promycze.k
21.09.09, 20:51
Spotkalam sie z chlopakiem, nie znalam go wczesniej i po pierwszej
dluzszej randce mam zamet w glowie, przede wszystkim nie poczulam
wielkich fajerwerkow ale ujal mnie ten jego usmiech to spojrzenie,
wiem ze dobry, uczciwy chłopak, dzentelen ale sie boje zeby nie
skrzywdzic jego ani siebie, nie mam motylkow w brzuchu ale chetnie
znow bym wypila z nim herbate, znow sie spotkala czy w ten sposob
moze rozpoczac sie milosc, taka prawdziwa?do konca zycia? kiedy
wielkiego wybuchu nie ma, ale ma sie chec znow spotkac czy tak sie
powinno zaczynac czy wielkie zauroczenie powinno byc od poczatku?