Dodaj do ulubionych

Czasem mam dość

27.01.11, 14:28
Lubię pomagać ludziom, myślę, że powinnam pracowac w jakimś zawodzie związanym z psychologią/socjologią/nauczaniem bo to mój taki "konik" od wielu lat i takie tematy mnie wciągają, ale moja kariera studia-praca poszły w zupełnie innym kierunku.
Znajomi zwracają się do mnie ze swoimi problemami, mam kuzyna alkoholika i dla kuzynek ktore z nim mieszkają jestem głównym źródlem wiedzy i porad co mogą zrobić. Konflikt w małżeństwie znajomych- moje "pogadanki" przy kawie które wzięli do siebie. Rozwód koleżanki przeprowadzilam cały razem z nią (syndrom ofiary w związku z przemocowym macho) , gdzie nerwów było co niemiara (wątpliwości czy dobrze doradzam a także strach o jej życie) , teraz to całkiem nowa silna osoba, ale zanim do tego doszło to były prawie dwa lata dlugich rozmów a okres okołorozwodowy to praktycznie codzienna telefoniczna "sesja" między nami, zanim stanęła na tyle na nogi że zaczęłam ją "odpinać" od mojej pomocy emocjonalnej. I kilka takich podobnych spraw, że angazuję się od razu w problemy innych gdy proszą o pomoc, dzielę się wiedzą teoretyczną którą w życiu trochę przerobiłam a więcej wyczytałam i daję ją innym by chcieli sami się rozwijac duchowo dalej.. jestem też takim "odbiornikiem" do wysłuchiwania żali różnych osób.
Jednak, zauwazyłam ostatnio, że jestem "wypruta z sił". Jak ktoś zaczyna mówić o swoich problemach staram się ucinać bo w glowie mi dzwięczy "dajcie mi spokój, ja ledwo mam siły na własne życie".. Choć w większości, najbliźsi znajomi są mi wdzięczni za to co dla nich zrobiłam i ja też czuję satysfakcję, gdy mi się uda trafić z pomocą, tylko...właśnie nie wiem co... że tak baterie mi się wyczerpały.
Moja własna praca zawodowa jest z zupełnie innej branży (finanse,banki) i jest wymagająca a ja nie jestem w stanie ostatnio zupełnie się nad nią skupić, muszę zarabiać na utrzymanie a praca przychodzi mi ze sporym trudem. Większość energii pożera mi myślenie o problemach w sytuacjach bliskich znajomych, o tym jak mogę im pomóc, szperam po internecie za nowymi informacjami, pozycjami w literaturze.. Trudno mi się zmusić do myślenia o finansowych tabelkach i skoncentrowac na tym umysł, robię to z niemałym trudem, zwlekając z zajęciem się pracą ile się da.
Nie wiem czemu to napisałam.. chyba tylko po to, żeby poskarżyć się, że... jestem zmęczona.
Może ktoś ma cudowną receptę?
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: Czasem mam dość 27.01.11, 14:36
      Lubić tabelki i rozwijać się w hobby. I uważać na "zbawianie świata" - wchodzenie w rolę zbawiciela, jest wyczerpujace. Często tłem jest potrzeba akceptacji, docenieniea, bycia potrzebnym, lubianym. Spójrz na to z tej strony - na ile pomagasz, a na ile błyszczysz.
      jest kilka cech osoby nadmiernie wchodzącej w role wybawiciela:
      - sama sie zgłasza na ochotnika
      - nie ma kompetencji
      - nie angazuje się w istotny trud pomocy (pomoc pozorna - np. tylko werbalna)
      - kiedy Ci, którym pomagasz sobie zaczynają radzisz przybierasz rolę prześladowcy ("niechęć") lub ofiary ("niewdzięczni").
      Przyjrzyj się sobie, czy pomaganiem nie kompensujesz swoich braków. :)
      • voxave Re: Czasem mam dość 28.01.11, 05:55
        tez robiłam za konfesjonał,pomagalam ludziom na granicy prawa,nie mogłam przejśc obojętnie--byłam odwazna i bezkompromisowa--zawsze nad każdym sie ulitowalam czy to człowiek czy to zwierz
        uważałam że ludzie sa tacy bezradni i słabi przyjmowałam ich cierpienie na siebie
        prywatnie grałam rolę Jezusa przyjmując na siebie cudze cierpienie
        bardzo często po załatwieniu cudzych spraw osoba która wyszla obronna ręka z poważnych tarapatów udawała że mnie nie zna
        jej nowe zycie i kariera nie potrzebowały świadków jej upadku
        zrozumiałam to po latach,że ludzie muszą sami sobie robić porządki w swoim życiu a nie anagażować innych
        niejednokrotnie nie otrzymywałam pomocy od takich ludzi,nawet zwykłego dzień dobry
        dzisiaj widze to inaczej---byłam wykorzystywana bo mam miękkie serce
        dzisiaj nie robię juz takich błędów i nie mam wyrzutów sumienia
    • mona.blue Re: Czasem mam dość 27.01.11, 14:52
      Syndrom wypalenia - burn out - bardzo częste zjawisko u osób zajmujących się zawodowo pomocą innym - u pielęgniarek, pracowników socjalnych itp.

      Trzeba by poczytać w necie, jedyne co mi przychodzi do głowy to dać na luz, pomagać tylko na tyle, na ile jesteśmy w stanie, całego świata nie zbawimy.
    • out23 Re: Czasem mam dość 27.01.11, 20:52
      jak sie wydaje brak satysfakcji z pracy też jest skladową w taką formę zaangażowania. Niektórzy lubia się kimś zajmowć, a inni lubia żeby sie nimi się zajmowano. Z czasem obie strony męczą się. Generalnie rodzaj aktywnosci społecznej..
      Ponadto bywa tak, ze w domu jest smutno a problemów do rozwiązania dookoła moc.. A potem "konik" ledwo zipie:)
      A co na To twoja rodzina..Jesteś jakby samotna.... Może to ucieczka od samotności
      Cudowna recepta..hm studia zaoczne w kierunku Pociągającym..:)

      Lepiej skrócić życie w zachwycie, niż żyć w ciągłym niedosycie.
    • fredzia_ltd Re: Czasem mam dość 27.01.11, 22:04
      Miałam tak... i się wypaliłam. Trudno było zmienić wcześniejsze przyzwyczajenia, ale teraz już umiem się ugryźć w język zamiast się rwać z pomocą. I umiem sobie z tego powodu pogratulować zamiast mieć wyrzuty sumienia, że nie pomogłam.
      Więc da się zrobić. Choć obiektywnie przyznaję, że została mi jeszcze skłonność do cierpliwego wysłuchiwania mękolenia znajomych. Sama bym w życiu nie zawracała innym głowy takimi problemami, a tu proszę - cierpliwie słucham. No ale nobody is perfect i tak jest lepiej niż było.
    • noushka Re: Czasem mam dość 28.01.11, 02:10
      Angazujac sie w problemy/zycie innych to czesto u osob, ktore boja sie spojrzec na swoje zycie, badz doswiadczaja w nim pustki. Dodatkowo - rola wybawiciela bardzo podnosi ego.
      Jak sama zauwazylas, wypalilas sie. A stalo sie tak dlatego, ze w miedzyczasie zaniedlas siebie, przez zatarcie granic miedzy przyjaznia a pogotowiem opiekunczym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka