zamioculcas-and-more
25.08.10, 21:17
Mam w bliskim otoczeniu osobe, ktora od wielu lat cierpi na depresje. Bywala u
roznych psychologow i psychiatrow, jednak zwykle konczy sie na 2/3 wizytach,
po czym stwierdza, ze kolejny lekarz to idiota :/ Ma jednego lekarza, od
ktorego za kazdym razem (powiedzmy 3/4 razy w roku w czasie "kryzysu" dostaje
zwolnienie lekarskie i siedzi w domu np. 2 tygodnie. Farmakologicznie leczyc
sie nie chce, bo jak mowi "leki oglupiaja i czuje sie senna, a nie o to
chodzi, zeby przesypiac cale dni". Najgorsze jest to, ze pomocy szuka tylko w
czasie kryzysu. Wtedy wydzwania po kolejnych psychiatrach/psychologach z
ksiazki telefonicznej/internetu i wrecz wymusza na nich wizyte (najlepiej
zaraz), bo "przeciez ja mam problem, jestem w depresji, moge skoczyc z okna a
pan/pani to nie interesuje".
Jak pomoc takiej osobie? Teraz jest okres, kiedy wszystko jest ok (od jakichs
2 miesiecy),ale nie wiadomo kiedy wzmozony stan depresyjny znowu sie pojawi.
Wg mnie, osoba ta powinna udac sie do psychologa (psychiatry??) wlasnie teraz,
kiedy moze porozmiawiac z nim na spokojnie. Byc moze sie myle. Predzej czy
pozniej, znowu cos sie wydarzy (chociazby w tv pokaza jakies przygnebiajace
wiadomosci) i sytuacja z szukaniem lekarza na szybko sie powtorzy. Zachowanie
tej osoby jest irytujace i zasmucajace jednoczesnie - jej dzialania do niczego
nie prowadza. Co tu robic?