Dodaj do ulubionych

O wiośnie-inaczej

24.03.11, 21:46
Gromadę dziś się pochwali,
Pochwali się zbiegowisko
I miasto.
Na rynkach się stosy zapali
I buchnie wielkie ognisko,
I tłum na ulice wylegnie,
Z kątów wypełznie, z nor wybiegnie
Świetować wiosną w mieście,
Świętować jurne święto.
I Ciebie się pochwali,
Brzuchu na biodrach szerokich
Niewiasto!

Zachybotało! - - Buchnęło - - i płynie - -
Szurgają nóżki, kołyszą się biodra,
Gwar, gwar, gwar, chichoty
Gwar, gwar, gwar, piski,
Wyglancowane dowcipkują pyski,
Wyległo miliard pstrokatej hołoty,
Szurgają nóżki, kołyszą się biodra,
Szur, szur, szur, gwar, gwar, gwar,
Suną tysiące rozwydrzonych par,
- A dalej! A dalej! A dalej!
W ciemne zieleńce, do alej,
Na ławce, psiekrwie, na trawce,
Naróbcie Polsce bachorów,
Wijcie się, psiekrwie, wijcie,
W szynkach narożnych pijcie,
Rozrzućcie więcej "kawaleryjskich chorób"!

A!! będą później ze wstydu się wiły
Dziewki fabryczne, brzuchate kobyły,
Krzywych pędraków sromotne nosicielki!
Gwałćcie! Poleci każda na kolację!
Na kolorowe wasze kamizelki,
Na papierowe wasze kołnierzyki!
Tłumie, bądź dziki!
Tłumie! Ty masz RACJĘ!!!

O, zbrodniarzu cudowny i prosty,
Elementarne, pierwotnie wspaniały!
Ty gnoju miasta, tytanicznej krosty,
Tłumie, o Tłumie, Tłumie rozszalały!
Faluj straszliwa maso, po ulicach,
Wracaj do rogu, śmiej się, wiruj, szalej!
Ciasno ci w zwartych, twardych kamienicach,
Przyj! Może pękną - i pójdziecie dalej!

Powietrza! Z tych zatęchłych i nudnych facjatek
Wyległ potwór poróbczy! Hej czternastolatki,
Będzie z was dziś korowód zasromanych matek,
Kwiatki moje niewinne! Jasne moje dziatki!

Będzie dziś święto wasze i zabrzęczą szklanki,
ze wstydem powrócicie, rodzice was skarcą!
Wyjdziecie dziś na rogi ulic, o kochanki,
Sprzedawać się obleśnym, trzęsącym się starcom!

Hej w dryndy! do hotelów! na wiedeński sznycel!
Na piwko, na koniaczek, na kanapkę miękką!
Uśmiechnie się, dziewczątka, kelner wasz, jak szpicel,
Niejedną taką widział, niejedną, serdeńko...

A kiedy cią obejmą śliskie, drżące łapy
I młodej piersi chciwe, szybko szukać zaczną,
Gdy rozedmą się w żądzy nozdzra, tłuste chrapy,
Gdy ci kto pocznie szeptać pokusę łajdaczną -

- Pozwól!!! Przeraź go sobą, ty grzechu, kobieto!
Rozdzicielko wspaniała! Samico nabrzękła!
Olśnij go wyuzdaniem jak złotą rakietą!
"Nie w stylu" będziesz - trwożna, wstydliwa, wylękła...

Wiosna!!! Patrz, co się dzieje! Toć jeszcze za chwilę
I rzuci się tłum cały w rui na ulicę!
Zośki z szwalni i pralni, "Ignacze", Kamile!
I poczną sobą samców częstować samice!

Wiosna!!! Hajda! - pęczniejcie! Trujcie się ze sromu!
Do szpiatalów gromadnie, tłuszczo rozwydrzona!
Do kloak swoje bastarzęta ciskaj po kryjomu,
I znowu na ulicę, w jej chwytne ramiona!!!

Jeszcze! Jeszcze! I jeszcze! Zachłannie, bezkreśnie!
Rodźcie, a jak najwięcej! Trzeba miasto silić!
Wyrywajcie bachorom języki boleśnie,
By gdy w dół je życicie nie mogły już kwilić!

Wszystko - wasze! Biodrami śmigajcie, udami!
Niech idzie tan lubieżnych podnieceń! Nie szkodzi!
Och, sławię ja cię, tłumie, wzniosłymi słowami
I ciebie, Wiosno, za to, że się zbrodniarz płodzi!

"Pro arte et studio" 1918 Julian Tuwim

**********************************************************

Wiele lat temu zaskoczył mnie ten wiersz swoją gwałtownością i mizoginią. Jak na swoje czasy dosyć śmiało odsłaniał to, co skryte jest pod stertą konwenansów. W zasadzie jest to buchająca biologia, powielająca (w pewnym znużeniu-z dystansu) te same od zamierzchłych czasów rytuały i instynkty ludzi wczepiających się w ludzi, zawsze z przekonaniem o ważności swojego młodego ja, tu i teraz-ja,ja,ja, zachłannego. Można powiedzieć, że mizantropia i mizoginia Tuwima jest przesadzona, ale opisuje pokolenie-jedno z wielu-ale jedno z tych z minioną młodością, które tak lubią ględzić kolejnym młodym-"za moich czasów tego nie było", "kiedyś to były porządniejsze czasy" itp. Czasy są zawsze takie jakie są. Na ludzkie namiętności i parzenie zawsze jest dobry czas.

Pamiętam kilka wątków opisujących dzisiejsze czasy przez pryzmat kultury masowej, internetu i mediów jako rozbuchaną seksualnością epokę. Jak widać przy odpowiednio ustawionej ogniskowej nawet czasy roku 1918 można sprzedać jako zbyt jurne.

Do kloak swoje bastarzęta ciskaj po kryjomu,
I znowu na ulicę, w jej chwytne ramiona!!!
"Poemat dla Dorosłych" Adama Ważyka się przypomina:

"Ze wsi, z miasteczek wagonami jadą
zbudować hutę, wyczarować miasto,
wykopać z ziemi nowe Eldorado,
armią pionierską, zbieraną hałastrą
tłoczą się w szopach, barakach, hotelach,
człapią i gwiżdżą w błotnistych ulicach:
wielka migracja, skudlona ambicja,
na szyi sznurek - krzyżyk z Częstochowy,
trzy piętra wyzwisk, jasieczek puchowy,
maciora wódki i ambit na dziewki,
dusza nieufna, spod miedzy wyrwana,
wpół rozbudzona i wpół obłąkana,
milcząca w słowach, śpiewająca śpiewki,
wypchnięta nagle z mroków średniowiecza
masa wędrowna, Polska nieczłowiecza
wyjąca z nudy w grudniowe wieczory...
W koszach od śmieci na zwieszonym sznurze
chłopcy latają kotami po murze,
żeńskie hotele, te świeckie klasztory,
trzeszczą od tarła, a potem grafinie
miotu pozbędą się - Wisła tu płynie. "
Obserwuj wątek
    • hipnozaur Re: O wiośnie-inaczej 24.03.11, 21:48
      www.wiersze.annet.pl/w,,8433
      W całości.
      • hipnozaur Re: O wiośnie-inaczej 24.03.11, 21:55
        Wielka migracja przemysł budująca,
        nie znana Polsce, ale znana dziejom,
        karmiona pustką wielkich słów, żyjąca
        dziko, z dnia na dzień i wbrew kaznodziejom -
        w węglowym czadzie, w powolnej męczarni,
        z niej się wytapia robotnicza klasa.
        Dużo opadków. A na razie kasza.


        Piękne i prawdziwe.
        • gadagad Re: O wiośnie-inaczej 24.03.11, 22:24
          Naqwet nie chciej, by jakiś post był, bo się załamiesz. Tuwim, to była przestrzeń artystyczno człowiecza.
          • renkaforever Re: O wiośnie-inaczej 25.03.11, 05:53
            Dla mnie to wiersz pelen pogardy dla kobiet . Spocona , czerwona gemba ze spuchnietym nochalem mi sie tu kojarzy. Przedwczesna inicjacja seksualna.
            • hipnozaur Re: O wiośnie-inaczej 25.03.11, 13:06
              Albo nadwrażliwość inteligenta z kawiarni i salonu wobec mas, i tłumów. Coś z Gombrowicza. Wiersz jest ogólnie nieprzychylny ludziom. W stylu Roberta Jeffersona. Mizoginiczny jest niewątpliwie. Jak to Miłosz napisał: Tuwim jest dowodem na istnienie Pana Boga, bo żeby taki głupi człowiek był tak wielkim poetą. Nie wiem czy był głupi, ale był genialny, raczej chuda żydowska twarz. Tak widział wiosnę wyłażącą z nor, niczym zwierzęta z zimowego snu. I do marcowania. A tak ogólnie budzi się w was ochotność na tarmoszenie się w łóżkach, parkach itp?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka