Dodaj do ulubionych

dziecko a rozwód

18.02.02, 18:19
niestety rozpada się moje małżeństwo i najbardziej gnębi mnie nasze dziecko, na
co uważać, co robić, żeby jak najmniej ucierpiało? Bardzo bym chciał żeby ona
po rozstaniu była ze mną, ale żona nie jest żadnym potworem i nawet nie będę
próbował walczyć w sądzie bo wiem, że jestem bez szans,

proszę poradźcie mi i Ci, którzy sami to przeżyli jako byli małżonkowie i
bardzo chętnie Ci, których rodzice się rozwiedli

chciałem, żeby dziecko wyrosło w kochającej się rodzinie i od pewnego momentu
mam przekonanie, że gorsze wzorce dostaje jak jesteśmy razem niż..., ale tego
drugiego to nie wiem aż tak dobrze

pozdrawiam i z góry dziękuję
Obserwuj wątek
    • aka11 Re: dziecko a rozwód 18.02.02, 18:43
      Witaj :-)
      Sama wyrosłam w takim układzie, moi rodzice rozwiedli się, jak miałam 10 lat.
      Dawno, bo ok.20 lat temu. Tyle, że u mnie nie odbyło się na zasadzie "oboje
      fajni, tylko się kochać przestali". Tata, powiedzmy, zbyt burzliwie przechodził
      dojrzewanie emocjonalne i zbytnio szalał.
      Najpierw nie chciał się zgodzić na rozwód, a potem na to, by był bez orzekania
      o winie. W efekcie utrudnień, które stworzył, całe zamieszanie związane z
      rozwodem trwało półtora roku. I tamten czas wspominam źle. Tym bardziej, że
      cały czas mieszkaliśmy w jednym mieszkaniu, a on potrafił być naprawdę wredny.
      Potem wyjechałyśmy z mamą daleko i tak mój kontakt z ojcem urwał się na osiem
      lat. Muszę zaznaczyć, że mama nigdy nie powiedziała nam o nim złego słowa. A
      kiedy postanowiłam go odnaleźć, była temu przychylna.
      Od tamtej pory mam z nim dobry kontakt. Dojrzał (żeby nie stwierdzić -
      postarzał się), ożenił się ponownie z kobietę, z którą również się całkiem
      sympatycznie lubię. Na moim ślubie byli wszyscy. I było naprawdę fajnie.
      Ale tyle o mnie.
      Uważam na swoim przykładzie, że rozwód nie musi oznaczać straty któregoś z
      rodziców. Mój tata akurat dał na początku plamę, ale gdyby od początku był
      taki, jak teraz, wszystko potoczyłoby się inaczej.
      Przecież nie musisz zrywać kontaktów z córką po rozwodzie. Jeśli Twoja jeszcze
      żona jest ok i kulturalnie się dogadacie, to nie ma problemu.
      A jeśli chcesz powalczyć o opiekę nad nią w sądzie, to polecam kontakt ze
      Stowarzyszeniem Obrony Praw Ojca.
      Swoją drogą dziecka nie można sobie wydzierać, więc najlepiej sami jej
      zapytajcie, jak to widzi. Najgorsze to ukrywać przed dzieckiem prawdę. Rzeczy
      ukrytych można bać się bardziej, a rozwód można jej wytłumaczyć normalnie.

      Pozdrawiam Cię ciepło.
      • allex Re: dziecko a rozwód 18.02.02, 19:36
        Jestem od kilku lat po rozwodzie. To co piszesz świadczy o twoim dużym
        rozsądku. Rozwód ma przecież czemuś służyć. Sytuacja staje się jasna, kończą
        się wzajemne kłamstwa i żale. Dobrze jeżeli kończą się konflikty. Mam dzieci i
        częst rozmawiam z nimi na ten temat. Początkowo było im trudno. Żyły nadzieją,
        że wrócimy do siebie. Teraz kontaktuje się z dziećmi bardzo często. Najgorzej
        wspominają czas tuż przed rozwodem. Decyzję o tym z kim zamieszkaja podjeliśmy
        razem z żoną. Nie wciągaliśmy w to dzieci. Jestem przeciwny tworzeniu sytuacji
        kiedy dzieci zmuszone są dokonać wyboru i przyjąć odpowiedzialność. - Nie one
        doprowadziły do rozwodu.
        Z żoną kontaktuje się często w sprawach dzieci. Żona też ile wiem stara się
        unikać podważania mojego autorytetu.
        Myślę, że wpłynęła na tą sytuację duża mądrość mojej żony. Nie każdy tak
        potrafi w sytuacji rozpamiętywania wzajemnych urazów
        Pozdrawiam
        Allex
    • al_aksa Re: dziecko a rozwód 18.02.02, 20:00
      > co uważać, co robić, żeby jak najmniej ucierpiało?

      przede wszystkim niech nie bedzie swiatkiem waszych kłotni , nie dajcie mu odczuc
      nerwowej atmosfery w domu (lub przynajmniej starajcie się ją przed tą atmosferę
      jak najbardziej uchronić ), nawet gdy miedzy wami jest zle , to na pewno mozecie
      sie porozumiec i ustalic ze przy dziecku nie ma kłotni.

      nie robcie z dziecka elementu przetargowego, nie mieszajcie jej do waszych
      problemo , nie kazcie jej opowiadac sie po ktorej ze stron.

      Bardzo bym chciał żeby ona
      > po rozstaniu była ze mną, ale żona nie jest żadnym potworem i nawet nie będę
      > próbował walczyć w sądzie bo wiem, że jestem bez szans,

      niechodzi nawet o to że jesteś bez szans, ale o to że skoro żona też kocha waszą
      córkę ,i jest dla niej dobra , to może lepiej zrezygnować z walki o dziecko po
      prostu dla dobra tego dziecka , taka sytuacja sprawi tylko że dziecko bedzie się
      czuło bardziej zagubione ..a wy zamiast oboje pracowac z żoną nad ułatwieniem
      małej nowej sytuacji bedziecie zbyt zajęci walka o nia ...


      Z moich własnych doświadczeń wiem że ważne jest też to żeby dziecko nie musiało
      zmieniać np : w tym trudnym okresie szkoły , miejsca zamieszkania ... rozwód
      rodziców ..to i tak bardzo dużo emocji dla małego człowieka.

      > chciałem, żeby dziecko wyrosło w kochającej się rodzinie i od pewnego momentu
      > mam przekonanie, że gorsze wzorce dostaje jak jesteśmy razem niż..., ale tego
      > drugiego to nie wiem aż tak dobrze

      masz racje ja też uważam że lepiejżeby dziecko miało roziwedzionych rodziców ,ale
      szczęśliwych , spełnionych i przyjaźniących się ( a nie kłócących się) ze sobą
      niż jak ma dorastać w atmosferze nerwów i kłotni .

      i ja pozdrawiam.

      al_a
      • ela1001 Re: dziecko a rozwód 19.02.02, 09:58
        Moi rodzice rozstali się gdy miałam 15 lat. Pomimo tego , że zaoszczędzili mi
        dodatkowego stresu spowodowanego ciąganiem po sądach, było to przykre przeżycie.
        Jestem im wdzięczna , że sprawę rozwodową załatwili szybko i bezkonfliktowo.
        Było to również zasługą dobrego adwokata, który dzięki swoim kontaktom pchnął
        sprawę do przodu.
        Ponieważ ojciec zostawił mamie mieszkanie było sprawą oczywistą , że to ona
        będzie sprawować opiekę nade mną.
        Mama od początku rozstania dbała o moje kontakty z ojcem dzięki czemu jesteśmy
        w przyjaźni.
        Życzę Ci równie "kulturalnego" rozwodu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka