kasia120378
06.04.10, 14:43
Witam,
Zwracam się z prośba o pomoc.
Ponad rok temu między teściową, a jej synem i jego narzeczoną powstał
konflikt. Za bardzo na początku nie było wiadomo o co chodzi. Każda strona
miała swoją wersję wydarzeń. Tak naprawdę niewiadomo kto „zaczął”. Wg mnie
teściowa, i jej przyszła synowa są uparte. Można tu wtrącić, co mnie to
obchodzi, ich sprawa, tak…
Ten konflikt odbił się na rodzinie. Utworzyły się jakby dwa obozy. My z mężem
już zdezorientowani w końcu, słysząc różne wersje na to samo zdarzenie
stwierdziliśmy, że nie ma co „trzymać” czyjeś strony. Brat męża i jego
narzeczona rzadko zaglądają do nas, a teściowa, no cóz jak i dawniej jest
rzadkim bywalcem. Za to przebywa często u trzeciego syna i jego rodziny, bo
oni widocznie nie skrytykowali jej za ten konflikt. Teściowa ma piątkę dzieci,
córki chyba się jej wyparły, przynajmniej od jednej to słyszę. Jak próbowałam
mówić której stronie, ze ma być pozytywnie nastawionym do tej drugiej to i tak
później mi się „oberwało”.
Co mamy robić, czekać jak w końcu będzie lepiej, czy pomóc żeby rodzina się
zjednoczyła. Ile razy chciałoby się iśc do kogoś, ale jakby był jakim
niewidzialny mur, który jeszcze mówi, nie przychodźcie, nie chcemy Was, bo nie
stoicie po naszej stronie. Może fantazjuję, ale proszę o pomoc, poradę
Może przesadzam, ale chciałabym żeby relacje poprawiły się.
To wszystko odbija się na całej rodzinie