Dodaj do ulubionych

Brak ambicji?

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.02, 10:06
Jestem mężatką od 6 lat, mam dwoje dzieci. Mój problem polega na tym, że
martwię się postawą mojego męża w kwestii, mówiąc brutalnie, zarabiania
pieniędzy. Mamy spore wydatki (dzieci, mieszkanie itp.), oboje dużo pracujemy,
mój mąż jest lepiej wykształcony niż ja (2 fakultety, języki), ale, moim
zdaniem, nie wykorzystuje swoich atutów w celu znalezienia dla siebie jak
najlepiej płatnej pracy. To sprawia, że czuję się rozgoryczona, bo ja naprawdę
nie mam w tej chwili szans na lepszą pracę (między innymi z powodu opieki nad
dziećmi - nie mamy do pomocy dziadków, poza tym jeszcze się nie obroniłam -
także idzie mi to wolniej z powodu obowiązków m. in. domowych)i często myślę
sobie, że przecież mój mąż mógłby znaleźć dla siebie coś lepszego (w końcu
swoje drugie studia skończył także dzięki mojej pomocy - ja go odciążałam w
domu). Odnoszę wrażenie, że jemu się nie chce szukać. Czy to brak ambicji? Co
robić? Jak się do tego ustosunkować? Pomóżcie proszę...
Obserwuj wątek
    • Gość: ida Re: Brak ambicji?- niekoniecznie IP: *.csk.pl 10.02.02, 10:30
      może zwyczajnie lubi swoja pracę? a że nie jest najlepiej płatna...

      a nie pomyślałaś o tym aby teraz on przejął trochę więcej tych domowych
      obowiązków, a Ty mogłabyś się zająć obroną i szukaniem lepszej pracy?
      • allex Re: Brak ambicji?- niekoniecznie 10.02.02, 11:43
        Myślę podobnie jak Ida. Dobrze by było jeżeli to on byłby za was tzn. za ciebie
        i dzieci odpowiedzialny. To znaczy, aby pracował na was.
        Czasami jest tak, że ktoś zajęty własnym rozwojem, zdobywaniem wiedzy
        doskonaleniem siebie, zdobywaniem sukcesów zawodowych tak koncentruje się na
        sobie, że nie zauważa, że obok są inni i mają swje potrzeby i marzenia. Dobrze
        by był żeby "poczuł", że nie jest sam. Nic lepiej nie robi jak wyraźne
        obowiązki w domu. Warto też aby znał potrzeby twoje i dzieci. Nic prostrzego
        jak powiedzić o nich i domagać się realizacji. Może zrealizuje je nie
        zmieniając pracy? może zarobi "po godzinach", może ukradnie to jego sprawa.
        Nie układaj mu sposobu na życie!- to jego odpowiedzialność!!!
        Jak się nie domyśla - to mów wyraźnie jakie masz potrzeby!
        Jeżeli nie wie jak je zaspokoić to powiedz na czym polega ich spełnienie!
        Jak ma to robić niech sam kombinuje, ma dwa fakultety i zna języki ty nie daj
        się wrobić w odpowiedzialność bo każe ci szukać pracy dla siebie.
        Pozdrawiam Allex
      • Gość: Meti Re: Brak ambicji?- niekoniecznie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.02, 11:43
        Niestety - jego praca jest nie tylko nisko płatna, ale też b. absorbująca
        (pracuje 100 km od miejsca zamieszkania) i najczęściej wychodzi z domu o 7.00,
        a wraca między 20.00,a 22.30-to nie żart). O przejęciu większości obowiązków
        domowych nie ma mowy - jest zbyt zmęczony. Tłumaczenia pt. - "skoro już tak
        dużo Cię nie ma, to niech Ci chociaż za to przyzwoicie płacą" - nic nie
        zmieniają. Nie rozumiem tego.....Pomocy. Nie umiem ukryć narastającej
        frustracji, a przecież kocham go i nie chcę go zranić. Meti
        • Gość: ida Re: Brak ambicji?- niekoniecznie IP: *.csk.pl 10.02.02, 12:20
          Meti, ale chyba jakieś dni wolne to on ma?
          To wtedy daj mu pole do popisu w kwestii obowiązków domowych i wobec dzieci. A
          Ty będziesz miała wtedy troche wolnego czasu dla siebie. Nie dawaj tak
          wszystkiego zepchnąć na siebie. Bo jesli Ty się poświęcasz, żeby on mógł
          skończyć drugi fakultet (podczas kiedy on ma Twoje kończenie studiów w głębokim
          poważaniu), mówisz, że starasz się go nie ranić (a może to właśnie w tym
          problem, zastanów się czy nie lepiej by było w bardziej asertywny sposób
          domagać sie więcej praw dla siebie) a on nic, to nie jest to sytuacja zdrowa
          • allex Re: Brak ambicji?- niekoniecznie 10.02.02, 13:35
            Tłumaczenia naprawdę nic nie zmienią. Powiedz po prostu: "W tym roku chcę
            skończyć studia. Potrzebny jest mi czas na pisanie pracy. Chcę abyś dwa razy w
            tygodniu zają się dziećmi i domem". - Próbowałaś? Co powiedział?
            Jeżeli mówił: Przecież wiesz, nie rozumiesz itp. Powiedz "Nie rozumiem" - bo
            nie rozumiesz!
            Prośba o realizację swoich potrzeb nie jest ranieniem kogoś.
            Allex
        • Gość: Dora Re: Brak ambicji?- niekoniecznie IP: 212.244.205.* 11.02.02, 10:04
          >O przejęciu większości obowiązków
          >domowych nie ma mowy - jest zbyt zmęczony. Tłumaczenia pt. - "skoro już tak
          >dużo Cię nie ma, to niech Ci chociaż za to przyzwoicie płacą" - nic nie
          >zmieniają. Nie rozumiem tego.....

          Ale czy zdarzyło się że on miał jakąś konkretną okazję dobrze płatnej pracy i
          odrzucił ją "bez powodu" (chociaż i tak wiadomo że powód zawsze jest)? Może
          szuka tylko mu się nie udaje i nic ci o tym nie mówi. Jest niezaradny życiowo -
          ale kto się do tego przyzna? A co do bywania w domu, jeśli jedynym argumentem
          wysuwanym przez ciebie jest to że trzeba się zająć dziećmi i domem (a nie na
          przykład spędzić miło czas z tobą) to może on zwyczajnie woli pobyć w pracy bo
          jest leniem i sprawy domowe go nudzą. No i w pracy jest kimś szanowanym i nikt
          mu nie wypomina że mało zarabia i nic nie robi. Nie usprawiedliwiam go tylko
          staram się wyobrazić sobie jego możliwy tok myślenia.
    • kwieto Re: Brak ambicji? 10.02.02, 13:55
      Mam dziwne wrazenie, ze Ty i Twoj maz zwyczajnie sie ze soba nie rozumiecie.
      Nie rozmawiacie ze soba na podstawowe tematy. Czy rozmawiacie ze soba o tym co
      jest dla was wazne, jak widzicie swoja przyszlosc? Mam wrazenie, ze zyjecie
      "razem ale osobno" - on nie zdaje sobie sprawy z Twoich potrzeb, pragnien,
      wizji przyszlosci, a Ty nie wiesz nic, albo prawie nic co na ten temat mysli
      on...
      • Gość: Meti Re: Brak ambicji? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.02, 17:03
        Dziękuję Wam wszystkim za wypowiedzi. Dały mi one do myślenia. Mimo wszystko
        jednak, Kwieto, my ze sobą rozmawiamy i w wielu sprawach dobrze się rozumiemy,
        jednak, gdy zaczynam temat dotyczący naszej przyszłości i jego pracy - facet od
        razu się "jeży" i ...koniec dyskusji. Czy to normalne? Jak porozmawiać na ten
        temat, skoro, jak widać, jest on tak drażliwy dla mojego męża. Będę wdzięczna
        za komentarze. Pozdrawiam serdecznie. Meti.
        • Gość: Toi Re: Brak ambicji? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 10.02.02, 17:18
          Czy ta praca to 'jego zycie', kocha ją, czy go fascynuje?...
          • marmaj Re: Brak ambicji? 10.02.02, 17:51
            Gość portalu: Toi napisał(a):

            > Czy ta praca to 'jego zycie', kocha ją, czy go fascynuje?...

            Toi, jak tak się teraz zastanawiam, to chyba lubi tą swoją pracę, nie wiem, czy
            go aż fascynuje. Mimo to mam żal, bo przecież nie jest sam! A gdyby mnie tak
            stale nie było w domu, bo coś lubię? A w rodzinnym budżecie dziura, że aż echo
            gra ( no, przynajmniej , dzięki Wam trochę mi się humor poprawił:)). Czy nie
            można znaleźć równie miłej pracy , gdzieś bliżej, albo przynajmniej poszukać? Czy
            ważniejsze jest "lubienie" pracy, czy zapewnienie bytu dzieciom ( o mnie nie
            wspominając)? A może jestem egoistką? Meti.
            • Gość: Meti Re: Brak ambicji? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.02, 17:53
              Poprzedni post jest mojego autorstwa, tylko zapomniałam się wylogować. Meti
        • Gość: ida Re: Brak ambicji? IP: *.csk.pl 10.02.02, 18:07
          Gość portalu: Meti napisał(a):

          >
          > jednak, gdy zaczynam temat dotyczący naszej przyszłości i jego pracy - facet od
          > razu się "jeży" i ...koniec dyskusji. Czy to normalne? Jak porozmawiać na ten
          > temat, skoro, jak widać, jest on tak drażliwy dla mojego męża.

          A próbowałaś dla odmiany porozmawiać nie o Waszej przyszłości i jego pracy, ale o
          Twojej przyszłości i Twojej pracy? Przy tak postawionym temacie też się "jeży"?
          • Gość: Meti Re: Brak ambicji? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.02, 18:38
            Hm. Wówczas jeżymy się oboje:) Ale do rzeczy - wygląda to mniej więcej tak: ja
            mu mówię, że muszę skończyć studia, on mówi, że bardzo fajnie, ja na to, że w
            takim razie muszę mniej pracować i w domu i poza, bo inaczej nic nie napiszę
            (pisanie mojej pracy mag. niestety wiąże się z częstym pobytem w bibliotekach,
            a one nie pracują w nocy), on na to - pięknie, wtedy ja mu przypominam, że to
            wiąże się z tym, że będziemy mieć jeszcze mniej pieniędzy, no i wówczas sprawa
            się zamyka. Ja nie mogę rzucić pracy, on nie chce zmienić swojej na bardziej
            efektywną. Kółko się zamyka, przynajmniej ja nie widzę rozwiązania, a może Ktoś
            z Was widzi? Meti.
            • Gość: allex Re: Brak ambicji? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.02, 19:46
              Z tego co piszesz wynika, że jednak nie rozmawiacie tyko "mówicie sobie". On
              sobie ty sobie. Nic konkretnego. Dobrze by było gdybym kończyła studia - to nie
              życzenie zmiany. Chcesz móc korzystać z biblioteki to powiedz. Uważasz, że
              powinien zmienić prace - powiedz. Może on po prostu nie umie znaleźć pracy.
              Może nie wierzy, że może lepiej zarabiać. Zapytaj go. Posiadanie dwóch
              fakultetów wcale nie świadczy o zaradności życiowej. Może on po prostu jest
              niezaradny i boi się przyznać?
              Allex
              • kwieto Jedno pytanko 10.02.02, 22:48
                Toi chciala zapytac, jak jest wlasciwie z Waszymi finansami. Macie problemy
                finansowe? Trudno Wam zwiazac koniec z koncem? A moze chodzi raczej o komfort?
                Bo jesli jest to kwestia troche lepszych warunkow bytu to moze da sie po prostu
                przetrzymac (do magisterki), a jezeli jest to problem z funduszami na
                podstawowe sprawy, to juz gorzej i z panem nalezaloby powaznie porozmawiac...

                KwieToi
    • ta_mar_ta Re: Brak ambicji? 11.02.02, 00:21
      Egoista patentowany i tyle. Smutne , bo wiem , jak to sie kończy. Ty będziesz
      dźwigać cały dom na głowie i zapomnisz w końcu o własnych potrzebach a on
      zostanie podziwianym, szanowanym i uroczym PANEM PROFESOREM...( niespecjalnie
      życiem zmęczonym ) Witaj siostro...

      Pozdrawiam Ta_
    • maly.ksiaze Tak, to oburzajace... 11.02.02, 03:45
      Odmowic udzialu w wyscigu szczurow? Zgroza!

      Pozdrawiam,

      mk.
    • Gość: jaro Re: Brak ambicji? IP: 172.30.23.* 11.02.02, 06:52
      A ja też się "jeżę" przy rozmowie o zmianie mojej pracy. Kobietki, wy chyba na
      jakimś księżycu żyjecie albo co. Przy dzisiejszym stanie naszej kochanej
      gospodarki "zmiana na lepszą płacę" to szczytne żądanie, gorzej z wykonaniem.
      Nie znaczy to,że jest to niemożliwe, ale stawianie żądań przez osobę, która
      sama nie bardzo rozumie jakie prawa rządzą na rynku, to oliwa do ognia,
      zwłaszcza, kiedy facet sam zdaje sobie sprawę z potrzeby zmian. Tym bardziej,
      że jeśli jest odpowiedzialny, to nie może dopuścić do utrzty tego co ma
      dla "gruszek na wierzbie".
      A poza tym to strategia żądań to zła strategia, lepsza jest strategia wsparcia
      swojego faceta, on powinien sam wiedzieć co robi, jeśli nie, to i tak nie ma na
      to rady w żądaniach i suszeniu głowy. Współczuję facetowi.
      • Gość: Renka Re:proza zycia IP: *.home.cgocable.net 11.02.02, 08:41
        Wydaje mi sie, ze wieloletnia nauka czasem ma znamiona jakiejs ucieczki przed
        prawdziwym zyciem. Chociaz, niewatpliwie jest to forma zycia :)
        System edukacji "wypluwa" ludzi po podstawowce, po zawodowce, po technikum, po
        liceum,w koncu po uniwersytecie (17 lat nauki minimum), gdzie jeszcze mozna sie
        ksztalcic w nieskonczonosc..
        Czesc z tych ludzi swietnie sobie radzi w rodzinach, ktore zalozyli, majac
        tylko slabe wyksztalcenie. Swietnie zarabiaja, materialnych problemow nie ma.
        Ci mniej zaradni zyciowo, moze bardziej niesmiali,niedojrzali jeszcze do
        wejscia na rynek pracy, (ktory jest bardzo trudny) szkola sie dalej, oddalajac
        date zetkniecia sie z realiami rynku pracy. Inni, "chorzy" wrecz ambicjonalnie,
        pragna zajac najwyzsze pozycje w hierarchii spolecznej i naiwnie wierza, ze
        poprzez wyksztalcenie je zajma.A w ogole najblizsza prawdzie jest chyba
        odpowiedz Jaro.Trzeba trzymac to, co jest, bo mozna i to stracic.Ja bym
        zaryzykowala na miejscu zony znalezienie dla meza dobrej oferty i
        tylko "wypchnelabym" go na interview :), bo przy takim jego zajeciu praca,
        oczekiwanie, ze sam sie tym zajmie, jest wygladaniem lata zima :))
        • Gość: ida ja w kwestii nauki IP: *.csk.pl 11.02.02, 09:23
          Gość portalu: Renka napisał(a):

          > Wydaje mi sie, ze wieloletnia nauka czasem ma znamiona jakiejs ucieczki przed
          > prawdziwym zyciem.

          Renka, ale nauka jest jednym z elementów tego życia. Dlaczego uważasz, że
          prawdziwe jest tylko to co poza nauką?


          > Ci mniej zaradni zyciowo, moze bardziej niesmiali,niedojrzali jeszcze do
          > wejscia na rynek pracy, (ktory jest bardzo trudny) szkola sie dalej, oddalajac
          >
          > date zetkniecia sie z realiami rynku pracy.


          Ja nie wiem , czy Ty zdajesz sobie sprawę, że spora część ludzi, którzy się dalej
          uczą to tacy, którzy już zetkneli się z realiami rynku pracy i wiedzą, że jeżeli
          nie podejmą dalszych studiów to któregoś pięknego dnia, robiąc tak jak mówisz,
          tzn kurczowo trzymając się tego co się ma bo można i to stracić, okaże się, że z
          dnia na dzień znajdą się na bruku i nie będą mieli dokąd pójść, bo do niczego
          innego sie nie nadają i o niczym innym, oprócz tego co do tej pory robili nie
          mają zielonego pojęcia. JAk to się ma do zaradności życiowej wg. Ciebie?

          A tak się ostatnio porobiło, że do wykonywania pewnych zawodów im więcej wiedzy
          i to często z bardzo odległych dziedzin tym lepiej


          Natomiast wracając do sytuacji Meti, mi sie wydaje, że jesli facet codziennie
          dojeżdża do pracy 100km to w tej pracy musi go coś trzymać. Bo inaczej dawno
          dałby sobie spokój. Może ją właśnie bardzo lubi, może jest mało płatna ale można
          sie w niej dużo nauczyć i warto to wykorzystać. Powody mogą byc różne. A może
          jest tak, jak to sie czasem zdarza, że jak człowiek już osiądzie w jednym miejscu
          i sie przyzwyczai i mówi sobie co ja będę coś zmieniał, przecież tak jak jest
          jest dobrze, a jak zmienię, to się może okazać, że na gorsze i będę żałował itd.



          • Gość: Renka Re: Ida i analiza wypowiedzi IP: *.home.cgocable.net 12.02.02, 00:38
            Kochana Ido, prosze cie nie analizuj mojej wypowiedzi jako zdan wyrwanych z
            wiekszej calosci. To takie powierzchowne. Wypacza sens i znaczenie wypowiedzi
            mojej i twojej :)
            Nie wiem, co to za szkola analizy, ale nie lubie jej(tej szkoly), przepraszam :)
            Wybierasz zdanie z wiekszego fragmentu, oceniasz je pod wzgledem sensu czy
            prawdy, potem przechodzisz do analizy nastepnego , moze nawet niekolejnego..W
            ten sposob GUBISZ sens wypowiedzi jako calosci po drodze.Efektem jest KRYTYKA
            mojej nie zrozumianej wypowiedzi.Fakt, w ten sposob uzyskujesz moja riposte i
            watek kreci sie dalej.A te kilka zdan, ktore napisalam jest ze soba
            nierozerwalnie zwiazanych i ma jeden sens : zona powinna przejac inicjatywe,
            skoro jej sie nie podoba cala ta sytuacja.
            • Gość: ida Re: Ida i analiza wypowiedzi IP: *.csk.pl 12.02.02, 08:58
              Gość portalu: Renka napisał(a):

              > Kochana Ido, prosze cie nie analizuj mojej wypowiedzi jako zdan wyrwanych z
              > wiekszej calosci. To takie powierzchowne. Wypacza sens i znaczenie wypowiedzi
              > mojej i twojej :)
              > Nie wiem, co to za szkola analizy, ale nie lubie jej(tej szkoly), przepraszam :
              > )
              > Wybierasz zdanie z wiekszego fragmentu, oceniasz je pod wzgledem sensu czy
              > prawdy, potem przechodzisz do analizy nastepnego , moze nawet niekolejnego..W
              > ten sposob GUBISZ sens wypowiedzi jako calosci po drodze.Efektem jest KRYTYKA
              > mojej nie zrozumianej wypowiedzi.


              Kochana Renko, to nie jest żadna szkoła analizy tylko moje (kolejne już)
              zboczenie zawodowe. Ponieważ między innymi własnie za taką analizę mi płacą więc
              sobie trenuję, żeby rózne rzeczy analizować jeszcze sprawniej i żeby płacili mi
              jeszcze więcej :))) To tak na wypadek gdyby trafił mi się mąż podobny do męża
              Meti i żebyśmy nie mieli takich problemów jak ona :)))
              Wybacz, ale Twoje wypowiedzi znakomicie mi sie do takiego treningu nadają.
              Dlatego pozwole sobie od czasu do czasu wytknąć pewne niejasności.
              • Gość: Renka Re: Ida i analiza wypowiedzi IP: *.home.cgocable.net 12.02.02, 12:40
                Bledne analizy niejednego zaprowadzily tam, gdzie nie placa.
                • Gość: ida Re: Ida i analiza wypowiedzi IP: *.csk.pl 12.02.02, 18:01
                  Gość portalu: Renka napisał(a):

                  > Bledne analizy niejednego zaprowadzily tam, gdzie nie placa.

                  Eeeeetam, im błędniejsza analiza tym więcej ludzi w nią wierzy i gotowych jest za
                  nią zapłacić... :)))

    • Gość: Hesia Re: Brak ambicji? IP: 194.103.40.* 11.02.02, 08:51
      a ja sobie mysle, ze jest taki typ czlowieka, ktory jak poczuje ciepelko to juz osiada na laurach i nie ma
      zamiaru nic zmieniac, ani na lepsze ani na gorsze... moze zburz jego ciepelko? jakos trzeba obudzic u
      niego potrzebe walki o ogien.

      pozdrawiam ;)
    • Gość: jaro Re: Brak ambicji? IP: 172.30.23.* 11.02.02, 09:45
      Jak sie dojezdża do pracy 100 km, to nie może być, jak na Polskie warunki, taka
      słaba płaca, policzcie sobie, bo ja już kilka wariantów dojazdu w życiu dla
      siebie liczyłem (równanie: praca, płaca, mieszkanie, dojazdy, rodzina). Problem
      jest nie tyle znaleźć pracę, co znaleźć i nie stracić pozycji, kasy itp. Bo
      przecież rzadko się zdarza, że ktoś dziś szuka kogoś na konkretne stanowisko. W
      niektórych zawodach nie ma konkurencji, i możesz się gdzieś wepchać, ale
      niestety dostajesz mniej, lub zajmujesz niższą pozycję społeczną, a to dla
      faceta też jest ważne.
      Tak więc jest to równanie z wieloma niewiadomymi, bo można i tak: mieć faceta z
      wyższą pensją, ale z niedostateczną pozycją, to równa się: niezadowolonego i
      niespełnionego. Życzę powodzenia.

      A tak optymistyczniej, niedawno moje wykształcenie na kimś (nowa praca nowa
      płaca) zrobiło wrażenie. Więc nie jest tak źle. A wykształcenie czasem
      przeszkadza, bo "standardy" w nas w kraju to raczej dalej "równanie w dół". Tak
      więc może moja kobietka się doczeka. Ale plusów to sobie za to nie zdobyła. A
      bez jej narzekań i tak bym szukał, bo idiotą nie jestem i umiem liczyć. A czasy
      są ciężkie, a jeszcze trudniej szukać tak przyzwoicie ponad średnią krajową...

      Tak więc proszę o wyrozumiałość i więcej realizmu drogie panie.... chyba, że
      same poszukacie i zobaczycie czy to łatwo czy nie i ile czasu to zajmuje...
      • mak05 Re: Brak ambicji? 11.02.02, 11:51
        Meli !
        Mam wrazenie dejavu. Byłam kiedyś w podobnej sytuacji.
        I było to w czasach, kiedy rynek pracy nie był jeszcze
        taki drapieżny.
        Poczytaj uwaznie wszystkie posty. Istotne rzeczy ludzie
        piszą.
        Z mojego punktu widzenia wszystko sprowadza się do
        wspólnego dochodzenia do tego co dla obu stron w
        małżeństwie jest ważne. A ważne są nie tylko potrzeby,
        ale tez obawy i ograniczenia.
        Ktoś kiedyś powiedział. że małżeństwo to ciężka
        emocjonalna praca.
        Nie dość, ze trzeba dojść do tych potrzeb, obaw i
        ograniczeń to jeszcze coś z tym zrobić.
        A pewnie każda ze stron chciałaby uzyskać jak najwięcej
        jak najmnieszym kosztem.Nie wystarczy tylko mówić,
        warto byłoby jeszcze słuchać się i próbować rozumieć.
        To trudne, ale podobno możliwe.

        Pamiętam, ze narastała wtedy we mnie frustracja
        powodowana niezrozumieniem i niesprawiedliwością co do
        dawania i brania.
        Jak wielkie było moje zdumienie kiedy mój mąz po jakimś
        czsie oznajmił mi , ze czuje dokładnie to samo.

        Juz kilka razy w róznych wątkach tego forum padały
        stwierdzenia, że dla kobety naczelną warością jest dom
        i rodzina a dla męzczyzny satysfakcjonująca praca.
        Jasne, ze to generalizacja ale może coś w tym jest.

        A na koniec cos co najbardziej przykuło moją uwagę w
        Twoich wypowiedziach - to ilość czasu jaki spędzacie
        wspólnie. Dla mnie niepokojąco mało. I może tu tkwi
        cały problem?
        Pozdrawim i zyczę wytrwałości
    • kwieto Jeszcze o zmianie pracy 11.02.02, 12:38
      A ja wlasnie szukam sobie pracy. I ostatnio zostalem przez pewna pania
      rekrutujaca mnie "doceniony" gdyz stwierdzila, ze jestem w
      dwudziestoparoosobowej grupie wybraniej z 800 (sic!) zgloszen na to stanowisko,
      a zgloszenia jeszcze wplywaja... (wymogi to wyzsze studia na okreslonym
      profilu, jezyk itp. - ograniczajace dosc mocno ilosc kandydatow)

      Wiec moze to co on robi nie jest takie glupie? Szczegolnie, ze ja bym sie 10
      razy zastanowil zanim bym sie zdecydowal na dojazdy do pracy odleglej o 100km.
      Musialaby byc baaardzo dla mnie atrakcyjna. A moze po prostu jedyna mozliwa w
      tej sytuacji w jakiej jestescie?
      • Gość: Meti Re: Brak ambicji? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.02.02, 14:12
        Dziękuję Wam za posty, nie spodziewałam się, że dostanę tyle rad i to takich,
        które naprawdę skłoniły mnie do zastanowienia. Dziękuję za Wasze mądre i
        życzliwe posty. Przemyślę wszystko i dam znać, co z tego wynikło. Pozdrawiam
        serdecznie. Meti.
    • Gość: fasolka2 Re: Brak ambicji? IP: *.interpc.pl 12.02.02, 10:19
      A moze twoj maz jest juz znudzony takim zyciem?
      MOze wart by bylo jakies zmiany wprowadzic?
    • Gość: za Re: Brak ambicji? IP: *.pressmedia.com.pl 15.02.02, 18:56
      Gość portalu: Meti napisał(a):

      > Mój problem polega na tym, że
      > martwię się postawą mojego męża w kwestii, mówiąc brutalnie, zarabiania
      > pieniędzy.
      > mój mąż jest lepiej wykształcony niż ja (2 fakultety, języki), ale, moim
      > zdaniem, nie wykorzystuje swoich atutów w celu znalezienia dla siebie jak
      > najlepiej płatnej pracy.

      To ty znajdź tę pracę dla niego. Szukaj ofert, pisz za niego listy motywacyjne,
      wysyłaj cv, telefonuj do firm, pytaj znajomych itd.
      Może się okazać że to tylko tobie się wydaje, że 2 fakultety, języki i już
      pracodawcy się o kandydata biją i prześcigają się w dobrym płaceniu. Jaką masz
      pewność, że pracodawca zapłaci (o ile w ogóle zatrudni) naprawdę tyle ile z
      początku obiecuje? może wliczył do "brutta" ZUS, albo każe używać własnego
      samochodu, komórki, albo powie potem że sytuacja się zmieniła itp. Teraz masz
      jakąś pewność, że stale będzie tyle a tyle, a skąd wiesz czy gdzie indziej nie
      będzie gorzej? Można ryzykować gdy się nie ma nic do stracenia.
      Piszesz że masz duże wydatki, a dokładnie wiesz co do grosza ile i na co
      wydajesz? Często wystarczy po prostu oszczędzać, na przykład na opłatach za
      internet, korzystasz w pracy - to przestań i może awansujesz...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka