mahoniowawiedzma
05.10.09, 09:42
jak w temacie... może nakreślę trochę sytuację:
od początku naszego związku(4 lata) A. leczy się z powodu depresji. bywały gorsze i lepsze okresy, nawroty choroby stały się rzadsze-ostatni dokładnie rok temu. udało nam się przetrwać mimo mojego pojawiającego się wielokrotnie zniechęcenia i zmęczenia. mieszkamy razem właściwie od początku.
wyjechałam na ponad 2 tygodnie. nie czuł się najlepiej, właśnie zmienił leki, prosiłam jego rodziców o opiekę-wyjazdu nie mogłam przełożyć, był związany z pracą. wróciłam, a on nałykał się tabletek z bogatego zbioru, który mamy w apteczce. przez ponad dobę był nieprzytomny. dochodzi do siebie, dziś albo wyjdzie ze szpitala, albo po konsultacji z psychiatrą pojedzie do szpitala psychiatrycznego.
mam masę obaw: jak zająć się nim po powrocie do domu? zaufać? czy nie zostawiać pod żadnym pozorem samego? czy nie będzie się czuł osaczony, jeśli cały czas ktoś przy nim będzie? jak nie dopuścić do tego znowu? jak rozmawiać, żeby zmotywować do bardziej intensywnego leczenia? jak pomóc przeżyć to, co się stało? potrzebuję pomocy. dużo czytam o depresji, myślałam, że jest ok, po tym wszystkim nie ufam sobie, nie wiem, nie wiem, nie wiem.