Dodaj do ulubionych

małżeństwo? nie, dziękuję

IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 13.02.04, 11:44
Mam 26 lat i jakoś nie specjalnie myślę o wyjściu za mąż o posiadaniu
rodziny. Małżeństwo kojarzy mi się z ... nudą. Nie tęsknię za posiadaiem
dzieci. Zastanawiam się czy to normalne i czy kiedykolwiek odczuję taką
potrzebę.
Jak jest z wami? Kiedy zaczeliście myśleć o założeniu rodziny o dzieciach?

Obserwuj wątek
    • kvinna dziękuję, postoję 13.02.04, 12:02
      Ja też, ja też.
      O posiadaniu dzieci nie myślałam nigdy :) Złoszczę się, gdy słyszę "przejdzie
      ci". A właśnie, że nie. Tak, "jestem leniwa, cenię swój czas, którym mogę
      swobodnie dysponować, swoją niezależność, nie lubię z dziećmi odrabiać lekcji
      etc."

      I świadomość rewersu.

      Dowcip.

      - Szukam Stowarzyszenia Bezdzietnych...
      - Już nie istnieje.
      - Rozwiązali się?
      - Nie. Wymarli.

      :)
      • Gość: kasia Re: dziękuję, postoję IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 13.02.04, 12:07
        :-)))
        • kvinna dopełnienie 13.02.04, 12:09
          Podobne najszczęśliwsze związki tworzą ludzie głęboko po 30.

          To ja jeszcze poczekam (to tak a propos strachów, które w nas, a co za tym
          idzie, byciem singielkiem :)
    • Gość: Richelieu* Re: małżeństwo? nie, dziękuję IP: 217.98.107.* 13.02.04, 12:23
      mi małżeństwo kojarzyło się z... wyzwoleniem gdy byłam nastoletnim berbeciem.
      Teraz jestem tak zasuszona w swoich dążeniach i wątpliwościach, że nie ma dziś
      miejsca na mokre pieluchy. Ale lubię dzieci i gdyby mi się napisany na ulotce
      procent spełnił nie było by problemu. Małżeństwo z nudą? Przecież to taka sama
      forma życia jak nie małżeństwo i równie dobrze można się nudzić w nie
      małżeństwie jeśli ma się tendencje do zanurzalis dupolis przedtelewizoris. A
      mnie to generalnie wszystkko jedno czy ksiądz pokropi czy nie.
    • j_ar Re: małżeństwo? nie, dziękuję 13.02.04, 12:53
      nuda?... ... ja jakos nie widze w tym nudy, nudne wydaje mi sie ciagle
      imprezowanie, uganianie za panienkami, ciagly balagan z tym zwiazany... takie
      nic
    • seksuolog małżeństwo? nie, dziękuję - ale dlaczego? 13.02.04, 12:54
      Gość portalu: kasia napisał(a):

      > Mam 26 lat i jakoś nie specjalnie myślę o wyjściu za mąż o posiadaniu
      > rodziny. Małżeństwo kojarzy mi się z ... nudą. Nie tęsknię za posiadaiem
      > dzieci. Zastanawiam się czy to normalne i czy kiedykolwiek odczuję taką
      > potrzebę. Jak jest z wami? Kiedy zaczeliście myśleć o założeniu rodziny o
      > dzieciach?

      Wyjscie za maz dla wyjscia za maz to oczywiscie w dzisiejszych czasach nonsens.
      Pytanie co jest robisz takiego interesujacego ze zwykle zycie wydaje sie nudne?

      Pytania ogolniejsze jakie mozna postawic to ogolne nastawienie i jakosc twojego
      zycia.

      Na przyklad czy pozostajesz w zwiazku, czy tez jestes samotna? Jakie zwiazki
      masz za soba? Udane czy nie?

      Czy sa jakies czynniki ktore mogly cie nastawic negatywnie do malzenstwa?(Typu
      przykladowo: "ojciec pil na umor i katowal matke a ja zmywalam jej krew").

      Czy sa jakies czynniki psychologiczne blokujace zwiazki i malzenstwo? (Na
      przyklad silne kompleksy na tle urody, kompleks nizszosci, niesmialosc,
      depresja)

      W koncu jesli ktos w pelni swiadomie bez tych czynnikow dokonuje jakiegos
      wyboru to jest w porzadku. Problem w tym zeby wyboru dokonac raz i ostatecznie,
      by w przyszlosci nie oceniac ze zrobilo sie niedobry wybor. I tu oczywiscie
      nalezy wspomniec ze posiadanie rodziny i dzieci jest tez jedna z podstawowych
      funkcji biologicznych ktore maja ogromny wplyw na biologie i psychike a te z
      kolei wplywaja na to jak sie ocenia swoje zycie. Czyli sa instynkty a
      przeciwstawianie im sie wymaga na dluga mete silnej woli.

      • kvinna tak sobie myślę, 13.02.04, 13:11
        że niekoniecznie musi być krew na podłodze, wystarczy popatrzeć na padające jak
        WTC związki, zdradzające się pary itd. Ludzki strach, który każe mówić "to ja
        jeszcze pogapię się i poczekam".

        Niekoniecznie musi być tak, jak sugeruje j_ar.
        Nie latam z imprezy na imprezę, nie puszczam się.

        Czekam na Coś Prawdziwego, a to może nie nadejść.
        Byle-co (pójście za instynktem choćby, humorystycznie nazwany "cykający zegar
        biologiczny") mnie nie interesuje.

        Każdy wybór, także ten "silnie zgodny z instynktami" ma swoje dobre i mniej
        dobre strony.
        Smutno mi (plus ulga), gdy widzę umęczone młode kobiety. Dzieci, praca, dom.
        Coś za coś.

        • Gość: Richelieu* Re: tak sobie myślę, IP: 217.98.107.* 13.02.04, 13:23
          Kwinnuś, jeśli wolno tu czy na @, taki cichuśko. Ile Ty masz lat? 21, 23?

          znowu z buciorami;)
          • kvinna pielęgnuje dziecko w sobie, 13.02.04, 13:28
            nie poczęte :) małą siebie :)
            to pewnie widać w sposobie pisania, to nic, jestem tego świadoma.

            Dobra, niech będzie, wreszcie mam okazję prywatnie nawrucać Ci kwiatuszków do @

            :)
            • kvinna ale małe zastrzeżenie 13.02.04, 13:47
              Nie traktuję swoich poglądów za "dzieciuchowate".
              Potrafię ich bronić.
              Zatem...proszę nie traktować mnie protekcjonalnie :)
              bo wtedy tupię nogą :)

              Kwiaty wysłałam pod adres r.richelieu.
              Dobry?
              • r.richelieu Re: ale małe zastrzeżenie 14.02.04, 22:14
                r.richelieu dobry, dobry ;)

                ale, jezu, nie miałam na myśli dzieciuchocośtam fcale
                protekcjonalnie też nie znoszę i też tupię nogą, hihi

                "Moja droga kiedy będziesz w moim wieku wtedy zrozumiesz problem, taka młoda
                osóbka jak ty powinna się jeszcze dużo nauczyć"

                szlag na poczekaniu
        • seksuolog myślenie i instynkty 13.02.04, 19:06
          kvinna napisała:

          > Czekam na Coś Prawdziwego, a to może nie nadejść.
          > Byle-co (pójście za instynktem choćby, humorystycznie nazwany "cykający zegar
          > biologiczny") mnie nie interesuje.

          Tak, to Cos jest czesto u podloza ale pytanie jak sie czeka. Jesli czekanie
          jest w samotnosci i izolacji to jest bardzo prawdopodobne ze nic nie nadejdzie.
          Polecac nalezy wiec czekanie aktywne czyli bardzo duzo kontaktow w srodowiskach
          gdzie Cos Prawdziwego jest prawdopodobne.

          > Każdy wybór, także ten "silnie zgodny z instynktami" ma swoje dobre i mniej
          > dobre strony.
          > Smutno mi (plus ulga), gdy widzę umęczone młode kobiety. Dzieci, praca, dom.
          > Coś za coś.

          Ta umeczenie jest w duzym stopniu naturalnym wydatkiem energii zyciowej. W
          rozmnazaniu podobni jestesmy do zwierzat, wystarczy popatrzec jak one uwijaja
          sie wokol mlodych. Czyli zapas energii jest, mozna zaryzykowac ze jesli nie
          zostanie ona wydatkowana to bedzie niedobrze.
          • leda16 Re: myślenie i instynkty 23.09.13, 09:48
            seksuolog napisała:
            > Ta umeczenie jest w duzym stopniu naturalnym wydatkiem energii zyciowej. W
            > rozmnazaniu podobni jestesmy do zwierzat, wystarczy popatrzec jak one uwijaja
            > sie wokol mlodych. Czyli zapas energii jest, mozna zaryzykowac ze jesli nie
            > zostanie ona wydatkowana to bedzie niedobrze.


            Zwierzęta, instynkty, młode :(. O uczuciach najwyraźniej waćpanna nie masz najmniejszego pojęcia. Skoro nie odróżniasz emocji i instynktów od uczuć to rzeczywiście ani do małżeństwa ani do macierzyństwa się nie nadajesz. Instynktowna kopulacja ci wystarczy, tylko się jeszcze wysterylizuj dla pewności.
      • Gość: roxi Re: małżeństwo? nie, dziękuję - ale dlaczego? IP: 5.5R2D* / *.saix.net 13.02.04, 13:21
        Malzenstwo to dopiero wyzwanie droda Kasiu.
        Nigdy sie nie palilam do zeniaczki a juz tym bardziej do dziatek. Ale jak na
        mnie spadlo- jakies 5 lat temu, nie narzekam a juz na pewno sie nie nudze.
        Do wszystkiego trzeba dorosnac, a juz tym bardziej do zalozenia rodziny. Zaloze
        sie ze kiedys spotkasz kogos - kogo bedziesz chciala zatrzymac dla siebie na
        zawsze i cos milego tworzyc kazdego dnia.
    • nadszyszkownik.kilkujadek Nuda w małżeństwie 13.02.04, 19:20
      Ci, którzy nudzą się w małżeństwie, zwykle nudzili się i wtedy, gdy jeszcze
      byli stanu wolnego.

      (-) Kilkujadek

      -
      Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
      • Gość: zocha Re: Nuda w małżeństwie IP: *.dialup.mindspring.com 13.02.04, 19:28
        O co chodzi?.. malzenstwo jest takie, jacy sa malzonkowie, po co patrzec na
        innych.. tworzyc trzeba, budowac...kurcze, ja mam takie udane malzenstwo...a
        przeciez jestem zwyklym czlowiekiem.
    • Gość: kasia Re: małżeństwo? nie, dziękuję IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 13.02.04, 19:30
      dzięki za wasze wpisy, daliście mi trochę do myślenia a szczególnie fachowa
      wypowiedź seksuologa
    • Gość: Halina :Strach przed porazka IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.02.04, 22:55
      Mysle, ze lek przed zamazpojciem czy ozenkiem wynika ze strachu przed porazka.
      No bo jezeli tyle ludzi sie rozwodzi, zdradza itp. to ja nie chce aby bylo to
      moim udzialem. Byc moze nieudany zwiazek rodzicow ma tu rowniez swoj wplyw.
      Jesli nie zawarlem/zawarlam malzenstwa to jestem bezbieczna/bezpieczny, bo mnie
      rozwod nie grozi.Nikt mnie w ten sposob nie zrani. Tylko ze zycie to jest
      branie na siebie ryzyka ze slubem czy tez bez. Brak decyzji jest tez decyzja.
    • jmx nuda? nie, dziękuję 14.02.04, 01:35

      Cóż, jacy ludzie tworzący małżeństwo takie małżeństwo właśnie. Nuda w
      małżeństwie nie bierze się znikąd. Ale nuda może zagrozić każdemu związkowi,
      nie tylko sakramentalnemu/urzędowemu, na ogół każdy pragnie być z kimś, nie
      chce być sam.

      Tak samo budzi mój usmiech stwierdzenie " nie lubię dzieci bo to wstrętne
      bachory" - nooo... jak ktoś sobie wychowa bachora to go ma ;-).
    • Gość: Witold przypomina mi to >>>>>>>> IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 14.02.04, 03:26
      opisy jak to dobrze jest lub zle w basenie.
      Glownie przez osoby ktore nie umieja plywac.
      Widzialem ze duzo osob traktuje Małżeństwo jako pewniego rodaju ogranicznie.
      Oraz pewnego rodzaju odpowiedzialnosc. A od tego temtu ludzie uciekaja jak od
      ognia. Boja sie odpowiedzalnosci.
      Nuda nie pochodzi z Małżeństwa tylko od nas samych jezeli nie wiemy co sami
      mamy rozbic w zyciu.
      Czy moje zycie jest nudne po prawie 30 latach zwiazku!!!!!
      Moglbym sie podzielic z wieloma osobami tym czasem kiedy mi sie nie nudzilo.

      jak twoj partner bedzie nie tylko Małżonkiem tylko tazkze przyjacielelem
      poczujesz jak to jest w basenie kiedy sie umie plywac

      Witold
    • Gość: kasia Re: małżeństwo? nie, dziękuję IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 14.02.04, 16:31
      Nawety nie spodziewałam się, że wasze wpisy aż tak mnie ruszą. Zadaliście mi
      sporo pytań. I pokazaliście wiele punktów widzenia.
      Doszłam też do wniosku, że moja antymałżeńska postawa wynika też z tego, że w
      zasadzie nie byłam wychowywana do małżeństwa, małżeństwo, związek z druga osobą
      były zawsze w mojej rodzinie drugoplanowe.
      Nikt tez na mie nigdy nie naciskał pod tym względem. Babcie, ciocie...
      Mamy małą rodzinę więc nie mam kuzynkek, kuzynów, z których mogłabym chcieć
      brać przykład. A te kuzynostwo które mam to albo się nie spieszy tak jak ja do
      małżeństwa albo są to ludzie którzy grubo po 30 zostają rodzicami.Podobnie jest
      ze znajomymi. Więc moge powiedzieć, że nigdy nie czułam presji otoczenia.
      Nie mam też styku z dzieciakami, może jakbym miała to by mi się swoich
      zachciało:-)

      Jeśli chodzi o małżeństwo moich rodziców to trudno mi jest je ocenić. Chyba nie
      wyniosłam z domu myślenia o małżeństwie jako o szczególnej wartości.
      Nie było w nim z pewności tak drastycznych scen jak bicie, problemy alkoholowe
      więc w czym problem?
      W nieokazywaniu sobie uczuć? W nie umiejętności rozmowy z sobą o rzeczach
      ważnych?...
      Bo czy do dobrego małżeństwa wystarczy być, nie pić, zarabiać pieniądze, nie
      zdradzać?
      Zawsze czegoś imi brakowało w małżeństwie moich rodziców.

      Doświadczenia w związkach nie mam za dużego ale nie były to znajomości, które
      mogły by mnie poranić.

      Raczej mam pewne problemy w poznawaniu innych. Moim problemem jest nadmierna
      wrażliwość i to, że ludzie mnie peszą, nieśmiałość. Tak niestety mój charakter
      częściowo utrudnia mi poznawanie innych ludzi i tym samym rozwijanie się, może
      gdybym miała za sobą dłuższy związe było by inaczej z moim nastawieniem do
      małżeństwa.

      Chyba faktycznie nie dorosłam jeszcze po prostu do małżeństwa...może tez
      powinnam trochę poszerzyć swój horyzont i poszukac jakichś pozytywnych
      przykładów małżeńst...


      wielkie dzięki za wasze wpisy, pozdrawiam


      k.


      • anaiss Re: małżeństwo? nie, dziękuję 14.02.04, 18:15
        Małżeństwo to jeszcze pół biedy, ale posiadanie dzieci to już naprawde poważna
        decyzja. Ja zdecydowanie nie dojrzałam jeszcze ani do zawarcia związku
        małżeńskiego ani do posiadania dzieci. Wydaje mi się, że do tego trzeba po
        prostu dorosnąć, dojrzeć do zrezygnowania w jakiejś części z siebie samej dla
        kogoś innego i czerpania z tego radości, a nie nazywania poświęceniem. Wydaje
        mi się, że nie ma niczego gorszego niż rodzice poświęcający się dla swoich
        dzieci, rezygnujący ze swoich marzeń, planów, zamierzeń. Trzeba być spełnionym
        człowiekiem, żeby być dobrym rodzicem. Na dzieci trzeba się decydować wtedy,
        kiedy nie będą już one w niczym przeszkodą, a tylko dopełnieniem naszego życia.
        Szkoda tylko, że tak mało ludzi podejmuje świadomie takie decyzje.
        Pozdrawiam
        anaiss
        • Gość: mm Re: w pełni popieram IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 14.02.04, 22:19
          Najpierw dorosnąć i dojrzeć a potem myśleć o małżeństwie. I to nie dlatego, że
          się ucieka przed odpowiedzialnością, ale dlatego, że człowiek rozumie, że
          jeszcze nie dorósł do tego rodzaju odpowiedzialności. I to właśnie jest
          odpowiedzialność.
        • leda16 Re: małżeństwo? nie, dziękuję 23.09.13, 10:03
          anaiss napisała:
          Ja zdecydowanie nie dojrzałam jeszcze ani do zawarcia związku
          > małżeńskiego ani do posiadania dzieci. Wydaje mi się, że do tego trzeba po
          > prostu dorosnąć, dojrzeć do zrezygnowania w jakiejś części z siebie samej dla
          > kogoś innego i czerpania z tego radości, a nie nazywania poświęceniem. Wydaje
          > mi się, że nie ma niczego gorszego niż rodzice poświęcający się dla swoich
          > dzieci, rezygnujący ze swoich marzeń, planów, zamierzeń.


          To widać, że nie dorosłaś, skoro tak infantylnie pojmujesz macierzyństwo. Na zasadzie - wszystko albo nic. Posiadanie dzieci ZAWSZE niesie z sobą konieczność poświęceń większych lub mniejszych. Te mniejsze to np. nieprzespane noce, większe są rejsem po Pacyfiku, wycieczką na Teneryfy lub po prostu rezygnacją z nowej kiecki na rzecz kupna leków, reedukacji lub po prostu prywatnych lekcji angielskiego.




          Trzeba być spełnionym
          > człowiekiem, żeby być dobrym rodzicem.


          I cóż takiego znaczy ten frazes? Paplesz żeby paplać, czy jakieś istotne wartości podkładasz pod to "spełnienie"?



          > Szkoda tylko, że tak mało ludzi podejmuje świadomie takie decyzje.


          Za to Ty będziesz tą "świadomą" Do zobaczenia w gabinecie psychoterapeutycznym :).
          • kobza16 Re: małżeństwo? nie, dziękuję 23.09.13, 11:10
            Kiedy autorka powiedziala, ze osoba, ktora decyduje sie na dziecko musi byc "spelniona", miała zapewne na mysli fakt, ze nalezaloby cos sobą reprezentowac, aby zdecydowac sie na tak wazny etap w zyciu.

            Gdyby ludzie cos sobą reprezentowali decydując sie na potomstwo to swiat bylby przyjemniejszy, tymczzsem mamy stado małolatow, ktorzy ledwo od smoczka sami odrosli a tu sie pakuja w pieluchy i niekt mnie nie przekona, ze zdecydowali sie na to z powodow "uczuciowych", mysle ze ich wlasna huc, instynktowana chcica z domieszka glupoty, zapanowala nad wszystkim innym.

            moze to sie wyda komus brutalne, ale co taka 19ltaka moze przekazac dziecku - jak ona sama glupia jest i tatus tez pewnie srednio rozgarniet, skoro zabezpieczyc sie nie potrafil.

            ktos powie, no bo ona odda milosc wlasna dziecku i swoj czas- lol, to za malo. czlowiek powienien soba cos reprezentowac, a nie byc susiumajtkiem, ktory bedzie potem uwieszony na kieszeni wlasnych rodzicow, bo na glupi kurs ang dla dziecka go nie stac. co to za zycie, jesli ktos musi podjac decyzje, czy wlasna kiecka, czy buty dla dziecka?

            niestety gdyby ludzie cos sobą prezentowali, to pewnie nasza liczba na tej planecie by sie przetrzebila!

            nie sadze, ze ci ktorzy tych dzieci nie maja - laduja na kozetce! jesli czyims sensem zycia i tematem nadrzednym sa kupki, zupki, zabawki, ciuszki, sprawy domowe to zapewne tak bedzie. na szczescie nie kazda kobieta to "matka polka".
            • leda16 Re: małżeństwo? nie, dziękuję 24.09.13, 09:32
              kobza16 napisała:

              > ktos powie, no bo ona odda milosc wlasna dziecku i swoj czas- lol, to za malo.
              > czlowiek powienien soba cos reprezentowac, a nie byc susiumajtkiem, ktory bedzi
              > e potem uwieszony na kieszeni wlasnych rodzicow, bo na glupi kurs ang dla dziec
              > ka go nie stac. co to za zycie, jesli ktos musi podjac decyzje, czy wlasna kiec
              > ka, czy buty dla dziecka?



              No niestety, taka jest rzeczywistość skoro pisząc "coś sobą reprezentować" masz na myśli reprezentować pieniądze i dostatek. Przed takim dylematem stoją nie tylko zależne finansowo od rodziców siksy ale i małżeństwa 30+ gdy oboje są po studiach, pracują a jedną pensję w całości pochłania 30-to letni kredyt za mieszkanie. A w sytuacji, gdy np. drugie z małżonków traci pracę, dylematy dotyczą np. różnicy w cenie kiełbasy podwawelskiej i zwyczajnej. Teraz nie ma w życiu nic pewnego. W jednej chwili możesz stać się bankrutem gdy np. dziedziczysz długi nieznanego Ci zmarłego krewniaka, bo w porę nie odrzuciłaś spadku o którym wcześniej nikt cwanie nie raczył cię zawiadomić.



              > nie sadze, ze ci ktorzy tych dzieci nie maja - laduja na kozetce! jesli czyims
              > sensem zycia i tematem nadrzednym sa kupki, zupki, zabawki, ciuszki, sprawy dom
              > owe to zapewne tak bedzie. na szczescie nie kazda kobieta to "matka polka".


              No, najpierw ginekolodzy drenują im kieszenie. A dzieci to nie tylko "kupki i zupki". Ten okres trwa tylko 2-3 lata. Potem są z niczym nieporównywalne relacje uczuciowe.
            • malwi.4 Re: małżeństwo? nie, dziękuję 24.09.13, 17:12
              Dać miłość i czas (na ile rodzicowi pozwala praca zawodowa) to wystarczająco, by wychować dziecko gotowe zdobywać świat.
    • komandos57 Re: małżeństwo? nie, dziękuję 14.02.04, 22:16
      Gość portalu: kasia napisał(a):

      > Mam 26 lat i jakoś nie specjalnie myślę o wyjściu za mąż o posiadaniu
      > rodziny. Małżeństwo kojarzy mi się z ... nudą. Nie tęsknię za posiadaiem
      > dzieci. Zastanawiam się czy to normalne i czy kiedykolwiek odczuję taką
      > potrzebę.
      > Jak jest z wami? Kiedy zaczeliście myśleć o założeniu rodziny o dzieciach?
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      Czyc ty czasem nie sdfls...czy jak mu tam.ONtez ma 26 lat.To juz od pieciu
      lat.Tez szuka partnerki SAMCA.
      >
      • kobza16 Re: małżeństwo? nie, dziękuję 25.09.13, 12:28
        od momentu w kt dowiemy sie ze otrzymalismy spadek mamy 6 miesiecy na jego odrzucenie lub przyjecie. jesli przyjmiemy z dobrodziejstwem inwentarza w ten czas nie ryzykujemy wlasnego majatku w przypadku dlugow pozostawionych przez zmarlego.

        moze zle wyjasnilam co rozumiem ja pod pojeciem "reprezemyowac cos soba", niekoniecznie tylko poziom materialny mialam na mysli ale I intelektualny, moralny. kazdemu moze sie w zyciu podwinac noga, ludzie popelniaja bledy, czasami nieszczescie na nas spadnie. problem w tym ze wiekszosc ludzi sama sie prosi o klopoty. dzieci robia sobie bezmyslnie - do tego nie trzeba mozgu, ale zeby wychowac dobrze -juz tak. w majblizszym otoczeniu obserwuje przypadki, ze to wlasnie dorosli ludzie z mentalnoscia dzieci najszybciej maja te dzieci.

    • 1lapaz Re: małżeństwo? nie, dziękuję 23.09.13, 10:35
      > rodziny. Małżeństwo kojarzy mi się z ... nudą.

      hehehe to spróbuj a nie będziesz miała kiedy włośow umyc :)))

      > dzieci. Zastanawiam się czy to normalne i czy kiedykolwiek odczuję taką
      > potrzebę.

      jak spotkasz kogos przy kim to poczujesz ze chcesz na długo dlugo dłużej
    • jan_stereo Re: małżeństwo? nie, dziękuję 27.09.13, 21:40
      Gość portalu: kasia napisał(a):

      > Jak jest z wami? Kiedy zaczeliście myśleć o założeniu rodziny o dzieciach?

      W przedszkolu mialem pierwsze mysli, tylko checi i motywacji nigdy dostatecznych...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka