moej zale:-(

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.04, 13:59
przez weekand chyba powinno ladowac sie akumulatory a ja czuje sie coraz
bardziej zmeczona...siedze w domu jak gdzies wyjde to moge sie zle czuc
zazwyczaj czuje sie bardzo spieta
nie mam z kim isc, poszla bym z bratem bo on teraz wychodzi ale my razem od
wielu lat nigdzie nie wychodzimy rzadko ze soba gadamy ja sie boje zaczac
rozmowe bo nigdy nie wiem czy mi cos odpowie czy zastanie mnie mur milczenia
jak jest mily to sie zastnawiam kiedy za duzo juz bedzie tego miodu i zas z
czyms wyjedzie
moglabym gdzies pojechac ale mam pewne probklemy z poczuciem bezpieczenstwa
na zewnatrz- wiec moze byc dobrze ale calkiem mozliwe ze bedzie zle
poza tym kuzde nie jestem otwarta osoba ostatnio wlasnie widze jak bardzo i
zastanawiam sie czemu przeciez az takie przykrosci w zyciu mnie nie spotkaly
ech co za weekand bede po nim padnieta...


    • Gość: dzbanek Re: moej zale:-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.04, 14:11
      a moze ktos pogada?
      gadu-gadu 2171589
    • Gość: milka Re: moej zale:-( IP: *.novartis.com 24.04.04, 19:04
      Drogi dzbanku mam wszystko to samo o czym piszesz - poza jednym drobiazgiem -
      akceptacja wzgledem siebie. Czy Ty siebie lubisz, czy lubisz ze soba przebywac,
      czy wybaczasz sobie ten brak otwartosci..?
      Czy otwartosc na GG, gdy rozmowcy twarzy nie widzisz, przychodzi Ci duzo
      latwiej..? A rozmawiajac z kims w 4 oczy tak bardzo obawiasz sie jego reakcji
      na Twoje slowa - lub Twoje milczenie ..? Przestan sie tym tak przejmowac, nie
      jestes po to aby byc najlepsza, zawsze umiec znalezc sie w sytuacji, zawsze
      miec cos odpowiedniego do powiedzenia. Jesli choc troche lubisz brata jako
      czlowieka - mur milczenia tez moze byc do pelnej akceptacji. Rozmowy mozna sie
      nauczyc, i przebywania z soba rowniez. To nic ze kiedys rzadko ze soba
      przebywaliscie, rozmawialiscie. Nie masz nic do stracenia, prawda..?
      A co z poczuciem humoru w podejsciu do wlasnych slabosci..?

      Poczucie bezpieczenstwa na zewnatrz - to sie nie bierze z powietrza - to
      bezpieczenstwo trzeba najpierw w sobie samym znalezc, wypracowac.

      amen.
      • Gość: dzbanek Re: moej zale:-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.04, 19:56
        No i po weekandzie... czy ja lubie siebie? Nie wiem czasem, jak jestem sama z
        soba ale nie lubie siebie w kontaktach z ludzmi, nie wybaczam sobie braku
        otwartosci. Na gg czy na czacie wcale nie jest mi latwiej rozmawiac czesto
        rozmowa sie wypala, tak przejmuje sie tym co ktos moze sobie pomyslec a tak
        szxczerze to bardzo brak mi jakis pozytywow.
        To nie jest takie latwe przetsac sie przejmowac bardzo trudno free your mind...
        Ja nie chce byc najlpesza chce byc poprostu rowna...zawsze czuje sie troche
        gorsza.
        Mur milczenia nie jest do akceptacji. Jak nauczyc sie przebywania z soba kiedy
        druga strona ewidentnie cie odrzuca? I jednak co by nie mowic ze to tylko brat
        itd. to to jednak boli. Troche smutne ze nie mozemy byc normalnym rodzenstwem,
        a ja chyba jeszcze bardzo dlugo nie bede miala do niego zaufania.
        Chociaz z biegiem czasu moze cos zmieni sie w naszych kontaktach...

        Niby jest jakies poczucie humory ale jednak zawsze czai sie jakis zarzut ze sie
        nie potrafi byc "normalnym".

        Poczucie bezpieczenstwa znalezc wypracowac no chyba tak tylko gdybym nie byla
        takim leniem!

        pozdrawiam :-)



        • Gość: milka Re: moje zale :) IP: *.adslplus.ch 26.04.04, 20:51
          Witaj dzbanku ponownie :)
          Bardzo ladnie napisalas, jestes calkiem normalna inteligentna dziewczyna :)
          Nie jestem psychologiem (ani innym seksuologiem forumowym..) ale mam ochote Ci
          odpisac. Napisze co napisze i wcale nie bede sie tym przejmowc. Nie licze tez
          ani na Twoja odpowiedz mila (jak poprzednim razem) ani na uwage, ani nawet na
          zrozumienie itd. itp. -> chce przez to powiedziec ze wiekszosc rzeczy ktore w
          zyciu robimy nie ma wiekszego znaczenia - np. juz za tydzien caly ten post
          przejdzie do historii i w niepamiec...

          Napisalas: 'tak przejmuje sie tym co ktos moze sobie pomyslec '.
          Zastanawialas sie kiedys jakie to bedzie mialo dla Ciebie znaczenie za godzine,
          za dzien, za tydzien ?

          Nie powinnam nawet wspominac o Twoim poczuciu wlasnej wartosci (troche
          banalne ;) - ale w kazdym zdaniu Twoim widac brak tegoz i kompletna niewiare we
          wlasne mozliwosci... No i przede wszystkim - czujesz sie gorsza
          (napisalas: '...zawsze czuje sie troche gorsza' a wczesniej: 'bardzo brak mi
          jakis pozytywow' ). Zgroza :) ale jaka powszechna...

          Jako osoba inteligentna sama wiesz ze rozwiazanie nie przyjdzie z zewnatrz :)
          Zgadzasz sie z tym..? No to teraz - skreslamy cale zewnetrze, cale otoczenie
          (nie ma nic, nikogo - w koncu nie ma tam rozwiazania twoich klopotow..)!

          Jestes sama (jak kazdy, jak w zyciu :) - do kogo sie teraz porownasz..? od
          kogo jestes gorsza - w czyich oczach szukasz akceptacji..? Co Ci przyjdzie z
          myslenia zle o sobie..? To nawyk - mozna sie tego pozbyc :)

          Jestes najwazniejsza postacia w Twoim wlasnym zyciu. Kropka. Mam nadzieje ze z
          tym tez sie zgadzasz ?
          Zrob sobie przyjemnosc i akceptuj, wybaczaj, umilaj sobie zycie, mysl o sobie
          pozytywnie - to najlepsze co mozesz sobie zaofiarowac :) Usmiechaj sie do
          siebie nawet, z poblazaniem beztroskim - glownie gdy czujesz ze wlasnie nie
          podolalas jakiejs sytuacji (np. nie znalazlas ciekawego tematu do rozmowy...).

          Najchetniej przebywamy w towarzystwie osob ktore w pelni akceptuja same siebie
          (to tez banal, mowie dla przypomnienia..), zachowujacych sie spontanicznie,
          mowiacych to na co maja ochote. Wlasnie - rob to na co masz ochote - nie patrz
          na innych.
          Masz ochote z bratem rozmawiac - mow do niego, o sobie opowiadaj (nie
          narzekaj :), nie zadawaj pytan - ale nie czuj sie winna gdy on nie odpowiada !
          Jego sprawa - i jego problem. Moze kiedys sie do tego przyzwyczai - ze
          puszczasz w niepamiec lata kiedy nie bylo miedzy wami kontaktu (kolejny banal:
          brak dobrego kontaktu to czesta sytuacja miedzy rodzenstwem, nie wiem co masz
          na mysli mowiac 'normalne rodzenstwo' :).

          'Jak nauczyc sie przebywania z soba kiedy druga strona ewidentnie cie odrzuca?'
          Ile lat ma twoj brat..? Bracia czasem dorastaja..

          Pozdrawiam Cie dzbanku :)


          • Gość: dzbanek Re: moje zale :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.04, 20:13
            dzieki za post
            Przeczytalam sobie go a czy tobie sie udalo przestac przejmowac?
            Troszke wyluzowac?
            Tez czasem sobie mowie przeciez zycie nie bedzie trawlo wiecznie co za znacze
            nie ma to czy moj krok bedzie teraz pewny czy nie i to co ktos w zwiazku z tym
            moze sobie pomyslec. Jednak tylko czesciowo to pomaga.
            Co mi przyjdzie z myslenia zle o sobie? Ale mi tak trudno nie myslec! Czym
            zajac swoje mysli kiedy ide!?!Kiedy jade autobusem? Nie ma we mnie spokoju jest
            chaos.
            Wiesz jak cholernie trudno pozbyc sie nawykow?
            Ja wiem jego problem. Nie czuje sie winna gdy on mi nie odpowiada ale jest mi
            przykro to nie jest mile gdy ktos cie ignoruje.
            Tak naprawde to mam malo znajomych, no i jak pisze nie nawiazuje latwo kontaktu
            w zwiazku z tym latwiej by mi bylo gdybym miala jeszcze jedna osobe po swojej
            stronie, czula bym sie pewniej.
            Wiesz ja jednak mysle ze czasem czlowiekowi trudno jest pomoc samemu sobie, nie
            jestem przekonana do stwierdzenia ze czlowiek tak naprawde moze pomoc sobie
            tylko sam. Ja jednak mysle ze czlowiek bardzo potrzebuje akceptacji innych
            ludzi i czasem ta akceptacja moze mu pomoc poczuc sie pewniej i czasem jedno
            slowo, gest moze zdzialac wwiecej niz jakas afirmacja powtarzana 100 razy.


            pozdrawiam cie rowniez milko

            p.s.moj brat ma 26 lat
    • witch-witch Re: moej zale:-( 24.04.04, 21:54

      Hej,
      kochany dzbanuszku :))))
      nie upadaj na duchu, troche zacznij zmieniac od siebie robic cos przyjemnego
      dla siebie i dla swojego samopoczucia np. czytac dobra ksiazke, albo isc na
      zakupy i kupic ciekawego ciucha albo co innego co sprawia frajde - cokolwiek
      aby zmienic tok myslenia i zaczac od optymizmu....
      ---------------------
      "Oprócz zabitych na polu walki lezalo wiele obrazonych."
      /Z zeszytow uczniowskich\
      • Gość: dzbanek Re: moej zale:-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.04, 19:57
        no fajnie bylo jak poszlam na spacer jak padal wczoraj deszcz :-)
        lubie chodzic na spacery :-)
Pełna wersja