Gość: Sotleine
IP: *.walbrzych.dialog.net.pl
29.03.04, 14:07
Jesteśmy dwojgiem ludzi koło 30-stki. Oboje mamy swoje rodziny, dzieci, ponad
10 letni staż z drugą połową, mieszkamy od siebie daleko na kilkaset
kilometrów. Jednak cały nasz świat zawalił się kiedy spotkaliśmy się pewnego
dnia. I wcale nie zaczęło się tradycyjnie (łóżko, seks, miłość), zaczęło się
od sms-ów, rozmów telefonicznych, internetu. Mozemy powiedzieć że poznaliśmy
się na wylot, i wtedy właśnie zaczęło się nasze uczucie. Dopiero po tym
spotkaliśmy się gdzieś w Polsce, aby wyznać sobie miłość, aby kochać się...
Jednoczesnie oboje nie chcemy niszczyc naszych rodzin, chociażby ze względu
na dzieci. Wymyśliliśmy nasz drugi świat, równoległy, w którym możemy się
spotkać sporadycznie na noc lub kilka godzin. Jak sądzicie, jest to możliwe,
na jak długo? A może jest ktoś kto ma podobną sytuację, od wielu lat kocha,
ale nie może tego zmienić? Czy zasłużyliśmy na potępienie, czy może wolno nam
cieszyć się tą namiastką szczęścia?