marzena_24
20.02.02, 08:49
Hej, mam problem, ktory mnie juz przerasta.
Mam 24 lata, rozwodze sie i mam dziecko. A, zapomniałabym, dość wyrozumiałych
rodziców:)
Chodzi o to, że spotykam sie z kimś. W pewnym sensie jestesmy parą. Własnie, w
pewnym sensie.
Zaczęło sie normalnie. Poznalismy sie na dyskotece. Potem maile, i spotkania.
Wiedzial o mojej sytuacji, i mimo to zabiegał o spotkania. Było ciężko. Były
przerwy. Potem wyprowadzil sie moj maż, czyli wyrzuciłam go. Wystapiłam o
rozwód. (zaznaczam, ze juz dawno chcialam to zrobic, ale nie mialam odwagi.
Zdradzalam meża wczesniej. Ten obecny nie był powodem rozstania z mężem.)
Do rzeczy.
Facet wydzwanial do mnie, prosił o spotkania, pisał sms'y że tęskni i mnie
pragnie. W tym samym czasie, spotykal sie ze swoimi znajomymi - "z paczką"
Na zmianę, raz ja raz oni.
Jak był z nimi nie mogł doczekac sie kiedy mnie zobaczy. Kiedy gadalismy o
uczuciach, mówiłam, ze czuje że sie zakochuje w nim. On mówił to samo, jednak
mial powazne obawy, chodzi o moje dziecko. Przekonywałam go, ze może warto
chociaz spróbować, skoro nie możemy bez siebie wytrzymać przy podejmowaniu
próby rozstania. Wiele o tym rozmawialismy. Spotykalismy sie nadaL. Wciąż było
dużo cudownego sexu. Mimo mojego małzeństwa, i mimo jego 28 lat i kilku
partnerek, było wiele złupwłnie nowych, obcych wspaniałych doznań. Jednym
słowem nieziemski sex. Takie jest i jego zdanie. Wyznałam mu miłosć, a on
powiedziala, ze bardzo mu na mnie zależy, ale ma blokade, i jeszcze nie moze
powiedzieć, ze mnie kocha.
Nocowałam u niego wiele razy, powiedzialam o nim rodzicom, i powiedzialam, ze
chce aby sie poznali.Wiele mnie to kosztowało, ale pomyślałam, ze warto.
Oczywiscie poweidzialam mu o tym. Był Zadowolony.Nawet bardzo.
Potem zaczęlismy wychodzic razem z jego znajomymi na imprezy. Było bardzo
fajnie. Mowił, ze jego kumpel jest mna zafascynowany. Czasami bywal zazdrosny,
ale to było miłe.
Potem zaczełam odczuwac jego jakby mniejsze zainteresowanie moją osobą. Jak
jestesmy razem, to jest wspaniale, ale jak nie, to... sama nie wiem. ]
Nie pisze juz takich smsów jak kilka miesiecy temu, podczas rozmów
telefonicznych gadamy o bzurach, i maile to hmm... jakby jego sprawozdania np z
tego jak dojechal do pracy. Nie uzywa juz tak często pieszczotliwych zwrotów.
Jednak mowi, ze bardzo mu zalezy, i ze otwiera sie przede mna coraz bardziej.
Trudno to opisac, ale wiem, ze mnie nie okłamuje. Rozmaiowamy ze soba bardzo
szczerze. Nie bardzo wiem,co mogłabym zrobic, by, albo go zdobyć do końca, lub
przekonać sie, ze tak nigdy nie będzie. Rozumiem, ze potrzebuje czasu, jednak
minęło juz 5 miesiecy.
Nie chce go wystraszyc, ani naciskać. Juz mu nie mówie co naprawde do niego
czuje, by nie czuł sie osaczony.
Kiedys powiedzial mi, ze to nie jest tak, ze on sie bopi odpowiedzialności, ze
tak mu wygodnioe, albo, ze chodzi o sex.
Czasami jak zaczynam być złośliwa, wiem że boli go to. Jakby zalezalo mu na tym
by było wszystko oki.
wiele razy powtarza, ze jako kobieta mu bardzo odpowiadam, chodzi o podejscie
do życia, poglad na ważne sprawy, sposób bycia.
Jestem atrakcyjna kobietą (sorki za nieskromnosc, ale wiem, ze podobam sie
facetom). I teraz tak: nie wiem, czy on jest ze mna bo jak mówi : mam
niesamowite nogi i wspaniale nam w łóżku, czy ceni moją osobowosć, czy jest mu
poprostu wygodnie, i dlaczego juz nie pisze tak jak kiedyś. I w ogole... Dodam
jeszcze, ze on czesto proponuje kino, spacery itd...
Napiszcie co o tym sadzicie? Kurcze chyba namotałam troche
dzięki, i pozdrawiam