avidez
29.09.09, 00:02
Dłuuugo obserwowałam to forum. Pomijając nieliczne przypadki, rządzi
tu banda porypańców. Pod wieloma nickami szukają ofiary, marząc, że
zgnębią kogoś tak, by się nie podniósł. Nienawidzą lepszych od
siebie: ludzi z osobowością! Wciąż nie mogą zrozumieć: "Tyle gnoimy,
a ofiary wciąż na nogach". I z godnym podziwu (szczerego!) uporem
dalej gnoją, naskakuja, krytykują, ach, ileż krwi utoczą! I kupa!
Kupe mają. Bo ofiary świetnie sie trzymają i środkowym palcem
wymachują im przed tępymi ryjami.
Ach, jakąż sromotą jest być pogardzanym przez lepszych od siebie... -
nie, nikt z nich nie przyzna! Przeciwnie! Stają dalej na linii
frontu, głosząc "mądrości" odbytem jeszcze zalatujące: "Pewnieś
brzydka/ głupia/ zakompleksiona/ itp., dlatego tak piszesz!". W
odpowiedzi otrzymują teksty równie pogardliwe. Ale, czemu? Czemu ich
złośliwość echem tylko brzęczy, podczas gdy złość ofiar prawdą wokół
dźwięczy? Prawdą... Nie! To słowo, obce i znienawidzone, dotknąć ich
chce - LECZ DOTKNĄĆ NIE ZDOŁA! I nikt z tym nic zrobić nie może! Oni
się będą w klamstwie i obłudzie tarzać. I nikt im nie ma prawa tego
zabronić!
Rozumiem. Przynajmniej ja, rozumiem. Wasze prawo. Rzeczywiście,
jesli chcecie, niszczcie się nawzajem. Zgnójcie się, pozabijajcie
wirtualnie. To wasz jest szczyt - szczyt osiągnięć i możliwości -
szczyt, na którym będziecie się trzymać, bo dalej... jest tylko
upadek.
Domyslam się odpowiedzi:
- "Nic z tego nie rozumiem" - część się tak zapiera, reszta jest
autentycznie nierozumna...
- "Bo ty jesteś..." - jestem. Lepsza od was. Jakby to dla was
bolesne nie było...
Często powtarzam, że ludzie sa źli i zawistni - wy jesteście dowodem
mojej racji :) Na ironie, bez was nie byłoby mojej wielkości.
Jak duża jest skala waszej głupoty - no tener ni puta idea!