Dodaj do ulubionych

pseudopsychologia a Smolensk

20.04.10, 04:03
Jestem psychologiem (pasjonatem psychologii spolecznej). Od ponad 6 lat mieszkam w USA. Polske ogladam z perspektywy. Przed chwila obejrzalem video z badaniem dr Romana Cieślaka. Przezylem szok. Wydawalo mi sie, ze czasy wykorzytywania nauki do interpretacji rzeczywistosci, tak aby popierala wymarzone przez Salon/Bolszewikow tezy minela. Mylilem sie - Polacy stali w kolejce przed Palacem Prezydenckim po kilkanascie godzin poniewaz zdali sobie sprawe, ze umra... Genialne! Proponuje dr Cieślaka na stalego eksperta od psychologii przy GW. Zaloze sie o kazde pieniadze, ze dzieki temu badaniu, juz niedlugo bedziemy mieli nowego profesora zwyczajnego.
Obserwuj wątek
    • wayout Re: pseudopsychologia a Smolensk 20.04.10, 06:55
      A wiesz dlaczego stali, potrafisz to w miarę krótko opisać? Ciekawy
      jestem Twoich uwag. Choć trochę dziwi Twoja nadzieja co do
      niewykorzystywania nauki. Nauka była, jest i będzie (oby jak
      najkrócej) wykorzystywana do wszelkiego rodzaju manipulacji, na
      rróżne sposoby, począwszy od pseudonaukowych wypowiedzi osób
      tytułowanych naukowacami, pracujących na uczelniach, które mają na
      celu uzasadniać różne tezy, aż po rzeczywiste wykorzystywanie
      osiągnięć nauki do wszelkiego rodzaju manipulacji, zwłaszcza w
      reklamach, mediach, polityce, ekonomii. To drugie jest chyba jeszcze
      groźniejsze. Skąd więc brały się Twoje nadzieje i skąd bierze się
      Twoje zdziwienie?
    • clarissa3 Re: pseudopsychologia a Smolensk 20.04.10, 12:10
      a dlaczego stali? Tez prosze bys mi wyjasnil.
    • fanybaje Re: pseudopsychologia a Smolensk 20.04.10, 12:31
      Tak zgodze sie z tym, ze ludzie w Polsce interpretuja rzeczywistosc
      inaczej niz w innych krajach. Wystarczy ze smutkiem poczytac to
      forum, aby sobie zdac sprawe, ze Polska to kraj dzikusow.
    • sabinac-0 Re: pseudopsychologia a Smolensk 20.04.10, 18:01
      Ja tam interpretuje ten fenomen bardziej prozaicznie, juz zreszta o tym pisalam.
      Smierc znanej osoby jest wylomem w codziennosci, powodem do wyjscia z domu i
      wspolnego przezywania w tlumie.
      Ludzie czuja sie zjednoczeni z grupa, czuja, ze na ich oczach dzieje sie
      historia. Ten caly ceremonial - kwiaty, swiece, obejmowanie sie z nieznajomymi,
      reporterzy, telewizja, czulostkowe wspominanie "kochanego zmarlego" (zwykle
      wiecej jest skleconych napredce legend niz autentycznych wspomnien, np. "ja go
      kiedys, panie sasiedzie, z tramwaju widziala, taki powazny byl ale jak mojego
      psa zobaczyl to sie usmiechnal") - dla wielu jest to nieomal mistyczne przezycie.

      Osoba zmarlego celebryty niewiele ma tu do rzeczy, poza faktem ze byl znany z TV
      i gazet i ze umarl.
      • liiona Re: pseudopsychologia a Smolensk 20.04.10, 18:40
        Wyobraz sobie że ludzie do tej pory stoją w kolejce, chcą odwiedzić grób
        prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego żony Marii Kaczyńskiej.
        W ten sposób oddają im hołd i szacunek.
        • clarissa3 Re: pseudopsychologia a Smolensk 20.04.10, 20:48
          umowmy sie ze poza odpustami czy pogrzebami niewiele sie w kraju
          wydaza - gdyby byly jakies publiczne rozrywki, poza sporadycznymi
          koncertami dla mlodziezy ...
          • ir1.easy Re: pseudopsychologia a Smolensk 20.04.10, 21:38
            ja podobnie, jak tworca watku jestem pasjonatem psychologii spolecznej, chciaz
            dla odmiany jestem socjologiem. Nie prowadzilam zadnych badan, jakie
            teoretycznie przeprowadzil rzeczony dr Cieslak, ale wiem, ze sprawy nie
            przebiegaja tak prosto. A wyniki badan nie pojawiaja sie tak szybko, i na jakiej
            probie On je przeprowadzal - pytal przypadkowo spotkanych ludzi o zdanie?
            Smiechu warte. Podobnie jak moje i tworcy watku odczucia czy tez diagnozy. W/g
            mnie Polacy pojawiali sie przed Palacem Prezydenckim i w innych mniejscach na
            znak dania swiadectwa, niezaleznie zupelnie od swoich sympatii politycznych. W
            przypadku Prezydenta tlumy byly najwieksze, bo to byl symbol a takze najwyzsza
            ranga z ofiar. Oddajac Mu czesc Polacy oddawali czesc jednoczesnie hold
            pozostalym ofiarom tego wypadku.
            • clarissa3 Re: pseudopsychologia a Smolensk 21.04.10, 11:26
              bo tak wypada!
              • ir1.easy Re: pseudopsychologia a Smolensk 21.04.10, 20:39
                nie to miałam na myśli. Nie "bo tak wypada" (stałabyś np. 13-cie godzin w
                kolejce by przemknąć obok czyjejś trumny "bo tak wypada"?). A raczej ze
                zrozumienia powagi sytuacji i istotności tragedii oraz swoistej manifestacji, że
                rozumiemy i czujemy ze to nasi i ważni zginęli /niezaleznie od tego czy byli z
                tej czy z innej opcji/. Polacy okazali szacunek swoim wybrańcom. I tyle.
                • to.niemozliwe Re: pseudopsychologia a Smolensk 23.04.10, 08:35
                  Można też przyjąć hipotezę, że osoby stojące w wielogodzinnych
                  kolejkach manifestowały w ten sposób swoją przynależność do grupy (w
                  tym wypadku - narodu), nie miało to bezpośrednio wiele wspólnego z
                  samą tragedią (była pretekstem), wiecej z atmosferą medialną.
                  Chodzi mi o podobne zjawisko, jakie ma miejsce w przypadku
                  manifestowania przynależności do grupy np. wyrażaniem poglądów,
                  które nie są w sprzeczności z obowiązującymi w grupie, albo
                  zachowywaniem się w sposób przyjęty przez grupę, mimo tego, że
                  indywidualnie takei zachowania nie są naszym nawykiem.
                  • clarissa3 Re: pseudopsychologia a Smolensk 23.04.10, 13:49
                    wiesz, ja dalej tego nie rozumiem - tego tlumu i trwania. Oddac czesc
                    tak, w jakis zorganizowany sposob tak ale ta histeria? Robienie z K.
                    swietego? Te banialuki.. Chore!
    • berus2nyc Re: pseudopsychologia a Smolensk 22.04.10, 06:54
      Mam wrazenie, ze nie do konca zrozumieliscie moja mysl. Naukowcy maja prawo wymyslac dowolne hipotezy i je weryfikowac, dzieki temu ciagle powiekszamy obszar naszej wiedzy. Powinno to jednak odbywac sie przy zachowaniu wielu niezbednych norm metodologicznych, etycznych, itd. W tym konkretnym przypadku nie ma znaczenia dlaczego Polacy przychodzili i przychodza poklonic sie prezydenckiej parze - tak, jak napisaliscie motywy mogly byc najrozniejsze; od zlozenia holdu, przez potrzebe bycia razem, zabicia nudy, manifestowania patriotyzmu, czy leku przed smiercia. Istotne jest, ze Dr Cieslak uzurpuje sobie prawo do wyjasnienia rzeczywistosci w sposob jednoznaczny i ostateczny. Co wiecej robi to na zamowienie "elyty" spod egidy Gazety Wyborczej. Wykorzystuje autorytet nauki do czynienia manipulacji! Ten kawalek nie daje mi spokoju, pokazuje bowiem, ze przyszlosc Polski nie wyglada optymistycznie...
      • liiona Re: pseudopsychologia a Smolensk 22.04.10, 07:47
        Nie oglądałam video z badaniem dr Romana Cieślaka, co niechybnie, sądząc z
        twoich słów, uchroniło mnie przed przeżyciem szoku.
      • flowerbomb5 Re: pseudopsychologia a Smolensk 22.04.10, 15:35
        Masz absolutna racje.
        Ale to jest standard w dzialaniach GW od ponad 20 lat.
        Manipulacje, kreowanie "autorytetow", zeby potem sie nimi podpierac
        w innych manipulacjach. Standard. Naginanie rzeczywistosci do z gory
        ustalonych tez. Standard.

      • avgust Re: pseudopsychologia a Smolensk 22.04.10, 16:12
        berus2nyc napisał:

        > Mam wrazenie, ze nie do konca zrozumieliscie moja mysl. Naukowcy
        maja prawo wy
        > myslac dowolne hipotezy i je weryfikowac, dzieki temu ciagle
        powiekszamy obszar
        > naszej wiedzy. Powinno to jednak odbywac sie przy zachowaniu
        wielu niezbednych
        > norm metodologicznych, etycznych, itd. W tym konkretnym przypadku
        nie ma znacz
        > enia dlaczego Polacy przychodzili i przychodza poklonic sie
        prezydenckiej parze
        > - tak, jak napisaliscie motywy mogly byc najrozniejsze; od
        zlozenia holdu, prz
        > ez potrzebe bycia razem, zabicia nudy, manifestowania patriotyzmu,
        czy leku prz
        > ed smiercia. Istotne jest, ze Dr Cieslak uzurpuje sobie prawo do
        wyjasnienia rz
        > eczywistosci w sposob jednoznaczny i ostateczny. Co wiecej robi
        to na zamowien
        > ie "elyty" spod egidy Gazety Wyborczej. Wykorzystuje autorytet
        nauki do czynien
        > ia manipulacji! Ten kawalek nie daje mi spokoju, pokazuje bowiem,
        ze przyszlosc
        > Polski nie wyglada optymistycznie...
        Szczerze mówiąc ja też nie zrozumiałem, co konkretnie dostrzegasz w
        badaniach tego... dr Cieślaka. Może to zdanie wyciągnięte z
        kontekstu, a może masz rację. Opisz przypadek w sposób bardziej
        przekrojowy, tj. o co chodziło prowadzącemu badanie, jaką stawiał
        tezę, co chciał udowodnić. Co wg Ciebie jest manipulacją.
      • wayout Re: pseudopsychologia a Smolensk 23.04.10, 08:07
        berus2nyc napisał:

        Wykorzystuje autorytet nauki do czynien
        > ia manipulacji! Ten kawalek nie daje mi spokoju, pokazuje bowiem,
        ze przyszlosc
        > Polski nie wyglada optymistycznie...

        Przyszłość Polski wygląda bardzo optymistycznie. Dlaczego
        koncentrujesz się na manipulacji GW? Wskaż media, które nie
        manipulują. Nie ma takich. I dość łatwo jest wyjaśnić przyczyny tego
        stanu rzeczy, ale o tym tu nie będę pisał. Jeśli chodzi o naukę, to
        także jest ona wykorzystywana do manipulacji na bardzo, bardzo różne
        sposoby (często do "brzydkich" manipulacji). Przede wszystkim sami
        naukowcy nie są wolni od samomanipulacji (byc może nieliczni). Moze
        to być dość trudne do zrozumienia, ale tak jest. Naukowiec
        całkowicie wolny od manipulacji musiałby być pozbawiony
        swiatopoglądu, jakiegokolwiek. Dlaczego? Spójrz na to tak: zobacz
        postrzegany przez nas wszechświat jako bardzo złożony, ale zamknięty
        system. Badanie tego systemu odbywa się wewnątrz systemu. Nietrudno
        jest jednak pojąć, że jeśli nie wiemy nic o otoczeniu systemu, ani o
        przyczynach jego powstania (a taki jest obecnie status wiedzy
        naukowej), to wszelkie metodologie badawcze działają na ślepo i
        każda może być obarczona błędem, który czyni ją w istocie bezcelową.
        Podam ekstremalne przykłady, bo na takich najlepiej jest zrozumieć o
        co w istocie chodzi. Przyjmijmy, że istnieje jedna z możliwości: (a)
        wszechświat, zycie w nim materia, energia są wszytskim co istnieje,
        może istnieją inne wszechświaty, może nie, wszechświat podlega
        różnego rodzaju przemianom; (b) wszechświat jakim go widzimy jest
        symulacją niewyobrażalnie zaawansowanej cywilizacji, jest jej
        projektem badawczym, który służy badaniu procesów, których nie
        bylibyśmy w stanie w ogóle pojąć, całość wszechświata mieści się w
        niezrozumiałej dla nas pamięci wielkości kropli wody; badacze
        dowolną ilość razy mogą replikować nasz wszechświat, modyfikować dla
        celów eksperymentu jego warunki, wprowadzać nowe czynniki, itp.; (c)
        wszechświat jest snem niepojętego dla nas nieskończenie wymiarowego
        bytu;(d) wszechswiat jest snam naszej wspólnej, wspólnej wszystkim
        ludziom, świadomości. Jesli prawidłowo rozumiesz metodologię
        naukową, to rozumiesz, że nie jesteś w stanie ani zaprzeczyć, ani
        powtierdzić, obecnymi metodami naukowymi, prawdziwości
        któregokolwiek z wariantów. A rozumiesz chyba, że to który w
        rzeczywistości byłby prawdziwy, określa sens lub bezsens całych
        dziedzin badawczych. Bezstronny naukowiec to taki, który
        powiedziałby: nic nie wiem, nic nie rozumiem, percepuję coś co
        nazywam rzeczywistością i badam ją wycinkowo, z takich i takich
        powodów, choć nie wiem czy moje badanie ma sens; wynik mojego
        badania nie czyni mnie osobą wiedzącą cokolwiek. W takiej sytsuacji
        kluczowa byłaby intencja zajmowania się nauką: czy to zajęcie wynika
        z braku lepszego pomysłu na życie, czy z tego, że tata był
        naukowcem, czy z chęci udowodnienia sobie własnej wartości? To jest
        ok, ale taka nauka niczemu by nie służyła. Jesli zaś intencja byłaby
        sformułowana w ten spsoób: nie wiem nic, widzę jednak inne istoty,
        które doznają na różne sposoby różnych form cierpienia i chcę im
        pomóc bez względu na to czym jest wszechświat, to taka nauka miałaby
        najgłębszy sens. Choć takie podejście pewnie wywróciłoby do góry
        nogami wiele metod badawczych i wymagałoby zaprojektowania całkowcie
        nowych eksperymentów naukowych. I na koniec: nie neguję wartości
        nauki, choć w wielu, zbyt wielu przpadkach, jest ona wykorzystywana
        do manipulacji i zwiększa ludzkie cierpienia, zamiast je zmniejszać.
        Ale to nie w nauce leży jej wartość lub jej brak, lecz w tym co my z
        nauką robimy. I wracając do sedna: jesli rozumiesz to wszystko, albo
        chociaż część: to dlaczego prezentujesz tak wybiórcze, a więc tak
        nienaukowe zdziwienie? I w dodatku siejesz pesymizm, a jako
        psycholog znasz chyba wpływ optymizmu i pesymizmu na ludzkie losy i
        poziom szczęścia? Jeśli jestes naukowcem to bądź nim naprawdę. Nie
        jesteś nim wcale, jesli szaty naukowca zakładasz po wejściu do
        gabinetu, a po wyjściu prezentujesz tak nienaukowe wypowiedzi jak
        Twój pierwszy post. Ale wszystko można zmienić. Powodzenia.
        • to.niemozliwe Re: pseudopsychologia a Smolensk 23.04.10, 08:38
          Też nie wysnuwałbym pochopnych wniosków co do przyszłości Polski w
          oparciu o badania? jednego socjologa.
        • avgust Re: pseudopsychologia a Smolensk 23.04.10, 13:15
          wayout napisał:

          > berus2nyc napisał:
          >
          > Wykorzystuje autorytet nauki do czynien
          > > ia manipulacji! Ten kawalek nie daje mi spokoju, pokazuje
          bowiem,
          > ze przyszlosc
          > > Polski nie wyglada optymistycznie...
          >
          > Przyszłość Polski wygląda bardzo optymistycznie. Dlaczego
          > koncentrujesz się na manipulacji GW? Wskaż media, które nie
          > manipulują. Nie ma takich. I dość łatwo jest wyjaśnić przyczyny
          tego
          > stanu rzeczy, ale o tym tu nie będę pisał. Jeśli chodzi o naukę,
          to
          > także jest ona wykorzystywana do manipulacji na bardzo, bardzo
          różne
          > sposoby (często do "brzydkich" manipulacji). Przede wszystkim sami
          > naukowcy nie są wolni od samomanipulacji (byc może nieliczni).
          Moze
          > to być dość trudne do zrozumienia, ale tak jest. Naukowiec
          > całkowicie wolny od manipulacji musiałby być pozbawiony
          > swiatopoglądu, jakiegokolwiek. Dlaczego? Spójrz na to tak: zobacz
          > postrzegany przez nas wszechświat jako bardzo złożony, ale
          zamknięty
          > system. Badanie tego systemu odbywa się wewnątrz systemu.
          Nietrudno
          > jest jednak pojąć, że jeśli nie wiemy nic o otoczeniu systemu, ani
          o
          > przyczynach jego powstania (a taki jest obecnie status wiedzy
          > naukowej), to wszelkie metodologie badawcze działają na ślepo i
          > każda może być obarczona błędem, który czyni ją w istocie
          bezcelową.
          > Podam ekstremalne przykłady, bo na takich najlepiej jest zrozumieć
          o
          > co w istocie chodzi. Przyjmijmy, że istnieje jedna z możliwości:
          (a)
          > wszechświat, zycie w nim materia, energia są wszytskim co
          istnieje,
          > może istnieją inne wszechświaty, może nie, wszechświat podlega
          > różnego rodzaju przemianom; (b) wszechświat jakim go widzimy jest
          > symulacją niewyobrażalnie zaawansowanej cywilizacji, jest jej
          > projektem badawczym, który służy badaniu procesów, których nie
          > bylibyśmy w stanie w ogóle pojąć, całość wszechświata mieści się w
          > niezrozumiałej dla nas pamięci wielkości kropli wody; badacze
          > dowolną ilość razy mogą replikować nasz wszechświat, modyfikować
          dla
          > celów eksperymentu jego warunki, wprowadzać nowe czynniki, itp.;
          (c)
          > wszechświat jest snem niepojętego dla nas nieskończenie
          wymiarowego
          > bytu;(d) wszechswiat jest snam naszej wspólnej, wspólnej wszystkim
          > ludziom, świadomości. Jesli prawidłowo rozumiesz metodologię
          > naukową, to rozumiesz, że nie jesteś w stanie ani zaprzeczyć, ani
          > powtierdzić, obecnymi metodami naukowymi, prawdziwości
          > któregokolwiek z wariantów. A rozumiesz chyba, że to który w
          > rzeczywistości byłby prawdziwy, określa sens lub bezsens całych
          > dziedzin badawczych. Bezstronny naukowiec to taki, który
          > powiedziałby: nic nie wiem, nic nie rozumiem, percepuję coś co
          > nazywam rzeczywistością i badam ją wycinkowo, z takich i takich
          > powodów, choć nie wiem czy moje badanie ma sens; wynik mojego
          > badania nie czyni mnie osobą wiedzącą cokolwiek. W takiej
          sytsuacji
          > kluczowa byłaby intencja zajmowania się nauką: czy to zajęcie
          wynika
          > z braku lepszego pomysłu na życie, czy z tego, że tata był
          > naukowcem, czy z chęci udowodnienia sobie własnej wartości? To
          jest
          > ok, ale taka nauka niczemu by nie służyła. Jesli zaś intencja
          byłaby
          > sformułowana w ten spsoób: nie wiem nic, widzę jednak inne istoty,
          > które doznają na różne sposoby różnych form cierpienia i chcę im
          > pomóc bez względu na to czym jest wszechświat, to taka nauka
          miałaby
          > najgłębszy sens. Choć takie podejście pewnie wywróciłoby do góry
          > nogami wiele metod badawczych i wymagałoby zaprojektowania
          całkowcie
          > nowych eksperymentów naukowych. I na koniec: nie neguję wartości
          > nauki, choć w wielu, zbyt wielu przpadkach, jest ona
          wykorzystywana
          > do manipulacji i zwiększa ludzkie cierpienia, zamiast je
          zmniejszać.
          > Ale to nie w nauce leży jej wartość lub jej brak, lecz w tym co my
          z
          > nauką robimy. I wracając do sedna: jesli rozumiesz to wszystko,
          albo
          > chociaż część: to dlaczego prezentujesz tak wybiórcze, a więc tak
          > nienaukowe zdziwienie? I w dodatku siejesz pesymizm, a jako
          > psycholog znasz chyba wpływ optymizmu i pesymizmu na ludzkie losy
          i
          > poziom szczęścia? Jeśli jestes naukowcem to bądź nim naprawdę. Nie
          > jesteś nim wcale, jesli szaty naukowca zakładasz po wejściu do
          > gabinetu, a po wyjściu prezentujesz tak nienaukowe wypowiedzi jak
          > Twój pierwszy post. Ale wszystko można zmienić. Powodzenia.
          Nie wszystko można zmienić. Jeśli np. ktoś z Tobą pracuje, jest nowy
          i upiera się przy swoich absolutnie nieskutecznych sposobach. Ty mu
          tłumaczysz: Zrób tak a tak, a on mimo wszystko na wspak, to dojdzie
          do czegoś, czy nie dojdzie? Nie dojdzie! Bo musi iść po rozum do
          głowy i zastosować odpowiedni sposób. Tak samo jest z Polską i
          Polakami. Przyszłość Polski mogłaby być optymistyczna, ale nie
          będzie, po Polacy nie za bardzo chcą się ucywilizować. I w tym tkwi
          cały problem.
          • wayout Re: pseudopsychologia a Smolensk 23.04.10, 18:26
            Będzie, po prostu to zobaczysz:)) Poza tym nie wiem czy pamiętasz
            Polskę sprzed 10, 20, 30 lat? Przemiany są ogromne i są pozytywne. I
            nie chodzi o kwestie materialne, lecz o ludzi :))
            • clarissa3 Re: pseudopsychologia a Smolensk 23.04.10, 19:31
              nie zgadzam sie! Przejscie z socjalizmu na kapitalizm bylo, i wciaz
              jest bolesne, dla wiekszosci - glownie kobiet! Tworzy sie nowa
              klasa - 'podklasa', ludzi ktorzy z biedy nigdy nie wyjda, i sa tam
              swiadomie spychani - i pisza juz o tym naukowcy w miedzynarodowych
              pismach akademickich. Ty widzisz lepsze samochody i kilka szklanych
              domow i wydaje ci sie ze jest lepiej.
              • wayout Re: pseudopsychologia a Smolensk 24.04.10, 08:24
                Napisałem dość wyraźnie, że chodzi mi o przemiany dotyczące ludzi.
                Te przemiany są, są ogromne i są pozytywne. Nie wiem czy zdajesz
                sobie sprawę jak niski był poziom świadomości społecznej (i
                najczęściej indywidualnej) 20 i 30 lat temu? Jakie były relacje
                społeczne? Jak sfrustrowanym społeczeństwem byliśmy? Prawa kobiet?
                20, 30 lat temu był tu szalejący patriarchat, może nieco złagodzony
                przez rózne idee "realnego socjalizmu" (w praktyce często żałośnie
                wykrzywione, ale jednak istniejące). Nie koncentruję się także na
                przejściu od "socjalizmu" do kapitalizmu (choć jest to pozytywna
                przemiana z bardzo, bardzo wielu powodów). Zmienia się poziom
                świadomości na całym świecie, poczytać możesz sobie różne rzeczy,
                np. o latach 70tych, 80tych, jak duszna była wtedy atmosfera
                (przeczytaj np. książki Jelinek o Austrii, ówczesnym "raju" polskich
                emigrantów), jak absurdalne idee dotyczące wychowania dzieci, jak
                źle kobiety były traktowane (widać to nawet w prostych gestach w
                filmach z tamtych lat), nie mówiąc o tym, że stosunki społeczne
                sprzed 100 czy 200 lat nie różniły się bardzo od dzisiejszego
                talibanu. Przemiany są ogromne na świecie. Ale nie wiem czy pod
                względem dynamiki zmian nie są największe w Polsce. Oczywiście musi
                się jeszcze wiele zmienić. Ale zmieni się. I taki rodzynek, już
                wiele razy w ciągu ostatnich 2-3 lat byłem świadkiem i uczestnikiem
                cudownej atmosfery poslkiej ulicy, łagodnej i radosnej,
                uśmienichniętych życzliwych, przyjaźnie nastawionych ludzi.
                Atmosfery, którą byli zachwyceni europejscy goście. 30 lat temu było
                to niemożliwe do wyobrażenia. Czy taki obrazek - zamknięte wejście
                do klubu, jednego z lepszych w Europie, nie w Polsce, i pytanie
                ochrony skąd jesteście? Z Polski. Reakcja: usmiech i zaproszenie:
                wchodźcie i najtańsze wejściówki. Zmiany będą postępować dalej i
                będą bardzo dobre. Zobacz je i wzmacniaj je. To jest praca nas
                wszystkich. Nie polega ona na dyskusjach, choć mogą także nas wiele
                nauczyć, jeśli nie skończymy na słowach. Chodź po ulicy i uśmiechaj
                się do ludzi, albo chociaż myśl o nich łagodnie i życzliwie. Wiesz,
                że automatyczną reakcją na usmiech jest uśmiech? To jest
                niesamowite. Dzisiaj wszędzie, w pracy, w domu, na ulicy, w sklepie,
                w punkcie usługowym otaczają mnie mili, życzliwi ludzie. Mogę często
                zobaczyć gdzieś głębiej w nich różne smutki czy zmartwienia, ale nie
                ma porównania z dawną frustracją połączoną z agresją, lękiem i
                kompleksami. Nie można tym przemianom zaprzeczyć. W dodatku obraz
                naszego społeczeństwa kreowany przez media nie jest prawdziwy. Bo
                media, i jest to kwestia czysto prawna, mają to zapisane w
                statutach, swoich dokumentach założycielskich (to że celem ich
                funkcjonowania jest zysk, a działanie przeciwko temu celowi
                jest "działaniem na szkodę spółki" i podlega penalizacji), są
                sprzedawcami reklam. I tu właśnie media manipulują i korzystają z
                owoców pracy psychologów. By człowiek został skutecznie "trafiony"
                (no w końcu jest targetem) przez reklamę, musi byc w odpowiednim
                stanie umysłu i emocji. Człowiek spokojny, zrównoważony, mający
                wysokie poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego i wszelkiego innego,
                samoświadomy, byłby bardzo, bardzo trudnym celem dla reklam. To jest
                bardzo proste i jasne. I nie ma znaczenia jak szlachetne są pobudki
                redaktorów i dziennikarzy, zarząd rozliczany jest z zysku i tylko z
                zysku, co jak wskazalem wyżej, jest kwestią czysto prawną. Media
                wykrzywiają obraz społeczeństwa i obraz rzeczywistości, tak by
                uzdatnić "target" do odbioru reklamy. Dlatego to naszą rolą, nas
                samych, każdego z nas, jest przemiana. Najpierw musimy w nią
                uwierzyć. Ludzie, którzy biadolą, mówią, że jest źle i będzie źle,
                nie wierzą w pozytywne przemiany. A żeby cokolwiek uczynić, trzeba
                najpierw w to uwierzyć (od wynalezienia żarówki, przez wejście na
                ośmiotysięcznik i odchudzanie, a na przemianie świadomości
                indywidualnej i zbiorowej skończywszy). Jeśli nie wierzysz w
                pozytywne przemiany, to w swoim otoczeniu wzmacniasz negatywny obraz
                rzeczywistości. Im więcej takich negatywnych sygnałów, tym mniej
                pradwopodobne sa przemiany. Im więcej pozytywnych, tym będą szybsze
                i łagodniejsze. Nie chodzi o to by mówić, jest dobrze, nie ma nic do
                zrobienia. Chodzi o to by widzieć dobro i wierzyć, że jestesmy
                zdolni do tego by było go więcej. Dam Ci prosty przkład. Bardzo
                młodzi ludzie, bez wykształcenia, z trudną przeszłością, bez
                mieszkania, z malutkim dzieckiem, bez dochodów, z naprawdę trudnymi
                problemami i rodziną, która wtrąca się, wie lepiej i nie widzi
                świetlanej przyszłości. Uwierzyłem w tych ludzi całkowicie,
                zobaczyłem ich wewnętrzne dobro, poza pozorami, ich chęć bycia po
                prostu szczęśliwymi, ich czystość zakrytą fasadą różnych schematów,
                w które zostali wtłoczeni przez rodzinę,kulturę, media. I oni tylko
                tego potrzebowali, nie rad "mądrej cioci", nie przestróg tesciów,
                którzy sami nie wiedzą jak żyć, ale chętnie pouczają, nie dołowania,
                ale wiary w nich. Nie wierzyłem na pokaz. Po prostu zobaczyłem w
                nich poza maskami ogromny potecjał. Rozumiałem skąd wzięły się ich
                rózne błędy, ale nie potepiałem ich, bo sam w zyciu miałem różne
                doświadczenia. Wykorzystałem je do uczenia siebie. To dało mi
                zrozumienie siebie, co pozwala mi bardzo otwarcie patrzeć na innych,
                bez osądu (choć czasami w moich postach ktoś może widzieć to
                inaczej, i za to przepraszam i może kiedyś to wyjaśnie dlaczego tak
                to może być widziane). I oni uwierzyli w siebie, i wszytsko prostuje
                się i układa w magiczny wręcz sposób. Co dałyby moje pouczenia? Oni
                musieli zobaczyć i poczuć to, że ktoś widzi w nich pełnych,
                wartościowych ludzi. To dało im wiarę w siebie, a ona umozliwiła
                różne zmiany. Nie ma w tym żadnej mojej zasługi. Zobaczyłem prawdę w
                nich o nich. Oni wszystko zrobili sami, oni sami przemieniają swoje
                życie. Widzenie prawdy trudno nazwać zasługą. Moja obecność na forum
                wynika z wiary w NAS. Wierzę w nas, w ludzi, w nasz nieskończony
                potencjał dobra i miłości, który sami przed sobą skryliśmy. Mogę źle
                formułować myśli, może coś źle napiszę, ale moim celem jest tylko
                to, byśmy zrozumieli, że rzeczywistość zależy od nas. W całkowicie
                dosłownym sensie. Wiem o tym. To nie są pozytywistyczne bajania. Tak
                po prostu jest, może kiedyś coś napiszę o tym więcej. Ale to tak
                działa. Optymiści chorzy na raka mają 40% więcej szans na
                wyzdrowienie. I tak jest ze wszystkim. A optymizm i pesymizm, ich
                poziom w człowieku, nie są stałe dla danego człowieka, jak próbują
                nam wmówić niektórzy "naukowcy", polegający na źle zaprojektowanych
                badaniach. Poza tym będzie dobrze jeszcze w wielu innych powodów.
                Ale dość. I tak pewnie za długi post, ale to wynika z mojego
                radosnego entuzjazmu :))
                • clarissa3 Re: pseudopsychologia a Smolensk 24.04.10, 11:41
                  mysle ze gdybym byla mlodym mezczyzna tez bym byla pelna entuzjazmu.;)
        • berus2nyc Re: pseudopsychologia a Smolensk 24.04.10, 02:50
          Interesujacy wpis. Zastanawiam sie jednak, czy w pelni rozumiesz co napisales...

          Zacznijmy od poczatku. Ustalmy definicje manipulacji w rozumieniu psychologicznym: (za wikipedia)

          "Manipulacja (łac. manipulatio - manewr, fortel, podstęp) - w psychologii oraz socjologii to celowo inspirowana interakcja społeczna mająca na celu oszukanie osoby lub grupy ludzi, aby skłonić je do działania sprzecznego z ich dobrem, interesem. Zazwyczaj osoba lub grupa ludzi poddana manipulacji nie jest świadoma środków, przy użyciu których wywierany jest wpływ. Autor manipulacji dąży zwykle do osiągnięcia korzyści osobistych, ekonomicznych lub politycznych kosztem poddawanych niej osób. [...] Manipulować można treścią i sposobem przekazywania informacji. Manipulację określono też kiedyś obrazowo jako "włamanie do umysłu ofiary i podrzucenie tam własnych pomysłów lub opinii w taki sposób, aby ofiara pomyślała, że sama jest ich autorem." [...]
          W podejściu socjo-kognitywistycznym (wg. modelu IPK[1]), manipulacja może dotyczyć podstawowych czynników które wpływają na nasze decyzje, takich jak:
          informacja - najpowszechniejsza, polega na fałszowaniu, deformacji i filtracji faktów (cenzura);
          wiedza - stosowana w szkolnictwie i nauce, dotyczy wyboru, popierania rozwoju i ukrywania pewnej wiedzy;
          preferencje - polega na indoktrynacji poprzez podkreślanie ważności korzystnych dla manipulatora wartości, np. rozbudzania nacjonalizmów i fanatyzmów religijnych, wzmacnianie wybranych interesów grup lokalnych czy klas społecznych."

          Napisales:

          Jeśli chodzi o naukę, to także jest ona wykorzystywana do manipulacji na bardzo, bardzo różne sposoby (często do "brzydkich" manipulacji).(...)

          W tym momencie mogloby sie wydawac, ze mamy konsensus. Brniesz jednak dalej:

          "Naukowiec całkowicie wolny od manipulacji musiałby być pozbawiony swiatopoglądu, jakiegokolwiek."

          Domyslam sie, co masz na mysli - nie to jest jednak przedmiotem naszej dyskusji.

          Przeczytaj jeszcze raz moje posty.

          Nie atakuje nauki jako takiej, jednoczesnie rozumiem jej ograniczenia. Uzywajac Twojego toku rozumowania widze to tak:

          Czlowiek jest Wszechswiatem. Wszechswiat jest wewnetrznie nieskonczenie skomplikowany. Naukowcy probuja "rozszyfrowywac" Wszechswiat, tak wiec biolodzy szukaja mechanizmu powstawania nowotworu, psycholodzy tworza teorie stresu, filozofofie prezentuja teorie duszy, itd.


          Ostatecznie mozna powiedziec, ze Wszechswiat staje sie przedmiotem i podmiotem badania.

          Inaczej mowiac, czlowiek (psycholog), ktory nie do konca rozumie motywy swojego zachowania wyjasnia zachowania innych ludzi. Oczywiste jest, ze powstana bledy.

          Czy powyzsze stwierdzenia oznaczaja jednak, ze powinnismy przestac rozwijac nauke, w tym przypadku glownie psychologie. Oczywiscie, ze NIE! Od lat doskonali sie metodologie badan psychologicznych, tak aby wszelkiego rodzaju bledy zostaly wyeliminowane, zainteresowanych odsylam do publikacji prof. Brzezinskiego.

          Moj pesymizm nie wynika bynajmniej ze swiadomosci powyzszego.

          Oskarzylem Dr Cieslaka, oraz srodowisko Gazety Wyborczej o manipulacje, wg. definicji, ktora przytoczylem na poczatku.

          Dodatkowo, nie prezentuje sie jako naukowiec. Moje wypowiedzi nie mialy miec charakteru rozprawy naukowej. Nie podoba mi sie jednak Twoj mentorski ton - potraktowales mnie, jak co najwyzej polmozga.





          "Ale wszystko można zmienić. Powodzenia."

          To nieprawda. Nie mozna zmienic wielu rzeczy.

          pozdrawiam,
          marcin
          • wayout odp-cz1 24.04.10, 11:02
            Bardzo chętnie Ci odpowiem. Przepraszam, że napisałem słowa, które
            mogłeś odebrać w taki sposób. Przez moment nie pomyślałem o Tobie
            źle i w dalszej części wyjaśnię Ci skąd wzięła się niezbyt fortunnie
            napisana końcówka mojego poprzedniego postu. Chcę Ci coś pokazać.
            Chcę podzielić się tym co wiem. Samo takie założenie możesz uznać za
            mentorskie i pouczające. Ale tak nie jest. Byłem kiedyś
            nieszczęśliwym człowiekiem. I przez to męczącym, egotycznym,
            negatywnie osądzającym ludzi i świat (albo raczej odwrotnie,
            ponieważ taki byłem, nie byłem szczęśliwy). Ale chciałem być
            szczęśliwy. Za wszelką cenę. Szukałem wszędzie i we wszystkim. I nie
            znajdowałem szczęścia. W poszukiwaniach byłem uczciwy i
            zdeterminowany. To jedno było pozytywne. I uczciwość w badaniu
            siebie samego i wszystkiego doprowadziła mnie do punktu (który
            osiągałem stopniowo, bo kiedyś byłby nie do zaakceptowania przez
            moje ego), że nic nie wiem, nic nie rozumiem, nie rozumiem jaki
            jest sens istnienia, życia, wszechświata, nie wiem jak mogę uczynić
            się szczęśliwym (szczęśliwym a nie zadowolonym), nie wiem dlaczego
            istnieje cierpienie. To nie wiem odblokowało drogę do całkowicie
            innej wizji rzeczywistości. To nie wiem oznaczało, że zaprzestałem
            jej interpretacji, przestałem ją widzieć poprzez interpretacje. I
            okazało się, że to moje interpretacje rzeczywistości, według
            ustalonych przeze mnie samego kryteriów, były tym co uniemożliwiało
            zrozumienie jej. Widziałem nie rzeczywistość ale jej obrazy, jej
            fałszywe wizerunki, kreowane przez moje interpretacje. I zobaczyłem,
            że rzeczywistość jest cudowna, tylko ja ją fałszywie postrzegam.
            Chciałem i chcę żyć tylko w zgodzie z tą wizją. To powoduje, że
            percepowana, codzienna rzeczywistość wokół mnie coraz bardziej, choć
            bardzo stopniowo, zbliża się do tej wizji. To co wiem nie jest
            wiedzą naukową, czy jakąkolwiek inną. To jest poznanie wykraczające
            poza słowa. Wiem, że ta wizja jest prawdziwa. Wiem, bo widzę jak
            działa w moim życiu i życiu ludzi wokół mnie. I powoduje tylko dobre
            konsekwencje. Możesz to odrzucić, możesz w to nie wierzyć. Chcę
            dzielić się tym, bo wiem jaką to niesie ulgę, radość i wyzwolenie.
            Nie ja wymyśliłem rzeczywistość, nie widzę więc tu żadnych
            moich „zasług”. Nie dzielę się tym co wiem, co ja wymyśliłem, do
            czego ja doszedłem, co ja osiągnąłem i teraz jako mądrzejszy pouczam
            innych. Może tak to być interpretowane, ale tak nie jest. To co wiem
            wynika wyłącznie z zaprzestania okłamywania siebie samego co do tego
            kim jestem i czym jest świat. Takie literackie porównanie: To jest
            jak budzenie się ze snu. Gdy budzę się i widzę, że inni śnią niezbyt
            szczęśliwe sny, chcę im pomóc przebudzić się. W tym jest tylko chęć
            dzielenia się radością z budzenia się z niedobrych snów do
            oszałamiającej rzeczywistości i bycia razem w tej rzeczywistości i
            odczuwania razem radości z niej. Napisałem posty do Ciebie, bo
            bardzo wierzę w Ciebie. Komunikujesz się na forum. Po co? Dlaczego?
            Twój pierwszy post był postem krytycznym i, wybacz to stwierdzenie,
            mentorskim. Jesteś psychologiem. Jesteś predestynowany do
            pokazywania dobrej drogi. Predestynują Cię do tego Twoje
            zainteresowania i Twoja wiedza. Ale co zrobiłeś? Przedstawiłeś
            krytykę, nieprzyjemną, mało konstruktywną, niczego nie wyjaśniającą
            i w dodatku zakończyłeś pesymistycznym akcentem. Dlaczego? Po co?
            Czemu miało to służyć? Jesteś psychologiem. Musi być dla Ciebie
            jasne, że za różnymi działaniami ludzi są ich motywacje. Motywacje
            wynikają z tego jak oni widzą rzeczywistość. Skrytykowałeś
            personalnie kogoś. I nic nie wyjaśniłeś. Jeśli ta osoba to
            przeczytała, to mogła zobaczyć tylko to, że ktoś widzi ją jako złą,
            niedobrą, kierowaną złymi pobudkami. Ale czy tak jest rzeczywiście?
            Załóżmy, że masz rację, co do tego co zrobił pan doktor. Ale co z
            tego wynika? Jeśli już piszesz o tym, to po co? Tylko po to żeby
            wytknąć błąd? To nic nie daje. Kreuje tylko negatywny obraz
            rzeczywistości. W ten sposób nie można zaradzić błędom. Za czynami
            pana doktora są intencje. Może chce być znany, chce być uznawany za
            autorytet, a może kierował się dobrymi intencjami, chciał spowodować
            coś dobrego, a może dostał wynagrodzenie, i na tym mu zależało bo
            bardzo potrzebuje pieniędzy. Jeśli chciał dobrze, a wyszło źle, to
            może to wyjaśnij, pokaż mechanizm jak dobra intencja prowadzi do
            złego rezultatu, i w czym tkwi zło rezultatu. To zwiększy nasze
            zrozumienie rzeczywistości. Jeśli zaś chce być znany, chce być
            autorytetem, czy potrzebuje pieniędzy, to też z czegoś wynika.
            Potrzeba pieniędzy może być czysto praktyczna, a może wynikać z
            pazerności. Ale pazerność też z czegoś wynika. Z wiary, że można
            uzyskać poczucie bezpieczeństwa poprzez zabezpieczenie materialne.
            Tak nie jest, ale ta intencja jest zrozumiała. Nie ma w niej
            immanentnego zła. Wynika z niezrozumienia tego czym jest
            rzeczywistość i co daje rzeczywiste poczucie bezpieczeństwa. Chęć
            bycia znanym czy bycia autorytetem też z czegoś wynika. Przede
            wszystkim (choć mogą być też inne przyczyny) z chęci czucia się
            wartościowym. W tej intencji też nie ma immanentnego zła. Kto musi
            utwierdzać się w poczuciu własnej wartości? Ten kto nie czuje się
            wartościowy, kto poczucie własnej wartości uzależnia od różnych
            czynników, np. od bycia znanym, od pozycji społecznej, itp. To jest
            także błędem, który z kolei wynika z niezrozumienia tego kim się
            jest, z niezrozumienia sensu własnego bytu. Gdy pojawia się to
            zrozumienie, otwiera się jasna, klarowna perspektywa: poczucia
            bezpieczeństwa i własnej wartości należy szukać tam gdzie one są: w
            nas samych. To nasz byt jest wartością. A poczucie bezpieczeństwa
            przychodzi z rozpoznania własnej tożsamości: kim jestem poza rolami
            społecznymi, poza płcią, poza własnymi myślami o sobie samym, o
            świecie, kim jestem poza wizerunkami i interpretacjami, które sam
            kreuję i które przedstawia mi świat. Możesz to zobaczyć wszystko i
            co najważniejsze doświadczyć tego. Nie ma sensu byś mi wierzył. Po
            prostu to sprawdź. To wymaga tylko odwagi bycia uczciwym wobec
            siebie i odwagi porzucenia tworzonych przez siebie samego wizerunków
            siebie i świata. Możesz zacząć w każdym momencie. Choćby w tym.
            Przyjrzyj się jaka była intencja Twojego pierwszego postu. Dlaczego
            go napisałeś. Czemu to miało służyć. Wejdź tak głęboko jak
            potrafisz. I rób tak ze wszystkim co robisz. Czy jako psycholog nie
            jesteś predestynowany do takiej pracy? Po drodze widzi się różne
            rzeczy o sobie, nie jest to przyjemne, bo nagle się okazuje, że to
            co myślimy o sobie jest kłamstwem. Ale na tym nie można się
            zatrzymać. To nie jest po to by sobie dokuczać, tylko po to, by poza
            wszystkimi kłamstwami zobaczyć prawdę. A ona jest radosna i
            wspaniała. Końcówka mojego poprzedniego postu była niezbyt fortunna.
            Wynika to z tego, że napisałem do Ciebie tak jak bym pisał do
            siebie. Bo w istocie, poza maskami, interpretacjami, odgrywanymi
            rolami, poza pozorami wszyscy jesteśmy tacy sami, każdy jest
            jakościowo takim samy bytem, o tych samych właściwościach. I wszyscy
            chcemy tego samego: szczęścia i spełnienia (choć niektórzy w
            skomplikowanej grze, którą prowadzą sami ze sobą, są w stanie
            zaprzeczyć nawet temu). Tysiące razy pokazywałem sobie sam
            wewnętrzne sprzeczności, które są czy były we mnie. I czasami, z
            rozpędu w niedobrej formie, takiej, którą stosowałem do siebie,
            chciałbym powiedzieć innym, by spojrzeli w siebie i zobaczyli w
            sobie tę wewnętrzną sprzeczność, którą niektórzy widzą, ale
            większość ucieka przed tym widokiem, bo nie wie co z nim zrobić.
            Intencją nie jest to by pokazać innym, że są niedobrzy,
            nierozumiejący, itp., lecz by dokonując wglądu w siebie, spojrzeli
            poza interpretacje i fałszywe wizerunki i rozpoznali radosną prawdę
            o sobie. I gdy pisałem o manipulacji i o samo manipulacji, to wiem o
            czym pisałem. Bo samomanipula
          • wayout odp-cz2 24.04.10, 11:06
            Bo samomanipulacją jest nie dokonywanie wglądu w siebie. O tym nie
            będę dyskutował, tak po prostu jest, ale widać to najwcześniej z
            progu nowego świata, świata, w którym rozpoznało się własne kłamstwa
            na swój temat, w którym porzuciło się interpretacje i własne pomysły
            na to czym jest rzeczywistość. Ktoś może powiedzieć, że to moja
            droga i moja wizja. Nie. W całej historii są dowody, że ludzie
            docierają do tego samego poznania, choć drogi mogą być różne. Jeśli
            jest jakakolwiek prawda o nas samych i o rzeczywistości, to musi być
            jedna. Nie może być dwóch prawd, nie mówiąc już o nonsensownym
            stwierdzeniu, że ilu ludzi tyle prawd. Jeśli byłyby dwie prawdy
            różne od siebie, to jedna z nich nie mogłaby być prawdziwa, a więc
            byłaby kłamstwem. Jeśli istnieje ostateczny sens rzeczywistości i
            nas samych, to musi być jeden, bo inaczej rzeczywistość
            zaprzeczałaby sama sobie. To jest trudne do zrozumienia w świecie
            interpretacji, gdzie każdy z własnych doświadczeń, swoich z natury
            rzeczy ułomnych i wybiórczych postrzeżeń, buduje sobie własny obraz
            świata i siebie. Bo to właśnie zamyka każdego w jego prywatnym
            wszechświecie, w którym tylko niektóre obszary dzielone są z innymi,
            na ogół jakaś część prywatnego wszechświata z jedną osobą, inna z
            inną, a większość z nikim. Nie ma dwóch identycznych prywatnych
            wszechświatów. Nie ma dwóch identycznych osób, jeśli postrzegamy
            według kryteriów naszego świata. Bo żadne dwie osoby nie
            interpretują identycznie wszystkiego. I każdy jest uwięziony w
            swoich interpretacjach. Gdy się porzuca interpretacje, dopiero wtedy
            widać, że jest jedna rzeczywistość, sprzyjająca każdemu, radosna,
            cudowna, wolna od cierpienia, w której nikt nie jest lepszy ani
            gorszy, bo każdy jest cudowny. Nie można jej zobaczyć poprzez
            jakiekolwiek interpretacje, bo to one ją zasłaniają. Jest to
            uniwersalna prawda. I nie może się wypowiedzieć z sensem na ten
            temat nikt, kto nie wszedł na drogę samopoznania i nie porzucił
            etykietowania, osądzania rzeczywistości. Nie ma żadnego sensu o tym
            dyskutować. Bo prawda nie jest słowami, ani intelektualnym
            zrozumieniem. Całkowicie wykracza poza to. Prawdy doświadcza się.
            Jest to poznanie będące doświadczeniem, a nie słowami. Słowa i
            intelektualne zrozumienie mają za zadanie pomóc dotrzeć do celu, ale
            same nie są żadnym celem. Więc jeszcze raz powodzenia :)))) Jeśli
            cokolwiek jest dla Cibie niejasne, na przykład związek tego co piszę
            z Twoimi postami, to wyjaśnię to.
            • berus2nyc Re: odp-cz2 24.04.10, 16:38

              Trudno odniesc mi sie do Twoich ostatnich wpisow. Odbiegles od
              glownego watku za daleko.

              Mam wrazenie, ze predzej czy pozniej ujawnisz fakt przynaleznosci do
              "kosciola" pt. Moon albo podobnego...
      • sabinac-0 Re: pseudopsychologia a Smolensk 23.04.10, 19:35
        Cieslakowi zaplacono nie za naukowy wywod, lecz za popularny artykulik zgodny z
        ideologia ktora forsuje redaktor - jak wpada fucha, trudno wzgardzic.

        Zagrozenia w tym nie widze.
        Juz w starozytnosci poeci pisali na zamowienie wzniosle poematy slawiace roznych
        bohaterow.
        • clarissa3 Re: pseudopsychologia a Smolensk 23.04.10, 19:53
          i dobrze byloby zeby sie ludzie nauczyli wreszcie sprawdzac rozne
          wiadomosci - jakie byly badania, na jakiej grupie, kto i co. A nie
          slepo wierzyc i powtarzac rozne 'prawdy'.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka