Dodaj do ulubionych

Martwy punkt..

27.03.11, 13:46
Pogubiłam się.. nie wiem zupełnie co robić... Jestem i mieszkam z mężczyną od roku, usłyszałam od niego: nie jestem zakochany w Tobie w 100 % i nie chcę teraz wiązać się z Tobą tak na poważnie. Nie odchodzi, zostaje gdy pytam czego chcesz ?? on; nie wiem w 50 % chcę z Tobą być a w 50 % nie. Wykańcza mnie to, tym bardziej że to nasze bycie razem miało być drugą szansą dla niego.. Ja myślałam.. że nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki ale tak zabiegał że mu uwierzyłam. Teraz moja dobroć odwraca się przeciwko mnie, straciłam kawałek życia i zostaję z niczym.. Zaczynam się zastawiać.. co ze mną nie jest tak, że nie potrafię rozkochać faceta w sobie ?? Ta jego huśtawka uczuć do mnie i niezdecydowanie tak bardzo mnie wkurza! nie wiem w co wierzyć, robić.. mam dosyć..
Obserwuj wątek
    • noname2002 Re: Martwy punkt.. 27.03.11, 14:04
      Wywalić i niech wróci jak będzie w 100% pewny.
      • wirujacypunkt Re: Martwy punkt.. 27.03.11, 14:53
        Jestem za wywaleniem.
        Facet sam nie wie czego chce.
        • wirujacypunkt Re: Martwy punkt.. 27.03.11, 14:54
          Chyba manipuluje Tobą.
    • to.niemozliwe Re: Martwy punkt.. 27.03.11, 15:27
      A jaki on wlasciwie jest?
      • beta_77 Re: Martwy punkt.. 27.03.11, 15:54
        Hmm..facet jakich pewnie wielu, normalny trochę nieśmiały, szczery, potrafi zadbać o dom, lubi aktywnie spędzać czas a Wada jego to:niezdecydowanie,również w innych kwestiach życia
        • voxave Re: Martwy punkt.. 27.03.11, 17:45
          Wywalić i na 100 % niech nie wraca
        • to.niemozliwe Re: Martwy punkt.. 27.03.11, 18:56
          Czy moze byc tak, ze jemu naprawde jest dobrze z Toba, tylko jego natura - watpiacego i wiecznie niepewnego siebie, co do swoich wyborow czlowieka kaze mu mowic takie rzeczy? Czy on miewa chwile zwatpienia w innych kwestiach? Czy radzi sie Ciebie szczerze wtedy?
    • cynta Re: Martwy punkt.. 27.03.11, 17:55
      W 50% chce z Toba byc czy Cie kocha na pol? Mowi cos o milosci? Mozna chciec z kims byc bez milosci mozna nie moc byc i kochac. Chyba to najwazniejsze uczucie jest tutaj wazne..... :)
      Jego uczucia do ciebie to jedno, a twoje do niego to drugie... A co ty czujesz? Kochasz go? dla niego samego? czy tylko wtedy gdy chce z toba byc na 100%?
    • witch_l Re: Martwy punkt.. 27.03.11, 17:58
      Gdy ludzie tak mowia, to znaczy, ze on ma problem ze soba. To nie w tobie musi tkwic problem. A zostaje pewnie dla wygody. Jestes mloda na tyle aby korzystac z zycia moze kto inny?
    • sabinac-0 Re: Martwy punkt.. 27.03.11, 19:11
      beta_77 napisała:

      > mieszkam z mężczyną od r
      > oku, usłyszałam od niego: nie jestem zakochany w Tobie w 100 % i nie chcę teraz
      > wiązać się z Tobą tak na poważnie. Nie odchodzi, zostaje gdy pytam czego chces
      > z ?? on; nie wiem w 50 % chcę z Tobą być a w 50 % nie. (...)
      > co ze mną nie jest tak, że nie potrafię
      > rozkochać faceta w sobie ?

      Popelniasz, ze tak powiem, blad w zalozeniu.
      Nie masz wplywu na innych ludzi, cokolwiek robisz, oni nadal sa soba i tylko soba.
      Nie mozna nikogo w sobie "rozkochac". Ktos albo kocha, albo nie.

      Zamiast wciaz probowac goscia "rozkochiwac na 100%", zastanow sie, czy te oferowane 50% Cie zadowala.
    • koala_tralalala Re: Martwy punkt.. 29.03.11, 17:54
      Na poczatku znajomosci ludzie poszliby za soba w ogien, a facetom wlasnie wtedy najbardziej zalezy. Jesli on teraz nie wie, za to wie, ze w 50% procentach nie chce z Toba byc, to pomysl co bedzie za piec lat, jak juz opadnie "oczarowanie"... Ja bym sobie odpuscila zludzenia o "rozkochaniu". Jak sie nie zakochal przez rok, to napiecie bedzie juz tylko stale spadac. A Ty sie wlasnie zastanawiasz czy dac sobie "szanse" zmarnowania polowy swojego zycia (albo i calego).
    • twisted_elegance Re: Martwy punkt.. 02.04.11, 20:32
      jako że sama bujałam się na podobnej huśtawce przez 3 lata dam Ci dobrą radę - zostaw go. zasługujesz na to, żeby być kochana i doceniana w 100% a nie fifty/fifty. jeśli cię kocha naprawdę to wróci a jeśli nie, to pomyśl, że mogłabyś sobie zmarnować życie z kimś tego nie wartym. a ten zmarnowany czas Ci się NIGDY nie wróci.
      znajdziesz kogoś kto Cię pokocha tak jak na to zasługujesz i nie będziesz czuła, że czegoś Ci brakuje i że musisz się starać o tą miłość. musisz tylko uwierzyć, że na to zasługujesz a nie zastanawiać się co z Tobą jest nie tak. nie jest łatwe znaleźć w sobie takie przekonanie, wiem o tym doskonale, bo sama nadal go w sobie szukam.
      wbrew temu co się wydaje wielu kobietom, długo zresztą byłam jedną z nich, miłość nie musi być ciągłą walką i cierpieniem, rezygnowaniem z siebie i wiecznym byciem ratunkiem dla faceta, który sam nie wie czego chce.
    • solaris_38 Re: Martwy punkt.. 09.04.11, 00:17
      ważne pytanie jest czy Ty go kochasz
      nic o tym nie piszesz

      jeśli go nie kochasz nie opieraj swej przyszłości na byciu z nim nawet gdyby zabiegał
      jeśli go kochasz
      ciesz się jego obecnością i walcz o niego

      jeśli sama nie wiesz co czujesz
      poproś go by się wyprowadził dopóki oboje nie odnajdziecie w sobie pragnienia bycia razem
    • renkaforever Re: Martwy punkt.. 09.04.11, 07:20
      Dwa razy mial szanse i zadna nie jest na 100%. Moze by tak pogadac co to jest, to inne 50%, o co chodzi. Moze macie oboje szanse stworzyc cos na 100% ale na to trzeba wiecej czasu. Moze powinniscie o tym porozmawiac i zastanowic sie czy jestescie w stanie sporzadzic plan dzialania i wypelnic go zeby dostac te 100 % pewnosci. Bo ty jakos nic nie mowisz o tym, na ile ty jestes pewna tego zwiazku. Moze na 45 %? :)
      • beta_77 Re: Martwy punkt.. 09.04.11, 17:57
        Pewność jest zaraźliwa, tak samo jak i niepewność.. Zakochiwałam się w nim coraz bardziej, czułam że zaczynam myśleć, że chcę z nim być tak naprawdę z planami na życie na dobre i na złe. Gdy usłyszałam, jakie ma watpliwości coś we mnie zamarło, tak jakby całe moje uczucie zatrzymało się i nie chciało się rozwijać.. Nie wiem w jaki sposób można sporządzić plan działania aby wypełnić tę niepewność.. Rozmowy nic nie dały, ja już sama nie wiem czy chcę żyć tym lękiem przed jutrem. Kilka dni temu powiedziałam aby się wyprowadził na kilka tygodni. Nie wiem czy ten czas może nam pomóc. A jeżeli pomoże to na jak długo ? na 2-6 m-cy ? a później znowu to samo ?
        • solaris_38 Re: Martwy punkt.. 10.04.11, 23:18
          to normalne ze nie chcesz być z kimś kto nie CHCE z Tobą być
          Raczej się z tym pogódź i na żadne powroty nie licz bo to przedłużanie agonii źle jest samemu komuś kto pragnie związku ale takiemu tym bardzo źle zrobi zły związek
          Tym bardziej ze z wiekiem mężczyzna trafi an atrakcyjności zdecydowanie mniej na matrymonialnym targowisku niż kobieta

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka