Dodaj do ulubionych

Jak poradzić sobie z tęsknotą?

25.02.04, 09:54
Po siedmiu latach wspólnego i - w moim odczuciu - całkiem udanego życia
zostawił mnie mąż. To stało się ponad 2 miesiące temu. Nie mieszamy razem i
nie mamy praktycznie żadnego kontaktu. Myślałam, że z czasem oswoję się z tą
sytuacją, ale niestety jest ze mną bardzo źle. Praktycznie cały czas czekam
na to, że on wróci. Płaczę w domu, płaczę w pracy. Cały czas uciekam z domu,
organizuję sobie różne zajęcia, żeby nie myśleć o tym wszystkim, ale kiedy
wieczorem wracam do pustego mieszkania złe myśli znów mnie dopadają. Mam
wrażenie, że nic dobrego mnie już w życiu nie czeka, że wykorzystałam już
swój limit szczęścia. Z jednej strony jestem na niego wśiekła, że zniszczył
to, co było między nami, a z drugiej strony, gdyby tylko chciał wrócić
zgodziłabym się bez wahania. Nienawidzę siebie za to. Wstydzę się przyznać
przed bliskimi do swoich uczuć, bo każdy mówi mi, żebym go olała, że nie jest
tego wart, żebym myślała tylko o sobie. Ale ja nie poptrafię życ tylko dla
siebie - takie życie jest dla mnie puste, pozbawione smaku. Jak ja mam z tego
wyjść, bo czuję, że się coraz bardziej pogrążam - nie widzę znikąd żadnej
pomocy...
Obserwuj wątek
    • mir-nap Re: Jak poradzić sobie z tęsknotą? 25.02.04, 10:27
      Nie mam dla Ciebie żadnej dobrej rady,chcę tylko powiedzieć, że świetnie Cię
      rozumiem i czuję podobnie. Wściekłość i cholerna tęsknota. Czwarty miesiąc
      ciąży, od 3 miesięcy - sama.Zawsze dziwiłam się tym zdołowanym,
      rozhisteryzowanym kobietom, mającym nadzieję, że On wróci. Nie mogłam
      zrozumieć, jak mogą być tak głupie, czemu nie oleją faceta, czemu o nim myślą,
      jak mogą z nim rozmawiać - to poniżające! Hmm, teraz już wiem, jak to jest;
      oczywiście nie przestaję się dziwić samej sobie,wściekam się co rano na własne
      sny z nim w roli głównej. Wszyscy dokoła powtarzają, że po prostu potrzebuję
      czasu - i pewnie mają rację. Tylko czemu ten czas tak cholernie się wlecze?
      No i staram się znaleźć w sobie dystans, spokój, który pozwoli mi zaakceptować
      rzeczy takimi, jakie są.Chyba nie ma sensu zastanawiać się, czy spotka mnie
      jeszcze w życiu coś fantastycznego, czy też będzie ot, tak sobie, trochę
      trudno, czasem nudno i samotnie. Warto skupić się na tym , co jest teraz,
      pożegnać się z myślą, że chłop wróci, nie izolować się od ludzi. KOniec końców,
      jakoś to będzie.
      pozdrawiam
      mir
    • charolais Re: Jak poradzić sobie z tęsknotą? 25.02.04, 10:30
      Przestan plakac. Odstraszasz wszystkich potencjalnych adoratorow.
      Usmiechnij sie, moze zmien fryzure, kup cos nowego z garderoby, zapros
      przyjaciolke na na drinka do pubu lub na kolacje tam gdzie duzo ludzi.
      Pokaz sie innym, ze istniejesz, a wowczas szczescie i do Ciebie sie usmiechnie
      poraz kolejny i zakochasz sie w kims nowym. Powroty, o ktorych Ty mowisz nie
      wroza nic dobrego, to masochizm psychiczny w przyszlosci ale w milosci i na
      wojnie wszystkie chwyty dozwolone. Powodzenia
      • aquarius72 Re: Jak poradzić sobie z tęsknotą? 25.02.04, 10:50
        Problem polega na tym, że nie chodzi mi o potencjalnych adoratorów - nie sądzę,
        abym teraz była w stanie w kimkolwiek się zakochać, bo kocham mojego męża i to
        jest właśnie takie cholernie trudne. Ciągle myślę o tym, jacy byliśmy
        szczęśliwi i co się stało, że to się rozpadło. Jeśli nie udało mi się z moim
        mężem, to dlaczego miałoby mi się udać z kimś innym? My już razem trochę
        przeszliśmy w życiu i myślałam, że nas to scementowało, wzmocniło, że jesteśmy
        już na innym etapie związku, dojrzalszym, kiedy ludzie mogą na siebie liczyć,
        są dla siebie oparciem, a tu takie rozczarowanie. Myślałam, że to, co nas łączy
        to coś niepowtarzalnego. Po co miałabym na siłę szukać kogoś nowego? Żeby
        jeszcze prędzej się rozczarować, żeby znów pozwolić się zranić?
      • Gość: inka_s Re: Jak poradzić sobie z tęsknotą? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 25.02.04, 10:57
        Ot tak przekreślić 7 lat wspólnego życia i iść do klubu szukać nowych
        adoratorów? Któż tak potrafi?
        Rozumiem ból autorki watku. A czy chociaż powiedział czemu odchodzi czy tylko
        powiedział żegnaj?
        • aquarius72 Re: Jak poradzić sobie z tęsknotą? 25.02.04, 11:18
          Właśnie - niby powiedział, a niby nie... Jeszcze miesiąc przed odejściem mówił,
          że mnie kocha, że tylko ja liczę się w jego życiu, potem mówił już, że nie wie,
          co czuje, a w końcu, ze już nie czuje miłości do mnie. Właściwie, to nie
          powiedział też żegnaj - tylko, że chce być sam, bo rozczarował się co do
          związków i nie ma zamiaru wiązać się z kimkolwiek. Wiem, że chodzi na
          psychoterapię. Czuję się strasznie zagubiona, bo nie rozumiem jego zachowań. Z
          jednej strony mam skłonności do myślenia, że może gdybym inaczej postępowała w
          pewnych sytuacjach, to nie wydarzyło by się to wszystko, a z drugiej strony
          uświadamiam sobie, że nie zrobiłam nic takiego, co mogłoby popchnąć go do tak
          radykalnego kroku. Nie wiem, jak mam z nim rozmawiać, czy w ogóle jeszcze jest
          o czym?
          • Gość: inka_s Re: Jak poradzić sobie z tęsknotą? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 25.02.04, 11:29
            Czyli jeszcze jest nadzieja.
            Myślę, że warto czekać. Szkoda, że wybrał odejście i terapie bez ciebie, a nie
            wspólną. Może jednak jeszcze będziecie razem. Wygląda na to, że on ma jakieś
            poważzne problemy, a ty o nich nie masz pojęcia. Czemu, czy on jest taki skryty
            czy po prostu zlekceważyłaś sygnały ostrzegawcze?
          • Gość: FF8,5 Re: Jak poradzić sobie z tęsknotą? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 25.02.04, 11:32
            Spróbuj inaczej rozłożyć uczucia, bo przecież teraz jesteś dla siebie taka
            niesprawiedliwa, a jemu wszystko wybaczasz:
            >jego kocham
            >na siebie jestem wściekła
            Jeszcze szukasz winy w sobie. Jeśli coś działo się źle w związku, to dlaczego o
            tym z Tobą nie porozmawiał wcześniej, mówiąc wręcz, że Cię kocha, miesiąc przez
            odejściem?!
            Chyba powinnaś zrozumieć, że nie Ty jesteś winna.
            Znajdź powody, ja w Twoich listach widzę co najmniej kilka.
            Powodzenia.
            • Gość: nostalgia Re: Jak poradzić sobie z tęsknotą? IP: *.arcor-ip.net 25.02.04, 13:40
              moze - jesli to technicznie do wykanania zmien mieszkanie, urzadz sie od nowa.
              Zajmie czas i umysl a moze cos niespodziewanie dobrego sie przy tym pojawi.
              Przesylam Ci duzo dobrej energii.
    • kvinna Mogę Cię popocieszać? 25.02.04, 13:51
      Kiedyś wpadł mi w ręce amerykański poradnik. Wynika z niego, że 80% panów
      jednak wraca. Ta liczba po to, aby Cię pocieszyć. Tam piszą dalej, że Twoje
      odczucia (rozpacz, tęsknota, bezsilność, miłość, nienawiść do siebie,
      wymieszane jak koktajl) są jak najbardziej normalne. Chcesz tytuł tej książki?

      Od siebie dodam, że trzymam z Tobą.
      I jakkolwiek by się sytuacja nie rozwinęła, będzie lepiej.
      Zauważ, że od dna można już tylko się odbić.
      • aquarius72 Re: Mogę Cię popocieszać? 25.02.04, 18:12
        Bardzo dziękuję wszystkim za wsparcie - wiem, że dobrych rad w tej sytuacji nie
        ma, ale trzeba znaleźć jakieś sposoby na to, żeby przetrwać ten trudny okres.
        Bardzo chciałabym, żebyśmy się z moim mężem mogli na nowo odnaleźć, ale
        niestety nie zależy to tylko ode mnie. Chętnie poczytam jakąś literaturę, która
        pozwoli mi bardziej obiektywnie spojrzeć na moje problemy. Jesteście
        wspaniali...
        • Gość: Ewa Re: Mogę Cię popocieszać? IP: *.bredband.comhem.se 25.02.04, 22:04
          Rozumiem cie doskonale bo przezywam cos podobnego,narzeczony bez slowa mnie
          zostawil , bez listu, bez wyjasnienia, nagle w czasie zdawalo mi sie
          najgoretszej milosci...a w jego mieszkaniu pojawila sie nagle kobieta, po
          prostu z dnia na dzien. Oczywiscie on to musial przygotowac, ale widzisz do
          czego zdolni sa mezczyzni. Tchorze! Nie potrafia powiedziec co czuja , tylko
          umykaja jak pies z podwinietym ogonem.
          Rozumiem podlosc jego dzialania ale serce nie sluga, serce jeszcze nadal kocha.
          Wstyd mi przed soba przed rodzina, ze placze i tesknie za nim.
          Wiem ze to on a nie ja powinnam miec poczucie winy , ale jest odwrotnie.
          Bylam szczesliwa , pelna zaufania , pogodna, nie jestem przeciez jakims
          detektywem , czy psychoterapeuta aby moc odczytywac jego wredne zamiary...
          Chyba zwiazek polega na tym zeby sobie ufac a nie przeszukiwac kieszenie i
          przegladac jego komorke, bo byc moze wtedy moglabym wykryc prawde wczesniej i
          odejsc sama.. a tak to czuje sie jak bym nie miala juz zadnej wartosci.
          Mysle ze twoj maz tez kogos ma, mezczyzni nigdy nie odchodza nie przygotowujac
          sobie zawczasu nastepnej partnerki
    • hetacus Re: Jak poradzić sobie z tęsknotą? 26.02.04, 07:57
      ten wątek forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=343&w=10139599 jest bardzo
      optymistyczny. TWklejam go tak ku pokrzepieniu serca udręczonego... . Pozdrawiam
      • aquarius72 Re: Jak poradzić sobie z tęsknotą? 26.02.04, 09:29
        Dzięki, przeczytałam ten wątek - rzeczywiscie takie przykłady mogą tchnąć w
        człowieka optymizm. Autorka wątku pisała, że walczyła o swoją miłość. Właśnie,
        czy walczyć? A jeśli tak, to w jaki sposób? Czy do miłości można
        kogoś "przekonać"? Przecież to powinno wynikać z serca, a jeśli jego serce się
        zatrzasnęło?
        • kvinna są różne szkoły - np. otwocka i pruszkowska :) 26.02.04, 14:37
          A serio. Walczyć. Bo kochasz. Jego serce może się jeszcze "odtrzasnąć".
          Przepraszam za monotematyczność, ale polecam "Biegnącą z wilkami". Odnajdź tam
          rozdział o gniewie, przecudowna opowieść o niedźwiedziu, o jego karmieniu, step
          by step...

          Mnie się nie udało ugłaskać niedźwiedzia, może za słabo walczyłam, ale
          spróbować warto.

          To jeszcze z poradnika amerykańskiego - potraktuj czas bez niego jako czas dla
          siebie. Ubawiło mnie porównanie rozwoju osobistego do ogródka za domem :)
          Wiem, że możeb być Ci trudno "być dla siebie, dla własnych potrzeb", ale
          spróbuj.

          Trzymaj się ciepło.
          • aquarius72 Re: są różne szkoły - np. otwocka i pruszkowska : 26.02.04, 23:08
            Dzięki, tylko człowiek który jest szczęśliwy sam ze sobą może dać szczęście
            innym, truizm, ale jednak... Na początek chcę spróbować psychoterapii, żeby
            uwierzyć w siebie, że jestem coś warta, że jestem komuś potrzebna, trzymajcie
            za mnie kciuki - idę w poniedziałek.
            • Gość: kinia Re: są różne szkoły - np. otwocka i pruszkowska : IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 01:16
              skoro koniecznie musisz wydac na cos kase......... i jeeli to musi byc
              psychoterapia zamiast np. nowe ciuchy
              coz - to ze facet odchodzi to nie znaczy ze kobieta jest nic nie warta
              moze to on jest nic nie wart??? albo moze lubi po prostu co innego, co nie
              znaczy ze jest to lepsze albo gorsze
              sa rozne gusta - lubimy owoce ale jedni lubia bardziej gruszki a inni jablka,
              czy dlatego ze ktos na bazarze kupuje gruszki - jabłka mają miec depresje i isc
              do psychoterapeuty??? no sorry!!!!!!!!!
              a jezeli facet odchodzi to raczej ma inną kobietę
              to ze mówi ze nie moze jest wynikiem tego ze nie chce "zranic" a w sumie rani
              jeszcze bardziej bo kobieta nie wie o co chodzi
              tak samo jak wczesniej mówił "kocham" mimo ze np. tylko lubił albo też sam nie
              wiedział co myśleć o tym ale nie "chciał" zranić
              mogę tez byc inne powody - czysto osobiste - dotyczace faceta o ktorym nie ma
              sie zadnego pojecia - od jakiejs choroby - nie daj Boże po tysiące innych
              rzeczy, problemy w pracy, w rodzinie itd. itp......


    • anutka1 inny rodzaj tęsknoty 27.02.04, 01:16
      jak poradzić sobie z taką tęsknotą....roczna rozłąka z ukochanym....internet,
      telefony....ale czasem tęsknota jest raka silna, że poprostu sprawdza się
      dosłownie powiedzenie "usychać z tęsknoty"....

      pozdrawiam
      • Gość: gosia Re: inny rodzaj tęsknoty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 01:21
        a on w tym czasie doskonale sie bawi z kim innym ;)))))
    • Gość: P.K. Witaj w klubie IP: 80.51.245.* 27.02.04, 13:25
      Jak przeczytalem Twojego maila, odnioslem wrazenie, jakbym ja go napisal.
      My bylismy 3 lata razem. Rozstalismy sie, ale ja do konca w to rozstanie nie
      wierzylem. Ma teraz innego, twierdzi, ze jest jej drogi, a ja bylem pomylka.
      Mam te same odczucia co Ty.Tez mi sie sni. Znajomi mowia mi, zebym sie ocknal.
      Ze nie jest tego warta, ze jestem ustawiony, mlody, przystojny itd, ze bede
      jeszcze mial nie taka dziewczyne.
      Ja tego nie potrafie przyjac do wiadomosci.
      Nie mamy kontaktu z soba.
      Ale cos drgnelo.Mysle, ze to moze Ci pomoc.
      Przede wszystkim spotkalismy sie, przypadkowo. Bylo bardzo ciezko, nie
      rozmawialismy ze soba, bylismy w tym samym towarzystwie. Staralem zachowywac
      sie normalnie. Nie dawac jej powodu do satysfakcji, tak jakby wszystko bylo juz
      OK. Spotkanie drugie (uczymy sie w tej samej szkole jezykow obcych) bylo juz do
      zniesienia. Po prostu zylem wyobrazeniami o niej i o chwilach, ktore
      spedzilismy razem.Teraz zauwazylem, ze to zwykla kobieta i ze nawet sa rzeczy,
      ktore u niej mi sie nie podobaja !
      Druga sprawa.Uwierz znajomym. Oni maja RACJE i dobrze Ci zycza. Czasami warto
      posluchac rad ludzi z zewnatrz, bo oni sa OBIEKTYWNI, patrza z dystansu.
      Czlowiek zakochany nie kieruje sie rozumem i zdrowym rozsadkiem. A zdrowy
      rozsadek mowi - dac sobie spokoj !
      Zycie jest za krotkie, zeby sie dolowac i pograzac. Ona sie dobrze bawi, a ja
      mam plakac ?! Nic z tego !
      Chyba tak nalezy to sobie tlumaczyc. Czuje to samo co Ty, mam nawroty totalnego
      dola i tesknoty. Ale nic nie poradzimy na to.
      Czy wroci ? Moze. Ale chyba musimy zalozyc, ze jednak nie. Pytanie, czy warto
      bedzie zaczac jeszcze raz ???

      Jesli bedziesz chciala jeszcze "pogadac" bna ten temat - wal smialo.

      Przemek
      • Gość: odbicie Re: Witaj w klubie IP: *.acn.waw.pl 27.02.04, 13:59
        Złap oddech i nabierz dystansu. To jest cholernie trudne. Niestety nie ma
        lepszej rady niż...hermetyczna izolacja. Nie od ludzi. Od niego/niej. To jest
        bardzo trudne. Zawsze zostaje numer telefonu lub inne środki komunikacyjne. Ale
        czasem tak trzeba. Owinąc się sznurem, brakiem dostępu aż w końcu dojrzejesz do
        postanowienia, że ten człowiek tak narozrabiał w twoim życiu, że już go nie
        chcesz nawet słyszeć.Zresztą po co i w jakim celu ? Ktos dokonał wyboru na
        czyjąś korzyść, na własną korzyść. Ciebie nie brał pod uwagę, czyli wybrał.
        Zwykle coś, co jest łatwiejsze i wygodne. Wybór dojrzałego człowieka jest jego
        wyborem. I ten wybór miał mniej lub bardziej racjonalne argumenty. Ale miał. W
        przeciwnym razie / to o twojej postawie oczekiwania / wszystko potem mataczy
        się, jest niepewne, niezrozumiałe, uwikłane tymi samymi zależnościami i
        wypowiedziane między wierszami. Zacznij swój wiersz na nowo. Nawet sam/a.
        Odejście tak mistrzowsko upokarza i ludzie mają takie pomysły, że lepiej
        oszczędź sobie kolejnego stresu. Marzenia ulokuj gdzieś indziej. Byle nie w
        nowym związku. To zła metoda. Na nowy związek przyjdzie pora. Po wyciszeniu.Nie
        udzialam rad. Każdy jest inny. Sporo czasu zajęło mi takie wytłumaczenie.
        Rozsądne. Mam taki plakat zrobiony w chwili absolutnego załamania, depresji,
        frustracji i braku zaufania do wszystkich. Nosi tytuł "Lepiej nie".
        • Gość: tak [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 14:21
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • Gość: tak zalecam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 14:57
            ten plakat oprawić w ramy i będzie obraz, bo teraz na bezrobociu trudno o
            lepszy nabytek.
            • aquarius72 Re: zalecam 27.02.04, 16:10
              Mam już niezły mętlik w głowie od tych różnych rad, ile osób - tyle różnych
              poglądów. Prawda jest taka, że ja tęsnię, bo kocham mojego męża. On nie odszedł
              do innej kobiety, właściwie to nie mam żadnych podstaw do tego, żeby tak
              sądzić. Jeśli okazałoby się, że mnie okłamywał i ktoś jest jednak w jego życiu,
              to rzeczywiście byłoby mi na pewno łatwiej obrzydzić go sobie. Sęk w tym, że on
              kompletnie "posypał" się psychicznie, odszedł, bo nie umiał znaleźć swojego
              miejsca w życiu, więc wybrał ucieczkę. Nie usprawiedliwiam go, ale mogę
              wyobrazić sobie jego stan, bo przez te lata zdążyłam go poznać, jego reakcje.
              Teraz on poszedł całkowicie w pracę, żeby nie myśleć o tym wszystkim. Wiem, że
              tak, jak i mnie jest mu ciężko. Ja cierpię, bo wiem, że na swój sposób
              uzależniłam się od niego i teraz nie mogę wyobrazić sobie samotnego życia. On
              stanowczo zajmuje za dużo miejsca w moich myślach i muszę sobie z tym jakoś
              poradzić. Wszystko to strasznie zakręcone, ale tak też bywa...
              • Gość: odbicie Aquarius72 IP: *.acn.waw.pl 27.02.04, 16:44
                Każdy człowiek gdzieś ucieka. To są nasze myśli. By nie powiedzieć wprost jak
                jest naprawdę. Wiem, że tęsknisz. Wiem, że to jest okropny stan ale spróbuj to
                przeżyć. Nie usiłuj, nawet nie próbuj wyobrażać sobie czegoś o czym jeszcze
                nie masz pojęcia. To tylko może zaszkodzić. Tobie. Żyjesz dalej. I żyj. Jeśli
                chcesz, pójdziemy na spacer. Pogadasz. Będzie lżej. Wyobraź sobie spacer z
                przyjacielem. I raczej tu nie wchodź. Tutaj roi się od dziwnych ludzi. Chociaż
                twój wątek do pewnego momentu był traktowany bardzo przyzwoicie. Jestem
                raczej "czytaczem" a nie "literatem" -forumowym i to jest mój wniosek z
                obserwacji tego forum. Trzymaj się. Głowa do góry. Za chwilę wiosna. A ty
                jesteś ładna i młoda jeszcze przez wiele lat. I to są twoje atuty.Na tym
                skoncentruj się. Polecam ci Coetzze "czekając na barbarzyńców". Właśnie go
                miałaś.
          • Gość: tak Lepiej nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 09:09
            zadawać się z żonatymi !!! Do zapamiętania na całe życie !
    • Gość: tak [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 16:56
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • Gość: tak Panie Boże IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 17:22
        chroń nas od "odbicia",
        bo jak odbije i policjantów pobije,
        to nie wiadomo, czy przeżyje,
        czy w ciupie zgnije.
    • Gość: Joa1 Re: Jak poradzić sobie z tęsknotą? IP: *.acn.pl 27.02.04, 23:31
      Aguarius72, ja jestem w podobnej sytuacji, choć to ja po 10 latach zostawiłam
      faceta - już nie dałam rady, za dużo mnie ten związek kosztował emocjonalnie i
      nie byłam szczęśliwa :( Facet też mnie oszukiwał. Sama mieszkam już 3 miesiące -
      i nie ukrywam jest ciężko; czekam z ustęsknieniem na dzień kiedy przestanę
      myśleć, wspominać, zadręczac się. Tęsknie i nienawidze jednocześnie.
      Myślę, że kierunek jakim jest psychoterapia to dobry kierunek: pozwoli Ci się
      zebrac 'do kupy', poznać siebie, być moze zobaczyć co nie zagrało w waszym
      małżeństwie. Szkoda tylko, że Twój mąż nie powiedział wprost 'dlaczego?'; to
      zapewne powoduje, że poczucie winy jest u Ciebie ogromne.

      Jeśli masz ochotę pogadać o tym, o psychoterapii, jak szukać pomocy itp., to
      jestem pod privem joa_dzi@interia.pl (mam też gg)
    • fnoll Re: Jak poradzić sobie z tęsknotą? 28.02.04, 04:38
      myśl tylko o sobie, a natkniesz się na cierpienie

      myśl tylko o innym, a nie będziesz wiedzieć kim jesteś
      • Gość: Adamski 1972 Do Aquarius IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 29.02.04, 15:58
        Aquarius, mam podobna sytuacje do Ciebie.... Sa dni, kiedy jest bardzo ciezko,
        zwlaszcza, gdy zadzwoni- bo po 3 latach wspolnego bycia razem zostalo mnostwo
        spraw- konto, kredyt itd. Na szczescie nie bylismy w formalnym zwiazku, ale
        nadal musimy sie kontaktowac. Kazdy telefon od tej osoby wywoluje dola... bo
        wiaze sie z nadzieja, ze dzwoni, bo mu zalezy... jednak nie. Mysle, ze nigdy
        nie da sie zupelnie uciac wiezow laczacych nas z dana osoba. Niestety, zawsze
        jest tak, ze boli- mozesz przyjac to jako pewnik. Ale uwierz mi- czas leczy
        rany. Widze to po sobie. Bo na poczatku lezalem jak sparalizowany i zycie dla
        mnie bez niego wydawalo sie nie istniec. A jednak- mam teraz chwile, ze
        dopuszczam to, ze moze jego nie byc- to duzo.
        Nie zamknalem sie w sobie- poszedlem na dykoteke, staram sie poznawac nowych
        ludzi. Mysle ze najwiekszym problemem po rozstaniu jest to, ze wydaje nam sie,
        ze nikt nie bedzie ta dobry jak ten ktos,z gory skreslamy innych. A to
        nieprawda. Jest tyle osob samotnych, ktore tak jak Ty czekaja na milosc.
        Pierwszy krok ktory musisz zrobic, to zrozumiec, ze sa tez inni wartosciowi
        ludzie- i dopuscic sytuacje, ze bedziesz moga pokochac kogos innego. Uwierz mi-
        z czasem w to uwierzysz, a potem juz bedzie latwiej.
        Bolec bedzie jeszcze dlugo- ale przyjdzie moment, ze stwierdzisz tak jak
        poprzednik- LEPIEJ NIE. I nawet gdyby probowal wrocic do Ciebie- powiesz nie.
        Uwiez mi- noc jest po to, by slonce moglo wschodzic, jak spiewea Natalia
        Kukulska. Trzymam kciuki za Ciebie. Pozdrawiam
        • adam_mada_ptl_72 Re: Do Aquarius 29.02.04, 16:01
          Uwierz w siebie. Bedzi edobrze.
          • aquarius72 Re: Do Aquarius 29.02.04, 17:56
            Kochani, życie jest nieprzewidywalne. Po raz pierwszy od chyba trzech miesięcy
            miałam okazję porozmawiać z moim mężem (najpierw mailowo, potem telefonicznie).
            Ten kontakt nastąpił jakoś tak niespodziewanie - właściwie z jego inicjatywy.
            Czuję się teraz bardzo dziwnie, właściwie to nie umiem zdefiniować do końca
            moich uczuć. Ta rozmowa wzruszyła bardzo nas oboje. Uświadomiłam sobie jeszcze
            bardziej, jakie życie jest pokopane. Wydaje mi się, że musieliśmy się rozstać,
            bo za bardzo się kochaliśmy. Nie mogliśmy mieć dzieci i to położyło się dużym
            cieniem na naszym związku i nie chodzi tu o żadne wzajemne pretensje, tylko o
            jakiś taki niewysłowiony żal nie wiadomo do kogo... Właśnie żal jest tym, co
            odczuwamy teraz oboje najbardziej. Że się nie udało, choć tak bardzo się
            staraliśmy, a wychodziło jakoś nie tak. Nie wiem, czy do siebie wrócimy, a
            jeśli nawet, to będzie, to MUSI BYĆ już inny związek. Na razie przyszłość jest
            wielką niewiadomą.
            • adamski_1972 Re: Do Aquarius 29.02.04, 18:09
              Nawet gdy wrocicie do siebie...z czasem i tak sie rozstaniecie. Mysle ze sprawy
              zxaszly za daleko. Wyprowadzka to jednak cos wiecej niz tzw. ciche dni- ale
              jednak wciaz razem w jednym domu. Zrozum- nie wchodzi sie dwa razy do tej samej
              rzeki- to madre przyslowie. Nawet jesli zdecydujecie sie byc razem- bedziesz na
              siebie zla- ze jednak Twoj lek przewazyl, ze mimo iz tak Cie skrzywdzil-
              postanowilas wrocic do niego. bedziesz tez miala w sobie ukryta- byc moze nawet
              wyparta- pretensje do niego za to, co sie stalo.
              Ja rozstawalem sie z przyjacielem przez okres okolo roku.... w tym czasie ze
              dwa razy rozstawalismy i wracalismy do siebie...ale w koncu szala przewazyla.
              Odradzam Ci powrot...tym bardziej, ze nie przemawia tu rozsadek, ale serce-
              ktore jest teraz przestraszone perspektywa bycia samemu. A co jesli Wam znow
              nie wyjdzie>? Chcesz znow przezywac to samo? Odradzam
              • procesor Re: Do Aquarius 29.02.04, 18:44
                adamski_1972 napisał:
                > Ja rozstawalem sie z przyjacielem przez okres okolo roku.... w tym czasie ze
                > dwa razy rozstawalismy i wracalismy do siebie...ale w koncu szala przewazyla.
                > Odradzam Ci powrot...tym bardziej, ze nie przemawia tu rozsadek, ale serce-
                > ktore jest teraz przestraszone perspektywa bycia samemu. A co jesli Wam znow
                > nie wyjdzie>? Chcesz znow przezywac to samo? Odradzam


                Nie kracz! To że wam nie wyszło nie znaczy że innym tez musi nie wyjsc.

                Aquarius - trzymam kciuki. A przyszłość jest zawsze wielką niewiadomą. ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka