Dodaj do ulubionych

Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat?

15.04.10, 16:54
Mam na mysli zwierzeta domowe.
Znam kilka osob, ktore po prostu nie wyobrazaja sobie posiadania zwierzecia.
Nie dlatego, ze nie maja czasu czy tez warunkow na czworonoga. Po prostu nie
lubia zwierzat.
Patrzac na swoje bawiace sie psiaki, pytam: "Jak mozna nie lubiec zwierzat"?I
z czego to wynika"?
Obserwuj wątek
    • avgust Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 15.04.10, 17:01
      zezem_prosto_w_oczy napisała:

      > Mam na mysli zwierzeta domowe.
      > Znam kilka osob, ktore po prostu nie wyobrazaja sobie posiadania
      zwierzecia.
      > Nie dlatego, ze nie maja czasu czy tez warunkow na czworonoga. Po
      prostu nie
      > lubia zwierzat.
      > Patrzac na swoje bawiace sie psiaki, pytam: "Jak mozna nie lubiec
      zwierzat"?I
      > z czego to wynika"?
      Masz na myśli kogoś konkretnego?
      • rikol Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 15:47
        Jesli ktos nie lubi zwierzat, to znaczy, ze panuje nad nim nienawisc, ktorej
        wobec ludzi nie moze pokazac (bo nie wypada), ale wobec zwierzat wolno.
        Przyczyny tej nienawisci pomoze ustalic terapeuta.
        • marajka Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 19:34
          Nie widzisz różnicy między nienawiścią a nielubieniem?
      • roman512 Zwierzeta domowe smierdza!!! 19.04.10, 20:01
        Trzeba byc prawdziwym wariatem by trzymac w DOMU zwierze!
        Przeciez to gorsze warunki niz w sredniowieczu!

        Zwierzta smierdza, gubia wlosy, oddaja mocz i kal, przenosza choroby.
        Trzea byc NIENORMALNYM by trzymac zwierze w domu.

        Nienawidze zwiarzat. Chyba ze w lasach. Albo na talerzy.
        • jacek226315 Re: Zwierzeta domowe smierdza!!! 19.04.10, 20:28
          nie bardziej smierdza jak niektorzy Polacy
        • age.kruger Re: Zwierzeta domowe smierdza!!! 20.04.10, 07:41

          > Trzeba byc prawdziwym wariatem by trzymac w DOMU zwierze!
          > Przeciez to gorsze warunki niz w sredniowieczu!
          >
          > Zwierzta smierdza, gubia wlosy, oddaja mocz i kal, przenosza choroby.
          > Trzea byc NIENORMALNYM by trzymac zwierze w domu.
          >
          > Nienawidze zwiarzat. Chyba ze w lasach. Albo na talerzy

          roman! nie mow, ze ty nie gubisz wlosow, nie oddajesz moczu ani kalu, nie
          przenosisz chorob albo zwyczajnie nie smierdzisz.


          prawda jest taka, ze jestes zwierzeciem i tyle masz do nie lubienia.
          • jacek226315 Re: Zwierzeta domowe smierdza!!! 20.04.10, 20:14
            bylem dzisiaj w Arkadii i w sklepie Kakadu kupowalem puszki dla
            moje boxerki,przede mna w kolejce do kasy stal jegomosc ktory
            cuchnal stara odziez ktora pewnikiem nie pral z pare tygodnii,
            musialem odsunac sie od niego by nie zwymiotowac.Niestety w tym
            kraju zdarza sie to czesto
        • katinka6 Re: Zwierzeta domowe smierdza!!! 20.04.10, 09:07
          roman512 napisał:

          > Trzeba byc prawdziwym wariatem by trzymac w DOMU zwierze!
          > Przeciez to gorsze warunki niz w sredniowieczu!
          >
          > Zwierzta smierdza,
          tylko przejdx koło czlowieka ktory sie dawno nie myl

          gubia wlosy,
          uczesz sie a anstepenie spojrz na podloge lub na to czym sie czesales

          oddaja mocz i kal,
          nigdy nie widziales w swoim miescie ludzi zalatwiajacych sie w krzaczkach
          lub mamus wysadzajacych swoje pociechy gdzie popadnie?

          przenosza choroby.
          a czlowiek nie?

          zawsze najlatwiej okazac swoja przewage temu, kto nie bardzo potrafi sie
          obronic lub jego jedyna obrona jest atak. a wtedy najlatwiej kazac go
          izolowac bo jest agresywny

          > Trzea byc NIENORMALNYM by trzymac zwierze w domu.
          >
          > Nienawidze zwiarzat. Chyba ze w lasach. Albo na talerzy.
          >
          • katinka6 Re: Zwierzeta domowe smierdza!!! 20.04.10, 11:04
            i tak jeszcze skojarzylo mi sie po wysluchaniu przed chwila w radio
            naprawde pieknych, no bardzo pieknych slow o czasie niedawnej

            zyjemy w kraju ktorego obywatele kiedy tylko moga manifestuja swoje
            przywiazanie do wiary katolickiej Bog powiedzial chyba do czlowieka czyn
            sobie ziemie poddana czyli oddal czlwoiekowi rowniez domowe zwierzeta POD
            OPIEKE czlowiek jednak poniewaz Bog chyba zbyt mocno uwierzyl w rozum
            istoty ktora stworzyl zrozumial Go zbyt doslownie i wydaje mi sie ze jest
            Panem i jemu sie nalezy. wszystko.

            wiesz co znaczy "opiekowac sie"?

            sp prezydentowi tez sie nalezalo wszystko. szacunek innych narodow bez
            szanowania tychze. moze dlatego Polacy tak go wielbia. w tym rozumieniu
            byl rzeczywiscie patriota

            rozpedzilam sie:)

            a i jeszcze na wszelki wypadek katoliczka jestem watpliwej jakosci


            chaos panuje w moim pisaniu i wydaje sie pewnie nie na temat ale czasu
            brak:)


        • yola13 Re: Zwierzeta domowe smierdza!!! 20.04.10, 09:49
          nadmierna pedanteria jest wadą a nie zaletą
        • kulkakurdish Re: Zwierzeta domowe smierdza!!! 20.04.10, 10:46
          roman512 napisał:

          > Trzeba byc prawdziwym wariatem by trzymac w DOMU zwierze!

          > Trzea byc NIENORMALNYM by trzymac zwierze w domu.

          wejdz sobie do netu i znajdz informacje jaki odsetek ludzi na swiecie trzyma w domu zwierzeta. to sa wlasnie ci wariaci i NIENORMALNI. I co? jaki wynik? nie boisz sie zyc w takim jednym wielkim psychiatryku? na twoim miejscu zwiewalabym w podskokach.


          > Nienawidze zwiarzat. Chyba ze w lasach. Albo na talerzy.
          >
          a ja nienawidze ciebie, romanku. Pa.
      • bezzebnypirat Miejsce zwierzat nie jest w domu... 19.04.10, 20:42
        To nie tak, ze nie lubie zwierzat. Kocham zwierzeta, od setek lat sa dla nas
        pokarmem, pomocnikami itp. Ale trzymac w domu 'bawiace sie psiaki'? Po co?
        Wyprowadzanie ich, sprzatanie ich kup (to wiekszosc rodakow pomija - banda
        imbecyli), mycie, sluchanie szczekania (grrrr) najczesciej w srodku nocy, ten
        smrod ktorego uniknac sie nie da, klaki w aucie, klaki w domu... No daj
        spokoj... Po co mi to? Zeby poogladac bawiace sie szczeniaki czy udawac, ze pies
        rozumie moje slowa? Dziekuje, postoje. Kiedys bede mial wielkie akwarium, ale
        sprzataniem zajmowala sie bedzie gosposia.
        • kadrel Re: Miejsce zwierzat nie jest w domu... 20.04.10, 22:52
          Ze wsi jesteś czy co?
    • witch.l Jak to nie lubia.... 15.04.10, 17:35

      Kochaja, wiekszosc dzis w czwartek zjadla grochowke na beconie, a
      jak wiesz producent beconu to wypasiona swinka, dzis juz domowe
      zwierzatko, czesto czmycha po salonach i pokojach, tylko czasami
      popuszczajac zawieracze.

      • avgust Re: Jak to nie lubia.... 15.04.10, 17:48
        witch.l napisała:

        >
        > Kochaja, wiekszosc dzis w czwartek zjadla grochowke na beconie, a
        > jak wiesz producent beconu to wypasiona swinka, dzis juz domowe
        > zwierzatko, czesto czmycha po salonach i pokojach, tylko czasami
        > popuszczajac zawieracze.
        >
        Dobry żart, wiedźmo;=DDDDDDD
    • sabinac-0 Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 15.04.10, 18:45
      A musza?

      Ksiadz lubi wino a organista Maryne.
      • wj_2000 Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 22:59
        A ja słyszałem, że
        "Organista ogórki, a ksiądz jego córki"!
    • seth.destructor Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 15.04.10, 20:19
      Co można lubić w zwierzętach? Dla ludzi posiadających takowe w domu
      sa one surogatem człowieka. Wolą merdanie ogonem i mruczenie od
      prawdziwych uczuć, które może odwzajemnić tylko drugi człowiek.
      • ir1.easy Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 15.04.10, 20:35
        O, przepraszam! Moj kot, a wczesniej inne koty i psy, z pewnoscia odwzajemnialy
        uczucie, a nawet mialy go wiecej dla mnie niz ja dla nich. A nie jestem
        "zeswirowana" milosniczka zwierzat. Oczywiscie nie uprawiam/-lam z nimi seksu,
        ale poza tym nie widze roznicy, a jesli to juz - to in plus. Zwierzeta kochaja
        nas podobnie jak dzieci - bezwarunkowo. To jest niezmiernie ujmujace.
        W domu nie toleruje ptakow, ale na zewnatrz je dokarmiam lub ratuje z opresji, i
        nawet one majac 2 zwoje na krzyz widocznie reaguja pozytywnie.
        • buj_w_chucie Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 19.04.10, 14:32
          > nawet one majac 2 zwoje na krzyz widocznie reaguja pozytywnie.

          Kurcze, patrzac na zachowanie zwyklych wrobli i sikorek mam wrazenie
          ze tych zwojow jest tam sporo wiecej. Zdecydowanie maja zdolnosc do
          nietypowej reakcji w nietypowych sytuacjach, co nie jest zachowaniem
          warunkowanym instynktem.
          • turbo_wesz Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 19.04.10, 15:27
            ptaki są bardzo inteligentne (na swój sposób) jak na taką małą główkę :D

            krukowate i niektóre papugi są zdecydowanie mądrzejsze niż psy
        • seth.destructor Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 20.04.10, 01:36
          Tę miłość szczególnie widać, gdy ukochanemu pieskowi coś odbije i
          pogryzie właściciela. A o kotach, które skonsumowały swoją panią,
          nigdy nie słyszałaś?
          • kiddo5 Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 21.04.10, 02:17
            A o kotach, które skonsumowały swoją panią,
            > nigdy nie słyszałaś?


            Ja slyszlam o tych kotach, podobno rowniez jak sie pusci plyty Beatlesow od tylu
            to mozna uslyszec szatana
          • topola78 Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 26.04.10, 10:28
            Ja o kotach, które zjadają właściciela w życiu nie słyszałam... to bzdet
            jakiś... do tego mógłby być zdolny kot, ale dziki, a nie taki, co żyje z
            człowiekiem jak przyjaciel. No chyba, że w jakichś ekstremalnych warunkach, np.
            pani umarła, zwierzę zamknięte z trupem w domu kona z głodu... pewnie wtedy
            ruszy... ale czy człowiek nie pożerał swoich najlepszych przyjaciół (zwierząt i
            nie tylko) w takich warunkach? A podobno jesteśmy istotami rozumnymi, wrażliwymi...
            Psom natomiast nie ufałabym w tym względzie, są znacznie bardziej skłonne do
            nadgryzania zwłok... i takie rzeczy się zdarzały. Kilka lat temu w prasie było o
            człowieku, który zmarł i jego własny pies go nadgryzł, natomiast nigdy nie
            słyszałam o domowym kocie zjadającym trupa właściciela.
      • kobza16 Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 15.04.10, 21:32
        Wolą merdanie ogonem i mruczenie od
        > prawdziwych uczuć, które może odwzajemnić tylko drugi człowiek

        co za szowinizm gatunkowy. Czym dla ciebie niby są uczucia?
        przywiązanie, zadowolenie to nie uczucie? Gołym okiem widać emocje i
        odczucia np. psa, kota. Ze zwierzętami nas łączy wiecej niż myślisz,
        tak samo jesz, wydalasz, kopulujesz, kierujesz się zmysłami, tylko,
        jako przedstawiciel gatunku ludzkiego (!) posiadasz myślenie
        abstrakcyjne i to pozwala ci m. in. wartościować, że jesteś "lepszy"
        od zwierząt.
        • sabinac-0 Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 16.04.10, 23:38
          Nie jestem pewna "czystosci" zwierzecych uczuc.
          W koncu to dzikie stworzenia, ktore posluguja sie instynktem przetrwania.
          Kupujac psa stajemy sie jego przewodnikiem stada, wiec bedzie nam poddany, co
          dowartosciowuje wielu zakompleksionych.
          Kot jest z nami bo mu sie to oplaca, ze wzgledu na wygode i dostepnosc jedzenia.
          Jak przestanie mu sie oplacac, ow samotny mysliwy odejdzie w sina dal i raczej
          za nami nie zateskni.

          Nie posadzajcie mnie o wrogosc do zwierzat, sama jestem "kociara" ale zdaje
          sobie sprawe na czym opieraja sie relacje czlowieka z kotem i, nawet gdy kot
          rozkosznie mruczy na moich kolanach, nie mam zludzen co do jego motywow.
          • kobza16 Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 18.04.10, 12:08
            uczucia, to cała gama różnych emocji, którym zwierzęciu odmówic nie
            można. Zwierzęta ciepłokrwiste przywiązują sie do otoczenia i ludzi,
            wszystko też zależy od danego gatunku. Np. takie psy czy koty od
            tysięcy lat żyją obok człowieka.

            > W koncu to dzikie stworzenia, ktore posluguja sie instynktem
            przetrwania.

            każdy żywy organizm kieruje się instynktem przetrwania i pierwotnie
            jest dziki. Człowiek budując społeczeństwa także.

            > Kupujac psa stajemy sie jego przewodnikiem stada, wiec bedzie nam
            poddany, co
            > dowartosciowuje wielu zakompleksionych

            coś w tym jest, ale nie jest to zasada. Niektórzy po prostu lubią
            zwierzęta i nie łatają swoich kompleksów w ten sposób.

            > Kot jest z nami bo mu sie to oplaca, ze wzgledu na wygode i
            dostepnosc jedzenia
            > Jak przestanie mu sie oplacac, ow samotny mysliwy odejdzie w sina
            dal i raczej
            > za nami nie zateskni

            kot przywiązuje się także do miejsca i ludzi. Kot jest zwierzęciem
            stadnym i wbrew tem co mówisz, lubi towarzystwo. I oswoić także się
            go da!

            > Nie posadzajcie mnie o wrogosc do zwierzat, sama jestem "kociara"
            ale zdaje
            > sobie sprawe na czym opieraja sie relacje czlowieka z kotem i,
            nawet gdy kot
            > rozkosznie mruczy na moich kolanach, nie mam zludzen co do jego
            motywow.

            A jakie Ty masz motywy?
            • sabinac-0 Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 18.04.10, 15:30
              Szczerze lubie towarzystwo zwierzat ale uwazam, przypisywanie im ludzkich cech i
              motywow jest przesada i moze swiadczyc o problemach w relacjach z bliznimi.
              • kobza16 Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 18.04.10, 19:31
                ludzie badają zwierzęta i zdobywają o nich wiedzę poprzez obserwacje
                ich zachowań, te z kolei badacze odnoszą do ludzkich, gdyż tylko
                takie znają (etolodzy w ten sposób zdobywają informacje o
                zwierzętach).
                cechy, które ludzie przypisują zwierzętom, nie są ściśle przynależne
                tylko do ludzi. Zresztą sama wspomnialas o motywach Twojego kota.

                Najbardziej mnie interesuje, jak to może świadczyć o problemach w
                relacjach z bliznimi?
                Przypominam, że cały czas jest mowa o zwykłym trzymaniu pasa i kota
                w domu! Nie mam na myśli zwyrodnialców uprawiających seks ze
                zwierzęciem czy pastwiących się nad nimi w inny sposób.
                • sabinac-0 Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 19.04.10, 20:43
                  kobza16 napisała:

                  > Przypominam, że cały czas jest mowa o zwykłym trzymaniu pasa i kota
                  > w domu! Nie mam na myśli zwyrodnialców uprawiających seks ze
                  > zwierzęciem czy pastwiących się nad nimi w inny sposób.

                  Piszac o problemach w relacjach z bliznimi bynajmniej nie mialam na mysli, jak
                  to zinterpretowalas, zoofilii. Chodzilo mi o to, ze dla wielu ludzi, ktorzy nie
                  potrafia stworzyc relacji z innymi ludzmi, gorace uczucie do zwierzecia staje
                  sie niejako substytutem zwiazkow miedzyludzkich.
                  • echtom Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 19.04.10, 23:22
                    > Chodzilo mi o to, ze dla wielu ludzi, ktorzy nie potrafia stworzyc relacji z innymi ludzmi, gorace uczucie do zwierzecia staje sie niejako substytutem zwiazkow miedzyludzkich.

                    Stereotyp starej panny, której koty zastępują dzieci? Mam w domu kilka kotów, ale zanim wzięłam pierwszego, miałam już troje dzieci.
                    • sabinac-0 Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 20.04.10, 00:05
                      echtom napisała:

                      > Stereotyp starej panny, której koty zastępują dzieci? Mam w domu kilka kotów, a
                      > le zanim wzięłam pierwszego, miałam już troje dzieci.
                      >
                      Oczywiscie absolutnie nie mam zamiaru sugerowac, ze kazdy czlowiek hodujacy czy
                      lubiacy zwierzeta ma problemy z relacjami miedzyludzkimi - chodzi mi o ludzi,
                      ktorzy kochaja zwierzeta przypisujac im cechy ludzkie.
                      Przyklady takiej postawy:
                      1. Pani piekaca psu ciasteczka, pojaca go tylko woda Perrier i szyjaca mu w
                      rekach ubranka. Niby nieszkodliwe hobby, ale czy ciastka, woda Perrier i ubranka
                      sa tym, czego pragnie i potrzebuje pies? Raczej sa tym, czego potrzebuje pani i
                      co byc moze chcialaby dac jakiemus czlowiekowi ale nie chce, nie umie lub nie ma
                      komu.

                      2. Drugie zdarzenie jest groteskowe, ale autentyczne - facet fanatyczny
                      wielbiciel zwierzat i tak gorliwy krzewiciel wegetarianizmu ze wlasnego psa
                      karmil soja i chwalil sie, jak to pies na takiej dietce przejal idee swego pana,
                      kocha wszystkie male zwierzatka i wrecz uwielbia sie nimi opiekowac.
                      Raz pojechal z psem na wies a tam, na widok uciekajacej przed nim kury, w psie
                      obudzily sie mysliwskie instynkta - zerwal sie, dogonil kure, udusil ja i zjadl.
                      Nastepnego dnia gorliwy milosnik zwierzat oddal psa do schroniska - uznal psa za
                      niegodnego jego towarzystwa, bo zjadajac kure "zdradzil jego idee".
                      • seth.destructor Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 20.04.10, 01:40
                        Sabinac, zgadzam się z tobą. Zwierzę w takich wypadkach to pójście
                        na łatwiznę. Dzieci dorastają i przestają być zabawkami. Zwierzę
                        pozostanie takie na zawsze, jeśli się go wytresuje na zabawkę.
                        Wytresowac można zwierzę na "dziecko" albo "męża" albo "żonę". A
                        jednocześnie człowiek tresuje i siebie, przypisując zwierzęciu
                        lepsze uczucia, a innym ludziom gorsze.
                        • topola78 Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 26.04.10, 10:32
                          Chciałam zauważyć, że zwierzę domowe zwykle żyje znacznie krócej niż człowiek...
                          więc nie ma mowy o żadnym "na zawsze".
                          • sabinac-0 Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 27.04.10, 21:15
                            topola78 napisała:

                            > Chciałam zauważyć, że zwierzę domowe zwykle żyje znacznie krócej niż człowiek..
                            > .
                            > więc nie ma mowy o żadnym "na zawsze".

                            Kto powiedzial, ze to przez wszystkie lata ma byc to samo zwierzatko?
                            Jak jedno zakonczy zycie wystarczy wycieczka do sklepu zoologicznego lub
                            ogloszenie w gazecie i juz mamy nowego przyjaciela, nie tego samego ale takiego
                            samego.

                            Relacje z ludzmi sa nieco bardziej skomplikowane.
                      • kobza16 Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 21.04.10, 22:53
                        1. Pani piekaca psu ciasteczka, pojaca go tylko woda Perrier i
                        szyjaca mu w
                        > rekach ubranka. Niby nieszkodliwe hobby, ale czy ciastka, woda
                        Perrier i ubrank
                        > a
                        > sa tym, czego pragnie i potrzebuje pies? Raczej sa tym, czego
                        potrzebuje pani i
                        > co byc moze chcialaby dac jakiemus czlowiekowi ale nie chce, nie
                        umie lub nie m
                        > a
                        > komu.
                        >
                        > 2. Drugie zdarzenie jest groteskowe, ale autentyczne - facet
                        fanatyczny
                        > wielbiciel zwierzat i tak gorliwy krzewiciel wegetarianizmu ze
                        wlasnego psa
                        > karmil soja i chwalil sie, jak to pies na takiej dietce przejal
                        idee swego pana
                        > ,
                        > kocha wszystkie male zwierzatka i wrecz uwielbia sie nimi
                        opiekowac.
                        > Raz pojechal z psem na wies a tam, na widok uciekajacej przed nim
                        kury, w psie
                        > obudzily sie mysliwskie instynkta - zerwal sie, dogonil kure,
                        udusil ja i zjadl
                        > .
                        > Nastepnego dnia gorliwy milosnik zwierzat oddal psa do schroniska -
                        uznal psa z
                        > a
                        > niegodnego jego towarzystwa, bo zjadajac kure "zdradzil jego idee".

                        faktycznie to już jest jakieś zaburzenie. brak podstatowych
                        informacji na temat zwierząt i ich potrzeb.
                  • permanentne_7_niebo Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 20.04.10, 12:03
                    Chodzilo mi o to, ze dla wielu ludzi, ktorzy nie potrafia stworzyc
                    relacji z innymi ludzmi, gorace uczucie do zwierzecia staje sie
                    niejako substytutem zwiazkow miedzyludzkich.

                    Nie to, że nie lubię. Za zwierzęta domowe trzeba być
                    odpowiedzialnym, trzeba o nie dbać, poświęcać im czas - ja natomiast
                    swoją potrzebę odpowiedzialności wyczerpują w pracy. Wiem, że na
                    chwilę obecną nie miałabym wiele więcej czasu dla zwierzęcia, niż
                    tyle, żeby dać mu jeść i pogłaskać przez chwilę, a to za mało. No,
                    chyba, że siedziałby ze mną w pracy, chodził na treningi, latał na
                    studia i zaliczał wizyty w BUWie. Wreszcie, nie mogę z nim
                    porozmawiać.
                    W ramach obrony dodam, że na faceta też mam mniej więcej tyle czasu,
                    żeby go przez chwilę pogłaskać.
                    • sabinac-0 Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 20.04.10, 23:27
                      Troche nie na temat - Twoja sygnaturka jest genialna :)
          • krokodyll8 Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 19.04.10, 13:37
            Większą interesownosć widzę w relacjach miedzyludzkich. Czasami jest
            to interesownosć nie mająca końca. Pies znajomego, po jego śmierci,
            pomimo, ze zostala żona, synowie - umarł z tęsnoty za ukochanym
            panem. Ani miska, ani czułość nie daly rady, by go przekupić, by nie
            tęsknił za tym, którego pokochal najbardziej. Mój ukochany pies
            niejdnokrtonie pokazywał swoje oddanie, wieksze, niż warta była
            miska jedzenia i dach nad głową (pies ten wzięty ze schroniska, rok
            tam mieszkał w klatce z mniejszymi psami i ustępowal im, by jadly
            pierwsze, był psem alfa, który byl w stosunku do inych zwierząt,
            potem się okazało, że i ludzi - opiekńczy. Itd.
            To przede wszystkim wiekszość ludzi kalkuluje co im się oplaca i
            oblicza, czy dostali w zamian to na co liczyli. Wielu ludzi potrafi
            być bardzo wyrachowanych, nieprawdaż? I nie wystarcza im, ze mają co
            jeść, gdzie mieszkać, za co zyć i z kim zyć, ciągle im mało. Ale
            podobno kazdego można kupić. ;-) Psy ptrafią być wierne nawet w
            stosunku do włascicieli, którzy je totalnie zaniedbują. Z tymże psy,
            to zwierzęta udomowione, a nie dzikie. Polecam też poczytać ciekawą
            ksiązkę o niedźwiedziu Wojtku, który maszerował razem z armią
            Andersa. Niesamowita historia.
            Może warto w ogóle poznac blizej zwierzęta zanim sie zacznie
            wypisywać na ich temat , wybacz, ale nieprawdę.
            P.S. Mój kot z wdziecznosci za uratowanie mu życia upolował dla mnie
            nietoperza, był kotem niezwykle przywiązanym i niemniej mocno, jak
            ja, przezył rozłakę, mimo, ze trafił do dobrego domu (gdy moje
            nowonarodzone dziecko okazało się alergikiem, niestety). On się
            rozchorował ze smutku i miesiac trwało zanim zaczął sie przywiązywać
            do nowych ludzi, ślad pozostał. Mi do tej pory jest smutno, ze
            musiałam podjąc taką decyzje, innej się nie dało. Faktem jest, ze
            generalnie koty, to dzikusy i różnie tam z ich przywiązaniem bywa. ;-
            )
            Pozdrawiam
            • seth.destructor Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 20.04.10, 01:44
              "Wierność" psa to wytresowane upośledzenie, które pozbawia zwierzę
              instynktu samozachowawczego. Pies jest niezdolny do innego
              przyjmowania pożywienia niż z ręki pana. A jak on zmarł, to i pies
              zdechnie. Z głupoty, a nie "wierności".
              • kulkakurdish Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 20.04.10, 10:52
                seth.destructor napisał:

                > "Wierność" psa to wytresowane upośledzenie, które pozbawia zwierzę
                > instynktu samozachowawczego. Pies jest niezdolny do innego
                > przyjmowania pożywienia niż z ręki pana. A jak on zmarł, to i pies
                > zdechnie. Z głupoty, a nie "wierności".
                >
                swego czasu myslalam, ze nie bede mogla zyc bez pewnego faceta. myslalam, ze to milosc i wiernosc. a to byla zwyczajna glupota.
              • kulkakurdish Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 20.04.10, 10:59
                seth.destructor napisał:

                > "Wierność" psa to wytresowane upośledzenie, które pozbawia zwierzę
                > instynktu samozachowawczego. Pies jest niezdolny do innego
                > przyjmowania pożywienia niż z ręki pana. A jak on zmarł, to i pies
                > zdechnie. Z głupoty, a nie "wierności".

                wiesz co, to wszystko o czym piszesz mozna spokojnym leszczem odniesc do ludzi. myslisz ze zona alkoholika, ktory ja regularnie leje, jest z nim z milosci i wiernosci, i siedzi cicho nie protestujac i nie zglaszajac na policje, bo go "kocha" czy po prostu jest tak wytresowana i zastraszone, ze stracila instynkt samozachowawczy?
                argumentujac tak jak ty mozna udowodnic, ze w niektorych przypadkach dwa plus dwa moze rownac sie pięć, sześć, a nawet wiecej.
                >
                • pavvka Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 23.04.10, 14:41
                  kulkakurdish napisała:

                  > wiesz co, to wszystko o czym piszesz mozna spokojnym leszczem
                  odniesc do ludzi.
                  > myslisz ze zona alkoholika, ktory ja regularnie leje, jest z nim z
                  milosci i w
                  > iernosci, i siedzi cicho nie protestujac i nie zglaszajac na
                  policje, bo go "ko
                  > cha" czy po prostu jest tak wytresowana i zastraszone, ze stracila
                  instynkt sam
                  > ozachowawczy?

                  Ale oczywiście, że straciła instynkt samozachowawczy dokładnie jak
                  ten pies. I nikt normalny nie będzie jej podziwiał za to, że taka
                  wierna i tak męża kocha, tylko współczuł, ewentualnie starał się
                  pomóc.
                  • jacek226315 Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 25.04.10, 08:41
                    zona ktora siedzi przy mezu mimo,iz ten ja leje,jest pijakiem nigdy
                    by nie byla obiektem mego wspolczucia a tymbardziej pomocy
          • japoneczki Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 19.04.10, 14:39
            do sabinac-0: tja teoria dominacji... wiesz, bardzo przeterminowana
            ;) proponuję zaznajomić się z nią, a później przeczytać swoje -
            oparte na tej - teorie ;) instynkt przetrwania hahaha dobre ;P i
            jeszcze ten fragment o dowartościowaniu hahaha bo nawet idąc tym
            tropem (imho elementy teorii dominacji mogą sprawdzić się w przypadku
            niektórych ras/psów, ale trzeba to z doświadczeniem wprowadzać, bo
            inaczej można bardzo zaszkodzić), to ALFĄ nie staje się z automatu bo
            ktoś przyprowadził psa do domu ;) to znacznie trudniejszy proces.
            zachęcam do odpowiedniej lektury.

            zwierzęta domowe nie są dzikie, od wielu lat są udomowione, jak
            pewnie łatwo się domyślić - na drodze ewolucji zaszły spore zmiany ;)
            z pewnością psom jedno pozostało - szczerość intencji, bez intryg i
            fochów ;) tego ludzie mogliby się uczyć od domowych psów. ale żeby
            dobrze życ ze zwierzętami, trzeba znac trochę ich odmienne zwyczaje,
            zachowania, znac reakcje. i rozsądnie dobierać swoich czterołapych
            współdomowników - bo nie sztuką jest psa pasterskiego zamknąć w
            mieszkaniu nie zapewniając mu warunków do realizacji swoich
            naturalnych potrzeb psa pasterskiego.
            czasem zastanawiam się, dlaczego ludzie uważają się za lepszych od
            zwierząt. Lepiej to my tylko umiemy gadać, często bez sensu. Psy
            lepiej widzą, mają lepszy słuch i węch, większość ras ma lepszy
            wzrok... przy nich jesteśmy jak dzieci we mgle.
            ale faktycznie, nietolerowanie zwierząt bardzo często łączy się z
            ogólnym brakiem tolerancji do wszystkiego, co jest 'inne niż ja
            sądzę' i takich ludzi się z zasady boję i unikam.
            sama przez wiele lat nie miała żadnych zwierząt, takie właśnie
            przekonanie było w moim domu. Odkąd mam psiaki, widzę ich odmienne
            charaktery i temperamenty, widzę ich emocje, mądrość, jak zaskakują
            mnie swoimi rozwiązaniami w niektórych sytuacjach, jak się między
            sobą dogadują... nie wyobrażam sobie bez nich życia. To nie
            przeszkadza mi robić kariery zawodowej, mieć udany związek (z większą
            niż przeciętna ilością spacerów i aktywniejszym spędzaniem wolnego
            czasu), urządzać mieszkania, spotykać się ze znajomymi, chodzić do
            kina, teatru i jeździć na weekendowe wypady... oczywiście z psiakami.
          • malapsotka Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 19.04.10, 14:39
            Ja natomiast nie jestem pewna czystosci ludzkich uczuc.
            Okrucienstwo, obojetnosc, samolubstwo, egoizm, chciwosc,
            podstepnosc, nienawisc, niemoralnosc i co tam jeszcze. Poczytaj
            sabino-0 'Czlowiek to nie jest piekne zwierze' Barbary Skargi. Z
            wlasnych doswiadczen oraz z obserwacji doszlam w koncu do smutnego
            wniosku ze prawdziwych Ludzi nie ma za wielu wsrod nas.
            • seth.destructor Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 20.04.10, 01:48
              To są prawdziwe uczucia, bo ludzkie.

              Ludzie to nie są wytresowane zwierzęta ani mechaniczne zabawki,
              które można nauczyć zachowywać się w odpowiedni sposób. Jakieś
              tamagoczi też ci będzie mówiło I love you, a ty powiesz, że
              elektroniczna zabawka jest lepsza od zywego człwoieka?
              • echtom Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 20.04.10, 11:21
                > To są prawdziwe uczucia, bo ludzkie.

                Ale co Ty właściwie wiesz o uczuciach zwierząt?
          • kulkakurdish Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 19.04.10, 17:59
            sabinac-0 napisała:

            > Nie jestem pewna "czystosci" zwierzecych uczuc.
            > W koncu to dzikie stworzenia, ktore posluguja sie instynktem przetrwania.
            > Kupujac psa stajemy sie jego przewodnikiem stada, wiec bedzie nam poddany, co
            > dowartosciowuje wielu zakompleksionych.
            > Kot jest z nami bo mu sie to oplaca, ze wzgledu na wygode i dostepnosc jedzenia
            > .
            > Jak przestanie mu sie oplacac, ow samotny mysliwy odejdzie w sina dal i raczej
            > za nami nie zateskni.
            >
            > Nie posadzajcie mnie o wrogosc do zwierzat, sama jestem "kociara" ale zdaje
            > sobie sprawe na czym opieraja sie relacje czlowieka z kotem i, nawet gdy kot
            > rozkosznie mruczy na moich kolanach, nie mam zludzen co do jego motywow.

            to zupelnie tak samo jak z wieloma ludzmi
          • ir1.easy Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 19.04.10, 21:08
            nie protestuję!
            Jasne, że kochane przez nas zwierzęta na wykorzystują, ale bez przesady.
            Pozwalamy im na to. A mój kot i pies - owszem opłaca im się to, ale mają wiele
            pokus, o wiele istotniejszych niż ja, a jednak rezygnują z nich. A nie mów mi,
            że popęd seksualny jest mało znaczący, nie tylko wśród tzw. zwierząt.
          • sundry Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 22.04.10, 15:38
            Nigdy nie słyszałaś o kotach, które zdechły z tęsknoty po śmierci
            właściciela? Ciekawe,że nie odeszły w siną dal i beztrosko nie
            znalazły sobie innego pana.
        • seth.destructor Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 20.04.10, 01:33
          Popatrz sobie na ten obrazek:
          wever.files.wordpress.com/2009/10/happy-dog1.jpg
          Co czuje ten pies?

          Nic. To jest tylko zbiór pikseli. Obrazki nie mają uczuć. To, co ci
          się wydaje,że czujesz to jest projekcja twoich uczuć na bodziec
          wzrokowy. Nie będąc zwierzęciem, nie masz najmniejszego pojęcia, co
          ono czuje, możesz sobie jedynie ekstrapolować i wmawiać, że piesek
          czy kotek cię kocha, bo merda ogonkiem. Równie dobrze możesz sobie
          wmawiać, że słońce cię lubi, bo świeci, a komputer nienawidzi...
      • methinks Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 19.04.10, 13:22
        Ciekawa trolloria, przepraszam, teoria. To samo powiesz o rodzinie z dzieckiem,
        ktora posiada psa? Maja go, bo wola merdanie ogonem od prawdziwych uczuc?
        • seth.destructor Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 20.04.10, 01:50
          Mają go, bo używają go do zabawy. Jak piesek nie zachowuje się jak
          człowiek, to obraza majestatu i kończy w lesie przywiązany do drzewa.
          • methinks Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 20.04.10, 11:52
            Temat dotyczy ludzi, nie zwyrodnialcow.
      • titta Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 19.04.10, 13:28
        Pokaz mi czlowieka ktory nie lubi zwierzat, a lubi innych ludzi. No
        moze poza swoja wlasne osoba, ew. ludzmi ktorzy przynasza mu
        wymierna korzysc.
      • ultra.kuku Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 19.04.10, 15:00
        Nie wiem jak z odwzajemnianiem, ale kiedy patrze co wyczyniaja ludzie mam
        watpliwosci co do szanowania uczuc innych. Pies jest wierny do konca,
        statystyczny facet (i coraz czesciej kobieta) nie;-)

        Gadasz calkiem jak moja prababka, ktora male, przed chwila urodzone koty topila
        w studni. O jakich uczuciach wlasciwie tu piszesz?
        • seth.destructor Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 20.04.10, 01:57
          Komary też są wierne. Nie odstąpią cię w lato. A muchy to pewnie z
          miłości ci bzyczą nad głową. A kot, który ci nasika do buta, pewnie
          cię nienawidzi... I tak dalej.

          Im dalej czytam te wypowiedzi, tym coraz wyraźniej zauważam, że to
          nieumiejętność radzenia sobie z uczuciami, ludzkimi uczuciami, czyli
          także gniewem, nienawiścią, chciwością i zazdrością, rzuca ludzi ku
          zwierzętom, które mają tę zaletę, że można je wytresować tak, aby
          okazywały tylko pozytywne uczucia. Ale i tak w końcu złapią tę kurę
          i rozszarpią, bo są tylko zwierzętami...
      • rikol Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 19.04.10, 15:45
        Im wiecej wiadomo o zwierzetach, tym bardziej oczywiste staje sie uznanie ich
        wielkiego podobienstwa do ludzi. Kazdy, kto mial kontakt ze zwierzetami, widzi,
        jak kombinuja, zeby np. zdobyc smakolyk, ktory jest poza ich zasiegiem. A ludzi
        oczywiscie lubia czy kochaja, bo ludzie daja im przyjemnosci i smakolyki. Ludzie
        przeciez tez lubia tych ludzi, z ktorymi wiaza sie pozytywne przezycia.

        Zwierze potrafi oddac zycie w obronie czlowieka, z ktorym nie jest przeciez
        spokrewnione. Czlowiek raczej tego nie zrobi.

        A co to sa prawdziwe uczucia? Co z ludzmi uposledzonymi - czy oni maja prawdziwe
        uczucia czy uposledzone?
        • seth.destructor Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 20.04.10, 01:59
          Moja fotografia też jest do mnie podobna. Ale nie twierdzę, że mnie
          kocha.
      • kulkakurdish Re: Bo obdarzają uczuciem istoty ludzkie? 19.04.10, 17:56
        tak, zdecydowanie, wole meradnie ogonem od klamstwa, nienawisci, zdrady i tym podobnych typowo ludzkich wsdpanialych uczuc i zachowan.
      • czwarty.wymiar Betonowa ta woja teoria 20.04.10, 07:14
        A ludzie mieszkający razem i darzący się uczuciem, a mimo to posiadający zwierzę?
    • klosowski333 Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 15.04.10, 21:17
      To zalezy od kilku czynnikow. Skupiajac sie na naszym obszarze kulturowym, a
      pomijac np Azje Pld-Wschodnia czy Indie lub Chiny, mozna powiedziec, ze stosunek
      do zwierzat domowych (nie ubojnych) zalezny jest od rodzinnej tradycji, tzn od
      tego czy dany czlowiek w swoim domu rodzinnym z takimi zwierzetami obcowal, czy
      sie z nimi od malego wychowywal.

      Norwid napisal, ze stosunek do zwierzat jest miara czlowieczenstwa uderzajac w
      kontekst szczegolnych emocji bedacych po prostu rodzajem wrazliwosci. Jako
      psiarz, ktory z psami zyl od malego, nie jestem obiektywny i odruchowo z takim
      podejsciem jestem gotowy bezkrytycznie sie zgodzic. Wiem jednak, ze istnieja
      ludzie, ktorzy nigdy w zasadzie nie obcujac w domu ze zwierzetami nie rozumieja,
      ze mozna je traktowac do pewnego stopnia jako czlonkow rodziny, a wiec darzyc je
      uczuciami takimi jak milosc, glebokie przywiazanie, troska, opiekunczosc. Na
      przyklad.

      Ten rodzaj szczegolnej wrazliwosci jest tym osobom w zasadzie obcy i
      niejednokrotnie kompletnie niezrozumialy. Bo wczesniej nie wpojony.

      Ale taki brak zrozumienia mozna zauwazyc rowniez u ludzi, ktorzy z kotami i
      psami sie wychowywali, wiec zgodnie z pewnymi normami kulturowymi akceptuja i
      calkowicie rozumieja trzymanie w domu kota/psa, nie sa jednak w stanie
      zrozumiec, ze mozna podobna opieka otoczyc inne gatunki zwierzat i uczynic je
      zwierzetami "kanapowymi". Tu czasem brakuje wyobrazni, ale tez umiejetnosci
      wyrwania sie z okowow dawnych spolecznych i kulturowych zwyczajow.

      Moja ulubiona Witch w jednym z watkow rozdziawila buzie ze zdziwienia na wiesc,
      ze coraz popularniejsze jest hodowanie NIE na uboj swin, zwlaszcza
      miniaturowych. Swinie, bedace najinteligentniejszymi zwierzetami po naczelnych i
      waleniach i znacznie inteligentniejszymi od psow, kotow i Witch, bardzo szybko
      ucza sie komend i nawiazuja bliskie relacje emocjonalne ze swoimi wlascicielami.
      W Polsce ich "przygarnianie do rodziny" nie jest jeszcze tak popularne jak na
      zachodzie (w duzym stopniu dlatego, ze nieproporcjonalnie duza czesc naszego
      spoleczenstwa pochodzi ze wsi, gdzie stosunek do takich zwierzat jak swinie jest
      niemalze uswiecony tradycja), to jednak i w polskiej przestrzeni internetowej w
      ostatnich latach pojawilo sie wiele forow poswieconych temu zagadnieniu, a nawet
      kilka portali.

      • ir1.easy Re: do klosowski333 16.04.10, 21:45
        Wiesz, masz racje. Osobiscie znam wielu takich ludzi, czy sie wychowywali ze
        zwierzetami czy tez nie, sa pozbawieni tego rodzaju wrazliwosci; ale co
        znamienne wszyscy oni maja podobne podejscie tak do swoich zwierzat jak i do
        wlasnych dzieci i ogolnie rodziny. Dbaja generalnie, w chwilach szczegolnych sie
        wzruszaja, ale bez sentymentow, bez poczucia glegbszej odpowiedzialnoci.
        Wszystko ma swoje miejsce. A oni sa najwazniejsi. Hmm...
      • titta Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 13:36
        Niezupelnie. Mozna lubic zwierzeta i nie koniecznie je miec w domu
        (kiedykolwiek), chodzby ze wzgledow organizacyjnych. Mozna z
        sympatia i wzruszeniem obserwowac zwierzeta, cieszysc sie jak jakis
        pies spojrzy i zamerda ogonem (zamiast reagowac zloscia i
        obrzydzeniem), z sympatia popatrzec na wyciagnietego w sloncu kota
        (nawet jak sie ma alergie), wzruszyc sie widzac pare golebi (zamiast
        mamrotac cos o latajacych szczurach).
        Uwazam, ze Norwid mial racje. Wychowywajac sie ze zwierzetami
        zdobywa sie praktyczna wiedze w opiece nad nimi. A to czy sie je
        lubi czy nie, zalezy od wrazliwosci i gotowosci dzielenia swiata z
        innymi istotami.
        Ps. oczywiscie mozna kochac zwierzeta i nienawidziec ludzi - tak tez
        bywa.
      • marajka Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 19:36
        > Norwid napisal, ze stosunek do zwierzat jest miara czlowieczenstwa uderzajac w
        > kontekst szczegolnych emocji bedacych po prostu rodzajem wrazliwosci.

        To Hitler był bardzo wrażliwym człowiekiem...Nie widzę zależności. Lubię ludzi, nie lubię zwierząt.
        • klosowski333 Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 20:00
          Ja nie odczytuje tego tak prostolinijnie, bo mysle, ze nie ma to jednotorowego
          przelozenia. Mysle, ze tu chodzi o zbalansowanie paru cech, ktore w rezultacie
          kreuja okreslonego czlowieka, m.in. o okreslonym tzw "systemie wartosci".

          Z moich doswiadczen wynika, ze czlowiek przyzwoity generalnie na wszystkich
          plaszczyznach i sferach nie zbliza sie do skrajnych pozycji. Hitler zdecydowanie
          naruszyl rownowage. Naruszaja ja np dewoci. Naruszaja ja tez osoby uciekajace w
          milosc do zwierzat, po tym jak ogarnela ich nienawisc do ludzi. Znam jeden taki
          przypadek, dziewczyny, ktora miala w dwupokojowym mieszkaniu 4 psy, szczura i
          tchorzofretke, ktora o ludziach wypowiadala sie wylacznie zle, ktora pograzyla
          sie w modlitwach, ale do kosciola nie chodzila,, bo uznala, ze ksieza
          zafalszowuja obraz Boga. Oddala wszystkie swoje ksiazki, bo mowila, ze tresc
          wszystkiego co napisano zawiera sie w Biblii.
          To jest wlasnie takie naruszenie rownowagi. Z drugiej strony naruszaja ja
          rowniez ludzie zwyczajnie nie lubiacy zwierzat, to tez jest jakas skrajnosc. Tak
          czy owak brak umiaru zawsze rodzi jakies tam patologie.

        • ritsuko Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 20:37
          Jeśli dla Ciebie wyznaniem tej miłości Hitlera jest katowanie swojego
          psa- to owszem. Bardzo lubił wręcz. Tak więc nie mylmy miłości i
          lubienia z czymś zgoła innym.
          Aha wege też nie był- miał po prostu nakaz od lekarza by mięso
          ograniczyć do minimum.
    • 10iwonka10 Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 16.04.10, 14:49
      ...a niektorzy nie lubia dzieci.... a jeszcze inni ludzi wogole....

    • antekcwaniak Ja nie lubię zwierząt domowych. 19.04.10, 12:45
      I nie wyobrażam sobie mieć zwierzę w domu. Nie lubię zapachu zwierząt. Leżących
      włosów. Lizania po rękach. Nie wyobrażam sobie sprzątania odchodów zwierzęcych.
      Zwierzę w domu kojarzy mi się z nieprzyjemnym zapachem i brudem. Z takich
      powodów nie lubię zwierząt w domu. Dzieci zresztą też nie lubię...
      • roza06 Re: Ja nie lubię zwierząt domowych. 19.04.10, 16:34
        Ludzi też pewnie nie lubisz biedaku.
    • bambzgrozja Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 12:51
      Nie lubię zwierząt domowych ponieważ:
      -śmierdzą
      -linieja, kłaczą
      -brudzą
      -niszczą meble
      ..itp.
      Unikam też wizyt u znajomych, którzy posiadają zwierzęta, ponieważ
      zawsze wychodzę z pozaciąganymi rajstopami , obśliniona i cała w
      sierści ..a fuj.
      • antekcwaniak Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 12:57
        Przyłączam się do Twojego fuj ;)
    • krokodyll8 Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 13:16
      Myslę, ze to wynika z wrazliwości na innych, na świat. Zwierzęta
      dużo nam dają - milczenie, nie osądzanie, miłość. Czarują nas i
      zaskakują. Wymagają od nas jednak bardzo wiele czasu, uwagi,
      rezygnowania dla nich z wielu wygód itd. Wychowałam się wśród
      zwierząt i to opiekujac się nimi, jako dziecko, nauczyłam się
      obowiązkowości i odpowiedzialności. Moje dzieci też wychowują się w
      towarzystwie psa. Śmieszy je, bawi sie z nimi, pociesza, jak mają
      smuteczki i wymaga, by go karmić, czesać, prowadzić do weterynarza.
      Przyciąga też myśli o tym, ze nasze życie się kończy, bo już raz
      musialy pożegnać się z ukochanym psem. Pomaga więc wartościować
      życie, doceniać je, jak trwa. Dzięki psiemu towarzystwu moje dzieci
      będą dojrzalsze, mniej egoistyczne. Już rezygnowalismy z pewnych
      wyjazdów, bo nei mozna tam bylo jechać z psem, juz choroba psa psuła
      nam wakacje. dzieci w ten sposób uczą się elastyczności i hierarchi
      wazności. Świat się już nie kreci tylko wokół nich, Jest ktoś
      mniejszy, zależny od nas, komu tzeba poświęcić uwagę.
      Nie umiem się przyjaźnić z ludźmi, którzy zwierząt nie lubią
      (przeważnie to egoistyczne, interesowne typy, wrazliwe co najwyżej
      na swoim punkcie). Owszem, zdarzalo mi sie poznawać sceptyków
      posiadania zwierząt, którtzy w wyniku przypadku zostawali
      włascicielami psów czyli nie byli jednak obojetni na losy jakis
      porzuconych psiaków i zostawali ku swojemu zaskoczeniu ogromnymi
      milosnikami tychże. Zauważyłam jednak, że ludzie wrażliwi w stosunku
      do zwierząt są ludźmi wrażliwszymi i w stosunku do ludzi. Są
      ciekawsi. Dla mnie są bardziej atrakcyjni towarzysko.
      Pozdrawiam :-)
    • titta Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 13:24
      Z egoizmu: zwierz wymagaja uwagi i czasu
      Z czystej zlosci i zawisci: zwierz sie cieszy z niczego, a zycie
      jest do dupy...
      Z pedantyzmu: zwierz brudzi

      Dlatego szerokim lukiem omijam osoby nie lubiace zwierzat.
    • frankafiranka1 Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 13:24
      Nie lubią też zwierząt, bo one za bardzo przypominają ludzi, jak się je już
      trochę pozna. Ci co mają manie wielkości i uważają się za koronę stworzenia nie
      potrafią tego przełknąć, że jesteśmy blisko spokrewnieni ze zwierzętami a
      najbliżej z małpami :D
      • titta Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 13:37
        Pudlo :) Vide: sw. Franciszek.
    • landora Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 13:38
      Dla mnie automatycznie taka osoba jest podejrzana.
      I zazwyczaj mam rację. znam kilka osób nielubiących zwierząt i z każda z nich
      jest coś nie tak.


      "Dzieci są milsze od dorosłych.
      Zwierzęta są milsze od dzieci..."
      • frankafiranka1 Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 13:47
        Też znam osoby nie lubiące zwierząt, są to w większości osoby histeryczne albo
        wredne. Również narcyzowato -psychopatyczne.
        • 299ksh Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 18:54
          Uogólniasz tak strasznie, że aż się niedobrze robi. Nie lubię zwierząt, nie
          wyobrażam sobie posiadania w domu psa. Ale jestem dobrym człowiekiem, kocham
          dzieci, pomagam innym. Nie mam sobie nic do zarzucenia, więc jakim prawem
          sugerujesz, że jestem nienormalna? Psy śmierdzą, linieją, szczekają i są dla
          mnie obleśne. Z tych samym powodów nie lubię też przebywać z niektórymi ludźmi.
          Zastanów się, co piszesz. No chyba, że głupio prowokujesz.
          • landora Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 19:19
            Stosunek do zwierząt jest miarą naszego człowieczeństwa.
            Musze powiedzieć, że najbardziej obrzydliwe ze wszystkich zwierząt sa małpy
            człekokształtne - właśnie ze względu na ich ogromne podobieństwo do ludzi. Po
            wszystkich innych zwierzakach mogę sprzątać bez problemu, po szympansach czy
            orangutanach - z wielkim trudem.
            Ale nie rozumiem, jak można nie lubić zwierząt - naszych braci mniejszych,
            najbardziej niewinnych, bezinteresownych istot.
            • marajka Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 19:38
              Hitler kochał psy. I co, to było miarą jego człowieczeństwa?
              W sumie chyba tak, w końcu ludzi też kochał...To znaczy, tych, których za ludzi uznawał.
          • frankafiranka1 Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 20.04.10, 07:51
            ;)bez nerwów, większość, to nie wszyscy. Musimy uogólniać w życiu, bo inaczej
            byśmy sobie nie poradzili z zalewem informacji. Nie da rady wszystkiego wciąż
            analizować i przeinterpretowywać.
          • jacek226315 Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 21.04.10, 08:52
            och 299ksh Polacy smierdza nie mniej niz psy i koty.
            Kiedy polactwo nauczy sie uzywac deodorantow i mydla?
      • ultra.kuku Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 15:04
        Ach tak? Ja znam cala mase ludzi, ktorzy zwierzeta maja, choc ich miec nie
        powinni, poniewaz nie chca/nie potrafia odpowiednio sie nimi zajac, albo
        traktuja jak zabawke, znecaja sie, itd.
        • rikol Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 15:52
          To, ze ludzie maja zwierzeta, nie oznacza, ze je lubia. Na wsi wiekszosc ludzi
          ma psy, ktore dostaja do jedzenia suchy chleb i wisza na lancuchu przez cale
          swoje zycie. Po prostu potrzebny jest tani stroz, a pies sie nadaje. W takiej
          sytuacji pies jest rzecza, a nie zywym stworzeniem, o przyjazni czy sympatii nie
          wspominajac.
    • sonix24 Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 14:21
      Ludzie chyba nie zrozumieli tematu - zamiast pisać o sobie, dlaczego nie lubią
      zwierząt (ci co nie lubią) wypisują na temat samych zwierząt bzdury lub na tych
      którzy je lubią, ale o czym taki jeden z drugim ma pisać, jak jedynym
      zwierzęciem jakie udało mu się wyhodować jest dorodna, dobrze upasiona wesz.
      Więc o czym ma pisać?
      zezem_prosto_w_oczy napisała:

      > Mam na mysli zwierzeta domowe.
      > Znam kilka osob, ktore po prostu nie wyobrazaja sobie posiadania zwierzecia.
      > Nie dlatego, ze nie maja czasu czy tez warunkow na czworonoga. Po prostu nie
      > lubia zwierzat.
      > Patrzac na swoje bawiace sie psiaki, pytam: "Jak mozna nie lubiec zwierzat"?I
      > z czego to wynika"?
    • hania.mala Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 15:01
      A ja postawię pytanie inaczej. Dlaczego ludzie swoją "miłością" robią krzywdę
      zwierzętom?
      Mieszkam w bloku i mam sąsiadów, którzy na swych czterdziestu paru metrach mają
      wielkiego, wiecznie szczekającego kundla, kota, rybki, kanarki, papużki i
      cholera wie jeszcze co. Zdechnie im jeden pies, zaraz mają następnego. Sąsiedzi
      bawią się w dokarmianie ptaszków poprzez wywalanie resztek z garów i talerzy
      przez okno. Z tej miłości do zwierząt. Efektem jest smród na klatce, wycie
      całymi nocami i dniami, szczury, które pojawiły się w piwnicach, przybiegające
      bezpańskie psy oraz zasrane chodniki. Jednym słowem chaos. Czy z korzyścią dla
      tych zwierząt? Wcale się nie dziwię, że po obserwacjach takich miłujących
      zwierzęta rodzin można zrazić się do zwierząt i zwyczajnie nie wyobrażać sobie
      posiadania czworonoga, jak pisze autorka wątku.
      Lubię zwierzęta. Nie oznacza to jednak, że zaraz muszę mieć jakieś w domu.
      h.m.
      • rikol Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 15:55
        A czemu postepowanie sasiadow ma kogos zniechecac do posiadania zwierzat? Co to
        za logika w ogole? Czy to ze sasiad nie potrafi sie zajac zwierzetami, to
        oznacza, ze nikt nie potrafi?
    • ultra.kuku Re: Dlaczego wielu ludzi nie lubi zwierzat? 19.04.10, 15:02
      Normalnie. Ja akurat zwierzaki lubie, ale gdzie jest napisane, ze je lubic
      trzeba? Jedni chca miec psa, inni nie. Niektorzy chca miec dziec, inni nie.
      Jedni lubia wodke, inni mineralna. Halo?

      Chyba dobrze, ze ludzie, ktorzy nie maja warunkow, albo pracuja od rana do nocy
      nie biora sobie np. psa?
    • niepolak_w_polsce Pies zagryzł kobietę we wsi w Lubelskiem 19.04.10, 15:13
      Pies zagryzł kobietę we wsi w Lubelskiem
      mip, PAP2010-01-10,

      83-letnią kobietę pogryzł pies, należący do jej syna. Kobieta zmarła. Do
      tragedii doszło w gospodarstwie w miejscowości Stańków koło Chełma (Lubelskie).

      Pies, mieszaniec wilczura z rottweilerem, był zamknięty w kojcu przy domu.
      Kobieta poszła, żeby go nakarmić. Dała mu jeść i gdy już wracała przez podwórko
      pies rzucił się na nią. - Kobieta najprawdopodobniej nie zamknęła kojca, pies
      wydostał się i zaatakował. Na pomoc wybiegła z domu synowa zaatakowanej kobiety,
      ale nie dała rady silnemu psu - mówi Renata Laszczka-Rusek z zespołu prasowego
      Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

      Do pogryzionej 83-latki wezwano pogotowie. Lekarz stwierdził zgon kobiety. Jak
      ustaliła policja, pies trafił do gospodarstwa, gdy był jeszcze szczeniakiem;
      miał wszystkie wymagane szczepienia. - Ta kobieta karmiła go codziennie, pies
      nie był agresywny, nie wiadomo, co mu się stało - dodała Laszczka-Rusek.
      • niepolak_w_polsce Zagryziona przez psy sąsiada 19.04.10, 15:14
        Zagryziona przez psy sąsiada
        2009-11-11,

        Tragedia w Budziszewicach. Kilka psów biegających po polu zagryzło 73-letnią kobietę

        Sprawę wyjaśniają policjanci z Tomaszowa Mazowieckiego. Zwłoki kobiety znalazł
        jej mąż na polu oddalonym o kilkaset metrów od budynków gospodarczych w jednej z
        wsi na terenie gminy Budziszewice. - Kobieta najprawdopodobniej została
        zagryziona przez kilka psów rasy mieszanej biegających luzem po polu. Zwierzęta
        należały do sąsiada ofiary - mówi spirant Marek Orzelski z tomaszowskiej komendy.

        Policjanci przeszukali posesję należącą do właściciela pola i znaleźli tam 6
        psów. Zwierzęta zostały przewiezione do Schroniska dla Zwierząt w Łodzi. Decyzją
        prokuratora właściciel psów - 59-letni mieszkaniec gminy Budziszewice został
        zatrzymany w areszcie.
        • rikol Re: Zagryziona przez psy sąsiada 19.04.10, 15:57
          W Polsce co roku jakies 150 kobiet zabijaja ich partnerzy (w ogole w Polsce
          dokonuje sie kilkuset zabojstw rocznie). co ty na to? Przerazajace proporcje,
          prawda? dzieci rowniez sa zabijane najczesciej przez wlasnych ojcow. 90%
          mordercow to mezczyzni. A jeszcze nikt nie postulowal tego, zeby mezczyzn
          wypuszczac na ulice tylko i wylacznie w kajdankach.
        • kulkakurdish Re: do niepolak_w_polsce 19.04.10, 18:04
          jak sobie tyle trudu zadales chlopie zeby wyprodukowac te "sensacyjne" posty, to moze zadaj sobie jeszcze troche trudu i opisz tysiace przykladow gwaltow i morderstwa, ktore popelniaja na sobie nawzajem LUDZIE. powodzenia.
    • niepolak_w_polsce 4-latka w szpitalu. Pogryzł ją pies rodziców 19.04.10, 15:15
      4-latka w szpitalu. Pogryzł ją pies rodziców
      2009-08-10,

      Dziewczynka została pogryziona przez mastifa swoich rodziców. Z obrażeniami
      głowy trafiła do szpitala. Jej stan lekarze określają jako ciężki.
      Do wypadku doszło w piątkowe popołudnie, na prywatnej posesji w bytomskiej
      dzielnicy Górniki. 4-letnia dziewczynka bawiła się z innymi dziećmi na podwórku.
      Dziecko zbyt blisko podeszło do przywiązanego mastifa swoich rodziców.
      Najprawdopodobniej pies rzucił się na dziewczynkę, kiedy próbowała mu zabrać
      kość. Krzyki zaatakowanej dziewczynki usłyszał jej ojciec, który odciągnął psa i
      wezwał pogotowie ratunkowe.

      - Poranioną dziewczynkę z obrażeniami w okolicach głowy odwieziono do szpitala.
      Obecnie lekarze jej stan określają jako ciężki, ale stabilny, nie zagrażający
      bezpośrednio jej życiu. - informuje bytomska policja.

      Policja wyjaśnienia wszystkie okoliczności zdarzenia. Mastifa na polecenie
      prokuratora umieszczono w schronisku dla psów.
      • titta Re: 4-latka w szpitalu. Pogryzł ją pies rodziców 19.04.10, 16:16
        Spojrz na date. Policz ile dzieci od tego czasu wyladowalo w
        szpitalu w ciezkim stanie po pobiciu przez ojca/partnera matki.
      • jacek226315 Re: 4-latka w szpitalu. Pogryzł ją pies rodziców 21.04.10, 08:58
        niepolak_w_polsce napisał:

        > 4-latka w szpitalu. Pogryzł ją pies rodziców
        > 2009-08-10,
        >
        > Dziewczynka została pogryziona przez mastifa swoich rodziców. Z
        obrażeniami
        > głowy trafiła do szpitala. Jej stan lekarze określają jako ciężki.
        > Do wypadku doszło w piątkowe popołudnie, na prywatnej posesji w
        bytomskiej
        > dzielnicy Górniki. 4-letnia dziewczynka bawiła się z innymi
        dziećmi na podwórku
        > .
        > Dziecko zbyt blisko podeszło do przywiązanego mastifa swoich
        rodziców.
        > Najprawdopodobniej pies rzucił się na dziewczynkę, kiedy próbowała
        mu zabrać
        > kość. Krzyki zaatakowanej dziewczynki usłyszał jej ojciec, który
        odciągnął psa
        > i
        > wezwał pogotowie ratunkowe.
        >
        > - Poranioną dziewczynkę z obrażeniami w okolicach głowy odwieziono
        do szpitala.
        > Obecnie lekarze jej stan określają jako ciężki, ale stabilny, nie
        zagrażający
        > bezpośrednio jej życiu. - informuje bytomska policja.
        >
        > Policja wyjaśnienia wszystkie okoliczności zdarzenia. Mastifa na
        polecenie
        > prokuratora umieszczono w schronisku dla psów.

        A Ty masz wszystko pod sufitem?
    • niepolak_w_polsce Amstaff ciągnął dziecko po chodniku 19.04.10, 15:15
      Amstaff ciągnął dziecko po chodniku
      2009-07-29,

      Amstaff, którego właścicielka była pijana, ciągnął po chodniku dziewięcioletnią
      dziewczynkę. Dziecko trafiło do Wojewódzkiego Centrum Medycznego.


      Do zdarzenia doszło w Kędzierzynie-Koźlu na ul. Witosa. Martynka szła wieczorem
      ze swoją kuzynką, kiedy podbiegł do nich amstaff.- Pies chwycił dziecko za nogę
      i zaczął ciągnąć po chodniku. Przechodnie i sąsiedzi, którzy wszystko widzieli,
      bezskutecznie starali się go odstraszyć. Pies w końcu porzucił dziecko, ale
      obrażenia dziewczynki były na tyle poważne, że musiała zostać odwieziona do
      WCM-u - mówi asp. Magdalena Pławiak z KPP w Kędzierzynie-Koźlu.

      Dzięki zeznaniom świadków zdarzenia policji szybko udało się znaleźć
      właścicielkę psa, która, jak się okazało, miała prawie 2,5 promila alkoholu. -
      Początkowo wszystkiemu zaprzeczała, mówiąc, że pies był cały czas w domu, ten
      jednak miał ślady krwi na pysku- opowiada Pławiak.

      Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że amstaff często biegał bez kagańca i
      opieki, atakował sąsiadów. Wcześniej tego samego dnia pogryzł też kobietę. -
      Pies trafił więc do schroniska dla zwierząt i jest pod obserwacją. Jeśli się
      okaże, że jest bardzo agresywny, może to doprowadzić do jego uśpienia, a jeśli
      potwierdzi się, że właścicielka nie potrafi się nim należycie zaopiekować,
      zwierzę zostanie w schronisku. Dodatkowo w zależności od tego, jak poważne okażą
      się obrażenia, jakich doznało dziecko, kobiecie może grozić nawet pięć lat
      więzienia - mówi Pławiak.
    • niepolak_w_polsce Psy terroryzują osiedle 19.04.10, 15:17
      Psy terroryzują osiedle
      Bartłomiej Dana - 2009-07-10,

      Osiem małych kundelków sterroryzowało mieszkańców osiedla Sokolniki-Las koło
      Ozorkowa. Zwierzęta napadają na inne psy. Pogryzły kilka osób. - Mam inne sprawy
      na głowie. To wstyd, żeby gmina zajmowała się takimi błahostkami - mówi
      Władysław Sobolewski, wójt gminy Ozorków
      Mieszkańcy osiedla Sokolniki-Las boją się agresywnych psów
      Fot. Bartłomiej Dana / AG
      Mieszkańcy osiedla Sokolniki-Las boją się agresywnych psów
      Sokolniki - osiedle wypoczynkowe w powiecie zgierskim w gminie Ozorków. Ponad
      3,5 tys. leżących tam działek letniskowych otacza stary, pamiętający jeszcze
      czasy średniowiecza las sokolnicki. Spośród 120 ulic na osiedlu tylko dwie są
      wyasfaltowane. Reszta to leśne dukty. Dzięki temu mieszkańcy Sokolników-Lasu
      mogą cieszyć się ciszą i spokojem. A raczej mogliby. Gdyby nie te psy...

      Dwa kundle przywędrowały na osiedle zimą dwa lata temu. Głodne i zmarznięte
      błąkały się po okolicy. W końcu nad zwierzętami ulitowała się jedna z mieszkanek
      osiedla. Przygarnęła je i zaopiekowała się nimi. Psy znalazły prawdziwy dom.

      Niestety, zwierzęta okazały się niezbyt przyjacielskie. - Często atakowały inne
      osoby - opowiada Anita Wiśnik, która mieszka vis-á-vis działki z psami. - Ale co
      mogą zrobić dwa małe psy? Jeśli podeszły zbyt blisko, klepnęło się je przez
      zadek albo pogoniło kijem. I było po sprawie. Oczywiście na jakiś czas.

      Mimo to mieszkańcy zadzwonili do gminy z prośbą o zajęcie się niebezpiecznymi
      psami. W gminie obiecano im pomoc, lecz na obietnicy się skończyło. W sprawie
      atakujących psów nie zrobiono nic. - Zwierzęta były uciążliwe, ale dopóki były
      dwa, jakoś to znosiliśmy - ciągnie Wiśnik. - Prawdziwe kłopoty zaczęły się trzy
      miesiące temu. Bo od kiedy dwóm kundlom urodziło się sześć szczeniąt, czujemy
      się więźniami we własnych domach.
    • niepolak_w_polsce Znów amstaff pogryzł dziecko 19.04.10, 15:18
      Znów amstaff pogryzł dziecko
      Anna Łukaszuk - 2009-02-25,

      Amstaff ugryzł w twarz 10-miesięcznego Mateusza. Rozharatał mu wargi i policzek
      aż do ucha. Nie wiadomo, jak duże będą blizny i czy chłopiec nie będzie miał
      problemów z mówieniem i gryzieniem
      Dziesięciomiesięczny Mateusz czuje się już lepiej. Dochodzi do siebie po
      operacji, najprawdopodobniej za kilka dni wyjdzie do domu
      Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG

      Dziesięciomiesięczny Mateusz czuje się już lepiej. Dochodzi do siebie po
      operacji, najprawdopodobniej za kilka dni wyjdzie do domu


      Do wypadku doszło we wtorkowy wieczór w mieszkaniu przy Monte Cassino w
      Szczecinie. Kiedy 25-letnia matka poszła robić pranie, chłopiec został sam z
      dwuletnim psem Lobo. Wtedy pies ugryzł Mateusza.

      Niemowlak trafił do szpitala dziecięcego św. Wojciecha w ciężkim stanie.

      - Wyglądał dramatycznie - mówi Tadeusz Sokala, lekarz, który operował chłopca. -
      Miał poszarpane wargi i rozerwany cały policzek. To była bardzo duża, otwarta
      rana. Chłopiec był bardzo przestraszony, nie wiedział co się z nim dzieje.

      Lekarze założyli 15 szwów, z czego dziesięć po wewnętrznej stronie policzka.

      - Musieliśmy zrekonstruować nie tylko skórę, ale też mięśnie - tłumaczy Sokala.
      - Nie wiadomo, jak duże chłopiec będzie miał blizny, ani czy nie będzie miał
      problemów z mówieniem i gryzieniem. Mamy nadzieję, że rany nie będą ropieć, ale
      w przypadku pogryzień często tak jest. Wszystko się wyjaśni w ciągu kilku tygodni.
    • niepolak_w_polsce Zmarło niemowlę pogryzione przez psa 19.04.10, 15:18
      Zmarło niemowlę pogryzione przez psa
      zaw, PAP 2008-02-12,

      Ok. roczna dziewczynka została we wtorek pogryziona przez rottweilera w
      podwarszawskim Sulejówku. Nie udało jej się uratować.
      Do tragedii doszło, gdy dzieckiem pod nieobecność rodziców zajmowali się dziadkowie.

      - Z tego co udało nam się do tej pory ustalić, byli z nią na spacerze. Gdy
      wrócili, już na terenie ich posesji, dziewczynkę zaatakował pies - powiedział
      PAP Mariusz Mrozek z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji.

      Jak dodał, rottweiler prawdopodobnie wyciągnął niemowlę z wózka, a następnie
      ciężko pogryzł. Mimo przewiezienia do szpitala dziewczynki nie udało się uratować.

      - Ustalamy okoliczności tej tragedii. Zarówno rodzice dziecka, jak i jego
      dziadkowie są w szoku - dodał.
    • niepolak_w_polsce Pies zagryzł dwunastoletniego chłopca 19.04.10, 15:19
      Zachodniopomorskie: pies zagryzł dwunastoletniego chłopca
      mar, PAP 2007-06-18,

      Dwunastoletni chłopiec został śmiertelnie pogryziony w poniedziałek wieczorem
      przez psa. Do tragedii doszło w jednej ze wsi powiatu wałeckiego - poinformował
      rzecznik policji w Wałczu w Zachodniopomorskiem Krzysztof Dębiński.

      Policja, prokuratura i powiatowy lekarz weterynarii wyjaśniają na miejscu
      okoliczności zdarzenia. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że 12-latek wyszedł z
      domu, by pobawić się na podwórku; po pewnym czasie ojciec znalazł jego ciało w
      jednym z zabudowań gospodarczych. Ślady na ciele dziecka wskazywały na
      pogryzienie. Prawdopodobnie pies, który to zrobił, czteroletni mieszaniec
      wilczura niemieckiego, wydostał się z kojca. Według dziadka ofiary, pies nie był
      dotąd agresywny. Rodzice dziecka są w szoku. Nie można się z nimi porozumieć.
      • jacek226315 Re: Pies zagryzł dwunastoletniego chłopca 21.04.10, 08:59
        niepolak_w_polsce napisał:

        > Zachodniopomorskie: pies zagryzł dwunastoletniego chłopca
        > mar, PAP 2007-06-18,
        >
        > Dwunastoletni chłopiec został śmiertelnie pogryziony w
        poniedziałek wieczorem
        > przez psa. Do tragedii doszło w jednej ze wsi powiatu wałeckiego -
        poinformował
        > rzecznik policji w Wałczu w Zachodniopomorskiem Krzysztof Dębiński.
        >
        > Policja, prokuratura i powiatowy lekarz weterynarii wyjaśniają na
        miejscu
        > okoliczności zdarzenia. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że 12-
        latek wyszedł z
        > domu, by pobawić się na podwórku; po pewnym czasie ojciec znalazł
        jego ciało w
        > jednym z zabudowań gospodarczych. Ślady na ciele dziecka
        wskazywały na
        > pogryzienie. Prawdopodobnie pies, który to zrobił, czteroletni
        mieszaniec
        > wilczura niemieckiego, wydostał się z kojca. Według dziadka
        ofiary, pies nie by
        > ł
        > dotąd agresywny. Rodzice dziecka są w szoku. Nie można się z nimi
        porozumieć.

        Wez Ty duzy rozbieg i walnij sie glowa w mur debilu
    • niepolak_w_polsce Amstaff pogryzł 10 - miesięczną dziewczynkę 19.04.10, 15:20
      Amstaff pogryzł 10 - miesięczną dziewczynkę
      awe, IAR - 2008-04-18,

      W jednym z mieszkań na warszawskiej Pradze pies rasy amstaff pogryzł
      dziesięciomiesięczną dziewczynkę. Dziecko w stanie ciężkim trafiło do jednego ze
      stołecznych szpitali gdzie przeszło skomplikowaną operację. Jej życiu nie
      zagraża niebezpieczeństwo.

      - 10-miesięczne dziecko, pogryzione przez psa przywieziono do szpitala w
      godzinach rannych - powiedział doktor Wojciech Pawłowski ze szpitala dziecięcego
      przy ulicy Niekłańskiej w Warszawie. Potwierdził, że po operacji, która została
      przeprowadzona w trybie ostrym, dziewczynka jest w stanie dobrym i nie ma
      bezpośredniego zagrożenia dla jej życia.

      Pies rzucił się na dziecko

      Do zdarzenia doszło około godziny 6.30 na ulicy Brzeskiej . Policja ustala
      okoliczności zdarzenia. Na miejsce przybył lekarz weterynarii, który skierował
      psa na obserwację - powiedziała Dorota Tietz z zespołu prasowego komendanta
      stołecznego policji.

      Według wstępnych informacji pies, prawdopodobnie rasy amstaff, rzucił się
      dziewczynkę gdy ta - będąc w chodziku - najechała mu na łapę. Dzieckiem
      zajmowała się babcia, w mieszkaniu był też jego ojciec.

      Jest to już kolejny w ostatnim czasie przypadek pogryzienia dziecka przez psa
      zaliczanego do ras niebezpiecznych. W zeszłym tygodniu w Koninie mieszaniec rasy
      pitbull zaatakował 7-miesięczną dziewczynkę i dotkliwie ją pogryzł. Śledztwo w
      tej sprawie prowadzi prokuratura w Koninie.
    • niepolak_w_polsce Nastolatka pogryziona przez psy 19.04.10, 15:20
      Nastolatka pogryziona przez psy
      2009-03-19,

      Dramatyczne wydarzenia w gminie Wodzisław. Dwa owczarki niemieckie dotkliwie
      pogryzły 17-latkę. Nastolatka jest w szpitalu, psy zostały zastrzelone.

      Do zdarzenia doszło w środę po południu w miejscowości Przyłęczek. Dziewczyna
      wracała ze szkoły do domu, gdy nagle na ulicy zaatakowały ją dwa owczarki
      niemieckie. - Zauważył to przejeżdżający tamtędy kierowca. Udzielił nastolatce
      pomocy, zawiadomił pogotowie i policję - opowiada Justyna Kamień, oficer prasowy
      komendanta powiatowego policji w Jędrzejowie.

      40-letni kierowca audi wyskoczył z samochodu, by ratować dziewczynę. Nastolatka
      leżała na ulicy, miała poranione ręce i nogi, a psy wciąż ją atakowały. - Gdyby
      nie reakcja tego kierowcy, to zdarzenie mogłoby się skończyć jeszcze bardziej
      tragicznie - podkreśla Krzysztof Skorek, rzecznik świętokrzyskiej policji. Psy
      były bowiem bardzo agresywne. Gdy mężczyzna podbiegł do dziewczyny zwierzęta
      rzuciły się na niego, a potem wskoczyły na dach samochodu. W końcu uciekły na
      pobliskie łąki, ale gdy przyjechało pogotowie i policja, psy próbowały także
      atakować załogę karetki i radiowozu.

      Na miejsce wezwano weterynarza i myśliwego. - Lekarz podjął decyzję o
      zastrzeleniu agresywnych psów. Ustalamy teraz czy te owczarki miały właściciela
      - mówi Justyna Kamień.

      Ranną 17-latkę pogotowie zabrało do szpitala. Przebywa na oddziale chirurgii
      Szpitala Specjalistycznego w Jędrzejowie. Lekarz z oddziału poinformowa nas, że
      stan nastolatki jest stabilny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka