01.02.11, 15:30
mam problem, z którym nie potrafię sobie poradzić
czuję, że zamiast podążać dalej, zamiast żyć, zatrzymałam się w miejcu i nie wiem, co dalej, nie wiem w jakim kierunku : (

w związku od 8 lat, (dzieci na razie brak), niby wszystko jest ok, ale... (czemu to: ale)
od 5 lat mieszkamy razem, od pół roku trochę w związku na odległość, ze względu na jego pracę
powinno mi być smutno chyba, powinnam tęskić...
i tęsknię, ale nie za nim, i smutno mi, ale nie dlatego, że nie możemy byc razem
raczej okreslę to tak, że ulżyło mi, że nie mieszkamy razem
od około 1,5 roku czuję, że się odkochałam
ale dlaczego właściwie, nie wiem. na pozór wszystko jest ok.
on jest dla mnie jak przyjaciel, kolega, młodszy brat. lubię go, kocham go w pewien sposób...jak młodszego brata właśnie.
a z młodszym bratem raczej nie chodzi się do łóżka - jakis czas temu chciałam to jakoś zmienić, coś zrobić, ale...po co? nie mam motywacji
nie mogę mu wiele zarzucić, jeśli cokolwiek. może raczej sobie samej - jego wady, kiedyś mało istotne, teraz mnie drażnią, szybko się irytuję, czepiam się o szczegóły, kłócimy się czasem o pierdoły...i ja to prowokuję...
zaczynam mysleć o innych... nie potrafię się temu przeciwstawić
i co mnie przeraża - nie potrafię szczerze przyznać, że go kocham
nawet przed samą sobą
właściwie zaczynam mieć wątpliwości, czy kiedykolwiek uczciwie i szczerze go kochałam
boję się przyznać, że może po prostu go ni kocham
boję się przyznać przed samą sobą, że nie wiem, co dalej
boję się jakichkolwiek zmian w życiu - to mnie paraliżuje
poza tym
od 2 lat leczę się na depresję - czy to więc może nie zaleczona depresja?
stany lękowe... nie mam motywacji do do czegokolwiek, do dalszego życia
tak, do psychoterapeuty chodzę od 2 mies. ale to chyba za wczesnie na poprawę
co dalej?


Obserwuj wątek
    • mona.blue Re: uczucia 01.02.11, 16:02
      Zorienuj się, co do niego czujesz, to najważniejsze. Z tego co piszesz to jak dla mnie nie jest miłość. A jeżeli nie miłość to nie ma sensu kontynuować związku, bo unieszczęśliwisz i siebie i jego.
    • panna.m.igotka Re: uczucia 01.02.11, 16:19
      Trudno się nie zgodzić z powyższym postem. Niestety to nie jest miłość.
      Terapia nic ci nie pomoże dopóki będziesz tkwiła w takim układzie.
      Poza tym kurczowo się go trzymasz, ponieważ boisz się "jak to będzie bez niego". To stały syndrom związków wieloletnich, który działa na zasadzie "bo on był, jest i będzie".
      Przemyśl to sobie wszystko na spokojnie. Może pomoże ci jakiś wyjazd. Niestety decyzje dotyczące sfery uczuciowej nie są najprostsze, ale dopóki ich "nie uporządkujesz", reszta będzie się sypać.
      • coelka Re: uczucia 01.02.11, 17:00
        Tak sie kończą związki an siłę. W sumie moze być a póxniej tak jest jak ty piszesz. Jak bedziesz w tym tkwic to twój stan depresyjny sie jeszcze powiekszy. Przeciez nie o to chodzi w zyciu by byc za wszelką cene w związku tylko o to zeby byc w zwiazku , który daje szczęscie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka