Dodaj do ulubionych

zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię

31.01.04, 15:50
Ależ problem. Serce jak dzwon, czuje, wącha i smakuje. Dopóki pikawka jest
żywa możne jej produkty skierować na inną osobę. Co z tymi, którzy wcześniej
musieli oduczyć się używania pikawki, a teraz choćby chcieli to wychodzi
kostropato. Jakby głupiemu kazać nagle myśleć. Więc płaczcie, że WAs
zdradziła, cierpcie, że uczucia ulokowaliście z złej lokacie i rwijcie włosy
z głowy, że już sił nie macie. Przecież to są pozazdrosczenia godne stany w
porównaniu ze sterylnym osierdziem.
Obserwuj wątek
    • Gość: jeta Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: 212.160.225.* 31.01.04, 20:00
      i tu masz racje
      • Gość: Ethlinn Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.04, 21:24
        Tylko wiesz richelieu, powiedz to w twarz komuś kto np. właśnie dowiedział się
        o zdradzie, to raczej po mordzie Ci się dostanie;-)))) Niemniej wiadomo że
        lepiej doświadczyć całej gamy uczuć niż niedoświadczyć niczego prócz nudy i
        obojętności. Jednak tak moze powiedzieć z całą pewnością chyba tylko albo ktoś
        kto całe życie bał się ryzykować, lub ktoś kto właśnie to robił, ale patrzy na
        to już z pewnej perspektywy. W momencie gdy boli, trudno jest się z tego
        cieszyć. W tym cały problem.

        • malvvina Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 22:09
          w pewnym momencie nawet w bolu ma sie swiadomosc ze doly sa tak glebokie jak
          byly wzniesienia.
          i to jest lepsze niz letnia zupa lub sterylna codziennosc...
          a czlowiek i tak sie odnawia - nie wierze w trwale wypalenie

          > Tylko wiesz richelieu, powiedz to w twarz komuś kto np. właśnie dowiedział
          się
          > o zdradzie, to raczej po mordzie Ci się dostanie;-)))) Niemniej wiadomo że
          > lepiej doświadczyć całej gamy uczuć niż niedoświadczyć niczego prócz nudy i
          > obojętności. Jednak tak moze powiedzieć z całą pewnością chyba tylko albo
          ktoś
          > kto całe życie bał się ryzykować, lub ktoś kto właśnie to robił, ale patrzy
          na
          > to już z pewnej perspektywy. W momencie gdy boli, trudno jest się z tego
          > cieszyć. W tym cały problem.
          >
          • sniyg Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 22:49
            Człowiek się odnawia, jak sie odnowi to znaczy, że ból zniknął, upływ czasu
            złagodził cierpienie, pantha rei to wszystko. Kto może stwierdzić, co lepsze,
            co gorsze. Mamy tendencje do określania - moje większe niż twoje, tzn. z reguły
            każdy swój problem traktuje jako większy od cudzego. Przypomina mi to nieco
            nauki bogatych, że pieniądze szczęścia nie dają. Jak to ktos ładnie podsumował,
            dlaczego im nie wierzyć, gdyby było inaczej pewnie podzielili by się z nami.
            • r.richelieu Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 22:53
              ale chodzi o to właśnie, że w chwili czegośtam boli. Niektórych w takich
              sytuacjach nie boli i to oni mają problem, bo stali się stalowi zamiast ludzcy
              • Gość: az Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: *.magtel.net.pl 31.01.04, 22:58
                > ale chodzi o to właśnie, że w chwili czegośtam boli. Niektórych w takich
                > sytuacjach nie boli i to oni mają problem, bo stali się stalowi zamiast ludzcy

                Mówisz o sobie, czy też innych masz na myśli?
                • malvvina Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 22:58
                  pfffff
                • r.richelieu Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 23:05
                  AZ! zimna suka żem, nie wiedziałeś o tym? Mnie nie bolało by pewnie nawet
                  wtedy gdybym zaprosiła Cię na małe conieco, a potem za Twoim czy też bez
                  Twojego przyzwolenia porąbałabym Cię na kawałki, schowała do zamrażarki i
                  robiła z Ciebie kotlety na obiad
                  ;)
                  ha
                  • Gość: az Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: *.magtel.net.pl 31.01.04, 23:14
                    > AZ! zimna suka żem, nie wiedziałeś o tym?

                    Wiem o Tobie sporo.
                    Coraz więcej...
                    • r.richelieu Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 23:16
                      i co z tym fantem zrobisz?
                      • malvvina Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 23:18
                        oh kardynalko...!!! :-)))
                        • r.richelieu Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 23:24
                          ach Malwuś !!! ;)
                      • Gość: az Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: *.magtel.net.pl 31.01.04, 23:21
                        Kto to wie?
                        Póki co go doświadczam i wzbogacam.
                        • r.richelieu Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 23:26
                          a gdy podoświadczasz i powzbogacasz to co będzie?
                          • Gość: az Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: *.magtel.net.pl 31.01.04, 23:33
                            Zapewne padnie standardowa odpowiedź:
                            - znów miałem rację.
                            • r.richelieu Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 23:37
                              no to faktycznie standard. Ty we wszystkim mówisz prawdę, tylko nie wiem którą
                              bo jest przecież święta prawda, Tyż prawda i gówno prawda

                              a w czym miałeś rację w stosunku do mnie?
                              • malvvina Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 23:39
                                ja ci powiem : racja to to ze ryb idealny jest (oh ah) :-)))
                                • r.richelieu Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 23:58
                                  to i Ty wiesz, że ryb idealny, jej
                                  idę naszykować sztućce do ryb
                              • Gość: az Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: *.magtel.net.pl 31.01.04, 23:46
                                Mówię swoją prawdę.
                                Nie "miałeś" ino mam.
                                A że ktoś postronny brzęczy przy tej rozmowie, więc - przejdźmy do rozważań o
                                wszechświecie.
                                • r.richelieu Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 23:56
                                  postronny, dobre sobie!
                                  Malwina jest tu bardziej u siebie niż Ty i ja razem wzięci, O

                                  z Tobą słońce Ty moje rozmawiam dlatego, że lubię gdy mnie krew zalewa. To
                                  taki masaż serca, rozumiesz. ;)
                                  więc jaką masz, nie miałeś, tam prawdę na mój temat Azorku?
                                  • Gość: az Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: *.magtel.net.pl 01.02.04, 00:11
                                    Może i Malwina jest u siebie. Jednak jej aktywna obecność w naszej rozmowie
                                    powoduje zakłócenia.

                                    Uważam, że jesteś na tyle stara i skostniała, że jedynie mocne wstrząsy są w
                                    stanie przemeblować strukturę Twoich poglądów. Nie silę się na nic
                                    szczególnego. Po prostu piszę co widzę (a raczej wyczytam).

                                    Jak miło, że podchwyciłaś temat o wszechświecie, gwiazdko Ty moja.
                                    • r.richelieu Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 01.02.04, 00:20
                                      a Ty nie masz skostniałych poglądów?
                                      nie dość, że skostniałe to jeszcze starożytne, nie będę już pokazywać palcem

                                      co do wszechświata, a może ociupinę dokładniej przynajmniej pierwszą literę
                                      podaj Twojej wszechświata koncepcji bo nijak nie mogę podchwycić Twojego toku
                                      myślenia wszechświatowego
                                      • Gość: az Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: *.magtel.net.pl 01.02.04, 00:29
                                        Z natury jestem elastyczny i roztwarty.
                                        Mam kilka stałych poglądów. Np. co by żyć, trzeba jeść. No i ważne jest co się
                                        je.
                                        Albo - z kim przestajesz...

                                        Jam jest wszechświat. Podobno są inne (np. ten za oknem), ale o nich niewiele
                                        mi wiadomo. Choć właśnie o nich chciałem gadać przy postronnych.
                                        • m.malone aaaaaaahahaha!! 01.02.04, 00:33
                                          najpierw pochamił, a teraz filozuje:DDDD
                                        • r.richelieu Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 01.02.04, 00:49
                                          Tyś jest wszechświat i podobno co innego też jest. Racja, Twoja śledziona i
                                          moja śledziona zasadniczo nie mają różnic. Problem w niciach, którymi
                                          wszechświaty są uszyte, bo jeden są za grube i twarde i widać że grubymi
                                          nićmi.. drugie są za cienkie i słabe i wszechświaty prezt byle głupotce się
                                          rozlatuje
                                          • Gość: az Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: *.magtel.net.pl 01.02.04, 00:53
                                            Cieszę się(?), że masz gotową odpowiedź (receptę) na wszystko.
                                            Dobranoc RR
                                            • r.richelieu Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 01.02.04, 01:00
                                              szlag mnie zaraz trafi
                                              jaką receptę? to Tyś ograniczył wszechświat do swojej azowatości

                                              uff, dobrze, że już dobranoc, bo tego masażu zaczynało być za dużo
                                              dobranoc AZ
                                              • Gość: az Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: *.magtel.net.pl 01.02.04, 09:38
                                                Jam se ograniczył świat do siebie. Tu jestem panem.
                                                Ty sterujesz innymi światami. Doskonale wiesz kto co jak z kim kiedy i dlaczego
                                                powinien robić.

                                                Znów poszło po łebkach. Struktura pozostała niewzruszona.
                                                Nadal możesz nauczać i wymagać.
                                                • Gość: Richelieu* Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: 213.77.25.* 01.02.04, 16:26
                                                  Ja nikomu nie narzucam swojego punltu widzenia. Jeśli twórca wątku poyta się o
                                                  zdanie przedstawiam mu moje własne, jak mi się wydaje, bo nie znając autora
                                                  nie mogę kazać mu cokolwiek zrobić. Wszystko to są moje wydajejstwa.

                                                  gdzie wymagam? palcem pokaż
                                                  • Gość: az Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: *.magtel.net.pl 01.02.04, 18:06
                                                    Twój głos jest jednym z wielu, które to głosy głoszą szlachetne hasła. Słysząc
                                                    te głosy trzymam się mocno za kieszeń, bo wiem że tam te głosy są skierowane.
                                                    Narzekasz na swój los. Wiesz jak świat powinien być skonstruowany. Co kto i jak
                                                    powinien.
                                                    Jesteś piewczynią wolności, kroczysz z jej sztandarem depcząc wolność innych
                                                    (moją). Bo Tobie, bo innym się należy - to, tamto i owamto.
                                                    Dziwi mnie nieco Twoje zielone towarzystwo wczoraj jedynie pfffiące i chamiące.
                                                    Twój wybór Katarzyno.
                                                    Żeby coś zmienić w swoim życiu, trzeba coś zmienić w swoim życiu.
                                                  • r.richelieu Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 01.02.04, 18:59
                                                    szlachetne hasła, łatwo nie głosić nic jeśli czuje się zadowolonym z własnego
                                                    grajdołka życiowego. Wtedy własne ciepło w pupę ma wartość większą niż gorące
                                                    głowy tych co w pupę mają zimno. Jakby burżuj twierdził, że równość jest zła i
                                                    śmieszna, bo po przewrocie zostaną mu ogryzki. W stosunku do Ciebie AZ trudno
                                                    mówić o jakiejkolwiek wollności w działaniu, bo jak poruszać się po świecie
                                                    idealnym. Wymuyśliłeś sobie idealny świat i zasady jego działania rozciągasz
                                                    na świat rzeczywisty. A rzeczywisty inaczej działa.

