Problem z corka

08.03.11, 15:04
Nasza corka ma niewiele ponad 18 lat. Niby osoba juz dorosla, ale tak naprawde jeszcze dziecko.
Od jakiegos czasu zwiazana jest z kims, kogo nie jestesmy w stanie zaakceptowac. Przede wszystkim nie chcielibysmy, zeby nasza corka miala cokolwiek wspolnego z ta rodzina. Jest mloda dziewczyna, wiec nie wie jeszcze w co sie pakuje schodzac ze tak powiem na dziady. My sobie zdajemy sprawe, co bedzie w przyszlosci, jednak zadne argumenty nie przemawiaja. Nie wiem, czy przeczekac okres buntu, czy podjac bardziej radykalne kroki. Jedno jest pewne, ze nie zaakceptujemy go nigdy jako ziecia, tak samo jak nie akceptujemy pozostalej czesci tej rodziny.
Pozdrawiam i prosze o rady.
    • rei_chard Re: Problem z corka 08.03.11, 15:28
      Dodam jeszcze, ze jestesmy w stanie zapewnic corce jak najlepsze wyksztalcenie, praktyke u najlepszych, a pozniej kariere zawodowa.
      W tamtej rodzinie kobieta nie znaczy nic, nie musi sie uczyc, bo wyksztalcenie nie jest do niczego potrzebne. Tam kobieta jest od prania, sprzatania, rodzenia dzieci i zbierania przykoscielnych plotek. Nie mozemy sie z tym pogodzic.
      Corka jednak powiedziala, ze tak czy inaczej na zadne studia nie pojdzie.
      Wiem, ze pewnie z czasem zmieni zdanie, ale oby nie bylo za pozno.
      • cynta Re: Problem z corka 08.03.11, 16:27
        Czy zastanawialiscie sie dlaczego corka zwiazala sie z tym czlowiekiem i tamta rodzina? A moze ma dosc waszego organizowania jej zycia? Waszych planow na JEJ zycie? Jezeli ma 18 lat to moze wyjsc za niego za maz jutro i nic na to nie poradzicie, moze wyprowadzic sie na konic swiata i nie odezwac do was albo mieszkac na tej samej ulicy i nie mowic wam dziendobry... Jedynym rozwiazaniem z waszej strony jet akceptacja, zrozumienie przy rownoczesnym okazaniu milosci do niej takiej jak jest: niechcacej isc na studia, zakochanej w "nieodpowiednim" czlowieku itp.... Musi miec gdzie wrocic jezeli zrozumie swoj blad, jezeli to jest blad, bo wasza opinia nie jest obiektywna ... To od matki 3 corek powyzej 18-tki....
        • rei_chard Re: Problem z corka 08.03.11, 19:29
          Mysle, ze wiem dlaczego, to chcec zrobienia na zlosc rodzicom. Dlatego ta akurat rodzina.
          Co do organizowania zycia, zawsze miala wiecej luzu niz pozostale dzieci. Ostatnia klasa liceum, pod namowa chlopaka powiedziala, ze wiecej nie pojdzie do szkoly. Zalatwilismy ostatnia klase w liceum internetowym. Chciala skuter, dostala skuter, chciala zrobic prawo jazdy, dostala razem z samochodem.
          Matka nie zaakceptowala, lecz toleruje, okazuje zrozumienie, rozmawia z nia. Odkad wyprowadzila sie nie mam prawie zadnego kontaktu, unika mnie a ja tez nie umiem udawac, ze jest ok, gdy moje dziecko marnuje sobie zycie.
          Co do powrotu, ma zawsze drzwi otwarte.
          • lifeisaparadox Re: Problem z corka 08.03.11, 19:44
            Raczej nauczyliście ją robić i dostawać to czego chce, teraz chce tego chłopaka i go ma, chce rzucić szkołę rzuca, chce zmarnować sobie życie, zmarnuje.

            Takie układanie się "pod córkę" nie rokuje większej możliwości wpływania na nią. Najwidoczniej musi sobie zmarnować życie żeby ewentualnie później chcieć je naprawić.
            Taka samowolka, już za późno na re-edukację moim zdaniem.
            • rei_chard Re: Problem z corka 08.03.11, 19:55
              Bez przesady, skuter skonfiskowany, samochod takze.
              Pozostalo jej jedynie prawo jazdy w kieszeni, z ktorego nie moze korzystac, bo tam baba za kolkiem to nie wypada. Wszystko czeka w garazu.

              Tez tak powiedzialem, niech sobie zmarnuje zycie, to pozniej zechce naprawic, ale jako ojca to boli. Mamy dwoch blizniakow blisko 21 lat, ucza sie, sami sie utrzymuja (my tylko przetarlismy ze tak powiem sciezki i placimy czesne), maja fajne dziewczyny, na poziomie, z humorem, szanujace chlopakow i nas. Natomiast ten dupek tylko manipuluje corka, stawiajac rodzicow w jak najgorszej pozycji. Smutne
              • to.niemozliwe Re: Problem z corka 08.03.11, 20:08
                A co z tym chlopakiem jest nie tak, ze okreslasz go dupkiem?
                • rei_chard Re: Problem z corka 08.03.11, 20:43
                  to.niemozliwe napisał:

                  > A co z tym chlopakiem jest nie tak, ze okreslasz go dupkiem?

                  To, ze skutecznie zraza dziewczyne do rodzicow. Publiczne szydzenie z tych rodzicow juz mowi odpowiednio o poziomie faceta.
                  To, ze dziewczyna w wieku 18 musi tam pracowac jak sluzaca, a moglaby zdobyc odpowiednie wyksztalcenie, ktore procentowaloby na przyszlosc. Co ona ma z tego zycia? W tym wieku areszt domowy, bez mozliwosci odwiedzenia domu rodzinnego. Po cichu odwiedza matke.
                  • to.niemozliwe Re: Problem z corka 09.03.11, 08:34
                    Mieszkacie w tym samym miescie?
                    • rei_chard Re: Problem z corka 09.03.11, 11:09
                      Tam, mieszkamy w tym samym miecie, nawet na nieszczescie pracowalem z ojcem tego chlopaka, a tenze ojciec byl na nieszczescie swego czasu szefem mojej kobiety- matki moich dzieci. Mialo to wszystko bardzo przykre konsekwencje, na swoim donosicielstwie zniszczyl mi kilka lat zycia, niszczac tez zycie mojej kobiety, probujac wymuszac czegos wiecej, niz zwyczajnych relacji zawodowych.
                      • sabinac-0 Re: Problem z corka 09.03.11, 11:21
                        rei_chard napisał:

                        > mojej kobiety

                        Widze, ze nie tylko corke uwazasz za swoja wlasnosc. :P

                        >, na swoim d
                        > onosicielstwie zniszczyl mi kilka lat zycia, niszczac tez zycie mojej kobiety,

                        Czyli osobiste anse. Mozna bylo sie domyslec.
                        Przeczytaj "Romeo i Julie".
                        • rei_chard Re: Problem z corka 09.03.11, 11:41
                          Z ta wlasnoscia to przesadzilas, ale nie bede tlumaczyl Ci dlaczego.
              • sabinac-0 Re: Problem z corka 08.03.11, 20:37
                rei_chard napisał:

                > Bez przesady, skuter skonfiskowany, samochod takze.

                Znaczy: "bedziesz grzeczna, bedziesz robic jak chcemy - dostaniesz co chcesz a nawet wiecej, robisz cos po swojemu - zabierzemy wszystko wlacznie z bielizna, jak wrocosz skruszona i sie pokajasz, moze cos oddamy".

                Nie zdziwie sie, gdy nastepny watek bedzie "nasza corka zniknela z jakims zbojem, nie wiemy gdzie jest, pewnie ja porwal i przetrzymuje" :P
      • mausi12 Re: Problem z corka 09.03.11, 09:38
        .....a czy Ty uwazasz,ze po studiach musi miec lepiej????
        .....Ty wiedz,ze ona zmieni zdanie.......na pewno???
        • hatroha Re: Problem z corka 09.03.11, 10:19
          Moim zdaniem, dziecko trzeba kochać, trzeba w duchu miłości, spokoju, cierpliwości pokochać ją ale nie decydować o jej wyborach. To ona musi sie tego nauczyć, może pokory?

          Jeśli zdecydowała oddać się mężczyźnie, którego nie jesteście w stanie zaakceptować, to na pewno potraficie ją nadal kochać. Nie atakujcie jej za własne wybory, nie wymuszajcie zachować, tylko bardzo spokojnie porozmawiajcie wszyscy razem. Kochajcie ją pomimo takich wyborów.

          Jesli mogę coś zasugerować. Człowieka można łatwo poznać w towarzystwie innych osób. Zaproście ich na imieniny, do teatru, na imprezę gdzie jest więcej osób, niech ten czlowiek da sie poznać, a przy okazji niech ona poza jego.


          Byłem w takiej sytuacji. Sam byłem człowiekiem uważanym za nieodpowiedniego dla mojej żony. Dziewczyna zakochała się we mnie, ja nie. Gdy pojawiło się dziecko, z poczucia odpowiedzialności ożeniłem się z nią. Opiekowałem się jak skarbem, pokochałem ją, czułem sie szczęśliwy. Przeprowadziliśmy sie do rodziców, warunki finansowe nas do tego zmusiły. Jednak jej rodzice i rodzina tak bardzo mnie nie akceptowała, że zarżnęli moje uczucie na żywca. Czułem się wykluczony, osaczony, doprowadzony do szaleństwa. Wytrzymałem rok. Musiałem odejść.

          Mam nadzieje, że jej rodzice wzięli na siebie odpowiedzialność za tą miłość...
          (Też czuje się winny, bo nigdy nie spotkałem się z taką wrogością, może i nie byłem dobrą partią dla niej, ale ją kochałem i sam miałem uczucia i pragnienie bycia szanowanym. Nie sprostałem wyzwaniu, gdyż zacząłem walczyć z nimi ich metodami, poległem)
    • nextvivi Re: Problem z corka 08.03.11, 19:51
      Radze zasiegnac rady u dobrego psychologa.
      • rei_chard Re: Problem z corka 08.03.11, 19:56
        Sama musi chciec, sila jej nie zaciagne.
        • cynta Re: Problem z corka 08.03.11, 20:31
          Odciac papu, tak aby poczula niewygode ... czy wy jej dajecie pieniadze?
          • rei_chard Re: Problem z corka 08.03.11, 20:47
            Papu odciete, tam trzeba na jedzeniu oszczedzac, bo trzeba drogiego domu i auta, co by sasiedzi widzieli. Tam wystarcza jedzenie w puszkach, ktorego moje psy by nie tknely.
            • leda16 Re: Problem z corka 08.03.11, 21:21
              rei_chard napisał:

              > Papu odciete, tam trzeba na jedzeniu oszczedzac, bo trzeba drogiego domu i auta
              > , co by sasiedzi widzieli. Tam wystarcza jedzenie w puszkach, ktorego moje psy
              > by nie tknely.


              Z tego co piszesz wnioskuję, że to jakiś Turek, Pakistańczyk, Arab czy coś w tym stylu. I to bynajmniej nie ortodoksi, którzy nigdy by tak nie potraktowali przyszłej synowej, lecz jakaś kolorowa hołota; myślą, że syn dziwkę na posługi do domu przyprowadził. U nich szanująca się panna nigdy przez ślubem z mężczyzną nie zamieszka. Jeśli moje domysły są słuszne, nic Ci nie zostaje prócz czekania, kiedy się mu ta młoda klaczka znudzi. Wtedy kopniakami wyrzuci z domu, jego mamuśka pomoże.
              • sabinac-0 Re: Problem z corka 08.03.11, 22:24
                leda16 napisała:

                > jakiś Turek, Pakistańczyk, Arab czy coś w ty
                > m stylu (...) jakaś kolorowa hołota;

                Jestes rasistka?
              • rei_chard Re: Problem z corka 09.03.11, 11:15
                To nie jest tak, ze to z tych kolorowych. To jest przyklad prawdziwego katolika, z tradycjami, za takiego sie przynajmniej podaje. Prawda jest jaka jest, falsz, obluda i nie wiem co jeszcze.
                Corka nie wie tak naprawde nic, poza tym jakim prawem nazywaja nas rodzina patologiczna, z chora psychicznie matka i ojcem alkoholikiem?
                Zwykla zawisc, ze i tak wyzej nie podskocza, a probuja w to wszystko mieszac nasze dziecko. Obrazaja naszych chlopakow, wiec co za tym idzie, dlaczego tak porzadna rodzina akceptuje dziewczyne z rodziny patologicznej? Zeby te dziewczyne upokorzyc?
                Z pewnej siebie dziewczyny zrobila sie szara mysz, ktora boi sie odezwac.
                Dzieki za wsparcie.
              • adriana_ada Re: Problem z corka 09.03.11, 12:56
                leda16 napisała:

                > Z tego co piszesz wnioskuję, że to jakiś Turek, Pakistańczyk, Arab czy coś w ty
                > m stylu. I to bynajmniej nie ortodoksi, którzy nigdy by tak nie potraktowali pr
                > zyszłej synowej, lecz jakaś kolorowa hołota; myślą, że syn dziwkę na posługi do
                > domu przyprowadził. U nich szanująca się panna nigdy przez ślubem z mężczyzną
                > nie zamieszka. Jeśli moje domysły są słuszne, nic Ci nie zostaje prócz czekania
                > , kiedy się mu ta młoda klaczka znudzi. Wtedy kopniakami wyrzuci z domu, jego m
                > amuśka pomoże.

                Leda, ja mysle, ze dziweczyna wpadla w rodzine feterow, bo smierdzi mi feterami, cokolwiek to znaczy.
    • sabinac-0 Re: Problem z corka 08.03.11, 20:32
      rei_chard napisał:

      > Od jakiegos czasu zwiazana jest z kims, kogo nie jestesmy w stanie zaakceptowac
      > . Przede wszystkim nie chcielibysmy, zeby nasza corka miala cokolwiek wspolnego
      > z ta rodzina.
      > w co sie pakuje scho
      > dzac ze tak powiem na dziady.

      Znaczy co - inna, ze tak powiem "klasa spoleczna"? Inny status majatkowy chlopaka?

      > My sobie zdajemy sprawe, co bedzie w przyszlosci,(...)

      Dysponuja Panstwo szklana kula?

      > czy podjac bardziej radykalne kroki.

      Teoretycznie mozna, choc czasem final tych krokow jest jak w "Romeo i Julii".

      > Jedno jest pewne, ze nie zaakceptujemy go
      > nigdy jako ziecia, tak samo jak nie akceptujemy pozostalej czesci tej rodziny.

      Podobnie sporo juz lat temu mowili moi rodzice. Na szczescie ich nie posluchalam.
      Owszem, podjeli "radykalne kroki" tzn. odmowili mi wszelkiej pomocy, gdy dotknelo mnie losowe nieszczescie (smierc dziecka). Trudno, wytrzymalam i to.
      Z moim mezem wciaz jestesmy razem a moi rodzice mieszkaja sami, daleko od nas.

      A, zapomnialabym: zawsze jak dzwonia, serdecznie pozdrawiaja swojego ziecia, ktory teraz jest ich ukochanym zieciem. Do moich szwagrow tez sie przekonali.

      Co ci moge radzic - nie badz ciasna, bo stracisz corke.
      • rei_chard Re: Problem z corka 08.03.11, 20:46
        Nie chodzi o inny status majatkowy, lecz o roznice mentalnosciowe. Corka nie jest przyzwyczajona do panujacych tak talibanskich obyczajow, w naszych rodzinach kobieta miala zawsze prawo wyboru, mozliwosc ksztalcenia sie itd. Sama w koncu zrozumie, ze tam nie pasuje, i nie potrzeba szklanej kuli.
        Pocieszam sie, ze to taki wiek, ze wszystko moze sie zmienic.

        • cynta Re: Problem z corka 08.03.11, 20:59
          Corka mieszka w tamtym domu? Warto sie dobrze zastanowic co takiego daje jej tamten czlowiek i jego srodowisko ze tak definitywnie przylega do tamtych obyczajow.... jezeli odwiedza matke "po kryjomu" to znaczy ze jednak nie ze wszystkim sie zgadza, to juz dobrze.... A co do histori rodzinnych to sa i takie gdzie rodzice uprzedzali, corka zrobila po swojemu i dopiero 24 lata pozniej naprawila ten blad... zalowala ze nie nauczono jej odrozniania dobra od zla... coz....
        • sabinac-0 Re: Problem z corka 08.03.11, 22:22
          A moze chlopak jest ok, skad wiesz?

          Daj dziewczynie spokoj, ma prawo do wlasnego zycia i wlasnych bledow.
          Miec wszystko, lacznie z dyplomem i praca, podane na talerzu w zamian za posluszenstwo, moze sie w koncu przelac.
          • rei_chard Re: Problem z corka 09.03.11, 11:19
            sabinac-0 napisała:

            > A moze chlopak jest ok, skad wiesz?
            >
            Nie dal mi sie w zaden sposob poznac, poniewaz on uwaza, ze niewypada nas odwiedzac. W zwiazku z tym izoluje nasza corke. Poza tym czuje sie panem i wladca, ktory jak to mowi wyciagnal dziewczyne z patologii. Z tym nie moge sie pogodzic.

            > Daj dziewczynie spokoj, ma prawo do wlasnego zycia i wlasnych bledow.

            Ja corce nic nie robie, jak sie przez przypadek spotkamy, to w ogole pomijam temat jej wyboru.

            > Miec wszystko, lacznie z dyplomem i praca, podane na talerzu w zamian za poslus
            > zenstwo, moze sie w koncu przelac.
            >
            Chlopcy tez mieli trudny okres, mw. w wieku wlasnie 18 lat. Dzis mysla zupelnie inaczej, sami chca sie uczyc i nikt niczego na talerzu im nie podaje. Na dyplom sami musza sobie zapracowac i dobrze o tym wiedza.
            • sabinac-0 Re: Problem z corka 09.03.11, 11:26
              rei_chard napisał:

              > Nie dal mi sie w zaden sposob poznac,

              A musial?
              Przeciez to corki chlopak, nie twoj. To ona ma go poznac.

              > poniewaz on uwaza, (...)

              Skad wiesz, co uwaza, skoro "nie dal sie poznac"?

              > czuje sie panem i wladca, k
              > tory jak to mowi wyciagnal dziewczyne z patologii.


              Hm, az kusi powiedziec: "przyganial kociol garnkowi, ze sie usmolil".

              Cos w tym jest, dziewczyny czesto wybieraja na mezow facetow niepokojaco podobnych do swoich ojcow.
              • rei_chard Re: Problem z corka 09.03.11, 11:39
                Ja akurat jestem przeciwienstwem, ten junge to za to niemalze klon swojego ojca, ktory kariere zawdziecza swojej rzekomej katolickiej poprawnosci politycznie i denuncjowaniu. Wieczny klaun z przyklejonym usmiechem, czy trzeba, czy nie , czy wypada czy nie. Do chlopaka wiele nie mam, ale ojcu nie daruje. W zwiazku z tym, wiem, ze nie bedzie dobrze, bo chlopak i tak zawsze pozostanie pod wplywem ojca. Tamta rodzina cacy, a nasza patologiczna. Juz corka nie jeden raz uslyszala, ze ma sie podporzadkowac zasadom tam panujacym, bo inaczej otworza jej drzwi.
                A corka nadal bez ambicji podporzadkowuje sie.
                • sabinac-0 Re: Problem z corka 09.03.11, 14:00
                  rei_chard napisał:

                  >, ktory kariere zawdziecza swojej rzekomej katolickiej poprawnosci politycznie
                  > i denuncjowaniu (...) klaun z przyklejonym usmiechem, czy trzeba, czy nie

                  Widze, ze goscia nie lubisz.
                  Gdybys go lubil, wypowiedzialbys sie tak "czlowiek z zasadami, nie przechodzacy obojetnie wobec dyskryminacji, zawsze pogodny".

                  Tak juz jest, ze o osobie lubianej mowi sie "jak on slicznie pluje", o nielubianej "ale sie usmiecha, jak glupek".
                  ,
                  > Do chlopaka wiele nie mam, ale ojcu nie daruje.

                  Mam wrazenie, ze gotow jestes skrzywdzic chlopaka (do ktorego, jak wspomniales, nic n¡e masz) i wlasna corke - byle tylko nielubianemu gostkowi dowalic.

                  Nie zapominaj tylko, ze w finale "Romeo i Julii" zwasnione rodziny pogodzily sie - na pogrzebie swoich dzieci.
                  • rei_chard Re: Problem z corka 09.03.11, 14:32
                    Jak widze, jestes stronnicza. Masz prawo
                    Co do gostka, narobil sporo swinstw niewybaczalnych, ktore poszly na moje konto.
                    Obecnie wszyscy wiedza, po ktorej stronie lezy prawda i z tego tez powodu trzesie portkami, bo nie wie co i kiedy go spotka. A corka moja w takim przypadku wiadomo kim jest- strona, ktora ma zlagodzic konflikt i poslac w zapomnienie wszystko, co sie wydarzylo. Manipulacja,nic wiecej.
                    • sabinac-0 Re: Problem z corka 09.03.11, 14:49
                      rei_chard napisał:

                      > Jak widze, jestes stronnicza.

                      Nie, przedstawiam tylko mozliwa przeciwna opinie o gosciu na podstawie cech, ktore przedstawiles.

                      > Co do gostka, narobil sporo swinstw niewybaczalnych, ktore poszly na moje konto

                      Wspolczuje ci, ale dlaczego mscisz sie za to na jego synu i wlasnej corce?

                      > A corka moja w takim przypadku wi
                      > adomo kim jest- strona, ktora ma zlagodzic konflikt i poslac w zapomnienie wszy
                      > stko, co sie wydarzylo. Manipulacja,nic wiecej.

                      Znaczy, corka prosi, byscie nie byli zawzieci i wybaczyli sobie nawzajem dawne swary, ale ty nie odpuszczasz, co to to nie...

                      Smutne.
                      • cynta Re: Problem z corka 09.03.11, 15:23
                        Dlaczego tamten facet uwaza ze wasza rodzina jest patologiczna? O jakich swinstwach mowisz? macie jakies zatargi miedzy rodzinami ktore nie dotycza bezposrednio Twego dziecka? To troche zmienia obraz ....
                      • rei_chard Re: Problem z corka 09.03.11, 15:48
                        Sabina, corka nie prosi o zadne wybaczenie, corka tak naprawde nie ma pojecia co sie wydarzylo, i lepiej zeby nie wiedziala. Jest zbyt mloda, zeby przyjmowala do siebie tak drastyczne historie. Corka zna tylko wersje tamtej rodziny.
                        Przede wszystkim, to ja nie mszcze sie na jego synu, ja temu chlopakowi nic nie robie. Nie podoba mi sie tylko, ze corka weszla akurat w te rodzine. To ojciec chlopaka mieszal go w to, w co nie powinien, bo junge w tym wieku tez nie powinien w tym wszystkim uczestniczyc.
                        Ja odpoczatku powiedzialem gostkowi, ze nie chce miec z nim nic wspolnego, ale nie poskutkowalo, nadal robil swoje, denuncjowal komu sie dalo i gdzie sie dalo. Wtraca sie do dzis w zycie ludzi, czy sobie tego zycza czy tez nie. Ja tylko chce zeby trzymal sie z dala ode mnie i od mojej rodziny. Czy to az tak wiele?
                        • sabinac-0 Re: Problem z corka 09.03.11, 16:02
                          rei_chard napisał:

                          > corka tak naprawde nie ma pojecia c
                          > o sie wydarzylo,

                          Zatem czemu ja w to wciagasz?

                          > tak drastyczne historie. Corka zna tylko wersje tamtej rodziny.

                          Jesli jest na tyle dorosla, by znac wersje przyszlych tesciow, przyjmie rowniez twoja.
                          Lepiej, by miala obiektywny osad.

                          No chyba, ze twoje sumienie nie jest do konca czyste, wtedy rozumiem opory.

                          > ja temu chlopakowi nic nie
                          > robie. Nie podoba mi sie tylko, ze corka weszla akurat w te rodzine.

                          Ale to chlopak i twoja corka sa poszkodowani przez twoja zawzietosc.
                          • rei_chard Re: Problem z corka 09.03.11, 16:11
                            Co do corki i tej rodziny, nie tyle boje sie co z junge, lecz tego, ze corka moze byc nieswiadomie seksualnie wykorzystana przez niedoszlego tescia, ktory to ma na koncie gwalty i pobicia spiacych kobiet, ktorym serwowal takie srodki jak GHB i inne.
                            Ty bys pewnie chciala miec cokolwiek wspolnego z takim typem.
                            • sabinac-0 Re: Problem z corka 09.03.11, 16:24
                              rei_chard napisał:

                              > Co do corki i tej rodziny, nie tyle boje sie co z junge, lecz tego, ze corka mo
                              > ze byc nieswiadomie seksualnie wykorzystana przez niedoszlego tescia, ktory to
                              > ma na koncie gwalty i pobicia spiacych kobiet, ktorym serwowal takie srodki jak
                              > GHB i inne.

                              Sorry, ale twoja historyjka przestaje mi sie trzymac kupy.

                              Ciekawe, ze przez dwa drzewka pisales o glupim usmiechu, ze "traktuje kobiety jak sluzace", ze "donosil" i takie tam, by nagle, ni z gruchy ni z pietruchy walnac, ze jest ponurym seryjnym gwalcicielem.
                              Teraz to wymysliles czy juz wczoraj?

                              > Ty bys pewnie chciala miec cokolwiek wspolnego z takim typem.

                              Sluchaj kotuniu, zwroty "ty bys..." sobie daruj. Nie jestem twoja corka, by rozmawiac ze mna protekcjonalnym tonem.
                              • rei_chard Re: Problem z corka 09.03.11, 22:28
                                Gdzie moj protekcjonalny ton?
                                Ja Cie tylko w sposob protekcjonalny zignoruje, to moja protekcjonalnosc, ktora mam nadzieje wybaczysz
                        • horpyna4 Re: Problem z corka 10.03.11, 12:27
                          Problem to masz z sobą, a nie z córką.

                          Trzeba było wszystko opowiedzieć jej o tamtej rodzinie i nie zasłaniać się drastycznością wydarzeń. Córka jest pełnoletnia i powinna wiedzieć o wszystkich możliwych świństwach, które mogą ją spotkać w życiu.

                          Zamiast tego, trzymałeś ją pod kloszem i chroniłeś przed wszelkimi "brudami tego świata", powodując u niej niezdolność do sensownych wyborów życiowych. Myślałeś, że całe życie będziesz nią kierować???

                          Moi rodzice nie byli idealni, ale byli rozsądni. Uważali, że nie mają najmniejszego prawa ingerować w mój wybór partnera, ale gdyby wiedzieli o nim coś, czego ja nie wiem, to mieliby obowiązek wszystko to mi powiedzieć. Po czym uszanowaliby mój wybór,niezależnie od tego, jaki by był.

                          Przemyśl to, co napisałam.
                          • zapladniaczu Re: Problem z corka 10.03.11, 12:58
                            Oj no przesadzasz dobra kobieto. Co ja takiego moze spotkac? Moze jedynie tesciuniu poda jakies nasenniacze i se pouzywa. Czy to cos zlego? Moze przy okazji splodzi potomka, ktorego syn wychowa jak swoje.
    • mona.blue Re: Problem z corka 09.03.11, 08:08
      Córka nie jest waszą własnością. Możecie jej tłumaczyć, przekonywać ją, ale nie możecie jej zabronić, ona jest pełnoletnia.
      • mausi12 Re: Problem z corka 09.03.11, 09:34
        "Ona ma 18 lat,ale to jeszcze dziecko".........nie,to dla was jest jeszcze dziecko....jeszcze???......ona zawsze bedzie waszym dzieckiem.
        Dlaczego przekreslasz chlopaka i od razu cala rodzine???? Ty ja urodzilas,karmilas i decydowalas w co ja ubrac,ale teraz nadszedl czas.....ze tego robic nie mozesz.
        Znasz jej rodzine?????Wrzucasz pod gilotyne wszystkich krewnych????hallo????????????
        Rodziny sie nie wybiera,rodzine sie taka poprostu ma.
        ......a moze to samo mowia o Twojej rodzinie?Moze uwazaja,ze Ty Jestes glupia i nie nadajesz sie na tesciowa?Uwazam,ze to jest obraza dla calej rodziny i swiadczy tylko o tym,ze nie masz kultury.
        Tak,dziewczyna ma 18 lat i nie zna jeszcze zycia.........ale pozna sama,bez Twoich zakazow i nakazow.Ty jestes jej matka i masz byc obok niej i akceptowac corki wybory.....lepsze czy tez gorsze.Niech sie uczy zycia,po to jest na tym swiecie.
        Odpowiedz na pytanie..............czy twojej rodzinie tak bardzo odpowiadal Twoj obecny maz???
        Czy wszystko bylo tak bardzo perfekt??????? Czy dalas sobie narzucac czyjes zdanie?........nie wierze:)
        Posc dziewczyne w swiat.....ona wroci......tylko motyle nie wracaja.
      • rei_chard Re: Problem z corka 09.03.11, 11:20
        Gdzie ja napisalem, ze jest wlasnoscia. Zrobila i tak to, czego sama chciala, nikt niczego jej nie zabranial. Zeby tylko nie zalowala to wszystko.
        • sabinac-0 Re: Problem z corka 09.03.11, 11:27
          rei_chard napisał:

          > Zeby tylko nie zalowala to wszystko.

          Domyslam sie, ze jesli ten zwiazek okaze sie niewypalem i bedzie zalowac, poczujesz sie triumfatorem.
          :P
      • adriana_ada Re: Problem z corka 09.03.11, 12:54
        mona.blue napisała:

        > Córka nie jest waszą własnością. Możecie jej tłumaczyć, przekonywać ją, ale nie
        > możecie jej zabronić, ona jest pełnoletnia.

        Tak czytam to wszystko, no i znow Feter dobry, a inni zli.
        Piszcie wiecej feterkowi.
    • adriana_ada Riechard: 09.03.11, 12:59
      Wystarczy tabliczka przed posesja: FETEROM I PSOM WSTEP WZBRONIONY
      • rei_chard Re: Riechard: 09.03.11, 15:59
        Myslalem o tym, ale niestety nie da sie.
        Widzialem, ze sa ludzie, ktorzy maja wlasnie tak na nazwisko i ktorych nie nalezy w to mieszac
    • koala_tralalala Re: Problem z corka 10.03.11, 00:16
      Z watku wynika, ze
      1. corka juz mieszka z tymi ludzmi.
      2. ich idealizuje, Wy jestescie "be", bo w takim swietle stawia Was tamta rodzina.
      Dobrze zrozumialam sytuacje?

      Jakie relacje zatem utrzymuje z Wami? Bywa w domu? I czy ten dom jest pelen (ojciec, mama) czy "po rekonstrukcji"? Pytam, bo musi byc jakas przyczyna, ze rozpieszczane dziecko chce "zrobic na zlosc" rodzicom. Zwykle jest jakas przyczyna, ze demonstracyjne odrzuca wlasna rodzine na rzecz innej (na ogol dzieci bronia swoich mam i ojcow)...

      Jakie "radykalne kroki" miales na mysli w pierwszym poscie? Sa takie ktore mozna podjac w stosunku do doroslego czlowieka jakim jest Twoja corka?
      • rei_chard Re: Problem z corka 11.03.11, 11:11
        Oczywiscie, ze rodzina nie jest swieta, po rekonstrukcji, lecz nie patologiczna.
        Ja mam na mysli jedynie to, ze ktos, kto jest z moja corka, chce z nia nadal byc powinien dac sie w jakis sposob poznac. Coz to za problem kupic dobra butelke i napic sie z tym ojcem narzeczonej, abstynentem przeciez nie jest. Ale nie, on czuje sie lepszy, gardzi rodzina, z ktorej pochodzi jego wybranka. To mi sie nie podoba.
        • sabinac-0 Re: Problem z corka 11.03.11, 12:15
          rei_chard napisał:

          > Coz to za problem kupic dobra butelke
          > i napic sie z tym ojcem narzeczonej, abstynentem przeciez nie jest. Ale nie, o
          > n czuje sie lepszy, gardzi rodzina, z ktorej pochodzi jego wybranka. To mi sie
          > nie podoba.

          Znowu krecisz.
          Dopiero co pisales, ze gosc jest seryjnym gwalcicielem a moze i morderca grzebiacym swe ofiary pod rabatka, a teraz, ze nie pasi bo nie chce zwiazku z twoja corka oprzec z toba o bufet.
          Nawiasem mowiac kobieta to nie towar, by dwoch panow zawieralo o nia miedzy soba zakrapiana transakcje. :P
          • rei_chard Re: Problem z corka 11.03.11, 12:35
            sabinac-0 napisała:


            > Znowu krecisz.
            > Dopiero co pisales, ze gosc jest seryjnym gwalcicielem a moze i morderca grzebi
            > acym swe ofiary pod rabatka, a teraz, ze nie pasi bo nie chce zwiazku z twoja c
            > orka oprzec z toba o bufet.
            > Nawiasem mowiac kobieta to nie towar, by dwoch panow zawieralo o nia miedzy sob
            > a zakrapiana transakcje. :P
            >

            Nic nie krece, ja tam swoje wiem. Stary to jest typ, ktory kazdej by chcial i zadnej by nie odmowil, a jak nie chce, to odpowiednio znarkotyzuje. Jak nie wiesz, to sie nie wtracaj.
            Ja mialem na mysli mlodego, bo ze starym to bym sie nie napil.
            • sabinac-0 Re: Problem z corka 11.03.11, 12:42
              rei_chard napisał:

              > Ja mialem na mysli mlodego, bo ze starym to bym sie nie napil.

              Czy wg twoich normatywow twoja corka powinna osuszyc flaszke z przyszla tesciowa, by zyskac jej blogoslawienstwo?
              • rei_chard Re: Problem z corka 11.03.11, 12:44
                sabinac-0 napisała:

                > rei_chard napisał:
                >
                > > Ja mialem na mysli mlodego, bo ze starym to bym sie nie napil.
                >
                > Czy wg twoich normatywow twoja corka powinna osuszyc flaszke z przyszla tesciowa, by
                > zyskac jej blogoslawienstwo?
                >
                Juz nie przesadzaj, to jest zwyczaj, ze facet przychodzi flaszke osuszyc z ojcem dziewczyny, tak bylo chyba od zawsze. To jest tradycja, ktorej wypierac sie nie nalezy:)
                • sabinac-0 Re: Problem z corka 11.03.11, 13:17
                  rei_chard napisał:

                  > to jest zwyczaj, ze facet przychodzi flaszke osuszyc z ojce
                  > m dziewczyny, tak bylo chyba od zawsze. To jest tradycja, ktorej wypierac sie n
                  > ie nalezy:)

                  Wcale nie jest to dobry zwyczaj.
                  Po pierwsze, dawka alkoholu pol litra na dwoch szkodzi zdrowiu, nie mowiac juz o tym, ze gadki po pijaku nader czesto koncza sie bijatyka.
                  Po drugie, kobieta to nie zywy towar a malzenstwo to nie przekazanie smyczy.
    • velwod To ty masz problem... 10.03.11, 16:21
      Bo 18-letnia dziewczyna ma prawo, jak wielu mlodych ludzi, do popelnienia swoich bledow.
      Natomiast ty z twojego calego opisu wygladasz na faceta bardzo agresywnego. ´Toksycznego frustrata.
      Ze corka z 1000 roznych rodzin wybrala wlasnie ta rodzine, nie jest przypadkiem. Gadaja na was zle, bo mowia to co corka czuje w stosunku do was. Oni jakdyby potwierdzaja jej uczucia co przez to sprawia, ze corka czuje sie posrod wlasnie tych ludzi bezpieczna.

      Jezeli chcesz to dziecko odzyskac to szukaj sam pomocy profesjonalnej. Bo sam bez dystansu nie zauwazasz jak bardzo odbiegasz od normy i ile zlosci w sobie posiadasz.

      Corka was opuscila i znalazla dom tam ,gdzie czuje sie kochana. Na swoj sposob rozumowania milosci, ktorej pewnie w domu nie zaznala. Bo milosc to nie skuter, nie samochod lecz inne zachowanie wobec dziecka....sam sobie to wszystko przemysl.
    • klosowski334 Re: Problem z corka 10.03.11, 21:26
      Przeczytalem tylko post otwierajacy.

      Nie mam pojecia o tej rodzinie, ani o Twojej.

      Corka ma prawo dokonywac wlasnych wyborow, a Wy probujac jej w tym przeszkadzac krzywdzicie w podobnym stopniu samych siebie jak i ją. Kategoryzymy typu NIGDY nie sa odpowiednia metoda w dyskusjach i negocjacjach, i jak najgorzej o Was swiadcza.

      Jej wybory nie sa bez zwiazku z Waszym sposobem jej wychowywania.

      Jej wybory moga byc prosta zaleznoscia, ale moga tyz byc podswiadomym aktem wyparcia i odrzucenia systemu wartosci, ktory jej przez lata narzucaliscie.

      Ostatecznie
      to nie Wy macie akceptowac. Wy mozecie byc tylko albo az wsparciem, o ile dorosliscie do tej trudnej roli.
      • rei_chard Re: Problem z corka 11.03.11, 12:42
        klosowski334 napisał:

        > Corka ma prawo dokonywac wlasnych wyborow, a Wy probujac jej w tym przeszkadzac
        > krzywdzicie w podobnym stopniu samych siebie jak i ją. Kategoryzymy typu NIGDY
        > nie sa odpowiednia metoda w dyskusjach i negocjacjach, i jak najgorzej o Was swiadcza.
        >
        Chyba nie doczytales tego, co napisalem. Czy ja sie wtracam, czy ja corce przeszkadzam, czy ja napastuje tego junge? Nie, ja nic im nie robie, ale mam prawo powiedziec, co mi sie podoba, a co nie.

        > Jej wybory nie sa bez zwiazku z Waszym sposobem jej wychowywania.
        >
        Pewnie to tez nie bez znaczenia, chociaz uwazam, ze wychowana jest bardzo dobrze, a trudny wiek ma kazdy. Z chlopakami w wieku 18 lat tez bylo mnostwo problemow, moze nawet wiecej, lecz innego typu.

        > Jej wybory moga byc prosta zaleznoscia, ale moga tyz byc podswiadomym aktem wyp
        > arcia i odrzucenia systemu wartosci, ktory jej przez lata narzucaliscie.
        >
        Nikt corce nie narzucal systemu wartosci, wyniosla go co najwyzej z domu.

        > Ostatecznie
        > to nie Wy macie akceptowac. Wy mozecie byc tylko albo az wsparciem, o ile doros
        > liscie do tej trudnej roli.

    • koala_tralalala Re: Problem z corka 11.03.11, 15:46
      OK, odpowiedziales na jedno z moich pytan i sytuacja jest bardziej klarowna. Dorosle (prawie) dziecko, ktore tak mocno buntuje sie przeciw rodzinie, ze az ja odrzuca, zwykle ma jakis powod. Wyglada na to, ze ona sie nie pogodzila z waszym rozwodem, nowymi zwiazkami, itp. Oczywiscie, sa to tylko moje przypuszczenia, Ty to przemysl dokladnie.

      Jakie relacje corka utrzymuje obecnie z Wami, skoro mieszka tam? Bywa w domu?

      Jakie "radykalne kroki" miales na mysli w pierwszym poscie? Sa takie ktore mozna podjac w stosunku do doroslego czlowieka jakim jest Twoja corka?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja