Dodaj do ulubionych

mąż chory czy zły?

06.12.10, 10:40
Mąż czterdzieści kilka lat, z wiekiem zaczął zachowywać sie w sposób , którego nie jestem w stanie zaakceptować .
Zawsze był człowiekiem dość upartym, dzis jest tak , ze nie znosi sprzeciwu w żadnej sprawie, wszyscy mają zyć pod jego dyktando.
Nie mówi , tylko krzyczy ,wrzeszczy .
Wszyscy ludzie sa przeciwko niemu , knują przeciw niemu , nikogo nie lubi , nikogo nie szanuje.
Wszystkich poniża.
Zrobił się chorobliwie skąpy , do tego stopnia, ze krzyczy jak ja albo dziecko spuścimy wodę , a on będzie sie zaraz załatwiał.
Przykręca ogrzewanie , potem sie wypiera ,ze nie on, mimo, ze nie cierpimy biedy materialnej.
Nie pozwala zagotowac wody , która sie kilka minut wczesniej gotowała, żeby np zaparzyć herbatę wrzątkiem ,a nie gorącą wodą.
Obiad gotuje w czasie , kiedy jest tani prąd ( do 15) i przykrywa szmatami , zeby nie wystygł, ja wracam o 17 i mam jeść bez podgrzewania.
Ja prowadzę samochód ( prawo jazdy ponad 20 lat , jeżdzę codziennie a on mi cała drogę mówi : zmień bieg, włacz kierunkowskaz, zmien pas, hamuj.
Miewa dni lepsze i gorsze, jak ma gorszy , potrafi obrazić sę o wszystko, o żart, jak ma lepszy bywa wesoły , miły.
Jest coraz gorzej.
O wizycie u lekarza nie chce słyszeć.
Czy to choroba , czy zły charakter, dodatkowo spaczony ciężkim zawodem ( marynarz, po kilka miesiecy poza domem, wraca i jest zdziwiony , ze dom funkcjonuje bez niego ), nie wiem , ale szkoda człowieka, czy można mu jakoś pomóc , czy uciekać , gdzie pieprz rośnie?
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: mąż chory czy zły? 06.12.10, 11:18
      Zbierz dowody (dyktafon może się przydać) i wystąp o rozwód z jego winy. Przed sądem wykaż dobrą wolę i powiedz, że warunkiem wycofania pozwu jest leczenie.

      Może to nim wreszcie "potrząśnie" i zgodzi się na wizytę u lekarza. To powinna być dla niego ostatnia szansa, jeżeli nie wykorzysta jej, to się rozstaniecie. Bo to jest choroba, ale jak będzie dalej postępować, to wrzaski zmienią się w rękoczyny. Lepiej na to nie czekać.
      • kalllka Re: mąż 06.12.10, 11:40
        to marynarz.
        nagra ( kojacy) szum morza i wygra.
        nie warto siegac po kij,( tak jak i po marchewke) zwlaszcza w cudzej sprawie.
        autorka poskladala swoj post niezwykle logicznie. mysle, ze dokladnie wie co zrobic.


        • kaskaz1 Re: mąż 06.12.10, 11:56
          O matko, nic nie rozumiem , kiedy ja naprawdę nie wiem co robić , chciałabym być z nim dalej , ale niszczy mnie .
          Mam poczucie własnej wartości , dobry zawód , niezła pensja, i mąż który nie jest dla mnie mężem=przyjacielem , a z drugiej strony małe dziecko i chęć posiadania normalnej rodziny.
          Ale nie kosztem takiej codzienności.
          • kalllka Re: mąż 06.12.10, 12:35
            ale czego nie rozumiesz-siebie?

            co do Twojej sytuacji
            mysle, ze dokladnie wiesz jaka masz. opisalas ja bardzo skladnie. i widac z opisu, ze znasz mozliwe rozwiazania. ale te, jak wszystko w zyciu, zaleza od osobistej rozwagi indywidualnego wyboru.
            jesli potrzebujesz linku do prawnika, czy poradni rodzinnej, wystarczy napisac.


            • kaskaz1 Re: mąż 06.12.10, 12:40
              ja osobiście , chyba bardziej linku do prawnika.
              Nakłada sie jeszczce na to strach= walka o alimenty , bo marynarz nie pracuje na etacie,ale tu też jestem zabezpieczona w kwity: kontrakty i wyciągi z konta.
              Mnie by wystarczyło, zeby sie wyprowadził i dał mi spokój, a boję się tej całej przepychanki sadowej itp.
              • kalllka Re: mąż 06.12.10, 12:56
                na dole strony pod watkiem, od razu sie pojawil:) wystarczy kliknac i sprawdzic co maja do zaoferowania i zasiegnac porady.
                to powinno Cie uspokoic i dac poczucie bezpieczenstwa.


                ps
                jesli czujesz sie na silach i sie nie boisz porozmawiac z mezem nim zasiegniesz porady, tak zrob. sprawdz po prostu gdzie miedzy wami komunikacja szwankuje.
                niemniej warto wczesniej "wyprac" sie z emocji. zwlaszcza negatywnych.
                • kaskaz1 Re: mąż 06.12.10, 13:14
                  u mnie nie ma :(
              • tautschinsky Re: mąż 07.12.10, 10:52
                kaskaz1 napisała:

                > ja osobiście , chyba bardziej linku do prawnika.
                > Nakłada sie jeszczce na to strach= walka o alimenty , bo marynarz nie pracuje n
                > a etacie,ale tu też jestem zabezpieczona w kwity: kontrakty i wyciągi z konta.
                > Mnie by wystarczyło, zeby sie wyprowadził i dał mi spokój, a boję się tej całe
                > j przepychanki sadowej itp.


                Zaczynasz od pytania, czy mąż chory? Może więc mu pomóc,
                post umieszczasz na forum "psychologia", nie mija chwila
                a zaczynasz klepać posty, które wprost cię określają jako
                cwaniarę, której mąż się znudził. Już o kwity się nie martwisz,
                masz je, będziesz miała, alimenciki też da się załatwić, i oczywiście
                on ma się wyprowadzić. Żal mi tego gościa. W obyciu zapewne
                nie jest łatwy. Tylko po co mu taka żona? Dziecko, którego i tak
                nie widuje. Szczęściem dla niego będzie rozwód z tobą. Jeśli facet
                nie jest skończonym cieniasem, zabezpieczy swoje interesy przed
                twoją łapczywością. Będzie sobie wracał z tego morza do swojego
                mieszkanka, robił, co mu się podoba, zaliczał towar nie 40letni ale
                dużo, dużo młodszy, nie będzie mu nikt jęczał nad uchem, będzie
                niełatwo zarobioną kasę wydawał na siebie jak chce i ile chce - niestety
                nie do końca - pasożyt został wydalony i brygady zemsty będą go dopadać z wrzaskiem: co twoje to moje, co moje to tylko moje!
                Ale i tak lepsze to niż męczenie się z tobą.


                • kaskaz1 Re: mąż 07.12.10, 14:14
                  Nie wiem, czy nie zrozumiałeś , czy nie chciałes zrozumiec tego co napisałam.
                  Nie jestem uzależniona od jego pieniędzy , nie jest moim celem oskubanie go, osobiście nie potrzebuję jego pieniędzy
                  Jednak ma dzieci=ma zobowiązania.
                  Napisałam, ze wyprowadzka by mi wystarczyła, bo nie zależy mi na rozwodzi , sądach , walce.
                  Zależy mi jedynie na spokoju .
                  Ja też pracuję , jednoczęsnie prowadzę dom , wychowuję dzieci i mam 26 dni urlopu w roku a nie 5 miesięcy, i nie jest mi łatwo być ojcem i matka przez pół roku.
                  Nie ja mu wybierałam pracę , wychodziłam za szczura lądowego.
          • mozambique Re: mąż 06.12.10, 12:38
            ale to moga byc poczatki jakeijs choroby psychicznej
            nagłe patologiczne skąpstwo, przeswuiadzcenie ze caly swia mu grozi i wszycy chcą zabic itp

            moze przejdz sie ty do jakeigos psychologa , psychiatry , opisz to co zaobserowałas i zapytacj czy masz sie czym niepokoić
          • michellemybelle Re: mąż 06.12.10, 12:43
            Moja teściowa miała swego czasu męża marynarza. Nie są razem, ze względu na jego charakter, a właściwie przyzwyczajenia. Przebywał po pół roku na morzu, po 1-3 miesiące na lądzie. Jeśli krótko był na lądzie to było między nimi dobrze, on starał się być miły, ale czym dłużej, tym było gorzej. Objawy podobne do Twego męża, drażniło go wszystko, ale potrafił się maskować. Po dłuższym czasie teściowa zauważyła, że bardzo lubi wypić, chociaż kreował się na abstynenta.
            Myślę, że charakter pracy warunkuje takie zachowanie, na pewno sie nie zmieni, a jak przejdzie na emeryturę, to dopiero pokaże na co go stać ...
          • sabinac-0 Re: mąż 06.12.10, 14:47
            kaskaz1 napisała:

            > Mam poczucie własnej wartości (...) a z drugiej strony małe dziecko i chęć posia
            > dania normalnej rodziny.

            No nie wiem, czy ojciec-tyran to taka "normalna rodzina".

            > Ale nie kosztem takiej codzienności.

            Zwlaszcza, iz kazdy dzien owej codziennosci pozbawia cie czastki Twego poczucia wlasnej wartosci.
            A maz dreczy Cie nie dlatego ze jest "biedny chory", tylko dlatego, iz chce Cie owego poczucia wlasnej wartosci pozbawic. Potem pozbawi Cie rowniez pracy i pieniedzy (w imie "ratowania malzenstwa") a na koncu bedzie sie Toba bawil niczym kocur podduszona mysza - na przemian bil i calowal szydzac z twego strachu, bezradnosci, rozpaczy i nadziei.
    • sabinac-0 Re: mąż chory czy zły? 06.12.10, 14:41

      > Czy to choroba , czy zły charakter,

      Predzej "marynarski" meski szowinizm.

      > można mu jakoś pomóc , czy uci
      > ekać , gdzie pieprz rośnie?

      Lepiej zastanow sie, jak mozesz pomoc sobie.
    • adriana_ada Re: mąż chory czy zły? 06.12.10, 14:49
      Pierwsza sprawa, to choroba nie wylkucza zla.
      Skoro nie jestes w stanie zaakceptowac zachowania Twojego meza, skieruj do sadu pozew o rozwod, a jako przyczyne rozwodu podaj wlasnie to, co napisalas w pierwszym poscie. Byc moze Twoj maz przy tej okazji bedzie zmuszony przejsc badania psychiatryczne.
      Agresywny typ z mania przesladowcza, ktora bynajmniej nie jest spowodowana praca w charakterze marynarza. Mania przesladowcza wynikajaca z charakteru pracy dotyczy glownie pracownikow policji, biur sledczych, tajniakow, prawnikow ds. ciezkich, lecz ci zazwyczaj sa pod kontrola lekarska i co jakis czas wysylani sa na przymusowe wakacje. Twoj maz zwyczajnie zdaje sobie sprawe z tego, ze jest osoba nie cieszaca sie sympatia i mysle, ze wlasnie stad jego przesladowcze urojenia. Moze byc to poczatek schizofrenii, a gdy choroba zostanie zdiagnozowana przez specjalistow, nie bedziesz miala problemow z uzyskaniem rozwodu.
      Takie zachowania, jak przesadne skapstwo, ktore dobrze opisalas, tez sa zwiastunem takiej wlasnie choroby, jak schizofrenia. Lepsze i gorsze dni u chorego to standard. O wizycie u lekarza nie chce slyszec- rowniez jest to normalne u schizofrenikow, zaden z nich nie przyzna, ze jest chory i ze potrzebuje pomocy.
      Jezeli szkoda Ci czlowieka, sprobuj przekonac go do leczenia, lecz uwierz, zycie pod jednym dachem ze schizofrenikiem to nie jest zadne zycie.


    • realista_nr1 Re: mąż chory czy zły? 06.12.10, 17:14
      A czy sie myje?
      Pytam powaznie
      • murec Re: mąż chory czy zły? 06.12.10, 17:49
        realista_nr1 napisał:

