Dodaj do ulubionych

Nie sa szczesliwi...

01.05.04, 20:24
Niestety - dwoje ludzi, kochajacych sie niewatpliwie.
Obydwoje sa nieszczesliwi w tym zwiazku.
Ona chce odejsc. On jest chyba od jej obecnosci uzalezniony. To jest jakos
tak jak: razem zle, osobno jeszcze gorzej. Z jego punktu widzenia.
Zatruwa jej zycie. Zachowuje sie jak rozkapryszony dzieciak. Ona ma juz dosc,
chce spokoju, bezpieczenstwa, stabilnosci, pewnego jutra.
On bezmyslnie traci pieniadze, wpada w dlugi, nieplacone rachunki w czasie
jej nieobecnosci. Obwinia ja, jej nieobecnosc, jej rodzine, swoje zagubienie,
bezradnosc - bo ona, bo jej dzieci, bo...
Ona ma problemy w rodzinie. On stwierdza ze on o to nie prosil (a kto prosi o
klopoty?), nie jest podpora, twierdzi ze nie chce o tym slyszec i niech ona
sama sobie w tym wszystkim poradzi. To nie bylo wliczone w rachunek malzenski
gdy bral z nia slub. Ozenil sie z nia a nie a jej rodzina. I nie chce miec z
tym nic wspolnego.
On ma problemy w pracy, z samym soba, z bankiem, przychodza listy monitujace.
Jego problemy sa jej problemami.
Jej problemy - tylko jej.
Ona go kocha ale widzi ze nie da rady, ze ten zwiazek skazany jest na upadek.
Nie ma nawet checi porozumienia.
Juz nie placze, rozumie ze trzeba odejsc, trzeba sie ratowac, trzeba odzyskac
spokoj.
Bo inaczej - ciagle oczekiwanie na awanture, zwrot jego nastroju (a jest
kompletnie nieprzewidywalny), zmiane nastawienia, opinii, planow bez dania
racji... Ciagle narzekanie na rzeczy oczywiste - prace, rachunki,
codziennosc... Narzekanie bez realnych prob zmiany tego co doskwiera.
On nie jest szczesliwy mimo to boi sie stracic swoja partnerke, boi sie jej
odejscia.
Obserwuj wątek
    • Gość: monalisa Re: Nie sa szczesliwi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.04, 22:22
      Ona poślubiła małego chlopczyka i egoistę. Od małych chłopczyków należy
      egzekwować, jeżeli sami nic nie rozumieją. Ale nawet jeśli cokolwiek
      wyegzekwuje, to i tak przez resztę życia będzie szła sama.
      • glassempire Re: Nie sa szczesliwi... 01.05.04, 23:39
        ona to wie. tylko nie chce nikogo juz ranic.
        widzi tego malego chlopca ale ma swoje dzieci i nie trzeba jej nastepnego,
        doroslego.
        nie zaluje tych razem spedzonych lat ktore daly jej wiele - chocby
        doswiadczenie zyciowe z takimi ludzmi. i nie zawsze bylo zle oczywiscie.
        dopoki nie nadeszly trudnosci...
        ona nie ma nikogo bliskiego wiec nie wezmie dodatkowego ciezaru na swoje barki.
        Musi opiekowac sie synem inwalida i drugim niepelnoletnim.
        Musi myslec o ich przyszlosci. Nie o niespelnionych mrzonkach czlowieka ktorego
        poslubila a ktory okazal sie niedojrzaly do takiego zwiazku.
        ona nie umie egzekwowac, uwaza ze wszystko zalezy od wolnej woli - i tylko
        wtedy ma prawdziwa wartosc. nigdy nie potrafilaby do czegokolwiek zmusic. moze
        nie ma racji. moze na tym traci, jej strata jesli juz.
        • Gość: czarnycharakter Re: Nie sa szczesliwi... IP: *.d.pppool.de 02.05.04, 10:51
          Ona wie rowniez, ze malo jest szczesliwych, a jeszcze mniej odpowiedzialnych.
          Czarnycharakter wierzy, ze ona zapyta kiedys siebie sama, czy nie daloby sie z
          poczucia odpowiedzialnosci wysuplac odrobinki szczescia...
          Zycie nie ma celu - zycie jest celem.
          czch
          • Gość: bez dlaczego czarny? IP: *.arcor-ip.net 02.05.04, 12:48
            to droga jest celem...

            popieram Twoj komentarz,
            mysle podobnie,

            ale dlaczego podpisales sie tak smutno?
            • czarnycharakter Re: dlaczego czarny? 02.05.04, 14:23
              to nie jest "smutny" podpis, bez. a poza tym to zupelnie inna historia nie na
              ten watek...
              czch
              • glassempire Re: dlaczego czarny? 02.05.04, 19:36
                Dzieki za komentarze, sa sluszne.
                Odpowiedzialnosc, szczescie... Szczescie jest tylko i wylacznie wytworem naszej
                wyobrazni, powstaje w naszym umysle, moze byc sposobem na zycie. Ona jest
                generalnie zadowolona z zycia, stara sie problemy postrzegac jako wyzwanie a nie
                tragedie; czesto sie usmiecha, jest zyczliwa, krotko pamieta doznane urazy...
                Taka natura.
                Zawiodla sie nie raz na ludziach ale to nie znaczy ze wszyscy sa podli. Tylko
                trzeba wiecej dystansu i mniejszy kredyt zaufania.
                Tak, chcialaby miec normalny zwiazek jesli juz zwiazek z kims... Bo mozna
                samemu, wtedy robisz co chcesz idziesz gdzie chcesz i nie musisz sie z nikim
                liczyc - no, dzieci to inna sprawa... One sa w innym "przedziale" rodzinnym a
                tutaj chodzi o partnerstwo, kogos rownorzednego...
                Duzy chlopczyk znow marzy, znow snuje plany a rzeczywistosc lezy odlogiem.
                Duzy chlopczyk ma 43 lata...
                • czarnycharakter GLASSEMPIRE 02.05.04, 22:05
                  Ona jest niezwykla kobieta; czarnycharakter niewiele podobnych spotkal w swoim
                  niezbyt juz krotkim zyciu...
                  Czy chciala by mi napisac para slow na "gazetowy" e-mail ?

                  A slowa wasze niech beda: tak - tak, nie - nie.
                  czch
                  • glassempire Re: GLASSEMPIRE 03.05.04, 18:50
                    Cos tam stuknac moge.
                    Ale w temacie - Twoja stopka to niejako moje zyciowe credo.
                    Staram sie zawsze isc prosta droga i nie komplikowac sobie zycia klamstwami,
                    samo w sobie jest wystarczajaco skomplikowane.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka