larusse
28.01.11, 19:13
Dzisiaj po raz pierwszy zostałam ciocią... prawdziwą... I pierwsza rzecz jaka mi przyszła na myśl to: biedne to dziecko...
Teraz będzie musiało chodzić do szkoły/pracy, wstawać rano (a rano zimno), płacić podatki, będą wymagali od niego, żeby przestrzegało przepisów nawet jeśli się z nimi nie zgadza, będzie się martwiło tym, że ZUS pada, a ono (już wtedy on) musi płacić składki... w końcu pewnie zacznie pić (jak ja), bo nie będzie mogło znieść rzeczywistości...
Naprawdę myślę, że nie ma się z czego cieszyć...Powinnam zadzwonić z gratulacjami, ale odkładam to jak mogę, bo co mam powiedzieć?
Oficjalnie to gratuluję, ale wiesz... w sumie mówię to tylko, bo tak trzeba... a tak naprawdę to myślę, że biedne to dziecko i chyba w sumie szkoda, że się urodziło... teraz będzie się musiało męczyć na tym złym świecie...
Mam w związku z tym takie pytanie: dlaczego ludzie cieszą się z narodzin dziecka?