kłopoty rodzinne

06.04.10, 14:43
Witam,
Zwracam się z prośba o pomoc.
Ponad rok temu między teściową, a jej synem i jego narzeczoną powstał
konflikt. Za bardzo na początku nie było wiadomo o co chodzi. Każda strona
miała swoją wersję wydarzeń. Tak naprawdę niewiadomo kto „zaczął”. Wg mnie
teściowa, i jej przyszła synowa są uparte. Można tu wtrącić, co mnie to
obchodzi, ich sprawa, tak…
Ten konflikt odbił się na rodzinie. Utworzyły się jakby dwa obozy. My z mężem
już zdezorientowani w końcu, słysząc różne wersje na to samo zdarzenie
stwierdziliśmy, że nie ma co „trzymać” czyjeś strony. Brat męża i jego
narzeczona rzadko zaglądają do nas, a teściowa, no cóz jak i dawniej jest
rzadkim bywalcem. Za to przebywa często u trzeciego syna i jego rodziny, bo
oni widocznie nie skrytykowali jej za ten konflikt. Teściowa ma piątkę dzieci,
córki chyba się jej wyparły, przynajmniej od jednej to słyszę. Jak próbowałam
mówić której stronie, ze ma być pozytywnie nastawionym do tej drugiej to i tak
później mi się „oberwało”.
Co mamy robić, czekać jak w końcu będzie lepiej, czy pomóc żeby rodzina się
zjednoczyła. Ile razy chciałoby się iśc do kogoś, ale jakby był jakim
niewidzialny mur, który jeszcze mówi, nie przychodźcie, nie chcemy Was, bo nie
stoicie po naszej stronie. Może fantazjuję, ale proszę o pomoc, poradę
Może przesadzam, ale chciałabym żeby relacje poprawiły się.
To wszystko odbija się na całej rodzinie

    • avgust Re: kłopoty rodzinne 06.04.10, 14:49
      kasia120378 napisała:

      > Witam,
      > Zwracam się z prośba o pomoc.
      > Ponad rok temu między teściową, a jej synem i jego narzeczoną
      powstał
      > konflikt. Za bardzo na początku nie było wiadomo o co chodzi.
      Każda strona
      > miała swoją wersję wydarzeń. Tak naprawdę niewiadomo kto „zaczął”.
      > Wg mnie
      > teściowa, i jej przyszła synowa są uparte. Można tu wtrącić, co
      mnie to
      > obchodzi, ich sprawa, tak…
      > Ten konflikt odbił się na rodzinie. Utworzyły się jakby dwa obozy.
      My z mężem
      > już zdezorientowani w końcu, słysząc różne wersje na to samo
      zdarzenie
      > stwierdziliśmy, że nie ma co „trzymać” czyjeś strony. Brat męża i j
      > ego
      > narzeczona rzadko zaglądają do nas, a teściowa, no cóz jak i
      dawniej jest
      > rzadkim bywalcem. Za to przebywa często u trzeciego syna i jego
      rodziny, bo
      > oni widocznie nie skrytykowali jej za ten konflikt. Teściowa ma
      piątkę dzieci,
      > córki chyba się jej wyparły, przynajmniej od jednej to słyszę. Jak
      próbowałam
      > mówić której stronie, ze ma być pozytywnie nastawionym do tej
      drugiej to i tak
      > później mi się „oberwało”.
      > Co mamy robić, czekać jak w końcu będzie lepiej, czy pomóc żeby
      rodzina się
      > zjednoczyła. Ile razy chciałoby się iśc do kogoś, ale jakby był
      jakim
      > niewidzialny mur, który jeszcze mówi, nie przychodźcie, nie chcemy
      Was, bo nie
      > stoicie po naszej stronie. Może fantazjuję, ale proszę o pomoc,
      poradę
      > Może przesadzam, ale chciałabym żeby relacje poprawiły się.
      > To wszystko odbija się na całej rodzinie
      >
      Jakiej porady oczekujesz, czy chcesz rozwiązać problem rodzinny? Czy
      po prostu nauczyć się funkcjonować w tej sytuacji?
      • kasia120378 Re: kłopoty rodzinne 07.04.10, 07:51
        Chciałabym jeśli to możliwe jakoś pomóc. Nie wiem czy powinnam w tym
        uczestniczyć, choć jak wiadomo można się nie wtrącać, ale i tak odczuwa się
        dziwną atmosferę.
        Może ktoś miał podobny problem i wie jak postępować, a może Ty znasz jakiś sposób?
        Z góry dziękuję za pomoc
        • greengrey Re: kłopoty rodzinne 07.04.10, 20:22

          jeśli sama nie wiesz jak pomóc, to odpuść- trudna to rola i mało
          wdzięczna, tym bardziej ryzykowna gdy działasz na ślepo

          czy wiesz co się stało? znasz sprawę? najczęściej nie- bo obie
          strony konfliktu zwykle mają INNY osąd danej sytuacji, nawet do
          końca możesz nie wiedzieć jak było naprawdę

          tak już jest, że ludzie patrzą zwykle ze swojego punktu widzenia -
          tę samą rzecz widzą odmiennie, zawsze jednak są przekonani o własnej
          racji- działając we własnym interesie

          żeby coś pomóc efektywnie- trzeba znać fakty i na ich podstawie mieć
          pomysł jak sprawę rozwiązać

          w końcu, jeśli narobili bigosu - niech sami z tym dojdą do ładu

          możesz rozważyć natomiast, czy nie powiedzieć im, że atmosfera w
          rodzinie jest ciężka i może mogliby coś z tym zrobić sami?

          • kasia120378 Re: kłopoty rodzinne 08.04.10, 08:12
            Chyba masz rację, że lepiej nie uczestniczyć w tym. Nie wiem kto zaczął. Wiem
            jednak, że to ich sprawy i nie mój interes.
            Najlepiej jak spojrzę pozytywnie na każdego i będę im życzyć w duchu wszystko co
            najlepsze.
            Złe myślenie i udzielanie rad na siłę przynosi wręcz odwrotny niemiły skutek
            Tak doszłam do wniosku
Pełna wersja