Dodaj do ulubionych

jestem w czarnej d****

04.06.10, 21:36
nie wiem co dalej ze studiami, nie wiem czy szukać pracy i czy na pół etatu
czy na cały (bo nie wiem co ze studiami), nie mam już przyjaciół (bo byli i
sie zmyli), nie mam planów, nie mam motywacji, nie mam nadziei, nie mam sensu,
nie mam miłości, nie mam wsparcia. Jakieś jedno wielkie pieprz*** zawieszenie.
Nie wiem co dalej robić. Najchętniej poszłabym spać na najbliższe 4 miesiące
albo ostro ćpała żeby o tym wszystkim nie myśleć. Byliście kiedyś w takiej
sytuacji, jak daliście sobie z tym radę?
Obserwuj wątek
    • laylana Re: jestem w czarnej d**** 04.06.10, 22:15
      ja byłam, na początku tego roku. co zrobiłam? najpierw porządnie
      się "wytarzałam" w swoim nieszczęściu, potem zmusiłam się do
      powstania, otarcia łez i do pójścia między ludzi. łatwo nie było, bo
      motywacji nie było wcale. ale się zmusiłam. nie było fajnie na samym
      początku. tak jakoś bez sensu i na siłę. zapisałam się na jeden kurs
      na początek. uparłąm się, że chociaż mi się nie chce, to go skończę
      i nawet nie wiem kiedy się wkręciłam,no i już poszło - kolejny kurs
      i kolejny, dziś, po pół roku mam nowe znajomości z tychze kursow,
      nowe hobby, nowe pomysly i nowa siebie. a "po godzinach" nie mogę
      się doczekać aż pójdę na kolejne zajęcia (kursy obejmują taniec i
      sport) :)
    • maureen2 Re: jestem w czarnej d**** 05.06.10, 17:15
      oj,wiesz,ja mam długopis i kartkę
      to nie mam takich problemów
      dla pewności plan pisżę w 3 egzemplarzach
      i leżą one w róznych miejscach
    • paco_lopez Re: jestem w czarnej d**** 05.06.10, 21:13
      byliśmy. teraz jesteśmy już jakby po drugich studiach i kończymy
      trzecie. to juz kolejny post studenta w depresji tuż przed
      ukończeniem studiów. za pare lat sam sie sobie będziesz dziwić , że
      tak to odbierałaś. ucz się, szukaj roboty i baw się w przerwach. to
      twój trójkąt. możesz wyjść poza niego, ale po co . każdy wiek ma
      swoje prawa.kim ja byłby teraz bez tej traumy z roku 1999 ?
    • sabinac-0 Re: jestem w czarnej d**** 05.06.10, 22:58
      Oj, nie raz i nie dwa.
      Wyjscie - pobeczec sobie troche (uzywek nie radze bo Weltschmerzen polaczone z
      kacem to juz kompletna bryndza) i isc sie wyspac.
      Rano swiat wydaje sie bardziej przyjazny.

      P.S. Az Ci zazdroszcze, ze mozesz sobie w spokoju oddawac sie smucie - zadne
      dzieci Ci nie placza, zaden malzonek nie brzeczy nad glowa, zadne upomnienia o
      zalegle rachunki nie przychodza.
      • completely_new_me Re: jestem w czarnej d**** 06.06.10, 19:50
        o tak, nie ma to jak życie w samotności, bez nikogo, zupełnie, same płytkie
        kontakty :(
        • sabinac-0 Re: jestem w czarnej d**** 06.06.10, 19:57
          Rodzinka tez potrafi niezle zalezc.

          Ogolnie trawa po drugiej stronie drogi zawsze wydaje sie bardziej zielona.
          :)
    • mona.blue Re: jestem w czarnej d**** 06.06.10, 20:48
      Idź do psychologa, psychiatry albo do kościoła.
      • completely_new_me Re: jestem w czarnej d**** 06.06.10, 22:39
        byłam u wszystkich trzech, to absolutnie nic nie daje :/
    • ivy-the-best Re: jestem w czarnej d**** 06.06.10, 22:52
      Kochana!Rozmowa u psychologa dużo daje w przeciwieństwie do ćpania czy spania -
      ale wybór należy do ciebie. Jeśli nie masz wsparcia - psycholog może dla Ciebie
      nim być, bo jest to przyjazna osoba dla której ty przez pól godziny czy godzinę
      sesji jesteś najważniejsza i cię słucha. Oczywiście trzeba mieć odwagę otworzyć
      się przed obcym człowiekiem i opowiedzieć o sobie - co takiego działo się i
      dzieje w twoim życiu, że nic ci się nie chce etc. Jeśli nie masz tej odwagi,
      będziesz szukać wymówek w stylu "wizyta u psychologa nic nie daje".

      Kup sobie książkę Radość życia" niejakiego Petera czy Roberta Burns'a i weź się
      w garść. Musisz wiedzieć czego chcesz i działać inaczej deprecha !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka