naturally_soft
11.12.09, 19:14
Nie bede tu opisywac symptomow choroby, zainteresowani tematem z
pewnoscia wiedza, o czym rzecz. Klasyczny przypadek, od przyczyn po
skutki. 29-latek, ma za soba leczenie farmakologiczne, wizyty u
psychologow i psychiatrow (kilka lat temu), ktore dzis uwaza za
bezsensowne, bo tamte sprzed lat wg niego nie odniosly zadnego
efektu. Ze wzgledu na ataki paniki, od poczatku roku zazywal
niewielkie dawki Xanaxu, mniej lub bardziej systematycznie, w
zaleznosci od czestotliwosci i intensywnosci atakow. W sierpniu
przeszedl na Ciprex odpowiedzilany za produkcje serotoniny (rzecz
dzieje sie w Szwajcarii, wiec nie jestem pewna, czy w Pl funkcjonuja
te same nazwy wymienionych przeze mnie medykamentow), ktory odstawil
jakies 3 tygodnie temu ze wzgledu na skutki uboczne. Jednak w
trakcie zazywania leku caly czas utrzymywal sie u niego niezywkle
meczacy dla mnie stan nadpobudliwosci, na przemian z hustawka
nastrojow, atakami drazliwosci az po agresje etc. Teraz wprawdzie
jest lepiej, jednak wciaz pojawiaja sie u niego gwaltowne zmiany
nastroju. Przyklad: jednego dnia jestem wynoszona pod niebiosa, np.
mowi, ze jestem wspaniala i mam sie nigdy nie zmieniac, nastepnego
(doslownie nastepnego!), bez powodu, jestem mieszana z blotem,
stwierdza, ze moj charakter wprawdzie ulega poprawie, ale jest
daleki od akceptowalnego. Czasem jego nastroj zmienia sie w ciagu
jednej rozmowy tel. (obecnie przebywam w Pl). Jestem w kropce, bo
zdaje sobie sprawe, ze moja sugestia, ze dwubiegunowosc to moze jego
problem skonczy sie wybuchem zlosci i gigantyczna awantura. Lekarz
prowadzacy, niestety, "tylko" internista wprawdzie nie stwierdzil
niczego ponad ataki paniki, ale zasugerowal wizyte u psychiatry,
decyzje pozostawil jednak jemu. Dlaczego nie doszla do skutku, juz
napisalam.
Mam pytanie do forumowiczow, ktorych partnrzy borykaja sie z
problemem dwubiegunowosci. Oczywiscie mojego przekonania nie mozna
traktowac jako diagnozy, jednak w miare spedzania coraz wiekszej
ilosci czasu nad lektura zagadnienia nabieram pewnosci, ze mam
racje. Jak mu pomoc? :-(