hatroha
27.05.10, 19:17
W podstawówce, szmat czasu, zaczytywałem się w książkach przynoszonych z pracy przez moja matkę. Pracowała na AA i poradni psychiatrycznej.
Świetne książki, magiczne. Byłem przekonany, że wszystko rozumiem-:))
To było doświadczenie wiedzy takie strasznie intuicyjne.
Przecież ja już to wszystko wiedziałem!
Psychologię traktowałem jako władzę, panowanie nad iluzoryczną wszędobylską chemią międzyludzką.
Nie było w psychologii nic patologicznego! Traktowałem ją jak kolejne wtajemniczenie życia i samostanowienia, poprawy jego jakości, dostrzegania w życiu spraw ważniejszych niż moje własne życie.
Ten obraz umarł...szkoda.
Teraz wchodząc na Forum Psychologia czuje sie jakbym wchodził do prosektorium. Większość wątków smakuje jak sekcja zwłok!
Patologia.
;(