papierochy
11.01.10, 01:20
Mam chyba (chyba na pewno:) pewna forme nerwicy natrectw.
Otoz jak wszyscy slyszalam od dziecka o istnieniu enigmatycznego
tworu zwanego kobieca intuicja. Jako dziecko (dziewczynka, wiec
osoba, ktora powinna ja posiadac) usilowalam bezskutecznie zrozumiec
ten fenomen. Uznalam a priori, ze i ja ja posiadam. I tak powstala
moja nerwica natrectw. Otoz przychodzila mi do gowy jakas mysl (ze
trzeba cos zrobic koniecznie)i uzasadnienie iz mowi mi to "kobieca
intuicja". Moje wybory byly sterowane przez to, wiec czesto byly
pozbawione zdrowego rozsadku, illogiczne, glupie...
Jak to w nerwicy natrectw stalam sie marionetka, posluszna tej niby
intuicji.
Mysle, ze to przez nia skonczyl sie moj udany zwiazek, ta niby
intuicja-nerwica "kazala mi" np. krytykowac jego przyjaciol, rodzine
...najgorsze, ze wcae nie myslalam tych rzeczy... Ale ona
podpowiadala przewrotnie "powiedz to, a on pokocha cie mocniej"...
Czyli robic rzeczy, ktore myslac logicznie byly glupie i
niepotrzebne, szkodliwe...
To nie zadne glosy czy cos takiego, to dokladnie ten mechanizm co
nerwica natrectw -mus zeby postapic w dany sposob, powiedziec jakas
glupote, dokonac irracjonanego wyboru...
Po gebszej analizie wiem tez skad mi sie to wzielo: pochodze z
rodziny, w ktorej by alkohol, nie mialam poczucia bezpieczenstwa,
wiec stworzylam se jej namiastke w postaci INTUICJI -jedynej stalej
i nieomylnej reki; ktora mnie prowadzi...
Niby wiem to wszystko, ale kurde, jak z tym walczyc?