                                                    a towarzystwo.. uwaga, komandos też jest zielony i co w związku z tym?
                                                    a Ty się nie logujesz to zielony ani czerwony być nie możesz
                                                  • Gość: az Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: *.magtel.net.pl 01.02.04, 22:20
                                                    Świat nie działa. To ludzie w świecie działają.

                                                    Przykro mi, że nie możesz mnie pokolorować.
                                                    Zostawiam Cię w Twoim towarzystwie. Nic mi do tego, kogo wybierasz sobie na
                                                    towarzyszy.

                                                    PS. Dziwi mnie trochę Twój brak reakcji na posty Twoich towarzyszy kierowane do
                                                    mnie. A może nie powinno mnie to dziwić?
              • sniyg Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 23:07
                No właśnie, Blaszany Drwal od Czarnoksiężnika z Oz chciał dostać serce.
                Nie czuć to można powiedzieć - nie żyć. Ale w chwili gdy się cierpi wolałoby
                się nie mieć serca.
    • Gość: ryb Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.01.04, 22:34
      Diabelek jestes RR, tyle Ci powiem hihihi:)))
      • r.richelieu Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 22:56
        TY mi tu nie diabełkuj, tylko gadaj od razu gdzie Twoja dusza bo nie mam kogo
        nawracać na złą drogę ;)
        • Gość: ryb Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.01.04, 23:05
          hehe, widzisz, tak jak pisalem wiele razy we wszystkim musi byc odpowiedni
          balans...nie mozna kochac i nie byc kochanym, bo to nie ma sensu. Zreszta,
          gdzie sie nie popatrzysz...musi byc rownowaga. Jak jest zachwiana, to trzeba
          pracowac aby ja odzyskac, w ten czy inny sposob. Teraz widzisz ze juz
          przeszedlem do grona nieludzkich :)
          • r.richelieu Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 23:09
            dlaczego nie można kochać jednostronnie? a idee? nie bardzo wiadomo co te baby
            o naszym zaangażowaniu sądzą
            • Gość: ryb Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.01.04, 23:21
              Oczywiscie mozna kochac jednostronnie i zyc w bolu do konca zycia, jesli ma
              sie na to ochote. Z idealami to jest jeszcze gorzej, bo tylko istnieja w
              naszej glowie. A to juz jest przegiecie, bo nikt chodzacy po tej ziemi nie
              jest idealny i nigdy nie bedzie...
              • r.richelieu Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 23:33
                ale nie zawsze wychodzi tak, że kochać nam pozwolą tych, których chcemy, a i
                nasze obiekty kochane mają przeszkody. A my uwielbiamy i tak, jednostronnie, i
                wcale nie boli to. hm, to znaczy jak nie boli to źle, no ale nie boli i co na
                to poradzić. A, że bólu się nie odczuwa to można trwać w tym stanie długo.

                chodziło m o idee a nie ideały. Abstrakt nawyższy, nakaś prawda której wierzę.

                no, a co do tego, że nie ma ideałów. Głupoty, straszliwe głupoty. Bo oto Tyś
                jest idealnym rybem
                • Gość: ryb Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 01.02.04, 00:00
                  Troche specjalnie odepchnalem temat idei, poniewaz mam swoje, mozna powiedziec
                  ze nieodpowiednie zdanie, a konfrontacji dzisiaj nie szukam, bo moja
                  temperaturka doszla juz do 39.4. Troche duzo, zaraz sie ugotuje :(
                  • malvvina Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 01.02.04, 00:02
                    toc ty nie masz sie z kardynalka i ze mna (jeszcze i tuzin innych
                    znajdziemy :-) konfrontowac a idealowac, zabko, tfu, rybko...
                    • Gość: ryb Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 01.02.04, 00:08
                      A tak, tak :))) Zapomnialem :)))
                  • m.malone Uważaj... 01.02.04, 00:07
                    bo jak sie ugotujesz to RR nie będzie nawet potrzebowała Cię smażyć, tylko od
                    razu na dzwonka i do lodówki. Nie ma żartów z dziewczynami:)

                    A co jest - wirus Cię jakiś dopadł? Przecież powyżej 39 to nawet chovasa trudno
                    pić:(
                    Życzę zdrowia
                    MM
                    • Gość: ryb Re: Uważaj... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 01.02.04, 00:12
                      Witaj Malone :))) Diabli wiedza, oprocz mojej zony co to jest:((( Moja zona
                      twierdzi ze to wszystko przez moj szpan wychodzenia w koszuli na zewnatrz i
                      popisywania sie przed innymi, ze niby ja to taki zuch...A ja mowie ze mnie po
                      prostu zawialo :)))
                    • r.richelieu Re: Uważaj... 01.02.04, 00:12
                      właśnie, dzwonka

                      "z dzienniczka uczniowskiego

                      -Marysia całowała kolegę po dzwonku

                      odpis rodzica

                      - a w rękę mogła?"


                      Rybcia! 39 stopni? co to za diabelna angina albo i co gorszego?
                      • m.malone Re: Uważaj... 01.02.04, 00:15
                        Witajcie:)))

                        no pisze, że zawiało. Może nawet po dzwonku:DDDD
                        • r.richelieu Re: Uważaj... 01.02.04, 00:31
                          Malone, ale jak zawieje dzwonka to dzwonek dzwoniRybci najwyżej zęby z zimna
                          by dzwoniły

                          i wyobraź sobie, że też mam już coś z oczami, kiedy byłeś zaraz pod Mawiną to
                          tak zielono się zrobiło, że nie odróżniłam Ciebie od Niej
                          • m.malone Re: Uważaj... 01.02.04, 00:38
                            r.richelieu napisała:

                            > i wyobraź sobie, że kiedy byłeś pod Mawiną to [...]
                            > nie odróżniłam Ciebie od Niej

                            Oj! no jeśli już nas tak zobaczyłaś, to nie trzeba tak od razu na całe fpsy, bo
                            sie zarumieniam:) A jak Malvvina - nie wiem. Tez zielono:D
                            • malvvina Re: Uważaj... 01.02.04, 00:42
                              jak zielono no to wiosna idzie :-)
                              Malwina tyz w pONsach i to cugiem
                              • m.malone Re: Uważaj... 01.02.04, 00:48
                                Witaj:)

                                Wreszcie wiosna...
                                (z Niej to voyerka chyba jakaś:))))
                            • r.richelieu Re: Uważaj... 01.02.04, 01:13
                              zarumieniłeś się? więc rumianek z Ciebie ;)
                              • m.malone Re: Uważaj... 01.02.04, 01:23
                                Rumianek, dmuchawiec(mlecz)...różnie:)
                                A swoją drogą, jak można ładnie "zoperować" cytat
                      • Gość: ryb Re: Uważaj... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 01.02.04, 00:16
                        Wiecie co, spadam do lozka bo cos nie jest tak, nawet palic nie moge. a to juz
                        nie wyglada dobrze :( dobranoc wszystkim :)
                        • r.richelieu Re: Uważaj... 01.02.04, 00:25
                          Rybcia, dzwonkeczku, zdrowiej
    • witch-witch Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 23:34
      Zdrada to straszne cierpienie...zakochasz sie pewnie nie jeden raz, ale
      wszystkie przykre uczucia tez maja swoj cel. Moze te doswiadczenie nauczy cie
      czegos?
      • r.richelieu Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 23:49
        byłam zdradzona przez osobnika płci męskiej raz, tyle, że moją rywalką nie
        była kobieta co pewnei jest gorsze, bo kobietą mogę zawsze pogardzić, pomieść,
        wyszydzić.
        co do zakochania, w bułce z miodem też można się zakochać
        • witch-witch Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 31.01.04, 23:52
          r.richelieu napisała:


          > co do zakochania, w bułce z miodem też można się zakochać
          .......
          Mozna ale bez wzajemnosci...
          • r.richelieu Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 01.02.04, 00:12
            w bogach też się zakochujesz bez wzajemności
    • maly.ksiaze Sterylne osierdzie 31.01.04, 23:42
      Przyznam szczerze, że ja sobie bardziej cenię spokój serca, niż jęki pod
      rozdartą brzozą. Sterylność osierdzia, jak byłaś to łaskawa określić. Spokój i
      ironiczny dystans.
      Nie wiem czemu przypomina mi się allenowskie 'sarkazm i orgazm'.

      Pozdrawiam,

      mk.
      • r.richelieu Re: Sterylne osierdzie 01.02.04, 00:07
        Spokój wybrany wie, że jeśli mu się odwidzi, może przybrać inną formę. Spokój
        narzucony wie, że jeśli mu się odwidzi, może najwyżej dostać po pysku od
        niemocy.
        coś jak oczko w poziomicy, a badyl ustawiony pionowo. Jedno i drugie
        nieruchomo, ale jaka różnica w odczuwaniu powiewów
        • maly.ksiaze Re: Sterylne osierdzie 01.02.04, 00:40
          Kiedy widzisz, miła R., ta racjonalizacja miłosnych upadków wcale do mnie nie
          przemawia. Ja po prostu nie lubię cierpieć; nie kręci mnie to w żaden sposób.
          Zatem upadki miłosne w romantycznym stylu nie wydają mi się znacząco lepsze od
          frustracji badyla pionowo ustawionego. To znaczy - lepiej pewnie polecieć, a
          potem spaść, niż cały czas tkwić w gruncie.

          Najlepiej jednak po prostu pójść na spacer. Popatrzeć na lecącego w kierunku
          lotniska Ikara, wyrwać kilka badyli, a potem pójść na piwo. Albo, jeśli ktoś
          woli - do pracy.

          Czego wszystkim życzę. Pozdrawiam,

          mk.
          • r.richelieu Re: Sterylne osierdzie 01.02.04, 00:56
            tyle, że problem nie jest w cierpieniu po zdradzie, a o braku cierpienia po
            zdradzie.

            a jeśli o szczęśliwej równowadze mowa to też nie jest szczęściem stanie na
            środku tylko chodzenie po idealnie wypośrodkowanej linii. Panować nad
            uczuciami, ale ich nie unikać.
    • komandos57 Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 01.02.04, 16:29
      A Ty Rachelo,juz zes to przezyla na wlasnej..... P.
      • Gość: Richelieu* Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: 213.77.25.* 01.02.04, 17:40
        przeżyłam na własnej, choć trochę inaczej
        • komandos57 Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 01.02.04, 17:42
          Inaczej powiadasz Rachelo.Czyc to nie to samo co ci co kochaja inaczej?
          • r.richelieu Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię 01.02.04, 18:25
            hihi, rzeczywiście można by to w ten sposób odebrać
            nie, to zupełnie nie kochanie inaczej tylko rywalka inaczej, no, nie kobieta,
            a praca, cel życiowy i co tam jeszcze

            hihi, kochanie inaczej, jak to Woody Allen powiedział, że jest 2 razy większa
            szansa na znalezienie swojego. A ja gupia tylko za portkami latam
    • Gość: mala Re: zakochałem się, zdradziła mnie, cierpię IP: *.ryki.sdi.tpnet.pl 03.02.04, 09:23
      Sreberko nie przejmuj się, to jeszcze nic. Właśnie dowiedziałam się o
      reumatoidalnym zapaleniu stawów (30 lat), choroba rozpoczyna się od małego
      bólu , a kończy na kalectwie. Miłość jest piękna, na tę prawdziwą warto
      poczekać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka