Dodaj do ulubionych

Samotnośc trzydziestki

05.12.10, 20:32
W nawiązani do felietonu w wysokich obcasach.
Czy zgadzacie się z przytoczonymi tam teoriami:
1. "jak długo jesteś sama, to potem nie masz już szans na związek, nie wyobrażasz sobie mężczyzny w swoim domu, w swoim życiu"
2. "jak długo jesteś sama, to marzysz o księciu z bajki i w każdym napotkanym mężczyźnie szukasz wad, bo mężczyzna musi być wyjątkowy"

Ja się z tym kompletnie nie zgadzam. Oczywiście, że mam pewne wyobrażenia ale potrzeban jest też fascynacja człowiekiem a tego nie da się zaplanować i zracjonalizować. Chciałbym byśmy poznawali się każdego dnia i zawsze byli siebie spragnieni.
Czy to dużo?
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: SamotnoĹ?c trzydziestki 05.12.10, 21:17
      Moze sie okazac za duzo. Nie ma takiej opcji, zeby ktos tak ciagle inspirowal druga osobe. To co piszesz brzmi idealistycznie.
    • gary_joiner Re: Samotnośc trzydziestki 05.12.10, 23:05
      "jak długo jesteś sama, to potem nie masz już szans na związek, nie wyobrażasz sobie mężczyzny w swoim domu, w swoim życiu"

      Jest w tym trochę racji. Dla osoby przyzwyczajonej do "samodzielnego" życia stworzenie poważnego związku wiąże się ogromnymi zmianami, które, jak to zmiany mają w zwyczaju, wywołują stres i mogą finalnie okazać się zmianami na gorsze.

      "jak długo jesteś sama, to marzysz o księciu z bajki i w każdym napotkanym mężczyźnie szukasz wad, bo mężczyzna musi być wyjątkowy"

      To akurat kompletna bzdura. Jasne, niektóre kobiety (i mężczyźni też) tak mają, ale inne z kolei, im dłużej są same tym wyraźniej zaniżają własne oczekiwania i wymagania względem potencjalnych partnerów.

      Mimo wszystko główna teza, mówiąca, że im dłużej człowiek jest sam tym mniejsze ma szanse ma na zaangażowanie się w poważny związek wydaje się całkiem sensowna. Choćby dlatego, że im człowiek starszy tym trudniej znaleźć mu jakiegokolwiek kandydata na ożenek czy zamążpójście.

      " Oczywiście, że mam pewne wyobrażenia ale potrzeban jest też fascynacja człowiekiem a tego nie da się zaplanować i zracjonalizować. Chciałbym byśmy poznawali się każdego dnia i zawsze byli siebie spragnieni. Czy to dużo?"

      Dużo. Raz, że fascynujących ludzi nie ma tak znowu wielu (choć to arbitralna opinia, są tacy co w każdym potrafią dostrzec coś fascynującego). Dwa, że opisany przez Ciebie wymarzony stan, choć powszechny w początkowych etapach związków, na dłuższą metę jest bardzo trudny do utrzymania. Tym niemniej, zawsze warto próbować!
      • ich Re: Samotnośc trzydziestki 05.12.10, 23:35
        Zdecydowanie potrafię cieszyć się drobiazgami. Pierwszym płatkiem śniegu, zwykłym polnym kwiatem, obłoczkiem na niebie, liścikiem w kanapkach itp. Takie codzienne małe przyjemności. Pragne by początkowa fascynacja przerodziła się w niezwykłą i wierna przyjaźń.
        Bardzo boje się, że mogę nie dostrzec uchylonych drzwi.

        • gary_joiner Re: Samotnośc trzydziestki 06.12.10, 01:40
          "Pragne by początkowa fascynacja przerodziła się w niezwykłą i wierna przyjaźń."

          To już jest jak najbardziej wykonalne, pod warunkiem, że znajdziesz kogoś o podobnym nastawieniu i potrzebach. Tak na prawdę do kwestia czysto techniczna, trzeba takiego osobnika zidentyfikować, zlokalizować i postarać się obupólne zafascynowanie.
          • ich Re: Samotnośc trzydziestki 06.12.10, 05:30
            Zdecydowani brzmi to jak marszruta technologiczna. Jest plan tylko teraz potrzeba trafić w odpowiedni czas, miejsce i moment bycia. No i tak proste czynniki obustronne mogą okazać się nie do wykonania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka