Dodaj do ulubionych

chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleksów?

29.01.10, 04:10
Tak się zastanawiam. Dlaczego pomagamy? Czy aby nie robimy tego dla siebie
bardziej niż dla innych? Czy wdzięczność u kogoś i ich sympatia, która wtedy
następuje nie wypełnia naszej potrzeby akceptacji?

Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • lifeisaparadox Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 29.01.10, 06:09
      Co było pierwsze, leczenie kompleksów pomaganiem, czy podpinanie pod pomaganie
      kompleksu zamaskowanej potrzeby akceptacji?
      • annarchia Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 29.01.10, 09:18
        Altruizm (np. pomaganie innym) to inna forma egoizmu :)

        Egoizm to czerpanie satysfakcji z powodu sprawiania przyjemności sobie i
        czerpania korzyści TYLKO dla siebie. MNIE jest dobrze i nikomu więcej.

        Altruizm to czerpanie radości (czucie się dobrym, usatysfakcjonowanym,
        zadowolonym, bądź wyzbytym wyrzutów sumienia, itd.) ze sprawienia przyjemności i
        zaspokojeniu potrzeb INNYCH ludzi. Gdy pomagam biednym to JA czuję, że dobrze
        robię. Gdy dam kanapkę głodnej osobie to JA czuję radość z tego powodu (tak poza
        tym, że tamta osoba też ją czuje). Gdy ktoś okaże mi wdzięczność za pomoc to JA
        czuję się miło.

        W jakiś sposób odnosimy KORZYŚCI i w pierwszym i w drugim przypadku. Zawsze tak
        będzie dopóki posiadamy "ja", "ego", czyli dopóki żyjemy :) Ale z drugiej strony
        to ogromna różnica, czy w czerpaniu korzyści i przyjemności bierze udział tylko
        moja osoba i koniec mojego nosa, czy również i inni ludzie. Gdyby nie istniały
        osoby czerpiące satysfakcję z pomagania innym to nie byłoby lekarzy,
        wolontariuszy, ludzi ratujących życie, świat były gorszy.
        • s.p.7 Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 30.01.10, 00:56
          Egoisici nawet w najabrdziej altruistycznych dzialaniach beda chciecli widziec
          egoizm.

          To jest bzdura.

          Jesli ktos robi cos dla innych dla wlasnej satysfakcji... robi cos dobrego ale
          bez glebi duchowej, jednak eni ejst to w zanym stopniu czyms w rodzaju
          pokręconego egoizmu,


          Pzoatym hedoznim - szkanie przyjemnisci i satysfakcji, zabawy nie jest ani
          egoizmem ani altruizmem.

          Bardziej niz satysfakcja sa to WARTOSCI
          zcasem natura, ktora nie odczuwa satysfackji ale chce widziec w altruzmie postae
          wlasiciwą.

          dla mnie korzysci "ja" i "Ego" zawsze bedą puste.
          eomniej wielu lduzi czy altruistycznych czy egoistycnych dziala wlasnie z takich
          motywacji,


          • annarchia Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 30.01.10, 09:51
            >> Egoisici nawet w najabrdziej altruistycznych dzialaniach beda chciecli
            >> widziec egoizm.

            Właśnie odwrotnie. Egoiści w swoich altruistycznych działaniach będą zaprzeczać
            swoich "korzyściom" z tego ;) hehe

            >> To jest bzdura.

            Bardzo miła uwaga. Arogancka trochę.

            >> Jesli ktos robi cos dla innych dla wlasnej satysfakcji... robi cos
            >> dobrego ale

            Znasz osobę, która TOTALNIE NIC nie ma z tego, co robi dla innych? Zapewniam
            cię, że taki człowiek nie istnieje, bo mając "ego" nie ma takiego sposobu, aby w
            jakiś sposób nie skorzystać z tego, co robimy dla innych. Może to być oczywiście
            nieświadome. Zawsze pojawi się jakaś reakcja emocjonalna na to, co robię (dla
            innych) i ta reakcja emocjonalna jest taką "korzyścią". A bardziej nieświadomie
            - dobra "ja" we własnych oczach się poprawia. I nie jest to złe czy dobre, tak
            jest skonstruowany człowiek i tyle. Najtrudniej będzie to przyjąć tym, którzy
            uważają się za bezinteresownych altruistów. Poczytaj filozofów.

            >> bez glebi duchowej

            A czym jest ta duchowa głębia? Bo to takie enigmatyczne stwierdzenie ;)

            >> Pzoatym hedoznim - szkanie przyjemnisci i satysfakcji

            Nie chodzi o SZUKANIE przyjemności i satysfakcji. Mogę komuś pomóc, bo mam dla
            niego współczucie albo czuję do niego miłość, albo mam obowiązek. ALE skutkiem
            "ubocznym" takiego pomagania ZAWSZE jest np. satysfakcja, przyjemność
            (psychiczna), miła myśl, że się coś dobrego zrobiło. Chociażby podświadomie.

            >> Bardziej niz satysfakcja sa to WARTOSCI

            Nie mówię, że ich nie ma. Mówię o tym, że robiąc coś wartościowego i dobrego -
            mamy z tego jakąś "korzyść". Poczucie uspokojenia, satysfakcji, itp...

            >> dla mnie korzysci "ja" i "Ego" zawsze bedą puste.

            Mylisz się i to głęboko. Skoro żyjesz to masz coś takiego jak "ja", "ego".
            Skutkiem tego zawsze Twoja psychika, to "ego" będzie odnosić różne działania do
            siebie. Czy chcesz czy nie.Oczywiście w mniejszym lub większym stopniu, ale
            jednak zawsze. Jeśli człowiek chciałby w 100% pozbyć się ego-izmu to musiałby
            zabić siebie.
            • annarchia Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 30.01.10, 09:53

              >> - dobra "ja" we własnych oczach się poprawia.

              Miało być: obraz "ja".
              • ka.rro Do annarchia 30.01.10, 10:16
                Poczytałam Twój blog. Dobrze piszesz :)
                Ciekawa jest ta analiza chorowania z zachowaniem matki - ja zdałam sobie sprawę, że u mnie było podobnie, kiedy zobaczyłam euforię współpracownicy, jak zachorowało jej dziecko. Ona autentycznie byla w siódmym niebie :( i moja matka potrafiła się podobnie zachowywać.
                • annarchia Re: Do annarchia 30.01.10, 14:25
                  Dziękuję, miło mi.

                  Jeśli chodzi o to chorowanie to punktem wyjścia nie była refleksja typu "skąd
                  się wzięło to, że ja tyle chorowałam z moim życiu?" ale to, że nadal mam w
                  głowie (uświadomione dzięki psychoanalizie) schematy, do których ciężko się
                  przed sobą przyznać (i które ciągle kierują moją psychiką) "Chory człowiek jest
                  bardziej wartościowy", "Zdrowie jest czymś absurdalnym i nienormalnym", "Zdrowie
                  to zaślepienie umysłu serotoniną", "Chorzy psychicznie są mądrzejsi, mają rację"
                  (mimo intelektualnej wiedzy, że im bardziej zaburzony człowiek, tym bardziej ma
                  zaburzony ogląd na rzeczywistość) - zaczęłam grzebać w tym, dlaczego i skąd mam
                  takie dziwne myślenie...
                  • ka.rro Re: Do annarchia 30.01.10, 15:00
                    Dobrze, że udało Ci się do nich dotrzeć. Groźne, bardzo autodestrukcyjne schematy :/
                    To z tym chorowaniem zauważyłam że dość często pojawia się w rodzinach z chłodną matką. U mnie zaczęło się od tego, że wieczorami 'bolał mnie brzuszek', żeby uzyskać trochę uwagi.
                    Teoretycznie moja matka poświęcała mi czas, ale bardzo często miałam jakieś takie uczucie, że jestem dla niej ciężarem, że jej zawadzam. Cały czas byłam niewystarczająco dobra...
                    A ojciec był nieobecny i zapracowany, bardzo bardzo bardzo skupiony na sobie. Jak był, to robił afery.
                    Choroba paradoksalnie była jedynym stanem, w którym czułam się BEZPIECZNIE. Czułość i uwaga rodziców, dobre jedzenie, nikt ode mnie niczego nie wymaga. I też przerobiłam astmę oskrzelową, poza tym straszne bóle kręgosłupa i dużo innych psychosomatycznych dolegliwości.

                    Też miałam kuszącą opcję wejścia w chorobę psychiczną, którą zresztą moi rodzice mi ciągle zarzucali, jak się z nimi w czymkolwiek nie zgadzałam, więc żeby JUŻ MI DALI SPOKÓJ TO CHCIAŁAM IM DAĆ TO, CZEGO PRZECIEŻ ODE MNIE CHCIELI (chorobę psychiczną). To były moje wzorce ;/ , m.in.
                    Jednak nie skorzystałam, nie dałam im wygrać.

                    Kapitalnie opisałaś ten fragment z chorobą i chusteczkami, sporo mi przypomniał.
                    • annarchia Re: Do annarchia 30.01.10, 18:12
                      ka.rro napisała:

                      > To z tym chorowaniem zauważyłam że dość często pojawia się w rodzinach z chłodn
                      > ą matką.

                      Coś w tym jest. Choroba zapewnia wtedy jedyną szansę na uzyskanie ciepła, które
                      jest tak bardzo potrzebne.

                      ka.rro napisała:

                      > Też miałam kuszącą opcję wejścia w chorobę psychiczną

                      > Jednak nie skorzystałam, nie dałam im wygrać.

                      Wiesz, tu się poczułam bardzo niesprawiedliwie oceniona :( Nie sądzę, że choroba
                      psychiczna, zaburzenie osobowości czy nerwica może być świadomym wyborem,
                      ponieważ w tym biorą udział kwestie nieświadome dla człowieka, a poza tym taka a
                      nie inna konstrukcją psychiki niezależna od naszej woli czy siły (aczkolwiek
                      sama walka o wyzdrowienie bądź dalsze tkwienie w chorobie jest w pewnym stopniu
                      świadomym wyborem - ale może się nim stać dopiero wtedy, gdy dzięki terapii lub
                      autoanalizy uświadamiamy sobie, co tę chorobę umacnia). Borderline nie
                      zawdzięczam samej sobie, ale temu, jak matka mnie traktowała i w jakiej
                      strukturze rodzinne żyłam - jako dziecko nie miałam wpływu na to, jak uformuje
                      się moja psychika, a uformowała się jako pograniczna. Moja choroba wybuchła tak
                      niespodziewanie, że kompletnie straciłam grunt pod nogami, było to dla mnie
                      ogromne zaskoczenie, szok i trauma. Byłam wtedy osobą (pozornie) odseparowaną od
                      rodziny, żyłam w swoim mieszkaniu, miałam partnera, studiowałam, żyłam wśród
                      ludzi i byłam bardzo towarzyska, nawet czułam się szczęśliwa. I nagle trach...
                      trafiłam do piekła i byłam tym zdezorientowana, przerażona...
                      • ka.rro Re: Do annarchia 30.01.10, 20:24
                        Niesłusznie poczułaś się oceniona. Przeżyłam coś bardzo podobnego do Ciebie - PIEKŁO. Cieszę się, że udało mi się uniknąć choroby w tym sensie, że uwarunkowanie, jakie mi zafundowali moi rodzice swoim podstępowaniem nie spowodobwało mojego automatycznego wejścia w te koleiny. Możnaby powiedzieć, że zatrzymałam się nad przepaścią, a właściwie częściowo już w niej, i że udało mi się wypełznąć.
                        Taką mam w każdym razie nadzieję.
                        • annarchia Re: Do annarchia 30.01.10, 21:14
                          ka.rro napisała:

                          > Cieszę się, że udało mi się uniknąć choroby w tym sensie, że uwarunkowan
                          > ie, jakie mi zafundowali moi rodzice swoim podstępowaniem nie
                          > spowodobwało mojego automatycznego wejścia w te koleiny. Możnaby
                          > powiedzieć, że zatrzymałam się
                          > nad przepaścią, a właściwie częściowo już w niej, i że udało mi się
                          > wypełznąć.

                          Piszesz tak, jakbyś dokonała wyboru i miała wpływ na to, że nie doszło u Ciebie
                          do poważniejszej choroby psychicznej. Uwierz mi, że ja robiłam świadomie
                          wszystko, aby do tego nie dopuścić: mimo pierwszych ataków choroby kontynuowałam
                          studia, pielęgnowałam znajomości ze znajomymi, nie zaszywałam się w łóżku
                          godzinami w podłym nastroju, nie użalałam się nad sobą, realizowałam swoje cele,
                          starałam się być aktywna i nie poddawać się. A jednak objawy stawały się coraz
                          silniejsze, coraz bardziej zaskakujące mnie samą swoim pojawianiem się. Nie
                          rozumiałam ich przez kilka lat...

                          Inna kwestia, że u mnie na początku rozwinęła się paranoja: to świat jest zły i
                          "nie taki", ze mną jest wszystko ok, a cierpię dlatego, że odkryłam Prawdę o tym
                          świecie i o życiu. Absolutnie nie czułam się chora, moje cierpienie tłumaczyłam
                          "przejrzeniem na oczy". Nie mogłam więc uciekać w chorobę, ponieważ uważałam się
                          za całkowicie zdrową. Nie mogłam powiedzieć "nie dopuszczę do pogarszania się
                          mojego nastroju", ponieważ powodem mojego nastroju obarczałam świat i życie (a
                          nie moje myślenie o nim), nie widziałam absolutnie żadnego związku tego piekła z
                          moją psychiką, ani tym bardziej z relacjami w rodzinie. W paranoi nie ma takiego
                          poczucia - jak więc można pozwalać sobie na chorobę bądź nie, skoro ze mną jest
                          wszystko w porządku? A potem doszły stany przypominające opętanie, trans, ataki
                          paniki... Tak nagle, bez mojego wyboru czy też świadomego nakręcania się myślami
                          (no, inna sprawa, że cierpiałam na gonitwę myśli, niezależny ode mnie strumień
                          myśli, który czasem przyjmował formę lekkich głosów). Gdy czujesz, że jesteś
                          demonem i tracisz poczucie swojej psychiki (depersonalizacja) to jaki masz wpływ
                          na siebie? Żaden, bo nie ma wtedy poczucia "ja", nie ma "siebie"...

                          Natomiast to poczucie, że mogę mieć wpływ, choć niewielki jeszcze, pojawiło się
                          teraz w trakcie terapii. Coraz bardziej wiem, skąd i po co pojawiają się objawy,
                          czemu służą (np. ucieczce od czegoś, ochronie). Jednak nie potrafię jeszcze czuć
                          wpływu na mój nastrój, na razie staczam się na dno i czuję bezradność, mam
                          blokadę emocjonalną. Mam nadzieję, że będę w stanie to zmienić, że się uda...
                          • kalllka Re: Do annarchia 31.01.10, 14:29
                            dwie rzeczy winikaja z Twoich postow,
                            anna rchio;
                            pierwsza- nie boisz sie skonfrontowac ze soba, bo o sobie piszesz w kategoriach "samopomocy". w watku malo altruistycznym jak widac z pozostalych wypowiedzi. bardzo to istotne i ladne, a dla mnie bez zadych podtekstow.
                            to dosc wazne tu, na publicznym forum. na forum psychologicznym pisac w "tozsamosci"a nie tylko w grze slow i znaczen.
                            druga-mowisz o cierpieniu.nie wiem tylko, bo tegos nie wyszczegolnila, czy o cierpieniu takze fizycznym.

                            polecam sie pamieci, oczekujac na odpowiedz.
                            :)

                            • annarchia Re: Do annarchia 01.02.10, 12:52
                              kalllka napisała:

                              > dwie rzeczy winikaja z Twoich postow,
                              > anna rchio;
                              > pierwsza- nie boisz sie skonfrontowac ze soba

                              Ale bałam się bardzo długo - poznać moje prawdziwe motywacje (nie zawsze
                              święte), dopatrzeć się olbrzymich pokładów egoizmu, które mam w sobie (tj. i
                              inni ludzie zresztą;)).
                              Teraz chodzę na terapię, więc ta konfrontacja ze sobą jest nieunikniona. Wnioski
                              z niej nie zawsze są łatwe do przyjęcia, to jest cena za poznawanie siebie,
                              prawdy o sobie i mam nadzieję - wyzdrowienie.

                              kalllka napisała:

                              > bo o sobie piszesz w kategoriach
                              > "samopomocy"

                              A tego nie zrozumiałam... Wyjaśnisz?
                              Chodzę na terapię, więc nie do końca jest to samopomoc, korzystam z
                              interpretacji i pytań analityka (choć tak na dobrą sprawę - jak ja sama sobie
                              nie będę chciała pomóc, to NIKT za mnie tego nie zrobi).

                              kalllka napisała:

                              > druga-mowisz o cierpieniu.nie wiem tylko, bo tegos nie wyszczegolnila, czy o c
                              > ierpieniu takze fizycznym.

                              Także mam dolegliwości fizyczne - choć nie ciężkie i nie b.poważne, to jednak
                              bardzo dolegliwe dla mnie, dołujące i czasem bolesne. Ale moją główną "chorobą"
                              (właściwie: zaburzeniem) jest borderline - to taki worek, w którym mieszczą się
                              i przeróżne lęki, stany depresyjne, czasem hipomanie, myśli samobójcze, raz
                              anoreksja raz bulimia, autoagresja, wyłączenie z życia, natręctwa, obsesje, brak
                              sensu życia. Jeśli interesuje Cię więcej to zapraszam na mojego bloga.
                              • kalllka Re: Do annarchia 01.02.10, 13:33
                                tak, sprobuje wyjasnic.
                                nie odwolujac sie do cytowania, bowiem cytata zajmuja duzo miejsca i w efekcie rozpraszaja uwage.
                                zatem ujme to tak
                                samopomoc to umiejetnosc uswiadomienia sobie naturalnosci wyizolowania. to umiejetnosc funkcjonowania tak w zamknietym kregu osobowosci jak jej nadmiernej swobodzie, bez poczucia utraty. czegokolwiek. to poczucie zaufania do siebie w roznych okolicznosciach.
                                dlatego tez zapytalam o cierpienie jako oznake stanu nierownowagi.
                                :)


                                a na blog nie bede zagladac z powodow jak wyzej. jako, ze logiczna jak samas sprawdzila, bogatsza bo dowolnie interpretowana, dyskusje znalazlas tu.
                                a to pozwala na konfrontowanie(sie),a nie moderowanie...
                                (z) wlasnym zdrowiem psychicznym

                                nieustannie pozdrawiam.
                                kajak

            • s.p.7 Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 30.01.10, 11:44
              > Właśnie odwrotnie. Egoiści w swoich altruistycznych działaniach będą zaprzeczać
              > swoich "korzyściom" z tego ;) hehe

              mysle ze po prostu lciząsie MOTYWY
              i intencje, mozmy zgadywac jaka kto ma intencje, i tylko tyle, zasem mozemy byc
              jej prawie pewni.
              Widze egoizm przede wszystkim w motywach podobnie jak altruizm

              Z zewnatrz wiekrzosc moze byc niejasna.
              Altruisci czeto osiagaja w swiecie najwiecej, sa dobrze zmotywowani, potrafia
              sie poswiecic, zrobic cos wielkiego nie myslac o korzysciach. Egoista czesto
              bedzie ogranicczal sie do szukania po prostu zysku.
              Lduzei ktorzy daja cos swiatu czy spoleczenstu czesto są nagradzani za to, nawet
              jesli nie chcą lub to nie bylo ich intencją.

              Wezmy papierza Jana PAwła II byc moze on od poczatku swojej "kariery" marzyl o
              sławwie, wielbeinei tłumuw dawało mu dziką satysfakcje. Patrzyl ne te miliony
              ludzi i msylał sobie "haha co za osły, wielbcie mnie, czczijcie, jaki to ja
              jestem popularny, wielki"
              Watpie jednak zeby tak bylo, chyb a ze naprawde dobrze sie z tym kryl. On byl
              skromny i nie szukal poklasku to eni byl jego cel, niemniej zdobyl serca lduzi
              ktorych nigdy eni zdobyl by zaden egoista choc by bardzo chcial byc wielbiony.

              Z punktu widzenia egoizmu dzialania o charakterze altruistycznym beda widnialy
              jako cos ekstremalnie efektywnego.
              Niemniej to bedzie tylko interesantyzm wg mnie ponieaz licza sie INTENCJE.

              Jesli ktos kieruje sie dobrem i szczesciem innych lduzi nie wazne jak wiele
              dobra uczyci innym czy tez sobie w rezultacie - dla mnei bedzie altruistą.

              Podobnie z egoistą - nie wazneile dobra uczyni innym, jesli jego zamierzeniem
              bylo zrobienei czegos dla siebie, uzyskanie jakiejs proznej satysfakcji wciaz
              bedzie egositą.

              NIemniej zawsze pozostaje tow gestii intencji, lub bardziej tego jak odczytujemy
              czyjes intencje.


              > >> To jest bzdura.
              >
              > Bardzo miła uwaga. Arogancka trochę.

              raczej leniwy skrót myslowy :)


              > Znasz osobę, która TOTALNIE NIC nie ma z tego, co robi dla innych? Zapewniam
              > cię, że taki człowiek nie istnieje, bo mając "ego" nie ma takiego sposobu, aby
              > w
              > jakiś sposób nie skorzystać z tego, co robimy dla innych. Może to być oczywiści
              > e
              > nieświadome. Zawsze pojawi się jakaś reakcja emocjonalna na to, co robię (dla
              > innych) i ta reakcja emocjonalna jest taką "korzyścią". A bardziej nieświadomie
              > - dobra "ja" we własnych oczach się poprawia. I nie jest to złe czy dobre, tak
              > jest skonstruowany człowiek i tyle. Najtrudniej będzie to przyjąć tym, którzy
              > uważają się za bezinteresownych altruistów. Poczytaj filozofów.

              Aktualnie jest logicznie w oczywisty sposob prawdopodobne w teorii ze ktos ni
              nie ma nic z tego co robi dla innych, ale to eni ma znaczenia i tak. Przeciez w
              zyciu takich sytuacji jest sporo ze lduzie zachwuja sie jak frajerzy i chcac
              pomagac innym sami doznaja krzywdy.
              to ze ktos cos ma nie zmienia intencji danego czlowieka.
              Altruizm wg mnei nei polega na tym by nic z czegos nie miec tylko polega na tym
              dlaczego cos robimy. To w tym nawjazniejsze.
              To ze jednak ma sporo i to znacznie wiecej niz jakis egoista nie znaczy ze on
              egoistą jest.

              JEsli ktos jest bezinteresownym altruzistą zwyzcajnei nei msyli o profitach z
              tego co robi, a jesli je otrzyma... to jego sprawa, czesto profity są ze
              wzgledow kulturowych nieprzyjmowane lub przeznaczane na jakies inne
              altrusityczne cele.
              Czasem to kwestia wdziecznosci. A co juz ktos z tym zrobi to jego sprawa.
              Tak jak pisalem chodzi o motywy. W gruncie rzeczy to samo zachowanie i dzialanie
              moze byc prezentowane przez egosite i przez altrusite z tym ze ten pierwszy
              bedzie mial na mysli koncowy efekt w postaci profitow dla siebie a altruista
              bedzie myslal o innych,

              z tym ze pojecie altruizmu powinno byc rozumiane szerzej, czasem altruizm
              zawiera sie zwyczajnei w EGOIZMIE ZBIOROWYM
              wiec te kryteria nigdy nei beda jednoznaczne.

              Jakich filozofow mi proponujesz? :)

              > A czym jest ta duchowa głębia? Bo to takie enigmatyczne stwierdzenie ;)

              Piszac to mialiem na mysli bardziej cos co zawiera sie jakims sytemia wartosci,
              spojrzena na swiat, i MOTYWACJI.
              Czlowiek ktory robi cos co sprawia mu dzikąsatysfakcje, bardziej przypomina mi
              motywacje typu zwierzęcego, I moze byc to motywacja altruistyczna lub
              egoistyczna. Dla mnei zawsze wyglada to płytko, bo jest to podarzanie wrecz za
              instyktami.
              Motywacja głebsza zawiera głebsze elementy i nei kieruje sie satysfakcją chociaz
              oczywiscie moe sie pojawiac


              > Nie chodzi o SZUKANIE przyjemności i satysfakcji. Mogę komuś pomóc, bo mam dla
              > niego współczucie albo czuję do niego miłość, albo mam obowiązek. ALE skutkiem
              > "ubocznym" takiego pomagania ZAWSZE jest np. satysfakcja, przyjemność
              > (psychiczna), miła myśl, że się coś dobrego zrobiło. Chociażby podświadomie.

              to roznie z tym bywa czasem lduzie zmuszeni do pomagania ludziom którzy niewiele
              go obchodza wywoluje frustracje, poczucie zmarnwoanego czasi i energi. Moze bcy
              to takze neinawisc do tych osob, chociaz to moze bcy takze np praca dla jakis
              ideii itp.
              Wiec czesto jest tak ze egosita nigdy nie oczuwa zadnej satysfakcji z dzialan
              altruistycznych chyab ze przynosza one mu wymierne korzysci.


              > Nie mówię, że ich nie ma. Mówię o tym, że robiąc coś wartościowego i dobrego -
              > mamy z tego jakąś "korzyść". Poczucie uspokojenia, satysfakcji, itp...

              satysfakcja moze wystepowac ale nie musi. dla mnei ona i tak nie ma w wypadku
              ocenania czyegos altruzimu lub egoizmu wiekrzego znaczenia. Niemniej kazde
              dzialanie obliczone na emcojonalna satysfakcje wydaje mi sie plytkie.


              > Mylisz się i to głęboko. Skoro żyjesz to masz coś takiego jak "ja", "ego".
              > Skutkiem tego zawsze Twoja psychika, to "ego" będzie odnosić różne działania do
              > siebie. Czy chcesz czy nie.Oczywiście w mniejszym lub większym stopniu, ale
              > jednak zawsze. Jeśli człowiek chciałby w 100% pozbyć się ego-izmu to musiałby
              > zabić siebie.

              :) hehe czy sie myle? Dla mnei pusta satysfakcja jest nic nei warta i to moja
              subiektywna opinia i odczucie, ciezko temu zaprzeczac bo odnosze to do siebie.
              Niemniej wiem ze "satysfakcja ego" to głowny motor dzialan wielu lduzi np
              forumowych trolli ktorych podnieca mysl ze zwrucili na siebie uwagę lub
              utrudniaja komus dzialanie,

              W twojej definicji to co jest egoistyczne lub nei odnosi sie do efektow, dla
              mnie licza sie tylko intencje.
              A efekty sa wtórne.
    • to.niemozliwe Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 29.01.10, 09:56
      Nie jedynie, ale również z wymienionego przez Ciebie powodu :).
      Pomagamy innym, bo:
      - wykonujemy obowiązki (a inni uważają, że to pomoc - np. lekarz)
      - kochamy, lubimy, ktoś jest naszym bliskim. Jego kłopot jest naszym
      kłopotem.
      - podświadomie cieszymy się, że to złe nie spotkało nas (strachy na
      lachy :)
      - uzyskujemy wdzięczność, będacą forma akceptacji (to o czym piszesz)
      - uzyskujemy wiedzę i zaspokajamy naszą ciekawość o tym jak sprawy
      sie mają ;)
      • allerune Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 29.01.10, 12:56
        do Twojej listy dodałbym:
        - oddajemy dług, który mamy, tzn. ktoś nam kiedyś pomógł bezinteresownie, teraz
        my sami to robimy, nie wobec tamtej osoby, ale kogoś innego, tak aby podtrzymać
        łańcuszek
        • to.niemozliwe Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 30.01.10, 17:53
          Mozliwy jest taki mechanizm: ponieważ lubimy ludzi, którym
          pomagamy/pomogliśmy (bo przecież gdybyśmy tego nie zrobili
          bezinteresownie, to nie lubilismy), to można odwrócić sytuację:
          Z jakichś powodów, nieokreslonych formalnie (wygląd, mimika, gesty,
          zapach ciała, ton głosu, inne) - z jakichś powodów czujemy, że kogoś
          lubimy, lub chcemy polubić. Odczuwamy sympatię. Wtedy przy pierwszej
          nadarzającej sie okazji okazujemy pomoc, ponieważ chcemy nawiązać
          innego rodzaju kontakt społeczny i wprowadzic elementy intymnosci do
          relacji.
          To nie to samo, co już kogoś lubić, np. starego kumpla, czy
          koleżankę z pracy. Mam na mysli pomoc w celu polubienia
          sformalizowanego, choć nasza podświadomość dokonała już wyboru.
          He?
          • to.niemozliwe Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 30.01.10, 17:59
            To by oznaczało, że taka osoba robi to (pomaga) jedynie w celu
            uzyskania u siebie wrażenia, ze jest lubiana przez obiekt swojego
            zainteresowania. :)
    • pyrdel Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 29.01.10, 12:07
      Nie znasz jeszcze życia - nie.....?

      Przeczytaj cały Hymnu o miłości" autorstwa św. Pawła. zamieszczony
      w wątku "kiedy można zabić człowieka " autor thobold1
      Przeczytaj Hymn i wypracowanie młodszego kolegi.
      Jeżeli zrozumiesz i będziesz miał okazję podzielić się resztką wody
      w drodze na górski szczyt
      może wtedy odróżnisz biedę od nędzy .

      ...kompleksy,satysfakcja ...brzmi jak cymbał
      albo jasne piwo pod sklepem

      You feel it ???

      • allerune Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 29.01.10, 12:33
        > Nie znasz jeszcze życia - nie.....?

        Z tego co piszesz, Ty go nie znasz, proponowałbym szukać przykładów w realnym
        świecie a nie w literaturze. Hint: Haiti!

        nie "hymn do miłości" tylko "hymn o miłości", znam, przerabiałem w liceum na
        polskim i nie musiałem czekać aż ktoś go umieści na forum :) jak się mają
        biblijne historyjki do realnego życia? Jeśli dajesz za przykład pierwszych
        chrześcijan, którzy ginęli ze śpiewem na ustach pożerani przez bestie na
        rzymskich arenach, to chyba jednak nie podążę tą ścieżką :)

        nie będę się w stanie podzielić resztką wody, jeśli samego miałoby to mnie
        doprowadzić do śmierci. Ty też nie, ale jeszcze o tym nie wiesz...
    • pyrdel Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 29.01.10, 13:07
      uczymy się całe
      życie- z wyjątkami.....pewnymi siebie do czasu aż na doopie siadną


      • pyrdel Re: errata 29.01.10, 15:53

        powinno być tak:


        uczymy się całe
        > życie- z pewnymi siebie wyjątkami do czasu- aż na tyłku siędą
        zdiwieniu że ich złe spotkało
        >



        Cechą człowieka
        szlachetnego i wielkodusznego jest przychodzić z pomocą i przynosić
        korzyść


        Mielismy wspaniałych nauczycieli- nie zapominajmy ich nauk

        pozdrawiam podobnie myślących
    • ka.rro Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 29.01.10, 19:49
      Raczej wynika to z potrzeby dobrego samopoczucia - takiej harmonii ze światem. Tak ja to widzę.
      • allerune Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 29.01.10, 20:18
        masz dobre samoporzucie jak pomożesz ?

        A co z sytuacją, gdy zbłąkany przystojniak podejdzie i zapyta o drogę koleżankę,
        z którą właśnie spacerujesz, będzie Ci:
        a) nieco żal, że to nie do Ciebie podszedł
        b) będizesz szczęśliwa, że odnalazł drogę
        • ka.rro Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 29.01.10, 20:32
          Nie wiem, bo to zazwyczaj mnie pytają, a nie koleżankę ;) Ale mam słabą
          orientację, więc dzięki mnie raczej tej drogi też nie znajdą.
          Niech się koleżanka wykaże :P
    • kalllka Re: chęć niesienia pomocy innym to kompleks... 29.01.10, 21:57

      .. budynkow mieszkalno-gospodarczych i ego rola w spoleczenstwie.

      Pierwszy sekretariat pop, All Rune, rozpaczyl spotkanie palacym psychologicznie tematem mieszkalniczym.
      szybko rosnaca liczba rehelpeerow uzasadnila potrzebe glebszego uwypuklenia zagadnienia akceptacji pomocy, wzgledem zlej reputacji w.w kompleksu.
      odniesienie sie sekretariatu do prawdziwego braku akceptacji oraz zrozumienie tak szkodnictwa spolecznego jak i nie; wynioslo Sekret_ariat na szczyty mysli tak prospolecznej jak i ewentualnie psychologicznej
      w czym mu dopomoz Jego Ewidencjo...

      kajak
      :)




      ---
      umilowanie-ja-to pospolite cwiczenie sie w nienawisci. do siebie
      • allerune Re: chęć niesienia pomocy innym to kompleks... 30.01.10, 11:49
        miałem kolegę, który pisał podobnie swoje wypracowania z polskiego, z tego co
        słyszałem trafił w końcu do psychiatryka-schizofrenia
        • pyrdel Re: chęć niesienia pomocy innym to kompleks... 30.01.10, 15:23
          ale z ciebie ciool
    • s.p.7 Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 30.01.10, 01:19
      Mysle ze pytanie powinno brzmiec dlaczego nie pomagamy.

      Altruzim dla mnei jest wyjsciem z biologiczno- spolecznego - kulturowego wzorca.

      Kazde inne zachwanie jest jakas formą spaczenia. Egoista z racji swojej fizlofii
      w zasadzie jest czyms w rdzaju wirusa, ktory nei zabija innych ldzui dlatego ze
      mu sie to opłaca bardziej niz ich zabijanie np ze wzgledu na mozliwosc
      odniesienie kary,


      w ogole temat watku...
      jest w takim stylu...
      Czy ludzie którzy są bogatsi odemnie nie sa bogatsi dlatego ze lecza tym kompleksy?

      Znajdujemy kogos kto pod np wzgledem moralnym jest lepszy i doszukujemy sie tam
      intencji i motywow ktore mialy by go zrównac jakims innym torem myslenia.

      W takim samym tonie mozna by pytać: Czy lduzie wierzacy są moralni dlatego ze
      chca tacy byc czy dlatego ze boja sie (np.) gniewu Boga i robia to ze strachu,

      a wiec mamy 2 rzeczy:
      1)efeky dzialania czlowieka
      2) jego intencje, motywacje


      1) ldzuei moga robic dozbe zle z roznych intencji, egoista ktory np wybudował
      fabrykę zatrudniajac w nieludzkich warunkach dzieci, kobiety, łamiac przepisy i
      robiac wszystk oz egoistycznych pobudek, mogl nieintencjonalnie dokonac wiele
      dobrego.
      Np rozwoj przemyslowy okolicy, mogl dorobic sie majatku ktory mogl zostac
      przkazany np jego zonie ktora byla z kolei altruistka i wykorzystala to w
      dobrych celach prospolecznych.
      Suma sumarum neizalerznie od mowtywow efekty dzialan lduzkich moga byc bardzo
      pro spoleczne lub antyspoleczne.

      Cz;owie kktory jest altruistą a ichce dobrze a ma wielkie braki w zakresie jakis
      kompetencji moze barzdiej szkodzic niz pomagac mimo ze chial dobrze

      2) Intencje motywacje.
      KAzdy czlowiek ma rozne.
      Wiekrzosc altruistow robi to co robi naturalnie, bez łatania jakis problemow
      psyczhinych czy dziurwaego pcozuciwa wlasnej wartosci.
      HEhe, o dziwo jak patrze na Wolontariuszy w ronych akcjahc to a to zaprzeczenia
      zakompleskionych ludzi:
      Mlodzi, energiczni, bezinteresowni, ludzie, pelni wiary i ideii. Nei widac po
      nich nawet głwoki od szpilki z kompleksami.
      Komleksy dotyczna racczej sfrustrowanych ldzui ktorzy eni osiagneli tego co
      zamierzali lunb wina za nipowdzenia oskarzjaa otoczenie.

      niemniej sa egoisci któzy pozoruja altruzim po to by uchodzic a osoby "dobre"
      Czesto jest to planowe zagranei stosowane przez firy ktore czesc zysku oddaja na
      cele charytwatywne, jednak ta charytatywna strona dzialanosci czy proekologiczna
      jest tak naprawde obliczona na podnoszenie reputacji firmy w swiecie.

      MOtywacje moga byc rozne:
      -satysfakcja,
      -potzeba serca
      -poczucie milosci
      -orientacje na innych lduzi

      Wielu ludzi zwyczjanie nie jest w stanie lub NIE POTRAFI SIE MOTYWAOWAC
      EGOISTYCZNIE, musza miec kogos dla kogo moga cos robic, zyc, rozwijac sie, pracowac.

      LAtwo mozna rozpoznac ludzi ktorzy chca uchodzic za altruiztow czy robia cos
      altruistycznego z powodu np kompleksow po tym ze CHWALA SIE TYM, mowia wszytkim
      na okolo, robia to ostentacyjnie.
      Wtedy kiedy niwwielu ldzui dosceni ich "poswięcenie" zaprzestaja tego typu dzialan.

      Jaki to procent? Ciezko powiedziec, zanwyczaj lduzie z kompleksami z natury
      bedacy egoistami eni beda leczyli swych kompeksow przez altruizm, bo zrodzi w
      nich to tylko frusttracje, wiec uwazam ze jest jednak stan marginalny.

      sa tez ludzie ktorzy np. cierpia na brak poczucia bycia akceptowanym, zbaiegaj
      wtedy o akceptacje wszystkich wokol pomagajac im ile sie da w czym się da, nie
      sa nawet w satnie odmaiwac pomocy.

      Czy to altruizm? Sadze ejdnak ze w jakims sensie tak, bo efekty sa
      altruzistyzne, ale nie do konca, zreszta to latwo wyczuc i takei osoby tez
      czesto sa wykorzystywane.
      Choc wiadomo ze motywy to chec bycia akceptowanym,


      Motywy zawsze beda rozne u roznych ludzi, ogolnie jednak altuizm to dosc zadki
      sposob leczenia kompleksow.
      I leczenie kompleksow to teez stosunkowo rzadki motyw dzialan altruistycznych .
    • yja Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 30.01.10, 12:39
      Kiedy chcę komuś pomóc nie oczekuje ani jego sympatii,ani wdzięczności,ani nawet
      podziękowania.Jeśli jednak mogę zrobić dla kogoś coś co go cieszy to i mnie to
      cieszy.Myślę,że jak ktoś przez pomaganie innym czuje się dowartościowany to nie
      dzięki czyjejś sympatii,a dzięki temu że coś zrobił.
    • factory2 Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 31.01.10, 01:39
      Są dwa motywy pomagania, według Karyłowskiego: endocentryczny i egzocentryczny.
      Z kolei Jane Pilliavin rozpatruje prawdopodobieństwo (nie)udzielenia pomocy w
      kategoriach kosztów i zysków udzielenia lub nieudzielenia.
      Tyle - w skrócie - teorii psychologicznej.
    • babushka Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 31.01.10, 14:57
      Czasem pomaga się bez zastanowienia i wtedy określa się to mianem głupoty. Kto
      się przyzna, ze jest głupi?:)

      Pomijając przewrotność, powiem tak - przywykliśmy do "coś" za "coś" i tak na
      ogół pojmujemy świat, w tych kategoriach oceniamy postawy. Pomagamy z róznych
      powodów - dla interesów, po to, by podtrzymac kontakt z kimś i moc liczyć na
      ewentualną pomoc, po to też pewnie, by poczuć, że coś się potrafi itd...

      Allerune, myslę, że to naturalne - pomagać sobie wzajemnie, pomagamy, bo
      jesteśmy tak rózni i mamy inne mozliwości, umiejętności. Gdyby było inaczej i
      nikt nikomu nie był potrzebny? Jaki byłby wtedy sens naszego życia? Czy znasz
      kogoś, kto jest całkowicie samowystarczalny i jednocześnie szczęśliwy? Pełny w
      człowieczeństwie?
      • kalllka Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 01.02.10, 00:52
        ja Ryy:)
        ja sie przyznam. i nie tylko do tego zem glupia, ale ze i prozna tez. i
        za wszystkie grzechy me, odpusc Panie
        :)
        pozdrawiam, i namaste
        • wichrowe_wzgorza Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 01.02.10, 13:24


          kalllka napisała:

          > ja Ryy:)
          > ja sie przyznam. i nie tylko do tego zem glupia, ale ze i prozna tez. i
          > za wszystkie grzechy me, odpusc Panie

          Kaa:))) Odważnaś! To i ja się do próżnoty przyznawam:) Przynajmniej mam się z
          czego zbywać:)))

          > :)
          > pozdrawiam, i namaste

          Pozdrawiam również
          :)
    • gadagad Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 31.01.10, 15:02
      Byłoby fajnie, świadomie nie istnieć.Ale dopóki istnieje ostatni człowiek na tej
      planecie, to TY istniejesz.Nikt cię do nieba czy piekła nie przygarnie.
    • haalszka Re: chęć niesienia pomocy innym to wyraz kompleks 01.02.10, 16:43
      moja siostra jest cywilna "siostra milodzierdzia".. pomaga wszytskim, zyje
      problemami wszystkich naokolo...
      powod? zeby nie myslec o swoich problemach, ktore ma naprawde powazne...

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka