wifch
01.10.10, 14:17
Przeglądając aktualne trendy i style oraz podziwając jesienne kolekcje, nie sposób nie rzucić okiem na twarze pięknych modelek. No i cóż w tych wypudrowanych buziaczkach widać? Ano, widać nosek, malutki już prawie jak kropeczka, oczka wymalowane i wytuszowane, no dobrze, co dalej... Usta przypominają dwie rozkoszne poduszeczki, moze i czasami ratują życie nie jednej przy silnym zderzeniu, czołowym...Dalej, na pierwszy plan wyswuwają się dwa głośniki stereo...cycuszki, piersiątka, melonki i jak tam nie nazwałby, kobiece wdzięki. Chirurg nazwałby to najbardziej fachowo "wkładki silikonowe"...No i te nóżki, zgrabne. No i znowu patrzysz na ten nosek i myślisz, czy to pryszczek modelce wyskoczył na środku twarzy? A może w ogóle skasować nam tego jesiennego sezonu nosy, napompować powietrza w usta, niech będą obfite jak u rybki ciepłowodnej, albo jak u kaczuszki, w piersi wstawić ogromny silikon, aby łatwiej się było przepychać w kolejkach i nigdy nie utonąć.
I pytanie dlaczego kobiety zgadzaja się na takie makabryczne zniekształcenia?
Jedno jest pewne, głodny i zniechęcony smakiem rekinek, wyplułby taką panią prosto na plażę. Więc może jednej szczęśliwej na bilion, warto jest się tak operować i modelować, ale co zrobić z resztą?