        > A czy sie myje?
        > Pytam powaznie

        Nooo, i tu go mamy. Jeśli zaniedbuje higienę, to na 100% schizofrenia.
        Pewnie się myje w słonej wodzie, jak to marzynarz.
    • murec Re: mąż chory czy zły? 06.12.10, 17:47
      Fajne rady emancypantek od 7 boleści. Rozwieść się, puścić z torbami. Najlepiej jakby jego statek pierdyknął w górę lodową.
      Kaśka chyba wyszła za mąż z miłości, dzieci urodziła i takie inne bzdety rodzinne. A tu koleżanki forumowe cieszą się, że jej życie się nie układa z marynarzem.
      Udziela wskazówek jak ma baba jeździć, grosza chce zaoszczędzić, wody i energii, no to wariat.
      • sabinac-0 Re: mąż chory czy zły? 06.12.10, 18:34
        murec napisał:

        > Kaśka chyba wyszła za mąż z miłości, dzieci urodziła

        No tak, "wzial", lobzenil sie, a ona jeszcze smie czegos chciec... :P

        > Udziela wskazówek jak ma baba jeździć, grosza chce zaoszczędzić, wody i energii

        Rozumiem, ze lubisz, jak ci zona lub tesciowa 24/7 udziela cennych wskazowek: co pic (wode niegazowana!), czego nie pic (piwa oczywiscie), jak sie odzywiac (zadne golonki, filet bez skory z marchewka), co ogladac w TV (nie mecze i nie filmy sensacyjne), o ktorej wracac z pracy (godzina opuszczenia biura + 10min dojazd), jak nalezy spuszczac klape w kiblu i jak spedzac wolna sobote (zadne grille, strzyzenie trawniczka). :P

    • xciekawax Re: mąż chory czy zły? 06.12.10, 19:14
      jezeli chcesz odejsc to odejdz jak najszybciej, bo jak sie choroba rozwinie to bedziesz miala wyrzuty ze odchodzisz od chorego czlowieka.

      Mysle ze bez leczenia bedzie to postepowac. a to nie jest dobre ani dla Ciebie, ani dla Twoich dzieci.

      Daj mu ultimatum. Moze po prostu praca mu sie na mozg przezucila.
      • murec Re: mąż chory czy zły? 06.12.10, 19:53
        xciekawax napisała:

        > jezeli chcesz odejsc to odejdz jak najszybciej, bo jak sie choroba rozwinie to
        > bedziesz miala wyrzuty ze odchodzisz od chorego czlowieka.

        I uważasz, że to będzie OK. To co Kaśka opisała, to nie jest powód do rozwodu. Pewnie nie umie jeździć autem, piłuje jedynką, za późno włącza kierunkowskazy itd. Oszczędność wody i energii jest bardzo ekologiczna, marynarz to wie. Co zrobi sąd? Negocjatora naśle, na durną terapię każe iść itd.

        > Mysle ze bez leczenia bedzie to postepowac. a to nie jest dobre ani dla Ciebie,
        > ani dla Twoich dzieci.

        A jakaż to jednostka chorobowa ma być paniusiu? Na sch za późno, na zmiany organiczne za wcześnie. Może by tak męża wrobić w jakiś alkoholizm?

        > Daj mu ultimatum. Moze po prostu praca mu sie na mozg przezucila.

        Ultimatum? Że albo sie nafaszeruje prochami psychotropowymi albo rozwód. No ale psychicznie chory na rentę pójdzie i wtedy całkiem nieprzydatny będzie. Kwity żoneczka ma jak pisała wyżej, przygotowała się.
        Jesteście wredne baby, jedna warta drugiej!
        • leda16 Re: mąż chory czy zły? 06.12.10, 21:53
          murec napisał:


          > A jakaż to jednostka chorobowa ma być paniusiu? Na sch za późno, na zmiany orga
          > niczne za wcześnie.


          Masz rację, że na schizofrenię za późno, ale na nowotwór płata czołowego nigdy nie jest za wcześnie :). Coż, jeśli chłopu z tym dobrze, to Ona może tylko chłopa zmienić bądź polubić. Tertium non datur, ale wybrać musi sama. Subiektywnie - tygodnia bym z takim nie wytrzymała. A autorka wątku też normalna nie jest - ma zawód, forsę, niby zdrowy rozum, a wody w klozecie po sobie spuścić się boi, żeby Pana-Męża nie rozgniewać, w smrodzie siedzieć woli i dziecko w nim kisić, obiad zimny zjadać. Ja tu widzę u Niej zaburzenia osobowości i to ciężkie!Ku pocieszeniu napiszę, że to się da leczyć: psychoterapią.
          • murec woda w klozecie 06.12.10, 22:08
            no jeśli guz mózgu, to szybko rozwód trza brać. nie mozna pozwolić, żeby dzieci patrzyły na tatę-warzywo. a propos było coś o bólach głowy u marynarza?

            kobieta jak sika, to najpierw spuszcza 2x wodę zanim siądzie, potem w czasie sikania 2-5 razy, zaleznie od pojemnosci pęcherza, ilości porodów i wielkości mięśniaków. potem zamyka klapę i jeszcze 2 spłukiwanka.
            a marynarz przyzwyczajony do sikania z burtę się denerwuje, że słodką wode marnują.
            • manka_swojska Re: woda w klozecie 07.12.10, 11:07
              Niedlugo kaze odwracac papier toaletowy na druga strone i zostawiac, zeby on sam w ramach oszczednosci jeszcze raz mogl sobie podetrzec dupe.
        • xciekawax Re: mąż chory czy zły? 07.12.10, 18:35
          murec, akurat Twoja opinia mnie nie obchodzi.

          Facet ma problem i tyle. Z takim czlowiekiem nie da sie wytrzymac. Jak mozna zyc w domu z ciaglymi wrzaskami? jak dzieci prawidlowo maja sie rozwijac? nie beda! beda za to znerwicowane, z urazami psychicznymi. To chcialbys im zafundowac?

          Schizofrenia mogla byc juz wczesniej, tylko to ukrywal, moze alkoholem sie leczyl, moze czyms innym, zreszta w domu nie byl za duzo, wiec moze i niezauwazyla zmian na czas. Ale ona opisuje zmiany w osobowosci faceta. To powazne!!!

          > Ultimatum? Że albo sie nafaszeruje prochami psychotropowymi albo rozwód. No ale
          > psychicznie chory na rentę pójdzie i wtedy całkiem nieprzydatny będzie. Kwity
          > żoneczka ma jak pisała wyżej, przygotowała się.
          > Jesteście wredne baby, jedna warta drugiej!

          Trzeba bronic swoje dzieci i siebie. Czy to przed glupim (zlym) facetem, czy to przed chorym psychicznie. Zaden facet nie jest warty aby z nim zostac gdy nie staje na wysokosci zadania.
          • murec Re: mąż chory czy zły? 07.12.10, 19:00
            a psychiatrzy takie piekne hasła wymyslają "schizofrenia drzwi otwarte".
            a jak chory ma stanąć na wysokości zadania? dzieciom sie nałga coś albo prawdę pwoe- nie stanął na wysokości zadania, krzyczał i wodę oszczędzał.
            • xciekawax Re: mąż chory czy zły? 07.12.10, 21:35
              ciekawo jak TY bys z zonka wytrzymal ktora by TYLKO CIAGLE Cie krytykowala, wrzeszczala i zachowywala sie nieracjionalnie. Juz widze jak wiernie bys to znosil jak pies. ha haha
      • tautschinsky Re: mąż chory czy zły? 07.12.10, 11:00
        xciekawax napisała:

        > jezeli chcesz odejsc to odejdz jak najszybciej, bo jak sie choroba rozwinie to
        > bedziesz miala wyrzuty ze odchodzisz od chorego czlowieka.



        Wspaniałe! :D

        • murec Re: mąż chory czy zły? 07.12.10, 15:51
          wyemancypowana matka polka. kwity, rozwód, alimenty. jeśli był slub kościelny, to uznać małżeństwo za niezawarte- przecież kandydat był psychiczny jeszcze przed slubem.
        • xciekawax Re: mąż chory czy zły? 07.12.10, 18:36
          przeciez napisalam : "JEZELI Chce sie z nim roztac", a nie ze tak radze.

          Trzeba chronic siebie i swoje dzieci!!!
    • paco_lopez Re: mąż chory czy zły? 06.12.10, 19:26
      albo sie natychmiast roziwedziesz, albo zaczniesz przytakiwać a to moze potrwać jeszcze dobre dwie dekady. takze rieszaj sama. gdybym był z taka kobietą, to wyjechałbym na 3 lata.
      • kaskaz1 Re: mąż chory czy zły? 07.12.10, 00:10
        "gdybym był z taka kobietą, to wyjechałbym na 3 lata" :)
        a można wiedzieć , co Cię tak urzekło w mej osobie? ;)

        A poważnie zbieram kwity, bo wiem,ze obiektywnie rzecz biorąc normalny dom to nie jest , i mam dość ciagłych wrzasków, tylko decyzji podjąć nie umiem.
        Pracuję od zawsze , choćby z tego powodu ,zeby nei być zależną i swój grosz mieć.
        I jeszcze by uniknąć opinii ,ze jestem z nim dla kasy.
        Co do jego oszczędności - byłaby zrozumiałą dla mnie , gdyby nie fakt,ze każde złamanie jego Zasad budzi agresję słowną - krzyk.
        Te krzyki sa najgorsze, bo wszelkie inne zachowania i zakazy mogę po prostu olać.
        Krzyku nie potrafię , bo idzie za mną wymyślając kolejne problemy.

        I jeszcze : samochodem jezdzę więcej od niego, wg niego dobrze, co nie przeszkadza mu ciągle mnie pouczać.
    • manka_swojska Re: mąż chory czy zły? 07.12.10, 10:34
      Jest to czlowiek chory, zly i do tego glupi.
      Patologiczne skapstwo jest choroba tak samo, jak narkomania, alkoholizm, czy wspomniana schizofrenia (na ktora czesto ludzie ze sklonnosciami wlasnie zapadaja powyzej 40 roku zycia). Skapstwo patologiczne, czy tez ekstremalne objawia sie wlasnie tym, co opisalas- wszyscy ludzie knuja przeciw niemu, chca go zabic (oczywiscie dla pieniedzy), najczesciej pojawia sie motyw potencjalnej kradziezy. Wszyscy chca go okrasc, oszukac, kontroluje najblizszych, jest agresywny i awanturniczy. Jest to chorobliwe uzaleznienie od pieniadza jako celu samego w sobie.
      Leczyc sie tego specjalnie nie da, poniewaz ma to znamiona psychopatii, byc moze skuteczne czasowo moga byc blokery dopaminowe, ale facet musi sam wyrazic wole leczenia, o czym Twoj maz nie chce slyszec. Poza tym z pewnoscia szkoda pieniedzy na lekarstwa. Zyc w wiecznym stesie i strachu przed splukaniem wody w klozecie rowniez sie nie da.
      Na czym polega glupota tego osobnika. Facet nie zdaje sobie sprawy z tego, jaka cene bedzie musial zaplacic sam i jego bliscy w czasie. Niesplukane odchody to zarazki, bakterie, ktore dla zdrowia czlowieka sa bardzo niebezpieczne, jednak patologiczny skapiec jest zbyt krotkowzroczny, zeby to pojac.
      Najlepiej kopnac takiego zawodnika w cztery litery i niech go zjedza te bakterie i zarazki siedzace za przeproszeniem w gownie, a moze nawet niech sie w nim utopi. Uciekaj gdzie pieprz rosnie, bo lepiej nie bedzie juz nigdy, bedzie tylko gorzej.

      ...........................................................................................

      Szczyt skąpstwa: Znaleźć plaster na odciski i kupić sobie buty o numer mniejsze. ...

    • murec marynarz 07.12.10, 10:47
      marynarze, których znam mają coś wspólnego, do czego sami sie przyznają. na morzu tęsknią za domem, rodziną. na lądzie nie mogą sobie znaleźć miejsca, wytrzymują kilka tygodni i chcą na morze.

      poza tym facet w tym wieku widzi już linie (smugę) cienia (konradowska "the shadow line"). kobiety domagają się w okresie klimakterium szczególnego, łagodnego, wyrozumiałego traktowania i potrafią to wymusić. facetowi została szarpanina, ból, i tylko krzykiem je zagłusza.
      • manka_swojska Re: marynarz 07.12.10, 10:52
        Nie murac, po prostu ten marynarz powinien zamienic statek na szambolot.
      • unosardinia Re: marynarz 05.04.13, 11:58
        Polecam serdecznie ciekawy kanał YouTube - Życie i praca na statku
        Autor fitta58

        www.youtube.com/user/fitta58/featured
        Zapewne człowiek z dużą wiedzą i chętnie odpowiada na pytania!
    • crazy_witch To moze byc choroba psychiczna... 07.12.10, 15:45
      Ktora wywoluje jakis b. silny stres. Pewnie zwiazany z praca. W pracy pewnie sie hamuje i kontroluje a w domu w warunkach bezpiecznych ten stres z niego wylazi. Nie dla kazdego praca marynarza jest ok. Najgorsze jest jednak to ze ktos taki nie widzi jak bardzo powinien zaczac sie leczyc i napewno zmienic prace. Druga sprawa to te dominujace cechy charakteru, tak latwo nie znikaja...i jak z takim zyc dalej?
      • murec Re: To moze byc choroba psychiczna... 07.12.10, 15:55
        to daj rozpoznanie tej choroby z zaproponuj leczenie. bardzom ciekaw. to internet, możesz się pomylić. był już guz mózgu, późna schizofrenia i coś chyba jeszcze. organika? zza?
        • dzanky Re: To moze byc choroba psychiczna... 07.12.10, 21:25
          a moze to borderline?

          Fragment artykułu "Poradnik zdrowia FENOMEN BORDERLINE", dość interesujący...
          "Andrzej Jakubik w artykule „Dylemat osobowości pogranicznej (borderline personality)” stwierdza, że: „u ok. 25-50% chorych (u których zdiagnozowano osobowość borderline) po pewnym czasie występują ostre objawy psychotyczne o obrazie klinicznym schizofrenii bądź depresji endogennej”. Wskazuje to na używanie tego terminu w stosunku do osób wyraźnie zaburzonych, u których w momencie badania nie można stwierdzić choroby. Określenie to zyskuje zatem raczej wymiar psychiatryczny niż psychologiczny i bywa używane w stosunku do ludzi, którzy stoją na granicy zdrowia i choroby. Zdrowi już nie są, ale w pełni chorzy – jeszcze nie. W takim przypadku określenie „borderline” oznaczałoby tyle, co „stan przedpsychotyczny”, ale z wyraźnym zaznaczeniem, że nie wiadomo, czy choroba się rozwinie. Byłoby to dobrym uzasadnieniem dla wyraźnych odstępstw w objawach osób z tą diagnozą. Zawężenie rozumienia tego terminu do określenia stanu, w jakim znajduje się pacjent, a nie rodzaju zaburzenia osobowości, znacznie ułatwiłoby jego używanie, gdyż teraz po pacjencie z „osobowością chwiejną emocjonalnie typu borderline” można spodziewać się właściwie wszystkiego."
    • adriana_ada Re: mąż chory czy zły? 08.12.10, 10:20
      Tak mi sie przypomnial pewien przyklad, nie marynarza, lecz bylego wojaka. Nie byl to bynajmniej moj maz, nie byl to przyjaciel, nie byl to kolega. Czterdziesci kilka lat, nie mowil tylko krzyczal, chociaz na poczatku stwarzal pozory osoby spokojnej i zrownowazonej...
      A ja, pomimo, iz byla to zwyczajna mistyfikacja, potrzebowalam jak kazdy czlowiek zmeczony praca i to ciezka pomocy. Zwyczajnie w pewnym momencie wysiadlam psychicznie.
      Do czego doszlo, ow mongol zaczal probowac kontrolowac moje zycie, traktujac mnie w kategoriach osoby ubezwlasnowolnionej... a ja sobie zwyczajnie przychodnie odwiedzalam, pomimo braku checi spogladania na agresora. Chcial rozliczac mnie z moich pieniedzy, padaly pytania co jem, co pije, za co chodze do klubu, przyczepil sie oczywiscie rowniez do wychowania mojego dziecka.
      W pewnym momencie zdenerwowalam sie i to mocno i powiedzialam gdzie trzeba, ze dluzej udawac nie zamierzam. Wspomniany wojak jednak byl tak w sobie zadufany, ze nie zdawal sobie zwyczajnie sprawy, z jakimi ludzmi ma do czynienia. Przychodnie odwiedzilam po raz ostatni i byl to tez ostatni dzien pracy bylego wojaka szwejka.
      Zycie to nie je bajka, spadajac z parteru, otrzepie spodnie i pojdzie dalej, z wysoka spada sie szybko i bolesnie ...
      • ni-sia84 Re: mąż chory czy zły? 05.04.13, 21:23
        ciężki przypadek,na każdym kroku musiałaby być walka,skoro taki uparty.Rozwód,łatwo się mówi i pisze-wziąć rozwód.Trzeba znaleźć sposob jak na niego wplynąć ,żeby zmienił to postepowanie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka