze potrzeby spelnic bez mowienia o nich. W ten sposob
                      kazdy daje nie oczekujac niczego w zamian. ozna mowic o swich marzeniach i wtedy
                      druga osoba jesli ma ochote moze pomoc je spelniac.

                      oczekiwania sa zaprzeczeniam milosci, sa egoizmem, trkatowaniem czlowieka
                      przedmiotowo.




                      > Szantaż emocjonalny miałby miejsce jeśli kto
                      > ś
                      > powiedziałby ,,jeśli nie pokochasz mnie to się załamię, umrę z rozpaczy, będę
                      > miał zmarnowane życie" itp., ale nie ,,kocham cię, zależy mi na tobie" które
                      > jedynie szczerze stwierdzają fakt. Gdzie w wątku autorka dała do zrozumienia że
                      > szantażowała przyjaciela?

                      JEJ MILOSC SAMA W SOBIE JEST FORMĄ EGOISTYCZNYCH OCZEKIWAŃ co ejst zaprzeczeniem
                      milosci.
                      Maja c w sobei taką formę spaczonej miłosci, i oficjalnie o niej mowiąc stwirdza
                      sie ze sie chce WZAJEMNOSCI

                      Nie ma jednoznacznego słwoa które okresliło by tego rodzaju zachowanie, szantaz
                      nie pasuje tu idealnie, to jest polaczenie egoizmu, z egzaltacja emocjonalnną,
                      oczekiwań i wymuszeń.
                      Szantaz pjawia sie tu troszeczke jako postawienie kogos pod scianą.





                      Żal, że nie wyszło to rzecz naturalna. Ma żal do
                      > siebie i do świata, że tak się stało ale nie do niego i tu właśnie egoizmu nie
                      > ma. Nie mówi ,,cholerny sk***ysyn", tylko ,,cholerny los!" Poczytaj post, jej
                      > problemem jest nie radzenie sobie z bólem po odejściu, a nie to, że wyznała
                      > uczucie.

                      nei rozumiesz do konca, Gdyby po prostu nei wyszlo obrucioła by sie na piecie i
                      szła dalej. Zdarza sie taki los i pewnie nei raz tak w zyciu miała.
                      Tutaj jej podswiadomosc wyraznie informuja ja o tym co oczywiste:
                      ON ODSZEDŁ PPONIEWAZ ZE MNA JEST COS NIE TAK I MOGE SIE ZMIENIC
                      Ona go kocha ale nie widzi byc moze ze jej podejscie wyklucza reazlizacje tej
                      milosci i sprawia ze jest niemozliwa, ze ona rozumieniem swojej milosci odpycha
                      go od siebie i on jej takiej nigdy nei bedzie chiał.
                      Jej egozim lezy w jej podejsciu do swiata w rozumieniu milosci i relacji
                      miedzyludzkich.
                      Ona ma zal do siebie ze nawalila.
                      Swiat nie ma z tym nic wspolnego bo to jej wina i ona dobrze o tym wie i to ją boli.
                      zwalanie na los jest konsekwencja niezrowumienia sytuacji.
                      A to ze go nie przeklina to nie swiadczy o tym czy ejst egozistyczna czy nei
                      jest. Ona w srodku moze nei byc ale w swoim rozumieniu relacji i milosci jest w
                      sporym stopniu.
                      Gdyby pisała o nim z nienawisciąto była by to nienawis a nie milosc.
                      jest to milosc ale egoistyczna milosc, przez co niemoliwa do realizacji z tym
                      czlowiekim.





                      > Dobrze, że mu powiedziała szczerze o oczekiwaniach i uczuciach. To z
                      > pewnością lepsze niż robienie sobie nadziei przez długie lata.

                      Powiedziała o tym CO ROZUMIE POD POJECIEM SWOIJEJ MILOSCI I POWIEDZIŁA JAKIE MA
                      OCZEKIWANIA
                      PAn Piotrek ma w dupie jej oczekiwania emocjpnalne wobec niego i sobie poszedł w
                      drugą strone. BO NEI MZOAN ROBIC WOBEC KOGOS OCZEKIWAN WZAJEMNOSCI EMOCJONALNEJ
                      to chyba oczywiste...
                      JAK MOZNA KOMUS KAZAC KOCHAC??? TO TOTALNY IDIOTYZM, a pan Piotrek bedac
                      moadrym czlowiekiem szybko sie od niej uwolnil, bo wie ze takiej osobuy nigdy
                      nie pokocha w zwiazku z tym nigdy nie odwzajemni tego czego ona oczekuje

                      Gdyby autorka watku, pod pojeciem milosci rozumiałą cos co jest prawdziwą
                      miłoscia prawdopodobnie dzis zyla by w trwałym zwiazku z panem Piotrem

                      I jej wewnetrzny bol i zal ktory trwa 2 lata jest tego wyrazem.



                      >Teraz musi upoć
                      > się z bólem i życzę jej siły i wytrwałości.

                      I tak bedzie gniła w tym bolu przez kolejnyc pre lat az w koncu popelni samobojstwo

                      JEdynym sposobem na pozbycie sie bolu jest pozbycie sie zalu, a sposobem na to
                      jest zrozumienie przyczyn utraty ukochanej osoby i swoich bledów.
                      Zmiane wenętrzna i byc moze kolejnapruba kontaktu z panem Piotrem ale rozumiejac
                      juz miłsoc własciwie co przyeniesie jeje szczescie,

                      A wyzwolenie o bolu pryznienei niezaleznie czy pan piotrek edzie mial na nia
                      ochote spojrzec czy nie
      • gr.een Re: zacznij myslec-twoja milosc to zaprzeczenie m 22.09.09, 09:17
        może lepiej nie udzielaj porad psychologicznych kobiecie z myślami samobójczymi :)
        Twoja filozofia miłości polega na uwielbianiu, dawaniu, oddawaniu, podawaniu itp
        . ale tylko jednej ze stron(facetowi)
        :)
        zapomniałeś ,że w tym wszystkim jest jeszcze kobieta, chyba,że jesteś cały czas
        nastawiony na związek męsko-męski:)
        to by wszystko tłumaczyło.
        moja rada dla tej pani: olej facetów, to gnidy.
        Kup sobie samochód.
    • funstein Re: zaczynam myśleć o śmierci 21.09.09, 23:12
      jak zrozumiesz, że nieudany związek rodziców to nic innego
      jak egocentryczna matka bezmyślnie realizująca instynkty swojej
      macicy a nie swoje człowieczeństwo, to zrozumiesz też, że matka
      wpoiła Ci emocjonalną oziębłość wobec facetów.

      Głupie matki kaleczą swoje dzieci a potem te dzieci, patrząc
      na świat przez fałszywe pryzmaty od mamusi nie potrafią być
      kobietami czy mężczyznami.

      Człowiek ma równowagę emocjonalną i tożsamość od ojca.
      Matka nie ma kompetencji emocjonalnych (z racji totalnego uzależnienia od woli
      jajników a nie mózgu) aby dać dziecku
      człowieczeństwo, poczucie własnej wartości, umiejętność
      logicznego myślenia i w końcu umiejętność wchodzenia w
      zdrowe relacje z innymi ludźmi.

      W literaturze starożytnej zawsze ojciec rodzi swoje dzieci,
      bo to ojciec w bólach wychowuje zwierzę na człowieka.
      Matka daje tylko ciało. Niestety w babilonie matki wygryzają
      ojców z domu i dzieci są sierotami myślącymi jajnikami
      pokoorwionych matek a nie mózgami :(

      Odbuduj mądrą i dojrzałą więź z ojcem a szybko zrozumiesz
      co znaczy być kobietą i zaczniesz wchodzić w zdrowe związki
      z mężczyznami.
      • soniiia Re: zaczynam myśleć o śmierci 21.09.09, 23:48
        funstein, Ty to masz nasrane w głowie....
        • s.p.7 Re: zaczynam myśleć o śmierci 22.09.09, 08:45
          akurat tutaj poza niepotrzebnym dołączaniem ideologi, ma sporo racji:

          Znam takie dziewczyny ktre są podobne:

          -oziębłe
          -mało kobiece
          -nastawione generalnie samolubnie

          któe zyja samotnie, nie potrafia stworzyc zwiazku, i sie bardzo usamoczielniaja
          jak by mieli do konca zycia zyc samotnie

          mozna z nimi pogadac, nawet jesli wesoło, to nei dochodzi sie do takiego
          poziomu uczuciowosci jakie moaja ciepłe dziewczyny.
          SA ozieble, mowia bardzo konkretnie, nastawion na branie, maja klopoty z
          tworzeniem trwalych relacji milosnych.
          Czesto zmieniaja partnerów.

          kobieta moze byc bardzo samodzielna i zarada i byc jednoczesnie bardzo kobieca.


          choc ja u autorki waku widze zwyczajnie dosc specyiczne roumienei milosci, ktore
          jest połązeniem hedoznimu, nakręcania z egozimem, samolubstwem.
          NIE OCENIAM TEGO
          ale to jest głowna przyczyna jej problemow i rozwiazanie tego powinan przwrucic
          ja do zcyia

          • blackberry.easy Re: zaczynam myśleć o śmierci 22.09.09, 09:02
            Można być konkretnym i ciepłym jednocześnie. Cenię u kobiet bycie konkretną,
            mówienie wprost czego chcą i oczekują. Uwierz, życie z taką osobą jest dużo
            bardziej proste. Hedonizmem mógłbyś nazwać też pożądanie osoby którą kochasz,
            czyż nie? Naprawdę nie widzę niczego dziwnego w zachowaniu Sabiny, przejawia w
            tej sytuacji zachowanie większości osób.
            • blackberry.easy s.p.7 22.09.09, 09:09
              Reasumując, czytając Twoje wypowiedzi mam wrażenie, że nigdy nie kochałeś, a
              przynajmniej nie kochałeś bez wzajemności. Ciekawy jestem, czy gdybyś obdarzając
              kobietę uczuciem nie spotkał się z odwzajemnieniem dalej szedłbyś szczęśliwie
              przez życie. Jeśli tak, gratuluję siły!
              • s.p.7 Re: s.p.7 22.09.09, 09:54
                blackberry.easy napisał:

                > Reasumując, czytając Twoje wypowiedzi mam wrażenie, że nigdy nie kochałeś, a
                > przynajmniej nie kochałeś bez wzajemności. Ciekawy jestem, czy gdybyś obdarzają
                > c
                > kobietę uczuciem nie spotkał się z odwzajemnieniem dalej szedłbyś szczęśliwie
                > przez życie. Jeśli tak, gratuluję siły!

                to zalezy kto co rozumie pod pojeciem kochac. Jesli ty pod pojeciem milosci
                rozumiesz stawianie komus oczekiwan.
                To nawet w firmie w taki sposb kochac bym mogl kilkadziesiat osob.

                JA pod pojeciem milosci rozumiem cos wiecej, to:
                silne uczuie milosci, szczesci,a szacunek wobec osoby ktora sie kocha, dbanie o
                jej szczescie, o jej dobro, o jej emocje, to troska, praca, spelnianie marzen, p
                oczasie to ejdnoczesnie sie z tą osoba i zycie na jednej wspolnej drodzew ktorej
                sa wspolne cele i marzenia

                I oczywiscie kochalem i to kochalem bardzo mocno.

                Kochajac nie ptrzałenm nigdy na to czy ktos mnie tez kocha czy nie, nei mozna
                tego oczekiwać.
                w wiekszosci przypadków jednak osoby zakochiwały sie bardzo we mnie,
                byle wiec wzajemnosc i podobne rozumienie milsoci

                Zawsze na poczatku kocha sie bez wzajemnosci, to po czasie druga osoba tez cos
                poczuje lub nie. Czasem od razu obie osoby sie kochaja.

                Nie przynosi to bolu.
                Bol przynosi robienie krzywdy osobie ktora sie kocha a szczegolnie bl przynosi
                niszczenie bardzo dobrych relacji milosci wzaemnych.

                Jesli krzywdzisz osobe ktora kochasz prawdopodobnie ona odejdzie, lecz to juz
                nei bedzie nie odwzajemnianie milosci tylko uczieczka osoby z powodow tego kto
                cos zrobil lub jaki jest.

                Jesli kcohał bym jakas kobietę a ona mnie nie to akceptował bym jej wole. zrobil
                bym wszystko nie moze by ona mnie pokochała takze tylko pokazał bym jej kim
                jestem naprawde, i co to oznazcza, i uwierz ze mało jest takich kobiet któe po
                tym zostaja obojętne.
                Ale zdarza sie tak z rónyc hwzględów.
                Np dziewczyna ma traume po byłym, ma sprawy zawodowe, nie chce milosci, itp itd,
                moze sie bac
                w takim wypadku MILOSC TO AKCEPTOWANIE WOLI DRUGIEGO CZLOWIEKA a nie zmuszanie
                go do czegos.

                • blackberry.easy Re: s.p.7 22.09.09, 17:12
                  s.p.7 napisał:

                  > w takim wypadku MILOSC TO AKCEPTOWANIE WOLI DRUGIEGO CZLOWIEKA a nie zmuszanie
                  > go do czegos.
                  >
                  Dobrze, zgadzam się, ale samo powiedzenie ,,kocham cię" to nie nakazanie komuś
                  uczucia, tylko szczere poinformowanie o stanie faktycznym. Ja kiedyś byłem
                  wdzięczny kobiecie, że powiedziała mi o tym, gdyż sam byłem przekonany, że ,,nie
                  dla psa kiełbasa" i że nie mam szans. Ktoś musi być pierwszy. Co jest złego w
                  powiedzeniu tych dwóch słów? Dlaczego uważasz za płytkie to co jest logiczne i
                  naukowo udowodnione. Nawet miłość rodziców do dzieci nie jest bezwarunkowa,
                  oczekują szacunku i miłości również. Piotr nie miał obowiązku odwzajemnić
                  uczucia i autorka wątku go o to nie wini, tylko los, a może siebie - nie za to
                  że spieprzyła sprawę, a zapewne dlatego, że pozwoliła sobie na uczucia do
                  niewłaściwej osoby. Nie pomyślałeś o tym? Zgadzam się to też uszanowanie woli
                  innej osoby ale jesteśmy ludźmi i mimo tego mamy prawo płakać. Po za tym nie
                  rozumiesz problemu Sabiny, jej problemem nie jest sam fakt odejścia Piotra,
                  tylko to, że nie może sobie poradzić z bólem po utracie osoby z którą łączyła
                  nadzieje i marzenia i która bardzo prawdopodobne że mogła narobić jej nadziei.
                  Oceniasz ją jakbyś znał dokładne szczegóły tej relacji, a nie zostały one
                  opisane, nie zapominaj o tym. Wybacz, ale nie jestem w stanie zgodzić się z Tobą
                  w większości kwestiach. Zawsze mówiłem ukochanym kobietom co do nich czuję i
                  robiłem wszystko aby z nimi być. Raz udawało się to raz nie - taki lajf. I to
                  samo zdarzało się w stosunku do mnie i nigdy mnie nie gorszyło czy przerażało. A
                  żadnej z moich relacji nie nazwałbym pustą, w zasadzie tak wspaniałych i
                  ciepłych relacji polegających nie tylko na braniu ale i na dawaniu mógłbym
                  pożyczyć każdemu, tobie też. A słuchać ,,kocham cię" jest cudownie, uwierz mi.
              • gr.een Re: s.p.7 22.09.09, 10:43
                Był kiedyś Przyjaciel.
                Kilka lat wcześniej to były żarty, krótkie rozmowy i ktoś powiedział ,że coś więcej.
                Przyjaciel nie powiedział tak, ale i nie powiedział nie.
                Nadal były rozmowy, żarty i ciągle ktoś mówił,że coś więcej.
                Kiedy były kłopoty , Przyjaciel zawsze mówił nie.
                Jednak nadal były rozmowy i żarty i ktoś ciągle uparcie powtarzał,że coś więcej.
                Przyjaciel nie mówił tak, ale i nie mówił nie.
                Cóż , można to jakoś wytłumaczyć.
                Być może , ten co tak uparcie powtarzał dawał podwyżki, być może była lepsza
                współpraca.
                Było miło i sympatycznie dla wszystkich , ale kosztem jednej osoby.
                Po kilku latach Przyjaciel podziękował za współpracę.
                A wystarczyło powiedzieć nie.
                Mój Przyjaciel włamywał się do mojej poczty i czytał listy, których nigdy by nie
                dostał.
                Mój przyjaciel nadal chciał brać nie dając nic w zamian.
                Nie napiszę,że dzięki Przyjacielowi, ale przez Przyjaciela : moje życie uległo
                zmianie.Ludzie, którzy mnie otaczają polubili mnie i szanują za to co robię.
                Mój Przyjacielu, nie mam myśli samobójczych, nie płaczę po nocach i nie rwę z
                głowy włosów.
                Mimo wszystko żyję i nadal oczekuję, że dając siebie, to samo dostanę w zamian.
                P.S.
                Nie nazywaj mnie suką, nie obrzucaj błotem, nie cytuj na forum moich listów i
                nie odnoś się do nich.



                • s.p.7 Re: s.p.7 22.09.09, 13:30

                  sa ludzie, którzy cierpiąnawet bardzo
                  to przykre, współczuje im

                  nie bede ich ocenial bo po co

                  jesli samemu uwaza sie za doskonałosc, której nei mzoan zmieniac to jesli cos
                  boli, to na pewno to ktoś nas skrzywdził a nie my czegos nei zrozumielismy, czy
                  mielismy zle przeswiadczenia

                  facet ktory kochal prawdziwie i silnie kobiete i ktory uwazal sie za cos w
                  rodzaju doskonałosci i ja zostawił, skrzywdził, pokazał zła twarz zacznie
                  wymyslac jaka to zła istota byla, czego to ona nie zrobiłą, co zrobiła, jak
                  manipulowała, an ile sposobow jakei podłe czarne motywy miala, a poniewaz nic
                  nei rozniło jej od innych kobiet zacznie sie osarzanie calego rodaju kbiecego o
                  wielkie zło
                  moze komus przyniesie to pozbycie sie poczucia winy, zalu i złosci
                  w sród wiekszosci ludzi z prawdziwym sercem, inteligentnych, [rzyniesie tylko
                  pogorszenie stanu z tego powodu ze nei dosc ze zrobilo sie cos nie tak, to
                  jeszcze oszukuje samego siebie po to by pozbyc sie negatywnch uczuc

                  kiedys czesc z nich po zasie rodzi sie na nowo, rouzmiejac ze cos ktos im wmowil
                  kiedys nie tak, zacyznaja rozumiec jak wyglada prawda, gdzie byly bledy, z kad
                  wynikaly i jak je naprawic
                  jak byc lepszym czlpowiekiem niz sie bylo,

                  zwykle po odkryciu tego i zastosowaniu, odkryciu czym jest prawdziwa milosc,
                  zal, zlosc i pcozcuie winy z powodu jej straty mija natychmiastowo
                  zamieniajac sie w czyste pozytywne uzcucia

                  te mechanizmy dotyczną wiekszosci ludzi
            • s.p.7 Re: zaczynam myśleć o śmierci 22.09.09, 10:00
              blackberry.easy napisał:

              > Można być konkretnym i ciepłym jednocześnie. Cenię u kobiet bycie konkretną,
              > mówienie wprost czego chcą i oczekują. Uwierz, życie z taką osobą jest dużo
              > bardziej proste. Hedonizmem mógłbyś nazwać też pożądanie osoby którą kochasz,
              > czyż nie? Naprawdę nie widzę niczego dziwnego w zachowaniu Sabiny, przejawia w
              > tej sytuacji zachowanie większości osób.


              I panie Sabrina tak zyla, i rzeczywiscie wiekszosc ludz zyje tak jak Sabrina.
              sa jednak ludzie którzy patrza na to trochę wyzej.
              Troche bardziej idealistycznie. I taki prawdopodobnie byl nasz artysta pan
              Piotrek i byc moze to wlasnie urzekło w nim autorkę wątku.
              tacy ludzie mysla dosc głeboko emocjonalnie.
              On by ja pokochał gdyby ona rozumiala milosc tak jak ja tu przedstawilem.
              Rozumiejac milosc w kategori oczekiwan: KOCHAJ MNIE TEZ TY DEBILU BO JA TEGO
              CHCE I TEGO OCZEKUJE
              jest dal ludzi z kateogri Piotrka mało powzane, bo nie mozna wymuszac na kims
              emocji, one sie pojawiaja lub nie same z siebie. NIE MOZESZ KAZAC KOMUS
              KOCHAC


              Jesli ona to zrozumie, i pokaze to i wruci do niego sa szanse ze on odwzajemni
              jej uczucia i to calkiem spore
              • blackberry.easy miłość to... 22.09.09, 17:43
                Miłość partnerska to wzajemna wymiana relacji, dawanie i branie. Spełnianie
                oczekiwań ale i oczekiwanie. Szanowanie czyjejś woli ale nie zapominanie, że
                moje dobro też jest ważne. Zdrowa równowaga.
                Żaden egoizm! Jeśli ktoś nie umie kochać siebie i dbać o swoje dobro nie będzie
                też umiał kochać i dbać o dobro innej osoby. Wymaganie altruizmu w Twoim wydaniu
                drogi s.p.7 jest właśnie egoistyczne i niezdrowe.
                • s.p.7 Re: miłość to... 22.09.09, 18:52
                  Kazda milosc jest inna
                  kazdy co innego rozumie pod jej pojeciem w danej sytuacji

                  Dla mnie milosc idealna miedzy 2 kochajacych sie ludzi polega tylko na dawaniu
                  bez oczekiwan

                  oczywiscie w praktyce oznacza to takze by byc sobą,
                  a wiec mowic o swoich potrzebach, marzeniach,
                  ale nie na zasadzie kazania komus robienia czegos czy oczekiwan, tym bardziej
                  wymusznia lub szantazy

                  altruzim nie przeczy swojemu dobru, jest tez jego reazlizacja leczw szerszym
                  znaczeniu


                  oczwyscie jak przelozyc to na zycie przecietnego obywatela to wyjdzoe na to ze
                  ten ktory chce byc altruista zostanie totalnie wykorzystany przez swojego mzałzonka,
                  nie dosc, jak nie bedzie mial oczekiwan to nigdy nei dostanie nic
                  to sa jednak dla mnie chore relacje bez milosci
    • kotekali Re: zaczynam myśleć o śmierci 22.09.09, 12:41
      Tez jestem artysta , jak chcesz to pogadam z tym Piotrem , daj mi
      tylko jego nick :) Bede dyskretny , obiecuje ;)
    • manyways Re: zaczynam myśleć o śmierci 22.09.09, 16:06
      problem narkomana, mówisz
      to problem z 'dorosłością', nikt nie chce takim być, gł. zasadza się
      na opuszczeniu świata dziecięcych bajek i przyjęcia rzeczywistości
      takiej, jaką ona jest, im głębiej się w nim zaszło, tym trudniej
      oczywiście..
      narkoman ma to do siebie, że zaszedł bardzo głęboko i daleko,
      powodem mógł być szczególny nacisk w domu rodzinnym, poważne
      okaleczenia psychiczne, które zmuszały go do szukania schronienia w
      takim świecie - przy braku możliwości fizycznej ucieczki
      • brzydula_betty Re: zaczynam myśleć o śmierci 22.09.09, 17:51
        Sa-bino dobrze Cię rozumiem, wiem co to znaczy takie niespełnione chore uczucie.
        Raz jest lepiej raz gorzej, czasem wydaje się, ze juz jest nieźle, że człowiek
        się wyleczył a potem jedna rzecz, jakies wspomnienie każą wracać człowiekowi do
        punktu wyjścia i "budować" wypracowaną stabilność od nowa. Problemem może być
        to, że z nim poznałaś smak uczuć i znalazłaś to czego Ci brakowało, teraz ciężko
        jest się przestawić na życie bez takich doznań. Ma to jednak plusy-zobaczyłaś
        jak wyglądają takie emocje i takie uczucia które Cię interesują. A że teraz
        ciężej się żyje posiadając już tą wiedzę i świadomość to już inna sprawa...
        • ir1.easy Re: zaczynam myśleć o śmierci 22.09.09, 21:05
          pomijając wszystko - jednak myślenie o śmierci w takiej sytuacji wydaje mi się
          przesadą. Myśl raczej o życiu, o sobie, o nowym partnerze. Skoro doznałaś już
          czegoś wartościowego z Twojego punktu widzenia, to choć się nie udało, Jesteś w
          tej szczęśliwej sytuacji, że lepiej wiesz od innych czego Ci potrzeba, czego
          szukać i do czego dążyć. Większość ludzi nie ma takiej wiedzy o sobie.
          Powodzenia :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka