Dodaj do ulubionych

Ludzie przy kości a społeczna chudzizna

19.12.09, 12:15
Witam. Jestem facetem z tych dużych misiakowatych i nie mam nic przeciwko
rubensowskim kształtom uważam je za coś atrakcyjnego i bardzo kobiecego, ale
też nie mam nic przeciwko ludziom szczupłym i zgrabnym w sensie filigranowej
firury. Też są to przyjemne walory jak dla mnie, seksowne i kobiece.

Tylko trochę mam mieszane odczucia jak to jest z tymi modami na szczupłość,
czy dużo ludzi myśli inaczej niż ja, że ludzie przy kości są nieatrakcyjni i
należy się katować żeby zrzucić kilogramy aby dopasować się do upragnionego
ideału, jednocześnie napiętnując grubszych? Bo tak z tego co widzę to
przynajmniej u nas w kraju trend do kompleksów to nic nowego, tak samo jak
niechęć do inności, a inność to zdaje się nadwaga.

Jak to jest z tą fizycznością w waszych odczuciach?
Obserwuj wątek
    • ja-27 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 19.12.09, 12:31
      Ja sama jestem bardzo chuda i wcale nie jest mi z tym dobrze, chociaz wiem, ze bardzo pasuje do dzisiejszego swiata.
      Nie mam nic przeciwko jednym, ani drugim. Zarowno osoba bardzo chuda jaki i przy kosci moga byc atrakcyjne, ale moga jednoczesnie wygladac strasznie.
      Kazdy powiniem dazyc do tego aby czuc sie ze soba dobrze, nic na sile i dla innych. Aczkolwiek najbardziej atrakcyjne sa dla mnie osoby posrodku, ani za chuda, ani za grube.
      • kretynofil A ja, tak troche offtopic, proponuje... 21.12.09, 09:21
        ...doczytac jakie jest znaczenie slowa "dyskryminacja". Pisanie o
        "dyskryminacji" osob otylych jest gruba (!) przesada.

        I tak, racje maja ludzie piszacy ze otylosc jest niezdrowa, ze nawyki
        zywieniowe Polakow sa kiepskie, ze cwiczenia pozwalaja zrzucic
        niechciane kilogramy.

        Tyle tylko ze ja sobie jakos nie potrafie wyobrazic zycia
        podporzadkowanego calkowicie swojej figurze. Ok, mam pare kilo za
        duzo? Niech tak bedzie ;) Wole chyba te kilka kilo wiecej niz
        machanie lapami w silowni przez wiekszosc wolnego czasu :)

        Swoja droga - te urzadzenia na silowni to chyba sa projektowane przez
        kompletnych imbecyli i dla imbecyli stworzone. Okres "chodzimy na
        silownie" z NzZ wspominam jako najnudniejsze kilka miesiecy w zyciu
        ;) Naprawde, chyba trzeba miec tylko swieze powietrze miedzy uszami
        zeby dac rade siedziec na silowni...

        No, ale nie ma sie co wykrecac - genetyczna otylosc to marny odsetek,
        jak komus zle ze soba - niech sie maltretuje. Jak nie chce sie
        maltretowac to nie ma sensu naduzywac "dyskryminacji", polubic siebie
        i tyle... U mnie dziala ;)
        • senseiek Re: A ja, tak troche offtopic, proponuje... 21.12.09, 17:54
          Rozumiem, ze slowa "w zdrowym ciele, zdrowy duch" sa Ci obce.
          Sam zobaczysz w wieku 60,70,80 lat, jesli dozyjesz, jaki byles glupi.
          Na co Ci teraz oszczedzac czas i nie trenowac skoro bedziesz krocej zyl? Na
          zrobienie 500 pompek dziennie wystarczy 9 minut. Co moglbys w tym czasie
          ciekawego zrobic? Wypalic jednego papieroska? Przypomina mi sie moj dziadek
          ktory stronil od cwiczen jak diabel od swieconej wody, i przez ostatnie 10 lat
          swojego zycia nie wychodzil z domu, bo nie dawal rady zejsc po schodach. A to
          wszystko efekt braku regularnego treningu w mlodosci.
          • sabinac-0 Re: A ja, tak troche offtopic, proponuje... 04.06.10, 17:11
            Ruszac sie mozna na wiele sposobow. Nie musi byc od razu silownia.
    • astra21 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 19.12.09, 12:35
      Osoby przy kości są dyskryminowane w tym kraju. Ja jestem przy kości
      i na każdym kroku słysze życzliwe uwagi szczupłych koleżanek bym
      schudła. Próbowałam nie raz ale mam geny po mamie,nawet korzystałam
      z pomocy dietetyka przez co ogromnym wyrzeczeniem schudłam 6 kilo w
      2 miesiące. Ale znów wróciłam do starej wagi.Wolę być sobą niz
      katować się by robić dobrze tym wszystkim chudzielcom tylko dlatego
      by mój widok nie bił kogoś po oczach. Takie osoby są skrzywione
      mnetalnie bo jak nie pasujesz do obrazka ( czyt. nie jesteś taki jak
      one to jesteś gorszy)Mi przez te docinki swoich szczupłych, pięknych
      i przekonanych o swoim idealnym lecz pustym wyglądzie koleżanek
      strasznie poleciało poczucie wartości. Czuje się w ich towarzystwie
      dosłownie jak brzydkie kaczątko.Smutne ale prawdziwe.
      • ja-27 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 19.12.09, 12:41
        Zgadzam sie z Toba, ze osoby przy kosci sa dyskryminowane. Nie wiem czemu ludzie
        tak lubia zagladac innym do talerzy. W zyciu nie przyszlo mi do glowy aby komus
        powiedziec by schudl. Bo to jest przekroczenie granicy.
        Ja mam sytuacje inna, bo przez moja chudosc duzo ludzi pyta mnie jak ja to
        robie, jaka stosuje diete itp. A ja strszanie chcialbym przytyc, miec tylek,
        biodra, biust. Bo w tej chwili wszystko na mnie wisi. Tylko osoby chude sie
        wielbi. A nie wiem czemu.

        • astra21 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 19.12.09, 14:30
          Słuchaj dietetyk może ci pomóc również w przytyciu oprócz tego
          możesz zapisać się na siłownię przez odpowiednie ćwiczenia+ diete
          można nabrać masy mięśniowej.
        • easyblue Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 10:04
          A ja miałam odwrotnie - wszystkich irytowało, ze jestem chuda. No bo
          jak to - pewnie się odchudza, a tylko oczy mydli, zę przytyć nie
          może. Docinki spotykały mnie od właśnie tych grubszych kobiet, które
          chętnie by troch schudły. Więc tak naprawdę i chudzi i grubi bywają
          wredni.
          Uwagi grubemu nie zwróci się ot tak sobie: schudnij. Ale juz w
          stosunku do chudego wszyscy czują sie usprawiedliwieni w docinaniu:/
          • mebloscianka_dziadka_franka Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 12:50
            Dokładnie. I taką tendencję można zauważyć nawet na przykładzie postów powyżej.
            "Jestem przy kości", "jestem puszysta", ale inni są "chudzi", jeszcze najlepiej
            dodać "jak szczapy", albo "anorektycy". I nikt się nie szczypie wypominać komuś
            innemu chudości, ale żeby powiedzieć komuś "ale jesteś gruby, lepiej schudnij 10
            kilo" - to jest nie do pomyślenia.
      • naturally_soft Thank God I'm a Woman (?!) 20.12.09, 00:14
        Ej astra21, napisze Ci cos na pocieszenie. Jesli tylko paplanina kolezanek (a
        propos, ja bym takie chadry dawno juz pogonila;-)) sprawia, ze czujesz sie jak
        to bajkowe kaczatko, ale nie masz np. problemow z ciuchami, to sie nie martw. Bo
        ja np. czuje sie dyskryminowana nie tylko w tym kraju. Wlasnie ze wzgledu na
        moje ("idealne", ech?) wymiary. Przy moim rozmiarze 34/ 32 i (na nieszczescie!)
        nienajmniejszym biuscie mam potworne problemy z nabyciem czegokolwiek. Bluzki
        XS, w wiekszosci wszystko za duze. A jesli dobrze leza w ramionach, za ciasne
        gdzie indziej. Spodnie 25 sciagam bez rozpinania. Nawet cholewki kozakow sa na
        mnie za luzne. Koszmar, placz i zgrzytanie zebow. Wlasnie przez te cholerna
        presje na nieskazitelny wyglad. Kilka razy do roku calymi tygodniami poluje na
        szmaty, zeby jakos wygladac, czego z calego serca nienawidze. Najchetniej
        zlapalabym za ksiazke, albo (o ironio!) pobiegalabym z chlopakiem, bo to
        uwielbiam. I kolko sie zamyka, bo dla mnie strata kazdego grama to tragedia w
        przymierzalni i lzy w domu, bo nie mam w czym chodzic. Takie uroki szczuplosci.
        A bajke o brzydkim kaczatku uwielbiam. Ze wzgl. na zakonczenie ;-)
      • senseiek Zachoruj na swinska grype.. :D 20.12.09, 16:28
        > Próbowałam nie raz ale mam geny po mamie,nawet korzystałam
        > z pomocy dietetyka przez co ogromnym wyrzeczeniem schudłam 6 kilo w
        > 2 miesiące.

        Zachoruj na swinska grype.. :D
        Ja w listopadzie w ciagu 4 dni stracilem 7 kg..

        > Mi przez te docinki swoich szczupłych, pięknych
        > i przekonanych o swoim idealnym lecz pustym wyglądzie koleżanek
        > strasznie poleciało poczucie wartości. Czuje się w ich towarzystwie
        > dosłownie jak brzydkie kaczątko.Smutne ale prawdziwe.

        A trzeba bylo wysmiac, ze maja male piersi, i kopnac w d..pe taka "kolezanke"..
        • lucusia3 Re: Zachoruj na swinska grype.. :D 20.12.09, 23:58
          Sorry senseiek, straciłeś głównie wodę. Schudłeś naprawdę góra kilogram,może z małym hakiem. Wodę bym Ci radziła jak najszybciej uzupełnić, to bardzo niebezpieczne.
          A dietetyk nic nie pomoże, jak porcje są kilogramowe. Ja obserwuję pewną grupę, która stara się bardzo odchudzić (także z pomocą przychodni), głównie w jakichś odcinkach czasy nic nie jedząc, albo ograniczoną rzecz.Co się dzieje - to oczywiste, jak się mordują, to trochę schudną, ale na dłuższą metę fizjologicznie nie jest możliwe wytrzymać i idą na imieniny, wesele czy inną okazję do obżarstwa i wpychają w siebie ilości niewiarygodne, dosłownie wszystkiego.
          Efekt jojo mają jak z podręcznika. Co roku ważą o jakieś 5 kg więcej.
    • jukalive Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 19.12.09, 12:45
      Dla mnie wartością jest zdrowie, witalność, sprawność fizyczna. Nie mam nic
      przeciwko ludziom otyłym, jednak uważam, że po prostu nie dbają oni o siebie w
      takim sensie, że doprowadzając do otyłości narażają swoje zdrowie na szwank. Na
      pewno tusza nie jest jedynym miernikiem atrakcyjności. Liczy się dusza,
      charakter, serce, czy lubię z daną osobą gadać, przebywać.
      • astra21 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 19.12.09, 14:34
        By schudnąć musiałabym żywic się dosłownie samą trawą, mam tAKIE
        GENY ŻE TYJE NAWET OD BIAŁEGO PIECZYWA więc nie mów mi czy dbam o
        siebie czy nie bo dbam o siebie nieraz bardziej niż osoby chude.
        • mel.la Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 19.12.09, 14:46
          Astra21 zgadzam sie z Toba. Ja i moje dzieci tez mamy sklonnosci do
          tycia. Znam osoby szczuple czy wrecz chude ktore wrzucaja w siebie
          wszystko... i frytki, hamburgery, slodycze... jak my bysmy tak jedli to
          wazylibysmy chyba po 200 kg jak nie wiecej.
          • mimose Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 19.12.09, 14:59
            Takie osoby zewnętrznie może są ładne, ale wewnątrz mają ruinę.
        • merlotka30 achacha!!! 19.12.09, 16:15
          mam tAKIE
          > GENY ŻE TYJE NAWET OD BIAŁEGO PIECZYWA

          Widzisz to co ja?
          Właśnie od białego pieczywa się tyje.
          Z takimi poglądami sama pracujesz na swoją na otyłość i to nie geny,
          a wadliwe nawyki żywieniowe wyniesione z domu, a z którymi powinnaś
          dać sobie radę przy odrobinie inteligencji i instynku
          samozachowawczego.
          Ale pozostajesz gruba... sprawa jest prosta.
          pa.
          • mel.la Re: achacha!!! 19.12.09, 16:32
            Widzisz to co ja?
            Właśnie od białego pieczywa się tyje.
            Z takimi poglądami sama pracujesz na swoją na otyłość i to nie geny,
            a wadliwe nawyki żywieniowe wyniesione z domu, a z którymi powinnaś
            dać sobie radę przy odrobinie inteligencji i instynku
            samozachowawczego.
            Ale pozostajesz gruba... sprawa jest prosta.
            pa.


            Nie kazdy lubi ciemny chleb ! Mnie od ciemnego chleba skreca, mam
            nadkwasote. Madrzyc sie jest latwo mhmmm....
            • aniorek Re: achacha!!! 20.12.09, 11:49
              Chleb nie jest obowiazkowym skladnikiem diety, w wielu krajach w ogole
              sie go nie spozywa, To tylko zapychacz i moze byc zastapiony czyms
              innym.
          • astra21 Re: achacha!!! 19.12.09, 17:30
            To że napisałam że tyje od białego pieczywa to nie znaczy że je jem,
            zacznij czytać uważnie zanim zarzucisz komuś brak inteligencji!
            Jem pieczywo razowe które co tu ukrywać nie raz jest obrzydliwe.
            Wiesz co zmieniłam juz i tak swoje nawyki żywieniowe poniewaź tyje
            równieź: od makaronu, ryżu,sera żółtego, produktów zawierających
            węgolowodany, mąkę, sosów,no i oczywiście słodyczy,również musze
            uważać na to by nie jeść ryb i kapusty bo zawirają jod a ja mam
            problemy z tarczycą oraz od zbyt dużych ilości białks też się tyje.
            • easyblue Re: achacha!!! 20.12.09, 10:09
              > tyje
              > równieź: od makaronu, ryżu,sera żółtego, produktów zawierających
              > węgolowodany, mąkę, sosów,no i oczywiście słodyczy
              Ależ od tego tyje każdy, nie tylko ten ze skłonnością do tycia:)
            • agent.orange Re: achacha!!! 20.12.09, 12:15
              > To że napisałam że tyje od białego pieczywa to nie znaczy że je jem,
              > zacznij czytać uważnie zanim zarzucisz komuś brak inteligencji!
              > Jem pieczywo razowe które co tu ukrywać nie raz jest obrzydliwe.
              > Wiesz co zmieniłam juz i tak swoje nawyki żywieniowe poniewaź tyje
              > równieź: od makaronu, ryżu,sera żółtego, produktów zawierających
              > węgolowodany, mąkę, sosów,no i oczywiście słodyczy,również musze
              > uważać na to by nie jeść ryb i kapusty bo zawirają jod a ja mam
              > problemy z tarczycą oraz od zbyt dużych ilości białks też się tyje.


              Odchudzanie się nie polega na jedzeniu lub nie różnych rzeczy a na jedzeniu z
              UMIAREM oraz RUSZANIU się! Każdy tyje od od makaronu, ryżu,sera żółtego,
              produktów zawierających węgolowodany, mąkę, sosów nie ma bata. Trzeba tylko jeść
              mniej i się ruszać
            • ezri Re: achacha!!! 20.12.09, 18:16
              astra21 napisała:

              > To że napisałam że tyje od białego pieczywa to nie znaczy że je
              jem,
              > zacznij czytać uważnie zanim zarzucisz komuś brak inteligencji!
              > Jem pieczywo razowe które co tu ukrywać nie raz jest obrzydliwe.
              > Wiesz co zmieniłam juz i tak swoje nawyki żywieniowe poniewaź tyje
              > równieź: od makaronu, ryżu,sera żółtego, produktów zawierających
              > węgolowodany, mąkę, sosów,no i oczywiście słodyczy,również musze
              > uważać na to by nie jeść ryb i kapusty bo zawirają jod a ja mam
              > problemy z tarczycą oraz od zbyt dużych ilości białks też się tyje.

              Uwielbiam to zasłanianie się niedoczynnością tarczycy. :-d
              Sama choruję na niedoczynnośc. Wagę mam w normie. Nie stosuję
              żadnych drastycznych diet. Unikam słodyczy i alkoholu, regularnie
              odwiedzam endokrynologa (kontrola TSH, FT3 i FT4) + godzinne cardio
              4 x w tygodniu.
              Przeczytaj jeszcze raz produkty, które wymieniłas. Tym się każdy
              upasie.
              Przestań jęczec i bierz się do roboty.
              • lucusia3 Re: achacha!!! 21.12.09, 00:19
                Drodzy Państwo!
                astra21 napisała to, co jedzą Polacy. Kluchy, pierogi, ziemniaki, buły z gruba ilością masła/margaryny, chleb (nawet niby ciemny taki z Tesco, to biała mąka, farba, polepszacze i może na skórce trochę otrąb), panierowane tłuste mięso, a sałatki to ugotowane jarzyny zalane majonezem. No i oczywiście ciasta i torty plus słodkie wino czy wódeczka.
                Tłuszcz i cukry proste. Dokładnie to co tuczy. Jednak, jeśli nikt nigdy nie jadł niczego innego, to nic innego nie zna. Od dziecka słyszał, że trawa to dla zajęcy, talerz trzeba opróżniać do końca, a ci dziwni ludzie z Włoch czy innych, to jedzą same robale i syfy, nie to co nasza kuchnia.
                Bardzo trudno przestawić się, zwłaszcza, jeśli domownicy mają takie samo nastawienie i nie widzą potrzeby zmian. Tu trzeba naprawdę lat i bardzo silnej edukacji aby były zmiany.
                A co do:
                godzinne cardio 4 x w tygodniu.
                to dla wielu ludzi,którzy mają rodzinę, dom i pracę (a chcą jeszcze z 7 godzin się przespać) czysta abstrakcja. I mówię to podkreślając, że nie oglądam telewizji dłużej niż średnio 2 godziny tygodniowo - głównie wiadomości, a robię to jak już się nie dam rady ruszyć a dzieci mi na 100% nie dadzą jeszcze spać. I proszę mi tu nie wyjeżdżać z tekstami, że jakbym chciała, to po drodze z pracy znajdę fajny klub fitness, albo wezmę hantle w domu to też dam radę. Dałabym, spokojnie te 8 godzin tygodniowo (ćwiczenia plus dojazd,przebranie się) mogłabym zając tylko dla siebie i swojego wyglądu.Mogę i klub, i ćwiczenia w domu, ale kosztem czasu z dziećmi, ugotowania wyważonego i zdrowego posiłku, rozmowy z mężem czy rodzicami, czy nawet przeczytania serwisu w internecie. W związku z tym będe mniej wysportowana, ale w doskonałych stosunkach z dziećmi, z mężem, z dziadkami, przyjaciółmi, orientująca się w świecie, zdrowa - bez nadciśnienia i zepsutych zębów. Według mnie jest to warte więcej niż wytrenowana sylwetka.
                • gadery Re: achacha!!! 21.12.09, 09:19
                  Teoretycznie można z mężem i dziećmi chodzić na basen albo grać w
                  squasha, a jak jest ciepło jeździć na rowerze.
                • ezri Re: achacha!!! 21.12.09, 09:53
                  Dla chcącego nic trudnego. Mam w domu niemowlę, pracuję w domu przy
                  tłumaczeniach, wieczorem mąż wraca z pracy, przejmuje wartę a ja idę
                  cwiczyc. No ale pretekst dobry jak każdy inny.
                  Co do tematu. Nie interesuje się figurą moich znajomych. Mam
                  chudych, grubych średnich przyjaciół i znajomych. Drażni mnie tylko
                  jęczenie "jestem gruba" nad talerzem ze schabem albo nad pączkiem w
                  kawiarni. Przeszkadza Ci twoja figura - weź się za siebie i nie
                  marudź.
                  • hermina5 Re: achacha!!! 21.12.09, 10:45
                    Mam w domu niemowlę, pracuję w domu przy
                    > tłumaczeniach, wieczorem mąż wraca z pracy, przejmuje wartę a ja
                    idę
                    > cwiczyc. No ale pretekst dobry jak każdy inny.

                    Zatem sugeruję wyobrazić sobie, ze masz 6 latka i 3 latka i
                    pracujesz dojezdzając komunikacją miejska przez 40 minut na etacie
                    przez 8-10 godzin. Potem znów 40 minut i odbierasz dwójkę dzieci z
                    przedszkola i złobka. Nie masz pojecia co napisałaś w tym zdaniu -
                    "mam w domu niemowlę , pracuję przy tłumaczeniach"
        • jukalive Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzina 19.12.09, 23:59
          Bez urazy, ale w obozach koncentracyjnych nie było grubych.. Jeżeli człowiek
          konsekwentnie je choć trochę mniej niż wydatkuje, to nie utyje. A ponadto ważne
          są zdrowe nawyki żywieniowe.
          • aniorek Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzina 20.12.09, 11:51
            No i to jest bardzo madry post, bo podstawa odchudzania jest prosta - spalac wiecej niz sie spozywa. Kto jest na diecie, a nie chudnie, na pewno je za duzo.
          • hermina5 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzina 21.12.09, 10:47

            > Bez urazy, ale w obozach koncentracyjnych nie było grubych

            Nie bylo też zywych z transportu po dwóch latach. Na palcach dwóch
            rak mozna policyzc ludzi, którzy przezyli oboz od roku załozenia po
            rok likwidacji czyli niskie numery.
        • senseiek Kobieto! Od pieczywa wszyscy bardzo tyja.. :) 20.12.09, 16:55

          > By schudnąć musiałabym żywic się dosłownie samą trawą, mam tAKIE
          > GENY ŻE TYJE NAWET OD BIAŁEGO PIECZYWA więc nie mów mi czy dbam o
          > siebie czy nie bo dbam o siebie nieraz bardziej niż osoby chude.

          Kobieto! Od pieczywa wszyscy bardzo tyja.. :)

          Dlatego nie jem sniadan i kolacji, zeby uniknac jedzenia chleba.
          • iluminacja256 Re: Kobieto! Od pieczywa wszyscy bardzo tyja.. : 20.12.09, 20:55
            >Dlatego nie jem sniadan i kolacji, zeby uniknac jedzenia chleba

            Zatem przemianę materii masz już tak spierniczoną, ze niedlugo
            zaczniesz tyć z powietrza. Gratuluje mądrosci ...
        • wj_2000 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 19:18
          astra21 napisała:

          > By schudnąć musiałabym żywic się dosłownie samą trawą, mam tAKIE
          > GENY ŻE TYJE NAWET OD BIAŁEGO PIECZYWA

          Ty chyba jesteś przysłowiowa blondynka, biała jak to pieczywo od którego dziwiąc
          się nie chudniesz.
          No bo białe pieczywo, cukier to "biała śmierć". Jedz czarne, niedużo, a schudniesz.
          I nie mów o genach. Owszem, są szczęśliwcy co mają geny, które by ich zgubiły
          przez całą wieczność w przeszłości, gdy jedzenia brakowało i przeżyć mogli ci,
          co oszczędnie gospodarowali jedzeniem. Jak się trafiła jakaś zdobycz, czy drzewo
          z dużą ilością owoców, to trzeba było jeść i nabierać wagi, b za miesiąc czy
          nawet za tydzień mogło na dłużej nic nie być do jedzenia.
          Rozwój techniki (i biologii i chemii itd.) spowodował, że w naszej części
          świata, od jakichś stu, a może dopiero 50 lat, jest nadmiar żywności. Po raz
          pierwszy.
          Odruchy wrodzone mamy by jeść do rozpuku i robić zapasy. Przy zdrowych
          genach
          to prowadzi do nieszczęścia nadwagi. Wadliwe geny, akurat są korzystne!!!
          Ale nie odwracaj kota ogonem. Nie z genów się tyje, a z nadmiaru żywności.
          Wiem co mówię. Moja mama i moje ciotki ważyły po 100 kilo (i to pół wieku temu).
          Ja sam, na pierwszej lekcji w szkole zostałem (akurat przez katechetkę) nazwany
          pączek, bo taki byłem pulchny.
          Ale jestem człowiek racjonalny. Od 19 roku życia kontroluję to co jem. Nie po to
          by się komuś podobać, ale by się dobrze czuć. By móc bez zasapania wejść na 4 te
          piętro, podbiec do autobusu, czy zawiązać sznurówki.
          Parę razy sobie odpuściłem, a BMI poszybowało do 30. Przez większość czasu
          utrzymuję je w granicach 25-26.
          Jem dość mało, ale dzięki zgłębieniu zasad Montignaca, nie jestem nigdy głodny,
          mam dużą, nawet bardzo dużą listę potraw i surowców.
          Lenistwo i bezmyślność leżą u podstaw (ogromnej większości) przypadków otyłości.
          • to.niemozliwe Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 21.12.09, 08:50
            Nie znam nikogo, kto autentycznie stosowałby metodę Montignac i nie
            był w granicach tzw. normy wg. BMI, chyba, że ma jakąś przewlekłą
            chorobę, która utrudnia utrzymanie wagi.
        • thea19 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 20:19
          od bialego pieczywa to akurat kazyd tyje:-)
          chudniecie to nie taka prosta sprawa, trzeba sie niezle napracowac i nie konczyc
          po uzyskaniu odpowiedniej wagi aby uniknac efektu jojo
          KAZDY moze schudnac, trzeba tylko chciec i zadne tam geny nie przeszkadzaja w
          chudnieciu
          bo niby jaki to gen??? glupia wymowka zwyklego lenia
        • lucusia3 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 21.12.09, 00:00
          astra21 napisała:
          > mam tAKIE GENY ŻE TYJE NAWET OD BIAŁEGO PIECZYWA
          od białego pieczywa sie tyje przede wszystkim. To praktycznie puste kalorie, błyskawicznie spalane. Jak łyżeczka cukru.
        • eme-se Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 04.06.10, 16:57
          biale pieczywo tuczy i jest niezdrowe. Nie dziwie sie, ze nie mozesz
          schudnac
      • misself Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 13:50
        jukalive napisała:

        > Dla mnie wartością jest zdrowie, witalność, sprawność fizyczna. Nie mam nic
        > przeciwko ludziom otyłym, jednak uważam, że po prostu nie dbają oni o siebie w
        > takim sensie, że doprowadzając do otyłości narażają swoje zdrowie na szwank. Na
        > pewno tusza nie jest jedynym miernikiem atrakcyjności. Liczy się dusza,
        > charakter, serce, czy lubię z daną osobą gadać, przebywać.

        Zgadzam się z Tobą.
        To nie jest kwestia kompleksów czy zazdrości :) Bo nie uważam, żeby niski
        wskaźnik BMI wiązał się z większą atrakcyjnością. Lubię różnorodność, także w
        ludzkich kształtach.

        Ale zdrowie jest ważne. I dlatego zachęcałabym otyłą koleżankę do zrzucenia
        nadwagi - dla jej własnego dobra. Dlatego sama schudłam 12 kg.
    • mimose Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 19.12.09, 14:58
      Nie przeszkadza mi lekka nadwaga, ale otyłość tak - i nie ze względów
      estetycznych, bo nikt nie każe mi patrzeć na takie osoby, ale zdrowotnych -
      cukrzyce, miażdżyce, zawały, problemy z chodzeniem, ze stawami, itd.

      Myślę, że atrakcyjność zależy od proporcji, od twarzy i stanu ciała - wiele osób
      ma nadwagę, ale za to ładną buzię; w przypadku kobiet na przykład, weźmy taką
      Kim Kardashian sprzed roku - pupę ma wielką, ale ma ładne wcięcie w tali, duży
      biust, ładną twarz i zadbane ciało - jędrne, nie obwisłe, bo nawet chuda osoba
      może być nieatrakcyjna, kiedy ma obwisłe piersi czy skórę.

      Ja jestem szczupła, ale mam za to zaburzone proporcje - klatkę piersiową mam
      wąską, w tym małe piersi, szczupłą talię, ale za to większe biodra, na których
      teraz również przytyłam, więc wg mnie nie wygląda to ładnie, wg innych tak. Gusta.

      • mimose Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 19.12.09, 15:03
        I powiem Ci, że jak pojedzie się na wieś, gdzie większość osób ma nadwagę,
        kobiety nierzadko cellulit + ludzie nie są zadbani, bo nie ma na to czasu i
        sensu, skoro się w polu robi, i przyjadę ja (chociaż dzisiejsze pokolenie
        młodych to już raczej szczupłe dziewczęta) - szczupła - a według nich ktoś kto
        ma anoreksję czy coś, to też mi się smutno robi, kiedy słyszę ciągle - jedz,
        jedz, bo ci kości wystają, bo chuda, bo to, bo tamto. To też nie jest miłe...
        Tam najlepiej od stołu nie odchodzić.
    • fatamorgana0 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 19.12.09, 15:40
      W moim odczuciu to jest przede wszystkim kwestia zdrowia a nie
      estetyki. Nadwaga powoduje wiele chorób i dolegliwosci i skutecznie
      skraca zycie.
    • stara-a-naiwna :-) 19.12.09, 17:27
      O gustach się nie dyskutuje i nie ejst łądne co jest łądne ale co
      się komu podoba...
      mnie kręcą faceci przy kosci
      i wolę więcej niż mniej :-)

      a chudzi.... dla mnie musza bardzo nadrabiac charakterem

      Wiadomo, że skrajna grubość (otyłość) już nie jest fajna (ani mi sie
      nie podba i nie ejst dla mnie atrakcujna, bo kojazry mi się z
      kaectwem - problemy w poruszaniu się, zawiązaniu sobie butów)

    • koala_tralalala Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 19.12.09, 17:32
      Moda na szczuplosc i wrecz obsesyjne dbanie o wage nie ma wiele
      wspolnego z estetyka (wcale nie chodzi o to co jest ladniejsze, bo
      to wylacznie kwestia gustu).

      Cialem sygnalizujemy przynaleznosc do grupy spolecznej. Teraz grubi
      sa ludzie biedni, wykonujacy malo prestizowe zawody. Akurat
      niedawno czytalam ciekawe badania dotyczacych jednego z bogatych
      panstw UE: wsrod kobiet na stanowiskach tylko 4% ma nadwage, wsrod
      najnizszych warstw spolecznych ponad 50%.

      Im jestes wyzej w hierarchii spolecznej, tym bardziej mozesz sobie
      pozwolic by ktos dbal o twoje cialo (dietetyk, trener) oraz na
      korty, konie, itp. czyli stac cie tez by spedzac czas w roznych
      fajnych miejscach zamiast jedzenia/siedzienia przed telewizorem.
      Nawet jedzenie w bardzo dobrych restauracjach to obecnie malenkie,
      fikusne porycyjki roznych frykasow, a nie wielke porcje dla gornika,
      ktory spala 5000 kcal na dobe.

      Poza tym ludzie najbardziej pozadaja tego co jest rzadkie lub trudne
      do zdobycia. W swiecie latwego jedzenia, a taki jest teraz swiat
      ludzi bialych pozadana jest szczuplosc (utuczyc sie latwo).

      A zatem: jestes szczuply, masz wysportowane cialo, zadbane wlosy -
      udalo ci sie w zyciu. Wielki piwny brzuch czy rozmiar XXL to duza
      ilosc informacji o czlowieku, zanim nawet otworzy usta.

      No a "dyskryminacja" czy tez zle traktowanie otylych bierze sie z
      tego ze ludzie nie szanuja osob, ktore uwazaja za gorsze od siebie.
      • astra21 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 19.12.09, 18:03
        Dużo osób ma np. różne schorzenia przez które tyją albo przz leki,
        ja np. nie dośc że mam problemy z tarczyćą to jeszcze zaburzenia
        hormolne. Wiele kobiet nawet o tym nie wie.Nie mam pięknych ,
        zadbanych włósów ponieważ mi wypadły z powodu nadmiaru testostronu
        dostałam łojotokowego zapalenia skóry. I jest mi przykro ponieważ
        włosy są ozobą kobiety. Kilka lat mi zabrało chodzenie po lekarzach
        i szuaknie przyczyny tego co mi dolega.Więc radze się zastanowić
        zanim sie kogoś oceni jako osobę mało inteligętną czy leniwą tylko
        dlatego bo ma nadwage.
        • koala_tralalala Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 19.12.09, 18:27
          Doskonale sobie z tego zdaje sprawe. Tylko ile osob ma ochote sie
          zaglebiac w nasze problemy? GARSTKA. Reszta dokonuje szybkiej oceny
          i juz siedzimy w worku "nieciekawy".

          Ty inaczej oceniasz nadwage, bo patrzysz ze swojej perspektywy
          (twoja choroba). Wiekszosc nie ma najmniejszej ochoty, by sie nad
          tym zastanawiac.

          Zreszta w kontaktach miedzyludzkich 75% to pierwsze wrazenie. Ilez
          madrych wspanialych ludzi NIE poznalismy blizej i nawet nie wiemy ze
          tacy sa, bo nam nie odpowiadali w pierwszym kontakcie?
          O stosunkach damsko-meskich nawet nie wspominam.
    • s.p.7 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 19.12.09, 21:34
      z jednej strony nie ma to więkrozego znaczenia
      to w gruncie rzeczy moda spoleczna chyba ze przyjmuje postac choroby

      niemniej nie stoi nic na parzeszkodzie by wygladac tak jak sie tego chce, dieta,
      treningi i zalatwione
      • mel.la Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 19.12.09, 23:06
        niemniej nie stoi nic na parzeszkodzie by wygladac tak jak sie
        tego chce, dieta,
        treningi i zalatwione


        No jak ktos chce sie cale zycie katowac i tylko zielsko jesc i
        intensywnie cwiczyc to owszem... moj syn cwiczy na silowni 3-4 razy w
        tygodniu, je malo ziemniakow, nie smaruje chleba ani maslem ani
        margaryba, mieso tylko chude, tluste odkraja, uwielbia salate i
        surowki i jest otyly i nie chudnie!!! Badania wszystkie porobil
        (tarczyca, cukier itd) i co?? Co jeszcze ma zrobic? Ach... krytykowac
        to kazdy potrafi jesli nie ma sam problemu...
        • s.p.7 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 19.12.09, 23:10
          krytykowac?
          kto chce kogo i za co?

          czasem to kwestia sily woli i umiejetnosci,
          wiedzy naukowej

          w zyciu ludzie maja wymówki albo wyniki - takie jest mozje podejscie
          • mel.la Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 19.12.09, 23:30
            czasem to kwestia sily woli i umiejetnosci,
            wiedzy naukowej


            Silnej woli? Przepraszam bardzo, ale do czego?? Jakiej umiejetnosci?
            Jakiej wiedzy? U nie jednego specjalisty bylismy, moj mlodszy brat w
            wieku 20 lat mial tak wysoki cholesterol ze nie mozna bylo go
            zmierzyc - przekraczal skale! a ojciec mojego dziecka mial tak
            wysokie cisnienie - wrodzone, ze gdybys takie dostal to bys juz nie
            zyl! Ech... nie bede juz dyskutowac w tym temacie... szkoda slow...
            kazdy tylko w siebie zapatrzony, zero zrozumienia dla innych...
            • s.p.7 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 00:09
              czasami ten cholesterol to jest po prostu bajka, ludzie zyja z choleterolem
              ktory przekracza kilakkrotnie smiertelna dawkę i nic im nie jest...
              cholesterol czesto jest potrzebny,

              zero zroumienia? dla czego?
              ja nie mam zrozumienai dla głupich wymowek.

              Natomiast jesli ktos ma silne predyspozycje do tycia...
              to jego sprawa czy sie odchudza czy nie.
              ja wiem ze mozliwosci w tym zakresie sa spore, nie mowie ze łatwe ale dla
              zdecydowanej wiekrzosci ludzi pelne.

              mysle ze w wiekrzosci to bardziej kwetia autoakceptacji wlasnego wygladu oraz
              nie ulegania spolecznym modom

              a otoylosc to czasami kwestia tego co sie je, jak sie je, kiedy, oraz ile, takze
              stylu zycia, kultury, czy realziacji nawet.
              To bardzo zlozone a to co zlozone nie jest latwe kiedy jet duzo czynnikow
              dzialajacych przeciwko kierunkowi w jakim chielibysmy krztaltowc wlasne cialo
              • easyblue Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 10:27
                > Natomiast jesli ktos ma silne predyspozycje do tycia...
                > to jego sprawa czy sie odchudza czy nie.
                W bardzo ekstremalnych przypadkach faktycznie jest tak, że niekórzy
                tyją z przysłowiowego powietrza. Ale to zdarza sie naprawdę
                baaardzo, baaardzo rzadko.

                Co do wysokiego ciśnienia - mój ojciec miał takie. 220 to u niego
                była norma. Ale po wylewach, gdy jego dieta uległa zdecydowanej
                zmianie + pare kilo mniej, ma... 120/80. A całe życie słyszał, zę
                widać taka jego natura, zę ma wysokie i nie powinien go zbytnio
                zbijać.
                • lifeisaparadox Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 11:26
                  Coza różnica, gruby czy chudy, większa lub mniejsza trumna - taki ostateczny
                  rozrachunek.
          • gnago ?? 20.12.09, 15:29
            jestem nadciśnieniowcem na tabletkach od 10 lat - przechodzona grypa. A
            nadciśnienie tajemniczo mi mija w zachodniopomorskim.
        • phalaenopsis Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 14:32
          Można się uprzeć w takim razie i - chcieć na siłę
          zostać 'baletnicą' - głodzić się, skoro diety nie działaja - lub
          można zastanowić się, czy to, czego chcę, jest dla mnie najlepsze.
          Zastanów się, czy konieczne jest odpowiadanie gustom ludzi o
          ograniczonych horyzontach.
          Ja np. nigdy nie zejdę poniżej rozmiaru 42, bo jestem wysoka i
          szeroko zbudowana. Poniżej pewnej wagi (która jest w środku
          przedziału 'norma', jednak) zaczynają mi się problemy hormonalne.
          Mam organizm taki, a nie inny. Ludzie są różni!
          Pytanie, dla czyich opinii mam sobie układać życie pod sylwetkę
          modelki?
          To prawda, w Oświęcimiu ludzie chudli, ale wypadały im także włosy,
          zęby... a kwestia przeżycia była także kwestią czasu, który tam
          spędzali. Dlatego uważam, że kwestią nie jest, czy można, ale - w
          imie czego i za jaką cenę?
        • gnago Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 15:22
          Proste, na siłowni trening aerobowy bez odżywek na masę. A jedzenie-
          wszystko na talerz . Ale zjada tyle ile zmieści się pod jego dłonią na
          talerzu. Wszystko i aż tle (bez przekąsek- zamiast tego czysta woda)
        • wj_2000 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 19:55
          mel.la napisała:
          > intensywnie cwiczyc to owszem... moj syn cwiczy na silowni 3-4 razy w
          > tygodniu, je malo ziemniakow, nie smaruje chleba ani maslem ani
          > margaryba, mieso tylko chude, tluste odkraja, uwielbia salate i
          > surowki i jest otyly i nie chudnie!!! Badania wszystkie porobil
          > (tarczyca, cukier itd) i co?? Co jeszcze ma zrobic?

          Mięso obrośnięte tłuszczem, za jeszcze mnóstwo tłuszczu niewidocznego zawartego
          w komórkach mięśnia. Wieprzowiny jeść się nie powinno.
          A co z piwem (i ogólniej z alkoholem)? Piekielna ilość kalorii.
          A w ogóle radzę zapoznać się z ideami Montignaca. Od kiedy zacząłem stosować
          jego metodę jestem szczupły i najedzony. Gorąco polecam.
        • cossa Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 21:48
          a insulina? również po obciążeniu grukozą

          pozdrawiam,
    • 4v zależy jak na to patrzeć 20.12.09, 12:00
      i przede wszystkim co masz na myśli pisząc o kobietach "przy kości"? taka
      średniego wzrostu (165cm)... dla niektórych "przy kości" to już będzie waga
      60kg, dla innych 80, dla innych 100...

      ... tak czy inaczej każde wychylenie BMI ponad (lub pod) normę jest niezdrowe
      dla organizmu. i nie należy patrzeć w kategoriach "atrakcyjna-nieatrakcyjna" czy
      ulegać kretyńskim modom (choćby lansowanej modzie na "wieszaki"). modne powinno
      być zdrowie. zawsze i wszędzie. oczywiście nie zawsze jest, bo im więcej
      grubasów i chudzielców, tym więcej się lekarze i farmaceuci nachapią.

      pytasz, jakie kobiety mi się podobają? normalne. 165cm wzrostu to 50-60kg wagi.
      takie są najatrakcyjniejsze. bez przegięć w obie strony. obleśnych niezdrowych
      przegięć
      • gnago Re: zależy jak na to patrzeć 20.12.09, 15:27
        BMI to jedna wielka chucpa. Nie uwzględnia kośćca, umięśnienia. Każdy
        muskularny facet to wg. BMI tłuścioch. Ja sam od nastolatka byłem na
        bakier z BMI mimo że chudy byłem jak szczapa, masa kostna była duża jak
        na wzrost. Inna sprawa że masywne kości to oznaka skłonności do łatwego
        tycia.
    • sapalka1 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 12:44
      Owszem osoby, ktore maja nadwage bywaja dyskryminowane (doradza im sie
      schudniecie - slyszalam takie bezczelne rady w stosunku do osoby z nadwaga), ale
      osoby szczuple tez bywaja atakowane, sygeruje im sie anoreksje, sa przekonywane
      ze powinny wiecej jesc (na sile) itd. Czasami rzeczywiscie nadwaga wynika z
      lenistwa i osoba z nadwaga wyglada bardzo zle, natomiast czasem przyczyna
      zarowno nadwagi jak i niedowagi sa choroby. Wtedy takie "dobre rady" dobijaja
      tych, ktorzy w wyniku choroby borykaja sie z nadwaga lub niedowaga.
      • lifeisaparadox Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 13:40
        Nadwaga jest raczej wynikiem rozpusty, dajmy na to amerykanie którzy mają więcej
        pieniędzy od przeciętnego Kowalskiego, mogą sobie pozwolić na fundowanie
        pysznego jedzenia, a Kowalski musi zaciskać pasa.
    • opinia_publiczna_online Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 13:16
      Na swój sposób każdy może czuć się dyskryminowany.
    • norit Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 13:33
      Jestem gruba (nienawidzę szczerze określenia "przy kości") więc chyba to nie
      będzie dyskryminacja jeżeli napiszę, że grube kobiety nie są atrakcyjne. Dla
      mnie gruba kobieta, niezależnie od tego jak bardzo zadbana, elegancka itp. jest
      odpychająca.
      U facetów (w granicach rozsądku) mi to nie przeszkadza :)
      • lifeisaparadox Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 13:41
        norit napisała:

        > Jestem gruba (nienawidzę szczerze określenia "przy kości") więc chyba to nie
        > będzie dyskryminacja jeżeli napiszę, że grube kobiety nie są atrakcyjne. Dla
        > mnie gruba kobieta, niezależnie od tego jak bardzo zadbana, elegancka itp. jest
        > odpychająca.
        > U facetów (w granicach rozsądku) mi to nie przeszkadza :)

        Bzdurzysz i masz depresję
    • plynny gruby to brzydki 20.12.09, 14:25
      tyle w temacie.
    • kaczynski_lechu ludzie otyli nie sa godni zaufania, jeżeli nie 20.12.09, 14:55
      potrafia walczyć ze swoimi słabościami to ni mozna im ufać. Sa słabi
      i pozbawieni silnej woli. Niestety do pracy nie przyjąłbym osoby
      otyłej. Z tego względu, ze jezeli brak jej w życiu osobistym
      konsekwencji, silej woli i wstydu a takich mi nie potrzeba! Zdrowi i
      wysportowaniu ludzie - to jest przyszłość!
      • gnago Re: ludzie otyli nie sa godni zaufania, jeżeli ni 20.12.09, 15:34
        jeść pić trzeba .ale o wiele bardziej niewybaczalne są używki. Człowiek
        rozumny nie pali .bo nie palił. Nikotyniści to ludzie o niskiej
        samoocenie i woli z definicji. Gruby przy pracy to najwyżej śmierdzi od
        potu. A palacze z 8 h minimum pół godziny extra na fajce ucinają
    • rumianek88 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 15:34
      Moje stanowisko jest takie:
      Jeśli chodzi o ludzi grubych/przy kości, to nigdy takim osobom nie
      dokuczam, nie ubliżam, nie pokazuję palcem. Ale jednocześnie uważam,
      że często te osoby są takie na własne życzenie i nawet wiele z nich
      chciałoby schudnąć, tylko nie potrafią sobie odmówić tuczącego
      jedzenia (np słodyczy), albo zmusić się do uprawiania sportu. to
      świadczy o słabej woli a ja nie lubię takich ludzi. Zaznaczam
      oczywiście, ze nie generalizuję, każdy jest inny.
      Czy ktoś przy kości może być atrakcyjny? Może, bo niektórym to
      pasuje. Tyle, że nie wszystkim- są tacy ludzie, którzy po prostu
      wyglądają źle, gdy mają za dużo tłuszczyku. i nie widzę powodu, dla
      którego miałabym udawać, że taka osoba wygląda dla mnie w porządku.
      Jest jeszcze jedna sprawa. Część (ale ponownie podkreślam, że nie
      wszystkie) osób z nadmiarem kilogramów wypomina szczupłym ich ładną
      sylwetkę, naśmiewa się z nich, wyzywa od anorektyków- lecząc zapewne
      w ten sposób swoje kompleksy. Bardzo mi się to nie podoba. Ja ważę 50
      kg (w sam raz), jestem drobna i szczupła i nigdy się nie odchudzam,
      jem co chcę a wiele razy słyszałam, że pewnie nie dojadam itp. Nawet,
      jakbym się odchudzała, co z tego? Co to kogo obchodzi? To moja
      sprawa, mój poświęcony czas,moja silna wola w to zaangażowana.
    • senseiek Nic dziwnego, ze pojdziesz do lozka z byle kim.. 20.12.09, 16:18

      > Witam. Jestem facetem z tych dużych misiakowatych i nie mam nic przeciwko
      > rubensowskim kształtom uważam je za coś atrakcyjnego i bardzo kobiecego, ale
      > też nie mam nic przeciwko ludziom szczupłym i zgrabnym w sensie filigranowej
      > firury. Też są to przyjemne walory jak dla mnie, seksowne i kobiece.

      Jestes malo atrakcyjnym facetem, wiec masz nisko polozona poprzeczke. Nic dziwnego, ze pojdziesz do lozka z byle kim.

      > Tylko trochę mam mieszane odczucia jak to jest z tymi modami na szczupłość,

      Szczuplosc to nie moda. To stan naturalny kazdego czlowieka. Niemowle jak sie rodzi nie jest grube. W dawnych prehistorycznych czasach wszyscy ludzie byli chudzi, bo mieli niedobor jedzenia, za ktorym uganiali sie caly wolny czas na polowaniach, przemieszczajac sie na nogach duze odleglosci, wiec spalali wszystki niepotrzebny tluszcz. W nieco pozniejszych rolniczych czasach, musieli orac, sadzic, zbierac zbiory, karmic zwierzeta hodowlane itd. itp. wiec tez zuzywali caly zapas energi.

      A w dzisiejszych czasach, wywlekacie sie z domow do auta, pozniej 8+ godzin w biurze, krecac sie jedynie w pokoju, a w wiekszosci siedzac. Pozniej jazda autem do hipermarketu, do restauracji. W efekcie, malo ruchu, za duzo jedzenia i efekty sa nieublagane.

      To ogolna dostepnosc relatywnie taniego jedzenia, i brak pohamowania w jego przyjmowaniu (ktoz nie powie, ze jedzenie to czysta przyjemnosc?! :) jest zrodlem otylosci w spoleczenstwie.

      > czy dużo ludzi myśli inaczej niż ja, że ludzie przy kości są nieatrakcyjni i
      > należy się katować żeby zrzucić kilogramy aby dopasować się do upragnionego
      > ideału, jednocześnie napiętnując grubszych?

      Przede wszystkim nie wolno bylo dopuscic do spasienia sie.. To naprawde nie jest takie trudne! np. ja jem tylko i wylacznie obiad, w zimie drugie dane, koniecznie mieso, i raz na pare dni zupa. A w lecie tylko samo 2 danie. Wogole nie jem sniadan, i kolacji- gdy to robilem na efekty (tycie) mimo, ze robie mnostwo cwiczen fizycznych (minimalnie 300 pompek dziennie, max to 500, 100 brzuszkow, dziennie) nie trzeba bylo dlugo czekac.

      > Bo tak z tego co widzę to
      > przynajmniej u nas w kraju trend do kompleksów to nic nowego, tak samo jak
      > niechęć do inności, a inność to zdaje się nadwaga.

      Jestem z inteligenckiego krakowa (wiec moze to wplywa na kulture ludzi) ale od czasow podstawowki nie spotkalem sie z jawnym pietnowaniem grubych ludzi. Poza oczywiscie ostracyzmem towarzyskim. Ktory chyba nie jest niczym dziwnym, gdy osoba otyla nie moze wykonywac polowy milych rzeczy wspolnie z nami..
      Ludzie lubiacy dobrze wygladac chodza na silownie, plywalnie, lodowisko, rolki, na rower sie zapraszaja, ping-pong, tenis, koszykowke, pilke nozna, karate, dyskoteke.. Przebywaja w swoim gronie.
      A osoby grube, ktore dobrze sie z tym czuja sa rzadkoscia w tych miejscach. Od czasu do czasu widac kogos kto pragnie sie zmienic, ale to wyjatek od reguly, i przewaznie szybko sie poddaje. Nie wytrzymujac tempa.

      Chyba sie zgodzisz ze mna ze jakbym zaprosil na wspolna jazde rowerem po walach wisly kobiete ktora wazy 80-90 kg, to by mi padla na trawe, po przejechaniu pierwszych 10 km.. A jezdze 50 km w ciagu dnia w lecie..
      • rumianek88 Re: Nic dziwnego, ze pojdziesz do lozka z byle ki 20.12.09, 18:15
        senseiek napisał:

        np. ja jem tylko i wylacznie obiad, w zimie drugie dane

        -Hmm, to akurat nie jest za bardzo zdrowo, jedna porcja jedzenia
        dziennie. I trochę dziwne, że tyjesz, jak zaczynasz normalnie jeść.
        Ja jem zwyczajnie, sniadania, obiady, kolacje, nigdy niczego sobie
        nie odmawiam. Też uprawiam sport (kiedyś 500 brzuszków dziennie to
        była norma), moje treningi były raczej kondycyjne niż siłowe (karate
        i góry). Ale też nie zauważyłam, zebym tyła, kiedy mam nawet dłuższą
        przerwe (kiedyś po skręceniu kostki i naderwaniu ścięgien przez pół
        roku trenowałam bardzo niewiele i nie przytyłam w ogóle)
        • senseiek Re: Nic dziwnego, ze pojdziesz do lozka z byle ki 20.12.09, 21:01
          > -Hmm, to akurat nie jest za bardzo zdrowo, jedna porcja jedzenia
          > dziennie. I trochę dziwne, że tyjesz, jak zaczynasz normalnie jeść.

          To bardzo proste- jedzenie sprawia przyjemnosc.. ;)
          Wiec jak jest cos w lodowce to przekaszam co godzine, na sniadanie 5 kanapek, na kolacje 5 kanapek (w koncu jak sie kupi chleb, to musze go zjesc w pojedynke w ciagu 2 dni, bo pozniej bedzie niesmaczny). A jak nastawiam sie na jedzenie w restauracji wietnamskiej, to nic nie kupuje, lodowka jest pusta to nie moge podjadac nawet jakbym chcial.. :)
      • thea19 Re: Nic dziwnego, ze pojdziesz do lozka z byle ki 20.12.09, 20:38
        zalezy jaka to kobieta hehe
        ja w porywach mialam 75kg (optymalna waga dla mojej budowy 65kg) przy 165cm
        wzrostu (tkanka tluszczowa byla w normie) wlasnie od roweru
        uda jak kwadraty, lydki tez za to tylek wysoko i ramiona ladne
        w spodniach kiepsko wygladalam niestety:-(
        teraz wole aquafitnes
        • senseiek Re: Nic dziwnego, ze pojdziesz do lozka z byle ki 20.12.09, 20:56
          > zalezy jaka to kobieta hehe
          > ja w porywach mialam 75kg (optymalna waga dla mojej budowy 65kg) przy 165cm
          > wzrostu (tkanka tluszczowa byla w normie)

          Wow.. Ty 65 kg przy 165 cm wzrostu, nazywasz optymalna waga? :)

          Jedna moja kochanka ma 168 cm i wazy 50 kg, i wyglada extra.. Nie odchudza sie bynajmniej- po prostu nie je duzo.. ;)

          Druga moja kochanka ma 168 cm i 54 kg, i juz troche widac, na brzuszku faldzik.. :)

      • iluminacja256 Re: Nic dziwnego, ze pojdziesz do lozka z byle ki 20.12.09, 21:02
        >np. ja jem tylko i wylacznie obiad, w zimie drugie dane, koniec
        > znie mieso, i raz na pare dni zupa. A w lecie tylko samo 2 danie.
        Wogole nie je
        > m sniadan, i kolacji- gdy to robilem na efekty (tycie) mimo

        Napisąłm Ci juz powyzej co o tym myslę i to samo powie ci kazdy
        ditetyk - swoją genialną dieta pt. TYLKO obiad tak sobie
        rozregulowałes przemianę materii, z eteraz zaczniesz juz tyć nawet
        od jedzenia jabłek - wiec nie ma się co dziwic, z e tyłes od
        śniadań...Z punktu widzenia dietetyki twoja dieta jest tak samo
        szkodliwa jak dieta ludzi nie jedzących nic pzrez cały dzięń i
        wieczorem wtryniających mega kolację.
        • senseiek Re: Nic dziwnego, ze pojdziesz do lozka z byle ki 20.12.09, 21:51

          > Napisąłm Ci juz powyzej co o tym myslę i to samo powie ci kazdy
          > ditetyk - swoją genialną dieta pt. TYLKO obiad tak sobie
          > rozregulowałes przemianę materii, z eteraz zaczniesz juz tyć nawet
          > od jedzenia jabłek - wiec nie ma się co dziwic, z e tyłes od
          > śniadań...Z punktu widzenia dietetyki twoja dieta jest tak samo
          > szkodliwa jak dieta ludzi nie jedzących nic pzrez cały dzięń i
          > wieczorem wtryniających mega kolację.

          Jako male dziecko jadlem i sniadanie, i zupe i obiad, i kolacje. Jaki byl efekt? Ze bylem najgrubszym i najwiekszym dzieckiem do chyba 4 klasy podstawowki.. Bojka wygladala tak ze kladlem sie na kims, i sie poddawal bo nie mogl sie spode mnie wydostac.. ;)

          A co do Twojej teorii nt rozregulowanej przemiany materii to powiem tyle, ze polowa swiata, szczegolnie w cieplych krajach, i poludniowa europa tak robi- obiad jedza gdy slonce zajdzie. I jakos nie ma tam tak duzo grubasow jak w USA/UK.. A najmniej jest wsrod buszmenow i dzikusow.. ;)

          Slowo "obiad" w moim przypadku moze byc troche mylace- bo kiedy dla innych ludzi jest on jedzony w srodku dnia, ja go jem po obudzeniu, tzn. budze sie o 12-13, kapie sie i ide do restauracji na obiad. I pozniej nic juz nie jem do nastepnego dnia. Ew. pije ze 4 piwka wieczorem i noca w klubie 2-3. Pozniej ide spac ok 6 rano.
          • hermina5 Re: Nic dziwnego, ze pojdziesz do lozka z byle ki 21.12.09, 11:01
            Wybacz, ale obiad jedzony w restauracji o godz. 13. jako jedyny
            posiłek i do tego 6 piw wieczorem mozna nazwac wszystkim, ale na
            pewno nie racjonalną, zdrową dietą. Szczerze mówiac dawno nie
            słyszałam o tak niezdrowej diecie...

            ze po
            > lowa swiata, szczegolnie w cieplych krajach, i poludniowa europa
            tak robi- obia
            > d jedza gdy slonce zajdzie.

            A co to ma wspólnego z Toba, jak ty jesz o 13? A jesli chcesz
            twierdzić, ze połowa Europy je tylko obiad to sorry, ale się mylisz,
            nie ma zadnego kraju, który wpadl na taki pomysł.

            A co do poludniowej Europy i UK/USA - róznica nie polega na tym, ze
            jedni jedza raz dziennie , a inni cztery - ale na tym - co jedzą .
            Podstawa kuchni hiszpńskiej/włoskiej/francuskiej sa warzywa, owoce
            morza, ryby i zapiekanki warzywno-mięsne + sery i węglowodany z
            makaronów i ryżu , a podstawą kuchni anglosaskiej obecnie jsst fast
            food - obrzydliwe pączki, hamburgery, cheesburgery, jakiweś zestawy
            na wynos z frytkami i colą itp.
            • senseiek Re: Nic dziwnego, ze pojdziesz do lozka z byle ki 21.12.09, 15:38

              > Wybacz, ale obiad jedzony w restauracji o godz. 13. jako jedyny
              > posiłek i do tego 6 piw wieczorem mozna nazwac wszystkim, ale na
              > pewno nie racjonalną, zdrową dietą. Szczerze mówiac dawno nie
              > słyszałam o tak niezdrowej diecie...

              Ja nie mowilem, ze jestem na diecie.. ;)

              Ale prawda jest taka, ze jestem najlepiej wygladajacym wsrod moich znajomych rowiesnikow (tzn 35+ latkow) i kilkunastu mlodszych. U nich widac poczatki, lub juz gotowy beben piwny.. A u mnie kratke na brzuchu, i piers odpowiednio wymodelowana..

              Zonki ich karmia jakby niczym szli do kopalni fedrowac, a oni ida tylko do biura przed ekran monitora. Wiec na efekty uboczne malzenstwa nie trzeba czekac dlugo.. ;)

              > A co do poludniowej Europy i UK/USA - róznica nie polega na tym, ze
              > jedni jedza raz dziennie , a inni cztery - ale na tym - co jedzą .
              > Podstawa kuchni hiszpńskiej/włoskiej/francuskiej sa warzywa, owoce
              > morza, ryby i zapiekanki warzywno-mięsne + sery i węglowodany z
              > makaronów i ryżu , a podstawą kuchni anglosaskiej obecnie jsst fast
              > food - obrzydliwe pączki, hamburgery, cheesburgery, jakiweś zestawy
              > na wynos z frytkami i colą itp.

              Mocno upraszczasz. W fast foodach podajacych hamburgery na obiad jada biedota, ktorej nie stac na prawdziwa restauracje..
      • drugilogin Re: Nic dziwnego, ze pojdziesz do lozka z byle ki 20.12.09, 21:47
        senseiek napisał:

        > Jestes malo atrakcyjnym facetem, wiec masz nisko polozona poprzeczke. Nic dziwn
        > ego, ze pojdziesz do lozka z byle kim.

        To raczej ty masz jakieś problemy z samoakceptacją które projektujesz na mnie i
        na moje życie prywatne i intymne.

        > Szczuplosc to nie moda. To stan naturalny kazdego czlowieka. Niemowle jak sie r
        > odzi nie jest grube.

        Jest też totalnie nieporadne i niezdolne do przetrwania, co wcale nie jest
        stanem naturalnie niezmiennym.

        > W dawnych prehistorycznych czasach wszyscy ludzie byli chu
        > dzi, bo mieli niedobor jedzenia, za ktorym uganiali sie caly wolny czas na polo
        > waniach, przemieszczajac sie na nogach duze odleglosci, wiec spalali wszystki n
        > iepotrzebny tluszcz. W nieco pozniejszych rolniczych czasach, musieli orac, sad
        > zic, zbierac zbiory, karmic zwierzeta hodowlane itd. itp. wiec tez zuzywali cal
        > y zapas energi.

        Rozumiem że jak jeździsz samochodem to tak, żeby ostatni kilometr pchać auto do
        następnej stacji benzynowej, żeby czasem nie został zbyteczny zapas benzyny?

        Chyba że generalnie jeździsz jak Flintstonowie?

        > To ogolna dostepnosc relatywnie taniego jedzenia, i brak pohamowania w jego prz
        > yjmowaniu (ktoz nie powie, ze jedzenie to czysta przyjemnosc?! :) jest zrodlem
        > otylosci w spoleczenstwie.

        Raczej dobrobyt i dlatego np. większość ludzi w krajach wyżej rozwiniętych ma
        nadwagę a większość ludzi w krajach nisko rozwiniętych jest szczupła tudzież
        przymiera glodem.

        > Chyba sie zgodzisz ze mna ze jakbym zaprosil na wspolna jazde rowerem po walach
        > wisly kobiete ktora wazy 80-90 kg, to by mi padla na trawe, po przejechaniu pi
        > erwszych 10 km.. A jezdze 50 km w ciagu dnia w lecie..

        No tak, ale mimo swoich 100 brzuszków i 50km oraz całego zaaferowania ani
        mądrzejszy nie będziesz, ani bardziej inteligentny czy atrakcyjny dla płci
        przeciwnej jeśli emocjonalny kartofel jesteś.. no tak, najwyżej bzykniesz byle
        kogo kto przełknie coś innego na rzecz sylwetki...
        Poza tym pomimo swojego karate, pływania, 100 brzuszków dziennie i pociskania
        50km na rowerku byłbyś jak Małysz kontra Pudzianowski z gościem powiedzmy o 50%
        grubszym od siebie który powiedzmy choćby pracuje fizycznie te 8 godzin, już bez
        siłowni czy czegoś tam. No bez szans, śmierć w oczach.

        Tak poza tym, uwielbiam dyskoteki i wymiatam na nich lepiej niż 90% ogółu mimo
        że mam nadwagę jak mało który. Kwestia jak się sam ze sobą czujesz.
        • senseiek Re: Nic dziwnego, ze pojdziesz do lozka z byle ki 20.12.09, 23:05

          > > Jestes malo atrakcyjnym facetem, wiec masz nisko polozona poprzeczke. Nic
          > dziwn
          > > ego, ze pojdziesz do lozka z byle kim.
          >
          > To raczej ty masz jakieś problemy z samoakceptacją które projektujesz na mnie i
          > na moje życie prywatne i intymne.

          Sam powiedziales, ze Ci bez roznicy czy uprawiasz sex z brzydka czy ladna, czy z gruba czy chuda..
          No chyba, ze nie rozumiesz slow ktorych uzywasz tzn rubensowskie ksztalty. Przyklad:
          www.wiatrak.nl/wp-content/uploads/rubens_4.jpg
          > Rozumiem że jak jeździsz samochodem to tak, żeby ostatni kilometr pchać auto do
          > następnej stacji benzynowej, żeby czasem nie został zbyteczny zapas benzyny?

          Kubica tak jezdzi, zeby mu zostaly same opary w baku.. ;)

          > Raczej dobrobyt i dlatego np. większość ludzi w krajach wyżej rozwiniętych ma
          > nadwagę a większość ludzi w krajach nisko rozwiniętych jest szczupła tudzież
          > przymiera glodem.

          Abstrahuujac od tematu dyskuji- gdy w krajach wysoko rozwinietych jest nadmiar zywnosci, to zamiast przeznaczyc nadmiar na glodujace nisko rozwiniete, to jest ona niszczona, wprowadzane sa limity produkcji na nastepne lata, kary za przekroczenie limitu (np. nie tak dawno mleka) itp. mechanizmy, tylko by trzymac cene na stalym wysokim poziomie..

          > No tak, ale mimo swoich 100 brzuszków i 50km oraz całego zaaferowania ani
          > mądrzejszy nie będziesz, ani bardziej inteligentny

          Z tym sie zgodze. Jak sie poswieca czas na cwiczenia, to nie mozna ich poswiecac na rozwoj umyslowy. I vice versa.

          > czy atrakcyjny dla płci
          > przeciwnej

          A z tym sie nie zgodze. Kobiety pociaga meskosc, miesnie i dzika zwierzeca sila. Z inteligencikiem mozna porozmawiac, ale nie bedzie z nim dzikiego namietnego seksu, jak uklada spodnie, majtki i skarpetki w kosteczke na krzesle.. ;)

          Szczegolnie intelektualistki marza o meskim facecie.

          > jeśli emocjonalny kartofel jesteś.. no tak, najwyżej bzykniesz byle
          > kogo kto przełknie coś innego na rzecz sylwetki...

          Jesli mialbym do wyboru bzykniecie rubensowej kobiety takiej jak na obrazku ktorego link dalem, ktora bedzie spedzac caly dzien w bibliotece czytajac ksiazki, i rozwijajac sie duchowo i intelektualnie, albo glupiutkiej modelki, to niestety bym wybral to drugie, gdyz do seksu potrzebna jest namietnosc. Jesli kobieta nie jest atrakcyjna seksualnie, to przeciez nie dojdzie do niczego bo nie dam fizycznie rady...

          Podczas seksu licza sie feromony i testosteron, a nie wyksztalcenie i intelektualne gadki, ktore tak naprawde nudza wiekszosc kobiet. Sprobuj rozmawiac z kobietami o np. programowaniu.. Nawet studentki informatyki po AGH wymiekaja.. ;)

          > Poza tym pomimo swojego karate, pływania, 100 brzuszków dziennie i pociskania
          > 50km na rowerku byłbyś jak Małysz kontra Pudzianowski z gościem powiedzmy o 50%
          > grubszym od siebie który powiedzmy choćby pracuje fizycznie te 8 godzin, już be
          > z
          > siłowni czy czegoś tam. No bez szans, śmierć w oczach.

          Troszke upraszczasz. Karateka moze znac techniki ktore zalatwi najwiekszego pracownika fizycznego, w ciagu sekundy nie bedzie mogl walczyc..
          Golota mimo 20-30 kg przewagi wagi nad swoim rywalem Adamkiem, przegral dosc szybko..

          > Tak poza tym, uwielbiam dyskoteki i wymiatam na nich lepiej niż 90% ogółu mimo
          > że mam nadwagę jak mało który. Kwestia jak się sam ze sobą czujesz.

          Jak chodzilem do Energy 2000 to tanczylem doslownie 8 godzin non-stop, z 10 min przerwa na kupowanie piwa. Doslownie. Wiekszosc facetow na "dyskotece", tylko podtrzymuje sciany, a tancza gora pare minut..
          • drugilogin Re: Nic dziwnego, ze pojdziesz do lozka z byle ki 21.12.09, 00:38
            senseiek napisał:

            > > To raczej ty masz jakieś problemy z samoakceptacją które projektujesz na
            > mnie i
            > > na moje życie prywatne i intymne.
            >
            > Sam powiedziales, ze Ci bez roznicy czy uprawiasz sex z brzydka czy ladna, czy
            > z gruba czy chuda..
            > No chyba, ze nie rozumiesz slow ktorych uzywasz tzn rubensowskie ksztalty.

            Nie dążę do stwierdzenia że nie ma ludzi nieatrakcyjnych, ale do tego że
            grubaski są atrakcyjne, szczególnie młode i żywe duchem, zadowolone i pozytywnie
            nastawione.
            Za bardzo skupiasz się na cielesności, czy to jedyna twoja zaleta skoro tak to
            drążysz?

            > Abstrahuujac od tematu dyskuji- gdy w krajach wysoko rozwinietych jest nadmiar
            > zywnosci, to zamiast przeznaczyc nadmiar na glodujace nisko rozwiniete, to jest
            > ona niszczona, wprowadzane sa limity produkcji na nastepne lata, kary za przek
            > roczenie limitu (np. nie tak dawno mleka) itp. mechanizmy, tylko by trzymac cen
            > e na stalym wysokim poziomie..

            No tak, to wszystko wynik zawiści otyłych ludzi względem szczupłych głodujących
            sylwetek :>

            > > czy atrakcyjny dla płci
            > > przeciwnej
            >
            > A z tym sie nie zgodze. Kobiety pociaga meskosc, miesnie i dzika zwierzeca sila
            > .

            Pod warunkiem że chcesz wystraszyć kobietę, to tak, są to atuty w tym kierunku.

            >Z inteligencikiem mozna porozmawiac, ale nie bedzie z nim dzikiego namietnego
            > seksu, jak uklada spodnie, majtki i skarpetki w kosteczke na krzesle.. ;)

            Wysportowana sylwetka nie czyni człowieka Casanovą, wiesz?

            > Szczegolnie intelektualistki marza o meskim facecie.

            Ta, a nader wszystko te z wyższych sfer uwielbiają inteligentnych chamów.

            > Jesli mialbym do wyboru bzykniecie rubensowej kobiety takiej jak na obrazku kto
            > rego link dalem, ktora bedzie spedzac caly dzien w bibliotece czytajac ksiazki,
            > i rozwijajac sie duchowo i intelektualnie, albo glupiutkiej modelki, to nieste
            > ty bym wybral to drugie, gdyz do seksu potrzebna jest namietnosc. Jesli kobieta
            > nie jest atrakcyjna seksualnie, to przeciez nie dojdzie do niczego bo nie dam
            > fizycznie rady...

            No dobra, ale wiesz w czym rzecz? Duże kobiety kojarzą się z siłą a już w
            szczególności duże i wysokie, no i zazwyczaj czują się silne bo tak otoczenie je
            odbiera, takie bardziej męskie a poza tym o zgrozo w tym często upatrują swoich
            atutów i chcą pokazać facetowi jakie to one są odważne i mocne we wszystkim a
            nader wszystko w łóżku - masz poczucie że zaraz cię zjedzie w tyłek bo tak się
            rozochaca w tych rozbiegach i afiszuje.
            Zaś chudzinki czują się słabsze, bardziej kruche, subtelne, nie chcą żebyś je
            skrzywdził, a co za tym idzie są bardziej kobiece.
            Fizyczność kształtuje psychikę i zachowanie.

            Takie mam obserwacje. Powiedz że się nie zgodzisz że to są ważne rzeczy.

            > Podczas seksu licza sie feromony i testosteron, a nie wyksztalcenie i intelektu
            > alne gadki, ktore tak naprawde nudza wiekszosc kobiet. Sprobuj rozmawiac z kobi
            > etami o np. programowaniu.. Nawet studentki informatyki po AGH wymiekaja.. ;)

            To że się napsikasz feromonami i odgryziesz kawałek blatu stołu przy którym
            siedzicie z kobietą nie oznacza odrazu sukcesu w podbojach :-)

            > Troszke upraszczasz. Karateka moze znac techniki ktore zalatwi najwiekszego pra
            > cownika fizycznego, w ciagu sekundy nie bedzie mogl walczyc..
            > Golota mimo 20-30 kg przewagi wagi nad swoim rywalem Adamkiem, przegral dosc sz
            > ybko..

            To, jak było z niedoświadczonym Pudzianowskim kontra otrzaskany Najman bardziej
            pasuje do przykładu. Tylko 25kg różnicy. Pudzian to taki bardziej fizyczny,
            ciągniki przeciąga, opony przerzuca, beczki itd. a wpiernicz w ciągu 44 sekund
            zafundował kolesiowi co ninjitsu z tajlandzkim lataniem szczupakiem znał.
            Pudziach kopnął pare razy, kwestia sporna czy to low-kicki były czy kopanie
            piłki, a potem tylko cepy leciały...
            Zredukujmy to do naszych warunków osiedlowych - grubas co kegi z piwem przerzuca
            na magazynie z alkoholem, kontra lubiący jogging i rowerek, weekendowy karateka
            co i na zawodach regionalnych w kategorii średnio-lekkiej drugie miejsce zajął.
            Domniemając że karateka nie jest islamskim ekstremistą, a grubas żydem, do walki
            raczej by nie doszło po poglądowym rzucie okiem.

            > Jak chodzilem do Energy 2000 to tanczylem doslownie 8 godzin non-stop, z 10 min
            > przerwa na kupowanie piwa. Doslownie.

            Co takiego było na tym parkiecie, że zmusiło cię do kupienia i wypicia piwa w 10
            minut? :-O

            > Wiekszosc facetow na "dyskotece", tylko
            > podtrzymuje sciany, a tancza gora pare minut..

            Jak djowi w energy wskoczy gadka w połączeniu z jego ulubionymi domowymi
            remiksami w tle to nic tylko piwo pod ścianą i na przeczekanie wziąść sytuację...
            • senseiek Re: Nic dziwnego, ze pojdziesz do lozka z byle ki 21.12.09, 01:51

              > Nie dążę do stwierdzenia że nie ma ludzi nieatrakcyjnych, ale do tego że
              > grubaski są atrakcyjne, szczególnie młode i żywe duchem, zadowolone i pozytywni
              > e
              > nastawione.

              Mowisz o mniejszosci..
              Czesciej sa spotykane mlode grubaski z kompleksami, niezadowolone z zycia
              dziewice ktore nigdy nie byly na randce, bo ich nikt nie zaprosil.. sfrustowane,
              z depresja lub nigdy nie przechodzaca chandra.. Nigdy nie zapraszane na imprezy
              szkolne i towarzyskie.

              Niestety znalem takie..

              > Za bardzo skupiasz się na cielesności, czy to jedyna twoja zaleta skoro tak to
              > drążysz?

              Najwidoczniej.. ;)

              > Pod warunkiem że chcesz wystraszyć kobietę, to tak, są to atuty w tym kierunku.
              > Ta, a nader wszystko te z wyższych sfer uwielbiają inteligentnych chamów.

              Znalem kiedys mloda 25 letnia pania adwokat ktora "robila sie wilgotna" na sama
              mysl o Pudzianie (sama to twierdzila).. :)

              > No dobra, ale wiesz w czym rzecz? Duże kobiety kojarzą się z siłą a już w
              > szczególności duże i wysokie, no i zazwyczaj czują się silne bo tak otoczenie j
              > e
              > odbiera, takie bardziej męskie a poza tym o zgrozo w tym często upatrują swoich
              > atutów i chcą pokazać facetowi jakie to one są odważne i mocne we wszystkim a
              > nader wszystko w łóżku - masz poczucie że zaraz cię zjedzie w tyłek bo tak się
              > rozochaca w tych rozbiegach i afiszuje.

              Hehe.. Jakbys opowiadal o mojej Agacie.. Ale ona ma 168 cm wzrostu (a ja 186 cm)
              Kiedys mowi, "kupilam kajdanki. jak przyjdziesz nastepnym razem to cie zgwalce".. ;)

              > Zaś chudzinki czują się słabsze, bardziej kruche, subtelne, nie chcą żebyś je
              > skrzywdził, a co za tym idzie są bardziej kobiece.

              Masz w tym sporo racji.

              Ale tez spotykane sa odwrotne sytuacje- maly/mala musi byc krzykliwy, glosny,
              bezczelny, wygadany, zeby go dostrzezono. Wysocy sa zauwazalni od razu, wiec na
              ogol sa spokojni i opanowani. Nie musza ciagle pokazywac ze "istnieja".

              > Fizyczność kształtuje psychikę i zachowanie.

              To poziom estrogenow i testosteronu ksztaltuje psychike.
              Zauwaz co sie dzieje z mezczyzna podczas operacji zmiany plci. Lekarze podaja mu
              estrogeny i robia kuracje hormonalna, i jego mozg zmienia sie z typu meskiego na
              zenski. Byl kiedys taki program, ktory nagrywali w ciagu 1 roku podczas takiej
              przemiany (razem z fizycznym rozcieciem meskosci i wymodelowaniem w pochwe).
              Robili badanie rezonansowe mozgu "mezczyzny" przed i po podaniu estrogenu i
              innych hormonow, i w ciagu 1-2 tygodni zmienila mu sie aktywnosc polkol mozgowych!!
              "Mezczyzna" mowil, ze teraz mu sie chce plakac (czego nigdy wczesniej nie czul).. ;)


              > To że się napsikasz feromonami i odgryziesz kawałek blatu stołu przy którym
              > siedzicie z kobietą nie oznacza odrazu sukcesu w podbojach :-)

              Ja tam wole jak kobieta mnie zdobywa.. Niech ona gryzie stol.. :DDD

              Niech pokaze, ze ma dobre geny i twarde zeby.. :D

              > To, jak było z niedoświadczonym Pudzianowskim kontra otrzaskany Najman bardziej
              > pasuje do przykładu.

              Niee.. no.. teraz zartujesz sobie.. Pudzian trenowal karate pare lat. Jak wogole
              mozesz mowic o nim niedoswiadczony??

              > Tylko 25kg różnicy. Pudzian to taki bardziej fizyczny,
              > ciągniki przeciąga, opony przerzuca, beczki itd. a wpiernicz w ciągu 44 sekund
              > zafundował kolesiowi co ninjitsu z tajlandzkim lataniem szczupakiem znał.

              Najmanowi to i ja bym wpieprzyl.. Dostal by z ushiro mawashi keage jodan i
              poszedl spac.. :P

              > Pudziach kopnął pare razy, kwestia sporna czy to low-kicki były czy kopanie
              > piłki, a potem tylko cepy leciały...
              > Zredukujmy to do naszych warunków osiedlowych - grubas co kegi z piwem przerzuc
              > a
              > na magazynie z alkoholem, kontra lubiący jogging i rowerek, weekendowy karateka
              > co i na zawodach regionalnych w kategorii średnio-lekkiej drugie miejsce zajął.
              > Domniemając że karateka nie jest islamskim ekstremistą, a grubas żydem, do walk
              > i
              > raczej by nie doszło po poglądowym rzucie okiem.

              W takich wypadkach wystarczy, zeby karateka zrobil jakies efektowne kopniecie w
              stylu wspomnianego ushiro mawashi keage jodan (czyli kopniecie z obrotu w glowe,
              noga prosta w kolanie, dzieki czemu nabiera duzej szybkosci obrotu) i
              powiedzenie "wy...dalaj" i zwykle ludzie ktorzy nie mieli do czynienia z
              sztukami walk sikaja po nogach, nie wazne jakiego rozmiaru lub wzrostu sa.. ;)

              A po kopnieciu w skron np. mawashi geri jodan, takze grubasowi robi sie ciemno w
              oczach i nie wie co sie dzieje..

              > > Jak chodzilem do Energy 2000 to tanczylem doslownie 8 godzin non-stop, z
              > 10 min
              > > przerwa na kupowanie piwa. Doslownie.
              >
              > Co takiego było na tym parkiecie, że zmusiło cię do kupienia i wypicia piwa w 1
              > 0
              > minut? :-O

              Odchudzanie.. :D

              > Jak djowi w energy wskoczy gadka w połączeniu z jego ulubionymi domowymi
              > remiksami w tle to nic tylko piwo pod ścianą i na przeczekanie wziąść sytuację.

              Oni specjalnie puszczaja nieciekawa nute zeby "naklonic" ludzi by poszli do baru
              cos zamowic.. ;) w koncu na tym sie najwiecej zarabiaja..
              • drugilogin Re: Nic dziwnego, ze pojdziesz do lozka z byle ki 21.12.09, 13:18
                senseiek napisał:

                > Mowisz o mniejszosci..
                > Czesciej sa spotykane mlode grubaski z kompleksami, niezadowolone z zycia
                > dziewice ktore nigdy nie byly na randce, bo ich nikt nie zaprosil.. sfrustowane

                To w twojej głowie tak to wygląda. Ja znam takie grubaski, nie dość że dziwnym
                trafem świetnie wymiatają na parkiecie (nadrabiają kompleksy?), to już dla
                przykładu w energy faceci nie mogą się od nich odkleić. Może powiesz że liczą na
                łatwą zdobycz, może one same też tak myślą i są sfrustrowane tym przyrównaniem,
                a może każdy to inaczej widzi i pewnie to jest najwłaściwsze zrozumienie. Sęk w
                tym że szczupłe myślą tak samo albo podobnie i jakoś nie widzę różnicy, każda
                kobieta chce być szanowana a nie wyrywana i chędożona przez testosteron.

                > Hehe.. Jakbys opowiadal o mojej Agacie.. Ale ona ma 168 cm wzrostu (a ja 186 cm
                > )
                > Kiedys mowi, "kupilam kajdanki. jak przyjdziesz nastepnym razem to cie zgwalce"
                > .. ;)

                No a czy tak samo ochoczo poszedł byś gdyby Agata miała 186 cm wzrostu?

                > Ale tez spotykane sa odwrotne sytuacje- maly/mala musi byc krzykliwy, glosny,
                > bezczelny, wygadany, zeby go dostrzezono. Wysocy sa zauwazalni od razu, wiec na
                > ogol sa spokojni i opanowani. Nie musza ciagle pokazywac ze "istnieja".

                No nie wiem ja jestem wysoki prawie jak ty a w dodatku szeroki ale najczęściej
                czuję się częścią tłumu, pomimo że nie jestem jakiś cichy ani mało ruchliwy.

                > > To, jak było z niedoświadczonym Pudzianowskim kontra otrzaskany Najman ba
                > rdziej
                > > pasuje do przykładu.
                >
                > Niee.. no.. teraz zartujesz sobie.. Pudzian trenowal karate pare lat. Jak wogol
                > e
                > mozesz mowic o nim niedoswiadczony??

                Każdy komentator lub choćby trochę kumaty w MMA stwierdził że Pudzian w
                profesjonalnych walkach nie ma najmniejszych szans bo wogóle nie ma techniki.
                On sam mówił że jest na pierwszym szczeblu rozwoju w tym kierunku i ma strasznie
                dużo pracy nad sobą i swoimi umiejętnościami.

                > Najmanowi to i ja bym wpieprzyl.. Dostal by z ushiro mawashi keage jodan i
                > poszedl spac.. :P

                Musiał by już spać w trakcie tego heroicznego ataku :)
                Obrócił by się wtedy na drugi bok.

                > W takich wypadkach wystarczy, zeby karateka zrobil jakies efektowne kopniecie w
                > stylu wspomnianego ushiro mawashi keage jodan (czyli kopniecie z obrotu w glowe
                > ,
                > noga prosta w kolanie, dzieki czemu nabiera duzej szybkosci obrotu) i
                > powiedzenie "wy...dalaj" i zwykle ludzie ktorzy nie mieli do czynienia z
                > sztukami walk sikaja po nogach, nie wazne jakiego rozmiaru lub wzrostu sa.. ;)

                No nie wiem, musisz powiedzieć Agatce żeby tak Cię kopnęła w trakcie waszych
                figli, ciekawe czy padniesz...

                > A po kopnieciu w skron np. mawashi geri jodan, takze grubasowi robi sie ciemno
                > w
                > oczach i nie wie co sie dzieje..

                Oglądnij "Ninja Assassin", jest tam całkiem realistycznie zrobiona jedna scena
                (w przeciwieństwie do całej reszty), gdy głowny bohater posiadający umiejętność
                znikania, teleportacji, obcinania głów z zaskoczenia, regenerowania się energią
                chi, obczajone wszystkie czakry i mordercze punkty ninja, wpada do kibla w
                którym ma zabić dużego gościa przy użyciu noża, w dodatku z zaskoczenia.
                Wygląda bardzo realistycznie :)
                • senseiek Re: Nic dziwnego, ze pojdziesz do lozka z byle ki 21.12.09, 17:28
                  > > Hehe.. Jakbys opowiadal o mojej Agacie.. Ale ona ma 168 cm wzrostu (a ja
                  > 186 cm
                  > > )
                  > > Kiedys mowi, "kupilam kajdanki. jak przyjdziesz nastepnym razem to cie zg
                  > walce"
                  > > .. ;)
                  >
                  > No a czy tak samo ochoczo poszedł byś gdyby Agata miała 186 cm wzrostu?

                  A ja mialbym 168? ;)
                  No to wtedy bylbym jej seks zabawka, sprzataczka, praczka i kucharka.. ;)

                  Zreszta i tak w tej chwili jestem w.w. ;)

                  > Każdy komentator lub choćby trochę kumaty w MMA stwierdził że Pudzian w
                  > profesjonalnych walkach nie ma najmniejszych szans bo wogóle nie ma techniki.

                  Moim zdaniem on bedzie mial problem, gdy walka zejdzie do parteru, i zacznie sie wersja zapasnicza. Tu na pewno bedzie mogl miec problem z doswiadczonymi zawodnikami, bo w karate nie ma takich technik.

                  > On sam mówił że jest na pierwszym szczeblu rozwoju w tym kierunku i ma straszni
                  > e
                  > dużo pracy nad sobą i swoimi umiejętnościami.

                  I to bardzo madrze i dobrze o nim swiadczy, jesli byl szczery. "wiem ze nic nie wiem", i musze jeszcze sie duuzo nauczyc, by moc mierzyc sie z najlepszymi. Pokora, szanowanie przeciwnika, nie lekcewazenie nikogo, to podstawy dobrego zawodnika i dobrego czlowieka.

                  > Musiał by już spać w trakcie tego heroicznego ataku :)
                  > Obrócił by się wtedy na drugi bok.

                  Hehehe..
                  Najman ma tylko 182 cm wzrostu, to kopniecie go w glowe byloby dziecinna zabawa.. :)
                  ushiro mawashi geri jodan to bardzo podobna technika do ushiro mawashi keage jodan (roznia sie tylko zgieciem kolana i krawedzia uderzenia, w geri jest to pieta)
                  masz w ostatniej sekundzie tego filmiku:
                  www.youtube.com/watch?v=8wwxOFeiASs
                  > No nie wiem, musisz powiedzieć Agatce żeby tak Cię kopnęła w trakcie waszych
                  > figli, ciekawe czy padniesz...

                  Mialem 15 lat temu dziewczyne z ktora cwiczylem, sparing partnerke. I ona mogla sie rownac z mezczyznami. Niestety juz nie zyje od 9 lat..


                  > Oglądnij "Ninja Assassin", jest tam całkiem realistycznie zrobiona jedna scena
                  > (w przeciwieństwie do całej reszty), gdy głowny bohater posiadający umiejętność
                  > znikania, teleportacji, obcinania głów z zaskoczenia, regenerowania się energią
                  > chi, obczajone wszystkie czakry i mordercze punkty ninja, wpada do kibla w
                  > którym ma zabić dużego gościa przy użyciu noża, w dodatku z zaskoczenia.
                  > Wygląda bardzo realistycznie :)

                  Hehe.. czuje kpnie na kilometr.. :) Pewnie grubas sie zaklinowal miedzy kibelkami.. ;P
            • hermina5 Do drugilogin 21.12.09, 11:28
              Wiesz co Drugilogin?

              Nie wiem, jak wyglądasz, ale piszesz do rzeczy, sensownie, a do tego
              masz sporo autoironii i humoru. Bardzo mi sie podobają Twoje wpisy
              w tym watku - nie zacietrzewiasz sie i nie unosisz.
              I gdyby własnie na podstawie wpisów kobieta ( a chocby i mnie tu
              wstawcie sobie) miała wybierać z kim chce sie spotkać to w polemice
              ty i senseiek , podejrzewam, ze 80% kobiet wybraloby ciebie,
              Drugilogin, bo to co produkuje Senseiek to jakieś wpisy na temat
              determinizmu dla ubogich, zwłaszcza juz te opowiesci o tym jakich
              facetów cenia intelektualistki. A cenią przede wszystkim
              INTELIGENTNYCH i sensownych w zyciu w facetow - napakowanego
              testosteronem, w jego poczuciu mega męskiego bywalca dyskotek,
              który przy bliższym poznaniu okazuje się tepawym osiłkiem mozna
              poznać wszedzie. Aż za duzo tego i wiadomo, jaka z tym przyszlosc -
              seks i nic ponad to. A nie na tym buduje sie zycie - w facecie o
              wiele istotniejsza jest zaradnosc zyciowa niż siła fizyczna i ogólne
              przyciąganie i zgranie w tym takze w łózku, a nie dzika namietnosc.
              Od samej dzikiej namietnosci to mozna co najwyzej mieć podrapane
              placy i seks przez kilka meisiecy - potem naturalnei nic z tego nie
              wyjdzie, bo jeszcze nikt na samej namietnosci zwiazku z kobieta nie
              zbudował.
              • senseiek Re: Do drugilogin 21.12.09, 16:52

                > Nie wiem, jak wyglądasz, ale piszesz do rzeczy, sensownie, a do tego
                > masz sporo autoironii i humoru. Bardzo mi sie podobają Twoje wpisy
                > w tym watku - nie zacietrzewiasz sie i nie unosisz.

                Drugi, ona na Ciebie leci.. ;)

                Ale lepiej pilnuj portfela.. ;)

                > zwłaszcza juz te opowiesci o tym jakich
                > facetów cenia intelektualistki.

                Czytasz, a nie rozumiesz, a na dokladke przekrecasz moje wypowiedzi - nie cenia, ale za jakim TESKNIA.. Ja tego nie wymyslilem, tylko od tych kobiet uslyszalem w rozmowach.. :)

                A teskni sie za tym czego sie nie ma na codzien. Za czyms nowym, nieznanym, innym. Co wywoluje dreszczyk emocji.

                > A cenią przede wszystkim
                > INTELIGENTNYCH i sensownych w zyciu w facetow - napakowanego
                > testosteronem, w jego poczuciu mega męskiego bywalca dyskotek,

                Jakbys dokladnie czytala ze zrozumieniem, to drugilogin tez jest bywalcem dyskotek. I na dokladke dyskotek techno, bo inaczej by nie wiedzial co to jest Energy 2000.. ;)

                Nota bene, nie jestem ortodoksyjnym techno maniakiem- bylem w tym roku m.in. na koncertach Nargala (czyli satanistycznym, death metalowym), Kosheen, Hey (pare dni temu).. Zreszta chodze na wszystko co jest w Klub Studio na miasteczku studenckim AGH.. :)

                > który przy bliższym poznaniu okazuje się tepawym osiłkiem mozna
                > poznać wszedzie. Aż za duzo tego i wiadomo, jaka z tym przyszlosc -
                > seks i nic ponad to. A nie na tym buduje sie zycie - w facecie o
                > wiele istotniejsza jest zaradnosc zyciowa niż siła fizyczna i ogólne
                > przyciąganie i zgranie w tym takze w łózku, a nie dzika namietnosc.
                > Od samej dzikiej namietnosci to mozna co najwyzej mieć podrapane
                > placy i seks przez kilka meisiecy - potem naturalnei nic z tego nie
                > wyjdzie, bo jeszcze nikt na samej namietnosci zwiazku z kobieta nie
                > zbudował.

                Kolejny dowod, ze czytasz i nic nie rozumiesz - bo w jednej ze swoich wypowiedzi powiedzialem drugiemu loginowi, ze jestem programista komputerowym.. (a to w tym kraju najlepiej zarabiajaca grupa pracownikow, z tym ze ja nie jestem pracownikiem tylko wlascicielem firmy produkujacej i sprzedajacej specjalistyczne programy do tworzenia grafiki trojwymiarowej)

                Powiem szczerze gardze kobietami twojego pokroju. "w facecie o
                wiele istotniejsza jest zaradnosc zyciowa" to mniej wulgarna wersja "facet musi mi przynosic kase do domu". Innymi slowy traktujesz mezczyzne jako skarbonke, i lecisz na jego pieniadze.

                Wlasnie powiedzialas "nie wazne jak facet wyglada, tylko wazne zeby duzo zarabial" i nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy.. ;)
                • drugilogin Re: Do drugilogin 21.12.09, 19:40
                  senseiek napisał:

                  > A teskni sie za tym czego sie nie ma na codzien. Za czyms nowym, nieznanym, inn
                  > ym. Co wywoluje dreszczyk emocji.

                  No a Ty za czym tęsknisz?

                  > Powiem szczerze gardze kobietami twojego pokroju.

                  Nie jesteś czasem gejem?

                  > Wlasnie powiedzialas "nie wazne jak facet wyglada, tylko wazne zeby duzo zarabi
                  > al" i nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy.. ;)

                  Oj z wielu rzeczy można sobie nie zdawać sprawy ;)
                  • senseiek Re: Do drugilogin 21.12.09, 20:03

                    > > A teskni sie za tym czego sie nie ma na codzien. Za czyms nowym, nieznany
                    > m, inn
                    > > ym. Co wywoluje dreszczyk emocji.
                    > No a Ty za czym tęsknisz?

                    Za Toba Misiu.. ;)

                    > > Powiem szczerze gardze kobietami twojego pokroju.
                    > Nie jesteś czasem gejem?

                    Taa.. Chyba kryptogej.. ;)

                    > Oj z wielu rzeczy można sobie nie zdawać sprawy ;)

                    Spoko, kiedys wyjde z ukrycia w calej okazalosci, a wtedy lepiej zrob lewatywe.. ;)
                  • malaiczula hhhmmm 28.12.09, 21:46

                    drugilogin napisał:

                    > senseiek napisał:
                    > > Powiem szczerze gardze kobietami twojego pokroju.
                    >
                    > Nie jesteś czasem gejem


                    Moze nie gej, raczej studencik-prostytutka?
    • bi75 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 16:54
      A jak odniesiecie się do ogłoszenia w Gazeta Praca Łódź 7 grudnia br."dla
      jednej z marek firmy LOreal Polska poszukujemy konsultantki.....bardzo dobra
      prezencja, zadbana skóra twarzy ładne włosy, szczupła sylwetka...."
      Zastanawiałam się czemu firma tak znana pozwoliła sobie na taką ofertę. Czy to
      dyskryminacja ?
      • rumianek88 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 18:21
        No przecież nie wezmą na konsultantkę firmy kosmetycznej kobiety,
        która ma brzydką cerę (pryszcze) albo niekształtną sylwetkę (choćby
        "boczki" wylewające się ze spodni). Niestety, praca konsultantki to
        nie praca prawnika czy księgowej, tu liczy się w dużej mierze wygląd.
        To tak, jakby ktoś posądzał o dyskryminację firmę obuwniczą, która
        nie chce zatrudnić do reklamy w tv gościa bez nóg. Konsultantka z
        branży kosmetycznej ma być "żywą reklamą" firmy, musi więc wyglądać
        bardzo dobrze. Z pewnością wiec zadbana skóra i ładne włosy to mus.
        Zastanawiałabym się jedynie co do sylwetki- przecież nawet trochę
        grubsza kobieta może wyglądać atrakcyjnie i być bardzo zadbana.
    • jacekk13 Ludzie grubi są obleśni 20.12.09, 19:00
      A swoją tuszę zwalają na geny. Prawda jest taka, że żeby schudnąc
      potrzebne są częste i ciężkie treningi+ ostra dieta. Żadnych
      tłuszczy, fast foodów i innego świństwa.
      Samokontrola to podstawa, trzeba panować nad swoją wolą
    • negative_pole Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 19:33
      Oczywiscie ze sa oblesni i sa sami sobie winni. Wiem o tym doskonale, bo sam, przez wlasne zaniedbanie, doszedlem do 130 kg!!! Horror! Pewnego dnia jak wyszedlem spod przysznica i spojrzalem w lustro, to sie przerazilem i postanowilem cos zmienic. Przeszedlem na diete Atkinsa i stracilem 40 kg - teraz waze 90 kg przy 180 cm wzrostu i dosc atletycznej budowie. Nie mam sixpacka na brzuchu i pewnie jeszcze z 5 kg moglbym zgubic, choc nad tym pracuje, ale wygladam i czuje sie o niebo lepiej. Wiem, ze bede musial przestrzegac diety i cwiczyc do konca zycia. Zaczelem biegac, po 10 km naraz - wczesniej w zyciu (nawet w szkole czy na studiach na WFie) nie przebieglbym ani kilometra. Codziennie sie waze i gdy tylko widze ze przybylo mi 0.50-1kg to przez nastepny dzien - dwa jem mniej i waga spada. Musialem wszystkie ciuchy kupic nowe - garnitury, koszule (z 18.5 w szyi do 16.5), jeansy (z 38 w pasie na 32) i inne ciuchy (z XXL na M).

      Jaki z tego wniosek? Mozna schudnac i grubi ludzie sa sami sobie winni. Trzeba miec tylko troche dyscypliny i oleju w glowie.

      Wcale mi grubasow nie zal - swoim wygladem wystawiaja sobie sami swiadectwo:
      * jestem slaby psychicznie i chociaz wiem ze otylosc szkodzi nic z tym nie robie, bo to za "trudne"
      * jak widze problem (czyli swoja tlusta i nieatrakcyjna sylwetke w lustrze) to chowam glowe w piasek i nic nie robie
      * zazwyczaj mam tone kompleksow i permanentna depreche i pocieszam sie wsuwajac tony jedzenia
      * szukam dokola winnych - typu: geny mam po mamie (ja tez, kazdy z nas ma mame, nie trzeba geniusza zeby to stwierdzic), tyje od bialego pieczywa (nic dziwnego, to jakby napisac ze po wodce jestem pijany)
      * jestem niesprawny fizycznie, pewnie chorowity, latwo sie mecze, poce i brzydko pachne, w dodatku najczesciej kolo wczesnego popoludnia robie sie spiacy

      Nie wiem, czy jako pracodawca chcialbym miec takiego pracownika, albo czy jako mezczyzna chcialbym miec partnerke charakteryzujaca sie takimi cechami. To znaczy wiem na pewno - nie chcialbym i mysle ze nikt by nie chcial...
    • ja-27 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 19:34
      Jak juz pisalam wyzej jestem chudzielcem (177cm, 49kg). Nie jestem chora, jem
      wszystko jak leci a i tak nie moge przytyc. I nie to, ze nie korzystalam z
      porady dietetyka. Ale to nic nie daje. I nie raz slyszalam od innych uwagi i o
      anoreksji i zebym wiecej jadla.
      Jednak mysle, ze pomimo uszczypliwych uwag chudzielce slysza tez pochwaly -
      jesli moge to tak nazwac. Gdyz wiele osob im zazdrosci. Osoby grubsze tego nie
      slysza. Wiec wydaje mi sie ze jest roznica. Ja moge po ataku, ze jestem
      anorektyczka wyjac czekolade i ja na ich oczach zjesc. A co ma zrobic osoba
      grubsza.

      I tez uwazam, ze wiele osob nic nie robi z kilogramami, a mogloby. Ale nie
      oceniam ludzi po wygladzie. A zatrudnilabym osobe patrzac na jej kwalifikacje, a
      nie na rozmiar. Bo to to juz na prawde glupota.
    • aeromonas Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 22:56
      Zależy, co to znaczy "przy kości". Wiadomo, że otyłość to nie jest -
      jak kiedyś mniemano - oznaka zdrowia, tylko wprost przeciwnie -
      źródło chorób. Lepiej więc, żeby ludzie byli szczupli. Może
      więc "zaglądanie do talerza" to wyraz troski. Ale jeśli ktoś jest po
      prostu nieco pulchny to chyba jeszcze nic złego i może wyglądać
      bardzo ładnie. Trochę misiakowaty facet może się podobać, o ile jest
      inteligentny i sympatyczny. Ale już obrzydliwa góra trzęsącego się
      tłuszczu - niestety nie. Grubas kojarzy mi się z kimś, kto nie
      potrafi o siebie zadbać, nie ma umiaru w żarciu i jest nieruchawy.
      Nie znam żadnego grubasa, który na dłuższą metę nie miałby z tego
      powodu jakichś dolegliwości.
    • aeromonas Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 23:00
      Sama jestem szczupła bez skłonności do tycia i czasem słyszę od
      grubszych koleżanek, że jestem "wychudzona". Więc to działa w obie
      strony. Jednak to moja waga jest prawidłowa, nie ich i to ja jestem
      silna i wytrzymała, a one nie. Więc nic sobie z tego docinania nie
      robię.
    • tfurczyni Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 20.12.09, 23:28
      Powiem tak: jako osoba od urodzenia chuda (przez uprzejmych zwana szczupłą i
      zgrabną - co piszę nie dla grzesznego chwalipięctwa, ale by ustalić hm
      standard), zawsze gustowałam w panach co najmniej 50% cięższych i większych ode
      mnie ( a mam 1,78 m), więc panowie mali nie byli, włącznie z obecnym. Wizualnie
      może mi się i podobać szczupły przystojniak, ale przytulić się do takiego nie
      mam chęci. Ten aspekt wynika że tak powiem z organizmu :)), czyli mówiąc krótko
      -nie kręcą mnie:)))). Natomiast w sferze rozumowej, to dla mnie nie ma
      znaczenia, czy ktoś ma Wagę Idealną, czy też WI+30 czy też WI-20. Dużo
      ważniejsze jest ogólne wrażenie zdrowego, zrelaksowanego, zadowolonego ciała, z
      którym chce się tańczyć i przytulać. Tak że oddal frustracje i zaczątki
      kompleksów i zrób tak, żebyś się w swoim ciele czuł dobrze - a co, to wiesz
      tylko ty :)To wystarczy.
      • hermina5 Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 21.12.09, 11:39
        O i bardzo mądry wpis.

        Nie wiem, jak wyglada facet, ktory wątek załozył, ale ja proponuję
        zrobic rzecz bardzo prostą. Stanąc przed lustrem nago i obiektywnie
        na siebie popatrzec - czy jestem własnie z tych wysokich, dużych
        facetów, którzy zawsze bedą duzi, czy tez tu i ówdzie po prostu
        wisza mi porzadne wałki tluszczu i zapusciłem się . Wazne, zeby to
        zrobić obiektywnie:)

        Jesli to punkt nr dwa to po prostu wywalic słodczycze, fast food,
        ograniczyć białą mąkę i zaczać uprawiać coś dla siebie -
        siłownia/basen, bieganie/rower - i figura się polepszy i podejscie
        do ludzi. A duzy facet, który jest co neico wysportowany jest fajny
        sam w sobie, zwłaszcza z fajnym charakterem. Takze moze być TYLKO
        lepeij:)
      • koala_tralalala Re: Ludzie przy kości a społeczna chudzizna 22.12.09, 14:58
        Wiesz, ze to jakiego partnera wybieramy, wiaze sie z tym czego od
        niego oczekujemy swiadomie lub podswiadomie? Kobety preferujace
        duzych mezczyzn (nie chodzi tu o wzrost) oczekuja, ze mezczyzna
        bedzie sie nimi opiekowal, te ktore wybieraja chudzielcow sa
        samodzielne i licza na siebie.
        Takich kryteriow jest sporo, oczywiscie jest to pewna
        informacja "statystyczna" wiec to nei jest tak ze 100% pan bedzie
        odpowiadalo temu co napisalam, lecz wiekszosc.
    • zegar.sloneczny BMI 21.12.09, 17:21
      Nie czytałem wątku, przyznaję, ale są uznane pewne medyczne normy kiedy ktoś
      jest z nadwagą, kiedy otyły. Bo otyłość szkodzi zdrowiu. Dolnej granicy BMI
      podobno nie powinno być ale uważa się, że to ok. 18
      Osobiście nie mam nic przeciw otyłym i anorektykom.
      W lesie też każde drzewo jest inne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka