Gość: agaa
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
01.05.04, 23:10
Różne osoby opisuja tu swoje historie.Pomyślałam zatem,że i ja spróbuje.Może
dzieki temu ktoś z Was doradzi mi jak się zachowac w mojej sytuacji. Chodzi
o to że mialam juz w zyciu dosc duza liczbe facetow, mam za soba rozne
doswiadczenia i chyba po raz pierwszy wiem czego chce, tzn jestem gotowa by
byc z kims na stale, by zaakceptowac druga osobe i dac jej siebie. Ale jak to
zwykle bywa - łatwiej powiedziec , trudniej zrobić. Poznalam niedawno
cudownego faceta, kogos kto odpowiada mi pod kazdym wzgledem, ale od poczatku
wszystko pieprze. Boje sie ze zmarnuje ten zwiazek. Problem polega na tym ze
ja juz chcialabym byc go pewna, chcialabym zeby zawsze mial dla mnie czas,
zeby robil wszystko-klekal, spiewal serenady....Jak dzwoni 20min pozniej niz
obiecal to juz robie mu awanture i nie moge sie powstrzymac. On dzwoni zeby
uslyszec cos milego a ja tylko robie mu wyrzuty i nie umiem sie ugrysc w
jezyk, caly czas boje sie ze to ja sie bardziej zaangazowalam i przez to
zadreczan go. Tak naprawde to chcialabym juz miec na pismie ze nigdy mnie nie
zostawi. Nie mam problemow z facetami ale wiem ze tych fajnych nie ma tak
wielu a on jest idealem( no prawie) i dlatego zachowuje sie jakbym juz
chciala wciagnac go przed oltarz , a do tego jestem przy tym niemila i
wychodze na zolze. Nie umiem zajac sie czyms innym(chociaz mam fantastyczna
prace) i wymagam zeby on rzucal wszystko i byl na moje zawolanie.Kochani mam
nadzieje ze rozumiecie cos z tej metnie opowiedzianej historii i doradzcie mi
co mam zrobic bo facet niedlugo naprawde mnie rzuci, napiszcie jesli macie
podobne doswiadczenia. Czekam na kazdy komentarz i trzymajcie sie ciepło.